Iza: Zaufanie, które procentuje

Obiecałam mojej ukochanej Matuchnie, że podzielę się swoim świadectwem po odmówieniu Nowenny Pompejańskiej. Trochę z napisaniem jego zwlekałam, aż do dziś.
Akurat 13 lutego w rocznicę śmierci s. Łucji od Matki Bożej Fatimskiej mam okazję napisać kilka słów.
Zacznę od początku. Dlaczego Nowenna Pompejańska? Nie wiem. Pewnego dnia – a było to u progu października – zaczęła mnie „prześladować” myśl właśnie o tej Nowennie. Postanowiłam w miesiącu Różańca Świętego, że zacznę. I mimo szczerych chęci każdego dnia zaczynałam na nowo. A to przysypiałam, a to nie odmówiłam wszystkich części, innym razem przez cały dzień miałam tyle spraw i zajęć, że zabrakło czasu na modlitwę i tak przez dwa tygodnie. Potem miałam dwa tygodnie przerwy z pewnych względów. Tak trwało to aż prawie do Adwentu. Wówczas postanowiłam jako przygotowanie do Bożego Narodzenia odmawiać Nowennę Pompejańską. I tak oto 25 stycznia skończyłam całość i tego samego dnia zaczęłam drugą Nowennę Pompejańską.
A teraz chwilka o intencji… W sercu do Pana Boga zanosiłam konkretnego mężczyznę. Prosiłam i wciąż proszę Mateńkę, by wyprosiła mi dar jego miłości, zainteresowania i możliwości wyjścia za niego za mąż. Ostatnio pomyślałam, że to takie pełne pychy prosić Pana Boga, by konkretnie tego człowieka ofiarował mi za męża. Zrodziło się we mnie wiele wątpliwości i pewnego rodzaju niepokoju, niedowierzania, że ta moja modlitwa ma sens. Jednak podczas spowiedzi, a była ona wyjątkowa, powiedziałam kapłanowi o Nowennie i z jaką intencją ją odmawiam. Dodałam, że mam obawy o pysze i nakazywaniu Panu Bogu kto, jak i kiedy. Oczekiwałam krytyki a tymczasem spowiednik ze spokojem i uśmiechem powiedział „zaufaj Matce, ona czyni cuda!”. Po ludzku poczułam się jakbym dostała w głowę. Moje niedowierzanie w moc Mateńki było grzechem. Przecież to Ona jest naszą największą siłą i mocą. Od tego dnia jeszcze gorliwiej odmawiam swoją Nowennę: w pociągu, w autobusie, w pracy, w drodze do niej. Różaniec stał się częścią mojego życia. Taką częścią, której nie może zabraknąć, bo ono straci swój sens i te piękne barwy, jakie zyskało dzięki codziennej modlitwie i spotkaniu z Matką poprzez Różaniec.
Moi Drodzy! Pewnie wiele osób czeka na efekty mojej modlitwy.
Spokojnie mężczyzna, o którego się modlę nie został moim chłopakiem itd. Ale… to niesamowite, że już w trakcie mojej pierwszej Nowenny nasza relacja zaczęła się zmieniać. I nie dlatego, że powoduję spotkania itd. Widzę zmianę w jego zachowaniu. Nie tylko ja ją dostrzegam, co wywołuje u naszych znajomych różne komentarze. A mnie cieszy najmniejszy gest z jego strony i codziennie Mateńce o nich opowiadam dziękując za wszystko.

Wierzę, że Królowa Pompejańska, której zawierzyłam się w opiekę, uczyni w moim życiu cuda, o których wspomniał ksiądz spowiednik.

Jeśli mogę prosić to polecam się Waszej modlitwie a również i ja obiecuję polecać Was opiece Matki Bożej.
Bóg zapłać za przeczytanie mojego świadectwa!

1 myśl na temat “Iza: Zaufanie, które procentuje

  1. Droga Izo, dziękuję za Twoje świadectwo. To piekne, że zaufałas Maryi. Zgadzam się zupełnie z tym co powiedział Ci kapłan- Ona czyni cuda. Jestem pewna że uczyni ich wiele w Twoim życiu, wskarze Ci odpowiedniego mężczyznę, jesli wolą Boga jest abyś wyszła za mąż. Nie bój się , zamiast samej obierac sobie wybranego, otwórz się bardziej na to co przygotował dla Ciebie sam Bog…Maryja pomoże Ci w czekaniu, jesli musisz poczekac…trudno nam przecież odgadnąc wolę Boga, a po coż ja na siłę zmieniec skoro On tylko zna naszą drogę do prawdziwej radości…Całuję Cię bardzo mocno i obiecuję pomodlic sie za Ciebie. A zresztą zobacz uważnie, Matka Najświętsza już w sposób szczególny dotknęła Twoje życie skoro otrzymałaś takie piękne natchnienie o Nowennie…!.Przytul sie do Niej z zamkniętymi oczyma :), Ona Cię zaprowadzi tam gdzie jest Twoje miejsce wg zamysłu Bożego, zobaczysz.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!