Bartek: Dziś jesteśmy razem szczęśliwi

Szczęść Boże, witam wszystkich,
Piszę moje świadectwo po blisko dwóch latach od wysłuchania mojej prośby zawartej w Nowennie Pompejańskiej. W roku 2013 moje małżeństwo dotknął wielki kryzys.
Nie rozpisując się za bardzo po prostu zawiodłem jako mąż i ojciec dwójki wspaniałych córek. Podjęliśmy decyzję o separacji chociaż żona, która również jest osobą wierzącą i praktykującą zaczęła się zastanawiać nawet nad rozwodem. Po dwuletnim okresie separacji, który był chyba najgorszy w moim życiu natknąłem się na Nowennę Pompejańską. Kiedy o niej przeczytałem czułem, że muszę spróbować. W trakcie odmawiania NP nasza sytuacja małżeńska wcale się nie poprawiała a momentami wręcz przeciwnie a ja cały czas słyszałem w głowie dziwne podszepty typu to nie ma sensu, odpuść sobie, nic z tego nie będzie itp.. Mimo to dotrwałem do końca NP i wtedy poczułem wielki wewnętrzny spokój o moje małżeństwo. Z czasem ten spokój zaczęła również dostrzegać moja żona. Po ponad roku od zakończenia Nowenny zdecydowaliśmy z żoną, że spróbujemy od nowa. Dziś jesteśmy razem szczęśliwi i nie wracamy do tego co było. Jestem pewien, że przez tą Nowennę nasza wspaniała Matka Maryja wyprosiła u naszego Pana łaskę naszego pojednania.
Polecam wszystkim wątpiącym i przeżywającym trudne a nawet beznadziejne sytuacje (moja momentami taka była) aby z całych sił zawierzyć i zaufać naszej najukochańszej Mamie – Maryji, Która nie zostawi nas samych, musi tylko bezgranicznie jej zaufać i cierpliwie czekać na jej łaski.
Dziękuję i Szczęć Boże.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
To świadectwo zostało opublikowane w czasopiśmie „Królowa Różańca Świętego” nr 29, które można zamówić na stronie: www.rosemaria.pl

W cieniu Krzyża.

Opowieść o św. Ricie z Cascii.

  • Bartku a co powiesz komus co modli sie kilkanascie lat o rodzine i nic z tego nie wychodzi, naprawde trudno modlic sie z gorliwa ufnoscia w tym momencie bo kazda modlitwa w takiej sytuacji to chyba jest jeszcze wiara choc nadziei juz brak

  • Proszę o modlitwę o przemianę serca mojego meza.By pojął że jego miejsce tu gdzie go Bóg postawił czyli przy mnie i dzieciach.Za mną bym pokochała męża od nowa , wybaczyła jemu wszystkie krzywdy które mi wyrządził.Nasze małżeństwo też przechodziło kryzys chciałam rozwodu.Jest o wiele lepiej ale widzę jak demon łatwo nie dopuszcza.Prosze módlcie się za moja rodzina

    • Do Karoliny, módlmy się codziennie za małżeństwa w kryzysie, aby Pan okazał swoją moc i chwałę i przyszedł z łaską odrodzenia do naszych małżeństw, wystarczy choć jedno Zdrowas Mario w tej intencji…Ja walczę modlitwą o męża 2,5roku, i wiem że to tylko dzięki Maryji, bo otrzymałam tą łaskę, że kocham człowieka, który zostawił mnie i dzieci dla innej…
      Bardzo się cieszę Bartku, że wasze małżeństwo zostało uratowane☺Chwala Panu i Maryji☺Ufam Panu i Jego Słowu „Proście a będzie wam dane” i wielu innym. Niech Pan Wam błogosławi i strzeże każdego dnia☺

      • zona nie walczysz sama ,bo ja juz od jakiegos czasu do ciebie i innych dolaczylam ,karolino ty tez sie przylacz ,bo w jednosci sila,jedna kropla wody szkody nie wyrzdzi ale fala potrafi samochod przeniesc ,wiec moze jeszcze wiecej osob sie przylaczy,do nas

  • Ja też się cieszę Bartku, że wasze małżeństwo zostało uratowane. Chwała Panu i Mateczce!!! Moje przechodzi kryzys rok i 3 miesiące. Modle się codziennie z wielką nadzieją, że też zostanie uratowane. Raz jestem pełna optymizmu, innym razem tracę nadzieję. Wiem, że wielka wiara czyni wielkie cuda, ale jestem małym, poranionym i przerażonym człowiekiem. Próbuję zawierzać z całej mocy, ale widocznie jeszcze za mało mam jej w sercu. Jak to zrobić…??? Różańce, msze, litanie, modlitwy, nowenny, zawierzenia, spowiedzi co 2- 3 tygodnie. Cóż, czekam, proszę i dziękuję!!!

  • Ja po 4 latach nieustannej modlitwy o małżeństwo, po omówieniu 14 nowenn pompejańskich w tej intencji w dniu 16 maja br straciłam nadzieję, bo sąd orzekł rozwód. Mój mąż Karol na pytanie, czy widzi szansę na uratowanie małżeństwa odpowiedział,ze absolutnie nie, nie ma takiej możliwości. 9 maja skończyłam nowennę pompejańską w intencji o uwolnienie mojego męża od wszelkich złych duchów nieczystości i wszelkiego zła a mój brat, aby wycofał pozew rozwodowy i zapragnął i zaczął ratować nasze małżeństwo. Niestety tak się nie stało. Czy Matka Boża mnie nie Słyszy?
    12 maja przed rozprawą pojechałam do Częstochowy, bo miałam zamówioną msze świętą i nic. Nie udało się uratować mojego małżeństwa. Jestem po rozwodzie. Umieram z bólu i nie wiem jak dalej żyć. Proszę Was o modlitwę.

