Monika: Małżeństwo

Chciałam się podzielić z Wami moim świadectwem. Otóż w tamtym czasie (2015r.) byłam w związku ze swoim chłopakiem już 4 lata i mimo moich rozmów nt. małżeństwa, zaręczyn – z jego strony była cisza. Mój chłopak twierdził, że nie jest mu potrzebny zalegalizowany związek, że nie ma czasu, że wiecznie jest zajęty. Dlatego postanowiłam odmawiać swoją pierwszą Nowennę Pompejańską w intencji zawarcia małżeństwa. Powiedziałam o tym fakcie swoim rodzicom. Niestety, nawet oni nie wierzyli, że kiedykolwiek do małżeństwa dojdzie, a są osobami wierzącymi. Wiadomo, że Maryja nie spełnia życzeń od razu, czasami potrzeba na to więcej czasu, a w przypadku samych przygotowań do małżeństwa (szukanie sali/restauracji, termin w kościele) ten czas się wydłuża.

Mimo że, nawet moi rodzice nie wierzyli we mnie i było mi bardzo przykro postanowiłam nowennę odmówić do końca. W duchu wierzyłam, że Maryja mnie wysłucha.
To była moja pierwsza nowenna. Wcześniej nawet wątpiłam, czy Bóg istnieje. I już od początku odmawiania nowenny miałam ogromne przeciwności. W trzecim dniu (była to sobota) odmawiania nowenny poczułam, że ogarnia mnie wszechogarniająca Miłość. W tym dniu byłam najszczęśliwszą osobą na ziemi. Jeszcze nigdy do tej pory i nigdy potem nie poczułam takiej miłości. Miałam wrażenie, że ja sama stałam się miłością. Dzięki temu doświadczeniu Bóg pokazał mi, że On istnieje na prawdę, a ja już nie miałam żadnych wątpliwości w Jego istnienie. Kolejnego dnia w niedzielę stało się coś przeciwnego. Kiedy szłam do kościoła na Mszę Św. czułam wokół mnie straszliwy smród łajna (mieszkam w mieście). Jednak nikt tego nie czuł, tylko ja. Smród ten zniknął kiedy weszłam do kościoła. Kiedy byłam w kolejce do przyjęcia Komunii Św. jakaś potężna siła mnie wypychała z kolejki. W duchu modliłam się do Jezusa i Maryi, aby pomogli mi przyjąć Komunię Św. Kiedy zbliżałam się do księdza, który trzymał Hostię, moja głowa wykręciła się w bok i jak próbowałam spojrzeć na Hostię to moje oczy zachodziły mgłą. Prosiłam Jezusa, aby mi pomógł i dzięki Niemu przyjęłam Komunię Św. Po tym wydarzeniu byłam zdruzgotana. Wiedziałam, że nie oszalałam i zdałam sobie sprawę, że Zły też istnieje. Poszłam wieczorem na spowiedź i o wszystkim powiedziałam księdzu. Ksiądz powiedział, żebym nadal się modliła, bo jeśli przerwę modlitwę to zło zwycięży. Po tej spowiedzi było już lepiej, ale w momencie przyjmowania Komunii Św. nie byłam w stanie wypowiedzieć słowa „Amen”. Niestety Zły nie dał mi spokoju przez dłuższy czas. We śnie powiedział mi, że jeśli nie przestanę się modlić to rozprawi się z moją siostrą.

Przez dłuższy okres odmawiania nowenny byłam kłębkiem nerwów, czasami miałam wrażenie, że oszalałam, nie mogłam spać. Ale nie przestawałam się modlić. Niektórzy mogą powiedzieć, że to są historie wyssane z palca, że oszalałam i że powinnam się leczyć na głowę. Sama bym w to nie uwierzyła, gdyby by mnie to nie spotkało. Wiem, że nie wszyscy mają takie przeciwności. Ja niestety wcześniej nie byłam blisko Boga. Wcześniej chodziłam do wróżek, sama próbowałam wróżyć z kart, interesowałam się numerologią, kartami tarota, byłam u bioenergoterapeuty itp. Pozwoliłam się dopaść Złemu i dlatego w trakcie odmawiania pierwszej nowenny miałam takie przeciwności.

