Sylwia: Łaski od pierwszych dni nowenny

problemy finansowe

O Nowennie Pompejańskiej słyszałam już kilka lat temu. Próbowałam tej modlitwy, jednak po dwóch dniach zrezygnowałam, gdyż stwierdziłam, że nie podołam takiej mobilizacji. Aż do teraz… Pod koniec 2012 roku straciłam niespodziewanie pracę i od tego momentu zaczęło wiele złego dziać się w moim życiu. Przede wszystkim wpadłam w okropną pętlę długów, z którą nie mogłam sobie poradzić.

Próbowałam znaleźć nową pracę, jednak okazała się, że nie jest to takie proste. Wtedy wpadłam na pomysł, że otworzę własną i firmę. I tu… znów niewypał… Namówiłam męża na kolejny kredyt, oczywiście na rozwój działalności. Wszystko zapowiadało się tak pięknie, jednak firma od początku zamiast zarabiać przynosiła same straty. Załamałam się, gdyż na dodatek okazało się, że jestem w ciąży… Nie wiedziałam jak na to wszystko reagować, mąż bardzo się cieszył, gdyż pragnął tego dziecka a ja strasznie rozpaczałam. Zaczęłam się wtedy modlić do św. Rity o pomoc w tych problemach finansowych. Byłam przerażona, na biurku stos rachunków do zapłacenia, w pracy męża również nie było za wesoło (mimo, że jest inżynierem) i moja ciąża… Wtedy podjęliśmy decyzję, iż wyjeżdżamy z Polski.

Zaczęliśmy przygotowania tzn. tłumaczenie dokumentów, uruchamianie kontaktów wśród rodziny, która wyemigrowała, wysyłanie podań itd. Był listopad i niestety nikt na aplikację mojego męża nie odpowiadał. Ja jakoś w głębi duszy wierzyłam, że ten wyjazd dojdzie do skutku. Po 3 miesiącach mąż stwierdził, że wyjeżdża i zacznie szukać pracy na miejscu. Wziął dwutygodniowy urlop w pracy i pojechał. Ten wyjazd kosztował nas mnóstwo pieniędzy i gdy po kilku dniach mąż dzwonił zrezygnowany byłam przerażona. Niestety trafił na Polaków, którzy strasznie zniechęcali go do dalszego pobytu.

Wtedy przypomniałam sobie o NP. Chwyciłam za różaniec i zaczęłam się modlić, prosząc Maryję o pomoc w znalezieniu pracy przez mojego męża i o pomoc w tym wyjeździe. Już po kilku dniach modlitwy w moim życiu zaczęły dziać się cuda. Najpierw moja firma w ciągu kilku dni zarobiła naprawdę duże pieniądze, które pokryły te kilka miesięcy strat, a które były nam w tym momencie bardzo potrzebne. Po zaledwie tygodniowym pobycie na obczyźnie, mąż zadzwonił, że dostał pracę i to dosyć dobrze płatną. Byłam bardzo szczęśliwa, płakać mi się chciało ze szczęścia. Wiem, że to wszystko dzięki Najświętszej Panience, która nie opuściła mnie w tej ciężkiej dla mnie chwili i jest ze mną cały czas.

Przede wszystskim dzięki NP, jestem dużo spokojniejsza. Jestem bardzo zżyta z mężem i wcześniej nawet kilkudniową rozłąkę strasznie przeżywałam i potwornie tęskniłam. Odmawianie nowenny dodało mi sił. Tęsknię okropnie za mężem, ale czuję się spokojna, bo wiem, że wszystko się dobrze ułoży i już za kilka tygodni będziemy razem w Danii oczekiwać przyjścia na świat naszej córeczki.

