Robert: Zielonooka miłość niespełniona

Nowenna jako modlitwa mnie przerastała. Byłem daleko od wiary, ale po wielu przemyśleniach oraz zmianie światopoglądu podjąłem to wyzwanie. Bez ogródek napiszę, że było ciężko – bardzo ciężko. Utracona miłość i rozbite narzeczeństwo nie pozwalały na należytą koncentrację. Do tego przenikliwy ból psychiczny o niewyobrażanych rozmiarach, który czasem zamieniał się w ból psychiczny. Poza tym, były też wielkie momenty zwątpienia. Jednakże wytrzymałem to wszystko.
Tak, wytrwałem w tej modlitwie…
Wytrwałem dla Niej.
W mej intencji prosiłem o to, aby Matka porozmawiała z Olą, aby dala mi szansę – tylko szansę. Nie wiem dlaczego tak raptownie ode mnie odeszła, pomimo tego, że byliśmy zaręczeni i tworzyliśmy zgodną parę, bez kłótni. Nie prosiłem Matki o jej miłość, gdyż nie można nikogo zmusić do miłości. Prosiłem za to o rozmowę o próbę przekonania Oli do tego, aby zechciała dać mi możliwość udowodnienia tego, że jestem Jej wart. Prosiłem zatem o to, aby Matka porozmawiała z Olą.
Modlitwę zakończyłem 17 stycznia. Dziś mija ponad 6 miesięcy od rozstania. W święta i w urodziny Oli, przypominałem się – delikatnie i bez nachalności. Prosiłem o rozmowę i o szansę.
Niestety, moja modlitwa nie została wysłuchana. Otrzymałem jednak nadzieję, że wiele może w życiu się zdarzyć. Zwróciłem się ku wierze i ukończyłem także sakrament bierzmowania, którego nie zrealizowałem za młodzieńczych lat. Był potrzebny do planowanego ślubu.

Mam ostatni zamysł. Wyślę do Oli ostatni list. Miły, serdeczny list. Jeśli to niczego nie zmieni, odeślę jej wszystkie Jej rzeczy i usunę się w cień, życząc jej wszystkiego najlepszego oraz szczęścia.

Pozdrawiam Wasz wszystkich, zapewniam, że każdy da rade odmówić Nowennę Pompejańską, nawet taki facet jak ja, który był bardzo daleko od wiary.

Powodzenia!

  • Nie przejmuj się tą kobietą. Najważniejsze że odnalazłeś prawdziwą miłość i wiarę w Boga. Napewno Bóg postawi na twojej drodze taką kobietę która doceni to kim jesteś. Wierz i módl się bo prawdziwa miłość jest wolnością.

  • Piękne świadectwo. Pozwól, że napiszę maleńki kawałek mojej historii życia. Mąż odszedł ode mnie nagle, nieoczekiwanie, bez wyjaśnienia, kiedy ja byłam na Eucharystii. Przyszłam i …. świat runął. Każda otwierana szafa i szuflada witały mnie głuchym dudnieniem. Zero kontaktu, karta od telefonu została na stole. Napisałam na adres Jego domu rodzinnego piękny list. Tak piękny, ciepły i delikatny, że kamień by się wzruszył i zapłakał. (Uwierz mi, że kiedy to piszę, łzy płyną, choć minęły już 4 lata.) Mój Mąż się nie wzruszył. To właśnie ten list posłużył Jego Pani adwokat, jako dowód przeciwko mnie w sprawie rozwodowej.Chcę Tobie uświadomić, że my ludzkimi sposobami nic dobrego nie dokonamy. Póki żyjemy, Bóg pisze historię naszego życia, trzeba poddać się Bożemu prowadzeniu, Jego planowi na nasze życie i nie kombinować po swojemu. Pół roku od skończonej nowenny…. i bierzesz ostatni raz sprawę w swoje ręce, bo my ludzie Ty i ja myślimy, że Bóg nie dał rady. TO NIE JEST PRAWDA.
    Ostatnio czytałam świadectwo, że Mąż wrócił do żony po 7 latach od rozwodu, a ta WSPANIAŁA ŻONA nie ustawała przez te siedem lat w modlitwie za swoje małżeństwo.

    Wszystkiego dobrego.

