Tomek: Walka o uratowanie małżeństwa

Witajcie, chciałem się podzielić z Wami swoją historią. Nie jest to jeszcze świadectwo NP, dziś dopiero 10 dzień części błagalnej, ale świadectwo na pewno zamieszczę po zakończeniu NP. Nie będę się rozpisywał, postaram się krótko. Po ślubie jesteśmy ponad 6 lat dzieci nie mamy (żona nie może), nigdy nie było sielanki, już nawet w okresie narzeczeństwa bywało różnie, ale zawsze jakoś to było, ślub, wspólne życie, raz lepiej raz gorzej ale razem. Było wiele sytuacji, w których podejrzewałem żonę o zdradę, ale nigdy się do niczego nie przyznała, ja też nie miałem mocnych dowodów. Zawsze to na mnie ciążyło. Przez to zacząłem się zamykać w sobie. Z drugiej strony żona przez te lata ciągnęła mnie za ręcę żeby iść do przodu, przez życie, żeby wyjść z życiowego doła, żeby się rozwijać, budować wspólne relacje.
W między czasie kolejne kryzysy obietnice poprawy, zmiany z mojej strony, wszystko trwało zawsze chwile, do momentu aż wszystko przycichało. Obecnie znowu wybuchł kryzys, praktycznie wszystko wisi na włosku. Bardzo kocham żonę, ale obecna sytuacja, dojrzewała długo, od poprzedniego dużego kryzysu minęło ok 3-4 lat, a ostatnie kilka tygodni to już dramat. Żona stwierdziła, że już żadnej bliskości nie potrzebuje, że będziemy żyć tak obok siebie po prostu, bez uczuć, bliskości itp. Przez dwa tygodnie nie pozwoliła się do siebie zbliżyć. Te dwa tygodnie mnie wykończyły. Przeglądając blogi i fora szukając informacji jak uratować małżeństwo trafiłem na NP. Od Boga oddaliłem się dawno temu, do kościoła jedynie służbowo, spowiedź ostatni raz przed ślubem, różaniec praktycznie nigdy. Jednak coś mnie tknęło i pomyślałem spróbuję. I coś co dla mnie było kiedyś niemożliwe i nie do pomyślenia, to zacząłem odmawiać różaniec, NP. Jakimś cudem od początku znajduję czas na modlitwę. Po pierwszym dniu naszło mnie na szczerość w stosunku do żony i wyznałem jej wszystko w czym nie byłem wobec niej w porządku, rzecz, która mnie męczyła i mogła bardzo negatywnie wpływać na nasze relacje (wszystko opiszę po zakończeniu NP). Niestety sytuacja się jeszcze bardziej skomplikowała, nasze relacje się totalnie pogorszyły. Spodziewałem się, że tak się skończy, ale coś mi mówiło, że jak nie powiem wszystkiego szczerze, to nadal będzie blokowało to nasze relacje. Na następny dzień żona powiedziała, że nie jest w stanie dalej ze mną żyć, że to za dużo, że nie ma siły, że nic nie czuje, że tyle czasu stracone,że rozwód, że zaczyna szukać mieszkania… na następny dzień, podczas rozmowy spytałem się o rzeczy, o które ją podejrzewałem, nic nie powiedziała, tylko tyle, że już na ten temat była rozmowa… wybaczyłem jej… wziąłem torbę i wyszedłem. Nie chciałem, żeby znalazła mieszkanie i się wyprowadziła bo uznałem, że to już będzie koniec… że to ja wyniosę się na kilka dni od tej pory mieszkam trochę u rodziny/znajomych. Jest ciężko, żadne prośby, obietnice nic nie trafia, że się zmienię itp. bo już wcześniej nie raz to robiłem. Na Żadne terapie małżeńskie nie chce się zgodzić, że za późno, że najpierw sam muszę się ogarnąć. Poszedłem na terapię, spotkałem się z księdzem, który udzielał nam ślubu, żeby się wyspowiadać, jeżeli spotykam, na swojej drodze ludzi, których mogłem swoim zachowaniem skrzywdzić to przepraszam, po latach poszedłem z własnej woli do kościoła w niedzielę na mszę, jak się uda to wstępuje do kościoła odmówić przynajmniej jedną część różańca. Dziś mija 10 NP, sytuacja się nie zmieniła, żadne prośby nie działają, nie mieszkamy razem, ale nie ma też rozmowy na temat ostatecznej wyprowadzki mojej czy żony, nasze zdjęcia nadal wiszą na ścianach… na prawdę nie wiem co o tym myśleć. Jeżeli chodzi o NP jestem w szoku, że mi się udaję, że znajduję czas, ale jest ciężko pierwsze kilka dni było spoko, sporadycznie pojawiało się coś dziwnego, ale ostatnie kilka dni podczas odmawiania NP pojawia mi się mega znużenie, mam wrażenie, jakbym odpływał, do tego non stop jakieś głupie myśli, które przeszkadzają w modlitwie. Ostatnie dwa dni budzę się w nocy o podobnej porze ok 4.00-4.30 i nie mogę spać, a dziś to w ogóle obudziłem się cały mokry, miałem wrażenie jakby ktoś był obok, ale zmówiłem dwie zdrowaśki i jakoś zasnąłem… długa droga jeszcze przede mną, nie wiem w tej chwili czy uda mi się uratować nasze małżeństwo, rozpalić uczucie i żyć szczęśliwie, mam nadzieję, że wytrwam do końca NP chodź mam zwątpienie czy warto bo moje żadne starania o żonę kończą się niepowodzeniem. Nowennę kończę 3.01.2019 po zakończeniu jak sprawy się mają.

