Kasia: Uratowanie małżeństwa

Moje małżeństwo było bardzo zagrożone rozpadem. Po 7 latach wspólnego życia pojawiły się przeszkody i okoliczności na tamten czas (przed NP) nie do przejścia i nie do wybaczenia. Nie widziałam realnej szansy na ozdrowienie naszej relacji z mężem. Sama w tej rozpaczy zaczęłam się modlić. Właściwie, uczyć się różańca. Wcześniej nigdy tego sama nie robiłam. Stroniłam od tego, może nawet wstydziłam się.
Natknęłam się na Nowennę Pompejańską i świadectwa ludzi. Postanowiłam podjąć wyzwanie.
Nie wiedziałam co tak naprawdę będzie dla mnie najlepsze. Wiedziałam tylko, że małżeństwo to rzecz święta i nie mogę tego bez walki porzucić. Przynajmniej spróbuję, pomyślałam podejmę walkę ale duchową. Więc modliłam się w intencji ogólnej, za mojego męża. Nie prosiłam o jego powrót, bo sama nie wiedziałam czy tego chcę. Prosiłam o pomoc Matkę Bożą, mówiąc: „Ty wiesz co dla mnie i dla niego jest najlepsze, poddaję się Twojej woli i zrobię wszystko co mi nakażesz bo znasz nasze serca najlepiej”.
To co się wydarzyło jest niezwykłe. Nasza relacja zaczęła się powoli poprawiać, dostrzegliśmy błędy jakie popełnialiśmy każdego dnia, jak zaślepieni byliśmy, jak daleko żyliśmy od Kościoła i od Pana Boga. Jakie to wszystko było sztuczne, egoistyczne i powierzchowne.
Oboje przybliżyliśmy się do Boga, ja sama otrzymałam wiele łask. Nasze małżeństwo i nasze serca zostały odmienione cudownym dotknięciem Boskiej dłoni. Matka Boża sprawiła, że zniknęła rozpacz, żal, zazdrość, rozeszły się chmury, pojawiła się wiara, nadzieja, miłość, spokój, wzajemny szacunek, piękne perspektywy wspólnego życia od nowa.
Wybaczyłam. A mąż podjął nad sobą pracę, której owoce są widoczne z dnia na dzień.
Później modliłam się również o to, byśmy oboje trwali w wierze i wszystko powierzali Bogu i ufali Jemu. Pewnej soboty pomyślałam sobie, że fajnie by było jakby ksiądz w niedzielę wygłosił kazanie dla nas. I co? Stało się! Przez 3 kolejne niedziele słuchaliśmy pięknych kazań o małżeństwach, rodzinie, wierze, wierności, świętości sakramentu małżeństwa i cudownych nawróceniach. Siedziałam w ławce z zaszklonymi oczami, powstrzymując płacz.
Cóż za niesamowity zbieg zdarzeń! Akurat w tym czasie w naszym Kościele miało miejsce odnowienie przysięgi małżeńskiej! Zdecydowaliśmy o naszym udziale.
Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam. To co Matka Boża zrobiła dla mnie i mojego męża jest po prostu niezwykłe. Jestem tak wdzięczna i tak szczęśliwa! Zrozumiałam, że nie jesteśmy sami na tym świecie, że mamy swoją Mateńkę, która nas kocha i przytula każdego dnia jak matka swoje dziecko. Tak bardzo mi Jej brakowało.
Czuję się dziś jakbym dostała nowe życie, bogatsze, zdrowsze, pełne i spokojniejsze.

To świadectwo zostało opublikowane

w czasopiśmie

„Królowa Różańca Świętego” nr 38

które można zamówić na stronie:

16
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
6 Wątki komentarzy
10 Wątki z odpowiedziami
12 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
10 Autorzy
JolaAnetaKamilJoannaMarlena Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Ania
Gość
Ania

Mamo Maryjo dziękuję za Twoją dobroć i miłość do nas, swoich dzieci. Wlaśnie jadę do Częstochowy oddać Tobie moje małżeństwo, bo tylko w Tobie moja nadzieja.