Rok po odmówieniu nowenny mój chłopak zaczął sam pierwszy rozmawiać o ślubie, że jednak chce tego. Oświadczył mi się i w 2017r zawarliśmy sakrament małżeństwa i teraz jesteśmy bardzo szczęśliwi razem.
Jednak przeciwności jakie miałam sprawiły, że bardzo bałam się odmawiać kolejną nowennę. Wówczas przez dłuższy czas odmawiałam sam różaniec. Jednak los sprawił, że straciłam pracę i postawiłam wszystko na jedną kartę. Stwierdziłam, że zacznę kolejną nowennę, że muszę się z nią zmierzyć. Teraz jestem w połowie drugiej nowenny i jak do tej pory nie miałam już takich złych doświadczeń.

Dzięki Nowennie Pompejańskiej moja relacja z Bogiem odbudowała się, moja wiara się pogłębiła. Całe moje życie oddałam w ręce Maryi, bo wiem, że ona mnie lepiej poprowadzi niż ja sama.

dla księdza 

 

Prezent 

z Twoją dedykacją!

  • Piękne świadectwo. Dziękuję. Ja odmawiając swoją pierwsza NP, w pierwszym dniu po odmówieniu czułam taki wielki pokój. Był to Boży pokój pochodzący z Nieba. Nigdy w życiu tak się nie czułam, jest to taki pokój, którego nie da się opisać słowami. Muszę przyznać, że miałam przed rozpoczęciem Nowenny wątpliwości czy potrafię odmówić tę Nowenne i cieszyłam się bardzo, że dałam radę.

  • Kochana nie tylko Ty miałaś takie problemy jak zaczęłaś odmawiać nowennę. Ja już odmawiam 7 lat non stop i pierwsza nowennę odmawiałam na ówczesnego narzeczonego i zły nie dawał mi spać przez potworne koszmary senne których nie zapomnę do końca życie i nie tylko. Ale Pan Bóg ma nad wszystkim kontrole i wierze ze to było dla mojego dobra w przeciwnym razie nie byłabym dziś taka pobożna… pamietam tez sen w którym biskup dawał mi komunie w kościele po czym poczułam się taka szczęśliwa jakbym była w niebie, dokładnie takie szczęście którym nie da się opisać słowami. Odmawiaj nowennę stałe a Matka Boża i Pan Jezus będzie Ci towarzyszyć stale, bo oprócz przykrości będziesz dostawać również ogromne łaski 🙂

  • Ja już chyba od 2 lat odmawiam NP, nie wyobrażam sobie nie odmawiać, różaniec to najlepsze co może być, jestem uzależniona totalnie, przy odmawianiu swoich NP ciągle mam przeciwności losu oczywiście przeplatane z potężnymi i wielkimi łaskami i dobrem, które otrzymuje. Matka Boża jak do tej pory spełnia i słucha wszystko o co Ją błagam. To niesamowite! Ale wracając do działania złego, np.gdy chodzę do kosciola to pewna OBCA(!!!) dziewczyna zaczepiała mnie, że czemu tu chodzę (to moja parafia), była bardzo napastliwa, sledzila mnie, wręcza pastowała, plotkowala przeciwko mnie, wszystkim opowiadała, że chodzę na msze bo…podrywam ks i mam z nim romans. Sam ks był w szoku, że cos takiego może się zdarzać. Oczywiście wiedziałam, ze to działanie złego i tym sposobem chce mnie pogonić od wiary i odmawiania NP. Obecnie mówię już chyba 4-5 Pompejanke i…problem z dziewczyna powrócił mimo iż mieszkam w innej parafii ale w tym samym mieście… szok co przeżywam bo serio nikt by nie uwierzył ale tym bardziej się nie poddaje i trwam. Proszę o modlitwę za mnie.

