Marta: Przemyślenia po rozstaniu

Wiele osób pisze tu o swojej modlitwie po odejściu ukochanej osoby, po rozstaniu, czy porzuceniu. Również dla mnie takie rozstanie było powodem podjęcia modlitwy nowenną. Różaniec nie jest mi obcy, czasem odmawiam jedną część, czasami tylko dziesiątkę, czasem poświęcam codziennej modlitwie tylko kilka chwil, a czasem w ogóle. W cierpieniu jednak łatwiej znaleźć mi siły do modlitwy. Najbliższej osoby już nie ma, za to jest czas na myślenie i rozmowę z Bogiem.

Nie jest mi łatwo modlić się, ponieważ podświadomie pragnę powrotu ukochanej osoby. W komentarzach często piszecie, że każdy ma wolną wolę i nie można nikogo zmusić do miłości, więc taka intencja nie ma sensu. Inni piszą, że wszystko to zależy od Bożej Woli, której należy się podporządkować i dlatego lepiej raczej modlić się o miłość w ogóle, itp.

Sama nie wiem. Podziwiam osoby, które proszą o powrót ukochanych latami, nawet jeśli nie ma już w nich nadziei. Szanuję również tych, którzy odpuścili i wtedy ich życie zaczęło się na nowo układać, może z kimś innym. Nikt z nas jednak tej Woli Bożej nie zna, więc czasem nie rozumiem rad pt. „módl się lepiej o dobrego męża”, „Bóg ma dla Ciebie lepszy plan”. Po kilku latach ktoś napisze, że wymodlił kogoś o wiele lepszego i jest z tą osobą w szczęśliwym związku małżeńskim i mają trójkę dzieci, a po kilkunastu latach, kto wie, że jednak był rozwód, zdrada… Historia nie kończy się happy endem na ślubie i trzeba być gotowym na to, co może nas jeszcze w życiu spotkać, więc myślę, że każdy sam powinien zastanowić się po swojemu, o co pragnie się modlić i trzymać się tego, dopóki widzi w tym sens.

Widząc z jednej strony wytrwałość w modlitwie, a z drugiej strony rozczarowanie, kiedy tak bardzo czekamy, a jednak nic nie udaje się naprawić, ja sama boję się formułować swoją intencję dosłownie i z każdym dniem coraz mniej skupiam się na tym, o co proszę. Nawet kiedy słów brakuje, Bóg lepiej rozumie moje najgłębsze pragnienia. Nie jest to łatwe, mam ogromny mętlik w głowie, ale jednak chciałabym nauczyć się modlić dla samej modlitwy i skupić przede wszystkim na mojej relacji z Bogiem. I myślę, że pod tym względem moje rozstanie będzie dla mnie ważną lekcją pokory i miłości.

Wiele porzuconych osób modli się również o nawrócenie ukochanej osoby, co dobrze rozumiem i uważam za piękne, ale czasami wydaje mi się, że podświadomie zakładamy, że owo nawrócenie skieruje tę osobę z powrotem w naszą stronę, a tak chyba niekoniecznie musi być. Modląc się za kogoś utrzymujemy pewną więź z daną osobą, poświęcamy jej w dalszym ciągu więcej myśli niż samemu Bogu. Myślę, że czasem nie pozwala nam to się wyzwolić, ruszyć do przodu i żyć dalej swoim życiem, a nie życiem tej drugiej osoby.

To samo dotyczy wszelkich „znaków”, które utwierdzają nas w modlitwie o powrót. Zdarza się niestety, że interpretujemy rzeczywistość zgodnie z naszymi pragnieniami. Ja sama nie potrafię ocenić, czy są to rzeczywiście „znaki od Boga”, czy po prostu zbiegi okoliczności lub coś, co tylko rozprasza mnie w modlitwie, dlatego staram się na nich za bardzo nie koncentrować.

Liczba komentarzy pod wpisami osób modlących się o miłość pokazuje, jakie emocje budzi ten temat i jak wiele osób chciałoby po prostu czuć się kochanymi. Mając złamane serce chętnie czytamy wpisy innych osób z podobnym problemem, kibicując sobie wzajemnie i wyczekując dobrych nowin. Bardzo dobrze rozumiem pragnienie miłości i czułości, a także ból po stracie bliskiej osoby. Uświadomienie sobie, że ktoś ukochany może po prostu nie był odpowiednią dla nas osobą, niestety nie umniejsza odczuwanego przez nas cierpienia, a w sercu i tak gdzieś pozostaje nadzieja.