    • Anno, tylko jest różnica między walką o małżeństwo sakramentalne, a walką o miłość człowieka, który nie jest żoną/mężem i mówi wprost lub daje bardzo wyraźnie do zrozumienia, że nie odwzajemnię uczucia i relacji damsko-męskiej nie chce. To dwie zupełnie różne sytuacje – walka o sakramentalne małżeństwa, a walka o miłość osoby, która relacji nie chce i nie jest naszym mężem/żoną. Jasne, że modlić się można o wszystko i Robert też miał prawo do swojej intencji. Tylko przychodzi taki moment, gdy trzeba sobie powiedzieć – ok, ta osoba relacji ze mną nie chce, nic z tego nie będzie odpuszczam. Jasne, że nieodwzajemnione uczucie boli, ale na takim czekaniu aż on/ona odwzajemni miłość można stracić lata i nie piszę tu o małżeństwie (żeby było jasne) tylko o czekaniu na miłość wymarzonego obiektu. Robert, musisz sam rozeznać, kiedy odpuścić, wziąć na klatę odrzucenie, przecierpieć i otworzyć się na nową relację – może tą prawdziwą, odwzajemnioną? Piszę Ci tak, bo na czekaniu aż ona/on pokocha można stracić lata! Anno, zarówno Tobie jak i Robertowi życzę ukojenia w Bogu, mądrości i dużo dobra. Niech Wasze wszystkie sprawy potoczą się w kierunkach dla każdego z Was jak najlepiej.

      • Aniu i jak się pozbierałaś po tym?? Jestem w podobnej sytuacji z tym, że w każdej chwili mam kontakt z moim mężem. Nie wyobrażam sobie sytuacji że zostawia kartę do telefonu…jak ułożyło się twoje życie? Nie chcę wchodzić z butami w twoja przeszłość tylko skorzystać z doświadczenia…jeśli coś to przepraszam.

        • Żyję dalej, jak widać da się, a na początku myślałam, że nie dam rady. Nie ma dnia, żebym nie myślała o Mężu. Modlę się za Niego i marzę, żebyśmy byli razem w wieczności, jak tu na ziemi nie możemy. Wierzę w Boże prowadzenie, w Boży plan na nasze życie. Jezu ufam Tobie.

      • Witam kolejną Annę 🙂 Aniu, ta miłość była odwzajemniona. Ola to bardzo religijna kobieta i w dodatku oddana wierze. Ma bardzo poważną i odpowiedzialną pracę, jest bardzo rozsądną i spokojną kobietą. Nie wiem co się stało. Wciąż nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć. Zakładam ,że tego nie można wytłumaczyć.Intencja dotyczyła tego, aby Matka porozmawiała z Olą i może spróbowała przekonać do innego punktu wiedzenia jak i przemyśleń. Nic na siłę, tak była moja intencja.

    • W przypadku miłości nieodwzajemnionej (nie piszę o małżeństwie!) trzeba w pewnym momencie odpuścić i trzeba ten moment rozeznać. Po prostu, przychodzi czas, gdy człowiek uświadamia sobie – ok, z tego relacji nie będzie. Trzeba wziąć to na klatę, przepłakać, przecierpieć i otworzyć się na coś nowego, może tym razem prawdziwego? Chodzi o to, by nie przeżyć życia czekając na kogoś, kto żyje swoim życiem, w którym dla nas miejsca nie ma.

    • Anno też czytałam to świadectwo o powrocie męża po 7 latach. I szczerze pisząc, dla mnie żony, która modli się o powrót męża od blisko 2 lat jest to świadectwo raczej ” dołujące” niż dające nadzieję. 7 lat to szmat czasu, każdy z nas już bedzie zupełnie innym czlowiekiem. Tym bardziej jak któreś z małżonków przez ten czas żyje w innym zwiazku. A najczęściej tak właśnie jest. Pozdrawiam i wszystkiego dobrego dla Ciebie.

      • a ja myślę, że to daje nadzieję. Patrząc po ludzku, każde życie może być uznane za beznadziejne, każdy cierpi, jedni w związkach, inni chorują itd. nie ma osoby która by w życiu nie cierpiała. a właśnie chodzi o to żeby otworzyc się na działanie Boże (my sami nic nie mozemy) zeby Pan nam łuski z oczu ściągnął czym tak naprawdę jest miłość i jak wielką ona ma wartość.

    • Zgadzam się z Anną w 100%.
      Nie pisz tego listu…
      Też czytałam to świadectwo o tym jak mąż wrócił po 7 latach…modlitwa, nic innego – Boży plan

    • Witaj Anno. Aż mi się łza w oku kręci, że są takie kobiety jak Ty, które płomiennie kochają, czekają i wciąż są skłonne dać szansę tej drugiej stronie. Życzę Ci z całego serca, aby Twój mąż się opamiętał i zrozumiał co Ci uczynił.

