Emi: Moja pierwsza nowenna

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Na początku mojego świadectwa chciałabym bardzo gorąco podziękować tym wszystkim, którzy piszą tu swoje świadectwa, jestem Wam ogromnie wdzięczna, te świadectwa bardzo mnie podbudowują i wzmacniają do dalszego odmawiania nowenny. Niech Maryja Wam błogosławi. Pierwszy raz o nowennie dowiedziałam się od mojej Mamusi, która przeczytała mi artykuł w jakimś czasopiśmie na temat owej nowenny. Pomyślałam sobie, że podziwiam tych wszystkich ludzi, którzy odmawiają te wszystkie trzy, albo nawet cztery części Różańca, że im się chce i że mają tyle siły wewnętrznej. Nie myślałam jednak o tym, żeby sama odmówić tą nowennę, wydawało mi się to czymś po prostu niemożliwym. Czasu co prawda mam aż w nadmiarze, ale na takiej modlitwie trzeba się przecież skupić i w ogóle… A potem wpadła mi w ręce książka na temat błogosławionego Bartola Longo i coraz bardziej zaczęłam się interesować nowenną. Ja jestem z bardzo wierzącej rodziny, nigdy nie miałam wątpliwości, że Bóg istnieje, ale w ciągu ostatnich kilku lat moje życie duchowe niemal całkowicie upadło, a właściwie legło w gruzach. Dopiero pod koniec zeszłego roku zaczęłam się pod tym względem zmieniać na lepsze. Po przeczytaniu tej książki pomyślałam, że skoro dowiedziałam się o tej nowennie, to znaczy pewnie, że Bóg chce, abym ją odmówiła. Kto wie, może dzięki niej moja wiara się jeszcze bardziej umocni. Zaczęłam więc nad tym myśleć poważniej i w końcu w czerwcu byłam już pewna, ze od wakacji zacznę odmawiać nowennę pompejańską. Już od roku modlę się w intencji wybawienia z czyśćca pewnej ogromnie mi bliskiej Osoby i wierzę głęboko, że Maryja wysłucha mojej prośby, a nawet jeśli ta Osoba dostała się do piekła, to przy odpowiednio silnej modlitwie cud jest możliwy i nawet z piekła można komuś pomóc wyjść. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, zwłaszcza, jeśli prosi Go o to Maryja. Tak więc 27 czerwca rozpoczęłam nowennę pompejańską, pierwszą w moim życiu. Jak się później dowiedziałam, 27 czerwca przypada święto Matki Bożej Nieustającej Pomocy, co uznałam za dobry znak. Nie było mi łatwo odmawiać tą nowennę, w ogóle zawsze ciężko mi jest się skupić przez dłuższ czas na modlitwie, ale ufam iż Maryja raczy wysłuchać mojej modlitwy chociaż ze względu na jej szczerość. Już nie pamiętam, kiedy się tak szczerze modliłam, może we wczesnym dzieciństwie. Czytając tu różne świadectwa trochę się zaniepokoiłam widząc, jak ludzie nawet modląc się za innych otrzymują wiele łask, mają większy wewnętrzny spokój, głębszą wiarę… u mnie nic takiego nie nastąpiło. Pewnie dlatego, że moja modlitwa daleka była od doskonałości, bardzo dobrą też bym jej nie nazwała. Mimo to nie oczekiwałam od Maryi nic dla siebie i nie byłam tym rozżalona. I tak dobrze, jeśli uda mi się pomóc tej bliskiej Osobie, byłabym chyba w euforii, gdybym się jakoś dowiedziała, że już jest w niebie. A z modlitwą było mi coraz trudniej. Trudno było mi się skupić, odzywały się jakieś stare lęki z dzieciństwa, miałam koszmary, migreny, podczas których bardzo trudno było mi się w ogóle modlić, a co dopiero skupić, zły próbował mi przeszkodzić na wszelkie możliwe sposoby niemal od początku aż do samego końca nowenny. Odmawiałam ją do 21 sierpnia, a więc do wigilii święta NMP. Królowej, jak mnie później moja Mamusia uświadomiła. Obiecałam Maryi, że mimo niedoskonałości mojej modlitwy i piętrzących się przede mną trudności nie będzie to moja ostatnia nowenna, a także na pewno nie ostatnia w intencji tej Osoby. Myślę, że następną zacznę jeszcze w sierpniu, nie wiem tylko, w jakiej intencji. Na świecie jest tak dużo cierpiących, grzeszących i potrzebujących modlitwy ludzi, że aż nie wiadomo, komu pomóc najpierw. Ale myślę, że tą drugą nowennę powinnam odmówić za moją przyjaciółkę, która jakiś czas temu zeszła na złą drogę przy moim niemałym udziale i coraz bardziej się pogrąża. Straciłyśmy kontakt i bardzo się o nią martwię, dlatego myślę, że powinnam poświęcić trochę czasu na modlitwę za nią. No i na pewno co roku będę odmawiać nowennę w intencji tej samej co ostatnia, aż do skutku, przy okazji i ja zyskam i może z czasem modlitwa będzie dla mnie łatwiejsza. Kilka osób na tej stronie już pisało, że nowenna jest uzależniająca. Ja tego jeszcze nie doświadczyłam, po prostu widzę wokół siebie ludzi, za których trzeba się modlić, ale mam nadzieję, że z czasem i ja się od niej uzależnię. Dziękuję Ci, Maryjo, za wszystko! Tym, którzy jeszcze nie są przekonani do odmawiania nowenny, albo którym jest ciężko ją odmawiać mogę powiedzieć, że Maryja jest zawsze z nami, niezależnie, czy jesteśmy katolikami, prawosławnymi, protestantami czy ateistami, zawsze jest z nami, a więc tymbardziej w czasie nowenny nas nie opuści. Sądzę, że warto ją odmawiać. Po kolejnej nowennie świadectwo też z pewnością tu napiszę.

Składane obrazki

ze św. Judą Tadeuszem

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Magdalena
Magdalena
01.09.15 12:45

Piękne świadectwo, Emilio. Dziękuję 🙂

serdeczna
serdeczna
01.09.15 13:52

Zawsze na poczatku jest trudno bo szatan sie zlosci, ale na pewno bedzie coraz latwiej. Trzymaj sie i nie poddawaj 🙂

Krysia
Krysia
01.09.15 17:28

To Świadectwo jest bardzo piękne.
Podoba mi się Twoja postawa Emilko i nieustające zawierzenie.
Jesteś wspaniałą dziewczyną i piękne łaski wypraszasz.
Wyobrażam sobie jak bardzo blisko Ciebie jest nasza Ukochana Matka Różańcowa i oręduje w nieustannie Twoich intencjach.
Jezu,ufamy Tobie !

Łucja Pieszewicz
Łucja Pieszewicz
05.09.15 07:14

Droga Emi!!!!Z piekła po śmierci NIE MA WYJŚCIA!!!!Dusze cierpią tam za swoje grzechy BEZ KOŃCA!!!!

Teresa.A
Teresa.A
05.09.15 08:48

Modląc się za innych to bardziej sobie pomagamy . Bóg jest Ojcem Miłosiernym i żadnej duszy nie zostawi …myślę ze nawet w piekle

5
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x