Są to jedynie moje przemyślenia i chciałam tu o nich napisać, choć nie potrafię dobrze ująć myśli w słowa. Nie mam za bardzo nikogo, z kim mogłabym o tym otwarcie porozmawiać, a szukam też nieśmiało wsparcia w modlitwie, ponieważ tak po ludzku jest mi przykro, tęsknię i czuję się teraz bardzo samotna. Trzymajcie się 🙂

Helena Pelczar

- zapomniana stygmatyczka

Spisana przez naocznych świadków. Świadectwo objawień Pana Jezusa

i Maryi. Historia przyjaźni z Aniołem Stróżem.

47
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
10 Wątki komentarzy
37 Wątki z odpowiedziami
24 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
22 Autorzy
menaJuż nie żonaKoeAnonimowaAgucha Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Dorota
Gość
Dorota

Bardzo trafnie ujęłaś to wszystko, zgadzam się z tym co piszesz dzięki za to że napisałaś. Pomodlę się za ciebie.

Maria
Gość
Maria

Pomodlilam się za Ciebie. Bardzo to świadectwo mi się podoba. Jest takie przemyślane i naprawdę pouczające. Dziękuję.

Aga
Gość
Aga

Mam to samo. Super napisałaś. Jeśli chcesz popisać odezwij się agnessiad97@gmail.com

Marta
Gość
Marta

Komuś życzliwemu nie spodobał się najwyraźniej Twój komentarz, tylko nie bardzo wiem czemu

alik
Gość
alik

Każdy ma swoje spojrzenie na pewne sprawy. Dla mnie małżeństwo to związek dwóch ludzi, którzy podjęli decyzję, że razem spędzą ze sobą życie. Czego to konkretnie dotyczy, akurat jest wypowiadane w Kościele podczas przysięgi. Rozumiem, że niektórzy wierzą w miłość tylko nawet nie chcę wnikać co ona w ludzkim wydaniu oznacza. Naukowcy mogą się zajmować oszacowaniem czasu ile trwa tzw. zauroczenie partnerem/partnerką (półtora roku?). Ludzie gonią za emocjami poszukują wciąż „miłości”, rozwodzą się gonią za czymś co jest pewnie w takim wydaniu nie uchwytne. A emocje w modlitwie są złe, pewnie w poszukiwaniu osoby z którą się będzie również, w… Czytaj więcej »

ewa
Gość
ewa

Marto, bardzo dojrzałe są te Twoje przemyślenia. Dawno nie czytałam tak dogłębnego ujęcia tego co ja niejednokrotnie czuję. Dziękuję, pomodlę się za Ciebie.

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Św. Augustyn pisał. >> Nic w życiu, dobre czy złe nie jest pewne,z wyjątkiem śmierci. Tylko śmierć jest pewna.<<

Waleczna
Gość
Waleczna

Rozumiem twoją tęsknotę….Dziękuję, że podzieliłaś się swoimi przemyśleniami. Jestem w gronie tych osób, którym nie udało się nawet porozmawiać z ukochaną osobą…tych, którzy dawno powinni zapomnieć. To wszystko nie jest jednak takie łatwe…. „Nasze pragnienia zawsze się modlą, choćby wargi milczały” 🙁 Trzymaj się!

Lulu
Gość
Lulu

Pragnienia,pragnienia i pragnienia. Wszedzie te pragnienia. Wczoraj ogladałam film z bardzo przystojnym facetem i mam pragnienie żeby byc na miejscu jego dziewczyny. Mam też wiele innych pragnien. Nie chodzi o to żeby nie skupiac sie na pragnieniach tylko na potrzebach, bo Bóg wysłuchuje naszych potrzeb a nie pragnien. Potrzeba to jest to co ci do życia niezbednie potrzebne a pragnienie to zwykła zachcianka. Nie módlcie sie o spełnianie przez Boga waszych zachcianek jak rozpieszczone bachory. Módlcie sie o to co wam najbardziej potrzeba. A wiecie co wam tak naprawde do życia jest potrzebne?

Marta
Gość
Marta

Jest jednak w życiu taka ważna potrzeba, jak potrzeba czułości i bliskości, którą jednym wypełnią koty, innym dzieci, jeszcze innym po prostu ktoś kogo się kocha.

