Margarita: Trwam w modlitwie i nadziei

Moja przygoda z Nowenną Pompejańską rozpoczęła się prawie dwa lata temu, kiedy podczas rozmowy mama mojego chłopaka, z którym byłam prawie trzy lata opowiedziała mi, że modliła się w Jego intencji, aby odnalazł się w swoim miejscu pracy, oraz że modliła się również tą Nowenną w intencji swojego męża, który przez wiele lat nadużywał alkoholu. Przez długi czas myślałam, czy ja potrafiłabym modlić się aż trzema częściami różańca codziennie, jeśli ciężko mi było czasem uklęknąć do modlitwy z rodzicami. Rozpocząć modlitwę postanowiłam, gdy zobaczyłam, że mój ukochany również ma coraz większy problem z alkoholem, potrafił pić cały weekend, często w tygodniu, nie potrafił przestać. Wtedy również zauważyłam, że staje się coraz bardziej obcą dla mnie osobą, nie chciał ze mną rozmawiać, miał takie lodowate spojrzenie wszystko przestawało Go interesować. Do końca nie wiedziałam jak zabrać się za modlitwę, więc pobrałam sobie aplikację na telefon i zaczęłam się modlić, teraz z perspektywy czasu widzę, dopiero wtedy zaczęłam się uczyć modlitwy różańcowej, dopiero wtedy w ogóle zaczęłam się uczyć modlić. Działo się coraz gorzej, On coraz więcej pił, zdarzały się awantury, ja cały czas starałam się tłumaczyć mu, że jest dla mnie ważny i chcę żeby przestał pić, że Go kocham, ale on stawał się coraz bardziej obojętny. Moja pierwsza nowenna nie była idealna, często zasypiałam, modliłam się w łóżku, w pośpiechu i dziś widzę, że wtedy zły bardzo działał i mieszał w naszym życiu, rzucał mi kłody pod nogi, ból, ale byłam z siebie dumna że wytrwałam i skończyłam te nowennę. Potem po pewnym czasie wydawało mi się że zaczyna być lepiej, zaczęłam kolejną nowennę, niestety przez swoje lenistwo i zaniedbanie ją przerwałam. Kiedy zbliżała się nasza trzecia rocznica bycia razem i jak teraz dostrzegam życia w grzechu nieczystości, On zaczął się oddalać, nadal pił, każda nasza rozmowa kończyła się ucinaniem tematu, w końcu stwierdziłam, że ja nie mam sił walczyć, tego wieczoru wyszłam i trzasnęłam drzwiami z nadzieją, że coś się wydarzy, niestety stało się tylko tyle że on poszedł pić. Następnego dnia w niedziele poszłam do Kościoła na Mszę Świętą. Podburzana przez swoją koleżankę, stwierdziłam, że teraz Jego kolej, że ja już się nie będę starać, choć jakiś głos w głowi krzyczał módl się! Tęskniąc za nim stwierdziłam, że pójdę z nim porozmawiać, niestety było jeszcze gorzej, wtedy sięgnęłam znów po różaniec i modlitwę Nowenną Pompejańską, zaczęłam również wyszukiwać inne modlitwy m.in. do św. Rity, św. Charbela oraz wielu innych świętych. Był to czas ogromnego buntu, modlitwy, ale jeszcze nie powrotu do Kościoła i całkowicie do Boga. W tym czasie zaczęłam coraz bardziej zauważać działanie złego w naszym życiu. Podczas tej Nowenny było Boże Narodzenie, dokładnie rok temu. Modliłam się w Jego intencji i doszło do spotkania między nami, wyznał mi miłość powiedział jak bardzo za mną tęskni, wtedy myślałam że to cud, że wymodliłam Jego powrót. Podczas każdej modlitwy zapewniałam Boga, że nie będę już grzeszyć przeciw niemu, że zawsze to Bóg będzie na pierwszym miejscu. Wybaczyłam mu i wróciliśmy do siebie , niestety bardzo szybko pojawił się ponownie grzech nieczystości, modliłam się nowenną i wieloma innymi modlitwami, ale było to niedbałe, leniwe, przestałam znów z lenistwa chodzić na Mszę Świętą, myślałam sobie że Bóg mi wybaczy, że raz zostanę z ukochanym przed telewizorem. Ta „sielanka” nie trwała długo, Jego przyjaciele zaczęli mnie oczerniać, robić wszystko żebyśmy się rozstali, ja bardzo Go zraniłam pisząc do Jego kolegi, pomimo tego że potrzebowałam wtedy tylko rozmowy On to odebrał jako zdradę i prze te sytuacje On odsunął się bez słowa, pił nie chciał rozmawiać mnie słuchać i wtedy oczywiście ja znów z trwogą zaczęłam uciekać się do Boga. W tym samym czasie okazało się że byłam w ciąży i straciłam nasze dziecko, czego nawet nie miałam możliwości mu wtedy powiedzieć. W wielkim bólu jaki mi wtedy towarzyszył zaczęłam się tak naprawdę modlić, bez złości nienawiści czy żalu do niego lub osób, które mogłabym oprócz siebie obwiniać. W czasie moich kolejnych Nowenn było wiele sytuacji, w których widziałam że przemawia przez Niego zły, kilka rozmów kiedy widziałam miłość w Jego oczach, a słowami starał się jak najbardziej mnie zranić, działy się zdarzenia takie jak koszmary, czasem miałam wrażenie że ktoś mnie dusi przez sen lub odczuwam straszny ból wewnętrzny podczas modlitwy. Pan Bóg dał mi od tamtego czasu bardzo wiele, modlę się nadal w intencji tego człowieka, naszej relacji, mojej miłości do niego, ale co najważniejsze podczas gdy modliłam się i modlę kolejnymi nowennami w Jego intencji zauważyłam, ze to ja przeszłam trudną drogę nawrócenia i przemiany swojego serca. Jeszcze wiele przede mną, ale racjonalnie nie potrafię wyjaśnić dlaczego, cały czas coś nie pozwala mi zrezygnować z modlitwy w intencji tego człowieka, wielu mówiło żebym odpuściła, że to bez sensu, ale najczęściej to oni podczas kolejnych Nowenn bez większego bólu serca znikali z mojego życia, choć myślę że to Matka Boża robi selekcję w moim życiu.
Zapewne wielu z Was oczekiwało szczęśliwego zakończenia tego świadectwa, ale ja nadal się modlę, czuję że jestem coraz bliżej Boga i Jego i naszej Matki, a co najważniejsze wierzę, że wszystko co teraz się dziej jest po coś i w chwili kiedy będziemy gotowi Pan Bóg znów połączy nasze drogi i serca i wysłucha mojej modlitwy.
Wam wszystkim, życzę nieustawania w modlitwie i nadziei, bo w chwili kiedy tego najmniej będziemy się spodziewali nadejdzie łaska zwycięstwa i wysłuchania naszych próśb.