    • Ja tez już odmówiłam jakieś 50 NP w różnych intencjach, dziękuje ze mówisz ze masz jakieś nieprzyjemności cały czas, bo ja mam podczas każdej nowenny, albo mi siada na psychikę albo problemy zdrowotne ni stad mi zowad albo koszmary i dręczenia. Ale Matunia kochana tez obdarza mnie wieloma łaskami i to jest niezaprzeczalne. Miałam tez sny na początku odmawiania pierwszych nowenn ze jak ktoś się dużo modli to będzie miał dużo trudności i ten proroczy sen jest rzeczywistością, bo ja nie zamierzam przerwać odmawiania NP do mojej śmierci…., śnił mi się również Św Michał Archanioł który mnie bronił podczas tych koszmarnych koszmarów, do niego tez miej nabożeństwo i swojego anioła stróża. Bardzo pomagają tez dusze w czysciu cierpiące, modlisz się za nie ro one się Tb również odwdzięcza, ja już tego doznałam ma własnej skórze…:) NP dała mi również łaskę aby uczestniczyć w adoracji sakramentu, chodze codziennie choćby na 5 min , ale jakbym nie miała chodzić do swojego najlepszego przyjaciela Pana Jezusa.. on może wszystko.

      • Dziękuje za Twoja odp. Kochana żebyś Ty wiedziała jak wiatr wieje w oczy i ciagle jest pod górkę podczas tych NP to szok. Oczywiście łaski i cuda są niezaprzeczalne, po każdej NP Mateczka spełnia moja prośbę, ale podczas odmawiania jest serio b.ciezko. Jakby jakieś fatum (tak, wiem to zabobony), ale zły tak działa ze hoho, poprzez ludzi aby zniechęcić, ale wiadoma sprawa, ze się nie poddam. Działanie szatana czuć ewidentnie bo kto inny chciałby odgonić człowieka ze mszy z kosciola i od modlitwy. Trzymajmy się twardo i nie dajmy się! Z Panem Bogiem.

        • Dzięki Ola za komentarz, jasne to musi być działanie szatana i ja Ci wierze na 100%. Osoby które odmówią nowennę 1,2,3 i na tym koniec być może wgl nie maja rzadnych trudności, natomiast Ci co tak jak my odmawiają non stop to maja cały czas jakieś problemy. Przykład mój, odmawiałam NP za dusze w czysciu cierpiące do tego chodziłam na msze w tyg. By za nie ofiarować, itd. Prosiłam je również o łaski dla mnie, które z perspektywy tego roku wszystkie zostały w cudowny sposób wysłuchane!! Lecz był to 9 miesięcy udręki i cierpienia dla mnie gdyż szatan zafundował mi 9 miesięcy absolutnej bezsenności. Lekarze rozkładali ręce, potrafiłam nie spać 20 dni pod rząd, dzień i noc i kompletnie normalnie funkcjonować jak gdyby nic. Wydałam 3000 zł na diagnostykę bo myślałam ze mam coś z głowa.. do czasu aż znów zaczęły się koszmary i już wiedziałam skąd ta bezsenność. Straszne to było nie spać tyle czasu, lecz mój trud się opłacił i mam nadzieje ze duszom w czyści pomogłam. Po dokładnie 9 mięs. Zaczęłam spać tak jak każdy normalny człowiek…

          • Odmówiłam 6 NP, nie miałam żadnych trudności, chyba że były lekkie, dlatego ich nie zauważyłam, albo dlatego, że Bóg mnie nie wysłuchał, nie pomógł, to szatan sobie odpuścił. Nie musiał walczyć z moją modlitwą skoro i tak Bóg nie zwrócił uwagi na moje prośby.