Marta
Gość
Marta

Poza tym zawsze byłam przekonana, że pragnienia wynikają z naszych potrzeb, więc nie ukrywam jestem zaskoczona takim stanowczym przejawem karcenia innych za to, o co się modlą. Sam komentarz natomiast pobrzmiewa bardziej echem własnej frustracji i niezadowolenia życiem, dlatego z całego serca życzę więcej pogody ducha. Pozdrawiam 🙂

Lulu
Gość
Lulu

Mylisz sie. Pragnienia nie wynikaja z potrzeb. Po rozstaniu pojawiaja sie negatywne emocje, trzeba je przyjac, przeżyc, pogodzic sie z tym. Ktoś kto sie modli o powrót ucieka od tego i nie godzi sie z tym. Sztucznie wydłuża ten czas, daje niepotrzebna nadzieje, człowiek próbuje sie sam oszukac. To czysty egoizm, desperacka próba na siłe zatrzymania kogoś przy sobie tylko dlatego że było sie z kims silnie emocjonalnie zwiazanym.

Marta
Gość
Marta

Mylisz się:) ale wciąż pozdrawiam 🙂

Waleczna
Gość
Waleczna

Zrozumiałaś mój komentarz w dość skrajny sposób…oczywiście, że Bóg nie spełnia zachcianek, ale nie wszystko jest zachcianką. Oczywiście, że mam na myśli pragnienia, które trwają długo i są niezmienne, przemyślane… nie zwykle widzimisie. Zmodyfikowałabym też twoje stwierdzenie dotyczące wysłuchiwania tego typu rzeczy. Uważam, że Bóg wysluchuje naszych pragnień (choć czasem trzeba na to czekać latami) i udziela nam tego, czego w danej chwili potrzebujemy.

Lulu
Gość
Lulu

To że jakieś pragnienie trwa długo i jest niezmienne nie czyni go potrzeba. To że kobieta chce miec rodzine to jest normalne i nie trzeba Boga przekonywac nowennami, modlitwami. To że ktoś miesiacami modli sie o powrót człowieka który nie chce z dana osoba byc to dla mnie jest chore. Tak Bóg udziela nam tego czego w danej chwili potrzebujem. W modlitwie Ojcze nasz prosimy tylko o chleb powszedni i to tylko na dzisiaj i o przebaczenie grzechów to są podatawowe potrzeby człowieka. Poza tym Bog dobrze wie czego nam potrzeba.

Waleczna
Gość
Waleczna

Zdania na temat modlitwy o powrót danej osoby są podzielone…ale wbrew pozorom to wcale nie jest tak głupie jak się wydaje. Wielu osobom modlitwa w tej intencji pomaga przetrwać najtrudniejsze chwile zaraz po rozstaniu, a przede wszystkim buduje więź z Bogiem. Na pewno lepiej byłoby prosić wtedy o coś innego, ale jeśli to jedyna intencja, która rodzi się w głowie to i taka modlitwa jest wartościowa. Sama modliłam się długo w tej intencji. Nie otrzymałam tego, o co prosiłam, nie potrafiłam prosić o coś „w zamian”, moje uczucia wobec tamtej osoby nie wygasły… ale podkładając wtedy jedyną nadzieję w Bogu,… Czytaj więcej »

Lulu
Gość
Lulu

Uczucia gasna kiedy sie wyraża, noewyrażone uczucia nigdy nie odejda. Można w sobie pielegnowac uczucia całe życie, tylko po co? Po to żeby cierpiec? A potem płakac że Bóg tak chciał?

Kinga
Gość
Kinga

W końcu ktoś napisał tak jak ja myślę… Tylko że ja poszłam dalej lub nieco w bok po takich przemyśleniach: bez względu na to co myślę i jak to sobie nazwę i przeanalizuję, to będzie tak jak ma być. Czasem więc nie warto aż tak rozmyślać bo życia tym się nie ułoży. Trzeba, choć często się nie lubi, oddać się temu co poza mną.

Lutz
Gość
Lutz

Pieknie napisane , z niesamowitą szczerością i mądrością ,z perspektywy czasu mogę tylko powiedzieć że łatwiej żyje się samemu, a rodzina i wyobrażenie o niej potrafią strącić człowieka w ogromne problemy, ponieważ są ludzie którzy wykorzystują małżeństwo i dzieci do swoich podstępnych celów. Pomodle się za ciebie .