    • Przykre to Asiu, tyle modlitw… wielka to tajemnica, dlaczego jedni trochę się pomodlą i otrzymują piękne łaski a inni modlą się nieustannie i nie otrzymują tego o co proszą? W Piśmie Świętym jest napisane, że Bóg nie ma względu na osoby, ale czasami niektórzy niosą bardzo ciężki krzyż…

    • Trzeba było nie łapac męża na 4 litery, a modlić się o dobrego męza… Dzisiaj może nie byłoby rozwodu, bo moze nie byłoby z nim ślubu… Może mialabyś kogoś innego za męża, a on kogoś innego za żonę…

      • Nieznajoma, jesteś okrutna i wulgarna!!! Naprawdę nie widzisz, że bardzo zgrzyta Twoja modlitwa o dobrego męża i szczęście dla Ciebie i to natychmiast i wręcz radość i satysfakcja z cudzych problemów małżeńskich. Wiesz, ja też jestem panną i modle się o dobrego męża, ale do głowy by mi nie przyszło cieszyć się z cudzych problemów małżeńskich. I wiesz co – może są kobiety, które jak to określasz łapią męża…, a Ty go odstraszasz… Twoim własnym językiem i zachowaniem. Asiu, nieznajoma słynie wręcz z agresywnych wpisów więc nie bierz ich do siebie. Jest okrutna i czerpie radość z cudzego cierpienia. Tacy ludzie też są i nawet modlą się różańcem.

        • Nigdy nigdzie nie napisałam, ze cieszę się z cudzego nieszczęścia. Nigdy i nigdzie. Po prostu każde nasze zachowanie, każda decyzja generuje odpoweidnie skutki i tyle. Nie broń Asi, niech sama się wybroni… Bardzo chciałabym przeczytać, ze nie mam cienia racji w tym co piszę, ze oni oboje w narzeczeństwie żyli w czystości, razem się modlili, prosili Boga o błogosławieństwo ich wspólnej drogi, i że mój atak jest bezpodstawny. Bardzo chciałabym od niej to przeczytać. Tylko to jest mi w stanie zamknąc usta. Takie kobiety o którcyh piszę śmiały sie ze mnie że ja sama zostałam a one za mąż wychodzą. I robily to w bradzo pefidny sposób. Czas niestety wszystko weryfikuje… A takim damom ktoś musi powiedzieć prawdę skąd ta tragedia w ich zyciu… Jak to już jedna kiedyś napisała: taka widocznie wola Boża co do ich małżeństwa, ze kryzys, ze kochanka, ze widmo rozwodu… To nie wola Boża! A ja pytam, gdzie one miały wolę Bożą jak łapały na 4 litery? teraz na Niego zwalają jak się wszystko sypie? A Jemu biednemu jak zwykle obrywa się niewinnie…

          • Bardzo mądry wpis Nieznajoma, popieram. Ludzie często za swoje porażki obwiniają Boga a tak naprawdę nie widzą że to ich własne grzechy doprowadziły do tego. Nikt z nas jednak nie jest bez winy….pozdrawiam

            • Nawet jeśli w komentarzach Pani nieznajomej jest dużo mądrych słów, to są one przy tym bardzo złośliwe i ranią inne osoby. Mnie również… I jest mi najzwyczajniej w świecie bardzo przykro. Wstyd mi za takich forumowiczów. L

          • Oprócz szóstego przykazania istnieje dziewięć pozostałych, a wszystkie są streszczenie w przykazania miłości Boga i bliźniego. Można zachować czystości w sensie seksualnym i jednocześnie być tak niedobrym dla ludzi, że nie ma mowy o jakimkolwiek zwiazku więc bywa różnie. Asiu. Nieznajoma jest znajoma że swoich zachowań. Wstyd mi za nią. Na szczęście Bog to nie nieznajoma. nieznajoma jest mi za Ciebie wstyd.

          • nieznajoma ,do tej pory modlilam sie i za toba o dobrego meza ,ale od dzis bede sie modlic zeby Pan Bog najpierw uleczyl twoje serce z zawisci ,nienawiasci i zebys umiala wybaczyc tym swoim kolezankom ,ktore tak szydzily z kiedys z ciebie ,bez tego zawsze bedziesz nieszczesliwa i bedziesz wszystkich w kolo ranic swoimi slowami

          • I jeszcze jedno. Asia z niczego nie musi się tłumaczyć i bronić, a już na pewno nie Tobie. Co wydasz i wykonasz wyrok ? A potem odmowisz różaniec?

            • Nie. Nic z tych rzeczy. Po prostu kazdy zbiera skutki swoich poczynań i tyle. Należy pamiętać, ze popełniając jakikolweiek grzech, ściągamy na siebie winę i karę. Winę Bóg nam odpuszcza w konfesjonale, ale karę niestety trzeba odrobić. I albo jeszcze tu za życia albo tam. I z tego Bóg CIę nie zwolni. Kara musi być.
              Ja tez ponoszę skutki swoich zachowań… To ze jestem sama jest skutkiem tego, ze nigdy nie godziłam się na pewne rzeczy i tyle. I moja obecna samotność jest skutkiem pewnych wyborów. I tyle.

            • Nieznajoma a może zachowanie Twoich koleżanek było odpowiedzią na Twoje zachowanie w stosunku do nich? Jeżeli traktowałas swoje koleżanki tak jak zachowujesz się na forum, nie dziwię się że się broniły. Ja sama mialam8 jednostkowe przykre sytuację, ale to były zdarzenia jednostkowe. Może Twoje zachowanie w stosunku do innych powoduje, że ludzie się bronią?

            • A może ponosisz skutki tego jak traktujesz innych? Naprawdę taką radość sprawia Ci wygarnianie prawdy? – uściślając Twojej prawdy? Naprawdę taką satysfakcję daje Ci kopanie leżącego? Naprawdę jesteś w stanie po takich wpisach modlić się różańcem o dobrego męża dla samej siebie, iść na mszę, przystąpić do komunii? Bo wiesz, mnie coś by bardzo zgrzytało.

      • kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamien… nie z tego będziecie sądzeni co do was wchodzi ale z tego co od was wychodzi… z każdego jednego słowa będziecie rozliczeni…

      • Pani nieznajomo,
        Czy Pani zdaje sobie sprawę z tego, co pisze? Nie chcę Pani osądzać, ponieważ Pani nie znam. Jest Pani tylko człowiekiem i ma Pani prawo popełniać błędy, a zapewne ma Pani także swoje zranienia z przeszłości – jak każdy z nas.
        Jednakże jest takie powiedzenie, że nic tak nie plami honoru kobiety jak atrament – a w tym przypadku : jak wpis na forum. Odnoszę wrażenie, że jest Pani po prostu sfrustrowaną starą panną, która jest po prostu wredną zołzą… Pani komentarze są pełne złośliwości, sarkazmu oraz jadu, a wszystko to otacza Pani „lukrem”, że jest Pani przykładną chrześcijanką, żyjacą bezbłędnie. Jest to postawa faryzeusza. Proszę spojrzeć na siebie. Może właśnie dlatego jest Pani sama, bo żaden mężczyzna nie wytrzymałby w domu ze złośliwą kobietą. Poza tym musi mieć Pani bardzo dużo wolnego czasu, skoro Pani komentarze widnieją na tej stronie już od kilku lat i to pod wieloma
        świadectwami. Dziwię się, że jeszcze Pani nie zablokowano. Pani komentarze wnoszą bardzo dużo zamętu, pozostawiają niesmak i potrafią wyprowadzić z równowagi inne osoby, a nawet doprowadzić je do łez oraz zniechęcić je do modlitwy,do pracy nad sobą. Proszę się nad sobą zastanowić. I pamiętać także o tym, że „kto od miecza wojuje, ten od miecza ginie”. Ze swojej strony zapewniam Panią o mojej modlitwie w Pani intencji – o Pani nawrócenie, a także o tym, że rozważę, czy nie napisać w Pani sprawie do moderatora.

          • Pani Aro,
            Czy to uwaga do mnie, czy do Pani Nieznajomej? Nie czuję, abym pisząc powyższe słowa splamiła swój honor. Nigdy wcześniej nie brałam aktywnego udziału w forum, ale naprawdę już nie mogłam tak po prostu ominąć takich okrutnych i obraźliwych wpisów. Mnie samej jest bardzo przykro, gdy czytam takie słowa, a co dopiero mogła czuć Pani Asia? Proszę zwrócić uwagę Pani Aro, że niektóre osoby szukają na tym forum wsparcia dobrym słowem, modlitwą, szukają również przyjaciół, a przynajmniej dobrych dusz. Może sami nie mają wsparcia w domu, w pracy, w swoim sąsiedztwie. Nawet jeśli ktoś zasługuje na upomnienie, to na pewno w innej formie,bez wulgaryzmów oraz insynuacji. Tak naprawdę tylko Bóg oraz osoba pisząca zna prawdę, jak ta sytuacja wygląda. My jako forumowicze możemy wspierać siebie nawzajem modlitwą, napisać dobre słowo, jak trzeba to kulturalnie upomnieć, ale NIE MAMY PRAWA traktować siebie „po chamsku”.
            Pani Asiu, modlę się za Panią.

            • Oczywiście, że to do Pani. Problem w tym, że Pani komentarz pani Ostra zawierał niewiele dobrych słów pod adresem nieznajomej. Za to dużo złośliwości i jadowitosci ubranej w odrobinę lukru. Czuje się pani lepiej po napisaniu komuś czegoś takiego ? A czy nieznajoma poczuje sie lepiej jak coś takiego przeczyta ? Nie sądzę. A może to pani jest sfrustrowaną nieszczęśliwa mężatką i dlatego wytyka pani staropanienstwo nieznajomej ? A wolnego czasu, który również Pani wytyka zwyczajnie jej Pani zazdrości, chociaż tak naprawdę, to zwykła pustka a nie przyjemnie spędzany czas wolny. Takie przytyki są zwyczajnie zolzowate. Nieznajoma oczywiście przesadza. O ile ból i zachowanie nieznajomej są dla mnie poniekąd logiczne i zrozumiałe bo 12 lat modliła się dzień w dzień o dobrego męża i Bóg jej nie pomógł, to Pani kąsliwe uwagi pod jej adresem co najmniej mnie dziwią. I jeszcze jedno Pani uwagi nie zawierają co prawda wulgaryzmów, ale za to wiele przytyków, które ranią bardziej niż niejedno przekleństwo.

            • Moim zdaniem Ara, Magda i nieznajoma to jedna osoba. Nawet styl pisania ich komentarzy jest bardzo podobny. Te komentarze pisze jedna i ta sama osoba – na 99.9%. Coraz mniej lubię tę stronę przez osoby, które piszą niegrzeczne komentarze. Będę po prostu czytać tylko świadectwa, ale bez opinii internautów na ich temat. Niektóre osoby piszą super – mądrze i grzecznie. A inne osoby poniżają niektórych komentujących i pokazują swoją wyższość, że są kimś cudownym i niemalże bez wad. Tego nie uczył Pan Jezus. Mowa jest srebrem a milczenie złotem.

            • Co słychać u nieznajomej? Dlaczego jej nie ma na forum teraz?

            • Naprawde chce Wam się znów wałkować temat nieznajomej? Ostatnio jest spokojnie a jej komentarze, pod którymi napisała Pani swój komentarz, jest sprzed 7 miesięcy. Bywało gorzej…., za mało Pani sie naczytała jeszcze 🙂

          • Mam wrażenie, że Pani Arabia to Pani nieznajoma, że to ta sama osoba… Ale może się mylę.

    • Asia mąż Cię zostawił ale nie Jezus. Przylgnij do Jezusa i Jego Matki.
      Są większe tragedie,nieszczęścia. Stało się. Nie ma co rozpamietywać,życie dalej się toczy. Jak mówią czas rany leczy.

