Wioletta: Czuję Bożą obecność

Wszystko zaczęło się od mojej choroby (nerwicy lękowej). Pewnego dnia poszłam do psychologa który przepisał mi leki ale szczerze powiedziawszy nie widziałam poprawy, Nerwica postępowała a ja zwyczajnie bałam się kazdej nocy bo wtedy miałam najwięcej ataków paniki. Wybudzałam się i nie mogłam złapać oddechu, serce biło jak oszalałe a za chwile uspokoiło sie jakby przestało całkowicie bic. Trwalo to moze 2 lata az pewnego dnia mój wujek przyniósł mi gazete „miłujcie się” i natrafiłam na artykół o MODLITWIE POMPEJSKIEJ. Nigdy wczesniej o niej nie slyszałam. Zaczęłam ją odmawiac i wiecie co? Z dnia na dzien ataki słabły aż nawet nie wiem kiedy ustały całkowicie. To już 5 rok bez tej choroby. Wątpię że to dzięki lekom bo gdy zaczynałam POMPEJKE nie brałam ich juz jakiś czas gdyż i tak nie dawały poprawy. To Ona Mateńka Przenajświętsza pomogła mi. Aktualnie mówie już któras z kolei ale prawie za kazdym razem jestem wysluchana. Ostatnio zaczęlam znów kolejna Pompejke tym razem zaczęly nawiedzac mnie dziwne mysli jakby depresja, czasem sa tak silne ze nie moge nad nimi zapanowac i placze z bezsilnosci. Mowilam juz jedna Pompejke w tej sprawie i przeszlo na miesiac (to dlugo) bo czasem jak mnie zlapał taki dół to trwal tydzien i przestal na kilka dni i pozniej znow sie zaczynalo. Teraz mowie druga w tej samej intencji i narazie nie mam nawrotów od tygodnia. Natomiast 2 tygodnie moze 3 tyg temu gdy wstalam w niedziele okolo 6 zaczelam odczuwac lęk tak jakby znów się zaczynało i odruchowo chwyciłam różaniec i wtedy stało się coś nie do opisania nagle przeszyl mnie taki spokoj i cieplo jakby duszy tak jakby przytulila mnie Matka Boska , to bylo niesamowite uczucie. poczulam taka radosc i milosc, spokoj jak nigdy az polecialy mi lzy. A w nastepna noc przysnil mi sie Jezus i powiedzial ze jest przy mnie i mojej rodzinie( mam meza i 3 dzieci) i ze nas pilnuje i wskazal na rozaniec ktory trzymalam w reku i odmawialam z moja rodzina. To jest niesamowite.UWIERZCIE ZE ROZANIEC CZYNI CUDA I OCZYWISCIE WIARA. Pozdrawiam Was kochani i aby Wasze modlitwy zostaly wysluchane.

  • Cieszę się że czujesz spokój. Ja od jakiegoś czasu czuję tylko beznadzieję. Jestem w 37 dniu nowenny i strasznie ciężko mi idzie. Jest we mnie dużo smutku, żali, goryczy …to ja dla Ciebie Panie Jezu odmawiam tyle modlitw i proszę o to by nie być samotna a ty mi zsyłasz samotność i zranienia. Nie daje dziś rady…tak poprostu. Mam dość tej nowenny. Ona nic dzieła. Po co 0rosic Boga o miłość, mowi o swojej samotności jak Bóg jest głuchy na takie prosby. On wysłuchuje w tym temacie ale niewierzących. Jestem zła na Boga, zaczynam wątpić czy wogole jest a jak jest to niech łaskawie da mi jakiś znak skoro jest taki wspaniały to może się pochyli na takim nędznym czlowiekiem jak ja. Mam ostatnio taki czas że tak uważam to tak pisze. Nie wszystkie wpisy muszą być lukrowane.

      • Wczoraj sobie uświadomiłam że ja to całe życie byłam sama i samotna. Ponoć Bóg jest taki łaskawy to zaczęłam się modlić o spotkanie kogoś. I spotkałam bratnia duszę, żonatego faceta. Wy powiecie że to od diabła to w takim razie ja chcę podziękować diabli z całego serca bo to były najlepsze 2 lata mojego życia. Nigdy się nie czułam tak wspaniale pomimo że to był ochłap. Maryja też taka cudowna matka a pomoc nie chce. Sama miała sw Józefa ale żeby pomóc swoim wiernym to nie jest łaskawa dama. Jestem wściekła i jakby Bóg stanął teraz koło mnie to był go poprostu kopnęła za to jaki jest niesprawiedliwy.

        • Super. Możecie mnie minusować. Bóg może wszystko z wyjątkiem postawienia mi na drodze mężczyzny który mnie pokocha. A prawda jest taka że niewierzący są dobrymi ludźmi i mają szczęśliwe rodziny a nawet ludzie innych wiar i kultur. A to niby nasz Bóg jest taki wspaniały tylko ja jakoś tej wspaniałości względem mnie nie widzę. Nie chcę pieniędzy, mieszkań samochodu czy nie wiadomo czego…chce tylko i aż żeby mnie ktoś pokochał. Ale to Boga przerasta. A miłość Boga niestety mi nie wystarcza.

