Anna – LIST: Nerwica lękowa i natręctwa myślowe

Witam, chciałam podzielić się z Wami moim świadectwem choć jeszcze nie ukończyłam odmawiać nowenny. To moja pierwsza nowenna i zaczęłam ją odmawiać, bo nie wiedziałam w jaki sposób samej sobie pomóc. Zachorowałam na nerwice lękową choć cierpiałam już na nerwice natręctw (nie wiedziałam o tym). Zaczęło się od napadu irracjonalnego lęku, po którym trzęsłam się okropnie i nie mogłam spać. Myślałam wtedy, że zaczyna się schizofrenia bo mam obawy przed tą chorobą. Bałam się, że zachoruje. Na nowennę natknęłam się dzięki mojej mamie, która ze swojej pracy przyniosła tą małą książeczkę do odmawiania nowenny, znalazła ją przypadkiem i wzięła do domu. Pomyślałam, że to znak od Boga dla mnie. Zaczełam ją odmawiać ale pierwsze dni wypełnione były płaczem, bezsensem i myślą o niechęci do dalszego życia. Jednak z dnia na dzień było coraz lepiej. Nadszedł spokój, lęki odeszły ale zostały myśli natrętne. Czułam w sobie taki błogi spokój. Dzisiaj jestem na 6 dniu części dziękczynnej nowenny i tak naprawdę od pierwszego dnia czuje się gorzej. Odmawiam nowennę bez przekonania i lęki również wróciły. Tej nocy nie spałam ciągle myśląc, że zaraz dostanę schizofrenii. Nawet hydroksyzyna nie pomagała na sen. Mam nadzieje, że to chwilowe pogorszenie mojego stanu. Staram się modlić gorliwie ale to trudne dla mnie teraz. Chciałabym z całą ufnością zawierzyć się Bogu i Matce Najświętszej. Proszę o wsparcie mnie modlitwą…

Msza Święta

w Pompejach

- 25 maja 2021

  • Módl się dalej, na pewno nie przerywaj nowenny! Być może to dla Ciebie próba, żeby jeszcze bardziej zawierzyć się Bogu i Maryi, im trudniejsza modlitwa tym większe efekty przyjdą!

  • Anno, wiem, że jest Ci bardzo ciężko.Dobrze, że odmawiasz różaniec, na pewno będą owoce tej modlitwy, to kwestia czasu. Matka Boża nie zostawia bez pomocy.
    Piszesz ,że wrócił lęk – bardzo się boisz schizofrenii, nie masz wpływu na to czy zachorujesz czy nie,lękiem i takimi rozmyśleniami pogorszysz sytuację. Jeszcze są niewykryte wszystkie przyczyny zachorowania na tę chorobę.
    Natomiast masz wpływ na to, żeby stanąć na nogi ..Najlepiej gdybyś miała czas na zajęcia sportowe , na spotkanie z bliskimi ludźmi,żebyś jak najmniej miała czasu na rozmyślania . Poza tym,
    nie powinnaś może żyć bez pomocy specjalistów.W takiej sytuacji istotna jest konkretna pomoc, a nie aplikuj sobie hydrozyzyny.
    Oczywiście będę się modlić o Twoje zdrowie- obiecuję, dobrego życzę.M.

  • Będę się za Ciebie modlić-proszę Cię o modlitwę za mnie.
    Tak jak napisła Maria II – wartoby porozmawiać z kimś bliskim o lękach-ich przyczynie itd., zwrócić się o pomoc do specjalisty, uprawiać jakąś formę sportu/hobby.
    Pamiętaj Twój Anioł Stróż jest zawsze przy Tobie – możesz się do Niego zwracać w każdej chwili.

  • Droga Aniu mój mąż ciężko choruje na problemy z chodzeniem ja Nowennę Pompejańska odmawiam od 2 lat bez przerwy o jego zdrowie.Tak dużo się dzieje w trakcie odmawiania.Przeczytaj sobie świadectwo Bożena -ufam Tobie.Od tamtej pory gdy napisałam świadectwo zmieniło się jeszcze mocniej zaufałam Panu i Maryi mam w sercu spokój.Codziennie klękam przed krzyżem i błagam Jezusa żeby się tym zajął.Odmawiam koronkę Jezu ty się tym zajmnij.Mam w sercu spokój chociażz przychodził zwątpienie.Wiesz kochana moja modlitwa zmieniła nie tylko mnie ale moja rodzinę a w szczególności mojego chorego męża.Choroba jest straszna i postępuje,ale Bóg może wszystko zmienić.Coz my możemy zrobić ,sami nic tylko z Bogiem,wybierz się na mszę o uzdrowienie one pomagają.Zawierzaj się Bogu i Maryi i mocno wierzę.Ja już byłam w takim dolku psychicznym ,mój mąż również ale matuchna powoli nas podniosła.Ja nie przestanę błagać Boga o uzdrowienie mojego męża i nigdy nie przestanę się modlić.Oddaj wszystko Bogu i wierz że nasz Pan może wszystko.

