Magdalena : 3 życia

Chce podzielić się swoim drugim już świadectwem. Rok temu pisałam o tym jak Nasza Kochana Matka wysłuchała mnie i pomogła mi w chwili gdy świat się dla mnie zatrzymał (myślałam że mam raka takie były też opinie lekarzy, po udanej ,niezwykle mało bolesnej operacji okazało sie ze to polip ) różaniec zmienił moje życie które stało się spokojniejsze, łatwiejsze i bliższe Panu. Spłynęło na mnie wiele łask chociażby to, że zaszłam znowu w ciążę(po mimo iż miałam być już niepłodna ) minął rok, a ja w momencie w którym chciałam przekazać radosną nowinę moim rodzicom przez telefon usłyszałam -twoja siostra jest chora ma raka to pewne… serce mi pękło ale już w tej samej chwili wiedziałam co mam robić powiedziałam mamo nie martw się będziemy się modlić. I tego samego dnia zaczęłam nowennę ,wiele osób modliło się za nią. Nie raz ryczałam przy różańcu nie mogąc znieść myśli że mogę stracić siostrę. Ale z drugiej strony ufałam Najświętszej Panience Ona nigdy mnie nie zawiodła zawsze czuje że jest ze mną i wstawia się za nami. Nie skończyłam jeszcze części dziękczynnej kiedy dostałam telefon od siostry- Nie ma raka! Ludzie naprawdę tak było po prostu prawdziwy cud ! Komórki rakowe były a teraz na badaniach okazało się że nie ma. W tej samej chwili gdy to usłyszałam padłam na kolana potem już tylko szeptem krzyczałam dzięki dzięki Ci…. może to i dziwne ale z wdzięczności obiecałam Matce Bożej że przy porodzie jeśli oczywiście wszystko będzie dobrze,(Nie będę brała znieczulenia ) cały ten ból związany z narodzinami oddam w tej dziękczynnej intencji, OBY zostało to przyjęte. Za 3 dni powinnam urodzić. Więc jeśli się zastanawiasz albo czujesz że nie dasz rady ze jesteś sam – Nie jesteś, Matka Boża Cię słyszy i kocha. Dziękuję Ci moja Królowa dzięki Ci i Chwała na wieki.

Hematytowa

dziesiątka

różańca - brelok

  • moim zdaniem znoszenie bólu porodu jest idiotyczne. zamiast mnożyć sobie cierpień, po prostu pomódl się za innych ludzi, wesprzyj ich finansowo i psychicznie. masz za mało cierpienia w życiu czy co?

    • Z medycznego punktu widzenia nie jest to – jak określiłaś „idiotyczne”. Znieczulenie czy cesarka niosą szereg skutków ubocznych. Natomiast ofiarowanie bólu czy znoszenie go w określonej intencji ma jak najbardziej sens. Madziu kochana – ten ból (porodowy) mija i zapomina się o nim szybko, a radość z nowego życia jest bezcenna.

    • Ból porodowy jest spory, ale jest do przejścia. Sama rodziłam dwoje dzieci bez znieczulenia, bo po pierwsze nikt mi go w szpitalu nie proponował, a po drugie nawet nie zależało mi na znieczuleniu, bo nigdy nie wiadomo, czy to nie ma negatywnego wpływu na dziecko.

      • Pełna zgoda. Są przecież szkoły rodzenia, które bardzo fachowo przygotowują matkę do wydania na świat potomstwa.

    • Z medycznego punktu widzenia nie jest to – jak określiłaś „idiotyczne”. Znieczulenie czy cesarka niosą szereg skutków ubocznych.Jednak znoszenie bólu czy ofiarowanie go w określonej intencji ma jak najbardziej sens. Madziu kochana – ból (porodowy) mija i szybko się go zapomina, a radość z nowego życia jest bezcenna.

      • A co mówi Bóg? Ksiega rodzaju 3,16 ” Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci,…”
        Rówież dwa razy rodziłam bez znieczulenia. Za pierwszym razem nie chciałam, a pod koniec miałam ochotę na to znieczulenie, ale była już ostatnia faza porodu i powiedziano mi, że już za późno i muszę wytrwać. Za drugim razem nie było takiej możliwości, a poród wspominam bardzo dobrze. Dla mnie ból był dobry pod względem oczekiwania. Ból wrastał, skurcze się wydłużały, a odstępy między skurczami były coraz krótsze. To było jak informacja, że już coraz bliżej i że za chwilę zobaczę moje dziecko. Na koniec ból znikał i zostawała tylko radość.