            • Agnieszkac : dużo moich intencji NP tez wydają się być bez odzewu lub wręcz przeciwnie jest jeszcze gorsza katastrofa, ale myśle ze Matka Boża udzieli tych łask w swoim czasie, dodam ze NP odmawiam 7 lat i od 7 lat pewnie intencji wydają się nie spełniać/ cóż niech pani dalej odmawia, to pani niech nie odpuszcza bo szatan na pewno nie odpuścił. Nie chciałby pani mieć takich trudności jakie ja miałam, to nic przyjemnego mieć kule u nogi….

            • Np już nie odmawiam, ale ogólnie modlę się, choć bardziej klepie modlitwy, tak bez wiary, nadziei.
              Coś w tym roku we mnie pękło, granice mojej wytrzymałości zostały przekroczone. Teraz jestem katolickim zombie.
              Jestem tylko słabym człowiekiem, nie będę mieć sił ciągnąć ten wóz załadowany cierpieniem.

            • agnieszko c wiem ze to zabrzmi absurdalnie ,ale ufam ze Jesuz w odpowiednim czasie zadziala w twoim zyciu ,pamietasz jak jeden z uczniow zaczal sie topic ? i wtedy Jezus podal mu reke,bedzie dobrze ,ja tez nie wierzylam ze u mnie jeszcze kiedys bedzie dobrze

            • Też tak myślałam, ale w tym roku, ostatnim czasie zwątpiłam, a nawet wiem, że nie poprawi się.
              Najgorsze jest to, że to mnie psychicznie wykańcza i zmienia, i to bardzo zmienia, na gorsze.
              Teraz to ja nie będę mieć już skrupułów wobec nikogo i niczego…

            • a moze to jest wlasnie ten punkt krytyczny do ktorego doszlas ,moze czekaja cie teraz lepsze dni w twoim zyciu

            • ja z mojej strony zycze ci wszystkiego co najlepsze i niech cie Matka Boza przytuli do swego serca

            • Nie wiem co będzie dalej, ale nie mam pozytywnych oczekiwań.
              Niestety nie wszyscy mogą być szczęśliwymi.
              Dziękuję Ci i ufam, że będzie Twojej rodzinie się układać coraz lepiej.
              W szczęście innych łatwiej mi uwierzyć. ☺

            • u ciebie tez bedzie dobrze zobaczysz i znowu powiem „a nie mowilam?”

            • Znam mnóstwo osób, które chciały by mi to powiedzieć, ale nie mają podstaw.
              To ja mam zawsze rację.

            • agniesiu kochana a moze wlasnie oddaj ta swoja racje Jezusowi ,moze zacznij mu dziekowac za to co nawet jeszcze nie otrzymalas ,jak napisala enia oddaj mu to swoje cierpienie,powiedz zeby On sie tym zajal ,ze jest to ponad twoje sily

            • Oj nie wiem czy się zajmnie, On nic nie zmienia w moim życiu. A tak mi źle, czuje się taka bezsilna, na nic nie mam ochoty.
              W ogóle lepiej nie odpisujcie mi, bo wyciągam was w swoje strasznie smutne przemyślenia.

            • spokojnie agnieszko ,mam w sobie tyle optymizmu ze moglabym nim caly swiat obdzielic ,szkoda ze nie moge cie spotkac w realu ,poszlybysmy na kawe i pogadaly jak dwie kumpele

            • Wystarczy taka wirtualna kawa i słowo a podobno słowo ma ogromną moc. ☕

            • Noooo! już lepiej, chyba Cie zaraziła Irena optymizmem

            • ok to ja poprosze rozpuszczalna z mlekiem i cukrem ,no dobra to opowiadaj jak ci minela niedziela?

