Rafał: Walka o małżeństwo

Jesteśmy małżeństwem od ośmiu lat. Mamy dwóch wspaniałych synów. Od dłuższego czasu nie układa się nam. Apogeum wszystkiego nadeszło na początku roku. Żona założyła naszej rodzinie niebieską kartę. Nie mówię że byłem dobry. Ciągle kłótnie itd. w Wielki Piątek żona zabrała dzieci i się wyprowadziła do rodziców. Cios straszny i to w takim okresie!! Chciałem nadmienić że od kilku miesięcy modlę się do Sw. Rity. Gdzieś przypadkowo natrafiłem na materiały o Nowennie. Postanowiłem spróbować. Byłem sam szło na początku lekko dużo czasu. Potem nadchodzi załamanie warto?? Skoro nic się nie dzieje?? Trzy znaki od Mateczki mnie utwierdziły że tak!! Pierwszy. Podczas rozważania czy warto z nikąd spadła mi pod nogi na figurka Matki Bożej!!! Dwa. Podczas odmawiania dziesiątki nagle w w piecu zapaliło się! Trzy. W nocy odwiedził mnie zły możecie wieżyc lub nie ale stał naprzeciw mnie!! To były znaki od Mateczki że warto modlić się!! Żona z dziećmi wróciła w dzień dziecka! Nie jest dobrze wciąż się kłócimy ale Są. Modlę się cały czas do Sw. Rity i różańcem. Nie zawsze całym. W najbliższym czasie mam w planie następna Pompejke. Wiem Że bez Mateczki i bez Rity nie udało by sie to!! Módlcie się i wierzcie a będzie wam dane. Jezu ufam Tobie.

Hematytowa

dziesiątka

różańca - brelok

  • Rafał, niebieskiej karty nie zakłada się ot tak. Rozważ terapię lub mediacje. Z tego, co piszesz możesz mieć problemy z panowaniem nad sobą więc zona i dzieci mogą się Ciebie zwyczajnie bać. Moim zdaniem potrzebujesz poważnej pracy nad sobą. Modlitwa to jedno, ale praca nad sobą, połączona z terapią to drugie.

    • Przemocowi mężczyźni nie dopuszczają do siebie myśli, jak bardzo krzywdzą swoich bliskich – swoje ofiary. Żona i dzieci najprawdopodobniej się Ciebie boją. Twoją szansą jest terapia i poważna praca nad sobą.

      • Moją przemocą jest to że jestem dobry miękki i uległy… pewnie pójdę do psychologa tak jak moja żona przez rok będę słuchał że rozwód to jedyny ratunek..i tak mi nakładzie do głowy że w to uwierzę… nie nie nie tędy droga… właśnie się przekonuję że najlepszym psychologiem jest Pan i Mateczka..p.s. nikt się mnie nie boi bo nikomu nigdy krzywdy nie zrobiłem

    • Jak nie?,moja chora żona poszla na policje i tak pięknie grała ze jej uwierzyli.O czym ty wogóle piszesz?myslisz ze u mnie byla przemoc itd.nigdy jej nie było.Wiec mozna zalozyc niebieską karte za nic ale pozniej odwołała i powiedziała ze kłamała.Więc??????

      • Paweł, nie wiem jak było u Ciebie. Czytam wpisy Rafała (świadectwo i komentarze) i ewidentnie widać problem kłótni. Między tą parą coś jest nie tak i podejście Rafała do sprawy niczego nie ułatwia, a wręcz wszystko utrudnia.

        • Ania a jakie mam mieć podejście jeśli żona zaciekle dąży do rozwodu? To już jest cud że ja to wytrzymuje..nie jestem agresywnym człowiekiem..wręcz przeciwnie… ilekroć usiłuje porozmawiać słyszę tylko nie mamy o czym . rozumiem Pawła..bo nie zawsze cała wina leży po stronie faceta

  • Myślę że warto byłoby modlic się w intencji zawierzenia swojego Małżeństwa Niepokalanemu Sercu Maryi.

  • Założenie Niebieskiej Karty nie odbywa się ot-tak bez powodów. Warto rozważyć terapię i kontrolę agresji lub innych powodów dla których żona opuściła dom… I przy okazji- skąd ten pomysł, że siła rzucająca o ziemię pod Twoje nogi figurką Maryi, rozpalająca płomienie w piecu i ukazująca Ci najgorsze stworzenie jakim jest diabeł- że to pochodzi od Maryi?! Radziłabym porozmawiać z mądrym kapłanem, odprawić dobra spowiedź, przyjąć Komunię i pomodlić się z kapłanem o uwolnienie.

