Anna: złożona obietnica Matce Bożej

Jestem w trakcie odmawiania 4 Nowenny Pompejańskiej. Drugą odmówiłam w intencji brata, który jest w trakcie sprawy rozwodowej z orzekaniem o jego winie. Sprawa rozwodowa toczy się już od października 2013 r. Nowennę odmawiałam w tej intencji w styczniu 2014 r. Na razie nie ma jeszcze wysłuchanej prośby o ” przebaczenie w małżeństwie ii powrót do siebie „, ale brat wygrał możliwość częstszego kontaktu z dziećmi i sąd odrzucił pozew o podwyższenie alimentów ( brat płaci już i tak dużo mimo , że nie ma jeszcze rozwodu). Następna rozprawa w sadzie jest w styczniu 2015 r. Dziękuję MATCE BOŻEJ , że NIE POZWALA IM SIĘ ROZEJŚĆ. może daje im czas i nie będzie rozwodu. W trakcie odmawiania miałam silne ataki w pracy . Zrzucano na mnie obowiązki innych osób , nie spałam często w nocy, byłam wyczerpana , do pracy chodziłam z niechęcią , ale codziennie rano chodziłam na Eucharystie , a była to zima . To była moja jedyna siła
trzecią nowennę odmówiłam w intencji doświadczenia miłości mojego ziemskiego ojca ( byłam przez niego bita już w wieku dorosłym) kontakty są poranione. Relacja z ojcem są w miarę dobre i mam nadzieję , że będą się zmieniać ku lepszemu , do odnowienia zaufania . Myślę , że to będzie się dokonywało w czasie jeszcze dłuższym. Nie da się tego tak od razu naprawić. Na pewno jest przynajmniej chęć utrzymywania relacji. Czas pokaże .W trakcie tej trzeciej nowenny doświadczyłam też innych łasko o które nie prosiłam. Przybliżono termin wyjazdu do sanatorium, w pracy doświadczyłam też życzliwej troski jednej osoby która wcześniej była mi wrogo nastawiona . Dziękuję TOBIE MAMO JEZUSA I NASZA. Obecnie jestem w trakcie odmawiania czwartej nowenny w intencji zerwania z nałogiem i nawrócenie całkiem obcej mi osoby, ale bliskiej sercu , którą nie dawno poznałam. Nie umiem wytłumaczyć dlaczego akurat za nią. TO BYŁO JAKBY PRZYNAGLENIE W MOIM SERCU , ŻE CHCĘ ODMÓWIĆ ZA TĘ osobę NOWENNĘ , NIE MOGŁAM TEGO PRAGNIENIA ZGASIĆ W MOIM SERCU. MIMO , ŻE MAM WIELE INTENCJI SWOICH I BLISKICH OSÓB ZA KTÓRE MOGŁABYM SIĘ MODLIĆ, ALE TO WEZWANIE DO MODLITWY ZA TĘ OBCĄ OSOBĘ BYŁO NAJSILNIEJSZE ( TO DLA OSÓB, KTÓRE NIE WIEDZĄ W JAKIEJ INTENCJI SIĘ MODLIĆ – DUCH ŚW. TO POKAZUJE) . MOŻE BYĆ TAK , ŻE SIĘ JUŻ NIE ZOBACZĘ Z TĄ OSOBĄ , I NIE DOWIEM SIĘ CZY MOJA PROŚBA ZOSTAŁA WYSŁUCHANA . CHOĆ MAM NADZIEJĘ, ŻE DOWIEM SIĘ CZY TA OSOBA WYSZŁA Z NAŁOGU A MATKA BOŻA I TAK CZYNI MAŁE CUDA MIMO ŻE TO DOPIERO 3 DNI ODMAWIANIA NOWENNY.ŻYCZCIE MI WYTRWAŁOŚCI I DUŻEJ WIARY, ZAUFANIA BO NIE WIEM CZY TO MA SENS. ANIA

7 myśli na temat „Anna: złożona obietnica Matce Bożej

  1. A ja się zastanawiam czy dobrze odmówiłam nowennę…jak czytam świadectwa innych osób to albo działy się cuda, albo jakies ataki złego, jakieś trudności, wypadki….a u mnie nic z tych rzeczy. Było normalnie, ani przeogromne cuda ani ataki złego. Fakt, że były jakieś trudności, zmęczenie itp, ale to w sumie towarzyszy mi całe życie, że pojawiają się problemy, że coś boli itp. a potem jest znowu normalnie. Nie wiem czy robie coś nie tak ale i przy pierwszej i przy drugiej i pomiędzy nowennami jest normalnie, tak samo, nic się nie zmienia ani w intencjach, ani nie czuję żadnych ataków. Stagnacja po prostu. Czy to żle? Czy żle się modlę jakoś?

    • Chyba o taką normalność nam w życiu chodzi, o to się głównie modlimy, o stabilizację o zrównoważenie. Stabilne życie daje poczucie pewności, a za tym też idzie wiary w Miłosierdzie Boże.
      Moja droga – twoje stabilne normalne życie to ogromny cud. Gratuluję i pozdrawiam.

