Beata: Powrót do Boga

Pragnę dziś złożyć pisemnie moje świadectwo, bo jestem to winna Matce Boskiej, naszej Pocieszycielce i bardzo Ją przepraszam, że tak długo z tym zwlekałam. Zacznę od sedna sprawy, bez wprowadzania w zbędne szczegóły. Moje życie małżeńskie nie zawsze było kolorowe i piękne jakby się mogło wydawać. Dużo ludzi postrzegało mnie i męża za idealnie dobranych ludzi. Zawsze byliśmy razem, mieliśmy wspólne zainteresowania, potrafiliśmy śmiać się z tych samych rzeczy, jednak od czasu urodzenia przez mnie córki bardzo się od siebie oddaliliśmy. Z każdym dniem czułam, że coś tracę i nie mogę tego zatrzymać…traciłam kontakt z mężem. On pracował, ja byłam na macierzyńskim i wychowywałam nasze dziecko. Takie po prostu zwyczajne życie w małżeństwie . Zaczęły się jednak psuć nasze relacje, na każdej płaszczyźnie. Miesiące mijały, problemy się nie rozwiązywały mimo naszych starań i nim się zorientowaliśmy zaczęły się powolne rozmowy na temat rozwodu. Szybko jednak odchodziliśmy od tego, bo uważaliśmy, że sobie nie damy rady z rozwodem, przeprowadzką moja i córki w moje rodzinne strony i rozłąką córki z ojcem. Mimo wszystko przyszedł taki dzień, że mąż zadecydował, że jednak on chce rozwodu. Tak więc pomimo moich protestów i próśb złożył pozew o rozwód. Została bardzo szybko wyznaczona rozprawa sądowa, bo od złożenia pozwu 2 listopada 2017, sprawa była wyznaczona na 9 stycznia 2018. To był dla mnie tak ogromny cios, że czułam jak moje serce pulsuje z bólu. Starałam się być silna, zarówno dla mojego dziecka i dla samej siebie, bo tak naprawdę nie dzieliłam się moimi przeżyciami i bólem z nikim, prócz BOGA I MATKI BOŻEJ. Pomocy szukałam w konfesjonale i w modlitwie. Któregoś dnia siedząc przez komputerem natrafiłam na „Nowennę Pompejańską”. Przeczytałam świadectwa ludzi, którzy byli w podobnych sytuacjach jak ja i zobaczyłam jak ją odmawiać i postanowiłam zaufać. Nowennę rozpoczęłam odmawiać 25 listopada 2017. Modliłam się o to, żebyśmy się nie rozwodzili z mężem , żeby sąd wyznaczył nam jakąś pomoc, mediacje po prostu, żeby stał się CUD. Było mi trudno, bo uczucia jakie miałam w sobie były tak zmienne, jak upływające dni w kalendarzu. Czasami modliłam się z tak ogromna wiarą, że wszystko będzie dobrze, a czasami mówiłam i płakałam, że to nie ma najmniejszego sensu. Nadszedł dzień rozwodu i wchodząc na salę byłam tak spokojna i opanowana jak nigdy. Nie udało się mi wymodlić tego o co prosiłam, bo wychodząc z sali już Sąd orzekł nasz rozwód i oficjalnie nasze cywilne małżeństwo nie istniało. Jednak Matka Boża dała mi coś innego w zamian, dała mi Swojego Syna, którego tak bardzo zaniedbałam, przez prawie całe moje małżeństwo, dała mi pokój serca, dobrych ludzi wokół siebie, dała tyle miłości i wiary do dalszego życia. Otworzyła oczy i rozum, bym zobaczyła i zrozumiała, że nigdy mimo tego, że czujemy inaczej nie jesteśmy sami. Jestem Matce Bożej tak wdzięczna, że Była ze mną wtedy i Jest cały czas. Wiem, że każdy człowiek nosi się, ze swoimi problemami i wiem jedno z mojego doświadczenia, że nic i nikt nie pomoże nam w przezwyciężeniu tego wszystkiego jak tylko szczera modlitwa i PAN BÓG ORAZ MATKA BOŻA. Dlatego też zachęcam każdego, kto jest w głębi swojej rozpaczy, by modlili się tą piękną Nowenna, bo wszystko ta modlitwa zmienia. Amen.

Doskonała książka

do przemyśleń dla osób, które nie rozumieją pobożności maryjnej albo uważają ją za przesadzoną.

  • 8 lipca moja sprawa rozwodowa. o uratowanie małżeństwa nowenna modlilam się dwa lata ale z każdym dniem było i jest coraz gorzej .mąż mieszka z kochanką i ciągle dowiaduję się o różnych kłamstwach. Wierzę że z Maryja przejdę te ciężkie chwilę i to moje życie się jakoś pouklada abym miała na tyle siły by wychować dwójkę dzieci .

    • Aneta i Beata pomodlę się za Was. Jestem w takiej samej sytuacji po 2 sprawach. Mąż przyznał się w sądzie do romansu bez potrzeby udowadniania winy. Wiem co czujecie. Ja zamówiłam msze wieczyste za męża i nasze małżeństwo, codziennie przystępuję do komunii i walczę modlitwą. Nie poddawajcie się, proście o modlitwę za Was. Często tu zaglądam i czytam świadectwa, odwiedzam stronę sychar, słucham o.Szustaka. Dodaje mi to sił i ochoty do walki.

      • Mój mąż na tyle jest zaklamany że nie chce wziąć winy na siebie.gdzie wszędzie pokazywał się z kochanką nawet był na weselu u brata .I muszę to jeszcze udowdnic bo teraz mowi że to są moje urojenia i insynuacje.

        • U mnie też juz po wszystkim. Mąż nie oddal mi nawet moich ubrań których nie zdążyłam wziac. Kpi sobie ze mnie i z mojej rodziny opowiada ze rozwod to moja wina. Nie mam nawet prawa do obrony. Najbardziej jednak zaboli mnie to gdy przypadkiem zobaczę go u boku innej kobiety i ze on bedzie miał rodzinę dziecko a ja nic bo tacy ludzie jak ja (po rozwodzie) nie mogą miec juz nikogo. Ja nikogo nie zabilam żebym teraz dostawala tak straszna kare. Za co tak cierpię? Mijają właśnie moje najlepsze lata a ja nic nie mge zrobic. A Bóg na to wszystko pozwala żebym się zmarnowala.am dosc

          • A unieważnienie małżeństwa? Przecież wystarczy, że oprzesz się na jego niedojrzałości i możesz dostać unieważnienie małżeństwa. Jestem w trakcie rozwodu i rozmawiałam z dwoma różnymi księżmi, obaj mi to zasugerowali.

            • Tak, ale niedojrzalosc trzeba udowodnic przed malzenstwem lub pòl roku po. Ja stracilam 20 lat zycia czekajac na werdykt sadu i pomimo choroby psych meza siegajacej czasòw przedmalzeskich , ktòrej nie zauwazylam- znalismy sie malo uniewaznienia nie dostalam, a i mnie sugerowali ksieza wplatac w te impreze.

            • Tak, niedojrzałość to bardzo ważny powòd, ja dostałam unieważnienie na tej podstawie. Trzeba soròbować a nie zastradzać sie tym co niektòrzy mòwiã, szanse są b. duże i nie jest to aż takie trudne jak sie wydaje, trzeba spròbować. Ja to zrobiłam i nie żałuje! Tym bardziej kròtko po ślubie szanse są jeszcze lepsze niż po latach.

            • Tylko czy „dojrzała” kobieta zwiąże się z „niedojrzałym” mężczyzną? Raczej nie…Pogoni go, gdzie pieprz rośnie zanim do ślubu dojdzie. Jeśli mówimy o niedojrzałości to problem ten dotyczy najczęściej obydwojga małżonków ale jest wykorzystywany przez tą sprytniejszą stronę.

            • Masz rację Witku. Gdyby się okazało po ślubie, że mój mąż jest niedojrzały to raczej winiłabym za to siebie, że byłam na tyle głupia, że tego nie zauważyłam albo i zauważyłam ale przymykałam oczy.

            • Ostrożna byłabym z takimi osądami…ale każdy ma prawo do swojego zdania!

            • Spotkałam kiedyś faceta, który miał stwierdzoną nieważność małżeństwa. Rzeczywiście był niezaradny życiowo co było widać prawie od razu. U innej kobiety z podobną sytuacją też można było wyczuć, że nie stąpa do końca po ziemi. Także jak ktoś ma stwierdzoną nieważność małżeństwa to trzeba tej osobie się przyjrzeć jak podejmuje decyzje. Czy nie trochę jak „dziecko”. Oczekując, że drugi małżonek wcieli się w rolę ojca lub matki i nim zaopiekuje, zapracuje na życie, ugotuje, posprząta, i wszystko inne jak przy dziecku.

            • Może być i tak, że kobieta w tzw. międzyczasie dojrzeje. Dzieje się tak np. podczas ciąży i gdy dziecko jest na świecie. Pojawienie się dzieci niejako wymusza na kobiecie dojrzałość. Panowie (mam na myśli mężów Autorek pojawiających się tu listów i świadectw) nie przechodzą tego procesu dojrzewania. W efekcie pomiędzy mężem, a żoną powstaje coraz większa przepaść bo żona dzięki dojrzewaniu( np. dzięki dziecku, ale nie tylko) jest na innym etapie, na innym poziomie myślenia. Wtedy wystarczy pojawienie się rozrywkowej pani i dramat gotowy. Może się mylę, ale tak to widzę.

            • Osobowość znajduje się w ciągłym procesie przemian zmierzając ku dojrzałości, doskonałości – świętości. Nie ma kresu rozwoju osobowości, bo zawsze można być jeszcze bardziej dojrzałym i bardziej doskonałym. Człowiek dąży mniej lub bardziej świadomie do jakiejś pełni realizując przyjęte przez siebie wartości i ideały. W życiu ludzkim zdarzają się jednak takie sytuacje lub okresy, w których człowiek zaniecha albo też nie podejmie trudu własnego rozwoju i wtedy nie tylko traci szansę na wzrost, ale cofa się i wprowadza siebie w długotrwały kryzys albo nerwicę. Pytanie dlaczego w małżeństwie obydwoje małżonkowie nie wzrastają w dojrzałości jest pytaniem otwartym ale wpływ na to mają na pewno ich wzajemne relacje oraz osobiste przeżycia inaczej mówiąc dojrzałość męża zależy od dojrzałości żony ( oczywiście odwrotnie też ) np. mąż traktowany jak dziecko może niestety zachowywać się jak dziecko.

            • Obserwator – bardzo dobrze powiedziane, dr Pulikowski tez duzo o tym mowi – ze kobieta musi zrpbic mezczyznie przestrzen na dojrzewanie w malzenstwie a dzis kobiety sa 'silne', chca nosic spodnie w malzenstwie i spychaja meza na drugi plan a potem placz ze on nie pomaga, nie jest odpowiedzialny – gdy same zabraly mu te odpowiedzialnosc – wiem po sobie, mam sporo na sumieniu w tym temacie niestety :/

            • A mąż wszedł do małżeństwa bez spodni? Dopiero żona ma go w nie ubrać? Zdaje się że w tekście przysięgi jest oświadczenie „świadomy praw i obowiązków..” niedojrzały ie powinien się żenić, powinien zaczekać aż dojrzeje. Może powinien popracować nad sobą z p. Pulikowskim

            • Anna, maz moj wszedl w spodniach takich jakie byly na jego wiek a ja skutecznie swoja 'dobra checia' mu te spodnie zdejmowalam 🙂 nie dalam mu przestrzeni by mogl wzrastac i spychalam go – gdy przyszedl kryzys ja bylam 'ta dobra, odpowiedzialna, starajaca sie', on 'ten zly' az trafilam na sychar gdzie pokazano mi moj wklad w ten stan rzeczy i gdy ja sie zmienilam moj maz tez – jest teraz zupelnie innym czlowiekiem i wzrasta w odpowiedzialnosci. Dam prosty przyklad: kiedy masz niemowlaka matka umie zminic pieluche w 3 minuty, ojciec robi to w 10 wiec matka go wyrecza ciagle a ma 'pretensje' ze on nie pomaga – nawet jesli to zmienianie piluchy idzie na poczatku 10 minut to trzeba mu na to pozowlic, nawet jesli wysypie 20 razy puder i zawsze zle zapnie piluche – w koncu to opanuje, kobieta musi dac przestrzen. I inna rzecz – ja NIE mowie jak byc powinno, ja mowie jak bylo u mnie w kryzysie i jakie wnioski wynioslam, odpowoadam za moj wklad i wiem ze byla tu tez moja wina.