    • Wiesz dobrze jeśli się modlisz że Zły się wścieka i próbuje Wszystkich sposobów żeby zepsuć…te znaki które opisałem pojawiały się w momencie gdy chciałem zrezygnować z modlitwy!! To właśnie to mnie zmotywowało bardziej..a jeśli chodzi o mnie…nie wszystko jest moja winą.. jakbyś słuchała od lat od swojego partnera takie słowa jak ja pewnie byś już sobie dała spokój..a ja ją trwam czasem wybuchnę każdy ma jakieś granice nerwów..

  • Rafał, mój mąż też nie dostrzega jak bardzo nas wyniszcza. Myśli, że wszystko jest ok, a moje dystansowanie się oddala nas od siebie. Otóż nie… Agresja to nie zawsze bicie. Znęcanie psychiczne to też przemoc.
    Czasem bez wsparcia psychologa nie da się zbyt wiele osiągnąć. Czasem trzeba pomocy z zewnątrz. Pomyśl też o egzorcyście, bo znaki, które dostałeś, wyglądają bardzo niepokojąco…
    Z Panem Bogiem.
    Matka Boża niech chroni Twoją rodzinę.

    • Wiesz właśnie te znaki utwierdziły mnie w przekonaniu że Pan mnie słucha…jeśli by ich nie było już dawno bym odpuścił…

  • Czlowieku modlitwa to jedno ale terapia dla przemocowca to drugie. Niebieska karta? Żona z dziećmi ucieka z domu? Ty się dobrze nad sobą zastanów i udaj sie i do terapeuty i do dobrego księdza bo narobisz dziadostwa. Kobiete zmarnujesz a dzieciom psychike złamiesz na całe życie.

    • A znasz cała sytuację?? Najlepiej oczernić nazwać psycholem!! I do psychiatry…kobieto nie jest gabinet psychoterapii tylko forum dla wierzących…jak chcesz opluwać to idź se na inne portale…z drugiej strony człowiek wierzący pociesza a nie rzuca kamień na drugiego jak Ty to właśnie robisz…więc zastanów się po co wogole komentujesz coś takiego?? Żeby się pastwić??

      • Rafał a czemu dajesz się tak szybko z równowagi wyprowadzić?
        Masz błogosławić taką osobę ,jak np teraz Kingę. Włącz w życie błogosławieństwo i zacznie u Ciebie wszystko się na lepsze zmieniać.
        Mów często w myślach posyłam swoją miłość w zjednoczeniu z miłością Jezusa do….imię żony. Tak radzi w swojej książce br.Filip.
        Tu na forum nie jeden dostał lodowaty prysznic

        • Hm bo z mojego świadectwa zrodziła się niezła dyskusją..i dodatkowo Wszyscy po mnie psy wieszają..a ja się tylko modlę za żonę ..za małżeństwo..mam naprawdę szczere i dobre chęci..a tu raz za razem baty na głowę.. spoko nie takie dostawałem..tylko denerwuje się jeśli ktoś nie zna mnie i sytuacji do końca a już wyroki stawia

      • Czemu ludziom się wydaje, że pomoc psychologiczna albo psychiatryczna to robienie z kogoś psychola? Nie! Nie jest tak. Jednemu wysiada serce i idzie do kardiologa, inny ma problem z kośćmi to idzie do ortopedy i na rehabilitację, a komu innemu coś się przestawi w głowie i wtedy psychiatra to lekarz jak każdy inny.

  • „Nie jest dobrze wciąż się kłócimy ale Są.” A może zamiast się kłócić, trzeba spróbować normalnie porozmawiać? Nie podnosić głosu nawet jak żona krzyczy? Nie dawać pretekstu do awantur, nie krytykować, nie obwiniać, nie wypominać, nie poniżać. Za trudne? Pomyśl o swoich dzieciach, jakiego mają ojca. Chcesz, żeby miały nerwicę, depresję, były agresywne w stosunku do kolegów, jak Ty jesteś w stosunku do ich matki? Sama modlitwa nie wystarczy, jeśli Ty nie zmienisz swojego postępowania.

    • Moja żona jest bardzo atrakcyjna kobietą jest 10 lat młodsza…i tu chyba jest problem od kilku lat wypomina mi wiek wygląd itd. czuję że ona chcę się jeszcze bawić..nie obwiniam nie krytykuje.. wprost przeciwnie ..tylko jak się słyszy cały czas słowo rozwód to ręce opadają.. słyszę takie teksty że wolałbym codziennie w to miejsce słowa ty H.u ..ja naprawdę robię co mogę .hm powiem że na moim miejscu 99% ludzi już by zrezygnowało..a najłatwiej jest się poddać

      • Rafał kiedyś tu jeden pan-mąż pisał o problemach z żoną, co jaką miał awanturę,przykrosci ze strony żony, mówił do niej kocham cię, nie dał się wyprowadzić z równowagi. Zły musi odstąpić bo nie cierpi miłości.Zastosuj to u siebie

      • Są też takie maskotki, za łapke się naciśnie i mówi kocham cię.Kup cos takiego, w awaryjnych sytuacjach przyda się.