28
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
11 Wątki komentarzy
17 Wątki z odpowiedziami
18 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
17 Autorzy
Maria IIAgnieszkaLeszekDorotaanna Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Aga
Gość
Aga

Nie macie dzieci, bo żona nie może ?? Ale Pan Bóg wszystko może. Zatem proponuję się zwrócić do Pana w tej sprawie☺ „Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

Tomek
Gość
Tomek

Niestety żona mimo młodego wieku nie posiada już swoich komórek, szanse według lekarzy 0%.

Kinga
Gość
Kinga

Ja tez budziłam się regularnie o 3 nad ranem…. z potwornymi koszmarami. 7 lat już odmawiam non stop NP i powiem Ci ze szatan nienawidzi różańca i możesz być dręczony w rożny sposób, bo on nienawidzi różańca i tego ze teraz należysz do Matki Bożej. Ja miałam kiedyś koszmar w którym zły mi powiedział ,, ze i tak różaniec mi nie pomoże o 3 nad ranem… oczywiście co jest kłamstwem bo Maryja Ci we wszystkim pomoże 🙂 nie poddawaj się, Matka Boża i Pan Jezus są w tych trudnych chwilach i oni nigdy Cię nie zawiodą tak jak i mnie… Czytaj więcej »

Bogumila
Gość
Bogumila

Duzo juz Pan dobrego zrobil i to uczciwie, nie wszystkich na to stac. Ja jednak nie moge surowo oceniac Panskiej zony, skoro pomogla Panu, gdy byl w klopotach, to doskonale ze wròcil Pan do kosciola, a koszmarami niech sie Pan nie przejmuje, niech Pan pamieta, ze albo jest sie z Bogiem , albo nie chodzac do kosciola i bedac w grzechu ciezkim Szatan juz uwaza nas za swoich nie ma terenow neutralnych jak powiedzial ks Glas. Wiec jak ktos sie wyrywa z jego sieci msci sie i atakuje. Moze potrzeba bylo az tak duzego kryzysu by Pan do kosciola wròcil?… Czytaj więcej »

Tomek
Gość
Tomek

Tak żona mnie ciągnęła przez życie ponad 6 lat, niestety nigdy tego nie potrafiłem docenić, w końcu powiedziała dość pora zająć się sobą.

Joanna B.
Gość
Joanna B.

Walcz Tomek ze wszystkich sił swoich o małżeństwo na wszystkie sposoby. Módl się i ufaj. Nie poddawaj się, bo szatan tylko czeka i podsuwa sytuacje, żebyś zwątpił. To jest próba wiary i zachowania przykazań. Czasem trzeba przejść po wyboistej i trudnej drodze, przejść góry.. i Ta droga nie jest łatwa ale jest na 100% do pokonania. Siły, wytrwałości i opieki Matki Przenajświętszej Ci życzę i napisania pięknego świadectwa. Z Panem Bogiem..

Hanka
Gość
Hanka

Tomku, budzenie się codziennie ok. godz. 4.00 -4.30 to jest jeden z typowych objawów depresji więc warto byłoby się skontaktować z psychiatrą i podjąć leczenie. A teraz do sedna…Daj żonie jakiś czas od siebie odsapnąć. To bardzo ważne w tej chwili. Nie osaczaj jej swoją miłością, nie atakuj telefonami ani wiadomościami. Daj jej czas, aby zatęskniła za Tobą z jednej strony a z drugiej poukładała sobie wszystko na spokojnie w głowie. Coś wydaje mi się, że w Waszym małżeństwie problemem była twoja zazdrość i podejrzliwość. Pamiętaj, że w obecnej sytuacji im będziesz bardziej nalegał, aby żona została z Tobą tym… Czytaj więcej »

