Justyna: Jak Bóg działa w moim życiu…

Opowiem Wam moją historię: 3 lata temu, we wrześniu, upadłam w kościele na kolana i, zalewając się łzami, prosiłam Boga o pomoc, bo posypał mi się związek, z kimś, z kim chciałam być już na zawsze. Od zawsze chodziłam do kościoła, jednak Boga traktowałam jak sędziwego staruszka, który tylko czeka aż się potknę, żeby mnie ukarać. Bardziej się Go bałam, niż kochałam.

W domu zostałam bardzo rygorystycznie wychowana, nie doświadczyłam miłości, zawsze musiałam sobie radzić sama. Próbując zasłużyć na miłość rodziców robiłam wszystko najlepiej, jak potrafiłam, aż udało mi się skończyć prestiżowe studnia. Jednak w sercu czułam pustkę.

Gdy spotkałam tego jedynego, jak mi się wydawało, wszystko inne przestało się liczyć. Nadal dużo pracowałam, ale cały wolny czas poświęcałam chłopakowi. Ta miłość stała się ważniejsza od moich szkoleń, od znajomych, od rodziców i wreszcie od samego Boga, bo zaczęłam nawet opuszczać msze św., by spędzać z nim jak najwięcej czasu w niedziele…

Jak nie trudno się domyśleć, chłopak poczuł nade mną władzę i sielanka się skończyła. Znajomość zaczęła się sypać na moich oczach, a ja nie wiedziałam, co robię nie tak. Na domiar złego, jego rodzice, początkowo mną zachwyceni, zaczęli wybijać mu mnie z głowy, ponieważ okazało się, że jako osoba mająca własne zdanie i ,mimo wszystko, duży wpływ na chłopaka, zagrażam modelowi ich rodziny, w którym rządzi jego matka. Wtedy poprosiłam Boga o pomoc, chociaż tak naprawdę nie wierzyłam, że można mi w tej sytuacji jakkolwiek pomóc.

3 dni później zadzwoniła koleżanka, z którą od roku nie miałam żadnego kontaktu i zaprosiła mnie na rekolekcje Odnowy w Duchu Św. w naszej parafii. Poszłam dopiero na trzecie spotkanie, bo zawsze mi coś wypadało, nie mówiąc już o ogromnym zniechęceniu, wręcz rozpaczy. Teraz już wiem, kto mi podsyłał takie myśli. Chodziłam tam nie z wielkiej wiary, ale tylko dlatego, że na chwilę mogłam zapomnieć o moim posypanym życiu i po spotkaniach czułam w sercu przez chwilę radość i spokój.

Później były kolejne, delikatne zaproszenia od Ducha Św. na różne msze, spotkania formacyjne, rekolekcje, pielgrzymki. Z chłopakiem zrywałam 3 razy, nie mogłam do niego dotrzeć, jakby przestał mnie rozumieć, jednocześnie jego rodzice wywierali na niego ogromną presje, plotkowali na mój temat w całej okolicy. Płakałam co noc, straciłam chęci do życia, do pracy, jedyne ukojenie znajdowałam w modlitwie. Wbrew nadzieji odprawiłam krucjaty eucharystyczne i liczne nowenny za mnie, za niego i jego rodziców. Poruszyłam całe niebo i wszystkich świętych.

Na którychś rekolekcjach przyszło rozeznanie, że powinnam całkowicie odciąć się od niego i pójść za Jezusem. Tak zrobiłam, choć trwało to kilka miesięcy, nadal go bardzo kochałam, a on bez przerwy do mnie wydzwaniał i obiecywał, że się zmieni. Równo rok po zerwaniu zadzwonił do mnie po raz ostatni.

W czerwcu tego roku usłyszałam o nowennie pompejańskiej. Pomimo, że nie miałam już z nim kontaktu, postanowiłam odmówić ją w intencji jego nawrócenia, bo z tego wynikały wszystkie problemy w jego życiu. Zaraz po odmówieniu pierwszej, zaczęłam drugą, tym razem w intencji spotkania tego, którego Pan mi przeznacza.