          • A jak będziesz miał taką ciężką sytuację,wkurzony mów zaraz Jezus, wszystko zło pryśnie.Przeczytaj, jest pdf „Cuda Najświętszego Imienia”

  • Rafał, twierdzisz, że nikomu krzywdy nie zrobiłeś, no może czasami wybuchniesz i może właśnie o te wybuchy chodzi? Sam przyznajesz, ze dochodzi do kłótni, a to nie jest dobre. Rafał, skoro Twoja żona i dzieci odeszli z domu, skoro macie założoną niebieską kartę to znaczy, że coś jest nie tak. Być może w tej chwili tego nie dostrzegasz, ale macie problem i Twoje podejście raczej jego rozwiązania nie ułatwia. Tu priorytetem może być bezpieczeństwo Twojej żony i dzieci.

    • Też Ania…nie znasz do końca sytuacji…nie mówię że jestem bez błędów..moje podejście jest normalne nawet za bardzo normalne…staram się jestem dobry miły itd. a w zamian słyszę tylko nienawidzę cię nic do ciebie nie czuję jesteś beznadziejny jestem z tobą tylko dla dzieci… wytrzymała byś to? Bo ja wytrzymuje bo ich Kocham..niebieską kartą to był kolejny krok w kierunku rozwodu do którego moja żona dąży..i chyba tu jest cały problem bo ja się na rozwód nie zgodzę nigdy.. wolę cierpieć całe życie niż łamać sakrament..

      • Z książki ks.Amortha Gdy mamy do czynienia z „zagrożoną” osobą, na przykład małżonkami ,którzy chcą się rozejść lub mają inne osobiste,poważne problemy ,bądź z młodym człowiekiem ,który ma problem alkoholowy lub jest uzależniony od narkotyków ,recytujemy nowennę do Najdroższej Krwi Jezusa , w pierwszej nowennie /przez dziewięć dni/ prosząc o łaskę ocalenia dla tej osoby. Np Udziel mi łaski zbawienia dla /imię osoby/, aby mogła/mógł zostać ocalony na końcu swej ziemskiej wędrówki i przyjść do Niebieskiego Jeruzalem ,aby składać Ci dzięki , aby razem z Tobą głosić chwałę i dziękować Jezusowi. Zlituj się nad nią/nim , wyrwij ją/go z rąk demona . Wystarczy odmawiać nowennę przez dziewięć dni.Możemy być spokojni i pewni ,że otrzymamy łaskę . W wypadku innych problemów pokonanie trudności może zająć niekiedy wiele miesięcy, dlatego należy odmawiać nowennę przez długi czas .Bóg chce nas ukształtować poprzez wiarę i poświęcenie .Wiara w niego będzie nagrodzona. Po otrzymaniu łaski zbawienia, można – w intencji tej samej osoby -odmówić nowennę z prośbą o nawrócenie /lub o uwolnienie od uzależnienia od narkotyków bądź o uwolnienie od ducha nienawiści lub o uwolnienie od wszystkiego , co dręczy , a czego pochodzenia nie znamy/ Dobroczynny skutek może przyjść po miesiącach lub latach.Możemy być pewni ,że prędzej czy później nadejdzie Np Udziel mi łaski , aby /imię osoby/ został uwolniony od złych uroków i od zastępów diabelskich , które trzymają go w niewoli.Niech będzie uwolniony od wszelkiego przekleństwa ,zaklęcia i klątwy .Niech będzie mógł wrócić do wiary w Jezusa.Niech będzie mógł wzrastać w wierności Bogu i na końcu swej ziemskiej wędrówki przyjść do Ciebie i podziękować Ci w Niebieskim Jeruzalem.Miej dla niego litość ,Święta Matko .Dziękuję Ci, bądź błogosławiona.

