Weronika: Uwolnienie

Nowennę pompejańską zaczynałam odmawiać kilka razy, w różnych intencjach. Wspólnie z mamą odmawiałam ją także w intencji dobrze zdanej matury. Tym razem, tkwiąc w związku prawie 2 lata, postanowiłam odmówić nowennę w intencji dobrego męża. Nie potrafiłam sobie poradzić, związek mnie przytłaczał. Chłopak, z którym się związałam na początku był kimś zupełnie innym, a przede wszystkim mówił, że Pan Bóg jest obecny w jego życiu. Z czasem wszystko obróciło się w przeciwnym kierunku. Dopiero po czasie okazało się, że to była tylko przykrywka, by mi się przypodobać, bo wiedział jak ważny jest dla mnie Pan Bóg. Poza tym zaczął ujawniać się jego despotyczny charakter. Mnóstwo kłótni, łez, modlitw o nawrócenie tego chłopaka, którego przecież pokochałam i chciałam jego dobra. Bezskutecznie. Już sama nie wiedziałam czy go kocham, czy jestem z nim z przyzwyczajenia, czy może dlatego, że postawiłam sobie za cel nawrócić go. Niszczyło mnie to od środka, zabrało całą radość życia. Oczywiście zaczynam rozumieć to dopiero teraz, kiedy mija miesiąc od naszego rozstania. Nie chciałam zgodzić się na współżycie z nim. Od dłuższego czasu ten temat powracał, ja starałam się go omijać, on naciskał. W końcu postanowił odejść. Bolało okropnie, nadal boli, ale z każdym dniem jest lepiej. To normalne, bo w końcu oddałam mu serce, a on, kiedy powiedziałam „Nie”, odszedł. Trudno to przyjąć do wiadomości, ale jeśli kochałby tak naprawdę, nie zostawiłby mnie, trwałby przy mnie i wspierał. Związek ma prowadzić do wzrostu, nie do upadku. Byłam na skraju załamania, wyczerpania i ulegnięcia mu. Pamiętam ten moment, kiedy padłam na kolana w kościele i w myślach zawołałam „Panie Boże ratuj mnie, nie chcę grzeszyć przeciw Tobie”. W 27. dniu nowenny, czyli dokładnie w ostatnim dniu części błagalnej rozstaliśmy się. To była jego decyzja, jednak gdyby on tego nie zrobił, prawdopodobnie nadal trwałabym w tej toksycznej relacji, bo byłam za słaba by ją zakończyć. Bałam się samotności, bólu po rozstaniu, bo już raz w swoim życiu doświadczyłam tego, tak naprawdę. Nie chciałam przechodzić tego kolejny raz. Było mi okropnie trudno. Miałam wrażenie, że wszystko straciło sens. Ciągle był płacz, rozpaczanie, rozpamiętywanie. Jednak wreszcie zaczęło do mnie docierać to, że stało się najlepsze co mogło się wydarzyć. I jestem za to ogromnie wdzięczna Maryi, że mnie uratowała. Gdy byłam już na krawędzi, ona mnie złapała i wyciągnęła z tej przepaści, w której ciągle spadałam coraz niżej. Modlę się cały czas za tego chłopaka. Mam nadzieję, że moja modlitwa choć trochę przybliża go do Taty. Jest trudno, ale staram się czekać cierpliwie na tego Jedynego, z którym będę mogła budować na najlepszym fundamencie jakim jest Pan Bóg. Wiem, że On pragnie mojego szczęścia. Chwała Panu i dzięki Maryi <3 Szczęść Boże!

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Miśka
Miśka
09.08.19 21:35

Jesteś bardzo mądrą Weroniką. Bardzo dobrze zrobiłaś, że nie zgodziłaś się na współżycie, bardzo dobrze zrobiłaś, że zaczęłaś się modlić o dobrego męża, bardzo dobrze, że mimo rozstania dalej się za niego modlisz- być może „pomożesz Bogu” objąć go Jego błogosławieństwem. Myślę, że czeka Cię bardzo dobre życie. Chwała Panu!

Katarzyna
Katarzyna
09.08.19 23:22

Też myślę tak samo! Dobrze zrobiłaś i wspaniale, że chcesz żyć z Bogiem na pietwszym miejscu. Dobrze, że wiesz i czujesz, że skoro chłopak odszedł, bo chciałaś żyć w czystości, nie jest tym właściwym kandydatem na dobrego męża. Wielu łask, siły i niezłomności Ci życzę Weroniko 🙂 z Panem Bogiem!

Aga
Aga
09.08.19 23:45

Podziwiam.Ale, na pewno dobrze się stało. Spotkasz kogoś na prawdę wartościowego, kto Cię doceni.

Krystyna
Krystyna
10.08.19 09:07

Wspanale ze istnieja dziewczyny jak ty .Przywracasz mi wiare w mlodych ludzi,wobec tego co dzieje sie obecnie.Wspaniale postapilas.

Anna
Anna
10.08.19 09:31

Chwała Panu!
Matka Boza jest kochana

Mary
Mary
10.08.19 11:57

Ciesz się uwolnieniem z toksycznej relacji. Co by było gdybyś z tak toksyczną osoba związała się węzłem małżeńskim. Wyniszczal by Cię… A tak masz szansę spotkać człowieka przy którym będziesz wzrastać, stworzycie dojrzały oparty na Bogu związek. Powodzenia!

Anna
Anna
10.08.19 13:13

Jaka z Ciebie piękna i mądra młoda osoba! Chwała Panu!
Życzę Ci obfitości Łask Bożych.
Serdecznie pozdrawiam 🙂

Małgorzata
Małgorzata
10.08.19 13:51

Ja wiem, że Przez Maryję Kochaną Najlepszą matkę zawsze Bóg pokazuje mi nową drogę mu lepszemu. A rozstanie z toksycznymi osobami jest bardzo trudne i bolesne. Ja zawsze wtedy Blagam Pana Boga zeby uwolnił mnie od tego bolu i ofiarowuje go za cos. I tak sie dzieje.Bog jest moja miłością a Maryja i św. JÓZEF wspaniałymi opiekunami i Wielkim wsparciem. Dziękuję że są ze mną. CHWAŁA PANU. ALLELUJA.

Maria Magdalena
Maria Magdalena
11.08.19 22:33

Jesteś bardzo dzielna! Bóg Ci to wynagrodzi! Zapewne to bardzo trudne boli i pali w sercu ale nie byłabyś z nim szczęśliwa. Spotkasz tego upragnionego mężczyznę. Wierzę w to. Chciałabym kilkanaście lat temu zrobić to samo…Ale nie zrobiłam i bardzo żałuję. Uległam mężczyźnie, który mówił że kocha. Kochał przez chwilę A potem zdradzal… zostałam z dziećmi sama. Trzymaj się Boga!

Ewa
Ewa
30.12.19 00:03

Dobrze, że jesteś taka mądra kobieta. Znasz swoją wartość nie słuchaj nikogo tylko wyłącznie siebie a zawsze drogę dostaje się osobom szczerym , uczciwym. Módl się a dostaniesz bo zawsze Ciebie słucha o co prosisz. Amen.

10
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x