Marta: Wyczekane dziecko

Nowenna pompejańska chodziła za mną bardzo długo, przez cały rok natrafiłam na nią w dziwnych sytuacjach. Ciężko jednak było mi uwierzyć w to, że dam radę odmawiać codziennie różaniec. Zwlekałam z decyzją o jej rozpoczęciu wiele miesięcy.
Niestety, półtora roku starań o dziecko, dwa poronienia i mąż, jedynak, który zawsze chciał mieć dużą rodzinę, który czuł się osamotniony.
W końcu trafiłam na lekarza, który po zleceniu badań za które zapłaciłam wiecej niż mogłam, zaczely wychodzić kolejne zakazenia mojego organizmu i jego osłabienie. O ciąży nie było mowy. Zapowiadało się leczenie na kilka miesięcy.
W końcu rozpoczęłam nowennę. Chciałam sprawdzić sama, czy dam sobie radę. Pierwszy dzień modliłam się o dziecko, ale zaraz po skończeniu stwierdziłam, że skoro mam wytrwać tyle dni w tej nowennie, dziecko jest na razie poza moim zasięgiem, zaczęłam się modlić o zdrowie i błogosławieństwo dla mojej jedynej córki i męża oraz o jakąś drogę dla siebie, cel, cokolwiek.
Nie skończyłam nawet części błagalnej. w 25 dniu mojej nowenny okazało się że zaszłam w ciążę. Przeplakalam cała sobotę dziękując Maryji.
Jeszcze nie wiem jak mój aktualny stan zdrowia będzie miał wpływ na dziecko i przyszłe miesiące mojego życia, ale wiem, że po tej nowennie zacznę nowa o zdrowie mojego dziecka i szczęśliwy poród.
Nie wiem czym sobie zasłużyłam na to szczęście, dziękuje jednak Maryji, za to że jest najcudowniejsza matka.

  • >