            • Czy dojrzały społecznie meżczyzna wchodzący w rolę męża pozwoli traktować się jak dziecko ? To niepoważne. Tylko człowiek niedojrzały może na to pozwolić, dla osoby dojrzałej jest to nie do wytrzymania. Przecierz taka relacja jest nieadekwatna do poziomu. Niewyobrażam sobie aby mnie jakiś mężczyzna traktował jak dziecko. To poniżej godności.

            • i dodam to co pisal Obserwator – czy dojrzala zona bedzie miala niedojarzlego meza? ja blam dobrzala do obowiazkow, gotowanie obiadkow, sprzatania, prasownia itp ale nie do poprawnego ustawiania relaji w malzenstwie – prosta zmiana u moim malzenstwie – np dzis wszystkie rachunki placi moj maz, tylko on wymienia zarowki, jak sie cos zepsuja ja zostawiam to jemu – a kiedys sama bralam to na siebie, nie czekalam na meza, poyem mialam pretensje ze musze to robic, ze on sie niczym nie zajmuje, nie pomaga – moj wklad w te sytuacje byl taki ze sama tak 'go ustawilam'. On wie co to sa rampersy, pajacyki, jakie ubrania nosi jego dziecko, gdzie sa i ktore ma zalozyc – wie, bo ja wreszcie zrpbilam przestrzen i dopuscilam go do tego 🙂 polecam dr Pulikowskiego – i Anna nad maleznstwem musza pracowac obie strony, nigdy nie jest tak ze jedna to jest na 100% święta 🙂

          • Nigdy tak nie mów a tym bardziej nie myśl w ten sposób,bo wtedy skazujesz się na samotność.Zacznij żyć weź się w garść i zrób wszystko żeby on żałował.Jestes kobieta wiec jesteś super!!Trzymam za ciebie kciuki Marcelina dasz radę

            • Moniko, dziękuję ci ale nie dam rady. To ponad moje sily przechodzić jeszcze raz przez to wszystko nie mając gwarancji ze sie uda. Moze mnie to slono kosztować nawet utrata zdrowia. Nie jestem silna jestem bez przyszlosci czeka mnie juz tylko marna wegetacja i odliczanie dni by się to ak najszybciej skonczylo. Moja młodość właśnie ucieka czas na dziecko taze juz mija juz nic się nie zmieni wiem to ja i Ty tez. On nie zaluje prawdopodobnie juz ma kogoś a ze.mnie sie smieje i z mojej rodziny także. 9 nowenn odmowionych i juz sie poddalam. Żebym chociaż dostała cos na zachętę to bym wiedział ze mam dalej prosić a tu.nic wie ustępuje i rezygnuje. Widocznie sa inni ktorym trzeba dać wszystko podczas gdy ja na palcach musze stawać po to co leży na „dywanie” każdy by mia dość . Mam i ja.

            • Marcelino, czasami człowiek znajdzie się na krawędzi, czuje rozpacz, bezsilność, złość, bo życie się posypało, bo ktoś go strasznie zranił. Ale pomyśl, ile Maryja musiała wycierpieć towarzysząc Swemu Synowi, który nigdy nic nie zawinił, w Jego drodze krzyżowej. W cichosci i pokorze przyjęła to niepojęte cierpienie. Stała pod krzyżem w niemym bólu godząc się na wolę Bożą. Ty też dzisiaj stoisz pod krzyżem, cierpisz. Ale po trzech dniach On zmartwychwstał, pokonał wszelkie zło i grzech, także mój i Twój. Proszę Cię, nie trać wiary, Maryja na pewno upomni się o Ciebie, pomoże Ci przetrwać te ciemności i poprowadzi przez dalsze życie. Ufaj, módl się i nie poddawaj . Pomodlę się za Ciebie, i życzę Ci łask naszej kochanej Mamy. 🙂

            • Marcelino zamiast rozpaczać nad rozlanym mlekiem zacznij modlić się za siebie.To najlepsze co możesz teraz zrobić. Módl się o błogosławieństwo, łaski dla siebie i uwielbiaj Pana. Tak , w tym położeniu zaufaj Bogu że ma dla ciebie plan i uwielbij Go. Pierwszym obowiązkiem jest zadbać o zbawienie swojej duszy, swoją relację z Bogiem i wzrost duchowy. Poproś o uwolnienie od tej psychicznej zależności od byłego męża. Miłość , małżeństwo to nie zależność. Prawdziwie kochać może ten kto jest wolny. Dlatego Bóg pozostawił nam wolną wolę. Bądż wolna w Bogu. Módl się

            • Juz to wszystko przerabialam, błogosławienie, uwielbienie, modlitwa unizenia leżenie krzyżem, zamawianie Mszy Św. w Pompejach, Litanie, nowenny, skladanie intencji u sióstr, krucjaty modlitewne, placz, bol gniew i poczucie bezsilność i zbubtowanie ze juz nic nie mogę z tym zrobic ani pójść w zadna stronę. Nie sadze by cos jeszcze pomoglo

            • Marcelino ,napisalas ze przerabialas juz wszystko ,wiec znowu musze przytoczyc slowa naszej polskiej aktorki „poprosic i dac Panu Bogu czas na spelnienie prosby”,pamietaj ze wszystko sie dzieje w swoim czasie ,wszystko.

            • też myśle,że na wszystko przychodzi odpowiedni czas

        • Nie. Została odroczona na 3 miesiące. Aby była kolejna musi złożyć wniosek do sądu. Niestety jego pełnomocnik jest bezlitosna i pilnuje terminów. Mąż wyprowadził się do kochanki, ale chodzi ze mną na terapię małżeńską. Na ostatniej okazało się, że bardzo wiele nas łączy i przyznał, że nie jest do końca pewny swojej decyzji.

          • To dobrze ze maz zgodził sie na terapie. Moze przemysli i wroci do Ciebie. Moj nie zgodzil sie na propozycje terapii. W niedziele bede w Lagiewnikach, pomodle sie za Wasze małżeństwo.

            • Dziękuję. Ja będąc na jasnej Górze również modlę się za Was.

          • Jolu , czy Ty powiedziałaś na terapii, że mąż mieszka u kochanki?i terapeuta nie zareagował?
            Swego czasu było tutaj świadectwo o tym jak mąż prosto z kościoła po Drodze Krzyżowej pakował rzeczy i jechał do kochanki- przecież to jest paranoja.
            Nie zgadzaj się na taką „terapię”- to Cię upokarza .
            Wyprowadzenie się męża od tej kobiety powinno być warunkiem terapii .

            • Tak powiedziałam. Ta terapia prowadzi do tego aby on zobaczył jak wiele nas łączy, wycofał pozew, że można odbudować nasze małżeństwo, to droga do dialogu.

            • Jolu, żeby nie było, że tu namawiamy Cię do czegokolwiek złego:
              – nie rezygnuj z terapii bo terapeuta ma wiedzę i narzędzia jak pomóc człowiekowi
              – walcz o małżeństwo
              – jeżeli to możliwe pogadaj z kapłanem, który towarzyszy małżeństwom w kryzysie
              – jednocześnie miej szacunek do samej siebie i tego szacunku wymagaj od innych, a zwłaszcza od męża

              To tyle z moje strony. Pozdrawiam i dużo dobra życzę 🙂

            • Tak wiem. Rozważam każdą wskazówkę. Mam kontakt z księdzem- duszpasterzem rodzin. Radzę się go w wielu sprawach. Również przed rozprawą z nim rozmawiałam. Od informacji męża o rozwodzie, po rozprawie zaczynam żyć inaczej. Cały czas uczę się tego. To trudne.

            • Jolu, tak zwyczajnie się trzymaj
              Pomodlilam się za Ciebie
              Żebyś miała siłę

            • Myślę, że większość osób tutaj życzy jak najlepiej Tobie (Wam). Jolu, ściskam wirtualnie. Tak zwyczajnie, po ludzku życzę Ci by wszystkie Twoje sprawy ułożyły się w sposób dla Ciebie jak najlepszy.

  • Kiedy czytam tu świadectwa o rozpadających się małżeństwach to widzę,że zły z wielką siłą uderza w ten sakrament. Potrzeba wiele modlitwy i ufności, aby chronić i uzdrawiać swoje rodziny. Ja mam to szczęście, że z mężem jesteśmy razem 26 lat, oboje chodziliśmy na pielgrzymki na Jasną Górę, pielegnujemy naszą wiarę, choć nie jest łatwo. I tu zaczynają się schody, bo nagle jedna z naszych córek stanowczo oświadczyła, że już w Boga nie wierzy i „dusi się” w tej katolickiej rodzinie. Dodam, że zawsze chodziliśmy na mszę św., nie tylko w niedzielę, były wspólne wieczorne modlitwy, nabożeństwa majowe, wyjazdy do Częstochowy itp. Pozostałe nasze cztery córki są dzięki Bogu wierzące i zdumione postępowaniem siostry. Mój „poukładany” świat mocno się zachwiał, byłam załamana. Dlatego chwycilam różaniec, odmówiłam, nowennę za córkę, potem za grzeszników, a teraz za dusze czyśćcowe…Matka Boża dała mi spokój serca i przedziwne przekonanie, że mam ufać, więc…ufam. Kochane dziewczyny, wy też ufajcie, a Maryja na pewno Wam pomoże, zdajcie się na Nią całkowicie i śmiało idźcie przez życie. Pozdrawiam Was i życzę spokoju ducha, wiary i nieustawajcie w modlitwach. Nigdy!

    • Mirko, sama jestem panną więc może i nie powinnam zabierać głosu w tej dyskusji. Gdy czytam listy i świadectwa na temat problemów małżeńskich, zastanawiam się ile z tych małżeństw zostało tak naprawdę zawartych nieważnie z powodu totalnej niedojrzałości panów mężów. Jeżeli mąż po kilku (czasem kilkunastu) latach małżeństwa stwierdza, że już nie kocha żony i zostawia tą żonę i dzieci, to w moich oczach taki osobnik nie dorósł do małżeństwa i to nie dorósł mimo trwania tego małżeństwa ileś czasu. Mnie tych kobiet jest zwyczajnie szkoda bo nie zasłużyły ta takie cierpienie, a cierpią bardzo. Dla mnie to coraz powszechniejszy syndrom Piotrusia Pana, który nigdy nie chce dorosnąć.

    • Zły nie musi uderzać, nie musi się wysilać, nie musi tak naprawdę robić nic. Wystarczą niedojrzali mężczyźni z syndromem Piotrusia Pana, którzy po prostu nie chcą dojrzeć ani dorosnąć i wziąć odpowiedzialności za rodzinę, którą założyli. Dziwią mnie te ich nowe panie. Pomijając cały aspekt moralny – że też w żadnej w nich nie włącza się myślenie, że facet zostawiający żonę i dzieci to niedojrzały d….k.