            • niestety miodem nie lubie slodzic,jak juz to kromka z miodem i do tego kubek mleka

            • cukier nie zdrowo uzywać,mozna się przyzwyczaić nie słodzić, a owoce słodkie jadać. A mleko to migdałowe, samemu mozna robić

            • Ja spędziłam w domu niedziele, w łóżku, przed kompem, TV.
              W kościele nie byłam, bo jak mam focha na Boga.
              Teraz to mogę poczestowac czekoladą na gorąco, dla mnie za późno na kawę.
              Tylko nacielam się, bo nie jest słodka
              Oglądam komedie romantyczne.
              Jakie to naiwne…..

            • ok agniesiu ty czekolada a ja kawa ,bo mam zawsze niskie cisnienie i spie po kawie jak po wypiciu wody,a na jutro jakie masz plany?

            • Irena to chyba modlitwy u Ciebie wszystko neutralizują

            • tak enia od kiedy wrocilam do Pana Boga i do modlitwy z mojego serca ulotnily sie wszystkie zle emocje ,cala gorycz ,rozpacz i wszystko co zatruwalo mi zycie ,teraz czuje sie wolna i kochana przez naszego Tate,choc tak naprawde to On zawsze mnie kochal i czekal cierpliwie kiedy mi przejdzie foch ,czasem pogrozil palcem ale nigdy mi nie sprawil przyslowiowego manta ,kocham Go z calego serca i wiem ze z Nim nie zgine

            • Planuję przyciąć w końcu drzewka, bo ostatnio miałam tyle zajęć wokół domu, że mi się przesunęło.
              Na wsi mieszkam to mam mnóstwo zajęć

            • ale ci zazdroszcze ,robisz to co ja bardzo lubie robic ,ale kiedys tez kupie dom z ogrodem i bede sadzila drzewka i piekne roze i inne kwity ,pomidory ,ogorki ,bo nie chwale sie ale kiedys bardzo dobre ogorki kiszone robilam sama ,i tez kiedys mieszkalam na wsi i kiedys tam wroce napewno

            • Skoro będziesz kiedyś mieć ogród, to nie ma czego zazdrościć
              To mnóstwo pracy i sił wymaga o czasie nie wspomnę.
              Praca fizyczna na szczęście pozwala zapomnieć o życiu.

            • agnieszko ale ja doskonale znam prace na gospodarstwie ,do miasta przeprowadzilam sie bo sytuacja zyciowa mnie do tego zmusila ,ale dlugo by opowiadac

            • A ja też mam ogród i wiosną i latem jest ogrom pracy. Ale jaka to super terapia i odskocznia od różnych problemów.Wystarczy popatrzeć na kwitnące kwiaty,rośliny, już od razu człowiekowi raźniej,weselej. I jest satysfakcja,że coś się posadziło, wykiełkowało, zakwitło.Faktycznie praca fizyczna daje w kość, ale też daje radość.

            • Ojej, ale teraz już chyba za późno na przycinanie drzewek.Zaczekaj do wiosny.

            • Serio, myślałam, że lepiej teraz niż wiosną, bo wtedy więcej soków wyleci. Wiem, że powinnam na Poczatku listopada, ale tak się złożyło, że nie miałam kiedy.

            • Do końca października optymalnie,ale teraz mogłyby zmarznąć po przycięciu. Ale do wiosny szybko zleci.

            • Ok, to poczekam.
              Chyba, że nie dożyje to pewnie nikt z domowników się nimi nie zajmie.

            • agnieszko nie mow tak ,moja siostra zawsze powtarzala” jutro jak dozyje „to zrobie to i to,i dlugo nie pozyla w wieku 54 lat zmarla,ja na przekor mowie ze pozyje do 90 tki

            • A co w tym życiu jest pięknego, fajnego, żeby przekonywalo aby dalej żyć. Mnie życie nie cieszy.
              Gdybym nie bała się Boga i kary dla samobójców , już dawno bym ze sobą skończyła.