  • Asiu przed Panem Bogiem dalej jesteście małżeństwem i żaden sąd tego nie zmieni. To nie możliwe, żeby Matka Boża opuściła. Trwaj dalej na modlitwie. Uwielbiaj Pana Boga w swoim mężu. Dziękuj za wszystko. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Błogosław męża i proś Pana Jezusa, aby okrył Go swoją Przenajdroższą Krwią. To jest wielka próba wiary. Czytałam kiedyś takie świadectwo, że po rozwodzie żona dalej się modliła o swoje małżeństwo i po 6 miesiącach po rozwodzie mąż wrócił.

    • Dziękuję Aniu za te słowa otuchy. Po ludzku zrobiłam już chyba wszystko. Co miesiąc zamawiam msze święte w Pompejach, w I sobotę miesiąca w Częstochowie i u ojca Pio. Modliłam się chyba już do wszystkich świętych, jacy tylko są. W sobotę przed rozprawą pojechałam jeszcze błagać Matkę Bożą o cud uratowania mojej rodziny a tydzień przed rozprawą skończyłam 14 nowennę pompejańską a mój brat 5. Po 4 latach nieustannej modlitwy i walki o moje małżeństwo w miesiącu maju czyli Maryi, dostałam rozwód. To brzmiało jak wyrok. Nie wierzę w to.,że Mateczka Boża mnie opuściła. Wewnątrz słyszę głos „Ufaj córko a się nie zawiedziesz” Dla Boga nie ma nic niemożliwego. Proszę Was o modlitwę za moje małżeństwo i jednocześnie dziękuję za wsparcie. Asia

      • Asiu, ja także będę za Tobą i Twoim małżeństwem wspominać. Jesteś wspaniałym człowiekiem. Pozdrawiam Cię serdecznie.

      • Kochana Asiu, nie martw się tylko poddaj się woli Bożej. Zaufaj Panu bez względu na okoliczności . Nawet jak teraz wydaje ci się, że wszystko stracone, to ostatnie słowo należy do Jezusa Chrystusa. Wobec Niego nadal jesteście małżeństwem i żaden człowiek/rozwód tego nie zmieni. Sakrament małżeństwa jest własnością Boga, nie naszą i Jego masz po swojej stronie. Módl się dalej, choć to trudne ale modlitwa nigdy nie idzie w próżnię. U mnie podobna sytuacja, chociaż przychodzą chwile zwątpienia, to staram się myśleć pozytywnie. Im większy trud, tym obfitsze owoce naszej modlitwy. Moi sąsiedzi po rozwodzie cywilnym wrócili do siebie i są razem szczęśliwi jak nigdy wcześniej. Bądź dobrej myśli. Bóg z tobą. Pozdrawiam serdecznie i będę pamiętać o was w modlitwie.

        • I może zawierz swoje małżeństwo w Częstochowie w pierwszą sobotę miesiąca. Ja mam ok 400 km i wybieram się w czerwcu.

          • Żono obejdz 9 pierwszych sobót miesiąca PAN Jesus powiedział ze kto obejdzie 9 sobót miesiąca rozwiedzeni wrócą do siebie tez jestem po rozwodzie walczyłem dwa lata i nic możesz zawierzyć się w Niepokalanowie wysyłając intencje internetowo

            • Dzięki Radek, tak zrobię, nie wiedziałam, że tak można.

            • 33 OBIETNICE JEZUSA

              związane z odprawieniem Nowenny pierwszych sobót następujących po sobie 9 miesięcy, ku czci Niepokala­nego Serca Maryi, w duchu wynagrodzenia Mu za zniewagi