      • W takim razie problem zaczyna się już w rodzinie, w której tacy niedojrzali i samolubni mężczyźni się wychowali. Mam wrażenie, że dzisiaj w dobie Internetu, ciągłego pośpiechu, stresu bardzo trudno wychować dzieci na odpowiedzialnych ludzi, którzy w dodatku wierzą w Boga i cenią wartość rodziny. Więc wszystko zaczyna się w rodzinie, dlatego to rodziny powinny być silne Bogiem.

        • Mirko, Pełna zgoda. Wszystko zaczyna się w rodzinach. Oczywiście, zawsze jest możliwość nadrobienia braków gdyż nie mamy wpływu na to, w jakich rodzinach się urodziliśmy. Tylko tej zmiany i dojrzałości trzeba chcieć. Trzeba chcieć wziąć odpowiedzialność za swoje życie i za rodzinę, którą się założyło.

          • Też Aniu, życzę Ci z całego serca spełnienia marzeń , aby Maryja na Twojej drodze postawiła odpowiedzialnego i dobrego mężczyznę, dla którego Bóg i rodzina będzie na pierwszym miejscu. (coraz bardziej doceniam mojego męża i dziękuję Maryi, że go mam, chociaż naprawdę nieraz bywało ciężko, ale on zawsze mnie i dzieci kochał i szanował- i teraz też:) ) trwajmy w modlitwach w naszych intencjach i w intencjach Maryi. Pozdrawiam 🙂

            • Dziękuję Mirko. Dużo dobra dla Ciebie i Twojej Rodziny.

      • A jeśli tak robią Panie np moja żona uciekła do kochanka zostawiając dziecko ze mną. Określiła sama grafik odwiedzin w tygodniu po 4 godziny wpada na 5 minut co kilka dni. I jedyne o czym rozmawia to kiedy córka zacznie ją odwiedzać u kochanka w mieszkaniu a córka tego nie chce.
        Dlatego nie generalizuj co do mężczyzn. Bo dziś już 40% dzieci sądy przyznają ojcom albowiem kobiety nie nadają się do roli matek. Oczywiście nie mówię że wszystkie. Ale 40% to chyba dużo

  • Jestem w trakcie odmawiania tej nowenny,ta modlitwa daje poczucie bezpieczeństwa, spokoju i takiej przemiany wewnętrzne

  • Piękna wiara, ale szkoda, że nie wnioskowala Pani na sali rozpraw o terapię czy jak
    akolwiek pooc dla siebie. czy nawet pomoc psychologa. Tak jakby wszystko miało być przesadzone była Pani bardzo skruszona w swoim żalu po stracie i odejściu męża. Zaluje Pani, że nic się nie wystarala Pani dla siebie. Żadnego znaku dla siebie. Trzeba pomóc sobie. Chodzić do psychologa. Pozdrawiam. Powodzenia.

  • Jolu, współczuję. Zrozumiałabym, gdyby mąż zamieszkał sam w mieszkaniu lub w hotelu,ale mieszka u jakiejś babki, a z Tobą chodzi na terapię małżeńską. Nie ma równo pod sufitem na pewno!

    • Zostawia sobie Jole jako zaplecze na wypadek gdyby tamta kopnęła go w zadek. Gra na dwie strony

      • Czasem też mam takie wrażenie, ale na terapii otwiera się i poznaję go na nowo. Nie wiem dokąd to doprowadzi. Jeśli wróci to na moich zasadach.

        • Jola nie chcę Ci przykrości zrobić,ale ten facet nie dorósł do bycia mężam, bycia ojcem, krótko mówiąc SMARKACZ! Jego chyba kręci że dwie kobiety chcą go,walczą o niego,a on sobie mieszka u kochanki. Miej godnosć dla siebie. Posłuchaj sobie ks.Glasa na yt Demony seksu, jak to jest niebezpieczne dla Ciebie.
          Dziewczyno o sobie myśl!
          Powodzenia!

        • Jolu ,jeżeli masz mądrego,terapeute to mądrze całą tą sytuacje obróci na Twoją korzyść .

          To ,że mieszka z kochanką może przysłużyć się Twojemu małżeństwu, nie ma już tych”skrywanych „randek gdzie trzeba było uważać i to podsycało namiętność między nini. Kochanka stała się teraz normalną kobietą a nie tą tajemiczą ,to ,że każdy związek czasami powszednieje.

          Prosze , poczytaj sobie wszystko na stronie „SYCHAR” i te rady stosuj w życie tam wiedzą co radzą .
          Każdy przypadek jest bardzo indywidualny . Szukaj światła na modlitwie ,proś o pomoc dla siebie . Bóg zawsze szczerych modlitw wysłuchuje,daje odpowiedź i prowadzi według Swojej Woli nie zawsze jak my chcemy ,ale zawsze z korzyścią dla nas . Bóg kocha Ciebie ,kocha twojego męża i kocha kochanke Twojego męża i TYLKO ON WIE CO DLA KAŻDEGO Z WAS NAJLEPSZE W CAŁEJ TEJ SYTUACJI I RADŹ SIĘ JEGO A ON POKIERUJE TOBĄ ,DLATEGO BĄDŹ SPOKOJNA I UFAJ.

          • Jolu Twoim Ojcem jest Stwórca ,On kocha Cię jak nikt i nigdy nie pozwoli Cię skrzywdzić ,jedynie dopuszcza pewne rzeczy tylko po to ,abyś wzrastała w prawdziwej radości a nie w złudzeniu. On wie czego pragnie Twoje serce i wie co stoi na przeszkodzie do Twojego prawdziwego szcześcia.

            • Czy,matka z ojcem są złymi rodzicami gdy jak dziecko jest chore, prowadzą je na operacje przy jego wielkim sprzeciwie??? Tak Bóg prowadzi każdego z nas czasem drogą ,której nie rozumieny ,ale kiedyś wszystko zostanie nam wyjaśnione. Pamiętaj Bóg MOŻE WSZYSTKO .

            • Nie bede tu wyrokować ,że coś jest dobre lub złe Bóg wie lepiej . I tak jak dla jednego alkoholika wyrzucenie z domu jest koniecznością tak dla drugiego jest drogą do pchnięcia go do samobójstwa. Potrzeba wielkiej wiedzy i rozwagi . To Tobie Bóg dał takiego męża nie mi i nie innym i Tobie daje też łaski ,abyś ten krzyż niosła . Słuchaj rady terapety ,szukaj wskazówek w Słowie Bożym .

            • A czy to ze ktos zgodził sie na rozwod takze świadczy o Bożym prowadzeniu?

            • Marcelino ,to pytanie powinno paść w konfesjinale .Najlepiej u kapłana ,który zna sytuacje.

          • Meno rzeczywiście mieszkanie z kochanką może „obedrzeć z romantyzmu” tą całą relację ale trzeba też pamiętać, że jest takie przysłowie z kim przestajesz takim się stajesz a w tej chwili mąż Joli częściej „przestaje” ze swoją kochanką niż z żoną i z nią buduje silna więź emocjonalną i najprawdopodobniej seksualną zamiast ją bardzo osłabić albo wręcz przerwać w momencie podjęcia terapii.

        • Jolu, nie myśl ze jestem wredna ale ileż można sie otwierać i ileż razy można sie zmieniac? Przerabialam takie huśtawki. Nie byłam na terapii ale czuje ze Twoj mąż to niezły manipulant silny psychicznie”notuje” każdy szczegół który wyda się mu byc przydatny by potem go wykorzystac

          • Być może to wszystko prawda co piszecie. Pani terapeuta mówił, że on robi wszystko w tzw białych rękawiczkach. Wiem o tym, ale z drugiej strony cały czas mi zależy, walczę tyko modlitwą o niego. Nie daję tego po sobie poznać, że mi bardzo zależy, nie prowokuje rozmowy, nie dzwonię itd, próbuję stosować listę Zerty ze strony Sychar. On zaczyna patrzeć na mnie życzliwiej a ja z dystansem.

            • Jolu ostrożnie traktuj terapeutów i to co mówią! W tej dziedzinie wiedzy jest wiele różnych nurtów i to czesto wzajemnie sprzecznych a także niekoniecznie głoszących światopogląd katolicki. Raczej nie ufałabym psychologowi który podejmuje się terapii małżenskiej w sytuacji gdy mąż uczęszcza na nią nie rezygnując z zamieszkiwania z kochanką.Modlitwa tak,błogosławieństwo i serce gotowe do pojednania jak najbardziej ale mąż musi wyrzec się cudzołożenia i to jest dopiero początek do terapii małżenskiej. Taka sama zasada dotyczy terapii wszelkich innych problemów. Skoro mąż jeszcze tkwi w chorym układzie powinnaś uczestniczyć w terapii indywidualnej.

            • Jolu moim zdaniem powinnaś stanowczo wymagać aby mąż wyprowadził się od kochanki, niech zamieszka sam. Powinien teraz zamieszkać sam, bo kiedy wraca do kochanki ta wywiera na niego wszelki wpływ jaki tylko zdoła wymyślić. On nie ma czasu nawet przeanalizować tego co było na terapii bo od razu wpada w jej ramiona. Może nie ma nawet chęci bo tak mu dobrze. On jest bardzo nieuczciwy mieszkając u kochanki a chodząc na terapię małżeńską z tobą, bardzo możliwe że to go satysfakcjonuje. Jest w centrum uwagi 2 kobiet. To wielki egoizm i nie widzę tu dobrych chęci. Mówisz, że się otwiera na spotkaniach, a zastanowiłaś się czy on ma poczucie wstydu i przyzwoitości ? Pomyśl jeśli ktoś chodzi na terapię odwykową to czy tak ona wygląda. Wymaga odstawienia używki, często wręcz odizolowania aby nie było kontaktu z używką i osobami które ją mogą zapewnić. Osoba jest izolowana stopniowo oczyszcza ciało, umysł i serce uczestnicząc jednocześnie w terapii. On z sesji wraca do swej używki, do swego grzechu jakby nigdy nic. Ta terapia w pewien sposób sankcjonuje ta sytuację. On ma wszystko co kręci jego chore ego. To pomieszanie z poplątaniem. Bardzo dziwna terapia. Mówisz że wróci już na twoich warunkach…nawet terapia nie odbywa się na „twoich warunkach” tylko na jego. On ma wszystko Ty nic. Czy sądzisz że po terapii na takich warunkach będzie szanował Cię jeśli wróci ? Może spróbuj skonsultować się z innym terapeutą.

            • Jolu, zgodzę się z tym, że mieszkanie męża z kochanką przy jednoczesnym uczęszczaniu na terapię jest zastanawiające, ale nie przekreślałabym terapeutów. Ja wręcz boję się ludzi, którzy nawołują do tego by nie chodzić na terapię tylko poprzestać na modlitwie. W ten sposób można człowiekowi wyrządzić ogromną krzywdę. Jakkolwiek zgodzę się, że Twój mąż musi wyrzec się wszelkich kontaktów z kochanką i to musi być jego decyzja. Dopóki będzie miał jakikolwiek kontakt z tą panią, sytuacja będzie chora i to Ty będziesz za nią płaciła najwyższą cenę.

            • Ok. On mieszka z nią dopiero od tygodnia, a na terapię chodzimy od kwietnia.

            • Jolu, to o tydzień za dużo. On nie powinien mieć z nią żadnego kontaktu. Dla niego Ty powinnaś być jedyną kobietą w jego życiu – mówię o relacji damsko-męskiej.

            • Jolu, dla mnie też ta sytuacja jest co najmniej dziwna. Terapia powinna być nowym otwarciem, białą kartą, na której na nowo zaczniecie pisać historię Waszego małżeństwa. Jeśli chcecie uratować swoje małżeństwo to wola jego uratowania musi być po obydwu stronach a jak widzę jest tylko po Twojej. Myślałem, że Twój mąż już jakiś dłuższy czas mieszka u kochanki i wtedy jednym z TWOICH warunków podjęcia terapii małżeńskiej powinno być jego zamieszkanie albo w domu albo na jakimś innym „neutralnym gruncie” a skoro on dopiero co u niej zamieszkał to cała Wasza terapia jest jak dla mnie postawiona na głowie i idzie w zupełnie odwrotnym kierunku niż iść powinna. Zachęcam Cię Jolu do większej stanowczości, bo na razie to Twój mąż dyktuje warunki.

