Aneta: Uzdrowiona z nerwicy

Matka Boża wysłuchała mojej prozby i uzdrowiła mnie z nerwicy lękowej.
Nie stało się to nagle ale z każdym dniem było lepiej. Dziś jestem zdrowa i dziękuje kochanej Matce za ten cud.
Gdy dostałam pierwszego „ataku” bardzo się przestraszyłam, nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Serce waliło jak oszalałe, nie mogłam się uspokoić. Każdego dnia wstawałam z poczuciem żeby ten dzień się już skończył.

Pierwsza swoja nowenne odmówiłam parę lat temu w intencji znalezienia pracy niestety nie zostałam wysłuchana w tamtym czasie, ale teraz wiem gdzie popełniłam błąd.
Wtedy moje życie wyglądało inaczej. Gdy odmawiałam pierwszą nowenne nie byłam w stanie łaski uświęcającej. Do spowiedzi chodziłam dwa razy w roku i zaraz po skończonych świętach przestawałam uczęszczać do komunii św. Do kościoła chodziłam co niedziela ale pewne grzechy były silniejsze ode mnie.
Gdy nerwica dała o sobie znać, to oczywiście pomyślałam o odmówieniu nowenny w tej intencji, ale zły od razu podsunął mi myśl, że po co skoro wtedy nie zostałam wysłuchana to i teraz nie ma sensu się modlić.
Mineły trzy miesiące i myśl o nowenne nie dawała mi spokoju. Doszłam do takiego stanu, że 1 grudnia 2014 r. upadłam na kolana cała zalana łzami i zaczełam się modlić. Całą nowenne odmówiłam płacząc, dopiero pod koniec się uspokoiłam i poczułam że będzie dobrze.
Między czasie miałam straszne koszmary nocne. Nie mogłam zasnąć a gdy wkońcu zasnełam to potrafiłam budzić się po kilka razy. Zaczełam nawet szukać tabletek na sen bo bywały dni ze w ogóle nie spałam. Jednak coś podpowiadało mi że to wszystko minie że musze jeszcze poczekać a wszystko będzie dobrze.
Zaczełam codziennie uczęszczać na msze św. i przyjmowałam komunię św. Modliłam się również do św. Józefa 30 dniową nowenna trzykrotnie, do św. Rity, do św. Jana Pawła II. Byłam trzykrotnie na mszy o uzdrowienie. W tym na jednej u o. Witko, gorąco wszystkim polecam.
Mój stan zaczął się bardzo poprawiać, choć bywały jeszcze dni ciężkie. Po skończonej pierwszej nowennie odmówiłam następną a potem jeszcze jedną w tej samej intencji.
Teraz jest już jak dawnej ,jestem spokojna, kładę się spać i budzę się rano ( wiem że wiele z was pomyśli że to normalne, ale ja teraz to dopiero doceniam i wiem jak ważne jest móc się wyspać). Zostałam również uzdrowienia z grzechów które stały na przeszkodzie aby w pełni uczestniczyć we mszy św. Moja wiara się bardzo umocniła. W moim małżeństwie zaczęło się lepiej układać i wiele innych spraw również.
Tak bardzo zawierzyłam Matce Bożej że mnie uzdrowi, powtarzałam sobie w myślach „proście a otrzymacie”, czytałam wasze świadectwa, codzienna Eucharystia i to pomogło mi przetrwać do momentu, aż będzie lepiej.
Nowenne odmawiam po dziś dzień i chyba nigdy nie przestane. Tyle jest intencji do wymodlenia.
Proszę was, abyście tylko się modlili. Nie dajcie się złemu i tym myślą, że to nie ma sensu ze mnie Matka Boża nie wysłucha itd. Musicie tylko zawierzyć Matce Bożej i się modlić w każdej sferze swojego życia.

Doskonała książka

do przemyśleń dla osób, które nie rozumieją pobożności maryjnej albo uważają ją za przesadzoną.

  • Rozumiem, co przeszłaś, bo w tym roku też chorowałam na nerwicę lękową, a teraz jestem zdrowa, Maryja wysłuchała mojej prośby. Masz rację, teraz dopiero docenia się każdą przespaną noc, bez lęku i strachu, każdy posiłek, który można zjeść bez obawy zwrócenia go (podczas choroby nie miałam apetytu i towarzyszył mi ciągły odruch wymiotny). Teraz dopiero doceniam, ze każda najprostsza czynność jest łaską od Boga, być może ta choroba miała mi to pokazać. Odmawiajcie Nowennę Pompejańską, bo Maryja nigdy nie zostawi nas bez pomocy.

  • Ciesze się kobietki ze Wam Matuchna Boża pomogła, mną tez się opiekuje ale mam nadzieje ze dla mnie tez przyjdzie czas na pełne uzdrowienie. Ściskam i z Bogiem

  • Kochana,
    Zawsze trzeba przepraszać za grzechy Boga Wszechmogącego…
    Jest prawdziwiej i z szacunkiem…

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!