Anonim
Gość
Anonim

Niecały rok mija od porzucenia mnie dla innej, przez osobę, za którą mogłabym skoczyć w ogień. Tyle lat, tyle wszystkiego i na co to było…jednego dnia wyznania miłości, a następnego zegnaj na zawsze…depresja przyszła od razu. Modlitwa pompejańska odmówiona, nawet nie w intencji powrotu tej osoby, tylko po prostu prośba o pomoc w uporządkowaniu tego wszystkiego…leki już były, psychiatra i psycholog, wszystko było. Nie zamykam się wcale w domu, mam swoje aktywności, mam przyjaciół i znajomych. I cieszy mnie to tylko chwilami, bo przez większość czasu jest rozpacz i tak ogromny smutek, że nie jestem w stanie tego znieść i… Czytaj więcej »

Zuzanka
Gość
Zuzanka

Anomin przeczytalam Twoj komentarz i polecam filmik Szustaka https://www.youtube.com/watch?v=SE-5JYaMjc4&t=228s. Bedzie dobrze tylko trwaj w modlitwie i ufaj Bogu. Pomodle sie za Ciebie. Powodzenia!

Marta
Gość
Marta

Napisałam Ci 2 komentarze, ale oba zostały zablokowane… 🙁

Lulu
Gość
Lulu

Żeczywiście twoja miłość do tej osoby jest chora.

Marta
Gość
Marta

Chore to jest, z jaką łatwością na tym różańcowym forum wydaje się osądy na osobach, ktore przyznają się do cierpienia na depresję i szukają wsparcia, pomocy. Przykre to. Trochę wyrozumiałości i delikatności polecam na przyszłość. I może jeszcze lekcję ortografii. Ja wysiadam, ale niestety niesmak pozostanie.

Natomiast droga Anonimowa, pisałam ci odpowiedź przez godzinę, ale wpis się nie pojawił 🙁 Gdyby dało się z Tobą skontaktować poza forum, to chętnie napiszę jeszcze raz. Trzymaj się!

AgnieszkaC
Gość
AgnieszkaC

Nie zrażaj się, wszędzie są różni ludzie i życiu codziennym i w internecie. im więcej ich poznasz, tym twardsza będziesz.
A co do nieukazania się komentarzy, może dodałaś link, to długo przechodzi moderację.

Lulu
Gość
Lulu

Jeśli uważasz że wydałam jakiś osąd to jest to osąd miłości, zachowania a nie osoby i to nie było do Ciebie Marto tylko do anonima. Uderz w stuł a norzyce sie odezwom

Ewelina
Gość
Ewelina

Anonimie, doskonale Cię rozumiem, od 2 lat przeżywam dokładnie to samo…po co On stanął na mojej drodze?

Agucha
Gość
Agucha

jest taka konferencja KS Grzywocza właśnie o nieodwzajemnionych uczuciach ‚niespełnione zakochanie’, polecam

Klara
Gość
Klara

Moja siostra twierdzi, że potrzeba 3 lat aby pogodzić się z tym, że facet nas zostawił. Byłam w takiej sytuacji jak Ty, ale dzięki Bogu już powoli z tego wychodzę. U mnie minęły 2 lata i jest ok. Wszystko jest do przeżycia trzeba się tylko wziąć w garść. Brzmi banalnie, ale to prawda. A wiem co czujesz, wszystko można. Nie karm się tym facetem i wspomnieniami bo to tylko pogarsza sytuację.

tez Ania
Gość
tez Ania

Klaro, podpiszę się pod Twoim komentarzem. I ja mam za sobą nieodwzajemnione uczucie. Potwierdzam, najgorsze co można sobie zafundować to karmienie się tym facetem. Dużo dobra i dla Klary i dla Autorki świadectwa.