            • Terapeuta powinien zrezygnować z zajęć z Wami, bo poniósł klęskę.Mówi do człowieka 3 m- ce , a ten wyprowadza się do kochanki.

            • Oczywiście terapeuta nic nie warty, zastanów się nad zmianą, i to jak najszybciej
              Ale prawdę mówiąc czarno widzę
              Mąż już zdecydowal
              Wiem, że to przykre

            • MarioII, powinnaś zrezygnować z modlitwy za syna mówisz i mówisz a On nadal nic ..Czy poniosłaś klęske? Myśle ,że z tej walki nie zrezygnujesz pomimo ,że efektów brak . Pozwól prosze innym walczyć po swojemu a nie po Twojemu. Choćby Ci kilkaset osób radziło zaprzestania modlitwy i podejrzewam czasami tłumaczenia to napewno zostaniesz przy swoim .

            • Nie wiem skąd wzięła się twoja agresja i wypominanie mojej modlitwy za Syna jak to nie jest twoją sprawą.
              Potraktowałaś mnie „ z buta” – po chamsku !
              Czy ja krytykuje postępowanie Joli? – nie .Mało tego to ja poprosiłam na forum, żebyśmy się pomodlili 11.06 , gdy miała drugą rozprawę rozwodową.Moje komentarze dotyczą efektów, a raczej ich braku w pracy terapeuty., nawet nie dopatruję się winy męża , a nie odradzam Joli modlitwy.Terapeutę można zmienić albo zwrócić mu uwagę.Mało tego to codziennie w modlitwie pamiętam o Joli.
              I na koniec- teraz nie dziwię się ludziom, którzy zniknęli z forum, jednak nigdy nikt nie był potraktowany tak jak ja.Posłużyłaś się kwestią bardzo intymną, drażliwą i która boli – nie martw się ani o mojego Syna ani o moją modlitwę- wymodlę.

            • Nie martwie się o Twojego syna ,bo wiem ,że przy takiej matce jest bezpieczny. Czemu się posłużyłam akurat tym ,bo wielu komentarzach niestety ,ale jesteś niejako wyrocznią . A jak widzisz gdy ktoś dotknie naszej osobistej sprawy i wejdzie w nią za daleko to bardzo boli” Posłużyłaś się kwestią bardzo intymną, drażliwą i która boli „To tak samo dotyczy to innych.

            • I jeszcze jedno , Witek zauważył ważną rzecz jest mnie tu za dużo ,czas się wycofać .

            • Miejsca na forum starczy i dla meny i dla Marii II i dla Wszystkich. Zgodzę się że wszelkich porad należy udzielać z rozwagą. Jednak osoba czytająca musi zawsze kierować się swoim rozumem bo to ona zna całą sytuację. Jola może wysłuchać naszych opinii ale ma swój rozum i to do Niej należy decyzja.

            • też Ania działa św.Ekspedyt? jest na horyzoncie sułtan? bo zasługujesz na takiego …naj najlepszego

            • Eniu, jak coś będzie na rzeczy, dam znać 🙂

            • mena proszę, NIE! można tak. Największy ból dla matki jest jesli chodzi o dziecko.Czy Ty teraz byś zrezygnowała z modlitwy za Kacperka? Też NIE!
              Jeśli Maria II nie otrzymała jeszcze tego o co prosi,to znaczy ,że z niepojętych powodów tak na razie musi być.Bóg chce ją zahartować w wierze i oddaniu,jednak wiara zawsze zostaje nagrodzona. Te modlitwy co Marii II podałam i odmówiła za Syna poruszają Serce Ojca.Doszły do Ojca.
              Maria II będzie wszystko dobrze z Tadeuszem! To jest tylko kwestia czasu.
              Nie róbmy sobie przykrości, powinni żeśmy sie wspierać.
              Nigdy nie powinno rezygnować sie z modlitwy.
              Maria II bywa tak że wylewają na nas pomyje,a zwłaszcza jak się dużo modlimy. Mi tu Sylwa poleciła ”Siódmą pieczęć” o.Pelanowskiego, a teraz ja Tobie polecam.
              Czytam obu Was komentarze, bo lubię.Zgoda dziewczyny,Apostołki Rózańca.
              Zgoda!

            • Jolu, obejrzyj film na youtube

              „Żona powiedziała mi ,że ma faceta…”

            • Jolu czyli terapia nie przynosi skutków. On dostrzega że coraz więcej was łączy i dlatego zamieszkał z kochanką? litości… Uważam że ty sam powinnaś iść na terapię indywidualna i to całkiem innego terapeuty. Zresztą tak jest zasada. Potrzebujesz pomocy, wzmocnienia poczucia wartości, wsparcia twoich zdroworozsądkowych odczuć, które mam wrażenie rozmywają się w tej terapii małżeńskiej. Sa psychologowie katoliccy, wierzący dobrzy fachowcy, którzy nie będa dązyć do rozwodu ale też nie będą bagatelizować twoich praw, twojej wolności i godności. Potrzebujesz świeżego spojrzenia na sytuację przez osobę/terapeutę, który nie prowadzi waszej terapii małżeńskiej, który nie będąc zaangażowany spojrzy na to z zewnątrz obiektywnie.

            • Jolu, myślę, że terapeuta Was obserwuje i wyciąga wnioski. Terapeuta mówi co widzi, co obserwuje i obserwuje właśnie zachowanie Twojego męża w białych rękawiczkach. Terapeuta nie zmusi Twojego męża do wyprowadzki od kochanki. To nie jest jego rola. To musi być decyzja Twojego męża, ale Ty masz prawo stawiać warunki. Masz prawo nie zgadzać się na układ jednoczesnej terapii małżeńskiej i mieszkania męża z kochanką. Jak już pisałam on nie powinien mieć żadnych kontaktów z tą panią.

            • Chyba macie rację. Teraz to widzę. Dziękuję za tak jasne postawienie sprawy. Czasem potrzeba trzeźwego spojrzenia na sprawę, takiego zupełnie z boku. Ja sama jestem zaślepiona i nie mogę się pogodzić z tą sytuacją. To trudne.

            • Jola, w moim kryzysie pomogly mi terapia indywidualna – chodzilam do poradni do psychologa oraz do drugiego prywatnie, pomogl mi Sychar, prosilam nawet o rade ks Dziewieckiego ale tez i innych wielu ksiezy, prosilam o dar slowa na modlitwach o uzdrowienie, mialam nawet rozeznanie z pewna pania,ktora ma taki charyzmat – ale zaprawde powiem Ci ze najwiecej kierowal mna Chrystus – przemodl wszystko, wszystko. Bog dawal mi sile i spokoj serca gdy podejmowalam trudne decyzje. A po ludzku to zastanow sie co Tobir samej daje ta terapia? czy aby ciagle nie analizujesz meza zamiast siebie 🙂 nie bylam na takiej terapii dla par ale moze mozna tam zadawac pytania malzonkowi i wtedy mozesz go zapytac wprost: jaki on widzi sens tej terpii skoro po takim czasie wprowadza sie do kochanki. U mnie najwiecej zdzialalo wlasnie stawianie sprawy jasno – balam sie tych pytan i odppwiedzi ale wtedy czulam moc od Boga i wielki spokoj – Bog dawal mi sile, dal mi sile by pozowlic zdecydowac mezowi i przyjac to ze JA juz nie chce by on ze mna byl 'z przyzwoitosci' czy ' na sile' – mial byc bo tego chce 🙂 a wtedy nie chcial i umialam to przyjac – moca Boza serio 🙂 lista Zerty jest na 5 🙂

            • Agucha,wielki szacunek. Czasami wydaje mi się ,że nie pochodzę z tej ziemi , czytając komentarze czuje wielkie rozczarowanie.
              Jednak gdy czytam Twoje nie czuje się taka samotna.

            • he he 🙂 ja prosty czlowiek jestem, staram sie napisac co mysle bo mam zawsze cien nadziei ze to przz co przeszlam i ta 'praca' Pana Boga nade mna moze komus cos da – czasem nawet nie autorowi problemu ale komus przypadkowamu. I druga rzecz ze nauczylam sie juz ze duza roznica miedzy tym 'jak byc powinno' a 'jak jest/bywa w zyciu' i ze nasze drogi nie sa Bozymi ani mysli Boze naszymi 🙂 ufam ze Pan Bog daje swiatlo poznania kazdemu kto chce i czasem mozna cos wyczytav wlasnie dla siebie w komentarzach – czasem jakies zdanie 'zapadnie' w serce bo Bog tak chce 🙂 a czasem jest wszystko opacznie interpretowane – papiez Franiciszek tez ma taki problem, ze go ludzie nie zawsze dobrze rozumieja.

            • Mena, nie czuj się samotna, ja bardzo lubię czytać twoje komentarze.

            • A i jeszcze jedno 🙂 mnie terapia i Sychar nauczyly aby zawsze patrzec i mowic przez pryzmat samej siebie i o sobie – dam przyklad na Twojej sytuacji: powiedzialabym mezowi o sobie – co ja czuje tj mezu, wprowadziles sie do kochani, zachwialo to moim poczuciem szansy na odbudowe naszego malzenstwa – myslalam ze po to jestesmy na tej terapi aby dac sobie szanse to naprawic. Zastanawiam sie teraz czy to ma sens, nie wiem co robic, bardzo mnie to boli, jak Ty to widzisz? nawet jesli on nie odpowie to ma sznase uslyszec to co Ty czujesz i moze spojrzy na jego wlasne postepowanie z boku – serio faceci w amoku to glupoty czynia… na sycharze masz mirke (miraculum z forum kryzys org) – pewnie znasz jej historie, jak widac na jej przykaldzie nie da sie wszystkiego prowadzic w jeden sposob – dlatego Jola – rozaniec, Msze sw i Pismo sw w dlon! Bog musi Ci przeprowadzic! pamietasz jak izrealici wychodzli z egiptu – no co 5 minut jeczenie ze 'Boze wyprowadziles nas z3bysmy pomarli’…. a Bog taki cierpliwy do nich 😀 dopiero gdy od Niego odeszlu miarka sie przebral 😉 powodzenia Jola!

            • Właśnie uczę się na terapii szczerze mówić o swoich uczuciach i potrzebach. Zawsze na 1 miejscu były potrzeby i uczucia moich dzieci i męża. Teraz zaczynam walczyć o siebie i nie boję się już mówić co mnie boli.

            • Jolu współczuję Tobie, a może zagnij męża totalnie i przy najbliższej terapii powiedz, że chcesż już ją zakończyć, poznałaś kogoś itp. Nie musi to być prawda, ale niech ten Twój mąż wie, że na nim Twój świat się nie kończy. Jak ma wrócić to wróci. Daj temu wszystkiemu wolność bo się zamęczysz.

            • Jolu, ilu ludzi tyle bedzie rad odnośnie Twojego małżeństwa . Lecz każdy zna tylko drobną część z waszego osobistego życia , pomyśl o psychologu dla siebie i słuchaj co Bóg Ci mówi na modlitwie . Ostrożna bym była w słuchaniu rad z forum . Zwłaszcza ,że większość nie ma w tym temacie doświadczenia. A tylko głoszą teorie. .