        • Moje drogie, proszę mi się tu nie poddawać. Cały miniony tydzień nosiłam w sobie poczucie takiej beznadziei, złościłam się na Boga okropnie i zastanawiałam się jaki jest sens modlitwy, skoro jest tylko gorzej. Im bardziej starałam się uspokoić gniew na Pana Boga, tym trudniej było okiełznać emocje. Prosiłam rozpaczliwie by jakoś mi pomógł, ale nie odczuwałam poprawy. A jednak dziś mam w sobie tak ogromny spokój i znów czuję Jego bliskość. Najważniejsze to NIE skupiać się na tych złych myślach. Wiem, to trudne! Mimo to trzeba wyrobić w sobie taki nawyk, by je ignorować, pozwolić im minąć jakby wcale nas nie dotykały. Warto też usiąść, poprosić Ducha Świętego o natchnienie, podziękować Bogu za wszystko, nawet za to co trudne. Gdy ciężko mi zachować spokój modlę się też do dusz czyśćcowych, nigdy nie zawiodły mnie w tej kwestii, zawsze pomagają uspokoić natłok myśli. Otoczę Was dziś modlitwą, by łatwiej Wam było przetrwać ten trudny czas. Nie załamujcie się.

          • Dziękuję. Na tą chwilę nie mam w sobie tyle siły żeby uklęknąć a tym bardziej dziękować Panu Bogu. Za co? Za to że postawił mi na drodze żonatego faceta z którym fajnie się dogadywaliśmy i za którym tęsknię. No doprawdy super plan…postawić na drodze osobie samotnej i proszącej o milosc żonatego faceta. I czego mnie to niby miało nauczyć?! To był jakiś test, eksperyment na mnie? Na osobie samotnej poszukującej miłości?! Bóg jest kretynem a ten jego plan durny plan to porażka.

            • Ona ,masz pretensje do Boga gdy sama otworzyłaś furtkę szatanowi do Twego serca i życia przez związek z żonatym . To żaden sprawdzian lecz życie i albo żyjemy tym co mówią przykazania albo sprzeciwiamy się im . To dokonuje się codziennie poprzez nasze wybory i dotyczy każdego .Albo jesteśmy z Bogiem ,albo przeciwko Niemu . Jeżeli świadomie godzimy się by zły wchodził w nasze życie to niestety ,niesie on „śmierć” czyli niszczy w naszym życiu wszelkie dobro. Odciąć się od wszelkiego zła można poprzez szczery żal i szczerą pokutę. Największą pretensje możesz mieć jedynie do siebie . Bóg tym ,którzy szukają Go w porze serca daje wiele łask i to ponad ich życzenie.
              Ogromne znaczenie wysłuchania naszych modlitw ma nasza postawa,albo jest rozszczeniowa ,albo pokorna.” Pyszni zawsze są w ubóstwie pokorni dostają więcej niż proszą.Dz”

            • Tylko że ja całe życie byłam pokorna. Przyjmowałam swoją samotność chociaż mi bardzo doskwierała. Odrzucenia też przyjmowałam z pokorą. Ale raz jeden w życiu zapragnęłam poczuć się kochana. To naprawdę ciężko spotkać w życiu kogoś kto Cię interesuje, ciekawi, pociąga, z kimś lubisz spędzać czas i ciągle ci malo a chwilę są magiczne. I to ze wzajemnością. Ja się wtedy czułam poprostu szczęśliwa kobietą. I nie żartuje, mówiłam to księdzu Bogu i nawet na sądzie Bożym to powiem bo w całym moim marnym życiu te 2 lata były poprostu cudowne.
              To po co jest to wszystko 'proscie a dostaniecie' oraz ' dla Boga nie ma rzeczy niemozliwych'. Ja tyle lat prosiłam o spotkanie dobrego człowieka który mnie pokocha. I nie miałam na myśli zonatego. I co I nic.

            • Dwa miesiące temu rozpadł się mój kilkuletni związek, miesiąc później zmarł mój tata, niedługo potem dowiedziałam się, że mojej mamie grożą dwie operacje, ale w czasie pandemii nikt ich nie wykona. Chcę tą wzmianką powiedzieć, że w sumie też mało powodów do radości w moim życiu, jednak z każdej z tych sytuacji staram się wyciągnąć jakieś dobro. Jest ciężko, to prawda, ale spróbuj. Spróbuj i w swojej historii znaleźć pozytywy, wynieść naukę. Może Bóg chce byś najpierw zmieniła coś w sobie, dostrzegła swoją wartość lub obawia się, że Go opuścisz gdy już dostaniesz czego pragniesz? Też rozpaczliwie oczekuję miłości w tym momencie, ale wiem że nie jestem gotowa, gdybym ją dostała szybko odeszłabym od Boga, bo moja wiara wciąż jest letnia. Pamiętaj też, że Bóg nie zmuszał Cię do brnięcia w tę relację, to była Twoja decyzja, kiepsko więc nazywać Go „kretynem” i zwalać na Niego całą winę.