        • po to jest znieczulenie, żeby je wykorzystywać. a szpitale nie chcą go dawać celowo. ; ]
          a zresztą da się samemu wyeliminować w większym stopniu ból przy porodzie; jest na to wiele sposobów i dowodów.
          a zresztą – rodźcie sobie, jak chcecie, nic mi do tego; nie rodziłam i nie zamierzam.

          • Agato, weź coś na uspokojenie, jakiś nerwosol czy coś podobnego, bo widać, że poruszany wątek wyzwala n a piecie, które czuje się w twoich komentarzach. Skoro, jak sama piszesz, nie rodziłaś i nie znasz tego bólu, to bardzo proszę nie wypowiadaj się w tym temacie, bo nie masz pojęcia o czym mówisz. Ból rodzenia jest wyjątkowy, nie da się go porównać z niczym innym doświadczalnym na tym świecie. A upust swoim frustracjom daj proszę na innym forum, a nie tu. Przez tak cyniczne komentarze, podobne do twoich, odechciewa się zamieszczać świadectwa.

            • yyy, może mi jeszcze powiesz, że ból porodowy jest przyjemny? moje komentarze nie są cyniczne, a zdroworozsądkowe.

    • A to jest tak niesmaczny komentarz w tak drażliwym temacie i zawsze budzącym dyskusje, że aż niemiło właśnie na takiej stronie to przeczytać.

    • Ból rodzenia ma swoje piękno… Ofiarowanie bólu także jest piękne. Trzeba właściwie reagować na ból w czasie porodu i współpracować z personelem, a do końca życia można to mile wspominać.

      • nie, ból nie ma piękna. ból jest zły i niepotrzebny, i należy ulżyć człowiekowi, który go odczuwa.

        • To jest Agato Twoje widzi-misie…oceniasz komentarze jedynie z własnego punktu widzenia. Owszem ból bólowi nie jest równy. Dla mnie gorszy od bólu rodzenia wydaje się ból u dentysty, ale i tu nie proszę o znieczulenie. Wolę sobie pocierpieć. Cierpienie i krzyż jest przecież wpisany w chrześcijaństwo…i można się tym chlubić. Św. o. Pio mówił, że cierpi wówczas, gdy nie cierpi.

          • A Waszym widzi-mi-się jest oceniać wszystko wkoło swoją miarą. Nie atakujcie kogoś tylko dlatego, że nie współgra z Waszą interpretacją świata. Zachowujecie się mocno niewolniczo, a wiara, pod którą to podciągacie, chyba nie na tym polega. Nie każdy jest twardzielem, nie każdy jest męczennikiem.
            O bólu fizycznym akurat mogę powiedzieć wiele i takowy poświęcam Bogu w konkretnych intencjach, nie można go zminimalizować. A czy marzę o zminimalizowaniu go pomimo tak pięknych intencji? Oczywiście. W każdej możliwej sekundzie, gdy przychodzi. Gdybym miała oceniać ból rodzenia przy mojej przypadłości, to bym się śmiała ludziom w twarz – i co, o to chodzi? Spasujcie trochę, bo naprawdę niesmaczne są te Wasze oceny.

            • Mi rece opadly, szczerze mowiac. Najpierw sie przesciguja w doradzaniu cudzym malzenstwom, a teraz cudze poczucie bolu beda osadzac. Czy Panie na tym forum nie maja co robic?

            • Nie wiem Benek, kogo masz na myśli pisząc – „doradzacie cudzym małżeństwom”. Akurat to nie jest moją dziedziną na tym forum, bo w sprawy małżeńskie nie lubię ingerować i nawet bolą mnie „dobre” rady typu „uciekaj od niego!” itp.

            • Benek a Ty nie masz co robić? bywasz na forum,czytasz ,ręce Ci opadły a jednak piszesz komentarze i masz troskę o Panie.
              Miły jesteś.Wszystkiego dobrego!
              Alleluja i DO ROBOTY!