            • Meno, masz sporo racji. Właściwie wszystkie opisywane tu życiowe historie znamy z kilku – kilkunastu linijek listów, świadectw czy komentarzy. Dlatego zawsze trzeba radzić z rozwagą. Wszelkie decyzje należą do Joli bo i Ona jedyna zna cała sytuację i jest jej główną uczestniczką. Pozwoliłam sobie wziąć udział w dyskusji gdyż mieszkanie męża z kochanką podczas terapii małżeńskiej wydaje mi się dziwne i nie w porządku – właśnie wobec Joli. Masz rację twierdząc, że niektórzy tylko głoszą teorię – ja faktycznie tylko głoszę teorię (cóż… męża u mnie brak i nic nie zapowiada zmiany w tym temacie). Nie twierdzę, że mam rację. Po prostu zachowanie męża Joli jest wg mnie bardzo krzywdzące dla Niej samej i to Ona płaci tu najwyższą cenę – tylko tyle…

            • Moje zdanie jest takie – mąż nie powinien mieszkać z kochanką bo to chora sytuacja – tu terapia z żoną, tu mieszkanie z kochanką. Nie powinien mieć z tą panią żadnego kontaktu właściwie już do końca życia. Jednak podkreślam – wypowiadam się jako osoba, która mężatką nie jest więc w moim przypadku faktycznie jest to tylko głoszenie teorii bez doświadczenia. Takie sobie gdybania wiekowej panny nie z wyboru.

            • Osobiście uważam, że człowiek „bez doświadczenia” czasami lepiej doradzi, bo patrzy zupełnie z boku a nie przez pryzmat swojego życia i swoich życiowych wyborów. Idąc tym tropem nie miało by sensu radzenie się w sprawach małżeńskich np. kapłanów.

            • Bardzo trudne to wszystko. Muszę przemyśleć wiele spraw. Modlę się o światło w podejmowaniu decyzji. Terapię indywidualną też będę zaczynać, ta obecna już mi pomogła wyciszyć się i inaczej spojrzeć na niektóre sprawy, pomogła nabrać dystansu. Modlitwa zdziałała również wiele- mam spokój ducha, już cały czas nie wylewam łez, nie reaguję emocjonalnie na widok męża… Jeszcze długa doga przede mną.

            • Jolu, na pewno warto byś miała wsparcie mądrych, życzliwych Tobie osób. Ci, którzy znają Ciebie i Twojego męża w realu mogą być dla Ciebie (dla Was) dużą pomocą. Radziłabym Tobie porozmawiać z kapłanem, który ma doświadczenie w prowadzeniu małżeństw w kryzysie – taki mądry, stonowany kapłan, który wiele w konfesjonale słyszał może mieć wiele trafnych rad. Jolu, jako panna nie z wyboru jestem pewna, że warto walczyć o małżeństwo, ale warto tez stawiać mężowi wymagania. Ważne też abyś miała szacunek do samej siebie i wymagała tego szacunku dla siebie od męża. Dużo dobra dla Ciebie Jolu. Niech wszystkie Twoje sprawy potoczą się w kierunku dla Ciebie najlepszym.

            • Witek ,wybacz ,ale nie chciałabym ,aby jazdy samochodem uczył mnie ktoś kto się na tym nie zna.
              Ps. co do kapłanów to rzecz jest inna każdy z nich wyszedł z rodziny .

            • Cieszę się Meno, że masz tak bogate doświadczenie życiowe, które pozwala Ci się wypowiadać prawie pod każdym świadectwem i na każdy temat i mi osobiście nic do tego ale jak to mówią wypowiadaj się ale i pozwól wypowiedzieć się innym – na tym forum jest wiele mądrych ludzi i nie należy deprecjonować ich rad.

            • Nie każdy kto bada kosmos był w kosmosie. Każdy z nas ma różne doświadczenia i dobrze, że możemy się nimi tutaj dzielić i wzbogacać a Jola na pewno ma własny rozum i postąpi tak jak będzie uważała za stosowne.

            • Witek tylko Kapłani spowiadają i wiedzą duuuużo,są im wyznawane i wielkie tajemnice i może własnie Oni najlepiej doradzą

            • Też Aniu , ujmując rzecz krótko,chorą sytuacją jest ,że mąż wogóle ma kochanke . Ale tak jak każdą chorobę leczy się w inny sposób u każdego pacjęta tak też i tą chorą sytuacje . Najbardziej mnie irytuje gdy ktoś staje się wyrocznią ,typu nie powinno być takiej terapi itp. A co z Bożym Planem ,może ta terapia jest bardziej potrzebna Joli niż jej mężowi ,może właśnie taka a nie inna terapia da jej spojrzenie na jej męża jako człowieka dwulicowego. A teraz odwrotnie gdy mąż spojrzy podczas tej terapi na siebie jako wielkiego egoiste człowieka ,który niszczy swoje i innych życie i to bedzie moment gdy On się zmieni ,bo do niego dotrze. Pytam się kto poniesie odpowiedzialność , jakby Jola po tych radach zrezygnowała z tej terapi i po kilku tygodniach się załamała???Kto poniesie odpowiedzialność jakby się okazało ,że ta terapia jest jedyną szansą na uratowanie tego małżeństwa??? Gdzie tu pokora i słowa Boże nie moja wola a Twoja niech się stanie
              Ps . Aniu pisze bardziej ogólnie niż do Ciebie, tak samo jak odnośnie ludzi w tym temacie bez doświadczenia.

            • Pełna zgoda meno. Ja zawsze piszę, że terapia to jedna noga, a modlitwa druga noga. Napisałam Joli, że ”nie przekreślałabym terapeutów. Ja wręcz boję się ludzi, którzy nawołują do tego by nie chodzić na terapię tylko poprzestać na modlitwie. W ten sposób można człowiekowi wyrządzić ogromną krzywdę. ”

            • I tak się dzieje na terapii. Dużo dobrego dla mnie. Mąż zaczyna widzieć jak mnie skrzywdził i w końcu to do niego dociera.

    • Jst kompletnie niedojrzały, i nie w porządku ani do jednej ani do drugiej kobiety. Jest to nieuczciwe i bardzo egoistyczne z jego strony.Pozwalanie by mieszkał z kochanką i chodzenie z nim na terapię małżeńską w moim przekonaniu jest błędem. Jest po trosze jakby akceptacją jego trwania w grzechu. Czy jeśli ktoś trafi na odwyk to pozwalają mu sypiać na sąsiednim oddziale aby mógł tam np pić alkohol? Nie. Warunkiem jest zaprzestanie. Co jeśli stwietdzi że będzie trochę żył z panią a trochę z żoną aby „sprawdzić” u której jest mu lepiej bo nie jest pewien swojej decyzji. Zostawić go w spokoju i modlić się zaufać Bogu. To musi być wewnętrzna decyzja męża, jego wewnętrzna potrzeba pragnienie. A nie on nie wie czy dobrze zrobił. Wiadomo przecież ze żle, ale ma teraz zaciemniony rozum i serce zatrute grzechem. Terapia sama w sobie nic tu nie pomoże jego serce musi się oczyścić. Może sìę mylę, ale tak to odbieram .

  • Witam! Widzę że problemów małżeńskich nie brakuje, nie wiem co lepsze czy się rozwodzić czy tak jak ja w wieku 41 lat stracić żonę na zawsze. Odmówiłem za jej zdrowie Nowennę, tutaj też niektórzy się za Nią modlili, ja odmawiałem też dużo innych modlitw, uczestniczyliśmy we Mszach z modlitwą o uzdrowienie i naprawdę wierzyłem w cud uzdrowienia. Niestety rak wygrał i od 5 maja mojej żony już nie ma tu na ziemi. Jestem wierzący więc mam wiarę w to że jest tam gdzieś i jest jej dobrze jednak straciłem wiarę w te niby uzdrowienia. Wiem że może się zdarzają ale na pewno nie tak często jak to jest ogłaszane. Kiedyś trafiłem na kazanie ks. Kaczkowskiego i fajnie o tym mówił, czytałem jego książkę jeszcze jak żył też dobra lektura. Czasami myślę że wolał bym się rozwieść z moją żoną ale żeby żyła a tak już nigdy jej nie zobaczę prócz zdjęć i filmu z wesela. Byliśmy 15 lat małżeństwem. Na ostatni pobyt w szpitalu pojechaliśmy w naszą właśnie 15 rocznicę ślubu, przywiozłem ja w trumnie. Przepraszam że nie na temat ale czasami pewnych spraw nie ogarniemy naszym umysłem.

    • Panie Robercie, rozumiem Pana ból i cierpienie oraz uczucie zawiedzenia w niewysłuchanych modlitwach. 40 lat, to po ludzku nie czas na umieranie.
      Wierzę, że jest Panu ciężko. Kiedy moja Mama zachorowała, ja miałam ponad 30 lat i zupełnie nie wyobrażałam sobie, że mogę Ją stracić. Modliłam się, pielgrzymowałam, prosiłam aby wyzdrowiała. Odeszła do domu Pana. Po kilku latach nadal za Nią tęsknię i wiem, że czasem mi pomaga. Tak musiało się stać, choć za wcześnie.
      Natomiast sama osobiście doznałam uzdrowień podczas błogosławieństw Najświętszym Sakramentem, więc wierzę, że wiara i Jezus uzdrawia.
      Niech Bóg będzie z Panem i niech Pan trwa w modlitwach nadal i blisko Boga.

      • Dziękuję za odpowiedź, szerzej odpisałem pod tekstem Ireny więc nie będę się powtarzał.
        Pozdrawiam!

    • Witaj Robercie ,tu na ziemi jestesmy tylko przejazdem ,chwilowo .Tu na ziemi doswiadczyles ogromnego bolu z powodu smierci swojej zony ,ale jest to tylko ulamek sekundy w porownaniu z wiecznoscia gdzie bedziesz z zona juz na zawsze ,cale wieki .Gdybys sie rozwiodl zona owszem widzial bys ja zywa ,nawet moglbys sie z nia czasem spotkac jesli by tego chciala ,ale jak zycie pokazuje ludzie sie rozwodza ,wchodza w nowe zwiazki i zyja z dana osoba w ciezkim grzechu jesli zyja jak maz z zona czyli spia razem .Czyli idac tym tropem po smierci juz nie spotkal bys pewnie zony ,bo bylbys pewnie gdzie indziej niz twoja zona ,ona moze w niebie a ty w piekle ,nie chce sie tu oczywiscie bawic w osadzanie za popelnione grzechy przez kogos ,tylko tak na ludzki rozum ,jak moglo by to wygladac.Wiem ze zaraz posypia sie minusy ,za moja wypowiedz ,ze ludzie po rozwodzie maja tez prawo do szczescia,ale rozwodzac sie trzeba sie z tym liczyc ,ze zostaje sie juz do konca zycia samemu w sensie nie wiazac sie juz z nikim .Opisywane uzdrowienia zdarzaja sie bardzo ,ale to bardzo czesto ,ja znam wiele przypadkow z mojego otoczenia ,to nie fikcja .Ty Robercie musisz sie trzymac tego ze twoja zona jest juz szczesliwa ,nie cierpi i nie ma tych problemow co my,i napewno bedzie o ile juz nie opiekuje sie toba .

      • Tak po ludzku to nie rozumiem czemu nie została uzdrowiona widocznie nie zasłużyliśmy na to. Też mnie to trzyma w dobrym stanie że Ona jest przy mnie i że kiedyś się spotkamy. Nie chciałbym wiązać się już z inną kobietą, jednak skąd ja wiem co się wydarzy, będę miał 42 lata niby dużo i nie dużo. Kto wie może niedługo też do niej dołączę. W Boga wierzę jednak upadków się boję, chodzi najbardziej o sex, ja wiem że bez tego można żyć, zobaczymy. Tak sobie jeszcze myślę jak to jest, żona może będzie mi pomagać no ale gdybym związał się z inną kobietą (gdzie proszę Boga aby do tego nie doszło, cały czas noszę normalnie obrączkę i ani myślę jej zdejmować) Czy dalej by mi pomagała? Dziwne to wszystko. Swoim rozumem nie pojmę tego ale wierzę i ufam. Jest mi źle jednak myśl o tym że Ona jest szczęśliwa dodaje mi otuchy, bo przecież na tym mi najbardziej zależało aby była szczęśliwa. Jakoś sobie poradzę także dla niej, przed śmiercią pewnie się bała chociaż tego mi nie pokazała może dzięki modlitwom tak to wszystko przeszło powiedzmy łagodnie. Mówiła do mnie w formie może stwierdzenia może pytania że Damy Radę i damy Ona tam Bo będzie szczęśliwa a ja tu wyczekując spotkania z nią.

