Monika: niekontrolowane myśli natrętne odbierały mi chęć do życia

Chciałabym się podzielić moim świadectwem.Właśnie skończyłam swoją pierwszą modlitwę pompejańską i zaczynam drugą. Czułam się bardzo żle. Dręczyło mnie poczucie winy,strach,miałam depresję. Ciągłe niekontrolowane myśli natrętne odbierały mi chęć do życia.

Modliłam się do Matki Bożej o pomoc w uwolnieniu mnie od natrętnych myśli,które były wynikiem braku przebaczenia sobie i innym. Postanowiłam przystępować do spowiedzi cześciej i komunii, nawet codziennie co było dla mnie starsznie i trudne przez skrupulatyzm. Dzięki tej modlitwie czuję się spokojniejsza.Myśli już nie są takie napastliwe jak kiedyś,sytuacja się poprawia,lęk jest mniejszy, uczę sie ufać Bogu.Trzeba czasem dać sie Bogu prowadzić na ślepo.Wiem że jest duzo jeszcze do zrobienia, ponieważ całkowite uzdrowienie odbywa sie etapami i potrzeba cierpliwosci.

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

7 myśli na temat „Monika: niekontrolowane myśli natrętne odbierały mi chęć do życia

  1. a ja pragnę zacząc odmawiać Nowennę w podobnej intencji jednak bardzo boję się, bo w 1 Nowennie miałam ogromne trudności… To wszystko się nasiliło…

  2. Trudności było bardzo wiele.Począwszy od zniknięcia różańca(do tej pory nie mogę go znaleźć) i nasilone natręctwa ,skrupuły, ból psychiczny, strach,przeżywanie wszystkiego na nowo.Teraz jest już o wiele lepiej.Spróbuj jeszcze raz , wierze że Ci się uda, musisz tylko bezgranicznie zaufać Jezusowi i oddać mu ten problem i czekać.Być może chodzi o to, że w tych trudnych momentach dochodzi do oczyszczenia duszy, albo szatan się tak wścieka,że podsyła różne trudności.

    • Trudności było bardzo wiele.Począwszy od zniknięcia różańca(do tej pory nie mogę go znaleźć) i nasilone natręctwa,skrupuły, ból psychiczny, strach,przeżywanie wszystkiego na nowo.Teraz jest już o wiele lepiej.Spróbuj jeszcze raz,wierze że Ci się uda, musisz tylko bezgranicznie zaufać Jezusowi i oddać mu ten problem i czekać.Być może chodzi o to, że w tych trudnych momentach dochodzi do oczyszczenia duszy, albo szatan się tak wścieka,że podsyła różne przeszkody.

  3. droga Moniko a oprócz nowenny korzystasz z pomocy psychologa mam podobny problem ale nie chce sie modlic za siebie…nie wiem co robić a zapału nie brakuje pozdrawiam

    • psychologa?Nie od razu poszłam do psychiatry po jakieś leki, były dobre,ale ile można się truć.Postanowiłam się ogarnąć i coś ze sobą zrobić.Myśli natrętne czasem się pojawiają , ale już nie z taka siłą jak kiedyś, a depresja powoli znika.Pomódl się za siebie co Ci zależy.Później możesz za kogoś innego, a orzynasz tez dużo łask.Jak chcesz popisać mój mail: monik_jasia@wp.pl
      pzdr.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!