      • Rafał ma to być Nowenna do Najdroższej Krwi Jezusa ks.Amortha, jest dość długa,ale odmów ją, za wszystkich, pierwsza intencja o zbawienie duszy.Jedna nowenna jedna osoba

  • Witam. Niestety w sieci nikt nie jest anonimowy. Przez przypadek przez osoby trzecie dowiedziałam się o dyskusji tu prowadzonej. Niestety łatwo się domyślić że dotyczy ona Mnie i moje dzieci. Historia przedstawiona jest w wielkim skrócie. Może warto abyście poznali i moje zdanie na jej temat. Chętnie posłucham rad, opini i komentarzy osób które nieprawdopodobnie celnie potrafią ocenić sytuację znając tylko jej minimalna część. Opiszę w skrócie. Głównym naszym problemem od początku jest alkohol, Który towarzyszy od początku do dnia dzisiejszego. Z tego powodu pierwsze wzmianki o rozwodzie były 2lata po ślubie kiedy to pierwszy raz Rafał straszyl że odbierze sobie życie gdy od niego odejdę. Po alkoholu był nachalny. Coraz częściej zmuszał do seksu, pomimo mojego sprzeciwu. Wiele razy płakałam z bezsilności ale on uważał że to mój obowiązek bo jestem jego żoną. Kilka razy sam stwierdził że czuł się jakby mnie gwałcił. Nie potrafiłam zareagować, to najgorsze co mnie spotkało.. coś co łączy ludzi dla mnie kojarzy się z upokorzeniem, brakiem godności, obrzydzeniem. Zaczęłam mówić NIE. więc kolejne kłótnie .straszenie że znajdzie sobie inną bo jestem beznadziejna i najgorsza. Zdarzało sie ze budził mnie w nocy jego obrzydliwy zapach alko i robił co chciał a ja udawałam że śpię płacząc w poduszkę. W końcu powiedziałam dość! Chciałam odejść. Zaczął straszyć że się zabije, żegnać się z rodzicami a nawet kilkakrotnie z dziećmi!!!! Tak! Żegnał się z dziećmi manipulując że to moja wina. Że chce im odebrać tatę. Że chce rozwalić rodzinę. Zostawił listy pożegnalne które znalazłam. Opisywał jak planuje się zabić.balam się odejść. Bałam się o tym mówić. Komukolwiek. Trwa to już około 5lat! Byłam straszona samobójstwem kilka lat. Później brał na litość że ma złe wyniki , może mieć raka krwi i żebym go nie zostawiała. Cały czas był alkohol. Później wmawiał że zniszczę dzieciom życie kiedy ich zabiorę z domu. A ja w to wierzyłam i bałam się coś z tym zrobic.A kiedy widział że nie żartuje bo mam tego dość powiedzial najstraszniejsza rzecz jaką mogłam usłyszeć. Że zrobi krzywdę nie tylko sobie ale również dzieciom.a przecież Tylko dla nich wytrzymuje to wszystko przez te lata!! Kocham ich nad życie!! Wmówiono mi że rozbije im rodzine!! Ale co to za rodzina… Oni słyszą i widzą więcej niż nam się wydaje. Pojechałam na policję, poszłam do GOPsu po pomoc. Oczywiście wszystkiego się wyparl. Jednak moja psycholog postanowiła założyć Niebieska Karte. przemoc psychiczna.zastraszanie, manipulowanie. Spotkania w gopsie, kurator.sprawa w sądzie. Rafał zaczął zamykać się przed nami całymi dniami siedząc w pokoju. Miałam dość. W kłótniach mówił że nic tu nie mam, że mam iść skoro tak mi źle, że jestem cwana i sobie nie poradzę z nimi dlatego nie idę. Więc poszłam! Nie pytał czy może zobaczyć się z dziećmi . Dzwonił do nich raz od czasu. Później częściej. Dzieci zaczęły pytać. Sama pojechałam z nimi by zobaczyły babcie i jego bo tęskniły. Zaczął się modlić , był spokojniejszy, zaczęliśmy rozmawiać. Uwierzyłam w to że coś się zmieni. Chciałam spróbować ostatni raz zanim faktycznie postanowie by odejść. Wróciłam. Niestety znów alkohol, znów kłótnie. .Rafał zaczął mnie osaczać dotykać a ja Nie potrafie wymazać wszystkiego co było! Nienawidzę jego dotyku, zapachu, zachowania! Po prośbach by tego nie robił stwierdził że to polubie . Otóż uświadomiłam sobie że nie. Po tygodniu od powrotu przestaliśmy się odzywac. A kłótnie lub ciche dni to normalne. Jestem nerwowa w stosunku do Rafała chyba podświadomie zniechęcam go do siebie by się do mnie nie zbliżał. To straszne że piszemy o tym tutaj.. ale nie potrafimy powiedzieć sobie tego wprost..rafal nie chce podjąć się pracy z psychologiem.uwaza że modlitwa wystarcza. .i może opinie tutaj pomogą nam a zwłaszcza Jemu ocenić sytuację. Mam 29 lat dwóch cudownych synów których kocham ponad wszystko i nieszczęśliwe małżeństwo które jakimś cudem jeszcze trwa.. tylko pytanie czy warto…

    • Uciekaj, dziewczyno. Modlitwa męża jest bardzo ważna, i mam nadzieję, że doprowadzi męża do nawrócenia i do decyzji o terapii. Wrócisz, gdy będzie gotów, a teraz uciekaj, nie daj krzywdzić więcej siebie ani dzieci.