Może to właśnie ze względu na ciąże Nasza Kochana Mateczka nie pozwala mi się denerwować, ponieważ aż sama się czasem dziwię, że nie rozpaczam, nie zalewam się łzami,a dni bez męża upływają dosyć szybko. Teraz każdego dnia odmawiam NP z wiarą, że wszystko się ułoży i z jednej strony nie mogę uwierzyć, że w tak szybkim czasie doświadczyłam tylu łask. Pomimo tego, ze dziś dopiero 20 dzień mojej NP, to chciałam się Wami podzielić tym wszystkim co mnie w życiu spotyka. Może moje świadectwo da jakąś iskierkę nadziei, dla kogoś kto jest w ciężkiej sytuacji… Mi samej ciężko było uwierzyć, że już po kilku dniach odmawiania modlitwy dzieją się takie cuda, ale w miarę otrzymywania kolejnych pozytywnych wiadomości, wiedziałam, że Najświętsza Panienka mnie słucha i to ona jest sprawczynią tego dobra wokół mnie.

Dziękuję Matko Najświętsza, dziękuję za wszystko co od Ciebie otrzymałam…

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

10 myśli na temat „Sylwia: Łaski od pierwszych dni nowenny

  1. Piekne swiadectwo. Prawda, ze cuda zdarzaja sie codziennie? Ja doswiadczylam i dostwiadczam tego samego. Od 1-go dnia odmawiania NP spotykalam bardzo zyczliwych ludz. Moje skomplikowane sprawy okazywaly sie latwe do rozwiazania. Nawet w Urzedzie Celnym spotkalam sie z mnostwem bardzo milych i pomocnych ludzi, a przeciez celnicy maja tak zla opinie 🙂 I tak jest kazdego dnia. Moja intencja nie zostala jeszcze wysluchana, ale ja juz widze, ile dobra jest w moim zyciu. Bylam tez na mszy swietej z modlitwa o uzdrowienie i „dodatkowo” zostalam wyleczona z bolu kregoslupa, ktory dokuczal mi od dluzszego czasu. Moje klopoty z krazeniem krwi rowniez „jakos” sie unormowaly. Ja wiem, ze to nie przypadek, bo w takowy nie wierze! Ja wiem, ze to nasza Matunia ciagle mi pomaga i nie pozwala mi na chwile zwatpienia. Relacja w rodzinie bardzo sie poprawila, a w moim sercu panuje spokoj i wiara, ze wszystko sie ulozy.

  2. Witam-ja odmawiam już drugą NP i chyba nie jestem godna moich prośb o które proszę bo nic szczególnego się nie dzieje,ale nie poprzestanę,będę nadal się modlić,myślę że może się coś odmieni że trzeba czasu,tracę wiarę ale się modlę-pozdrawiam

    • Grażynko, trwaj…Bóg widzi Twoje wysiłki. Pamiętaj, że jeśli nawet nie wysłucha Twoich modlitw to dla Twojego dobra. Ja wiem, ze pewnie teraz jak to czytasz, to się obruszasz….ale tak jest. Wiem, z własnego doświadczenia….Jeśli Bóg stwierdzi, ze nie będzie to dobre dla Ciebie to nie da tego, o co prosisz, albo …nie jest jeszcze czas odpowiedni na otrzymanie tego o co prosisz. Mnie osobiście pomaga czytanie Pisma Św. bardzo często się dziwię jak to robię że trafiam w przekaz który tyczy się zapytań, wątpliwości….Duch Święty, tak prowadzi.:)). Kiedy zanurzam się w tej księdze, mam wrażenie że rozmawiam z Bogiem, który poprzez Ducha Św. prowadzi…

      Ze swojej strony podsyłam Ci List do Rzymian 10:17.

      Zapewniam Cię, że na pewno się dużo dzieję, tylko na ten moment tego nie zauważasz, bo…bardzo skupiona jesteś być może…na swojej prośbie….Często małe rzeczy, też ważne dla nas, nam umykają…

      Trzymam kciuki za Ciebie Grażyno. Z Panem Bogiem!
      Kamila

  3. Pani Grażyno, proszę nie tracić wiary. Przede wszystkim wiara to podstawa tej modlitwy. Każdego dnia należy powtarzać sobie, że Najświętsza Panienka wysłucha naszych próśb i modlitw. Ja za pierwszym razem dosyć szybko się poddałam, zniechęciłam. Jednak ta modlitwa ciągle gdzieś koło mnie krążyła. Wydaje mi się, że gdy zaczęłam po latach odmawiać ją ponownie Mateńka właśnie pozwoliła mi dosyć szybko doświadczyć takich cudów, żebym tym razem jej zaufała. Pomimo wcześniejszych złych dni, przykrości które mnie spotkały w głębi duszy wierzyłam, że tym razem wszystko się uda. Ta modlitwa naprawdę pozwala zmienić nasze życie, pozwala nam doświadczać tego o co prosimy, ale WIARA, że tak się stanie musi nam towarzyszyć każdego dnia.