Tomek
Gość
Tomek

Kiedyś trafiłem do psychiatry z podejrzeniem płytkiej depresji, jeszcze przed ślubem, dostałem tabletki i tyle (psychiatra na nfz 15 min i wypad bo nasępny) w końcu odstawiłem i tabletki i lekarza. Później po ok 3,5 roku znów się zgłosiłem po pomoc, to już było po ślubie przy poprzednim naszym kryzysie, mimo, że zgłosiłem się prywatnie to niestety źle trafiłem, po pół roku zrezygnowałem, obecnie kolejny kryzys i żona powiedziała, że ona już siły nie ma i najpierw mam zrobić porządek ze sobą, ponownie się zgłosiłem na terapie tym razem gdzie indziej, jestem po dwóch spotkaniach i jestem zadowolony. Możliwe, że… Czytaj więcej »

Hanka
Gość
Hanka

Tomku, zrobisz oczywiście jak chcesz ale dobrze Ci radzę, abyś jej dał na jakiś czas spokój. Jeśli jej dasz odsapnąć od siebie to jest szansa, że wróci. Jeśli dalej nie będziesz jej dawał spokoju to nie wróci na pewno i tylko upewni się w przekonaniu, że jesteś osobą niestabilną emocjonalnie a ona podjęła dobrą decyzję nie chcąc dłużej żyć z „wariatem”. Pokaż jej, że się zmieniłeś 🙂
Od jutra dołączam Cię do grona osób, z tego forum za które się codziennie modlę .

tez Ania
Gość
tez Ania

Trop Hanki może być trafny. Ludzie z zewnątrz widzą więcej i jaśniej gdyż patrzą na spokojnie, obiektywnie. Wizyta u psychiatry, czy psychoterapeuty może pomóc Ci uporządkować emocje i uczucia – także zazdrość i podejrzliwość, a to też bardzo ważne. Psychoterapeuta da Ci narzędzia do pracy nad sobą. Modlitwa to jeden filar pomocy, a skorzystanie z wizyty u psychiatry czy psychoterapeuty to drugi filar i on może Tobie bardzo pomóc w pracy nad sobą. PS Tomku, takich leków nie wolno odstawiać na własna rękę. Je się odstawia pod kontrolą lekarza stopniowo zmniejszając dawkę.

Tomek
Gość
Tomek

Dziękuję 🙂

Maria II
Gość
Maria II

Tomku, zastanów się czy nie chcesz,żeby żona tak natychmiast zapomniała o wszystkim złym.Sześć lat to szmat czasu i sam się przyznajesz,że nieraz nie dotrzymywałeś słowa.Zapewnij żonę o modlitwie i o tym,że będziesz o nią walczył,ale nie rób tego wciąż i natarczywie.Niech wie,że masz dużo dobrej woli na drodze do zmiany,a nie robisz wszystkiego histerycznie i z pośpiechem.Na pewno jest w Tobie dużo dobrej woli,zrobiłeś dużo „dobrej roboty”,ale czy to nie jest tak,że zobaczyłeś,że jest Tobie gorzej na”wygnaniu”?Nie ma chyba człowieka ,który od razu zmieni w sobie wszystko.Jestem podobnego zdania do Hanki. Powodzenia.

Ewa
Gość
Ewa

Nie poddawaj się bo Nasza Matenka wszystko może. A zapraszam Cię do dołączenia do Wspólnoty Trudnych Małżeństw Sychar. Poczytaj w Internecie. Wszystko da się i wszystko ma sens z Bogiem.

Elżbieta
Gość
Elżbieta

Ewo mam pytanie a co jeśli druga strona nie chce jak uratować wtedy małżeństwo.

Tomek
Gość
Tomek

U mnie żona nie chce o niczym słyszeć, żadna terapia, rekolekcje nic…

Tomek
Gość
Tomek

Trafiłem na Sychar, staram się w ciągu dnia odmówić Modlitwe o odrodzenie małżeństwa, ale głebiej w treści na stronie jeszcze nie wchodziłem.

Dorota
Gość
Dorota

Maryja jest Twoją Mamą i Cię bardzo KOCHA Wytrwaj w odmawianiu Nowenny Pompejańskiej i UFAJ Jej 🙂 Ona powala szatana więc on sie wscieka. Ale Ty walczysz z Nią więc ufaj i nie przestawaj się modlić. Módl sie codziennie. Obiecuje modlitwę za Ciebie. Maryja wysłuchala juz moich 2 Nowenn w niesamowity sposób: )

Ewa
Gość
Ewa

Zacznij od siebie! Nie chciej na siłę zmieniać żony, jak zobaczy przemianę w Tobie to sama się zmieni, poza tym tylko Bóg jest w stanie cokolwiek zmienić. Każdy kryzys jest po coś, ja po 2 latach dziękuję Bogu za kryzys bo moje życie i moje małżeństwo odmieniło się o tak jak nigdy nie miało by szans się zmienić. Wejdź na forum Sychara i poczytaj świadectwa, problemy innych. Nie jesteś sam.