            • Dla mnie to był cudowny czas. Było też dużo żalu i goryczy ale ogólne był cudowny. Bóg nigdy nie zastąpi mężczyzny czy założenia rodziny nawet z całą tą swoją miłością której ja i tak nie czuje. A poza tym Bóg mnie zna i zna moje serce.ktpre cały czas było samotne, zranione i odrzucone. I mimo tego mi nie pomógł. Ja nie mam wszystkiego i proszę Boga o więcej tylko ja nie mam nic i proszę tylko to. Żeby mnie ktoś pokochał.

            • Ona ,żebyśmy się dobrze zrozumiały nie oceniam, nie krytykuje ,jedynie zwracam uwagę na to co piszesz i tutaj Twoja postawa jest roszczeniowa. Każdy ma etap żalu do Boga i zawsze należy Mu oddawać co mamy w sercu. Jednak pamiętać należy ,że to my często przyczyniamy się do naszych niepowodzeń . Ja na Twoim miejscu poszukałabym kapłana i mu to wszystko oddała w spowiedzi i szukałabym pomocy w konfesjonale bo Bóg często właśnie poprzez kapłanów che nas prowadzić.

            • U spowiedzi już bylam. Kapłan nie pomogl mi jakoś szczegolnie a wrecz odniosłam wrażenie że kościół to miejsce dla świętych a nie pogubionych.
              Jest mi przykro że większości ludzi jest dane mieć drugą połówkę zaczynając dorosłość albo wręcz od nastoletnich lat a ja w wieku 30 lat pomimo modlitw nie mam nikogo.
              Tyle razy prosiłam Boga o to żeby zabrał ode mnie to uczucie i tęsknotę a ja cały czas tęsknię i myślę o nim. Minęły już 3 miesiące.
              Po co jest Bóg? Nie pomaga a jak coś to daje ochłapy ale my mamy go uwielbiać pod niebiosa. Do tego uważam że ludzie czasami mają większe cierpienie niż Bóg. Poza tym żył tylko 33 lata. A niektórzy całe życie cierpią. Matka Boża też taka mądra bo miała wsparcie w sw Józefie. Ptzeciez mogła wywoływać Jezusa.sama. Ale z mężczyzną u boku jest łatwiej. A za jest głucha na prośby o dobrego męża. Ile nas tutaj jest….taka pomocna matka.

            • Najwidoczniej Bóg chce Cię uchronić przed bałwochwalstwem, bo choć nie masz partnera to już jesteś gotowa postawić go wyżej niż Boga. Cierpliwość i pokora, zamiast postawy „mi się należy”.

            • Miałem podobnie, tzn będąc singlem szukałem żony, dziewczyny…i jak się w końcu z wzajemnością zakochałem (a zdarzało się to raz na 20 lat)
              to wyszło że ona jest żonata i ma dziecko. (Nie nosiła obrączki).
              Byłem wściekły na los, na nią samą że „na mnie nie zaczekała, tylko wyszła za kolesia z którym teraz chce się dla mnie rozwieźć”
              Było nam cholernie ciężko, właściwie sytuacja była beznadziejna. ja wierzący, nie chciałem tak wchodzić w nowe życie, niszcząc cudze małżeństwo.
              Nie będę opisywał wszystkiego, rozstałem się z nią po 2cha latach. Później zacząłem odmawiać Nowenny pompejańskie, 2gą odmówiłem w intencji dobrej żony.
              I znów, jak spotkałem dziewczynę, zakochaliśmy się w sobie, wszystko zaczęło się psuć, ciągłe kłótnie, spory.
              Nasza relacja i spotkania były nie do wytrzymania.
              Ale po jakimś czasie walki wewnętrznej doszedłem do wniosku że to nie jest dziewczyna na którą czekam…bo Bóg daje dobre dary.
              Zerwałem zaręczyny i 3 m-ce później spotkałem moją obecną żonę. W ciągu 4 lat zaręczyliśmy się, ożeniliśmy i doczekaliśmy się dwóch pięknych córek,
              jedna przyszła na świat w święto Miłosierdzia Bożego 🙂 Alleluja

              Tylko że ja z całej siły starałem się nie tracić nadziei. Jak prosiłem w NP, to z całej siły ufałem, że tak sprawi mi Bóg, nawet jeśli musiałem na
              niektóre dary długo czekać (na żonę ponad dwa lata). Wałczyłem o tę ufność, nawet jeśli wszystko się waliło i wskazywało na to, że modlitwa nie została wysłuchana.
              Modliłem się wpierw o dar, a później o ufność że ten dar otrzymam 🙂 13 nowenn już odmówiłem i większa część już została wysłuchana 🙂