Ekzuzy
Gość
Ekzuzy

A ja wciąż walczę. Żona zdecydowała się na rozwód i wszystkie moje działania traktuje jak atak na nią w ramach zemsty. Zmówiłem trzy nowenny pompejańskie (o uzdrowienia naszego małżeństwa, o naprawienie relacji mojej żony i mojej rodziny, o nawrócenie się żony i by umiała przebaczać), modliłem się telegramem do Św. Józefa, zmówiłem nowennę do Matki Boskiej Rozwiązującej węzły. Na razie jest coraz gorzej. Dzieci widzą skłóconych, nieszczęśliwych rodziców. Żona mnie wyzywa i oskarża o rzeczy, których nie zrobiłem. A mimo wszystko próbuję walczyć i modlić się dalej, bo skoro kiedyś było dobrze, to wydaje mi się, że znowu może być… Czytaj więcej »

Agata
Gość
Agata

Ja takze walcze od ponad roku. Jestesmy w separacji, nie mieszkamy razem. Odmowilam kilka NP i mnóstwo innych modlitw za nasze malzenstwo. Zmian na lepsze nie ma, albo ja ich nie widze. W piatek zaczęłam kolejna NP ale juz za siebie. Nie wiem jak mam ukladac swoje dalsze zycie. Modle sie juz za siebie o podjęcie jakis dobrych decyzji co dalej, o sile do zycia, bo czsami jest bardzo trudno. Juz mam coraz mniej wiary w odrodzenie naszego malzenstwa. Chociaz takie swiadectwa jak Kasi dodaja chociaz na chwile swiatelko nadzie. Z Panem Bogiem.

Kamil
Gość
Kamil

Sporo jest takich ludzi z prawie identycznymi sytuacjami. Jednym nowenna pomaga od razu innym po krotkim czasie a jeszcze innym mozna to chyba tak nazwac pomoc jest w drodze. Dzis mijaja dwa miesiace (dzien przed Bozym Cialem 19.06) jak dostalem sms ze chce odpoczac i spokoju. Nie mieszka ze mna od 1.04 (troche dlugi ten prima aprilis). Nie wiem nawet jak to nazwac. Czy to może byc separacja? Nie wiem. Naprawde nie wiem. Jestesmy malzenstwem od ponad 6lat. 1 czerwca mielismy rocznice slubu a 2 czerwca przyjechala zeby pozrozmawiac jak bez klotni sie rozwiesc. Jak czlowiek wierzacy ma dalek zyc?… Czytaj więcej »

Ania
Gość
Ania

Kamil dasz radę. Wiem, co czujesz. Początek jest najgorszy. Nie ma dnia, godziny, minuty, żeby nie myślało się o drugiej połowie naszego życia, którą się kocha. Ja już trwam w takim rozkroku od 13 maja 2016r. Trzeba poddać się woli Bożej, zaufać i czekać i co najważniejsze nie kombinować po swojemu. Powtarzaj Jezu ufam Tobie. JEZU ZAJMNIJ SIĘ NAMI, BO WIESZ CZEGO POTRZEBUJEMY I NIE WYPUSZCZAJ RÓŻAŃCA Z REKI, czyli módl się o wypełnienie woli Bożej w Waszym zyciu.

Agata
Gość
Agata

Ania a Ty napisz szczerze wierzysz jeszcze ze Wasze małżeństwo się jeszcze po takim czasie odrodzi na nowo?. Bo ja sie modlę za swoje, ale po roku bycia osobno juz mam coraz mniej nadziei. Zreszta juz sama nie wiem czy to mozliwe zeby znowu na nowo zaufac, a bez zaufania to jaki to związek?.I nie rozumiem jaka wola Boza moze byc w stosunku do malzonkow?. Mozliwe ze Bog chce zeby malzonkowie byli osobno?. Pytam powaznie. Czesto czytam zeby modlic się o wypelnienie woli Bozej w małżeństwie. I nie rozumiem tego. Jeden z malzonkow modli sie za malzenstwo, trwa w wiernosci,… Czytaj więcej »

Ania
Gość
Ania

Oczywiście że wierzę jak Abraham w Boże obietnice. Bóg odmienia nasze serca i Bożą mocą zaufany sobie. Ludzką mocą nie zrobimy nic dobrego, dlatego piszę o tym niekombinowaniu, bo to nic nie da. My mówimy ” czekam do 12,” a Bóg zaplanował w swojej mądrości i dobroć i przyjść do nas 12.05 NIC NIE TRACĘ CZEKAJĄC, TYLKO TULE SIĘ DO BOGA I JEGO MATKI I MÓWIĘ NIE ROZUMIEM, ALE UFAM WAM.

