Monika: uratowanie małżeństwa sakramentalnego

Witajcie,
niedawno zakończyłam odmawiać moją pierwszą nowennę. Tak się złożyło ,że jej koniec przypadł w moje 40 urodziny….Ponieważ modliłam się w intencji powrotu mojego męża do nas (jesteśmy po rozwodzie,jest z kobieta i ma z nią dwójkę dzieci) oczekiwałam ,spodziewałam się że po prostu stanie w drzwiach z walizką.Niestety tak się nie stało. Nasze kontakty opisałam w prośbie o modlitwę więc nie będę się powtarzać,ale po 5 latach dostrzegłam to że nie jestem mu obojętna. W czasie modlitwy czułam spokój,byłam wyciszona i choć na razie moje prośby nie zostały wysłuchane nie tracę wiary i nadziei. Teraz chcę rozpocząć kolejna nowennę i głęboko wierzę ,że czas radości kiedy ponownie mój mąż będzie z nami nadejdzie. To co zauważyłam to otwarcie się na innych ludzi w mówieniu o Panu Bogu 🙂
Pozdrawiam serdecznie.

12 myśli na temat „Monika: uratowanie małżeństwa sakramentalnego

  1. Trzeba mieć na prawdę niskie poczucie własnej wartości, ze by w takiej sytuacji modlić się o powrót męża. Kobieto, ja rozumiem, ze slub kościelny łączy ludzi na zawsze i tego nie podważam. Ale kościoł katolicki w obliczu zdrady nie nakazuje osobie zdradzonej cierpienia przez całe zycie, bo małżonek zdradził. I oczekiwania latami, ze on wróci. Koscioł katolicki w takiej sytuacji pozwala wybrać, czy przyjmuje się na nowo małżonka który zdradził, ale pod warunkiem jego szczerej skruchy, czy go się nie przyjmuje pomimo tej szczerej skruchy. Dlaczego koscioł pozwala go nie przyjąć? Bo jest świadomy, ze być może są osoby które mimo iż przebaczą samą zdradę, to już nie nie będą potrafiły żyć z osobą która ich zdradziła. fakt ten nadal nie zwalnia z zachowania wierności małzonkowi który zdradzil. Przeto sakrament nadal jest wazny. Kobieto, wydaje mi się, ze powinnaś mieć trochę honoru i odpuścic sobie już tego męża. Męża który ma dwoje dzieci z obca babą. Męża który stwierdził, ze ta obca baba jest lepsza od jego własej żony. Przestań skamlec u Boga o milość tego Twojego męża. Miej na uwadze, ze mimo iz wiążże Cię z nim sakrament to Bog teraz nie może ot tak zabrać ojca tamtym dzieciom i oddać go Twoim. Modlisz się w tym momencie aby tamte dzieci spotkało to samo co spotkało Twoje dzieci. Czy Bóg tego chce? W imię sakramentu, który nie został dotrzymany? Poza tym trzeba mieć trochę godności w zyicu. Wierzę, ze doskonale poradzisz sobie bez tego Twojego męża. Ta, jasne! Napiszesz, ze przeciez go kochasz. No moze i go kochasz, ale jeśłi nie potrafisz zyc bez niego to znaczy ze to z niego robisz sobie Boga a nie z Jezusa Chrystusa. facet który Cię zdradził nie jest Ciebie wart. Nawet jeśłi to Twój mąż. Można godnie przeżyć życie samej. I zajmij się dziećmi. One matki potrzebują, bo to nie tylko trudne dla ciebie, ale trudne równieez dla twoich dzieci.

    • nieznajoma czy Ty nie pomyliłaś stron?Sama sobie wymyślasz zasady moralne jak ateiści.Ateiści też mówią że trzeba brać pod uwagę dobro dzieci albo szczęście drugiego człowieka ale Boga i Jego prawa mają gdzieś.Katolik tym różni się od ateisty że słucha i jest posłuszny tylko Bogu.Miłość do Boga polega na słuchaniu tego co On mówi i byciu posłusznym a On mówi wyraźnie:Co Bóg złączył niech człowiek nie rozdziela.Chodzi o Boga i Jego wolę.Dlaczego Bóg jest ciągle pomijany?Czy dzieci zrodzone w tamtym związku są ważniejsze od Niego?Bóg ma być na pierwszym miejscu.Nieznajoma nie rozumiesz że wszystkie nieszczęścia człowieka wzięły się z nieposłuszeństwa wobec Boga,z zerwania z Nim przymierza,zniszczenia relacji Bóg-człowiek.Jego wolą nie są nigdy Rozwód,unieważnienie małżeństwa czy dzieci z takich związków.To nie jest wola Boża tylko wola człowieka.W dzisiejszym świecie prawda nie może być relatywna zależna od okoliczności.Prawda jest jedna tak jak ślub kościelny jest jeden.Monika jeśli kochasz męża i będziesz cierpliwie się modlić to stanie kiedyś w drzwiach z walizką jestem tego pewien:)Dla Boga bowiem nie ma rzeczy niemożliwych!

