Ewa: Miłość odnaleziona, ale czy szczęśliwa?

Chciałabym kochani opowiedzieć Wam o cudzie w moim życiu. Nie do końca jestem przekonana, czy jest to historia z happy endem, ale na pewno zdarzyła się naprawdę.
Przepraszam za chaotyczny styl, ale nie umiem ubrać tego w słowa.

Historia miłosna jakich wiele. 3 lata temu spotkałam świetnego mężczyznę, wysoki, blondyn, wykształcony. Pierwsza randka, druga, trzecia, smsy, wiadomości, telefony, spotkania w gronie przyjaciół. Pierwszy raz od lat czułam wtedy rozkosz zakochania się, takiego prawdziwego, nienadętego.
Po 2 miesiącach jednak wszystko się zmienia, mężczyzna ten wyjawia mi, że nadal mentalnie tkwi w poprzednim związku. Prosi o zaprzestanie spotkań na zasadzie „idziemy w stronę związku”, proponuje znajomość. Mi świat się załamuje. Wszystkie uczucia jakie przelałam w niego zostały podeptane, moje wrażliwe serce poczuło się zdradzone. Na pytanie: „Po co to wszystko było zatem?, padła odpowiedź: „Ale co było? Między nami nic nie było.”

Tygodniami leczyłam się z tej ułomnej miłości. Gdyby nie Matka Boska, która od dziecka mi towarzyszyła, i do której czułam wielką miłość, nie wiem co byłoby ze mną. Modlitwy, prośby, początkowo o to by wrócił, potem o to by odszedł z mojego serca.
Mijały miesiące. Poznawałam następnych mężczyzn, ale żaden z nich nie był nim. Czułam się wykończona, niezdatna do pokochania. Cierpiałam, ale oddawałam wszystko Bogu. Pamiętam każdą modlitwę, każdy różaniec w kaplicy na Siekierkach. Prośby o to, by Matka Boska pomogła.
Mój stan trwał 3 lata. Jakiś czas temu, kiedy już wszystko w moim życiu było poukładane, w pracy i w życiu osobistym szło dobrze, pojawił się on.
Napisał. Zaproponował spotkanie. Po spotkaniu wyznanie: Gdybym miał więcej odwagi, gdybym był bardziej przygotowany, pocałowałbym Cię”. I znowu karuzela uczuć.
W miarę czasu człowiek ten odkrywa przede mną wszystko czego chciałam uniknąć: obecność na wielu portalach randkowych, dużą ilość partnerek, niezdecydowanie, brak chęci zaangażowania, jak sam przyznaje „nie mogę nic zagwarantować, ani nic zaoferować”. Okazuje się, że w moich myślach przez te 3 lata urósł do rangi boga, nadczłowieka.
Pół nocy nie przespanych, zastanawiając się, gdzie podział się ten Janek sprzed 3 lat? Przed moimi oczami pojawił się człowiek zepsuty, oportunista, który owszem, chce „zobaczyć czy coś z tego wyjdzie, ale angażować się nie będzie”.

Napisałam, podziękowałam i życzyłam wszystkiego dobrego. Po wysłaniu wiadomości pierwszy raz od 3 lat mogłam odetchnąć i ze spokojem zasnąć. Nie muszę wspominać, że po wysłaniu tej wiadomości otrzymałam kilkanaście różnych informacji, z których dowiedziałam się, że „ to była bardzo odważna wiadomość, on nie był na to gotowy, czuje się zszokowany, łącznie z „ to było dziecinne” itp. Moja oddana przyjaciółka psycholog na podstawie wszystkiego zdiagnozowała osobowość manipulanta, uroczego manipulatora.

Moi drodzy, wiem że to jeden z niewielu momentów mojego życia, kiedy namacalnie czułam ingerencję Matki Boskiej w moim życiu. Ona zawsze w nim jest, ale wydaje mi się, że tym razem chciała mi pokazać, że trzeba uważać o co się prosi w modlitwach, że nie należy uważać człowieka za ideał, bo takich nie ma, że ta relacja nie dała mi szczęścia, a przy mojej ogromnej wrażliwości doprowadziłaby do ciężkich chwil, którym mogłabym nie podołać ludzkimi siłami.
Co będzie dalej? Nie wiem. Wiem tylko, że ufam i kocham. Nazywam Ją Wielką Damą, moją Królową. I dziękuję Jej do końca życia.

Płytka ceramiczna

ze św. Judą

Tadeuszem

4.1 23 głosów
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Hanna
Hanna
26.06.20 20:51

Dziękuje Ci za to wspaniałe swiadectwo.Chwała Panu i Matce Najświętszej

Ewa
Ewa
26.06.20 23:20

Dziękuję Ci za to świadectwo, moja imienniczko. Skłoniło mnie do pewnych refleksji. Dziękuję.

Maria
Maria
27.06.20 11:39

Mam coś podobnego nie do końca ale dość podobnego.zobaczymy czy tak samo się skończy.
Chwała Matce Bożej naszej ukochanej

Dominika
Dominika
29.07.20 00:22
Reply to  Maria

Witaj i jak twoja sytuacja?

Maria
Maria
29.07.20 09:38
Reply to  Dominika

Moja sytuacja jest taka. Mój ukochany, okazał się oszustem i nie jesteśmy razem. Modlę się o opiekę Naszej Matki

Zoya
Zoya
28.06.20 08:22

Twoje świadectwo świadczy o tym, ze szanujesz siebie a w pełni zaufałaś Bogu. I jest to piekne, godne nasladowania.

Ela
Ela
28.06.20 14:01

Piękne świadectwo 🙂 Faktycznie niezdecydowany facet nie wróży nic dobrego, zresztą jak naprawdę facet chce to stanie na głowie, a nie będzie mu się odmieniać, że ma raz tak, a raz tak.

Ania
Ania
29.06.20 21:00

Piękne świadectwo. Niedawno byłam podobnej sytuacji i choć leczenie nadal trwa i lekko nie jest. Powtarzam sobie, ze mimo wszystko jeszcze będzie dobrze. Chwała Panu i Matce Najświętszej niech ma nas wszystkich w opiece.

8
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x