              1. Wszystkiego, o co dusze proszą Moje Serce przez Se­r­­ce Mojej Matki, o ile jest to zgodne z Bożymi pragnie­nia­­mi i jeśli proszą Mnie z ufnością, udzielę im już w czasie odprawiania Nowenny.
              2. We wszystkich okolicznościach życia będą cieszyć się spe­cjalną obecnością Mojej Matki i Moim błogosła­wień­s­t­wem.
              3. W nich samych i w ich rodzinach zapanuje pokój, har­mo­­nia i miłość.
              4. W ich rodzinach nie będzie zgorszeń ani niespra­wie­d­li­wości.
              5. Małżonkowie nie rozwiodą się, a rozwiedzeni powrócą do domu.
              6. Rodziny będą żyć w harmonii i wytrwają w prawdziwej wierze.
              7. Matki, które są w stanie błogosławionym, będą się cie­szyć szczególną opieką Mojej Matki i otrzymają wszy­stko, o co poproszą dla siebie i dla swojego dziecka.
              8. Biedni znajdą mieszkanie i pożywienie.
              9. Dusze znajdą umocnienie w trudach na modlitwie i na­uczą się kochać Boga, bliźniego i swoich nieprzyjaciół.
              10. Grzesznicy nawrócą się bez wahania, nawet jeśli No­wenna jest odprawiana za nich przez inną osobę.
              11. Grzesznicy nie wpadną ponownie w swe grzechy i znaj­dą nie tylko ich przebaczenie, lecz ponadto nie­winność daną przez Chrzest, przez doskonały żal i miłość.
              12. Kto odprawia tę Nowennę w stanie łaski, nie obrazi potem Mojego Serca żadną ciężką winą aż do śmierci.
              13. Dusza, która się szczerze nawraca uniknie nie tylko og­nia piekielnego, lecz ponadto kary czyśćcowej.
              14. Dusze letnie staną się gorliwe i trwając w gor­li­wości doj­dą szybko do największej doskonałości i świę­tości.
              15. Jeśli rodzice lub inni członkowie rodziny odprawią No­wennę, żadne z ich dzieci ani inny członek rodziny nie będzie potępiony.
              16. Wielu młodych znajdzie dzięki Nowennie wezwanie do kapłaństwa i życia zakonnego.
              17. Ci, którzy utracili wiarę odzyskają ją, a zabłąkani po­wró­cą do prawdziwego Kościoła.
              18. Osoby duchowne i zakonne pozostaną wierne po­woła­niu; nie­wierni otrzymają łaskę nawrócenia i powro­tu.
              19. Rodzice i przełożeni będą wspierani w ich troskach nie tylko duchowych, lecz i materialnych.
              20. Dusze łatwo oprą się pokusom ciała, świata i szatana.
              21. Pyszni staną się szybko pokorni, a pogrążeni w nie­na­wi­­ści pozwolą się zwyciężyć miłości.
              22. Dusze gorliwe rozradują się słodyczą modlitwy i o­fia­­ry. Nie będzie ich nękał niepokój, strach i zwąt­pie­nie.
              23. Umierający nie będą musieli walczyć ze śmiercią ani prze­ciwko ostatnim zasadzkom szatana. Śmierć nagła i nie­przewidziana nie zaskoczy ich.
              24. Umierający zaznają głębokiego pragnienia życia wie­cz­ne­­go i zdadzą się na Moją wolę, umierając w ramio­nach Mojej Matki.
              25. Na sądzie zaznają specjalnej opieki Mojej Matki.
              26. Dusze otrzymają łaskę odczuwania współczucia i mi­ło­ś­ci rozważając Moją Mękę i cierpienia Mojej Ma­­t­ki.
              27. Dusze dążące do doskonałości dostąpią zaszczy­tu o­t­rzy­­­mania głównych cnót Mojej Matki: pokory, czy­s­to­ś­ci i miłości.
              28. W chorobie czy w zdrowiu będzie im to­wa­rzy­szyć ra­dość wewnętrzna i zewnętrzna oraz uspokojenie.
              29. Dusze spragnione duchowości otrzymają łaskę cie­sze­nia się bez większych trudności stałą obecnością Mojej Matki, a nawet Moją.
              30. Dusze, które poczyniły postępy w zjednoczeniu mis­ty­cz­nym, otrzymają łaskę odczuwania, że to żyją już nie tyle o­ne same, lecz że Ja żyję w nich. To znaczy, że to Ja ko­cham w ich sercu, modlę się w ich duszy, mówię przez ich usta i że posługuję się w działaniu całym ich bytem. Przeżyją cu­downe doświadczenie polegające na odczu­ciu, że każde po­ruszenie w nich dobra, piękna, święto­ś­ci, pokory, łagod­ności, posłuszeństwa, szczęś­cia, cudo­w­ności, to we wszy­st­kim i zawsze JA SAM JES­TEM, Bóg wszechmocny, nieskończony, jedyny Pan i Bóg, jedyna Miłość.
              31. Dusze, które odprawiają tę Nowennę rozkwitną na ca­łą wie­czność jak czyste lilie wokół Niepokalanego Serca Mej Matki.
              32. Ja, Boski Baranek, w Moim Ojcu z Duchem Świętym, rozraduję się wiecznie tymi duszami, które rozbłysną na Niepokalanym Sercu Mojej Matki jak lilie i które dzię­­­ki Memu Najświętszemu Sercu dojdą do chwa­ły.
              33. Dusze spragnione tego, co duchowe, po­stą­pią szybko naprzód w praktykowaniu wiary i cnotliwego życia.

            • Odprawiłam 9 pierwszych sobót miesiąca, które skończyłam jak dobrze pamietam w maju 2016 roku. Zamawiałam też w Pompejach przez 9 kolejnych miesięcy mszę święta. W lutym 2018 roku zawierzyłam moje małżeństwo w I sobotę miesiąca w Częstochowie i od tego czasu, co miesiąc zamawiam w Częstochowie w I sobotę miesiąca msze święte w tej intencji. 16 maja sąd orzekł rozwód. Nie poddaje się i dalej walczę, bo wierzę, że Matka Boża mnie nie zawiedzie a to wszystko wpisane jest w plan Boży. Jezu ufam Tobie

          • Swoje małżeństwo zwierzyłam 3 lutego 2018 roku. Od tej pory zamawiam w każdą pierwszą sobotę miesiaca mszę świętą w Częstochowie. Dodatkowo byłam w zeszłą sobotę u Mateczki Bożej w Częstochowie błagać podczas zamówionej kolejnej mszy świętej o cud ocalenia naszej rodziny. Zostawiłam listy od dzieci, które w lutym również zwierzyły tatę i naszą rodzinę Matce Bożej. Pomimo tylu modlitw Pan Bóg w tą środę dopuścił do rozwodu. Modlą się za nas wszystkie chyba zakony w Polsce do których napisałam, osoby świeckie, księża i grupy modlitewne. Ufam, że Mateczka Boża mnie nie zawiedzie,ze Pan Bóg czuwa nad sytuacją i dopuścił do tego rozwodu a Pan Jezus właśnie przemienia zatwardziałe serce mojego męża i uwalnia go z grzechu nieczystości małżeńskiej. Po ludzku serce pęka mi z bólu ale ufam, że Pan Bóg wyprowadzi z tego dobro i nasze małżeństwo zmartwychwstanie,tak jak Jezus zmartwychwstał po śmierci. Dziękuję Bogu za ten plan, który przygotował dla nas i uwielbiam Go w tym trudnym doświadczeniu. Proszę Was wszystkich o modlitwę i wsparcie duchowe jednocześnie dziękuję za te słowa podnoszące mnie na duchu. Z Bożym błogosławieństwem Asia