        • Robercie nikt nie jest w stanie zrozumiec woli Bozej ,ja tez czasem nie rozumie.Kiedy odeszli moi rodzice tlumaczylam sobie ze taka jest kolej rzeczy ,ale kiedy umarla moja starsza siostra ,byla troche starsza od twojej zony ,bo miala 54 lata ,tez klucilam sie z Panem Bogiem ,czemu ona ,przeciez jeszcze mogla zyc,ale pogodzilam sie z ta strata,co nie znaczy ze nie chce mi sie plakac jak wspominam odejscie moich blizkich osob.Ty Robercie jesli nawet poznasz kogos ,mozesz sie ponownie ozenic ,poniewaz to jest dopuszczalne w swietle prawa Boskiego i ludzkiego ,o ile bedziesz tego chcial ,czas pokaze .Narazie jak widze jestes bardzo emocjonalnie zwiazany z zona ,ale jak napisales kto wie co sie wydarzy.Nie bede cie pocieszac bo nie ma slowa pocieszenia na taki bol ,ale czas leczy rany .Tak masz racje kiedys sie spotkacie i bedziecie razem juz na wieki .

          • Dziękuję za odpowiedź. Mam nadzieję że dotrwam do śmierci bez kolejnej żony i że nic złego nie uczynię co by mnie do piekła wsadziło no i ostatecznie swoją żonę jeszcze przytulę chociaż kto to wie czy tam się da i jak tam jest.

        • Robert, na pewno nie jest tak, że 'nie zasłużyliście' – czy 9 trędowatych z owych 10 zasłużyło? A Alfie Evans – cały świat się za niego modlił, on był niemowlakiem – niewinnym = zasługiwał na uzdrowienie, ale do niego nie doszło – i nikt nie wie dlaczego, nawet Papież. Ale jest pewne, że to nie jest tak, że ktoś 'nie zasłużył' – niezbadane są wyroki Boskie, kiedyś może stanie się to jasne. Kiedyś na deonie czytałam świadectwo kobiety, polki, która przeszła śmierć kliniczną – mówiła, że ona nie chciała wracać… choć miała małe dzieci, męża to gdy już była 'tam' nie chciała ale Bóg ją wrócił – od tego dnia zawsze się zastanawiam czy inni też mają taki wybór…2 lata temu zmarła moja koleżanka – 43 lata, 3 tygodnie od diagnozy do zgonu, osierociła 3 dzieci… nie umiem pogodzić się z jej śmiercią do dziś bo była prawdziwie świętą kobietą ale jej rodzina jakoś 'żyje dalej'. Żona będzie z Tobą na pewno, nawet jeśli się ożenisz powtórnie – kto wie, może już 'szuka' Ci kogoś 🙂 Bóg z Tobą!

          • Dziękuję za odpowiedź. Żona lepiej niech mi nikogo nie szuka, chciałbym do śmierci zostać sam tylko dla niej. Ja wiem że teraz mogę tak myśleć a za jakiś czas zmienię zdanie, jednak proszę Boga aby mi pomógł w tym i żebym był sam. Nie wyobrażam sobie abym mógł ją kimś innym zastąpić.

            • Robert, nie wiadomo jak będzie ale pomyśl, że to nie jest tak, że ta druga kobieta zastępuje żonę – to jest tak jakby miało Ci się urodzić drugie dziecko – czy po to by zastąpić pierwsze? nie – to jest odrębna relacji – inna osoba. Ja akurat bym chciała by mąż znalazł sobie kogoś w takiej sytuacji 🙂 piszę to tylko po to, bo wydaje mi się, że miałbyś poczucie winy gdyby coś takiego miało miejsce u Ciebie – a może warto na to spojrzeć inaczej, z resztą życie samo 'pokaże' jak będzie 🙂 powodzenia!

            • Moja sytuacja jest taka że nie mieliśmy dzieci, nie chciałbym mieć drugiej kobiety i ewentualnie dziecka. Wiem że może to jest egoistyczne podejście ale tak teraz czuję. No ale tak jak mówisz, czas i życie pokaże co będzie. Ja bym osobiście chciał iść niedługo za żoną

        • Robercie, każde Twoje słowo to niesamowity ból i wyrażenie miłości.Nigdy w takich razach nie nawet nie próbuję czegokolwiek tłumaczyć komuś, kto całym sobą cierpi.Nic mądrego powiedzieć nie można.
          To jest tak świeże , traumatyczne przeżycie, że osobie postronnej jest trudno coś” prorokować ”, a dopiero Tobie.
          Sądzę , że Pan Bóg i Matka Najświętsza pozwolą Ci ogarnąć swoje życie i na Twojej drodze stanie osoba warta Twojej miłości i będzie to prawdziwa miłość i nie będziesz musiał rozmyślać o seksie oderwanym od prawdziwego uczucia.Nie będziesz musiał mieć poczucia „ zdrady”.Dużo dobrego.

          • Dziękuję za odpowiedź, nie wyobrażam sobie teraz abym mógł kogoś pokochać. Nie umiem określić mojego stanu, ja prawie nie płaczę modlę się mimo że mam pokusy wiadomo w jaką stronę, chociaż teraz jakby malutkie. Ja wierzę że moja żona jest blisko że mnie słyszy, mam takie poczucie że mi pomaga. Ja naprawdę nie wariuję, przyjmuje to jakoś ze spokojem chociaż mi smutno. Tak jak już pisałem, ja chciałem dla Niej jak najlepiej chociaż nie zawsze mogłem jej to dać, jeśli jest w dobrym miejscu i jest szczęśliwa to się cieszę i ja dam radę. Pewnie wiele osób by teraz powiedziało że jestem dziwny i że może jej nie kochałem, ale ja nie chciałbym by cierpiała.

            • Robercie .,u mnie 5maja minął rok jak odeszła mi bliska osoba ,miała 48 lat , piewszy rok mówią ,że jest najtrudniejszy. Ja Ci proponuje ,abyś odmówił nowenne pompejańską o wieczną radość dla swojej żony,ta modlitwa pomoże jej jak i Tobie. Pozostań przy różańcu a Maryja ,pomoże Ci najlepiej w tych chwilach.
              Ps. Czy Jezus też nie zasłużył na uzdrowienie ? Tu nie ma ,że ktoś zasługuje inny nie . Bóg jedynie wie czemu tak jest a nie inaczej i trzeba Mu ufać tak jak Maryja gdy stała pod krzyżem i patrzyła na śmierć swojego syna. Choć to trudne to jednak możliwe. Każdego dnia możesz uzyskać odpusty ,i ofiarować za swoją żone(poczytaj o nich) ,skup się prosze na tym ,aby jak najszybciej była z Bogiem (wiem ,że każdy myśli ta osoba była bardzo dobra napewno jest w niebie ,ale nie wiemy a co jest gdy nie jest w niebie ?) i cierpi . Pomóż jej a ona da Ci odpowiedź gdy bedzie naprawde szczęśliwa.

            • Dziękuję, modlę się i będę się modlił, nie wiem jak Bóg przyjmuje moje modlitwy bo święty nie jestem ale się staram. Jeśli nawet popełnię grzech upadnę to staram się szybko wyspowiadać. Codziennie odmawiam Koronkę do Miłosierdzia Bożego czasem i kilka oraz litanie za zmarłych. Faktem jest że trochę zniechęciłem się do Pompejanki bo nie otrzymałem uzdrowienia dla żony, jednak chyba za jakiś czas podejmę się kolejnej za duszę mojej żony.

            • Robert czasami bywa w życiu tak nie po naszemu Ja myslę ze z góry mamy zaplanowane nasze życie. Jesteś dobrym człowiekiem,teraz co mozesz jeszcze dla zony zrobić to zamów gregoriankę. Zawsze potrzeba czasu czasu,aby przyjąć zmiany,uporać się z ciosów zyciowych.
              Jesteś twardziel, poradzisz sobie. Głowa do góry.Zostań juz przy Rózańcu,żeby zły nie miał do Ciebie dostępu.
              Powodzenia

            • Dziękuję za odpowiedź, gregorianka będzie bo proboszcz z którym mamy kontakt od lat bo praca w szkole, no i on nam dawał ślub a teraz wspólnie z dwoma ksieżmi pochował moją żonę, (mimo że ksiądz to też płakał chociaż nie na pogrzebie) też znajomymi, z części zamówionych Mszy robi gregoriankę i będzie podobno dprawiana w Lublinie przez jakiegoś jego znajomego ks. profesora.
              Nadmienię jeszcze że moja żona wymalowała 20 stacji w kapliczkach Maryjnych Rożańcowych oraz 4 figury Św. Ostatnią na raty podczas zaawansowanej choroby. Żona moja pochodziła z tamtej parafii a mieszkaliśmy w parafii obok czyli mojej, jednak ze względu na pracę w szkole obok Sanktuarium z parafii mojej żony, pogrzeb był tam i tam też spoczeła na cmentarzu. Wiem że materialne rzeczy dla Boga się nie liczą ale w niedługim czasie po odnowieniu tych stacji żona zachorowała. Miała jeszcze tyle chęci aby coś ładnego zrobić, aby szkoła też pięknie wyglądała bo była plastyczką a tu taki cios.

            • Robert, po roku będzie Ci lżej, pomodlilam się za Twoją żonę
              Trzymaj się mocno

            • Ja wiem, tylko nie wiem czy chcę żeby było lżej, nie umiem sobie wyobrazić szczęścia bez niej, to tak jakbym ją zdradził. Za modlitwę bardzo dziękuję!

            • Robert, Ty żyjesz, musisz żyć, widocznie jest jakiś cel, żebyś żył, a żona zmarła, i też to trzeba uszanować
              Wiem, ciężko Ci teraz myśleć inaczej
              I żadne słowa nie ukoja bólu

            • Zobacz;
              Adanai.pl portal katolicki
              Sen wg Emmy Simms

            • Dziękuję że się do mnie odzywacie, to też wiele znaczy. Naprawdę mimo różnych sytuacji z żoną bardzo się kochaliśmy, wierzyłem do końca w jej uzdrowienie, ja wiem że ona czuła co się stanie. Ja jednak nie powiedziałem jej tego, nie potrafiłem i nie żegnaliśmy się chociaż byłem przy niej do końca, przez ostatnie 2 dni dzień i noc bo zmarła w szpitalu, na ponad godzinę przed śmiercią teściowa nakłoniła mnie abym poszedł na mieszkanie odpocząć i zdążyłem przyjść na ostatnie oddechy.
              Jest mi źle, jednak nie umiem wyjaśnić tego że mimo wszystko prawie nie płaczę i wierzę że Ona jest czasami przy mnie. Na szczęście śni mi się dość często, chociaż nie zawsze wyraźnie.
              Jeszcze raz dziękuję Wszystkim za odpowiedzi.
              Dodam jeszcze że pracowaliśmy razem w jednej szkole, Ona jako nauczyciel a ja w obsłudze i mam tam wrócić ale jeszcze mi ciężko. Byłem na razie kilka razy aby wspomóc techniczne. Całego normalnego dnia pracy jeszcze sobie nie wyobrażam. Zobaczę jak to będzie, jednak jakiś czas chcę popracować aby odwdzięczyć się za to że szli nam na rękę bo w firmie prywatnej byłbym już zwolniony.