    • Bardzo dobrze,że jesteś. Jak ta Matka Boża kocha swoje dzieci i do siebie przyciąga.Mąż z żoną odnajdują się na forum…pięknie.
      Rafałowi zaraz zrobimy terapię, lodowaty prysznic…no i te baty.
      Tak bywa,że pamięć jest krótka i pamiętamy to co chcemy.Oj chyba będzie dyskusja dalsza

      • Ja nie zaprzeczam że tak nie było było tak. Wiem jaki byłem..staram się zmieniać choć to nie łatwe…od ponad pół roku zacząłem odnajdywać Boga Maryję i innych świętych częste spowiedzi komunia regularnie… najpierw zacząłem przepraszać Boga za to jaki byłem..w częstych modlitwach znalazłem spokój ukojenie… myślicie że ja już nie chciałem odpuścić tego małżeństwa?? Chciałem byłem już od tego o krok lecz coś mi podpowiadało nie rób tego..fakt są ciche dni ale po pierwsze robię tak czasem by nie było kłótni więc wolę się nie odzywać po drugie jak już się odzywam to słyszę tylko obelgi i gnojenie mnie..więc wolę siedzieć cicho…to nie prawda że się nie zmieniłem zmieniłem się i to bardzo..tylko Ona tego nie dostrzega..uważam że problem nie leży tylko po mojej stronie.. ja odnalazłem w modlitwie to czego nie miałem nigdy dotąd w moim życiu. Żona z kolei odsunęła się od Boga ślepo wierząc psychologa że najlepszym rozwiązaniem jest rozwód i ma to tak zakodowane w głowie że chyba tylko Cud prawdziwy sprawi ze zacznie myśleć inaczej.. opisany tu jestem jako jakiś potwór..ale tak nie jest do konca. Przyjmuje wszystko na klatę siedzę po cichu liczę tylko na jakiś Cud.. kocham bardzo moja żona o dzieci..to dla nich zacząłem się modlić zmieniać…jeśli chodzi o psychologa to po co mi to?? Żona powiedziała mi że i tak nie zmieni swojego nastawienia więc pozostała mi już tylko modlitwa za nią za nas i oczekiwanie… jestem gotowy na każdą ewentualność.. zrozumiałem że ja już nic nie poradzę wszystko oddałem w ręce Maryji i Boga..Jezu proszę Ty się tym zajmij. Bo ja już nie mam siły

        • Co by nie napisać to zaczątkiem tej sytuacji jest p. Rafał. natomiast ja wierzę a wręcz wiem że nawet najgorszy potwór czasami zmienia się i żałuję za swoje czyny całym sercem. Oczywiście nie da się wymazać pewnych słów, gestów, ran, krzywd, łez, bólu i tego wszystkiego co złe. Dlatego uważam, iż rzeczywiście p. Rafał ciężko pracuje nad sobą, żałuje za swoje czyny, ale tak prawdziwie żałuje, i wykazuje prawdziwą chęć pojednania to należy Mu się przynajmniej rozmowa szczera i prawdziwa oparta na wysłuchaniu i dyskusji rozmowa, która może przyniesie pewne ustalenia i rozwiązania dla Waszego małżeństwa. Ja nie twierdze że powinien dostać szansę na powrót ale na pewno nie powinno się Go potępić bo też jest człowiekiem, który ma serce i uczucia, nawet jeśli przez wiele lat ich nie okazywał.
          Pamiętajmy dla Chrystusa nie ma rzeczy niemożliwych dlatego dopuśćmy także taką możliwość że p. Rafał się zmienił.

          Jezu, Ty się tym zajmij

        • Rafał odpraw za siebie Krucjatę Eucharystyczną,poczytaj o tym.
          Twoja żona też odprawi,bo warto,zróbcie to dla dzieci.
          No i dobrze,że przyjąłeś to na klatę

    • Zgadzam się z Nhat. Rafał ma problem alkoholowy. Manipulacje, niepanowanie nad sobą, zmuszanie żony do zbliżeń, gdy Ona tego nie chce i ma prawo nie chcieć !, groźby samobójcze, groźby zabrania ze sobą dzieci. To już bardzo niebezpieczne. Żono musisz w tej chwili dbać o bezpieczeństwo dzieci i swoje – to jest priorytet. Rafał zaś musi podjąć leczenie, bo bez tego nie ruszy.