  • W Ameryce zostały przeprowadzone badania na 20 000 małżeństw na temat kto jest bajbardziej zadowolony z seksu w małżeństwie.
    Okazało sie że były to pary katolickie i hasydzkie (ortodoksyjni żydzi).
    Po przeprowadzeniu bardziej wnikliwych testów okazało się, że w tych grupach był największy odsetek małżeństw, które poraz pierwszy współżyły seksualnie ze sobą po ślubie. W toku kontynuacji tych badań, okazało sie, że istnieje pewna korelacja pomiędzy szcześliwością pożycia małżeńskiego a stanem dziewictwa osób, ktore decyduja sie na stanowienie pary małżeńskiej.
    Zjawisko to nazwano MECHANIZMEM PIERWSZEGO KONTAKTU. Polega ono na tym iż, moment inicjacji seksualnej, ma kluczowe znaczenie na dalsze pożycie i poziom odczuwanej satysfakcji z niego. Otóż pierwszy kontakt seksualny jest tak niepowtarzalny pod względem ładunku oraz zanagażowania emocjonalnego i duchowego, że nastepuje pewnego rodzaju odciśniecie sie w psychice i osobowości osób przezywajacych swój pierwszy raz siebie nawzajem oraz okoliczności i warunków (nastrój, emocje czy sposób) w jakich doszło do tego zbliżenia. Tworzy się szczególny rodzaj więzi emocjonalno- duchowej, która jest jedyna i niepowtarzalna dla tej pary na całe życie. Jest to pewnego rodzaju niezacieralne piętno.
    W momencie rozpadu związku, gdy para sie rozchodzi, ten wzorzec nadal zostaje głęboko zapisany w każdej z osób, tak też każde nastepne podjete w pszyszłości współzycie seksualne, bedzie podświadomie porównywalne do pierwszego, tj do pierwszej osoby i z racji tego, że nidgy nie bedzie pasować, powstaje pewna nieuswiadomiona reakcja obronna, która bedzie dążyć do przerwania tego związku i poszukiwania powrotu do zapisanego wcześniej wzorca. Oczywiście początkowo każdy kolejny partner może wydawać się atra`kcyjny, lecz w dłuższej perspektywie czasu nie może sie dopasować do zapisanego wcześniej szablonu.
    Podobnie, tez jest z warunkami w których doszło do zbliżenia. Gdy np pierwszy raz był a atmosferze przemocy i dominacji, osoba która przeżyła to w ten sposób bedzie najprawdopodobniej w pszyszłości miec skłonnosci i nieuświadomiona potrzebę bycia poddanej takim zachowaniom w celu osiągniecia bardziej zadawalających bodźców

  • Wlasnie czytalam Twoj wpis Nieznajoma o ,,lapaniu na 4 litery” oraz ,,wypinaniu sie
    Trzeba przyznac ze masz odwage pisac prawde i to o bardzo kontrowersyjnej sprawie, ktora zostala juz oswojona i
    Zaakceptowana jako norma przez przez wiekszosc liberalnych katolikow. Co gorsza nawet wiekszosc modlacych sie na tym forum, mam na mysli wiekszosc ,,grupy trzymajacej wladze” czyli osoby notorycznie kometujace czy to z sensem czy nie pojawiajace sie swiadectwa. Troszke sie widac Im narazasz patrzac na lch odpowiedzi do Ciebie i ilosc minusow pod Twoimi wpisami.
    Mimo ze bardzo lubie Twoje wpisy zauwazylam ze przeczysz sobie. Albo jest w Tobie jakas falszywosc. Albo klamstwo albo po prostu mowisz co innego a robisz co innego.
    Mam tu na mysli ze ciagle czepiasz sie Magdaleny z tym swoim swistakiem i sreberkami. Przeciez Ona wrecz pisze to samo przestrzegajac przed pospiesznym ,,wypinaniem sie” czy tez ,,lapaniem na 4 litery”.
    Tak bardzo lubilam Twoje komentarze ale jednak jest w Tobie albo jakas hipokryzja albo jakis brak spujnosci miedzy wewnetrzych przekonaniami a praktycznym ich zastosowaniem.
    Jednak niestety mozesz byc tylko pozorantka.

    • Na to forum trafiają ludzie po życiowych tragediach. Bez względu na to czy i jakie błędy popełnili, ostatnie czego potrzebują to mądrości typu wpisy nieznajomej i Magdaleny. Autorzy świadectw i wpisów na forum z niczego nie muszą się tu nikomu tłumaczyć. Mamy wydawać i wykonywać wyroki, a potem modlić się różańcem jako ci lepsi, oczywiście lepsi we własnym mniemaniu? Zauważ, że oni najczęściej błagają o modlitwę i okrucieństwem jest ich kopać, bo najczęściej leżą i nie mają sił się bronić. Właśnie dlatego zawsze reaguję na agresywne wpisy nieznajomej. A błędy popełnia naprawdę każdy i każda z nas. Bywa i tak, że na całym życiu człowieka kładzie się ułamek sekundy…. Dlatego więcej wyrozumiałości w stosunku do piszących tu ludzi bo nikt z nas nie wie co go czeka i jakie błędy sam jeszcze popełni. A życie każdego z nas może jeszcze bardzo zaskoczyć…

    • I jeszcze jedno. Nieznajoma nie ma odwagi . Osoba odważna mówi co ma do powiedzenia drugiemu człowiekowi w cztery oczy. Nieznajoma bezlitośnie leje ludzi, których nie widzi. Nieznajoma bezlitośnie wali w kobiety, które próbują odbudować jakiekolwiek poczucie własnej wartości. Nie widzi ich bólu i łez. Może gdyby spojrzała w zapłakaną twarz takiej kobiety, coś by się w Niej zmieniło? Może gdyby spojrzała w zapłakane oczy takiej kobiecie, zrozumiałaby co tak naprawdę robi?

      • Nie podejrzewam nieznajomej o świadome okrucieństwo, samotność potrafi uczynić człowieka bardzo sfrustrowanym, mogę zrozumieć że modli się, błaga i płacze jednocześnie, bo inni, którym tak po ludzku patrząc, „nie należy się” dostają to o co proszą. Mozna być w życiu bohaterką i modlić się, trwać przy Bogu i godzić się ze wszystkim, nieznajoma jest raczej z tych co się buntują a z drugiej strony trwają, stąd te kąśliwe wpisy. Prawda jest taka, że nie każda kobieta zostanie żoną i matką, sama ostatnio po raz kolejny rozbiłam się o swoje marzenia i niestety myślę, że przyszła pora, aby pogodzić się ze swoim losem, bo bunt przynosi tylko smutek.