              Pan Jezus do siostry Faustyny mówił tak (Dz 1578)
              Łaski z Mojego miłosierdzia czerpie się jednym naczyniem, a nim jest – UFNOŚĆ

            • Dzięki za wasze odpowiedzi. Właśnie o to mi chodzi że zakochać się że wzajemnością jest naprawdę trudno. Tak samo zerwać relacje kiedy to uczucie już jest. I denerwuje mnie takie głupie gadanie że miałam wybór i mogłam tego nie robić. To po co Bóg postawił mi go na drodze, tak samo u Wojtka. Nie mógł od razu postawić mu na drodze żony?! Zanim się pozbieram po tej relacji minie jeszcze dużo czasu i do tego zanim poznam drugie tyle. Ciężko mi zaufać. Różaniec odmawiam w złości i przez zęby. Bo tęsknię cholernie, nie potrafię go wyrzucić z.glowy i najgorsze że już nie pamiętam tych złych momentów. I to nie jest tak że facet na pierwszym miejscu bo w.momencie kiedy byłam z nim w relacji..o ironio…byłam.najblizej Boga. Teraz odechciewa mi czegokolwiek związanego z.Bogiem.

            • Kochana, nawet nie porównuj swojej sytuacji do sytuacji Maryi. To tylko tak ładnie wygląda na świątecznych ilustracjach – Maryja, Dzieciątko i Józef. W rzeczywistości Maryja miała ciężki orzech do zgryzienia już od momentu zwiastowania. Brzemienna nastolatka w tamtych czasach zasługiwała na ukamienowanie. Józef przyjął ten ciężar na siebie i nie myśl ,że tak łatwo było mu wierzyć,że Mesjasz, syn Boży rośnie pod Jego bokiem. Poród w stajni, wśród- nie ukrywajmy – gnoju i bydląt, wśród pasterzy ,którzy należeli do nizin społecznych,bieda, ucieczka do Egiptu. Wcale nie było łatwo. Ale rozumiem Twoje rozgoryczenie. Spróbuj mimo wszystko zawierzyć,zaufać, wytrzymaj ten kryzys.
              „Przyjmujcie za pewnik, że to, co się w waszym życiu dzieje, wewnętrznie i na zewnątrz, jest dla was najlepsze. Pozwólcie działać Bogu i wytrwajcie w poddaniu się Jego woli. Pozwólcie pracować ostrzu dłuta, a igle wykonywać jej zadanie na płótnie. Niech pędzel mistrza pokryje was różnorodnością kolorów, które tylko z pozoru wydają się bezładnymi bohomazami. Odpowiadajcie na wszystkie te Boże działania w prostocie i stałej dyspozycji całkowitej uległości, zapomnienia o sobie i oddania się swojemu obowiązkowi. Kroczcie zatem własnym torem, nie badając dróg, sposobów, okolic, nazw ani warunków. Podążajcie na oślep tą ścieżką, a wszystko będzie wam wskazane. Szukajcie tylko, w miłości i posłuszeństwie, królestwa Boga i Jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane.” o. Jean-Pierre de Caussade: „Powierzenie się Opatrzności Bożej”.

            • Ale ja wcale nie chce mieć łatwo, wręcz mogę powiedzieć że wolę trudna sytuację ale z kimś bliskim. Nie chcę kasy, luksusów, mieszkań i wygodnego życia itd. to mi szczęścia nie da a druga osoba już tak. Mogę klepać biedę ale chciałabym mieć fajnego faceta u boku. I taki mi się trafił (może nie był taki fajny w obliczu tej sytuacji). Mi się podobał i do tego był gołodupcem starszym o 14 lat, uroda też nie grzeszył. Ale dla mnie był najprzystojniejszy że wszystkich mężczyzn. Nie lekaly mnie trudności, bieda bo chciałam to dzielić z nim. Kochałam go tak samo jak jego żona. Jak nie bardziej bo ona miała od niego wszystko a ja prawie nic.

            • A no i teraz mi się przypominało że ksiądz w konfesjonale po tych moich gorzkich żalach i niezrozumieniu sytuacji powiedział że on nie jestem u psychologa. Postawcie się też na chwilę na moim miejscu: czy dalibyscie swojemu dziecku popsutą zabawkę wiedząc że marzy o niej całe życie?

            • Ja skomentowałam ten fragment „Matka Boża też taka mądra bo miała wsparcie w sw Józefie.” A co do twojego wybranka Pomyśl, czy człowiek,który zdradza albo oszukuje najbliższych (czyli żonę, dzieci,rodzinę) to dobry człowiek,godny zaufania.Piszesz jak bardzo byłaś z nim szczęśliwa, ale czy wiesz z jakich pobudek on spotykał się z Tobą ? Czy nie kierowało nim chwilowe zauroczenie, chęć przygody, urozmaicenie sobie szarej rzeczywistości? Nie buduje się własnego szczęścia na krzywdzie innych.Odpowiedzialny człowiek nie robi sobie ot, tak sobie skoków w bok. Nie wiem jak potoczyła się wasza dalsza relacja,ale człowiek ,który ma zobowiązania ,a rozpoczyna jakąś kolejną relację powinien wziąć odpowiedzialność za Twoje uczucia, Twoją sytuację. Żonaty człowiek to zły kierunek,choćbyś usychała z tęsknoty i braku miłości.