            • Ja Miauro podniosłam dlatego głos, że Agata niezbyt smacznie podsumowała to piękne świadectwo. To wyłączna sprawa autorki, która chce tak a nie inaczej przyjąć i ofiarować ból rodzenia. Nazwać tę ofiarę „idiotyczną” – nie jest na miejscu.

          • generalnie… znowu parsknęłam śmiechem, jak to przeczytałam. mamy na świecie nowotwory, operacje, choroby psychiczne, zniewolenia i inne paskudztwa, na które nie mamy wpływu, ale ty nie bierzesz znieczulenia u dentysty, żeby sobie pocierpieć. XDD no po prostu umarłam! 😀 i jestem w stanie się założyć, że ojciec Pio nie miał na myśli cierpienia u dentysty, tylko znoszenia cierpliwie smutku, który Pan Bóg dopuścił w jakimś celu. cierpienie dla samego cierpienia nie jest dobre!

            • Agato także sobie parsknełam śmiechem. A po jakiego psa, oprócz rwania zęba, potrzebne mi znieczulenie u dentysty? Żeby mi jeszcze głębiej wiercił dziursko? Ból zęba jest najlepszym wskaźnikiem dla dentysty, na ile trzeba jeszcze oczyszczać nieszczęsnego zęba. Znieczulenie jest dobre dla dzieci, aby nie miały urazu. A swoją drogą szkoda mi kasy na znieczulenia. Ha, ha, ha… Ojciec Dolindo sam sobie rwał zęby zwykłymi kleszczami. A jeśli nazywasz zwyczajnym smutkiem ból ukrzyżowanego z Chrystusem św. O. Pio to rzeczywiście nie ma sensu dyskutować. 😎

            • Gabrielo, znieczulenie jest po to, żeby nie cierpieć. nie masz wpływu na wiele różnych smutków, śmierć bliskich, wypadków, itd., a na ból zęba masz. nie mieszkam w polsce od dawna, a i zębów nie muszę leczyć, ale pamiętam, że znieczulenie na NFZ było bezpłatne. Ok, ojciec Dolindo sam sobie rwał zęby. Wiele ludów pierwotnych też na żywca wyrywało sobie wątroby, kiedy ich bolały – chcesz do tego wrócić? Po to mamy lekarzy, medycynę, leki, specjalistów i mnóstwo innych środków, żeby niepotrzebny ból uśmierzać. ja np. odkąd mam okres, potwornie to znoszę i ledwo chodzę. właściwie moje funkcjonowanie to w tym okresie po prostu egzystencja. nie wyobrażam sobie nie sięgnąć po lek, jeśli już nie wytrzymuję, piję także krwawnik. znoszenie takiego bólu nie jest niczym szlachetnym, a po prostu głupotą.

            • Agato, uczyń wszystkim przysługę i zakończ już udział w dyskusji….

        • Tu po części się z Tobą Agato zgadzam. Cudzy ból czy najbliższych nie ma piękna i powinno się ulżyć człowiekowi. Cudzego bólu nie można ofiarować. To byłoby absurdalne… Jednak indywidualną sprawą jest decyzja, co zrobi ktoś z własną bolączką. Niczego nie czyni się na siłę. Dla jednych lepszym środkiem przeciwbólowym bywa poświęcony czas i dobre słowo czy wspólna modlitwa aniżeli medykamenty.

      • żaden troll. po to takie komentarze, że nie cierpię gadania o bólu, jak to ktoś się umartwia, pisząc to dla poklasku i w fałszywej skromności. nie mówiąc o tym, że po to mamy leki przeciwbólowe, żeby z nich korzystać.

        • To korzystaj…aż się uzależnisz. Ja na szczęście się uwolniłam od lekarstw, bo wcale nie są obojętne dla organizmu. Skutki wyjdą po latach. Nie rozumiem po co czytasz i komentujesz tego typu świadectwa?

          • nie biorę leków codziennie, a raz w miesiącu. w takim wypadku nie ma możliwości uzależnienia.

        • A zachowujesz się jak troll. Cyniczny, sfrustrowany, zazdrosny?…. Nerwosol, positivum itp…. Lubisz tabletki to polecam. Nie zatruwaj siebie i innych ludzi.

