Agnieszka: Maryja dała mi szansę na dziecko – operacja się udała

Szczęść Boże, chciałabym na chwałę Maryi dać świadectwo o skuteczności Nowenny Pompejańskiej w trudnych sprawach. Mam 36 lat i od ponad roku jestem mężatką, a od kilku miesięcy staramy się z mężem o nasze pierwsze dziecko. Niestety nie udawało się, poszłam więc do lekarza, gdzie usłyszałam diagnozę- mięśniak ogromny macicy, zmiana była tak wielka, że nie było szans na zagnieżdżenie zarodka. Na szczęście szybko zostałam skierowana do wspaniałego specjalisty, który dowiedziawszy się o moim problemie i o tym, że pragnę mieć dziecko przyjął mnie za dwa dni od diagnozy u innego lekarza.
Read More

Mirosław: Mam pragnienie odmawiania nowenny do końca życia

Skończyłem właśnie moją siódmą Nowennę Pompejańską. Po odmówieniu pierwszej nowenny otrzymałem częściowo to, o co prosiłem, ale przede wszystkim poczułem pragnienie odmawiania różańca. Skończyłem odmawiać pierwszą nowennę 14 sierpnia, a 15 sierpnia udałem się na pielgrzymkę do Gietrzwałdu, gdzie rozpocząłem odmawianie kolejnej.
Read More

Aga: za powodzenie operacji Taty

Drugą nowennę odmawiałam za powodzenie operacji Taty. Lekarze nastawiali nas bardzo pozytywnie do tej operacji, w związku z czym byłam bardzo spokojna, a nowennę odmawiałam tak w ramach "prewencji". Operacja odbyła się, gdy już odmawiałam część dziękczynną. Sama operacja przebiegła dobrze, niestety pojawiły się niespodziewane powikłania, których nikt do końca nie potrafi nam wytłumaczyć i na które nikt nas nie przygotował. Związane są z zaburzeniami świadomości i zanikami pamięci.
Read More

Aga: Proszę o jedno a dostaję tak wiele

Szczęść Boże.Od dwóch lat odmawiam Nowenne Pompejańską w różnych intencjach.Jedna intencja była za córkę która chudła w oczach i groziła jej anoreksja.Dzisiaj dziękuję Matce Bożej za otrzymaną łaskę bo córka ma zwiększony apetyt, powróciła miesiączka którą utraciła.
Read More

Ana: : Prośba o łaski potrzebne mojemu kuzynowi…

Szczesc Boze wszystkich czytajacych i piszacym. Sama jestem winna Matce Bozej kilka Swiadectw :) Moja kolejna Nowenne odmowilam w intencji mojego kuzyna, o ktorym dowiedzialam sie, ze dzieje sie z nim cos zlego…Przeczytaj Ana: : Prośba o łaski potrzebne mojemu kuzynowi…
Read More