            • No właśnie pod tym względem nie był dobrym człowiekiem a tym bardziej godnym zaufania. Relacja definitywnie zakończyła się 3 miesiące temu. Książkowa sytuacja czyli miało być tylko dla rozrywki, potem doszło uczucie, chciał odejść od żony, rozstaliśmy się na miesiąc potem wróciliśmy na 8 miesięcy potem znowu chciał odejść od żony ale finalnie nie odszedł bo jednak woli zostać a ja to nie taka miłość jak myślał.

            • On wcale o Tobie nie myślał poważnie, po prostu byłaś miłą odskocznią bez zobowiązań,zabaweczką na chwilę. Gdyby miał ponieść konsekwencje swoich poczynań kosztowałoby go to trochę wysiłku. Rozwód, pewnie podział majątku. Na to nie wystarczyło mu już odwagi i uczucia do Ciebie, zachował się nieodpowiedzialnie i niedojrzale zawracając Ci w głowie. Nie żałuj tej znajomości, bo to była tylko namiastka uczucia z jego strony.Tak naprawdę nie uszanował ani żony ani Ciebie nie potraktował poważnie. Zwykły oszust,bawidamek wykorzystujący cudze uczucia, zabawił się Twoimi uczuciami, wykorzystał Twoją sytuację osamotnienia. Nie ma kogo żałować naprawdę ! Wcześniej czy później zawiodłabyś się na nim i cierpiałabyś jeszcze bardziej. Głowa do góry, jesteś warta kogoś lepszego i uczciwszego.

            • Ona jest w tobie ogromnie dużo rozgoryczenia i „zafiksowania” by być z kimś. W twoich postach widać że mężczyzna w twoim życiu jest szczytem twoich pragnień. Mówisz że Bóg cię zna i może ci dać wszystko byś była szczęśliwa, ale czy ty zrobiłaś ze swojej strony jakieś starania by poznać Boga? Pismo Święte, Msza Sw., adoracja, książki o Bogu itp. próbowałaś poznać Boga by się w Nim prawdziwie zakochać? Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu to wszystko jest na właściwym miejscu. Zastanawiałaś się co oznaczają te slowa?

            • Justynka ale ja to robię od 5 lat. We wszystkich wymienionych formach. I naprawdę nie jestem zafiksowana na punkcie posiadania mężczyzny bo ja jestem naprawdę specyficzny człowiek i ciezko żeby jakiś mi się spodobał. Zwykle jest przeciwieństwo kanonów piękna.

            • A może spróbuj w tym wszystkim zapomnieć o swoich pragnieniach i zacząć modlić się o swojego przyszłego męża, o jego prawość, czystość, wiarę, też za swoich przyszłych teściów? Może ten czas w którym tak długo czekasz na tego „jedynego” potrzebuje właśnie twój przyszły mąż? Czytałam kiedyś takie świadectwo dziewczyny która dwa lata modliła się za swojego przyszłego męża, i później się okazało że od momentu kiedy ona zaczęła się za niego modlić, on od tego momentubrozpoczął proces nawracania się do Boga i obecnie są szczęśliwym malzenstwem

            • Dzięki Dziewczyny. Podnioslyscie mnie trochę na duchu. Jestem teraz w trakcie nowenny z intencją o dobrego męża. Dziś 37 dzień. Kończę 8 mają także fajna data. Ta nowenna kosztuje mnie sporo łez. Jednego dnia jest dobrze a drugiego chce mi się płakać, ogarnia mnie beznadziejni wielkość na Boga. Mam nadzieję że to działanie złego a nie moja pokręcona psychika. Jescze raz dziękuję że chcialuscie poswiecic czas na odpisywanie na moje wpisy. Czasami trzeba mi tłumaczyć jak małemu dzoecku pomimo że jestem już stara baba.

            • Do 50-ki jest się młodym, po 50-ce mądrym a po 100 szczęśliwym bo blisko już do Pana

            • A tak na marginesie napiszę o sobie że ja jakbym szukała faceta to chyba ponioslabym porazke Hehe. nie szukam nikogo bo jestem chora, ale gdyby tak było to żaden chyba nie potrafiłby dać mi takiej miłości jaką daje mi Jezus. Ja jak patrzę na mężczyzn nie widzę w nich nic atrakcyjnego jako potencjalnych małżonków.