          • pokaż mi, proszę, po której z moich wypowiedzi można sądzić, że jestem zazdrosna. to, że mówię otwarcie, że leki są dla ludzi nie oznacza, że je lubię. nerwosol i positivum to placebo. jedyna frustracja, którą odczuwam, dotyczy waszej ślepej wiary w znoszenie bólu. mam 29 lat i naprawdę ostatnie, czego mi trzeba, to dziecko. naprawdę nie ma czego zazdrościć po prostu. 🙂

        • Witaj Eniu! Ja też uczynię chyba dobry strzał, gdy sobie to forum w Wielkim Poście odpuszczę, bo zanadto rozbolał mnie z siedzenia tyłek. Wolę wstać i brać się za mycie okien. To przyjemniejsze zajęcie. Pozdrawiam Cię serdecznie. Spadam….ale nie z drabiny.

          • Ja też pozdrawiam, ale zajrzyj do nas. Też jestem tego zdania, jak można obejść się bez lekarstw to warto,szkoda zaśmiecać organizm.
            Pamiętaj 27-go mamy Msze św,przypomnę jeszcze na forum.
            Dziś w radio Maryja był gościem p.Nowak i polecał swoją książkę „Naturalne kuracje w przeziębieniu i grypie”,zamówiłam

            • Dzięki Eniu, o Mszy oczywiście będę pamiętała. Także jestem zwolenniczką naturalnej medycyny i posiadam sporo książek. Wiele zawdzięczam śp. ojcu Grzegorzowi Sroce, który leczył mnie ziołami i wiesiołkiem, jednak zaznaczał – „broń Boże w kapsułkach!”.
              To na razie, z Bogiem! 😉

    • Droga Agato myślę że gdybym przeczytała to wyznanie jeszcze 3lata temu pomyślał bym podobnie. Ale wiesz do niektórych spraw człowiek czasem dochodzi po jakimś czasie,zależy jak mu sie życie potoczy jakich ludzi spotka i czego bedzie swiadkiem -kiedys widziałam chłopaka bardzo mocno dodtkinietego kalectwem ktory stał i z ledwo wypowiadajac słowa -mowil szczerze ze dziękuję Bogu za to ze jest kaleką gdybys go widziala jego twarz- jakim on emanowal szczęściem jak on gleboko rozumial sens cierpienia na codzien jak mozna tak wierzyc zeby dziekowac za takie kalectwo.czy podeszła byś do niego i powiedział a że to co mówi jest idiotyczne? Nie myśl sobie że jestem „nawiedzona matką polka ” nie daleko mi do tego jestem młoda kobietą mam wykształcenie medyczne więc trochę sie też na tych sprawach znam ale wiesz co tak w moim życiu fizycznego cierpienia nie ma wiele. Właśnie dzięki Panu Bogu dzięki nowennie. Rok temu bałam się że moja córka będzie wychowywał się beze mnie dziś obok mnie leży moje kolejne dziecko mam za co dziękować moje serce szukało roznych sposobow na różnych sferach duchowych, fizycznych materialnych .przecież ja się nie biczuje ja tylko chciałam przeżyć swój bol w swojej dziękczynnej intencji. Może następnym razem inaczej formułuj swoje wypowiedzi to nie będą odbierane tak ostro chyba że celowo chciałaś zrobić komuś przykrość ale w to akurat wątpię.

  • Przepiękne świadectwo, bardzo dziękuję bo daje nam wszystkim modlącym się ogrom niesamowitej nadziei 🙂 zakręciła mi się łezka w oku bo dobrze znam to uczucie kiedy wołasz „dzięki”…

    <3

  • Magdaleno piękne świadectwa! Dziękuję! Otaczam Was modlitwą!
    Napisz proszę jak się czujesz

  • Miłe Panie, może zamiast toczyć akademickie dyskusje na temat bólu i jego odczuwania, warto ten czas poświęcić na modlitwę za świat, naszą ojczyzny oraz nasze rodziny w obliczu zagrażającej nam wszystkim zarazy. Przed chwilą otrzymałem maila od Moderatorki Róży Różańcowej, do której należę z propozycją odmawiania Supliki „Święty Boże” oraz modlitwy po Twoją Obronę w intencjach zatrzymania ekspansji zarazy. Ten pomysł bardzo mi się spodobał więc dzielę się nim z wami, bo wiem, że jest tu wielu, wielu Bożych ludzi o otwartych sercach, których modlitwa może ( przepraszam za wielkie słowa) przyczynić się do uratowania świata tonącego w bezbożności.