            • Maria II weszłam na Adanai co polecasz,ale dalej nie wiem jak znaleźć sen ES,proszę pomóz, skoro sportsmenka poleca to z pewnością ciekawe

            • Adanai.pl portal katolicki
              Sen i jest na pierwszej pozycji albo wyszukaj Sen wg E.S. W googlach , pewnie jest

            • Źle piszę, to jest Adonai.pl, a nie AdAnai i jeszcze można
              znaleźć. Sen – Wieczność- Adonai.pl
              Sorry:))

            • Sen
              Pewnej kobiecie zmarł synek. Kobieta bardzo rozpaczała.
              Którejś nocy synek przyśnił się jej. Szedł drogą ubitą kamieniami a przed nim łąka i zieleń nadnaturalnej piekności. Dziecko dźwiga wiadra pełne wody, chce wejść na tę łąkę ale co się zblizy droga wydłuża się i łąka się oddala. Dziecku chce się pić a nie może napić się nawet kropli z wiader musi dojść do łąki i napić się wody źródlanej, ale dojść nie może.

              Matka podchodzi do dziecka i mówi:

              – „Syneczku postaw wiadra i pobiegnij na łąkę i możesz napić sie wody z wiadra, będzie Ci lżej”.

              – „Nie mamusiu nie mogę Te wiadra to nie wiadra wody to wiadra twoich łez, a jedna łza waży tyle co tysiące wiader wody”.

              Matka obudziła się, przestała rozpaczać a pomodliła się za swojego synka. Następnej nocy synek znowu jej się przyśnił. Tym razem szczęśliwy, uśmiechniety biegał po łące, bawiąc się ze zwierzętami, a dalej stał ładny domek. Matka spytała synka czemu taka zmiana. Synek jej odpowiedział:

              – „Widzisz mamo każdy z nas popełni jakiś grzech, choćby najmniejszy. I żeby dojść do tej łąki, do tego domu musimy odbyć pewną drogę. Droga ta zależy też często od naszych bliskich. Jeśli popadają w rozpacz tak jak Ty droga nasza się wydłuża. Każda łza jest ciężarem nie do zniesienia i długością nie do zmierzenia. Każda modlitwa skraca drogę. Gdybyś nie rozpaczała już dawno bym tu był. Musisz też wiedzieć że często rozpacz zamyka nam na zawsze możliwość spotkania i zamieszkania razem w tym domu.”

            • Tak to jest to ……..Poleciłam Robertowi do przeczytania, choć wiem, że ból i tęsknota są straszne.

            • Tego po prostu się nie da.
              Pomodlę się w Twojej intencji i +Syna, niech Matka Najświętsza przytuli Go do serca.Bardzo współczuję.

            • Mam Cię UPARTY Apostole Różańca Świętego.
              Maria II poczytaj o witaminie C z kapusty,jest do kupienia w sklepach zielarskich. Napisz nam po miesięcznym zażywaniu,jak się czujesz.KONIECZNIE! Sprawdzaj ciśnienie,może być niższe…to będziesz wiedziała co masz robić.
              Dla wszystkich BŁOGOSŁAWIONEGO DNIA

            • Witaj,
              jesteś w moim sercu:))
              Nie mogę soku z kapusty ani kapusty, zielonych warzyw, biorę lek na rozrzedzenie krwi -przy nim nie wolno i przy niedoczynności tarczycy też nie.Nie jest źle- przytulam i pamiętam w modlitwie.Jakim ja tam jestem Apostołem- mój Boże :))

            • NOOOO! I z norki wyciągnęłam. No to nie wolno Tobie. Rozmawiałam z jedną odważną panią, która to zażywa i teraz funkcjonuje bez tabletek od ciśnienia.Lekarz trochę się na główkował co z pacjentką,taaakie niskie ciśnienie i powoli tabletki zalecał odstawiać. Każdy jest inny organizm.
              Do poczytania Apostole

            • Maria II proszę ofiaruj swoją modlitwę za Jasia,za jego duszę,jest już bardzo źle…morfina..
              Rozpoczęłam nowennę ks.Amortha o zbawienie jego duszy,mam nadzieję że jeszcze zdążę

            • skopiowałam ze strony W Obronie Wiary I Tradycji Katolickiej
              Ks. Mirosław Matuszny pisze:
              Wystaw w oknie obrazek lub figurkę św. Antoniego z Padwy – patrona Lublina oraz krzyż. O 19 stej stań w oknie z zapaloną świecą i różańcem do wspólnej modlitwy. Od dziś począwszy będę szedł pomiędzy 19 stą a 20 stą ulicami Parafii z relikwiami św. Antoniego – naszego Patrona modląc się i błogosławiąc. Uciekajmy się pod opiekę naszego Patrona a jednocześnie niech światło świec będzie dla nas znakiem nadziei. Od powietrza, głodu, ognia, wojny i utraty wiary zachowaj nas Panie. P.S. Jeśli możecie, udostępnijcie. Jeśli chcecie łączyć się z nami na modlitwie także zróbcie to co my.

            • Mario II ,kiedy zmarla moja mama dlugo rozpaczalam za nia ,wtedy moja dobra znajoma opowiedziala mi ta historie ,ktora zaproponowalas do przeczytania. Zamienialam rozpacz na modlitwy za maja mame, zaczelam z nia w myslach rozmawiac i prosic ja o pomoc dla mnie .

            • Ja prawie nie płaczę, modlę się i mam nadzieję że dostanę jakiś znak jeśli Bóg pozwoli.
              Brakuje mi żony, jednak nie wiem jak to się dzieje że mam spokój w sercu. Jest ciężko kiedy pomyślę że już nie pojedziemy do Zakopanego jak prawie co roku (niestety rok temu też się nie dało tak z chodzeniem po górach ale 1 dzień byliśmy). Wierzę że Żona jest przy mnie a miłość jaka była między nami, chociaż nie doskonała to i tak kiedyś nas połączy. Między innymi dlatego nie chciałbym już innej partnerki dla siebie.

            • Nie polaczy po drugiej stronie maz , zona , syn nie ma zadnych zwiazkow, sytuacja tego swiata jest niewazna.

            • Czyli już nigdy żony nie zobaczę? Nie wierzę w to. Związków nie będzie, ja wiem że nie będziemy małżeństwem, ale na spotkanie mam nadzieję. Podobno bliscy wychodzą na spotkanie tym którzy właśnie przechodzą na tamtą stronę.
              Inna sprawa że możemy się tylko domyślać bo nikt kto naprawdę umarł to tutaj nie wrócił prócz Jezusa (nie mówię o śmierci klinicznej, bo to nie jest typowa śmierć skoro ten ktoś nadal żyje).
              Czytam co prawda teraz książkę pt.Anna Świadkowie Bożego Miłosierdzia i chcę wierzyć że tak właśnie jest.

            • Robercie ja mysle ze zobaczysz ,spotkacie sie w niebie,przeciez mamy to obiecane od naszego kochanego Taty.Musimy tylko przestrzegac Jego przykazan i kiedys dolaczyc do tej pieknej krainy ,jaka jest niebo.

            • zobaczy Pan, w chwili smierci sa obecni pomagaja przejsc na tamta strone.niech sie Pan uspokoi , dobrze rozumie ja tez niedawno ponioslam podobna strate.

            • Ja jestem w miarę spokojny, dziękuję za odpowiedz, szkoda że Pani też musi coś takiego przeżywać.

            • Maria II pamiętam o modlitwie za Tadeusza od 21-29 Rózaniec do Trójcy Świętej. Nie miej za złe menie, ona ma teraz cieżki czas w życiu
              pzdr

            • Ja pamiętam, choć przyznaje bez bicia, że ciężko mi wytrwać w nowennach za inne osoby. Ostatnio mam tyle na głowie, zwłaszcza przez pracę, moja NP też mi trochę czasu zajmuje i już raz zdarzyło mi się zapomnieć o nowennie za Remigiusza 🙁

            • Maria II odsłuchaj Polska pod Krzyżem -konferencja Lecha Dokowicza, jest na stronie W Obronie Wiary i Tradycji Katolickiej.
              Mama Leszka modliła się 17lat o jego nawrócenie

            • Witaj eniu, dzięki, że pomyślałaś.Tej konferencji nie słuchałam , dopiero gdy napisałaś.Słuchałam wcześniej Jego świadectwo o nawróceniu, mówi o 17 latach modlitwy Mamy i na koniec zapewnia, że modlitwy Rodziców o nawrócenie dzieci zawsze są wysłuchiwane i tego się trzymam.Trwam.Tobie bardzo dziękuję, ale w pierwszej kolejności Matce Najświętszej, że na tej stronie pozwoliła mi Ciebie spotkać wprawdzie wirtualnie, ale jakby na żywo i tyle skorzystałam modlitewnie, spotkałam się ze wsparciem.Pamiętam o Tobie w modlitwie i o jeszcze kilku osobach, którym to obiecałam.Z Bogiem.M

            • Wiesz,aż mi łezki wycisłaś…ale moze być. Zawsze modlitwy Rodziców są wysłuchiwane,tym bardziej jak chodzi o nawrócenie. Intencje w nowennie do Krwi Jezusa ks.Amortha są na bank wysłuchane,ale jak widac trzeba na to poczekać…po coś to się dzieje, to tylko wie Bóg.
              Są ważne intencje o uwolnienie z węzłów…..przeszłosci…z daną osobą, mam częsć takich za sobą. Miałam odprawioną Nowennę do Krwi Jezusa, Nowennę do Opatrznosci Bozej,Nowenne do Przemienienia Pańskiego/wszystkie trzy razem/ w intencji uwolnienia z pewnego węzła i w następnym dniu ofiarowałam Msze sw z Eucharystią też w tej intencji, jak wróciłam do domu to i miałam prezent od czarnego, nie chcę pisac wiecej, niech bedzie spokój na forum.Moze to będzie Ci pomocne.Intencje są ważne. Jak odmawiasz Rózaniec podłaczaj się do innych którzy w tym czasie odmawiają Rózaniec, bedziesz silna. Radzi ks.Glas
              Będzie dobrze!
              Błogosławionej niedzieli

            • Maria II wejdź na Parafia pw.św.Jadwigi Wrocław-Kozanow.
              Po prawej stronie jest Apostolat św.Charbela, kliknij w zdjecie Swiętego i otworzy Ci się strona, na dole wpisz swoje intencje
              28-go każdego m-ca o 18-ej jest Msza św odprawiana za wstawiennictwem św.Charbela. A u siebie mozesz isć na Msze sw o tej godzinie i łaczyć się duchowo.
              Jest ksiazeczka Św.Charbel Orędzia z Nieba, w tym są modlitwy do Świetego.Polecam.
              Napiszesz do parafi to przyślą Ci Koronkę-Różaniec i u nich poświecony.

            • Modlitwa obrony
              Boże Ojcze wierzymy w Twoją miłość
              i prosimy Cię zanurz nas w niej całkowicie.
              Prosimy Cię o ochronę i troskę, abyś
              w swojej opatrzności chronił nas. Prosimy
              Cię o mur z ognia Twojej miłości wokół
              nas i o Krew Pana Jezusa nad nami. O pełną
              zbroję Bożą ponad nami w Imię Jezusa
              Chrystusa, a także nad całym krajem, naszą
              rodziną, nad osobami, za które się modlimy
              i we wszystkich relacjach z ludźmi.
              Nad naszym duchem, umysłem, ciałem,
              emocjami. Nad naszym majątkiem i sprawami
              doczesnymi.
              Maryjo prosimy Cię, weź nas pod swój
              płaszcz modlitwy, aby szatan nie miał do
              nas dostępu. O Niepokalana, wraz z Archaniołami
              i Aniołami Stróżami bądź nam
              obroną. Przyjdź Duchu Święty, tylko Tobie
              dajemy prawo do działania w nas i pomiędzy
              nami. Amen

            • Dzisiaj żyje już w pamięci wszystkich imię świętej Małgorzaty Marii Alacoque wraz ze wspomnieniem Boskich objawień, jakimi tak często bywała darzona w swoim klasztorze. Jej gorąca miłość do Serca Boskiego Mistrza pociągała ją do rozważania ze szczególnym upodobaniem bolesnej tęsknoty, jakiej to Przenajświętsze Serce doznawało w Ogrodzie Getsemani. Zbawiciel kilkakrotnie sam uświęcił to nabożeństwo, uznając je wyraźnie za jeden z najodpowiedniejszych sposobów składania czci Jego Sercu i zalecił swej służebnicy, Małgorzacie Marii, aby do końca życia pozostała wierną temu świętemu ćwiczeniu.