            • wszystko jest piekne ,o takich sprawach jak samobojstwo to nie mysl ,bo jest wielu ktorzy by chcieli pozyc a choroba im na to nie pozwala ,moja siostra bardzo kochala zycie jak wiekszosc z nas i niestety umarla ,moja mama takze bardzo chciala zyc i zmarla w wieku 63lata ,miala jeszcze tyle planow i marzen obie odeszly za wczesnie i ani jednej ani drugiej zycie nie rozpieszczalo ,zobaczysz bedzie dobrze ,jeszcze i do ciebie sie los usmiechnie i zaswieci w twoim zyciu slonce ,tylko sprobuj zmienic myslenie na „pozitiwum”

            • A to tak dziwnie w życiu się układa, ktoś chce żyć a umiera, ktoś inny nie chce a żyje, ktoś chce dzieci a nie ma a inny nie chce a ma.
              Zmiana myślenia na pozytywne to takie oszukiwanie się, robienie coś na siłę a to zawsze kończy się nieciekawie.
              Po to się modlilam by stał się cud, naiwnie wierzyłam ale cudów nie ma w życiu.

            • Agnieszko, cuda sa. Gdy sie modle nie lubie miec intencji, dlatego prosilam ogolnie o cud. W czasie czesci blagalniej zaproponowano mi napisanie rozdzialy do ksiazki naukowej. Ja to uwazam za cud bo nie mam profilu naukowego jak inni profesorzy. Gwarantuje mi to prace dalsza. Na niczym mi nie zalezy,po prostu sie modle ii oddaje wszystko Bogu, na ziemskie szczescie patrze sceptycznie, chce po prostu miec relaje z Bogiem a reszta sama sie dzieje.

            • Ok, sprostuję, niektórzy doświadczają cudów w życiu.
              To miło, że spotkało Ciebie takie dowartościowanie. ☺

            • Jestem tylko doktorantka, czy jak sie to pisze po Polsku. Czy Ty kochasz Boga Angieszko?

            • Czy kocham, nie wiem, chyba tak, przecież stworzył świat, to trzeba go kochać.
              Niestety ja przedewszystkim mam ogromny żal do niego, za dzieciństwo, za życie nastoletnie i w sumie teraz, za dorosłe.
              Bóg jest dla mnie sędzia, który za zło karze. I mnie karze, bo od roku z nim się kłócę, wyklinam itd.
              To teraz ma więcej argumentów by mnie karcić.

            • Zal do Boga tez jest wyrazem glebokiej wiary. Przykro mi, ze cierpisz. Ja w trudnych momentach prosze Boga by przyszedl do mnie I czuje Jego obecnosc. Jego obecnosc jest obietnica wysluchania modlitw. Byc moze Ty nie spotkalas Boga zywego jeszcze, pros by dotknal Cie a caly zal odejdzie. Pros by przyszedl do Ciebie, do Twojego serca a przyjdzie. Nie potrafie Ci tego opisac w slowach, trzeba to przezyc. Najwiekszy cud to taki, ze Jezus jest, On Jest tu dla ciebie I dla mnie. Nie tylko zmarl ale I pozostal z nami. Dodam, ze tez mialam bardzo ciezkie dziecinstwo, jestem jednym z siedmiorga dzieci wdowy. Nigdy, nie mialam na kogo liczyc mimo to moje zycie to ciekawa przygoda. Byc moze dlatego jestem tak przywiazana do Boga, bo zawsze mi pomagal. Wolaj do Niego jak do Ojca najlepszego. Polecam Ci na youtube list od Boga podyktowany pewnej siostrze 'wszystko ci dam o co prosisz', Trzymaj sie, niech Cie Bog blogoslawi

            • Do Irena- Irena umówmy się na wieczór 12 grudnia. Mnie już na tym forum nie ma a tego dnia przyjdę i opowiesz co lekarz powiedział. Ok?