      • To są stare sprawy nad którymi już panuje niestety przeszłość ciągnie się za człowiekiem…

        • Rafał, Twoja żona ma rację i smutne, że nie chcesz tego zrozumieć.
          Smutne, że nie rozumiesz jak ważna jest w Twoim przypadku terapia.

  • Rafał, bez profesjonalnej terapii nie uratujesz ani małżeństwa ani siebie. Masz problem alkoholowy.Twoje zachowania są niebezpieczne – manipulacje, niepanowanie nad sobą, zmuszanie żony do zbliżeń, gdy Ona tego nie chce i ma prawo nie chcieć !, groźby samobójcze, groźby zabrania ze sobą dzieci. To już bardzo niebezpieczne i Twoja żona musi w tej chwili dbać o bezpieczeństwo dzieci i swoje – to jest priorytet. Ty musisz podjąć leczenie, bo bez tego nie ruszysz. Sama modlitwa, choćby najgorliwsza tu nie wystarczy.

    • Mirosz, to nie jest telenowela brazylijska, to realny koszmar wielu rodzin. Koszmar czasem zakończony tragedią, a zawsze skutkujący złamaną psychiką dzieci. Mirosz, tacy mężczyźni przeważnie twierdzą, że są niewinnymi ofiarami i dopiero w trakcie drążenia tematu wychodzi problem z alkoholem (pan zaprzecza, bo przecież wszyscy tak robią), z agresją (pan jest spokojny, tylko czasem się zdenerwuje), manipulacje (bo żona mnie denerwuje), groźby samobójcze, a czasem samobójstwo rozszerzone (bo to zła kobieta była i generalnie to ona jest wszystkiemu winna).

      • Mirosz, oczywiście możesz mieć rację – nie można tego wykluczyć. Ja bazuję na tym, że Rafał nie zaprzeczył temu, co napisała Druga strona medalu, a zobacz, że wypowiadał się pod jej komentarzem ”Ja nie zaprzeczam że tak nie było było tak. Wiem jaki byłem” i dalej możesz sobie doczytać. Myślę, że Rafał boryka się z nałogami (alkohol, niepanowanie nad seksualnością), co zaburza jego ogląd rzeczywistości. On nie zdaje sobie sprawy, jak żona i dzieci odbierają tę sytuację. Nie chodzi o to, by Rafała zmiażdżyć. Chodzi o uświadomienie mu, że bez leczenia zniszczy siebie, żonę i dzieci.

    • Naprawdę wierzysz w to, że żona ot tak zakłada niebieską kartę i odchodzi z domu? Musiała mieć powody, musiała się bać o bezpieczeństwo swoje i dzieci. Jeżeli to małżeństwo ma przetrwać, nie ma innego wyjścia jak terapia Rafała i jego uczciwa współpraca z lekarzami i psychoterapeutami. Inaczej stanowi zagrożenie dla samego siebie i swoich bliskich.

      • Czytam wszystkie wasze wpisy pod moim świadectwem i z każdego się cieszę nawet z tych najbardziej „dotkliwych” to co opisała moja żonao seksie to już dawna przeszłość..to już od dawna nie ma miejsca..to jest strona poświęcona świadectwom łask które ktoś doznał od Najwyższego..ja chciałem podzielić się z wami tym że warto się zawierzyć Mateczce. Bo największą łaska która od niej otrzymałem jest wewnętrzny spokój jakiego nigdy dotąd nie miałem… wiecie kiedyś reagowałem inaczej nerwowo pisałem do żony różne głupie teksty teraz siedzę cicho wolę się pomodlić…wiem że moje świadectwo i moje wpisy czytają ludzie którzy mnie znają komentują to ludzie których uważam za bliskich sercu.. naprawdę dziękuję wam za troskę ale najbardziej proszę o modlitwę wyrozumiałość i przebaczenie…nie sądźcie żebyście nie byli sądzeni…do adminA..to co opisała moja żona to sa już stare czasy których ona nie potrafi zapomnieć..proszę o modlitwę w tej intencji szkoda że moja żona opisała tylko te zle rzeczy…nie będę się już więcej wybielał bo to nie tędy droga..tak jak mówiłem zawierzyłem moje małżeństwo Bogu i co on postanowi przyjmę z pokorą.. wiedzcie jednak to że nie jestem żadnym o potworem jakim się tu stałem… dziękuję Maryi i Bogu za dzieci za żonę i nieustannie otaczam ich modlitwa a resztą w nie moich rękach.. dzięki tym co mnie znają Za wpisy . szanujecie siebie i innych.i uwierzcie że każdy może sobie zmieniać na lepsze…niech moc Chrystusa trzymaWas w opiece i niech se. Rita i Mateczka obdarza Was łaskami.. Amen