              „Każdej nocy – powiedział do niej – z czwartku na piątek, uczynię cię uczestniczką śmiertelnego smutku, któremu dobrowolnie poddałem się w Ogrodzie Oliwnym, a ten smutek, którego nie będziesz mogła pojąć, przyprawi cię o pewnego rodzaju konanie, cięższe do zniesienia niż śmierć. Aby Mi towarzyszyć w tej pokornej modlitwie, którą wtedy posyłałem do Mego Ojca wśród tych wszystkich udręczeń, wstawać będziesz między godziną 11 a 12 w nocy i leżąc krzyżem twarzą ku ziemi będziesz przez tę godzinę łagodzić gniew Boży, błagać o zmiłowanie nad grzesznikami oraz w pewnej mierze osładzać mi boleść zadaną przez opuszczenie od Apostołów, która była powodem uczynionej im wymówki, że jednej godziny nie mogli ze Mną czuwać. W ciągu tej godziny czynić będziesz to, czego cię nauczę”.

            • Maria II jak jesteś na Mszy św,jak Kapłan zamyka drzwiczki Tabernakulum proś Jezusa,aby zamknął Tadeusza w Swoim Sercu, Was wszystkich.

            • Witaj eniu,
              bardzo Ci jestem wdzięczna, że pamiętasz o nas.Dziś była Msza św. o łaskę wiary dla Tadeusza , uczestniczyliśmy z Mężem.Na każdej Mszy św.proszę Pana, żebym mogła zanurzyć Syna w Jego krwi. Będę się też tak teraz modlić.Pozdrawiam i niech Ci Bóg błogosławi.

            • Maria dzis odprawcie z męzem Drogę Krzyżową za Tadeusza, dziś ta Wielka Świeta Godzina 23-24,/mam nadzieję że ja nie zaśpię, jak uczniowie/ pierwszy czwartek miesiąca.
              Jak rozmawiacie z Synem, czy piszecie na maila powiedz, jak by się źle czuł, czy głowa go bolała niech mówi tylko Jezu, a będzie dobrze,że to ma najlepszy,najskuteczniejszy lek.
              Po cos to sie wszystko dzieje, jest w tym dopust Boży.
              Nie martwcie się z mężem,nasz Pan Wielkie rzeczy czyni.
              Szczęść Boże!

            • Maria II wracaj na forum, prosze, bo jak Ciebie nie ma to już nie to forum jakie powinno być. Te Twoje rozsądne komentarze każdy czytał.Wracaj wracaj, moze i wróci Paul,Hanka, wesoły Wojtek, niepowtarzalny Obserwator

            • Zdaje się że Maria II mieszka we Włoszech i jak chciała zagłosować to daleka droga, mało miejsc, wczoraj wybory i daleka droga przed każdym
              A z tego, co wiem mobilizacja duża
              Ja też czekam na komentarze Poula
              Wracajcie

            • Gosia Maria II mieszka blisko Łagiewnik, że beretem dorzuci.
              Druga maria/co też lubie czytac jej komentarze/ mieszka w Turynie.

            • A to właśnie myślałam, że Maria II to ta z Turynu, a tam nie ma jak szybko dojechać do lokalu wyborczego, byłam pewna, ze to Maria II
              Upsss
              Nic to:)

            • Nic to,poznajemy się.Moze maria z Turynu nie ma czasu do nas, bo moze jest już po ślubie i jest rozpieszczana przez męza….

            • Znając życie to w kolorach różu jest tylko na początku, później to ciężka harowka:) o każdy dzień i latwo można się w tym wszystkim zatracic, bardzo łatwo…
              Rozmawiałam kiedyś z Maria II, I właśnie to ona była z Turynu, opisywal tu o0 pielgrzymce, że zmokla czekając na autobus
              Byłam pewna, że to Maria II
              Może ktoś inny, bo nie wyglądało to na świeżą pannę młodą, bardziej na osobę już życiem doświadczoną
              Wszystko jedno:)
              Internet płata figle, już nie raz się na tym złapałam

            • Z Turynu też tu pisze Bogumila, nasza sekretarka od Matki Bożej z Pompejów, to ona zmokła. Z pewnością ,jak bedzie miała odwiedzić Bazylikę Matki Bozej w Pompejach to nam napisze i bedziemy znowu pisać intencje

            • Witajcie, nie jestem z Turynu , jestem Maria II , bo przede mną była Maria i żeby nie było pomyłki, a jednak:)).Właśnie do Łagiewnik mam niedaleko.Pozdrawiam Was serdecznie, nie mam do nikogo urazy, ale nieraz trzeba dać od siebie odpocząć.Czytam czasem , ale nie komentuję ani nie oceniam.M II

            • Witaj Mario II,ja miałam okazje być na wakacjach w Lagiewnikach ,nie pierwszy raz z resztą ,po dluzszym czasie tam pojechałam i musze stwierdzić ze trochę się tam zmienilo od ostatniego razu kiedy bylam .

            • Pomyliłam Cię z p Bogumila
              Odzywaj się częściej,
              Gdzie Rzym a gdzie Krym:)
              Myślę, że nikt tu na poważnie nie ocenia, każdy na swój sposób chce odkryć różaniec, widziałam dziś kawałek filmu o Faustynie, jak w Wilnie była, dobre kreacje aktorskie, wbrew pozorom daje do myślenia
              Nie o utraconych Ziemiach, a o duchowości człowieka

            • Nie komentuj, nie oceniaj ale swoje zdanie pisz,pisz…

            • Choroby serca św. Teresy od Jezusa (z Avila) dziewicy i doktora Kościoła (15.10)

            • skopiowałam o s.Łucji
              Wspomniała, że w kilku rozmowach, które odbyła z ciotką, wyznała jej, że gdy jest zmęczona pracą, nie odmawia różańca do końca, ale zasypia. W odpowiedzi Łucja nie skarciła jej, lecz powiedziała: „Zawsze zaczynaj, a jeśli nie skończysz, Matka Boża dokończy”

            • Maria II proszę dołącz do modlitwy za Dorotę,jest nowa na forum, przysłał ją policjant. Zaczynamy od 1-go maja do 9-go o 19-ej Koronka do Krwawych Łez Matki Bożej. Inni niech też dołączą. Pomóżmy Dorocie modlitwą.

            • Panie Boże,
              strzeż mego dziecka

              Panie Boże,
              w Twoje ręce składam obecne
              i przyszłe życie mego dziecka.
              Zachowaj je w głębi swojej miłości ,
              aby nic
              nie pozwoliło mu się zachwiać,
              wpaść w przemoc,narkotyki,
              alkoholizm,przestępczość czy stracić wiarę.
              Strzeż go zawsze,kiedy muszę
              wypuścić jego dłoń z mojej, i czuwaj nad jego
              zdrowiem.
              Prowadź je po trudnych ścieżkach życia,
              i pozwól mu odczuć,że siła Twojej miłości
              jest zawsze większa niż jego słabość.
              Nie pozwól mu oddalić się od Ciebie
              w żadnej chwili życia
              i niech zło nigdy nad nim nie zapanuje.
              Amen.
              /”Modlitwy przeciw siłom zła” o.Gilles Jeanguenin SJ/

  • Maryja oręduje najlepiej
    Św. Ojciec Pio opowiadał anegdotę wyrażającą prawdę o przemożnym orędownictwie Najświętszej Maryi Panny, o jej matczynej miłości (jest ona gotowa otworzyć niebo nawet największym grzesznikom):
    Pewnego razu Pan Jezus przechadzał się ze św. Piotrem po niebie. W pewnej chwili zorientował się, że wokół kręciły się typy o podejrzanym wyglądzie, o twarzach w żadnym razie niepasujących do nieba. Jezus zapytał św. Piotra, co ci ludzie robią w niebie. W odpowiedzi usłyszał, że to wina Jego Matki, bo gdy tylko Piotr się odwróci, ona wpuszcza wszystkich.

      • Koronka jest rodzajem ustnej modlitwy prywatnej lub wspólnotowej, polegającym na powtarzaniu prostych modlitw (np. Ojcze nasz. Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu, Wierzę w Boga), krótkich wezwań. Równocześnie w palcach przesuwany jest sznurek z paciorkami. Często jest to tradycyjna koronka czyli różaniec maryjny używany do odmawiania Koronki do Miłosierdzia Bożego. Są także inne konstrukcje, zależnie od liczby wezwań i tajemnic rozważanych. Praktyka odmawiania koronki wywodzi się ze zwyczajów zakonnych: Bracia nie znając łaciny w miejsce brewiarza odmawiali określoną liczbę zwykłych, prostych modlitw. Koronki są związane z uczczeniem Osób Boskich, tajemnic życia Chrystusa, Maryi, Aniołów lub Świętych Patronów. Szerzą m.in. kult Najświętszego Serca Jezusa, Miłosierdzia Bożego, pogłębiają prawdy wiary – o Trójcy Świętej lub Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Przez wieki miały służyć pogłębianiu religijności także ludzi świeckich.

        W tygodniowym porządku nabożeństw zalecano odmawiać następujące koronki:
        Niedziela -doTrójcy Przenajświętszej,
        Poniedziałek-do Boskiej Opatrzności,
        Wtorek – do Aniołów,
        Środa – do Św. Józefa,
        Czwartek – do Najświętszego Sakramentu,
        Piątek – do Pięciu Ran Chrystusa lub do Męki Pańskiej, Sobota – do Maryi..

  • Wszyscy jesteśmy sobie potrzebni.
    Dobrze,że jest ta strona,to forum.
    Panie błogosław nam wszystkim!

  • Mario II, mam do Ciebie wielką prośbę. Skoro mieszkasz niedaleko Łagiewnik, bardzo proszę pomodl się w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego o uzdrowienie mojego męża Stanisława z choroby nowotworowej. Bardzo proszę.

    • W niedzielę na TVP 1 jest transmisja o 7.00 z mszy w Łagiewnikach , można wysłać im intencje, będą modlić się o 15
      Będę pamiętała o Sławomir ę, ale wyślij tam maila, jest w necie,

    • To jest odległość 60 km, więc nie bywam tam na co dzień, ale jeśli tylko będę to się pomodlę, póki co będę odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego w intencji zdrowia Twojego męża .Pozdr.M

      • Droga Mario II czy możesz nam prezent świąteczny zrobić i wrócić na forum,proszę.
        Dość leniuchowania!!!

        • Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wszystkim
          z całego serca , aby miłość Boża objawiona w Jezusie ubogacała codzienność wiarą, nadzieją i pokojem.
          Dziękując za każdy gest dobroci gorąco pozdrawiam i zapewniam pamięć w modlitwie.
          Błogosławieństwa Bożego na każdy dzień i wzajemnej życzliwości.
          Maria II
          Eniu , Tobie szczególnie wiele DOBRA, Ty wiesz, że dużo mnie nauczyłaś.
          Niech zostanie tak jak jest, nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody.Szczęść Boże.M

          • Ale ale, po raz drugi to ta woda jest cieplejsza.
            Tobie też wszystko co NAJ!lepsze.
            Dziecię Jezus niech się opiekuje Twoją Rodziną

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!