  • Uważam że o małżeństwo należy walczyć do końca, czekać,modląc się i ufając Bogu. Wzór do naśladowania,czekać 7 lat ,ufając Bogu. W obecnym czasie to naprawdę wyjątek,godny podziwu,pozdrawiam wszystkich

  • Robercie, rozumiem to co czujesz oraz jaką intencją kierowałeś się w Nowennie. Też chciałem, aby została naprawiona moja relacja z drugą osobą, a stało się zupełnie odwrotnie. Kiedy urwał mi się kontakt z tą osobą, zostałem jeszcze poinformowany czymś, co w zasadzie przekreślało powrót do wcześniejszej relacji między nami. Przez przypadek jednak (chociaż uważam, że nie ma przypadków) pewna kwestia sprawiła, że tamta informacja była kolejnym kłamstwem z jej strony. Nie wchodząc teraz w szczegóły chcę tylko napisać, że jak najbardziej walcz do końca, zwłaszcza jeśli szczerze kochasz tą dziewczynę. Miej jednak z tyłu głowy, że nie można kogoś zmusić do miłości.
    Weź również pod uwagę to co napisała Anna.

    Pozdrawiam i życzę Ci rozwiązania zgodnego z Wolą Bożą.

      • Sympatyczni ludzie, którzy ciekawie mówią o swojej relacji.
        U mnie sytuacja jest mocniej skomplikowana i ja już tylko liczę na szczerą rozmowę z tą drugą osobą, chociaż to pewnie też nie nastąpi zwłaszcza jak mnie znienawidziła. 🙂

        • Cieszę, się, że Ci się podobało 🙂 Mateusz, daj Jej trochę czasu. U mnie nie było żadnych poważnych kłótni, żadnej „złej krwi”. Ot zwykłe sporadyczne nieporozumienia i „fochy”, czyli jak najbardziej normalne zachowanie, które zdarza się u wszystkich. Wszystko się zmieniło po w sumie jednej błahej kłótni, która zakończyła się „cichymi dniami”. Nikt na nikogo nie krzyczał, nie używał inwektyw. Zwyczajna błaha, bzdurna kłótnia o „jakieś głupoty” i wymiana zdań. Po tych „cichych dniach”, Ola chciała mi oddać pierścionek zaręczynowy, którego nie przyjąłem. Wybudowała tak potężny mur, wzniosła tak wielkie barykady, że nie jestem w stanie do niej się zbliżyć. Urwała ze mną całkowicie kontakt. Przypominałem się w święta, imieniny, urodziny, oferowałem pomoc, gdy rozpętała się pandemia i nikt nie wiedział, jak to wszystko się skończy. Nagrałem dla niej dwa piękne filmy, z naszymi zdjęciami, muzyką oraz tekstem ,który poruszyłby umarłego. Efekt żaden. Ehhhhh… I zrozum tu kobiety…

          • Robercie, moja sytuacja jest inna od Twojej. Myślę, że mój cel względem tej osoby też się zmienił, ale to na prywatną korespondencję historia. Jeśli chcesz porozmawiać o swojej sytuacji, bądź wymienić się spostrzeżeniami osoby, która na chłodno spojrzy na to wszystko to ja jestem otwarty.

            • Cześć Mateusz. Program pocztowy, przekierował mi powiadomienia na spam. Przepraszam zatem za zwłokę. Chętnie porozmawiam o kobietach. Nie wiem czy ktokolwiek je potrafi zrozumieć…
              robert_robert@cyberia.pl

  • Nie wiem jak długo byliście narzeczeństwem/ parą ale w sumie to nie ma większego znaczenia skoro ta kobieta nie chce z Tobą budować swojego życia. Widocznie nawet Twoja chęć wybierzmowania się z okazji nadchodzącego ślubu ( jak sam to zaznaczyłeś) dała jej do myślenia o Twoim podejściu do sakramentów. Bardzo Cię jednak podziwiam, że podjąłeś trud codziennego nawracania się i jeśli ono będzie autentyczne i nieustanne- zobaczysz jak wiele dobrego się jeszcze wydarzy 🙂

    • Hej, Byliśmy parą 2 lata, narzeczeństwo trwało niecałe 4 miesiące. Dziękuję za Twoje dobre słowo 🙂

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!

    STRON 

    dla "Królowej  Różańca Świętego"

    8