  • Magdaleno, dasz radę! Ja za każdym porodem (było ich 4),poprosilam Maryję, aby była że mną i mi pomogła. Cały czas prosiłam ją o sile. Ostatni syn urodził się w 15 minut Niech Maryja ogarnie Was swoją opieka. Powodzenia!

  • Magdaleno, powodzenia, nie przejmuj się cynizmem niektórych komentatorów bez pojęcia o temacie. Np. Agacie.

  • Pozwólmy każdej kobiecie rodzić w sposób dla niej najbardziej komfortowy i bezpieczny. Podejmijmy też zgodnie z propozycją Wojtka modlitwę za wszystkich ludzi na świcie, a zwłaszcza chorych, ich rodziny, cały personel medyczny i ich rodziny.

    • Dziękuję Aniu za propozycję modlitwy za personel medyczny (my też czasem jesteśmy pacjentami).. z całego serca dziękuje.
      Pracuję w na tyle „ekskluzywnym” szpitalu, gdzie są darmowe znieczulenia porodów i widzę,że nie każda pacjentka ma ochotę skorzystać z tej możliwości. Jedne wolą rodzić na żywca, inne chcą znieczulenie..Nikogo nie wolno zmuszać ale prawda jest taka,że każda z ich decyzji ma swoje konsekwencje. Nigdy nie odmówiłam znieczulenia ale nie czarujmy sie- to nie jest „narkoza”…poród nadal boli tylko odrobinę mniej. Taka jest brutalna prawda…

  • Swoje wyznanie wysłałam 3 dni przed porodem od tego czasu minęły 2 miesiące myślałam że już tego tu nie zobaczę a jednak. Może specjalnie stało się to z takim opóźnieniem. Bardzo mi przykro – nie dla tego że nie wszyscy zgadzają się z moim podejsciem ale czuje że coś jest nie tak skoro pod moim wyznaniem które miałam nadzieję pomoże ludziom kłócicie się. Dla wyjaśnienia jestem matką 2 dzieci więc wiem na co się decydowałam bo rodziła już naturalnie bez znieczulenia . Poprostu gdy usłyszałam dobre wieści przy modlitwie przyszła mi myśl Boże tyle Ci zawdzięczam ofiarowales mi 3 życia pozwól mi gdy będę rodzić jedno z nich przeżywać ten ból dziękując Ci za nie postaram sie ze spokojem przyjmowac ten bol i modlić sie w jego trakcie Wtedy ten ból który jest jedyny w swoim rodzaju już i tak sam w sobie będzie miał jeszcze wiekszy sens dla mnie. Syn urodził się przez cesarke nie było innego wyjścia czy ograniczyło mi to bolu myślę że kosztowało mnie to więcej bólu niż przy naturalnym porodzie Bo każdy poród i dochodzenie po nim do siebie jest inne jak każda kobietka jest inna. Myślę że osoba która na codzień zmaga się z bólem fiZycznym może nie rozumieć mojego podejścia rozumiem i szanuje to. Słuchajcie moi drodzy pozwólmy każdemu wierzyć, modlić się, przeżywać po swojemu. To indywidualna relacja między mną- czy Tobą a Panem Bogiem. Dla mnie ofiarowanie swoje bolu ma głęboki sens i jest wyrazem miłości. Skoro czeka mnie nieuniknionne kontrolowane cierpienie bo np wiem że ból będzie trwał jakiś czas i przestanie to czemu nie przeżyć go z intencją w sercu za kogoś za jakąś sprawę czy poprostu dziękując. Pozdrwaim wszystkich nie docinajcie sobie już tylko módlcie się za siebie nawzajem.

    • Pięknie napisałaś ten komentarz jak i świadectwo,o owoce się nie martw Jezusa też krytykowali,jednak słów Jego słuchali tak też będzie z Twoim świadectwem zostanie w sercach wielu ,żyj tym co napisałaś . Bóg każdego inną drogą prowadzi i trzeba wielkiej pokory by to zrozumieć Bóg daje wolność każdemu .
      Ps. Ojciec Pio poddał się operacji bez znieczulenia ,aby móc więcej cierpieć dla Jezusa.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!