        • Rafał, Twoje wpisy świadczą o tym, że Twoja żona ma rację. Smutne, że tego nie widzisz. Dobrze, że się modlisz, ale bez Twojej terapii, bez Twojej pracy nad sobą, Twoje małżeństwo może nie przetrwać. Podjąłeś modlitwę i oczekujesz, że żona zapomni o całej przeszłości. To tak nie działa! Ona ma prawo się bać o dzieci i o samą siebie. I ja ją rozumiem. Każdy nałogowiec przekonuje, że jego nałóg jest przeszłością, że on już panuje nad sytuacja i sobie radzi. Tylko, że bez leczenia i terapii szybko następuje kolejny raz…

  • Tak. To historia prawdziwa.. i nie takie stare czasy. Jeszcze w marcu przed świętami Rafał zarzekał się że wyprze się ojca i zrzeknie praw do dzieci gdy od niego odejdę.. wszystko zbyt świeże by o tym zapomnieć. Niektóre słowa można wybaczyć lecz NIGDY zapomnieć!! Historie z wykorzystywaniem.. tak były dawno.. 3lata temu kiedy powiedziałam DOSC i nie śpimy w jednym pomieszczeniu! Nie mogę uwierzyć że ta historia dotknęła akurat Nas! Ale niestety takie jest życie..

      • Rafał, a dziwisz się żonie, że po tym wszystkim dąży do rozwodu? Czego Ty oczekujesz, że podejmiesz pompejankę i żona zapomni wszystkie Twoje zachowania? Człowieku, udowodnij żonie, że rokujesz na dojrzałego, odpowiedzialnego mężczyznę. Udowodnij, że zamierzasz podjąć realną pracę nad sobą. Na razie zachowujesz się jak uczeń, który zrobił łaskę, że pojawił się w szkole i jest obrażony, że każą mu się uczyć.

      • Największym problemem nie jest to, że Twoja żona dąży do rozwodu – to konsekwencja Twojego zachowania. Problemem jest Twoje Rafał podejście do Waszego małżeństwa i tego wszystkiego, co się wydarzyło.

    • Żono chcesz proszę idź się rozwodz wiesz że ja do tego ręki nie przyloze..i tak już tu zostałem w takim świetle przedstawiony że ponoć strach ze mną dzieci zostawiać. Eh żal naprawdę żal..wszystko jak zwykle moja wina wiem… nawet już się kłócić nie potrafię

  • Bez wątpienia sprawa jest bardzo trudna. Wpisy zarówno Rafała jak i Drugiej strony medalu jasno pokazują, że Rafał ma problemy i nie oszukujmy się pompejanka ani żadne modlitwy nie zastąpią tu pracy z terapeutą i leczenia. Możliwe, że oprócz terapii indywidualnej Rafała, potrzebna będzie terapia małżeńska. Opisywane zachowania pokazują niestabilność emocjonalną i niedojrzałość Naprawdę trudno takiej osobie zostawić dzieci pod opieką. Rafał, serio? Grozisz, że zrzekniesz się praw do dzieci, a cztery miesiące później uważasz się za ofiarę? Rafale, wybór należy do Ciebie, stawką jest Twoja rodzina.

