Monika: Matka Najświętsza nigdy nie zostawi nas w potrzebie

O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się od koleżanki…na początku bardzo mnie to zaciekawiło,ale później stwierdziłam,że nie dam rady odmawiać 3 części Różańca dziennie.Minęło kilka dni i znalazła się intencja w której warto było się modlić…sensowna praca…

Do tej pory posiadałam pracę,która była bardzo mało rozwojowa i na umowę śmieciową tj.zlecenie…niedługo kończę studia i uznałam,że to czas by pomodlić się w intencji swojej przyszłości:) Zaczęłam odmawiać nowennę i od samego początku zaczęły się schody…zaczęły nachodzić mnie negatywne myśli o Bogu jak tylko zaczynałam odmawiać różaniec…ale trwałam w modlitwie…z czasem już tego nie było…ale potem zaczęłam spotykać znajomych,którzy opowiadali mi o tym jak super pracę mają,jak dobrze zarabiają i jak są zadowoleni z tego wszystkiego.Było mi przykro,że mnie coś takiego nie dotyczy…cieżko było,ale trwałam dalej w modlitwie…gdy zbliżał się koniec odmawiania mojej Nowenny dostałam telefon z zaproszeniem na rozmowę…byłam zaskoczona,bo nawet nie wiedziałam na jakie stanowisko tam aplikowałam,nie pamiętałam,że wysyłałam w to miejsce jakiekolwiek cv. Gdy następnego dnia poszłam na rozmowę słyszałam wewnętrzny głos,który mówił mi,że dostanę tutaj pracę..to chyba Matka Boża dawała mi znak i i tak też się stało…od 2 tygodni pracuje w nowej firmie…praca jest na umowę o pracę i jest bardzo interesująca…podoba mi się:) Widać Matka Najświętsza nigdy nie zostawi nas w potrzebie:)a wiara potrafi zdziałać cuda:)Trwajcie w modlitwie!
Pozdrawiam,
Monika

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

7 myśli na temat „Monika: Matka Najświętsza nigdy nie zostawi nas w potrzebie

  1. Cudownie 🙂 tez niedługo kończe pierwsza nowenne w mojej intencji, ktora nie została jeszcze wysłuchana, ale powiedzcie mi prosze jak to jest, ze w ciagu mojej nowenny zaczeło sie układac moim koleżankom, jednej praca sama przyszla do niej a szukala juz 7 lat, druga jest w ciazy a miala problemy, inna dostała awans. Czy to zbieg okolicznosci czy wplyw nowenny.. Licze ze i na mnie przyjdzie pora 🙂

  2. Kochani
    Przypadki są tylko w gramatyce. Modlitwa i Wiara czynią cuda. Maryja jest naszą Dobrą Matką, jak Ją poprosimy to i Ona u Boga wyprosi dla nas potrzebne Łaski. Sceptycy niech próbują, może trzeba trochę poczekać ale Kochająca Matka nie zapomni o proszącym Ją dziecku. Ja sam odmawiam nowennę i wiele spraw zaczyna mi się układać inaczej tzn. lepiej niż dotychczas. Niektórzy narzekają ale nie odmawiają nowenny. Prośmy a otrzymamy.
    Pozdrawiam

  3. Czytam Twoje świadectwo Moniko i w ogóle wszystkie świadectwa otrzymania pracy i cieszę się Waszym szczęściem. Ja szukam już pracy od dłuższego czasu i ciężko. Czasem wątpię, bo trwa to zbyt długo. Tak myślę, że może sama nie daję rady w modlitwie. Dlatego proszę o modlitwę choć jedną osobę czytającą ten mój wpis. Dziękuję z całego serca.

  4. Anno! W takim razie ja pomodlę się za Ciebie, a Ty proszę westchnij chociażby najkrótszym westchnieniem w mojej intencji. Ukończyłam dziś ( chyba, bo straciłam już rachubę) 8 Nowennę niestety pracę straciłam,ale jeszcze dziś zacznę kolejną Nowennę. Może w końcu moja natarczywość odniesie jakiś skutek.Nie wiem gdzie leży mój błąd,moja modlitwa pozostaje bez echa.Najpierw modliłam się o poprawę sytuacji finansowej,niestety straciłam pół etatu, potem modliłam się w ogóle o utrzymanie pracy no i niestety pracę straciłam.Ale modlę się dalej.

  5. Beatko już polecam Ciebie Bogu w moich modlitwach. Mam nadzieję, że pomogę Ci wyprosić łaski, których potrzebujesz. Nie wiem, co Ci napisać odnośnie Twojej modlitwy, bo sama gubię się w swojej, ale to może o to chodzi, żeby nie być zbyt natarczywym, a modlić się w całkowitym zaufaniu Bogu. Pamiętam jak modliłam się o miłość. Wszyscy moi znajomi szczęśliwie zakochani, w rodzinie to samo, a ja sama. Oczywiście cieszyłam się ich szczęściem, ale wiadomo, że też chciałam spotkać tą moją drugą połówkę. I tak męczyłam się kilka lat. Aż w końcu stwierdziłam – dość dołowania się i oddałam to w ręce Boga, całkowicie mu zaufałam w tej sprawie. I co się stało? Randka za randką, aż w końcu miłość zapukała do mojego serca. Myślę, że tak samo jest z naszą pracą i w ogóle ze wszystkim.Trzeba to całkowicie oddać Bogu, nie dołować się, nie martwić, bo jeśli dołujemy się i martwimy to tak, jakbyśmy Bogu nie ufali. Z doświadczenia wiem, że to trudne cieszyć się, gdy nie ma się pracy, ale to chyba na tym polega całkowite zaufanie Bogu. Umieć w tej trudnej sytuacji odnaleźć Boga, Jego miłość. W sumie to dzięki Tobie sama rozwiałam swoje wątpliwości. Modliłam się tak, jakbym Bogu nie wierzyła, że spełni moją prośbę, tak jakbym nie wierzyła w Jego miłość. Mam nadzieję Beatko, że na coś Ci się przydałam. Oczywiście będę nadal modlić się za Ciebie. pozdrawiam

A Ty co o tym myślisz? Napisz!