        • Ines ja także jestem panną i także modlę się o dobrego męża. Z wpisów pod innymi postami wiem, że jestem starsza od nieznajomej. Tak, samotność boli i to bardzo. Sama tego doświadczam, ale mężatki nie ponoszą żadnej winy z powodu, że nieznajoma i ja jesteśmy pannami. Nie mogę winić mężatek bo mi się nie udało. Tak, nie wszystkie kobiety wyjdą za mąż. Ja też nie wiem czy będę mężatką choć bardzo tego pragnę. Wiesz Inez, może to działa tak – nie mam wpływu na to czy będę mężatką bo tu potrzeba woli dwóch osób, ale mam wpływ na to jak przeżyję swoje życie jako panna. Nie wybrałam sobie samotności, ale mam wpływ na to jak przeżyję swoje życie choć być może będzie inne niż sobie wymarzyłam. Mogę kąsać wszystkie mężatki bo im się udało, a mogę każdego dnia starać się żyć najlepiej jak potrafię. I kto wie, życie czasem potrafi zaskoczyć…

          • Tak Aniu, ja to wszystko rozumiem, ale są różne osoby, różnie reagujące na swój los. Sama jestem panną, mam 33 lata i pewnie w swojej postawie jestem podobna do Ciebie nie obwiniam innych o swój los, przynajmniej staram się. Ludzie myślą, że moja samotność mi nie przeszkadza, bo każdego dnia jestem radosna, uśmiechnięta, jestem „super” ciocią, koleżanką itd. tylko że kiedy klękam przed tabernakulum łzy napływają mi do oczu bo, nie godzę się na samotny los, ale trwam i nieustannie się modlę. Nieznajoma też to robi a tutaj sobie pokrzykuje i może czuje się przez to lepiej? Czy powinna to robić to już inna kwestia, bo jest to forum religijne i powinno to wyglądać trochę inaczej, ale ja jej nie potępiam.

            • Może inaczej. Nie potępiam nieznajomej tylko Jej wpisy bo wiem, że mogą one wyrządzić ogromną krzywdę kobietom piszącym tu o swoich walących się małżeństwach. Po prostu wyobrażam sobie co może poczuć przeżywająca dramat porzucona kobieta, która tu przeczyta od nieznajomej, że na pewno łapała męża… Być może nieznajoma nie chce zrozumieć, że Jej wpisy mogą bardzo poranić te kobiety. Forum internetowe ma to do siebie, że nie widzimy twarzy, oczu i łez osób, do których piszemy. Właśnie dlatego tak reaguję. PS Ja też sobie popłaczę na modlitwie. Ines, pozdrawiam w niedoli.

        • Wiem co to jest ból samotności. Wiem jak bolą niespełnione marzenia. Wiem co to jest frustracja i złość. Nie myślałam, że w wieku 38 lat będę sama. Ale nie daje mi to prawa do wyżywania się na mężatkach bo one najzwyczajniej w świecie nie ponoszą winy za moje niechciane panieństwo. I jeszcze jedno – jak po komentarzach nieznajomej poczują się kobiety, które podzieliły się tu swoją życiową tragedią i przeczytały o słynnym już łapaniu męża… Myślę, że ścisk w sercu, poczucie uderzenia w twarz… Dlatego kiedy tylko mogę reaguję by pokazać, że nie wszyscy na tym forum myślą jak nieznajoma.

        • Jesli sie mowi w telewizji czy gdziekolwiek indziej ze palenia szkodzi i moze prowadzic do klopotow ze zdrowiem. To czemu nie mozna mowic ze lamanie przykazan tez szkodzi i tez ma swoje konkretne skutki. Nikt nigdy nie oskarzyl lekazy ze oceniaja czy sadza palaczy. Raczej chwali sie ze mowi prawde i ostrzegaja przed skutkami. Wtedy Ci co nie maja informacji do czego to prowadzi maja swiadomy wybor czy zaczynac palic czy nie. Zaden z tych komunikatow nie mowi ze Kowalski to taki s… bo pali. Ale Kowalski slyszac ze palenie szkodzi moze rzucic jesli to przemysli. Obluda jest wszedzie. Gloryfikuje sie rzeczy szkodliwe a przesladuje sie rzeczy dobre.
          Czy to nie Sam Pan Jezus powiedzial ze poznacie prawde a prawde was wyzwoli?

          • Imienniczko ja widzę zasadniczą różnicę między wpisami nieznajomej o słynnym już łapaniu męża… (pomijam tu wpisy Magdaleny o badaniach naukowych na Uniwersytecie w Nibylandi…) a komunikatami o szkodliwości palenia.

    • Może warto zdecydować. Albo to forum będzie miejscem dla tych, którzy nigdy nie zbłądzili (co prawda tylko we własnym mniemaniu) i wtedy zostaną na nim pojedyncze osoby albo będzie miejscem dla wszystkich, także dla tych poranionych, tych którzy mają za sobą różnego rodzaju błędy i porażki. Ja chcę drugą opcję. I chcę mieć nadzieję, że pomimo popełnionych przeze mnie błędów Bóg wyprowadzi z mojego życia dobro. I chcę mieć nadzieję, że jeszcze będę szczęśliwa.