Anonimowa
Gość
Anonimowa

Dziekuje za te komentarze. Szczególnie dzięki dla Marty, że poświęciła aż godzinę na napisaniu odpowiedzi! Szkoda tylko, że komentarz się nie pojawił. Od czasu do czasu tu zaglądam, lubię czytać pozytywne świadectwa, chociaż i tak czuje się już pozbawiona nadziei, niestety. Zawsze pragnęłam jednej miłości, by była na całe życie i żeby to był jedyny mężczyzna w moim życiu. I wszystko szło w bardzo odpowiednim i dobrym kierunku…narzeczenstwo, mieszkanie razem, związek praktycznie bez kłótni…po prostu wiem, że gdyby nie te portale społecznościowe jak instagram to dalej bylibyśmy szczęśliwa parą. Tam jest tak łatwo zachłysnąć się czyjaś urodą i wyidealizowanym życiem… Czytaj więcej »

Koe
Gość
Koe

Anonimowa, mieszkałas razem z nim przed ślubem? Nie wiem czy to się Panu Bogu podoba… Zdania są podzielone ale wydaje mi się że jest to uznawane za grzech nawet jeśli żyliscie w czystości. To już tak jakby małżeństwo… Miezzkaliscie jak małżeństwo wcale nim nie będąc… A jak u was było z czystością? Jeśli on odszedł do innej to lepiej ze stało się to przed ślubem niż po… Wiem że cierpisz i mi przykro ale tak jak już było mówione: nie da się nikogo zmusić żeby trwał przy nas i nas kochał. Czekaj na prawdziwą, jeszcze piękniejsza miłość! A i tak… Czytaj więcej »

Anonimowa
Gość
Anonimowa

Masz absolutną rację, że lepiej, że stało się to jeszcze przed ślubem. I oczywiście nikogo nie można zmuszać do miłości, sama nie wytrzymałabym długo, gdybym wiedziała, że ktoś przy mnie trwa nie kochając już…Ale w moim konkretnym przypadku o nic nie podejrzewałam, że takie będzie zakończenie…Przeżyłabym to o wiele lepiej, gdyby po prostu odbyło się to bez udziału i wpływów osób trzecich…Jeśli się ponownie zakocham to naprawdę będzie cud. Tylko czy Bóg pozwoli, tego nie wiem. Staram się jakoś to wszystko udźwignąć, bo zdaje sobie sprawę, że nie ja jedyna i nie ostatnia…Szkoda, że nie mogę byc silniejsza. Ale z… Czytaj więcej »

Koe
Gość
Koe

Najpierw Boga postaw na pierwszym miejscu a później bierz się za mężczyznę 🙂 być może Bóg dopuścił do tego po to abyś nie żyła w grzechu. Teraz masz czas dla Niego, możesz pewne rzeczy przewartosciowac… Mieszkanie przed ślubem to grzech. W tym sensie to nie była miłość. Były emocje uczucia itd. Ale nie była to Boża miłość bo nie była poddana Jego prawu. Ale jeszcze wszystko przed Tobą, znajdziesz miłość tylko trzeba ją pielęgnować odpowiednio 🙂 ta miłość była zbudowana na piasku, nic dziwnego że zdmuchnal ją wiatr. Kolejna miłość zbuduj na skale jaką jest Jezus. Ani czas, ani problemy,… Czytaj więcej »

Lulu
Gość
Lulu

Sprytnie ominęłaś pytanie o mieszkanie razem przed ślubem? A byliście prawdziwymi narzeczonymi z data ślubu czy tylko to tak ładnie nazwałaś?

Klara
Gość
Klara

Koe no niby masz rację z tym mieszkaniem czystością itp. U mnie poleciało, grzeszylismy i biorę to na klate. Mieszkaliśmy razem, seks był też. Ale mimo, że minęły 2 lata od rozstania, ogarnęłam się, ale dalej uważam, że to była szczera miłość (z mojej strony z jego sama nie wiem. Moja terapeutka twierdziła, że mnie kochał. Znała cała historie że szczegółami). A co z małżeństwami, które są szczęśliwe a przed ślubem żyli jak większość? Też ich miłość była budowana na piasku? Jakoś trudno mi uwierzyć skoro mimo to są szczęśliwi. Ja nie bronię takich par tylko próbuje zrozumieć, dlaczego niektórym… Czytaj więcej »

tez Ania
Gość
tez Ania

Być może jest tak (podkreślam być może), że część takich par decyduje się na małżeństwo gdyż są sobą zafascynowani pod względem seksualnym – mają świetny seks, dużo czułości, dotyku itd. Tylko, że w tym wszystkim nie biorą pod uwagę, że tak naprawdę nie zdążyli się wzajemnie poznać i po kilku latach, a czasem po kilku miesiącach odkrywają, że żyją w małżeństwie z tak naprawdę obcym człowiekiem. Nie pastwię się nad tymi ludźmi bo oni przeżywają życiowe tragedie. Takie pary już po ślubie odkrywają, że mają kompletnie różne oczekiwania wobec małżeństwa, wobec siebie wzajemnie, zupełnie inaczej widzą życie. Okazuje się, że… Czytaj więcej »

