Luiza: Czuję się jak nowa osoba

W nerwice wpakowal mnie grzech ciezki – wspolzycie przed slubem przez dwa lata. Przed poznaniem mojego meza bylam bardzo blisko Boga. Byl On dla mnie bardziej realny niz codziennie napotykane osoby. A jednak… Z takiej bliskosci stoczylam sie na dno grzechu, wlasna decyzja wygonilam Ducha Sw z mojego zycia. Bylo to dla mnie najbardziej straszliwe doswiadczenie w zyciu. Pomimo tego, ze na zewnatrz moje zycie bylo radosne i szczesliwe, wewnatrz odczuwalam przeogromna, nieogarniona pustke, tesknote za zyciem pelnym pokoju i obecnosci samego Boga. Od poznania meza i wspolnego zycia w grzechu zaprzestalam sie modlic. Oczywiscie zaprzestalam rowniez przyjmowac Komunie Sw. Probowalam znalezc jak najwiecej zajec aby tylko nie spojrzec prawdzie w oczy. Myslalam ze od dnia slubu koscielnego wszystko wroci do normy. Nie wrocilo. Zaczelam miec przeogromne wyrzuty sumienia, wsciekle wrecz oskarzenia i nie moglam sobie wybaczyc mojego czynu. Wpadalam w coraz wiekszy niepokoj, nerwice. Serce szalalo, trzy dni spedzilam w szpitalu, gdzie moje cialo dostawalo jakichs dziwnych wstrzasow i okresowych oslabien, pomimo ze wyniki byly idealne. Mialam potworny niepokoj, metlik w glowie i przeogromny strach. Dochodzily do mnie mysli, ze jestem opetana, gdyz drgawek dostawalam nawet podczas adoracji Przenajswietszego Sakramentu. Kilkakrotnie bylam kuszona zeby pozwolic zlemu wejsc do mojego serca. W tych momentach czulam ze zle niemalze dotykalo mojej duszy. Mialam momenty niezwykle silnych pokus popelnienia samobojstwa. Myslalam ze wyladuje w szpitalu psychiatrycznym. Nowenne pompejanska odmawialam juz wczesniej, przed poznaniem meza wiec znalam te modlitwe. Bylam juz tak zdesperowana, ze Pompejanka stala sie dla mnie ostatnia deska ratunku. Zaczelam ja odmawiac 5go czerwca, dzisiaj byl ostatni dzien. Juz od pierwszego dnia poczulam fale pokoju, jakiego nie zaznalam od tak dawna! Az dziwnie sie z tym czulam. Odmawialam trzy czesci rozanca kazdego dnia, czasami cztery. Bywalo roznie, niekiedy bardzo ciezko, ale sie nie poddawalam. Ataki paniki pojawialy sie w najbardziej nieoczekiwanych momentach. Ja sie jednak nie poddawalam. Od zaczecia czesci dziekczynnej, Maryja ‚podala’ mi kurs Jak stac sie urzekajaca, ktory bardzo mi pomogl na nowo uwierzyc w siebie i zaczac cieszyc sie na nowo zyciem, Bogiem, soba i osobami mi bliskimi. Dzisiaj juz ostatni dzien mojej nowenny. Czuje sie jak nowa osoba. Najukochansza Matenka uzdrowila moja dusze, cialo, mysli. Maryja jest mi najslodsza i najpotezniejsza obrona od zlego. Matuchno najczulsza, dziekuje Ci za uratowanie mojego zycia. Za uratowanie mojej rodziny. Kocham Cie calym sercem i Tobie, Maryjo oddaje moje zycie i zycie mojego dziecka, meza i cala rodzine. Totus Tuus Maryjo!

1
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
1 Wątki komentarzy
0 Wątki z odpowiedziami
1 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
1 Autorzy
Magda Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Magda
Gość
Magda

Droga Luizo. Czytając Twoje świadectwo… widziałam siebie. Dokładnie to samo przeżyłam.. Nasze historie są tak bardzo podobne. Wiem jak okropne jest to niszczące poczucie winy, paniczny lęk, jak bardzo chciałoby się cofnąć czas i nie popełniać pewnych błędów. Ja powoli wychodzę dzięki Matce Przenajświętszej z nerwicy lękowej.
Bardzo zachęcam wszystkich do odmawiania miesięcznego nabożeństwa do Matki Najświętszej (do kupienia na tej stronie)… dało mi dużo nadziei i sił do życia.
P.S. Obecnie jestem na początku kursu, o którym napisałaś i mam wielką nadzieję, że to będzie kolejny krok w dobrą stronę.

Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