Od razu doszły mnie słuchy, że mój były związał się z dziewczyną wskazaną przez swoich rodziców, co mną wstrząsnęło, doszły do tego conocne koszmary i duże trudności w pracy.

Trzecią NP ukończyłam 4.12 i była ona najgorsza pod względem ataków złego, chyba dlatego, że ofiarowana za dusze w czyśćcu cierpiące. Wróciły stany depresyjne, poczucie bezsensu życia, docinki ze strony różnych ludzi, że jestem sama (mam 30 lat) i ogromne straty finansowe w pracy ( w ciągu tygodnia zepsuło mi się wszystko, co mogło się zepsuć, co kosztowało mnie prawie 5 tyś zł). Nie poddałam się, bo miałam świadomość, że stawka jest wysoka i tym chętniej odmawiałam różaniec. Po skończeniu NP, wszystko minęło jak ręką odjął, a ja dostałam znaczną podwyżkę, także nie tylko odrobię finansowe straty, ale wreszcie wyjdę na prostą.

Z perspektywy czasu, jak patrzę na te 3 lata, widzę, że ten chłopak był dla mnie błogosławieństwem. Dzięki tej zawiedzionej miłości poznałam Jezusa żywego, który działa w życiu każdego, kto Go o to poprosi. Przeczytałam mnóstwo ciekawych książek, obejrzałam wiele wartościowych filmów i, przede wszystkim, zaniosłam niesamowitą ilość modlitw do Boga za innych ludzi, czego nigdy nie robiłam, będąc z nim w związku. Nadal się za niego modlę, ale mam już wolność co do planów Boga wobec mnie. Jeśli wolą Boga jest, byśmy byli razem, to na pewno tak się stanie, jeśli nie, to wierzę, że spotkam jeszcze kogoś, kogo pokocham, jak tamtego.

Przez te 3 lata Jezus uleczył wszystkie rany mojej duszy, bym była dla kogoś wartościową żoną. Teraz Bóg jest dla mnie na pierwszym miejscu, uleciały wszystkie kompleksy i zranienia z dzieciństwa. Jezus robił to w czasie, poprzez różne wydarzenia, ludzi, których stawiał mi na drodze. Cały ten bagaż, który sprawiał, że nie wychodziły mi związki, ale i czułam się gorsza, wręcz nic nie warta, zrzuciłam bezpowrotnie.

Ponadto trafiłam na fenomenalne szkolenia w moim zawodzie, dzięki czemu znacznie podniosłam swoje kompetencje i satysfakcje z wykonywanej pracy, zaczęłam zarabiać więcej.

Te 3 NP nauczyły mnie całkowitego zawierzenia Bogu, oddalam Mu to, czego dotąd nie chciałam oddać. Jestem już innym człowiekiem, nie wiem, co jeszcze Pan dla mnie zaplanował, ale zgodzę się na wszystko, bo dzięki Niemu przestałam w życiu utykać, a zaczęłam galopować…

Chwała Panu!

Książka bł. Bartola Longo opisująca historię powstania sanktuarium w Pompejach

a także liczne objawienia

i cuda Matki Bożej

Pompejańskiej!

5 1 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
23 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Wiktoria
Wiktoria
14.12.13 18:23

Piękne świadectwo Justyno! Moje życie podczas odmawiania NP też wywróciło się do góry nogami, tak mi się przynajmniej na początku wydawało. Jednak to wszystko było po to, żeby zaczęła wreszcie żyć i doceniać to co mam! Mimo, że nadal nie spotkałam miłości swojego życia o którą tak prosiłam, wierzę że wszystko dobrze się ułoży.