            • Ja zaręczyny zrywałem 3 razy, tak mi było ciężko podjąć decyzję. Dziewczyna miała na imię Dorota, co oznacza „dar od Boga”.
              Dla kogoś kto modlił się NP w intencji żony, takie 'znaki' mają znaczenie. Zrywając zaręczyny bałem się że wyrzucam do kosza Łaskę Bożą,
              że z niej rezygnuję. Dopiero po jakimś czasie zacząłem kombinować że Bóg daje przecież dobre dary, więc ta relacja nie może być od Boga,
              i ta dziewczyna to nie ta o którą się modliłem, wg słów Jezusa
              NT:
              Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża?
              Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą (Mt 7,7-11).

              To nie Bóg stawia na złość przed nami ludzi i złe relacje z których nie potrafimy zrezygnować…tylko życie.
              My powinniśmy mając wiedzę, nauczanie Pana Jezusa, modlitwy, nowenny, wybierać dobre rzeczy, albo bardzo dobre.
              Wiem, że łatwo się mówi, łatwo się to opisuje 'po', i pamiętam jak sam się miotałem w trakcie tych związków,
              ale z doświadczenia wielu nowenn mogę powiedzieć że warto zaufać, warto poczekać na dobre dary od Ojca.
              Powodzenia, cierpliwości i ufność w wysłuchanie NP Ci życzę !!
              ps. na jedną łaskę czekałem 6 lat !! ale jak przyszła to miesiąc chodziłem z uśmiechem i łzami nie mogąc się nadziwić jak dobry jest Bóg i jakie cuda dzieją się za wstawiennictwem Matki Bożej Pompejańskiej 🙂

            • U mnie ten żonaty facet miał na imię Maciej i znaczenie to też dar od Boga…właśnie teraz sobie o tym przypomniałam po Twoim wpisie. O losie…

            • Tylko raz zerwałem zaręczyny, 3 razy się rozstawaliśmy. Pisałem szybko i pomieszałem.

            • Daj sobie czas, pobądź sama ze sobą i z modlitwą. Co do imion – każde ma jakąś etymologię, znaczenie,patrona, nie upatrywałabym w tym szczególnych znaków. Bo jakimże darem od Boga może być żonaty mężczyzna ? Wykorzystaj ten czas nowenny staraj się wyciszyć, podchodzić ze spokojem do wydarzeń,które Cię spotykają.

            • Ona, źle Ci nie życzę. Niech Twoje pragnienie, by kochać i być kochaną i żyć w małżeństwie spełni się. Życzę Ci też, by była to miłość zdrowa, która buduje i daje prawdziwe szczęście. Związek z mężczyzną, który obiecywał wierność w sakramencie małżeństwa innej kobiecie jest z góry skazany na porażkę. Życzę Ci, byś była tą jedyną, której Twój mąż obieca przed Bogiem miłość, wierność i uczciwość małżeńska, że Cię nie opuści aż do śmierci.

            • Bóg musi dotrzeć do twojego serca i zobaczysz wtedy kogoś na swojej drodze. Zaufaj mu. Módl się i wierz.

            • Kobieto oburza mnie Twoje lekceważenie Boga,życie to nie koncert życzeń. Zastanawiałaś się kiedyś z jakimi nieszczęściami ludzie się borykają? Brak drugiej połowy to może Twoje powołanie.Może musisz jeszcze poczekać ,dojrzeć do dzielenia życia z kimś. Trwaj w modlitwie i zaufaj Bogu ,on ma plan na Twoje życie. Uszy do góry

            • Halina,nie ma się co oburzać. Człowiek jest tylko człowiekiem, ma prawo do emocji. A to,że ktoś jest szczery i wypowiada głośno swój ból,żal, udrękę to – to jest bardzo ludzkie. Bóg nie jest małostkowy, On się nie obrazi, gdy widzi,że człowiek szuka i woła pomocy.

            • Ona, kazdy kto jest sam ( czesto samotny) ma w sobie takie pytania jakie Ty masz. Osoba samotna Cie zrozumie ale powiem Ci tak, w dzisiejszych czasach jest trudno znalezc dobrego, wartosciowego, wiedzacego co chce mezczyzne. Ja po powrocie do Polski widze, ze oni czesto sa niezrownowazeni emocjonalnie. Strzelaja fochy, nie sa konkretni ( nawet w stosunku do samego siebie). Jest tylu zniewiescialych mezczyzn,ze to kobiety stapaja twardo po ziemi a nie mezczyzni. Jestem sama, mam troche zal bo tak jak Ty widze malzenstwa a tu czlowiek kroczy przez zycie sam ale wiem,ze duzo winy jest po stronie zle wychowywanych mezczyzn. Ja teraz szukam sily w sobie, pisze sobie rzeczy, ktore chcialabym zrobic i je robie. Ucze sie, inwestuje w siebie. Wspominam moje podroze. Bog dal mi wiele i za to zawsze bede mu wdzieczna. Kiedys sie go zapytam czemu musialam byc sama i isc przez zycie w samotnosci.
              Druga strona, mezczyzni czesto tutaj pisza, ze kobiety za bardzo pokazuja swoja desperacje. Troche maja racji, my przede wszystkim musimy byc szczesliwe same ze soba, pogodzic sie z faktem ( ze np nie zostaniemy matkami bo wiek juz nie ten i wiem, ze to trudne) i isc do przodu. NIE MA INNEGO WYJŚCIA. Jesli nie mam byc w szczesliwym zwiazku to bede szczesliwa sama.