            • Do Agnieszka- nie licz na żadne cuda! Ja czekalam przez 30 lat i nic! Chcesz coś zmienić to zacznij od siebie i swojego umysłu. Nie karm się głupimi świadectwami o rozwodach, miłościach wielkich po 3 miesiacach. Jak to innym niby Jezus pomaga. Jak tutaj nie zagladalam przez 2 miesiace to wiele rzeczy zrobilam. Zamiast czytac tutaj wypociny inwestuj w siebie np. na nauke jezyka lub znajdz i rozwijaj pasje. Ja mimo tylu chorob tak robie i Ty tez ładuj czas tylko na siebie! Powodzenia

            • Ja nie liczę już na to, że będę w jakimś związku, mam już 35 lat, a modlilam swoje drugą połowę od 15 lat, jak skończyłam 20 lat.
              Mam zdrowy ogląd życia i sytuacji.
              Poza tym tym zrazilam się do mężczyzn.
              Bardziej zależy mi już na przeżyciu życia i na takich codziennych sprawach.

            • Jest tyle portali randkowych moze tam trzeba spróbować

            • Żartujesz chyba.
              Nie jestem małolatą by bawić się w takie niepewne sytuacje.
              Wyzbywam się naiwności

            • Do Agnieszki- nie wiem czy to Cię pocieszy, pewnie nie, ale mojej koleżanki siostra twoja rowiesniczka rok temu znalazła chłopaka przez internet właśnie. Byla dość długo sama, chyba 7 lat. Pogonila dziada, bo źle się do niej odzywał. Też już straciła nadzieję i miała doła a tu szok. On mieszka zagranicą i zdecydowała się do niego wyprowadzić i podobno jest między nimi jak w bajce. Nie trać nadziei. 35 lat to nie 60, żeby już rezygnować z rodziny 🙂

            • Nie każdemu jest dane być w szczęśliwym związku.

            • ok xyz jesli tylko bede miala dostep do kompa to sie napewno odezwe

  • Twoje świadectwo jest nieodpartym dowodem na istnienie Wszechogarniającej Miłości czyli Boga oraz złego ducha. Zły wszelkimi sposobami nie chciał Cię wypuścić – przeszkadzał, zasmradzał, zastraszał nocnymi koszmarami itd,,, Jak sama piszesz – byłaś daleko od Boga, żyłaś w związku niesakramentalnym, było mu to na rękę, miał dostęp do Ciebie i Twojego związku,,,, Aż tu nagle zaczęłaś mu się wymykać poprzez odmawianie NP. To go rozwścieczyło i stąd te wszystkie przeszkody. Bardzo, bardzo dobrze, że nie poddałaś się i ukończyłaś NP,,, Jestem przekonana, że właśnie dzięki Niej jesteś teraz w szczęśliwym, sakramentalnym związku małżeńskim,,,więc warto było i oby tak dobrze było zawsze. Szęść Boże!

  • Moniko wiem, że choć wiele sytuacji wydaje się nieprawdą to piszesz prawdę. Odmówiłam 4 nowenny w intencji uzdrowienia mojego małżeństwa ale Bóg mnie nie wysłuchał. Wciąż się modlę na różańcu ale nadzieja gaśnie. Sytuacja trwa 3,5 roku i pogarsza się bo jestem w trakcie rozwodu. Bardzo bym chciała Was prosić o wsparcie w modlitwie. Jeśli ktoś z Was może dziękuję z całego serca.

  • witam, moja koleżanka też odmawiała nowennę w intencji ślubu z chłopakiem, ale niestety się rozstali, najwidoczniej tak miało być, bo facet miał 35 lat a ona 28 byli razem przez 8 lat i nic ani oświadczyn jak dla mnie chłopak niedojrzały. Jaki na razie jest sama, ale przynajmniej już nie zyje nadzieją.

  • Tez się modle za moja rodzine(już 8 nowenna) zwłaszcza za nawrócenie meza .Musze przyznać ze idzie mi ciężko mam wrazenie ze robie to mechanicznie.Fizycznie czuje się zle .Proszę o modlitwę zebym wrocila do zdrowia jestem już w cz dziękczynnej i nie wiem czy podolam

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!