  • Mirosz. Zależalo mi kiedy odeszłam bo nie chce by dzieci miały rozbita rodzinę. Ale po powrocie zrozumiałam że lepiej by miały dobrego ojca i kochająca spokojna mamę. Bo życie w takiej atmosferze nie wpływa na nich dobrze, wręcz nie mogę znieść myśli że sami do tego doprowadzildmy. Rafał nie rozumie że może okazać się że gdy odejdę będzie miał z dziećmi lepsze relacje. małżeństwem możemy nie być zawsze ale rodzicami tak!!!!! cokolwiek by się nie zdarzyło dzieci zawsze mają mamę i tatę!! Tylko nie da się zapewnić im tego gdy jeszcze dwa tyg temu stwierdził że jak odejdziemy to będą go widzieć tylko na zdjęciach bo wyjedzie za granicę i nie będzie utrzymywał kontaktu. Lub będzie musiał pożegnać się z wszystkimi których kocha. Nie wiesz jak sytuację piętrzące się od lat wpływają na psychikę. Udawać twarda a w środku się sypać. Obydwoje przechodziliśmy depresję. Myślę że wciąż przechodzimy w mniejszym lub większym stopniu..nie wiem na ile Rafał hamuje się z tekstami o samobójstwie itd czy jest to spowodowane wiara czy po prostu boi się że znów pójdę do GOPSu. Już wiem jak reagować w takich sytuacjach że są osoby które chcą nam pomóc!Rafał dostał skierowanie do AA. Był na dwóch spotkaniach po których powiedział że nie będą z niego robić psychika i alkoholika. Po których siedział zamknięty w pokoju całymi dniami nie odzywając się do dzieci.kiedy w środku nocy wychodził i chodziłam sprawdzać czy wogole żyje. Nie wspomnę już o próbie samobójczej gdy bardzo pijany pow że nazarl się tabletek i zasnął. ,zadeklarował się przed sądem że skorzysta z pomocy psychologa. Ale on nie chce z tego skorzystać bo uważa że tylko modlitwa mu pomoże. Nie zdaje sobie sprawy jak krzywdził mnie od lat nie rozmawiamy ze sobą, przechodzimy obojętnie jakby nikogo obok nie było. Czasem mijają tygodnie bez słów. Nie potrafimy wrócić do tego co było bo dla Niego to JUZ minęło nieważne czy to był tydzień miesiąc czy rok temu. Ale dla mnie to rany niezagojone.nie da się tak żyć. Potrafilbys zacząć nowe życie z osobą która od lat straszyła samobójstwem, skrzywdzeniem dzieci, wyparciem się ich, szantazowaniem manipulowaniem? Kiedy osoba która potocznie jest nazywana Twoim Mężem nadużywała Twojej cielesności nie szanując jej? Kiedy na myśl o tym że miałbyś spędzić jedną noc z raka osoba ogarnia Cię obrzydzenie niechęć i wracakazda minuta w której czujesz że dotyka Cię osoba która sama stwierdziła że Cię gwalci gdy płaczesz w poduszkę? Kiedy żegna się z dziećmi i wychodzi a ty nie wiesz czy jutro nie będziesz robił pogrzebu?że gdy odejdziesz zabierze ci wszystko co kochasz a zostawi z długami bo się zwolni specjalnie po to by cię zniszczyć?? Życie w strachu. Tak to wygląda! Mnie nie interesuje kto to czyta bo taka jest prawda. Na pozór mamy wszystko wspaniałe dzieci dom samochody a tak naprawdę jesteśmy nieszczęśliwi od lat!!

    • Bardzo Ci współczuję. Przechodzisz gehennę z człowiekiem uzależnionym i niedojrzałym i musi Ci być bardzo ciężko. Jak Rafał starszy popełnieniem samobójstwa, dzwoń na policję. Śmiało dzwoń na policję. Takiego zgłoszenia nie wolno lekceważyć. Będą musieli przyjechać i odwieźć Rafała na konsultację psychiatryczną. Psychiatra oceni na ile to realne groźby, na ile manipulowanie z premedytacją.

  • Wiem że przedstawiam Rafala z tej gorszej strony.. myślę że kocha dzieci tylko nie potrafi dopuścić myśli że odejdziemy tylko szkoda że wybrał raka drogę aby nas przy sobie zatrzymać. Dzieci zawsze beda go kochały niezależnie od tego gdzie będą mieszkac. a ja .. nie potrafię zapomnieć i przebaczyć ale mimo to chciałabym by był szczęśliwy bo każdy na to zasługuje i ma do tego prawo. Na się nie udaje od lat ale liczę na to że w końcu przyjdzie taki czas. Razem lub osobno. Dziękuję za opinię i komentarze mam nadzieję że wyciągniemy z nich wnioski..

    • Druga strona medalu popracuj nad sobą i przebacz,zrób to dla siebie i dzieci. Zapomnieć nie zapomnisz,ale przebaczyć powinno się,abyś mogła dalej żyć bez „bagażu”.
      Trzymaj się dzielna kobieto.

  • Też Ania. Dziękuję za porady. Już jestem świadoma postępowania w takich sytuacjach przez moją psycholog. Dziękuję rowniez za probe przekonania Rafała że sam z tym sobie nie poradzi. Choć myślę że to bezskuteczne ale dodałam komentarz by uświadomić mu Nasz problem . Nie potrafimy o nim rozmawiać więc liczyłam na to że może chociaż tu coś przemysli.. choć widząc jego kom nie sądzę..

    • Życzę Wam obojgu i Waszym dzieciom wiele dobra. Rafałowi życzę, by we własnym interesie podjął terapię.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!