IMa: Choć nadal nie wiem co dalej, jest

moja historia to 20 lat małżeństwa, które tego lata się przestało trwać, mąż zaczął się dziwnie zachowywać, wkrótce się wyprowadził. podejrzewałam, że ma kochankę jednak mąż mydlił mi oczy, że tak nie jest, że to ja jestem zbyt kontrolująca i ucieka po prostu przede mną. koleżanka podesłała mi jakiś link do różańca, zasnęłam na nim, załadował się kolejny filmik, był głośny więc mnie obudził. było to świadectwo Kasi, ktora była w bardzo podobnej sytuacji do mnie.. miała wrażenie że mąż jej zachowywał się tak bardzo nienaturalnie, że była przekonana że nie jest sobą, że potrzebuje uwolnienia. zaczęła pompejanke, podczas odmawiania której działy się różne rzeczy, które próbowały ja odwieźć od modlitwy, jednak pomimo całego trudu dotrwała do końca, a mąż wrócił do niej i na nowo budują ich małżeństwo.
choć nie wierzyłam że to możliwe to spróbowałam i zaczęłam odmawiać. w międzyczasie odkrywałam rezerwacje do spa dla dwóch osób, prezerwatywy w jego plecaku, podczas gdy on nadal się wypierał że to nie jego.. byłam w takim szoku że choć rozum mówił coś innego, to mimo wszystko miałam wątpliwości czy rzeczywiście on mówi prawdę, a ja mu nie wierzę.
potem się wyprowadził, psuła się pralka, lodówka… trafiłam na inne świadectwo pompejanki, gdzie Matka Boża otworzyła oczy żonie i dzięki pompejance wiedziała jak wyjść z małżeństwa, które tylko krzywdzilo i tolerowało zło.
modliłam się dalej z myślą że pokaż mi Boże czy to będzie cud nawrócenia czy pokażesz mi że na ten moment mam być sama i modlić się za niego.
trudna i żmudna modlitwa, przy której zasypiałam, gdzie myliłam paciorki, przeskakiwałam tajemnice zbyt szybko i myślami gdzie indziej, a mimo to romans się skończył. mąż oznajmił mi że to koniec. kochanka wróciła do swojego męża.
jest grudzień, nadal mieszkamy osobno. mówimy że podejmujemy próbę bycia razem ale jednak nie udaje się to do tej pory. próbuję rozpoznać w którą stronę mam iść, mąż jednak wciąż się waha. myśli o kochance. nie wiem co będzie z nami, jednak jest już w ogóle przestrzeń do takich rozmyślań, do podejmowania prób. nie musi być wolą Boga byśmy byli ze sobą, ale na pewno daną nam została szansa żeby w ogóle że sobą rozmawiać. ufam że cała sytuacja była po to by przybliżyć mnie do Boga, by przerwać trwanie w bylejakim związku, które nie służyło nikomu, by zacząć coś nowego i pięknego. tylko nie wiem czy razem z mężem czy osobno..nie wiem czy dałabym radę odmówić kolejną pompejanka. jest bardzo wymagająca ale też wielke rzeczy się dzieją po niej. rzeczy które wydawały się niemożliwe…

  • Modl się dalej bo to nie koniec. Jak sama nie masz siły to poproś kogoś o modlitwę.

  • Jeśli małżeństwo jest sakramentalne to Bóg nie chce by się skończyło i by układać sobie życie w innym związku. To byłoby łatwiejsze wyjście, ucieczka od trudu, cierpienia i zbawienia. Chrystus przyjmował kolejne ciosy podczas drogi krzyżowej z pokorą i ofiarował je Bogu. Polecam wspólnotę Sychar, która skupia właśnie małżeństwa w kryzysie i pomaga przetrwać, wyznaczyć kierunek. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. To wielki krzyż…coś o tym wiem, ale można wyprowadzić to na prostą. Trzeba się uparcie modlić. Z Bogiem!

  • Twoje ufność w najlepszy – Boży plan jest przeogromna. Niesamowicie mądra i silna kobieta z Ciebie. Zaraz się za Was pomodlę 🙂

  • Ja nieustanne modlę się za moją córeczkę…..ale im więcej ….to w tym względzie mam mniej. I więcej próśb i modlitw….tym bardziej kryzys postępuje….. A ja dalej modlę się ….choć widzę jak to chyli się ku upadkowi…. cóż małżeństwo sakramentalne….. , powiem Wam , ta burza w nocy ich ślubu przeraziła mnie… a tera jest to co jest…. Jest mi smutno …taak po prostu. Bóg ma inny plan, pewnie lepszy. My jesteśmy słabi i jesteśmy nędzni.Ufam Bogu , wiem że ma swój plan. Doskonały plan …mimo że go nie rozumiem, o ja jestem
    mały pyłkiem …..

  • >