Angelika: Uratowane małżeństwo

Zaraz po ślubie, ale i w sumie przed nim, okazało się, że nie umiem kochać. Byłam bardzo nerwowa, agresywna, przeklinałam, rzucałam rzeczami w męża. W końcu mąż nie wytrzymał i postanowił odejść. Nowenna pompejańska trzymała mnie przy życiu, bardzo chciałam się zmienić. W trakcie modlitwy przejrzałam na oczy. Udało mi się bardzo szybko zorganizować psychoterapię, która pomogła. Poza tym ktoś podpowiedział mi, by zbadać tarczycę, którą miałam chorą i leki pomogły, a agresja ustąpiła. Wiem, że gdyby nie nowenna, nie miałabym tej siły i czułabym się ofiarą, a dzięki niej bardzo szybko otrzeźwiałam. Wszystkie te wydarzenia miały miejsce w sierpniu 2017 roku. Mąż wrócił, dając mi szansę i w sierpniu 2018 r. urodził się nasz synek. Od tamtego czasu nie było już żadnych kryzysów. Potrafimy sobie wybaczać, rozmawiać i żyć normalnie. Obecnie stale odmawiam nowenny pompejańskie. Zaznaczam, że nasze małżeństwo było już nie do uratowania, nawet ksiądz powiedział, że mąż spokojnie może złożyć papiery o unieważnienie małżeństwa. A wydarzył się cud przemiany. Angelika

  • Ciesze sie, ze udalo sie uratowac Twoje malzenstwo. Zycze wszystkiego dobrego a przede wszystkim blogoslawienstwa Bozego i opieki Matki Najswietszej dla Ciebie i Twojej rodziny.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn pompejański i otrzymuj comiesięczne wiadomości