            • Ciężko się z tym pogodzić ale będę nad tym pracować. Czuję u siebie powołanie do założenia rodziny ale widocznie w oczach Boga się do tego nie nadaje. To prawda faceci w dzisiejszych czasach to porażka. Ci fajnie są już zajęci. Sama kiedy zapisałam się na portal katolicki i szybciej stamtąd uciekłam niż z innego portalu który uważany jest za ten najgorszy. Nie zapomnę jak napisałam SMS do pewnego chłopaka ok 7-8 rano to w odpowiedzi dostałam oburzony wręcz z pretensją SMS że go obudziłam. No jak mogłam obudzić księcia o tak wczesnej porze.

  • Ona widzę że gorycz przemawia przez Ciebie, jest Ci trudno źle myślę że za bardzo się skupiasz na sobie.Otwórz serce zaufaj pokochaj najpierw samą siebie A będzie dobrze …proś o cierpliwość A ws’tatko się ułoży.lila

    • Jesteście naprawdę pomocni ludzie i pomimo że zdarza się że nie zgadzamy się w niektórych dyskusjach to z każdych waszych wypowiedzi da się zaczerpnąć coś mądrego. I faktycznie ta gorycz wręcz się że mnie ulewa. Czasami myślę że zazdrość, wścieklizna, żal, tęsknota i smutek to cena jaką place za ten romans. Do tego przez ostatnie dni co noc śni mi się ten facet albo sam albo z żoną gdzie wcześniej tak nie miałam. Myślałam że po 3 miesiącach będzie lepiej a jest wręcz gorzej.

      • Ja już mam serdecznie dość.Nie czuję ani na chwilę spokoju.Bardzo sié boję o moją przyszłość.Żadna moja nowenna nie została wysłuchana.Codziennje budzę się zalana potem,jest coraz to gorzej. Odmawiam nowennę ponad pół roku naszło mnie teraz wielkie zwątpienie.

        • Wiesz Ona nie wiem ale dziwię Ci się, że nie boisz się Boga i piszesz, że coś go przerasta, albo Matki Boskiej pisząc”dama”. Nie zostałaś wysłuchana? Ja dziś kończę 4 nowennę. I zostałam wysłuchana raz. Też jest sama, samotna. Też mam ponad 30. Też mi ciężko. Też płacze, czasem jestem zła na Pana Boga. Że np inni modlą się o zdrowie dla kota albo zdany egzamin i dostają to. Też jestem z kimś w relacji, która mnie niszczy. I jest gorzej niż u Ciebie było. Bo tylko mnie zależy i tylko ja kocham, on nie, mówi to otwarcie. A trzymam się go i nie puszczam. Ale nigdy bym tak jak Ty o Bogu czy MB nie napisała. To nic nie da, bo tylko pielęgnuje w Tobie żal i wściekłość. NP to nie koncert życzeń,chociaż tak nam się wydaje bo jest „obiecane” że zostanie się wysłuchanym. Nie wiem czemu jedni są inni nie. Może zbyt byle jak się modlimy? Na odczep i myślimy tylko – byle odmówić te 54 dni i dostanę to co chce,bo obiecali. Nie poddawaj się, przeproś i ufaj. To co długo wyczekiwane smakuje jak jeszcze nigdy nic. Może warto!

          • U mnie na początku było super ale teraz jestem w strasznym bagnie z którego czuję że po ludzku nie ma wyjścia.

            • Zawsze jest jakieś wyjście. Zawsze. Widzisz teraz wszystko w czarnych barwach, może masz obniżony nastrój, może jesteś zmęczona. Ale życie człowieka, sytuacja – czasami może zmienić się w jednej godzinie o 360 stopni. Bądź cierpliwa, otwarta na to co niesie każdy dzień , nie ulegaj czarnym myślom.

