Marzena: Wysłuchana prośba i wiele łask

Nie wiem od czego zacząć. Mam 28 lat. Swoje dwie Nowenny Pompejanskie odmówiłam ponad 2 lata temu w najtrudniejszym dla mnie okresie, ale dopiero teraz zdecydowałam się na świadectwo, moze dlatego że dopieo niedawno Duch Święty uświadomił mi że pierwsza nowenna została wysluchana czego wcześniej nie dostrzegłam, bo zapomniałam jak brzmiała jej intencja ,a na spełnienie drugiej ciągle czekam. Ale może zacznę od początku, choć historia jest bardzo długa, to dopiero teraz widze wyraźnie działanie Boga i jego opiekę nade mna i moją rodzina przez całe Nasze życie, za co gorąco dziękuję. W skrócie historia wyglada tak, że jeszcze w czasie technikum poznałam chłopaka, (urzekły mnie jego oczy, najpiękniejsze jakie kiedykolwiek widziałam). Od razu wpadliśmy sobie w oko i byliśmy parą ale tylko przed 2 miesiące, po czym związek skończył się zupełnie bez sensu, bez większego powodu co mocno męczylo mnie przez późniejsze lata. Krótko po tym poznałam innego chłopaka, myślałam może to ten, chociaż nie zauroczyl mnie jak tamten, to dałam nam szansę, (choć dzisiaj wiem, że to bylo trochę z zemsty, żeby sie odgryzc). Byłam głupią nastolatką która bardzo chciała doświadczyć prawdziwej miłości, zamiast tego przez lata dążyłam do swojego własnego dna emocjonalnego. Tkwilam w tym związku ponad 7 lat, mimo że od początku czułam ze coś jest nie tak, ignorowałam ten głos w sobie. Zareczylismy sie i planowaliśmy ślub. Chłopakowi nic nie mogłam zarzucić, kochal mnie i bylo nam razem dobrze, ale to była tylko iluzja a czym bliżej ślubu tym głośniej wszystko we mnie krzyczało ze to nie to, że to kłamstwo a nie miłość i nie dam rady dłużej udawać ani tak skłamać przed Bogiem. Jak osiąglam swoje dno? Żyłam w ciągłym strachu, lęku i przekonaniu że sama sobie w życiu nie poradze. Że nie mam innych przyjaciół poza moim narzeczonym. Ze zostanę sama.Nienawidzilam siebie, nie akceptowalam siebie. Porownywalam sie do innych, czułam ze jestem nikim i nie mam nic, a moje zycie straciło sens. Balam się co ludzie powiedzą i ze rodzina się od mnie odwróci jeśli odwołam ślub. Raniłam siebie, narzeczonego i rodzinę, byłam nieszczęśliwa i chciałam żeby ktoś to zauważył. Dziś wiem że to szatan wmawiał mi te straszne rzeczy, bo nie posluchalam Boga i weszłam w związek który powinna byłam od razu zakończyć. (Ale Bóg nam daje wolną wolę i czeka cierpliwie). Dodam że całe życie byłam wychowywana w wierze w Boga i chodziłam do kościoła, ale jak u większości ta wiara była letnia, a do Boga było mi daleko choć zawsze trzymała mnie ta myśl z tyłu głowy że nie mogę od niego odejść ani się odwrócić, trzymałam sie go jak przysłowiowej „matczynej spódnicy” i wracałam najczesniej w trudnych chwilach i od święta. Ale wracając do mojej historii, pamiętam jak dziś jak jadąc z rodziną na ostatni dzień ŚDM w Krk, powiedziałam sobie i Bogu, że dziś zakończę związek i odwołam ślub i tak sie stało. Zaczął się płacz i ból rozstania, bo nie chciałam nikogo skrzywdzić, było mi strasznie ciężko i chwyciłam za różaniec. Nowenne rozpoczęłam 7 wrzesnie 2016 a zakończyłam 30 października, w dniu urodzin tego chłopaka o pięknych oczach. (Dodam że przez te wszystkie lata kiedy byłam w związku co jakis czas myślałam o nim i byłam ciekawa co u niego, podświadomie ciągło mnie do niego , wiem też że był w stałym zwiazku). Tego samego dnia mój były narzeczony powiedział mi że kogoś poznał i ze ona go rozumie. To był dla mnie cios że po 3 miesiącach od rozstania poznał kogoś innego (tyle dla niego znaczylam, chociaż chciałam żeby mu sie ułożyło). Był to dla mnie tez znak żeby napisać do tamtego chłopaka i odnowić kontakt i tak zrobiłam, (też był akurat po ciężkim rozstaniu). Nawet po tylu latach od razu mieliśmy super kontakt a po 3 dniach poczułam że już nie myślę o byłym narzeczonym i że Bóg uleczyl moje serce, tak jak prosiłam. Od tamtej pory ten chłopak wciąż jest obecny w moim życiu bardzo blisko, jesteśmy przyjaciółmi i dzięki niemu na nowo pokochałam siebie i cała sie zmieniłam o 180 stopni. Zniknął strach lęk, mam cele w życiu, marzenia, ucze sie i rozwijam , mam przyjaciół , własną firmę, a wszystko co wmawiał mi szatan przez lata było nieprawdą i niepotrzebnie się bałam. Wystarczyło zaufać Bogu i Maryi a oni działali w ukryciu. Ten chłopak jest dla mnie wzorem i wiem że Bóg działa na mnie przez jego obecność. Jest wspaniały i dobry,jest wierzący choc nie chodzi do kościoła, to wiem ile ran nosi w sercu i modlę się teraz za niego nowenną do Matki Bożej Rozwiązującej węzły by uleczyła jego rany serca. Drugą nowenne odmówiłam zaraz po pierwszej i intencją było, by ten właśnie chłopak został kiedyś moim mężem. Wciąż nie jesteśmy razem ale jesteśmy blisko, nie spodziewałam się dostać aż tyle, za co jestem wdzięczna i codziennego dziękuję Bogu za tego chłopaka, bałam się że pojawił się i zniknie po kilku miesiącach, a stało się właśnie odwrotnie, to on ciągle był i jest kiedy inni pojawiali sie w moim życiu i znikali. Jego szukałam w każdym poznanym facecie ale myślałam ze nie mogłabym być dla niego dość dobra. W końcu naprawdę przyznałam przed sobą że właśnie jego chcę takiego jaki jest i że jestem gotowa na tą miłość. Wierzę że Bóg ma wobec Nas dobry plan inaczej już dawno zabrał by go z mojego życia. Ufam że moja intencja się spełni ale powtarzam że nie moja lecz Twoja wola Boże niech sie stanie. Bardzo zbliżyłam się do Boga, Jezusa i Maryi, wierze że Duch Święty mną przewodzi, a Bóg mówi do mnie poprzez Pismo Święte. W tym czasie otrzymałam wiele łask i opieki , czuję że wreszcie żyje. Odkąd modlę się o miłość tego chłopaka pojawiło się wiele znaków i słów które mnie prowadzą każdego dnia. Czasem jest ciężko, nachodzą wątpliwości i lęki, szatan próbuje mnie odciągnąć, przestraszyć (mój różaniec ma 51 koralików, pojawił się dodatkowy kiedy się modliłam i przysypiałam) ale ja ufam jeszcze bardziej choć często leją się łzy. Mam w sobie wiele spokoju, cierpliwości i ufności, a w rodzinie nie ma już kłótni. Z Bogiem żyje się lepiej dlatego warto zaufać bo wyciąga Nas z każdej ciemności i każdego grzechu. JEZUS za Nas umarł i dla Nas prawdziwie Zmartwychwstał abyśmy uwierzyli i przyjęli go do swoich serc. Módlcie się bo warto, Bóg nas podniesie z wszystkiego i słucha Nas zawsze dlatego oddajmy się w Jego ręce. Już nigdy nie chcę żyć bez Niego i powrócić do tej ciemności i rozpaczy w której byłam. Pan Zmartwychwstał Alleluja!