Ryszard
Ryszard
14.12.13 19:01

Tak działa nasz Ojciec, który różnymi drogami próbuje i dociera do nas, nie ma drugiego takiego Ojca. Mnie tęż od momentu ukończenia pierwszej NP i zaraz na drugi dzień po skończeniu całe życie się przewróciło do góry nogami po ludzku to koszmar ale wiem, że będzie wszystko dobrze i ufa w Boże Miłosierdzie i Matce Bożej jestem tylko z nimi. Dziś kończę 44 dzień NP i trwam z wiarą, nadzieją i miłością w lepsze jutro. Świadectwo śliczne. A nigdy nie pisz, nie mów, że Bóg kara bo On nikogo nie kara a tylko różnymi drogami przyciąga nas do siebie, czasem… Czytaj więcej »

Justyś
Justyś
14.12.13 19:25
Reply to  Ryszard

Nieuważnie przeczytałeś i wyjąłeś jedno słowo z kontekstu. Zresztą nie napisałam tego, by ktoś oceniał moje postępowanie, bo nie o to w świadectwach chodzi, tylko by wszystkim pokazać, jak wszechmogący jest Bóg:)

Sylwia
Sylwia
14.12.13 20:32

Dziękuje za Twoje świadectwo bo moja mama odmawia NP za dusze w czyściu cierpiące i nagle na Jej drodze zaczęły sie piętrzyć trudNosci ,ma stany depresyjne ,potworne bóle głowy . Od razu przeczytałam Twoje swiadectwo

Krystyna
Krystyna
14.12.13 20:34

Dzięki Justyno za Twoje świadectwo.Podniosło mnie na duchu bo dziś miałam totalne zniechęcenie do odmawiania NP.

Edyta
Edyta
14.12.13 20:52

Ja jeszcze nie galopuje, tak jak Ty, ale nam nadzieję, że kiedyś będę… Zgadzam się z Tobą w stu procentach, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, on jest wszechmogący… Ja również podłam na kolana i błagałam Go o pomoc. Moja modlitwa została wysłana…. i tak zaczęła się moja droga do Niego. Na początku było bardzo źle. Miałam depresję, stany lękowe, ale modliłam się. Zaczęłam chodzić na msze o uzdrowienie i prosiłam Anioły o pomoc. Pan był ze mną i nie opuszczał mnie. Powoli otwierał mi oczy, serce… Dziś odnaduję Go na każdym kroku i to jest piękne. Jeszcze dużo… Czytaj więcej »

Sylwia
Sylwia
14.12.13 21:33

Przeczytałam oczywiście mojej mamie żeby podnieść Ja na duchu ,jeszcze raz serdeczne dzieki

Ma Miriam
Ma Miriam
14.12.13 21:45

Dzięki za świadectwo 🙂

Krystyna
Krystyna
15.12.13 10:00

A po jak długim czasie Edytko minęła Twoja depresja i stany lękowe?Ja się modlę o uwolnienie od stanów nerwicowych,czasem brak mi już sił.Może źle się modlę?

Edyta
Edyta
15.12.13 13:15

Potrzebowałam na to dużo czasu. Od tamtych wydarzeń minął rok i cztery miesiące. Od samego poczatku zawierzyłam wszystko Panu Bogu. Wierzyłam, że jest ze mną i mi pomoże przetrwać to cierpienie. Widzialam, że czeka mnie długo droga. Ja też miałam chwile zwątpinia i traciłam siły. Jednak zawsze prosiłam Pana Boga o pomoc (o coś lub kogoś, kto mi wskaże co mam robić) i w niesamowity sposób odnajdywałam wskazówki. Dużo czytałam (polecam książki o. Augustyna Pelanowskigo – one prowadzą do retrospekcji wgłąb siebie i pozwalają na zrozumienie swoich lęków oraz ks. Jana Reczka -np. „To Jezus leczy złamanych na duchu „)… Czytaj więcej »

Krystyna
Krystyna
15.12.13 13:57

Bardzo Ci dziękuję za to co napisałaś.