      • Ona, gdybyś przez te wszystkie lata poszukiwań, modlitw i Nowenn obrała za intencję rozeznanie powołania, to gwarantuję Ci, że byłabyś dziś w innym położeniu – i niekoniecznie ilościowo na zasadzie: wybrana jedna z (jakaś liczba) popularnych wyborów dróg – ale na pewno jakościowo, bez takiej goryczy. Polecam Ci dzieło Jana Pawła II „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich…”, (w sieci można nawet znaleźć dłuższe fragmenty), a szczególnie tom 3 „Chrystus odwołuje się do Zmartwychwstania”. Gorąco polecam też małżeństwom.
        Modlitwa o rozeznanie nie dotyczy, jak się utarło, tylko młodzieży. W duchowości pierwszych wieków i późniejszych zaznaczano, że św. Józef jest patronem powołania, a nawet zakonników, choć nam się dziś aż tak nie kojarzy (oczywiście rozszerzono o opiekę nad rodziną), modlitwa o rozeznanie była niezwykle ważna. A dlaczego: najpierw rozeznawano i potem dopiero wybierano, dziś samemu się wybiera, trwa przy swoim, a modli później.
        To oczywiste, że każdy szuka swego miejsca na Ziemi, są wątpiący i są szczęściarze, którzy mają to już za sobą. U nas jest ta wspólnota singli, co żaden ksiądz nie chciał na początku prowadzić (zaczęło się od 50 osób, teraz chyba z 400), w większości kobiety, więc nie jesteście jakimiś „niechlubnymi” wyjątkami, taki trend wśród katolików obecnie, planowana izolacja na najbliższe lata jeszcze to powiększy, tylko wiecie co – żadna tam nie narzeka tak jak tu 🙂 Zresztą zaczęli przychodzić też zaniedbywani małżonkowie, więc nie jest tak, że inne drogi eliminują samotność, brak ukorzenienia, sensu i wszystko inne, co czujesz. Swoją drogą, jak jesteś tak wyczulona na to obecnie, to po np. założeniu rodziny wszystko sobie samo tak nie minie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

  • Czytajcie „Cuda Najświętszego Imienia” jest pdf
    Pokona się każde zło i tego brzydaka koronawirusa

    • Enia, mogę linka prosić, wpisywałam w Google i tylko mi księgarnie wyskakuja nic w pdf do pobrania, nie wiem może ja szukać nie umiem albo mam takie google

      • Jest do moderacji.P.Marek zatwierdzi, teraz szczególnie ciężki czas i niech wszyscy czytają
        skopiowałam część
        Drogi przyjacielu
        Jeśli przeczytasz tę książeczkę powoli i z uwagą, nie jeden raz, ale
        wielokrotnie, będziesz dziękował Bogu przez resztę Twojego życia.
        Jej lektura obdarzy Cię wielkim szczęściem, otworzy Ci drogę do
        uzyskania od Boga cudownych łask i błogosławieństw.
        Dowiesz się z niej o cudach Najświętszego Imienia Jezus, znanych jedynie
        niewielu chrześcijanom.
        Częste wypowiadanie tego Boskiego imienia pozwoli ci uniknąć wielu
        cierpień i ocali przed wielkimi niebezpieczeństwami. Świat jest obecnie nękany
        licznymi nieszczęściami. Każdy z nas może przyczynić się do ocalenia samego
        siebie przed zbliżającym się złem, ale możemy również wiele zrobić dla świata,
        Kościoła i naszego Ojca Świętego Papieża. Wystarczy że będziemy często
        powtarzali: „Jezu, Jezu, Jezu”

        • Dziś znowu mam zły dzień. Znowu jestem zła, zazdrosna, tęsknię i jest mi smutno…proszę Boga żeby zabrał ode mnie te uczucia. Proszę od samego początku. Ani Bóg nie chce mi kogoś postawić na drodze, ani połączyć z tym facetem a nawet zabrać tego uczucia. Boże gdzie jesteś?! Podobno jesteś taki miłosierny?

          • Prosisz czy żądasz od Pana Boga? Wiesz ile razy ja miałam zły dzień, ale należy cierpliwie prosić, prosić prosić i dziękować mimo że nie widzi się owoców modlitwy i ciężko jest, ale należy ufać bezgranicznie Bogu bo Bóg z nami któż przeciwko nam. Może zacznij się modlić o uzdrowienie swoje wewnętrzne, wszystko należy zacząć od siebie.

          • Burza nastrojów… Stan,który dopada znienacka i przechodzi przez głowę niczym tajfun. Spróbuj się czymś zająć- rozmowa z przyjaciółką, dobra książka, film. Może muzyka ukoi nerwy ? Albo spacer, przejażdżka na rowerze, intensywny wysiłek fizyczny – czasami stawia do pionu. Jesteś pewna,że chcesz tęsknić za kimś kto zadrwił sobie z Twoich uczuć,zabawił się Tobą bez konsekwencji i prawdopodobnie nawet nie ma z tego powodu wyrzutów. Nie myśl o nim , wyrzuć go z głowy, z myśli, z serca.

            • Wszystko jest trudne nim stanie się proste. Trzeba wziąść głęboki oddech, różaniec do ręki i tylko tak człowiek wygra A nie tylko się użalać się nad sobą bo to nic nie zmieni, wydaje mi się że szukasz winy wszędzie i czekasz aby ktoś powiedział że tak masz rację. A tu należy wszystko oddać Bogu i prosić Boga o zmianę własnego zachowania, sposobu patrzenia na świat itd. To moje zdanie. Pozdrawiam serdecznie ❤

            • Nie wiem czemu ale mam straszną huśtawkę nastrojów. Jednego dnia chce się modlić a drugiego wściekam się na Boga i to jest silniejsze ode mnie.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!

    1 - 9 sierpnia 

    Nowenna

    za uzależnionych