  4. Ja modlę się w intencji uzdrowienia nieuleczalnie chorej, obciążonej genetycznie zespołem chorób metabolicznych, córeczki Emilki. Nowennę zaczynam drugi raz, wczoraj był siódmy dzień i niestety zawiodłam, dlatego od dziś od początku ją odmawiam. Bardzo się boję co będzie po narodzinach Emilki (teraz 7 mc), i patrzenia na jej cierpienie, i organizacji życia rodzinnego (2 dzieci starszych), i kwestii finansowych… Przyznam że nigdy nie prosiłam Maryi ani Boga o tak ważną sprawę… ale nie jestem pewna czy ja jestem godna otrzymać taką łaskę 🙁

    • Iwonko,nie mogłam „przejść obojętnie” obok Twojego wpisu. U mnie też było podejrzenie wad genetycznych. Odmawiałam nowennę. Odprawionych zostało wiele mszy św. w intencji uzdrowienia dzieciątka. Dzieciątka, któremu niektórzy lekarze nawet nie dawali szans na przeżycie. Córeczka urodziła się kilka miesięcy temu. Żyje i jest zdrowa. Jedni mówią” no widzisz, lekarze się mylą”, a inni, tak jak ja wierzą, że to cud.Też mi się wydawało, że nie dam rady odmawiać 3 części codziennie. Bywało trudno, byłam czasem zmęczona, czasem przysypiałam, ale się modliłam. I choć nie wiedziałam, czy moje dzieciątko zostanie uzdrowione, to byłam pewna, że cokolwiek się stanie, będzie dobrze. Ta modlitwa naprawdę daje jakiś taki spokój nawet w sytuacjach beznadziejnych. Proś Maryję, ufaj. Ta, która sama nosiła dzieciątko Jezus pod swoim sercem, rozumie Twój ból, niepewność, cierpienie. Uwierz, nie opuści Cię. Będzie dobrze, cokolwiek miałoby się stać. Będzie dobrze, nawet wtedy, gdy coś nie pójdzie po naszej myśli. Ona da Ci siłę. Ty się o to nie martw. I nie myśl, że nie jesteś godna, byś została wysłuchana. Zawsze, gdy słyszę takie stwierdzenie, myślę sobie „To Jezus też nie był godny, skoro jego modlitwa w Ogrojcu nie została wysłuchana?” On bał się tak samo, jak i my. Ale zawierzył Ojcu. Modlił się o oddalenie tego krzyża, ale godził się też na wolę Ojca, bo wiedział, że ten Go nie skrzywdzi. Tak sobie myślę, że modlitwa Jezusa powinna być naszym wzorem modlitwy.
      Iwonko, jak chcesz pogadać, napisz, bo chyba wiem, jaki ból i strach masz w sercu.
      Pozdrawiam,
      Marysia

  5. Iwonko, bardzo Ci współczuję z powodu dzieciątka. U mnie też było podejrzenie chorób genetycznych, na szczęście okazało się, iż to fałszywy alarm. Módl się NP i nie zniechęcaj się Najświętsza Panienka nie zostawi Cię samej w tych ciężkich chwilach. Gdzieś czytałam w świadectwach innych osób, że jeśli z jakieś przyczyny nie mogły odmówić nowenny w danym dniu odmawiały kolejnego dwa razy. Przede wszystkim, jak już pisałam powyżej, niech nie opuszcza Cię głęboka wiara, w to, że Twoja prośba zostanie wysłuchana. Ja osobiście doświadczyłam wielu cudów i łask, dlatego jestem pewna, że i Ty ich doświadczysz. W modlitwie końcowej w trakcie części błagalnej jest zdanie: „nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony”. Zatem jestem przekonana, że głęboka modlitwa pomoże Ci przetrwać wszystkie złe chwile.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!