Ewa
Gość
Ewa

A czy dla Boga są rzeczy niemożliwe?! Sama nie uratujesz . W Sycharze są osoby które po sześciu, trzech, 10 latach nie bycia razem znów są wspaniałym małżeństwem.

Elżbieta
Gość
Elżbieta

Ewo wiem że nie uratuje dlatego modlę się i nie poddaję. Odmówiłam 16 nowenn pompejańskch i nadal wierzę że Bóg mnie usłyszy

Ania
Gość
Ania

Tomku, pomimo smutnej i trudnej sytuacji, Twoje świadectwo jest piękne! Wyraźnie widać tu sprawy Boże. Ja też miałam tzw. depresje, ale nawrócenie sprawiło, ze przeszła mi jak ręką odjął, bo dla mnie depresja to nic innego jak upominanie sie duszy o powrót do Boga. Depresja to lata życia bez Eucharystii. Ciało, żeby funkcjonować, potrzebuje spożywać pokarm. Dusza, zeby funkcjonować, potrzebuje Komunii Świętej. Jest coś takiego, jak duchowe okno życia – wpisujesz tam intencję i wiele zakonów będzie się za Ciebie modlić. Druga rzecz- zakup sobie koniecznie książkę o Ojcu Dolindo – „Jezu, Ty się tym zajmij”. Wszystko będzie dobrze, Tomaszku!… Czytaj więcej »

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Tomku przychylam się do wszystkich porad których tu udzielono.Warto jeszcze skorzystać z mszy z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie.Sprawdź na stronie Sekretariar Ewangelizacji kiedy będzie taka msza w twojej okolicy.Przeciwnościami się nie przejmuj wszystko się ułoży tylko trzeba czasu.Żona musi mieć czas na poznanie „nowego” Tomka po przemianie duchowej.Nic na siłę !

mena
Gość
mena

Tomaszu piękny krok uczyniłeś co do ratowania swojego małżeństwa ,życze wytrwałości i obfitego Bożego Błogoisławieństwa.

mena
Gość
mena

Jestem pod wielkim wrażeniem osób , które pisały tu komentarze ,
są PIĘKNE niech Bóg wam wynagrodzi obfitymi łaskami.
Z Panem Bogiem

anna
Gość
anna

Niby duzo napisane ale tak naprawde nie wiadomo o co chodzi…

Jako kobieta/zona moge napisac wbrew temu co pisza tutaj inni , ze absolutnie nie powinienes „zostawiac swojej zony w spokoju” staraj sie o nie , pokazuj ze Ci na niej zalezy. Jak odpuscisz i nie bedziesz sie do niej odzywal ani szukal kontaktu to ona sb pomysli, ze masz ja gdzies.
Zycze Ci wszytskiego dobrego.

Leszek
Gość
Leszek

Cześć. Parę lat temu mialem podobna sytuację. Z żona nic nas nie łaczylo. Nie spalismy razem nigdzie nie jeździeliśmy i na 1000% mówila że to już koniec że nic nie czuje itd. Zaczalem się modlić NP . Na poczatku nie bylo latwo wyśmiewanie z mojej modlitwy z różańca. Ale to wymagalo czasu i cierpliwości ja w żonie zaczelo sie coś zmieniać i to od środka. Nasza milość jak by wrocila na właściwe tory. To modlitwa przyszla z pomoca to ona mnie i moja żonę zmienila że mogę opisać to w komentarzu. Nie poddawaj się zaufaj Bogu i modlitwie

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Dziękuję za te słowa .Tomku dla Boga nie ma nic niemożliwego- to pewnie wiesz.Brak naturalnego rodzicielstwa tez…Jesteśmy 20 lat po slubie u nas sytuacja odwrotna…ale Pan przygotowal dla mnie inna formę- od 17 lat jestem mamą adopcyjna mam wspaniałe dzieci najpierw syn a po 14 latach modlitw urodziła się jego siostrzyczka ktora dolaczyla do naszej rodziny.Drogi Tomku chcę Ci napisać że Bogu bardziej zależy na Waszym małżeństwie niż Wam…Nie poddawaj się my z moim Tomkiem konczymy jedna Nowenne i zaczynamy druga.Trud ogromny ale i dar wielki. ..Niech Wam Bog blogoslawi.

A kim dla Ciebie

Wejdź na maryjne

jest Maryja?

ścieżki wraz 

z księdzem Piotrem

i udaj się w niezwykłą

duchową podróż…