    • Zgadzam się z Tobą. Po co być z kimś kto nas nie chce. Można przeżyć swoje życie godnie w samotności. Oczywiście są kobiety, dla których życie bez mężczyzny jest nic nie warte…Ale takie osoby powinny przede wszystkim zacząć odmawianie NP od siebie i od intencji o swoje uzdrowienie wewnętrzne. Nie napisałaś nic sprzecznego z doktryną katolicką więc nie rozumiem skąd te ataki na Ciebie poniżej…

  2. jakby mężowi zależało to by nie zdradził. Potrafiła byś z nim żyć po tym co ci zrobił? ja chyba nie umiała bym wybaczyć ale nie wróciła bym to zostaje i zawsze w kłótniach wychodzi, a jak zaczniesz się z nim kłócić po jakimś czasie, mój kolega kiedyś powiedział że jego rodzice się nie rozeszli ze względu na niego ale jego nikt się nie spytał czy woli być raz u mamy i widzieć ze jest szczęśliwa i raz u ojca i widzieć jego szczęście czy słuchać ich kłótni, dzieci widzą czy rodzice są szczęśliwi czy nie i też cierpią. Moja kol się rozeszła z partnerem, z którym miała dwoje dzieci partner znalazł sobie zone a ona męża i są szczęśliwi rozmawiają i dzieci też są szczęśliwe bo maja dwa szczęśliwe domy a nie jeden pełen kłótni i złości

  3. Nieznajoma………..moze ty masz dobre intencje ale spoob jaki piszesz jest WREDNY………..ZANIM TO NAPISŁAS POWINNAS 3X TO [PRZECZYTAC ZANIM KLLIKNEŁAS WYSYŁAM.

  4. A mnie się wydaje, że to jest strona do składania świadectwa swojej wiary i modlitwy. Nie jest to miejsce do analizowania zachowań czy postaw. I nie jest to miejsc do oceniania innych. Tak więc powyższe komentarze uważam za niestosowne. Każdy może się modlić o co chce, jeśli to nie jest nic złego…. A ponadto uważam za dalece niewłaściwe ocenianie kogoś, jeśli nigdy nie znaleźliśmy się w podobnym położeniu…

  5. nieznajomyma to klasyk kobiety skrzywdzonej, której nikt nie chce żaden facet się nawet nie obejrzy to klasyk psychologii mnie nikt nie chce to dlaczego inni mają być szczesliwi weź się za prace bo z tego co czytam jaki jest twój udzial na forum to to wniosek prosty ciebie nawet w żadnej pracy nie chcą masz czas na pisanie głupot i nic wiecej sobą nie reprezentujesz jetes karykaturą kobiety ale pamiętaj Pan uzdrawia módl się o pokore to jest twoja pierwsza potrzeba

    • O! I tu jesteś nie na czasie 🙂 . Chcą mnie w pracy i na jej brak zdecydowanie nie narzekam. raczej na nadmiar. Ale jak widać czasem, chociaz już bardzo rzadko się tu udzielam. Droga lub drogi ok, pracę mam dzięki nowennie 🙂 . I to z takim przytupem, ze hej 🙂 . A swiat nie kończy i nie zaczyna sie na facetach, na tym zeby sobie cos złapać a potem utrzymać. Zycie jest piękne i wartościowe nawet jesli przezyte w pojedynkę. I nie jestem klasykiem psychologii 🙂 . poza tym skoro ze mną jest tak źle, skoro taka skrzywdzona jestem, no ten fakt według twojej teorii tłumaczy moje zachowanie. A co w takim razie tłumaczy twoje? Ty jako osoba ktora wyzej powołuje się na Boga który uzdrawia i osoba nie skrzywdzona niczym i przez nikogo dlaczego pozwalasz sobie na komentarze jak zamieszczony powyzej? Co w takim razie Tobą kieruje? Bo co mną to już zrobiłaś mi pełną analizę 🙂 . Polecam przemyśleć co napisalaś wyzej :-). Bo moze to nie do mnie napisałaś :-).

  6. Moniko, módl się o powrót męża, uratujesz jego duszę a może duszę tej kobiety również. Małżonkowie są odpowiedzialni za siebie i powinni dbać nie tylko o ciało ale przede wszystkim o dusze. Odsyłam do artykułu w ostatnim numerze „Miłujcie się” Jeśli przyjdzie pokusa rozwodu str. 28

A Ty co o tym myślisz? Napisz!