Maj - taki piękny miesiąc...

Spędź go najlepiej jak

z Maryją!

potrafisz - 

3
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
3 Wątki komentarzy
0 Wątki z odpowiedziami
2 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
2 Autorzy
Wojtektez Ania Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
tez Ania
Gość
tez Ania

Marzenko, gdy czytam Twoje świadectwo nasunęły mi się pewne refleksje. Napisałaś takie słowa ”…dzięki niemu na nowo pokochałam siebie i cała sie zmieniłam o 180 stopni. Zniknął strach lęk, mam cele w życiu, marzenia, ucze sie i rozwijam , mam przyjaciół , własną firmę… ” Tylko, że to wszystko musisz robić dla siebie, nie dla tego chłopaka. Widzisz z relacjami damsko-męskimi do ewentualnego sakramentu małżeństwa różnie może być. Ty jesteś wartościową, mądrą, zaradną kobieta nie dlatego, że ten chłopak…, tylko dlatego, że istniejesz, tak po prostu. Odnoszę wrażenie, że ten chłopak stał się dla Ciebie centrum Twojego życia i punktem… Czytaj więcej »

tez Ania
Gość
tez Ania

Marzenko, fakt, że znajomość z mężczyzną drgnęła tuż po odprawieniu pompejanki jeszcze nie świadczy o tym, że to Twój przyszły mąż. Ciesz się tą znajomością, ale i patrz obiektywnie, jak tę znajomość widzi ten chłopak. Czy on też mysli o Tobie jak o przyszłej żonie, czy jak o znajomej. I proszę Cie – nigdy nie buduj swojego poczucia własnej wartości na mężczyźnie. Jesteś wartościowa bo istniejesz, bo zapragnął Cię Bóg – koniec, kropka.

Wojtek
Gość
Wojtek

Bardzo dobrze, że zrezygnowałaś z małżeństwa, co do którego nie byłaś na 100% przekonana. Wydaje mi się, że to była bardzo słuszna decyzja. Natomiast co do Twojej obecnej sytuacji to mam obawy, że jest w tym więcej Twoich marzeń i oczekiwań niż rzeczywistego uczucia. Przykro mi to napisać ale wydaje mi się, że tylko Ty jesteś zakochana natomiast obiekt Twoich westchnień traktuje Cię tylko ( albo i aż ) jako swoją przyjaciółkę. Myślę, że przydałaby się bardzo szczera rozmowa i wyjaśnienie wzajemnych oczekiwań, bo może się okazać, że są one zupełnie różne.

Maj - taki piękny miesiąc...

Spędź go najlepiej jak

z Maryją!

potrafisz -