Klara
Gość
Klara

Mam na myśli małżeństwa z długoletnim stażem, które żyją normalnie. Np. Rodzice moich koleżanek. Nie wiem czy żyli w czystości. Nie chcę żadnych ankiet przeprowadzać hehe, ale wątpię. A jakoś żyją jest ok. Wiadomo problemy są te nikogo nie omijają.
Wiem… Nikt nie jest w stanie na to odpowiedzieć tylko Bóg, ale dla mnie to takie nie sprawiedliwe…

Klara
Gość
Klara

Jeszcze apropo seksu… Nie chciałabym tu zbytnio rozwijać wątków seksualnych i się nad nimi skupiać. Ale chce dodać tylko, że seks z osobą która się kocha a osoba która wydaje Ci sie, że łączy Cię miłość to niebo a ziemia. Niestety mam porównanie…

tez Ania
Gość
tez Ania

Spoko, jesteśmy ludźmi w większości dorosłymi. Ludzie dorośli rozmawiają o wszystkim, o seksie też – byle oczywiście zachowując akceptowalny język i poziom. Rozumiem, że w tym może być problem gdyż nie wiemy kto i w jaki sposób włączy się do rozmowy. Być może jest tak, że część par podejmuje walkę o małżeństwo, a część odpuszcza. Jeżeli jeszcze jedno z małżonków kogoś pozna wtedy faktycznie może być już trudno uratować małżeństwo.

tez Ania
Gość
tez Ania

My kobiety jesteśmy tak skonstruowane, że seks jest dla nas dowodem, że mężczyzna nas kocha. Dlatego wiele kobiet seks bierze za dowód miłości. Są pewne, że to mężczyzna ich życia. Dopiero po ślubie odkrywają, że poza seksem nic ich z tym mężczyzną nie łączy gdyż zupełnie inaczej widzą małżeństwo i wspólne życie. Dopiero po opadnięciu emocji zaczynają widzieć, że ten człowiek ma charakter, osobowość, zwyczaje, które uniemożliwiają wspólne życie. Może też okazać się, że ten świetny w łóżku kochanek jest niedojrzały do małżeństwa.

Lulu
Gość
Lulu

Mów za siebie. Jestem kobieta i nie biore seksu za dowód miłość. Wydawało mi sie że kobiety w pierwszej kolejności patrza na osobowość meżczyzny. W ogóle wydaje mi sie że zdrowi dorośli ludzie, tak kobiety jak i meżczyzni w pierwszej kolejności patrza na osobowość. Ci którzy w seksie w pierwszej kolejności szukaja dowodów miłości maja chyba coś nie tak z psychika.

Ewelina
Gość
Ewelina

Mój pierwszy mąż zmarł, miał nowotwór. Po 8 latach wzięłam ślub kościelny z dojrzałym, wydawało mi się wtedy, znanym od lat kolegą. Długo zabiegał o moje względy. Zakochaliśmy się w sobie. Po 5 latach małżeństwa, spakował się i wyprowadził. Argumenty jego odejścia były tak banalne, że wstyd pisać. Dziecinada!!!
Dlatego napisałam – „po co On stanął na mojej drodze?” Ja teraz bardzo to przeżywam, właśnie już 2 lata. To zrobił mąż, z którym mam ślub kościelny. Przykre!!!!

Już nie żona
Gość
Już nie żona

Czas , czas i jeszcze raz czas. Rok to zbyt mało , żeby się ogarnąć , być gotowym na spojrzenie na coś z perspektywy i dokłada ocenę ….. ja leczę rany już prawie dwa lata i każdego dnia jest lepiej , bo z perspektywy widać lepiej itd. Itd …. Modlitwa pomaga bardzo. Modlę się tez o to, żeby nie nienawidzieć, bo to nagle się pojawiło i tkwi we mnie od tygodni…

mena
Gość
mena

Jak szatanowi nie udało się,pokonać Cię rozpaczą to wybrał inną metode .
Jesteś jednak już wprawiona i z łaską Bożą z łatwością i to pokonasz ..