  2. Mam podobnie, że modląc się do niedawna tylko 1-ą Nowenną dziennie, wyrabiając się z palcem, dokładając Koronki do Bożego Miłosierdzia na wzmocnienie intencji, przyszła pora na to, by ” z kroką” dołączyć Nowennę za uwolnienie z nałogów ( tzn. alkohol, nikotyna i pożądanie seksualne) pewnej osoby, która – wydawało się, że już sama sobie z tym wszystkim, a szczególnie z tym pierwszym, nie poradzi. Jest już bliżej końca i może do Koronek wrócę wkrótce, bo niestety je w zasadzie zarzuciłam, ale potrzeba była pilna i specjalnie wnikliwie się tej osobie nie przyglądam, żeby obserwować skutki zanoszonych próśb. Wystarczy mi zaufanie do Pana Boga i Najświętszej Panienki, że opiekują się tą osobą jak najlepiej, a sygnały jakie nieraz dochodzą do mnie na temat tej osoby napawają mnie jeszcze większą nadzieją i spokojem, gdyż trzyma się ona – nie chcę żeby to zabrzmiało pysznie – bo nie chodzi mi o przypisywanie sobie zasług, ale też nie ma co umniejszać mocy Pana Boga, jeżeli słyszę stwierdzenia, że trzyma się ona nad podziw dobrze. Zresztą mam nadzieję, że została ona zainspirowana przeze mnie w tym znaczeniu, że byłam kolporterem, a tak właściwie przez innych – którzy doświadczyli już wiele łask i o tym napisali na tym blogu, bo ja tylko dostarczyłam jej do poczytania kilka ciekawych, podnoszących na duchu świadectw, mających zainspirować tą osobę do zawalczenia o siebie przez swoją indywidualną modlitwę – za siebie samą, a może także w późniejszym terminie, czy nawet równolegle – za kogoś bliskiego, bo nasze kłopoty przestają być takie olbrzymie, gdy dostrzeżemy wokół siebie innych, których kochamy, dla których powinniśmy być autorytetem i walcząc – nie mieczem, ale na różańcu wymodlimy łaski dla kogoś, a przy okazji tylko, także dla siebie.
    Przepraszam, że na krótko, ale także, dla wzmocnienia, wyrzekłam się na kilka dni picia kawy. Już przez taki odwyk kiedyś przechodziłam i było bardzo ciężko, chyba porównywalnie z odwykiem narkomana, za tym drugim podejściem, a może już kolejnym, ale na krótką metę – pamięć ludzka jest ulotna, ale prawdopodobne jest, że tak jak w okresie adwentu, czy wielkiego postu, potrafimy wyrzec się na jakiś czas pewnych rzeczy, a w kolejnych latach potrafimy dołożyć kolejne wyrzeczenia, bo jesteśmy wprawieni, łagodniej przechodzimy turbulencje – bo wiemy, że przynoszą dla nas pozytywne skutki, jest już łatwiej. Tak analogicznie każde zdarzenie w życiu, choćby nie wiem jak dla nas bolesne i niesprawiedliwe, powinno napawać nas nadzieją, że wierni swoim zasadom, chcący podobać się Bogu, a nie ludziom, wzmocnieni, zahartowani, następnym razem , gdy spotkamy się z jakimiś trudnościami w naprawianiu świata, a więc siebie samych i innych wokół nas, będziemy mądrzejsi i może uda nam się uniknąć powielania błędów, które wpędzają świat w błędne koło, bo czasem jest nawet tak, że wśród ludzi mających dobre intencje są zgrzyty i nie można znaleźć linii porozumienia, ale to wcale nie upoważnia nas do zniechęcania się, tylko do szukania lepszych rozwiązań, tym bardziej, że w dzisiejszym świecie panoszy się dużo zła i nie wolno nam na nie zamykać oczu.

  3. Napewno wytrwasz.Ja rowniez odmawialam Nowenne Pompejanska-i jestem szczesliwa ze wytrwalam, poniewaz wczesniej mialam problem z odmowieniem zwyklego dziesiatka.Podczas odmawiania Nowenny pojawialo sie duzo przeszkod, ciagle cos lub ktos przeszkadzal, jednak pomimo tego wiedzialam ze zlozylam obietnice Matce Bozej i chocby niewiem co-WYTRWAM. Dzialy sie w moim zyciu drobne cuda, niektore sprawy rozwiazywaly sie same.Podczas modlitwy czulam sie bardzo bezpiecznie odczuwalam niezwykla sile.Pod koniec Nowenny wydarzylo sie cos co praktycznie przewrocilo moje zycie do gory nogami, swiat mi sie zawalil, nawet wtedy nie przestalam sie modlic. Teraz wszystko zaczyna sie ukladac . Gdy macie trudnosci wzywajcie Ducha Swietego. Nie poddawajcie sie nawet wtedy gdy wszystko idzie zle.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!