Martyna: Przemiany duchowej ciąg dalszy

Zakończyłam odmawiać 3. nowennę pompejańską. Modliłam się w intencji nawrócenia mojej siostry. Póki co nie ma żadnych postępów w tej sprawie, jest nawet gorzej, ale widocznie tak musi być. Wiem z własnego doświadczenia, że na każdego przyjdzie odpowiednia pora, w najmniej spodziewanym momencie. Tak było właśnie ze mną, nic nie dzieje się bez powodu. Maryja wkroczyła w moje życie i już nic nie jest takie jak było. Wszystko diametralnie się zmieniło i to na lepsze. Ja się tylko modlę, a resztą kieruje Matka Boska. To co nas spotyka, ludzie których poznajemy, siła, żeby pokonywać trudności życiowe, a przede wszystkim głęboka wewnętrzna przemiana to wszystko otrzymujemy od Pana Boga. On jest najlepszym nauczycielem. Wie, co nam ofiarować i kiedy.
A teraz krótko o przebiegu nowenny. Dodam, że była ona najtrudniejsza z tych trzech, które odmówiłam. Wiem jednak, że to wszystko zależy od Boga, zsyła na nas tyle, ile jesteśmy w stanie unieść, a jednocześnie daje nam moc, aby to udźwignąć.
Pewnego dnia przyjechała ciocia mojego męża. Miała przy sobie film pt. „Tajemnica Eucharystii”. Tak się cudownie złożyło, że mogłam go obejrzeć, chociaż wcale nie był przeznaczony dla mnie tylko dla kogoś innego. Polecam wszystkim, jest na www.youtube.com. Wiele rzeczy zrozumiałam. To niezwykle przejmujący film. Płakałam jak bóbr bo poznałam nędzę swej duszy. Jednak było mi to potrzebne. Cały czas staram się pogłębiać swą wiarę, czytam różne książki, artykuły w internecie itp. Poza tym dręczyły mnie koszmary, szatan atakował mnie w snach. Raz nie mogłam zasnąć, byłam wtedy sama w domu. Czułam czyjąś obecność w sypialni. Przestraszyłam się, ale od razu zaczęłam się modlić. Pomogło. Ogólnie działy się różne dziwne rzeczy np. strzelające amortyzatory w samochodzie i to nie jeden tylko kilka. Pojawiły się również trudności w pracy, ale wiedziałam, że to przejdzie. Po tygodniu wszystko się unormowało. Czułam, że nie jestem sama. Miałam też moment ogromnej niemocy i bezsilności. Borykam się z lękami, płakałam potwornie i miałam wrażanie, że to nigdy się nie skończy, że za moment zwariuję. Nie mogłam przestać. To był chyba moment przełomowy bo od tej pory płacz odszedł w zapomnienie, przestałam się użalać nad swoim losem. Jest mi czasami ciężko, ale już nie płaczę. Wiem, że to łaska dana mi przez Pana Boga. I jak tu Go nie kochać? Powiem więcej. W chwili obecnej lęki bardzo się wyciszyły. Myślę, iż niebawem ustaną całkowicie, oczywiście w swoim czasie i przede wszystkim jeśli jest to zgodne z wolą Pana. Poza tym stoczyłam walkę duchową i nadal ją toczę. Pojawiły się natrętne myśli; problemy się piętrzyły; po spowiedzi nasiliły się lęki; pojawił się strach, że jestem opętana i że mam raka (zauważyłam pieprzyk na szyi); odczuwałam potworną potrzebę macierzyństwa, aż sprawiało mi to ból duchowy (dzieci na razie niestety nie mam); a także uczucie niemocy, że nie mogę pomóc bliskim widząc jak błądzą. Ten ostatni problem można rozwiązać tylko modlitwą (tak poradził mi ksiądz). Po spowiedzi byłam bardzo wzruszona. Usiadłam w pierwszej z brzegu ławce. Jakież było moje zdziwienie gdy podniosłam wzrok i ujrzałam na ławce obrazek Pana Jezusa z otwartym sercem. Zrobiło mi się tak ciepło na duszy. Poczułam radość i miałam wrażenie, że moja spowiedź jest miła Panu Jezusowi, że On mi przebacza z całego serca. Tak się wspaniale składa, że trafiam na świetnych księży. Zawsze coś doradzą, podpowiedzą, podniosą na duchu. Ogólnie dużo się modlę, są to przeróżne modlitwy np. Koronka do Bożego Miłosierdzia, Koronka do Najświętszych Ran Pana Jezusa, modlitwa do Św. Rity w sprawach trudnych i beznadziejnych itp.
Zauważyłam, że diabeł atakuje nas na wszystkie możliwe sposoby i uderza tam, gdzie najbardziej zaboli. Na mnie zrzucił lawinę trudności. Najważniejsze jednak to trwać w modlitwie, nie poddawać się. Początkowo szturm był ogromny. Jak nie odnosił skutku jeden atak to pojawiał się kolejny, ale nie wolno dać się złamać. Powoli wszystko ucichło. Im gorliwiej się modlimy tym więcej mamy siły. Ta moc pochodzi od Boga. Z Nim zawsze odniesiemy zwycięstwo.
Mam nadzieję, że nikogo nie przestraszyłam, bo nie to było moim celem. To świadectwo (na pewno nie ostatnie) to zachęta do podjęcia trudu modlitwy. Uwierzcie kochani, z Panem Bogiem możemy wszystko. Szczęść Boże!

Regularny biuletyn pompejański!

Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. Zostań z nami w kontakcie!

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

3 komentarzy do "Martyna: Przemiany duchowej ciąg dalszy"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Monika
Gość
Monika
Tak jakbym czytala o sobie … Wiem przez co przeszlaś i to prawda ze czasem pojawia sie zwatpienia ale za chwile jest taka moc taka sila ktora pochodzi od Boga .. ja tez borykalam sie z lękami i mozna powiedziec ze nadal sie borykam ale odmawiam juz 3 nowenne w tej intencji i te lęki bardzo sie wyciszyly wierze zostane uzdrowiona przez Pana Boga juz na zawsze w odpowiednim dla mnie momecie. Tez pragne dzieciatka jestem 4 lata mężatka i chcialabym doznac daru macierzynstwa mam nadzieje i wierze ze bedzie mi dane zostac Matką i stworzyc z moim mężem wspaniala… Czytaj więcej »
Martyna
Gość
Martyna
Dziękuję Ci za ciepłe słowa. Ja również spotykam się ze świadectwami innych, które są mi bardzo bliskie. Wydaje mi się, że Maryja ma podobny schemat działania. W tej chwili odmawiam 5 nowennę, wszystkie są z mojego punktu widzenia przypadkami beznadziejnymi (nawrócenie siostry, męża; uzdrowienie taty z alkoholizmu, moje lęki). Jednak z całą stanowczością mogę stwierdzić, że w moim życiu dzieją się cuda, mniejsze i większe np. to, że siostra znienawidziła alkohol, a wcześniej bardzo się o nią bałam, gdyż mamy podatne geny na to paskudztwo. Rozumiem Cię doskonale co odczuwasz bo mam podobnie. Teraz gdy lęki na chwilę się wyciszyły… Czytaj więcej »
Monika
Gość
Monika
Pokonamy te lęki wierze w to i TY tez wierz mimo wszystko. Mimo wszystkich przeciwnosci ufaj i modl sie. Ja mialam ogromny bezsens nie moglam wstac z łóżka podniesienie szklanki to dla mnie był wyczyn ale modlilam sie nieraz ledwo stawialam kroki ale szlam podziekowac Panu Bogu i sie z Nim spotkac a złego to rozwcieczalo tak walczyl długo długo i ten bezsens minal nie wiem nawet kiedy i glupie mysli takze czasami mam taka chec poddania sie ale to zly probuje i nie daje sie wyrzekam sie wszystkiego w imie Boga i Maryjki. Jak masz takie chwile zwatpienia modl… Czytaj więcej »

Czy wiesz, że autor

nowenny pompejańskiej

napisał też…

Miesięczne nabożeństwo

do świętego Józefa

w sprawach trudnych

w ROKU ŚW. JÓZEFA!