Joanna
Gość
Joanna

,,Bez Boga nic uczynić nie możemy”.
I taka jest prawda żadne kombinowanie nic nam nie pomoże. To Pan Bóg wszystkim kieruje i może wszystko uczynić,dlatego bądźmy mu wierni do końca i z wiarą i ufnością Chwalmy Go na Wieki.

Jola
Gość
Jola

Ja też walczę. Modlę się już długo. W końcu pojawiła się nadzieja. Trzeba być cierpliwym i nie ustawać w modlitwie. Dałam sobie czas- do końca tego roku w miarę możliwości- codzienna msza św i komunia św. Małymi kroczkami coś się zmienia na lepsze. Powiem jeszcze, że jestem po 2 sprawach rozw i mąż nie mieszka ze mną od czerwca. Teraz żałuje swojej decyzji i chce wrócić, ale kochanka nie daje za wygraną. Wiem, że przede mną jeszcze długa droga. Czasem osoba która odchodzi sama nie wie czego chce. Musi doświadczyć na własnej skórze co straciła. Wszystko w rękach Boga. Walczę… Czytaj więcej »

Kamil
Gość
Kamil

Jola to szybko u Was poszlo. 2-3 miesiace i juz po dwoch sprawach. A moja zona tlumaczyla mi przez kwiecien i maj ze nie ma czasu i czym jechac zlozyc dokumenty rozwodowe a w czerwcu ze i tak sady nie pracuja w wakacje, a fakty i internet mowily co innego. Chyba uwazala mnie za durnego mowiac takie argumenty lub chciala wyprowadzic mnie z rownowagi wmawiajac mi to, chociaz fakty byly inne. Chyba masz racje ze takie osoby nie wiedza czego chca. Dodam ze zona ma stwierdzona depresje i na 90% jest uzalezniona od kodeiny. Psycholog kieruje mnie abym zakonczyl to… Czytaj więcej »

Aneta
Gość
Aneta

Jestem po pierwszej sprawie rozwodowej .mąż ma kochankę ale jak twierdzi za rozpad małżeństwa wini mnie i chce rozwodu tylko i wyłącznie z mojej winy argumentując to tym że nie sprzątałem gotowałam A nasze współżycie było incydentalne mąż pracuje za granicą. .a to ze ma kochankę to dowiedziawszy się o niej to ja powinna wyciągnąć rękę i prosić to żeby wrócił i ratować małżeństwo. Proszę o modlitwę bo po prostu nie daje rady tego udźwignąć

Marlena
Gość
Marlena

Dziękuję za piękne świadectwo. Niech Wam się szczęści 😉 wszystko z Panem Bogiem. Rozumiem doskonale, też walczę o małżeństwo.

Marek2
Gość
Marek2

Jest nas tutaj trochę walczących o małżeństwa, rodziny.
Tak sobie myślę czy moja żona jest zdolna wrócić do Boga. Nie do mnie, najpierw do Boga a potem to już wszystko się ułoży.
Nie wiem, takie świadectwo daje nadzieję chociaż w moim przypadku to tylko cud.
Łączę się w modlitwie. Z Bogiem.

Agata
Gość
Agata

Ja tez licze juz tylko na cud. Podobno cuda sie zdarzają.

Marlena
Gość
Marlena

Dziekuje za piękne swiadectwo. Podoba mi się szczególnie ta pierwsza intencja, w której zdalas się na Maryję, gdy powiedziałaś: „Ty wiesz co jest dla nas najlepsze” . Pozdrawiam i życzę szczęścia na dalsze lata.

Joanna
Gość
Joanna

Również modlę się Nowenną Pompejańską i wiele innych modlitw.
Zawierzam się również Matce Najświętszej bo ona jest naszą Matką do której się warto uciekać i błagać o pomoc.
Jedno wiem na pewno modlitwa ma silną moc i kto wierzy nigdy nie zginie.

NOWOŚĆ

Chcesz poznać własne serce? 

Potrzebujesz przewodnika który pomoże Ci zwalczyć grzechy i słabości?