Nasze intencje modlitewne:

 

6
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
 
smilegrinwinkmrgreenneutraltwistedarrowshockunamusedcooleviloopsrazzrollcryeeklolmadsadexclamationquestionideahmmbegwhewchucklesillyenvyshutmouth
5 Wątki komentarzy
1 Wątki z odpowiedziami
5 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
5 Autorzy
agataAndrzejowaAgnieszkaMariaZenona Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Agata
Gość
Agata

Kochana módl się nadal za tego czlowieka, ale nie układaj z nim życia. Módl się abyś miała sily odejść póki czas. Wszystkiego dobrego

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Agata trafiła w samo sedno. Uciekaj, gdzie pieprz rośnie. Zamów za niego msze wieczyste, ale sama z nim życia nie układaj. Można żyć z alkoholikiem,ale to jest rollercoaster całe życie….

Zenona
Gość
Zenona

…..

Maria
Gość
Maria

Uciekaj kochana od alkoholika.

Andrzejowa
Gość
Andrzejowa

Pięknie, że się za niego modlisz ale jak chcesz mieć normalne życie w ważnym związku sakramentalnym to chyba raczej powinnaś rozważyć zmianę kandydata. Zmianę na kogoś innego.

agata
Gość
agata

moim zdaniem jesteś poważnie uzależniona od tego człowieka. tak jak dziewczyny piszą: uciekaj, gdzie pieprz rośnie, żeby mieć szansę na lepsze życie.