  • Lęk to jest broń szatana. Bóg stwarzając ludzi, chciał, aby podziwiali piękno świata przez Niego stworzonego i trwali w dziękczynieniu. Dziękuj Jezusowi za ten stan ducha, za lęki, które zbliżą Cię do Boga, za życie takie jakie masz i za wszystko co Cię spotyka. Maria Vadia zaleca taką modlitwę dziękczynną. Posłuchaj jej na joutubie jak również innych księży np. Pawlukiewicza, Krzysztofa Grzywocza i innych, którzy radzą jak pozbyć się lęków. Maria II dobrze Ci radzi. Zmięń swoje postępowanie, módl się i pracuj. Szukaj sobie zajęć, abyś nie miała czasu na użalanie się nad sobą. To od Ciebie zależy, czy zechcesz radośnie iść przez życie. Zły nie nawidzi ludzi radosnych. Jesteś dzieckiem Boga. On Cię kocha. Umarł za Ciebie zabierając na krzyż wszystkie Twoje grzechy i choroby. Zacznij od spowiedzi generalnej, częstego uczestnictwa we Mszy Świętej i przyjmowania Jezusa w Komunii Świętej.
    Żywa wiara , dziecięca ufność w Miłosierdzie Boże, pośrednictwo Maryi w upraszaniu łask czynią cuda.
    Uwierz. Jezus żyje.

  • Witaj Anno. Ja również mam nerwice/depresję lękową. byliśmy z mężem świadkami jehowy. Wyszliśmy z tej „religii” na dobre ,złe, patologiczne sytuacje się skończyły. Bóg nas przytulił i pobłogosławił w życiu wieloma łaskami, ale pozostały skutki uboczne- nerwica lękowa. Mam wtedy też silne dreszcze, niepokój, ale i wysokie skoki ciśnienia i pulsu. Dopiero po 2 latach takiej męki poszłam do lekarza, dostałam lek antydepresyjny- te leki podwyższają poziom serotoniny-hormonu szczęścia. Nie leczą, ale pozwalają na jakiś czas wyciszyć się i w tym czasie zadbać o siebie – najlepiej jakieś hobby /lekki sport, działeczka, przyjaciele/ A DO TEGO TERAPIA U PSYCHOLOGA KONIECZNA i oczywiście Modlitwa. Mnie pomaga też lektura książek duchowych. Tak jak ty myślałam, że to inna choroba, ja myślałam, że serce. Zrobiłam jednak badania, a kardiolog stwierdził,że to nie serce. Jakiś czas temu zaczęłam Nowennę Pompejańską i w drugim dniu pani doktor moja poleciła mi super psychologa, okazało się ,że Pan doktor zna tematykę sekt, ukończył nawet teologię na KUL-u, rozumie mnie i pomaga. Jak widzisz trzeba iść do specjalisty, sama bym sobie nie poradziła. Hydroxysina jest szkodliwa i niebezpieczna, znajoma miała prawie zapaść po niej. Pomodlę się za Ciebie. Pozdrawiam. Do boju o siebie, bo życie jest piękne !

  • Aniu trwaj na modlitwie. Nie ma lepszego pośrednika do Pana naszego niż Maryja. Wiem co przeżywasz, sama na to choruję i często odpadam z sił. Ale ufam, że dobry Bóg dopuszcza to cierpienie w jakimś celu. I kiedyś będzie jego kres. A modlitwa pomoże Ci to przejść. Gdybyś potrzebowała wsparcia mogę wymienić się telefonem lub meilem.

    • Nie jestes sama, widze ze jest nas tutaj paru 🙂 trzeba isc do przodu bo nie jestesmy od tak na tej ziemi,tez mam te ataki leku nerwica lekowa napady paniki cisnienie podwyzszone itd.tez dostalem jakis antydepresant ale nie wziolem wywalilem do kosza gdy zobaczylem sklad dzialania itp postanowilem sobie z tym sam poradzic,jedno wiem musisz miec jakies zajecie 🙂 noi nowenna to podstawa ja modle sie z nadziejo,ze to minie jefno juz odmowilem na poczotku pare pierwszych dni taka ulga!!! I znowu jest meka teraz modle sie za tesciowo bo potrzebuje pomocy,modl sie aniu to nic nie kosztuje zycze ci bys z tego wyszla jak cos potrzebujesz pisz! mieszkam 2500 km od polski ale to nie problem 🙂 pozdrawiam wszystkich.Z Panem Bogiem.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!