Ilona
Ilona
15.12.13 23:56

Piękne świadectwo. Dziękuję Ci za nie.

Marta
Marta
16.12.13 17:10

Głębokie świadectwo, dziekuję Ci za nie, czytając je poczułam spokój i wiarę

michal_21
michal_21
22.12.13 16:27

Wszystkiego dobrego Ci życzę 🙂 super, że się spełniasz. Bardzo ciekawy jestem i mam nadzieję, że się nie obrazisz, jeśli spytam w jakim zawodzie pracujesz?

Justyś
Justyś
23.12.13 19:23
Reply to  michal_21

To nie jest istotne:)

teresa
teresa
22.03.14 20:58

U mnie jest odwrotnie – niespełniona miłość przyczyniła się do mojego upadku i choroby, oddalenia od Boga. Nie wiem, czy TAKA miłość jest błogosławieństwem. Dla mnie jest BEZ SENSU.

teresa
teresa
22.03.14 21:40

Bardzo chciałabym, byś opowiedziała o swojej pracy – Twoje świadectwo mogłoby podnieść na duchu niejedną osobę, także mnie. Ja borykam się do tej pory z bezrobociem i czuję się trochę temu krajowi niepotrzebna (jestem z wykształcenia nauczycielem). Wszystko to źle wpłynęło na moją psychikę…

Justyna
Justyna
23.03.14 12:04

Bóg ma dla każego inny plan, ale zawsze lepszy, niz bylibysmy w stanie sobie wyobrazic. Nie podpowiem Ci, gdzie masz znalezc prace, ale powiem, gdzie mozna znalezc Boga…na REKOLEKCJACH IGNACJANSKICH…

gosia
gosia
23.03.14 12:51

Kolejny raz Wielka Chwała Panu ! Rozumiem Cię doskonale. Sama wiem, czym jest uzależnienie od drugiej osoby, nawet takiej, która bardziej niszczy niż kocha…ile przez to bólu i rozpaczy, wątpliwości, pustki i poczucia bezsensu swego istnienia. Ja także popełniłam błąd zawierzając całe swoje życie mężczyźnie, zamiast Bogu. A później, gdy nasz związek zaczął się sypać i wartość mojego życia się posypała. Dzisiaj znów jestem przy Bogu, choć niezmiernie mi ciężko. Są chwile zwątpienia, depresyjne stany, ciosy z każdej strony, ale walczę.. Wiara nikomu nie została raz na zawsze dana. O wiarę trzeba walczyć- walczyć ze sobą, swoimi słabościami, niepowodzeniami.. Życzę… Czytaj więcej »

teresa
teresa
02.04.14 00:50

Właśnie zawierzyłam BOGU, a nie chłopakowi, Jego obietnicy. To On pozwolił mi go spotkać, i Jemu bardziej ufałam. To zawierzenie zaprowadziło mnie do załamania, bo ten chłopak (narzeczony) ode mnie odszedł… (choć wcześniej zapewniał o swojej miłości i chęci poślubienia mnie). Na rekolekcjach ignacjańskich już byłam… Pozdrawiam.

Magdalena
Magdalena
28.05.15 11:41

Super świadectwo !!! 🙂

Anonim
Anonim
29.10.17 08:24

Piekne swiadectwo. Jestem na początku drogi, aby całkowicie zaufać Panu. Ucze sie tego, rowniez sie modlę.
Tak ja Ty calkowicie zaufalam i powierzylam sie komus, kto mnie de facto zostawil.
Również modle sie za jego duszę i serce…. i również chce czuc sie wolna co do zamiarow Boga … chce sie poddac temu calkowicie… mimo ze bardzo kocham osobę ktora zostawila mnie i jest z kims innym .
Wkroczylam na ścieżkę na ktorej poznaje Boga od nowa, gdzie należy sie jemu poddać całkowicie i zaufac bezgranicznie … bardzo tego chce.

23
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x