    • Hej Dorotka :-), Jest jeszcze trzecia opcja obok tych dwóch o tkórych napisałaś. Poczucie humoru 🙂 . Miałam tam jeszcze buźkę na końcu dostawić, ale ze pisałam na leżaco to było mi niewygodnie i odpuściłam.
      Nie ma we mni esprzeczności. Bunt owszem jest, ale nie sprzecznosć. Takze Dorotko, Magda ma rację i wiem o czym ona pisze. Niektórzy naukowcy albo pseudonaukowcy nazywają to o czym pisze Magda telegonią. Prawo pierwsxych połączeń to raz, a dwa jest podobno jakaś pamięć, która jak zajdziesz z jakims drugim gościem w ciązę, to może się okazać ze dziecko będzie podobne do pierwsze partnego matki. Nie wiem czy to prawda, ale artykuły w któych to czytałam za przykład podają rasowe psy i konie. Jak taka suka czy klacz się bzyknie z kimś z nie jej rasy, to potem jest odsuwana od rodzenia rasowych maleńśt. Czaisz? Jej potomstwo już nie jest uważane za czystą rasę nawet jak ojciec będzie z jej rasy. Nie wiem czy to zabobony czy prawda, ale ja się zgadzam z tym co pisze Magda. Tylko kurcze, niech napisze coś od siebie, a nie cały czas przekleja jakiś ten sam fragment 🙂 .
      BUziaki dla wszystkich :-).

  • Tez Aniu jak kazda samotna osoba po pewnym czasie chcac nie chcac dajesz sie samolubna I myslisz wiecej o sobie niz o innych.
    Czytasz jakies stwierdzenie ktore przywoluje na pamiec cos co sprawia Ci teraz wyrzut sumienia lub psychiczny dyskomfort i atakujesz niewinna osobe ktora podaje neutralna opinie nieskierowana ani do Ciebie ani innej konkretnej osoby lecz do ogolnego odbiorcy. Gdybys nie byla sama I miala dzieci wiedzialabys jak trudno jest je wychowac w zdrowych wartosciach gdyz mimo mowienia im dobrych rzeczy w domu, szkola, otoczenie I niestety kosciol (amoris letitia etc) mowia rzeczy przeciwne. Teraz I Ty jestes w tej grupie liberalow ktorzy chca wysmiac I wykpic wszystko co kosciol nauczal przez wieki bo dzis to jest juz nie not be, niepopularne i nie podoba sie modernistom. Jest wiele osob ktore mogly by uniknac powaznych konsekwencji bledow mlodosci w pozniejszym zyciu dzieki dostepowi do prawdy na trudne tematy. Ale dzieki zranionej dumie, falszywemu poczuciu milosierdzia I zwyczajnie ludzkiej zawisci. Osoby te as skazane na popelnianie tych samych bledow co Ty czy wiekszosc podobnych popelnilo.

    • Ewo, czy zwróciłaś uwagę, że na to forum wchodzą ludzie bardzo poranieni, ludzie, którym zawaliło się dotychczasowe życie? Ostatnie czego potrzebują usłyszeć to właśnie teksty i ton nieznajomej i Magdaleny. Zobacz – ci ludzie błagają o modlitwę, chcą usłyszeć, że jeszcze będzie dobrze, że Bóg ich nie opuści, że słyszy ich modlitwy. Czy naprawdę ludziom w takim stanie trzeba serwować teksty nieznajomej? I jeszcze jedno – oprócz szóstego przykazania istnieje dziewięć pozostałych, a wszystkie są streszczone w przykazaniu miłości Boga i bliźniego. Widzisz, można zachować czystość w sensie seksualnym i jednocześnie mieć w sobie tyle złości, zawiści i być tak niedobrym dla ludzi, że rani się innych. Można być tak niedobrym dla ludzi, że o zbudowaniu żadnego związku nie ma mowy, mimo, że jest się czystym w sensie seksualnym. Z tego forum wynika, że wszystkie problemy małżeńskie mają źródło w przedmałżeńskim seksie. Ok, nie popieram łamania szóstego przykazania, ale jak napisałam jest jeszcze dziewięć pozostałych i skupiając się tylko na szóstym (z pominięciem pozostałych) można pominąć mnóstwo innych ważnych czynników mogących zagrozić małżeństwu. Co do samotnego życia – cóż… pracuję, dbam o dom, spotykam się ze znajomymi, staram się jak umiem i wciąż wierzę, że może jednak…

    • Wiesz Ewo, gdy czytam posty zrozpaczonych żon błagających Boga o pomoc, mam wrażenie, że ze swoją skruchą, złamaniem i bólem są bliżej Boga niż wielu z nas. Mimo, że może w przeszłości popełniły błędy, tylko kto z nas ich nie popełnił…

      • Do Też Ani i nie tylko. Z pewnością na tym forum jest wielu poranionych ludzi, ale niezaprzeczalnie Magdalena i Nieznajoma piszą prawdę. Oczywiście, można ją napisać „subtelniej”, ale faktem jest, że i na tym forum różańcowym jest chyba przewaga liberałów. Tak jak w obecnym świecie.
        Bo przecież teraz nikogo nie dziwi, że chłopak z dziewczyną mieszkają przed ślubem. Normalne stało się, że dziewczyna w ciąży i dopiero potem ślub. Normą jest, że wiadomo, że dziewczyna pomieszkiwała z facetem, ale do ślubu idzie w śnieżnobiałej sukni i „niewinna” z wiankiem na głowie…
        Wiem, że ludzie potrzebują pocieszenia w trudnych chwilach, ale tu w 100% zgadzam się z Nieznajomą – Bóg po to daje przykazania/drogowskazy, aby ludzie nie zeszli na manowce. O Dekalogu się teraz nie chce pamiętać, to nie dziwne, że ludzie są poranieni, a świat zmierza ku upadkowi.
        Prześledziłam wpisy i – choć wiem, że autorka tego świadectwa nie musi nic tu wyjaśniać – tak bardzo chciałam znaleźć w jej odpowiedzi słowa- że nie, że w jej przypadku nie było takiego „scenariusza zdarzeń” jak opisywała Nieznajoma…I NIESTETY nic nie znalazłam…
        Mówienie prawdy zawsze było niepopularne. Możecie na nich „wieszać psy”, ale prawda jest niestety taka , że i Magda, i Nieznajoma mają rację.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!