Marysia: Módlcie się wszyscy do Maryi ona zawsze wskazuję drogę

Chciałabym podzielić się z Wami moim świadectwem z Nowenna Pompejańską. Zacznę od początku, wszystko zaczęło się gdy znalazłam się w najgorszym stanie duchowym mojego życia, nie widząc sensu życia, mojej ostatniej deski ratunku zaczęłam szukać w Bogu, godzinami przeszukiwałam strony internetowe poszukując ulgi dla mojej poranionej duszy, odmawiałam różne modlitwy, zaczęłam chodzić co niedzielę do Kościoła na Msze Św., wyspowiadałam się , lecz wciąż nie czułam dostatecznej ulgi.

Pewnego wieczoru kiedy zaczytana w różnych forach i modlitwach natrafiłam po raz drugi na Nowennę Pompejańską uznałam, że to znak i może to mi pomoże, wcześniej bardzo długo modliłam się do Św. Rity, Św. Judy i nawet założyłam sobie swój własny zeszyt z modlitwami. Może teraz wytłumaczę co doprowadziło mnie do takiego stanu, złe relacje z rodzicami, brak miłości i akceptacji Ojca , przemoc fizyczna i psychiczna, dwa nieudane związki z mężczyznami, niska samoocena, głowa pełna lęków, brak pracy, brak pasji, brak chęci do życia… I pojawił się On miły, troskliwy , czarujący , szybko się zadłużyłam , a z czasem zakochałam, świetnie mną manipulował, zwodził przez 2 lata przy czym świetnie się bawił, zmieniał dziewczyny, a ja wciąż miałam nadzieje, że mnie pokocha, że wydarzy się cud , ciągle się kręcił obok mnie , twierdząc, że czuje coś do mnie, ale nie może ze mną być bo jestem zbyt zaborcza, kiedy stawałam już na nogi pełna nadziei, że teraz mi się uda odkochać , znaleźć pracę on wracał i mi motał w głowie, to było jak błędne koło.

Miałam już tak dość, że kolejny mężczyzna nie chce ze mną być, że jestem do bani bo żyję w lęku odrzucenia i stąd nie potrafię stworzyć normalnej relacji i nie umiałam sobie z tym poradzić, kiedy on znalazł sobie inna wtedy zaczęłam modlić się do Matulki o jego miłość, jeśli jest mi pisany, odmówiłam 3 nowenny , pierwszą w intencji jego miłości do mnie, drugą o to by jeśli wola Boża jest taka był ze mną , a trzecią , którą skończyłam wczoraj o jego przemianę wewnętrzną.

Dwie pierwsze nowenny nie były do końca wysłuchane, fakt działy się cuda , miałam w sobie wielki spokój wewnętrzny, wiele nadziei i wiary, której wcześniej mi zabrakło, zaczęłam robić coś dla siebie, a On rozstał się z tą dziewczyną, ciągle do mnie wracał, ale nie dawał nam szansy na bycie razem, wszystko się zmieniło przy 3 nowennie, doczekałam się , dał nam szanse i wiecie co zostawił mnie tydzień temu, po miesiącu bycia razem, a wiecie dlaczego bo ja nie umiałam żyć normalnie wciąż szukałam dowodów na jego niewierność, umiejętnie odpychałam go od siebie, byłam złośliwa i wciąż naciskałam na wszystko, by mnie przytulił , pocałował itd. co w rezultacie blokowało go jeszcze bardziej.

Prosiłam go by dał nam szanse , że się zmienię , ale nic nie pomaga, on nie chce, powiedział, że nie chce ze mną być w związku, najgorsze i może najlepsze w tym wszystkim jest to, że ja zrozumiałam, że Bóg mi da to o co proszę , ale czy ja jestem w stanie tym się cieszyć , skorzystać z tego ? Odpowiedź jest smutna bo to ze mną jest problem, to ja nie umiem żyć bez lęków, kochać zdrowo, cieszyć się miłością, bo jestem nauczona innej miłości , miłości ‚chorej’ i to o swoją przemianę powinnam się modlić , a nie o mojego Kochanego.

Jestem wdzięczna całym SERCEM MATULCE, że mi pomogła zrozumieć wszystko co robiłam źle, teraz muszę zmienić siebie , a to najgorsza walka jaka mnie czeka, ale Matka dała mi wiarę , której wcześniej nie miałam, najsmutniejsze jest w tym to, że chłopak , którego darze tak wielkim uczuciem nie chce dać mi szansy naprawić tych błędów i muszę się z tym pogodzić, że zepsułam wszystko. Módlcie się wszyscy do MATKI ona zawsze wskazuję drogę i daje światło nadziei w ciemności. Ściskam wszystkich Gorąco;)

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

18 myśli na temat „Marysia: Módlcie się wszyscy do Maryi ona zawsze wskazuję drogę

  1. wiesz ja tez wszystko zepsułam w zwiazku i chłopak nie chce dac mi tej szansy,a poza tym spotyka sie juz z inna..ale ja wierze, modle sie i wierze Ze Matka mnie wysłucha:)

  2. Wiem dobrze jak się czujecie, jestem w tej samej sytuacji, zostawił mnie chłopak, bo mu przeszło, a przeszło mu poniekąd dlatego,że nie potrafiłam go docenić i teraz widzę to wyraźnie, zawsze podchodziłam do związków w ten sposób, że jeśli coś się sypie to to chłopak powinien sie starać, teraz widze, ze nie do końca tak jest, ja nie umiałam się w pełni otworzyc na miłość jaką dostałam. Myślałam,że skoro go mam i się kochamy to nic nam nie grozi, otuż okazało się że nie, bo tak byłam tego pewna, że zapomniałm się starać, okazywać zainteresowanie, czułość jakby on tego nie potrzebował. Teraz widzie, że mój bład polegał na tym, że widziałam tylko siebie, od niego oczekiwałam, wszystkiego w związku a sama z siebie dawałam nie wiele i to był błąd. Teraz modle sie o jego nawrócenie, bo nie jest wierzący i o szanse dla nas. Jest ciężko ale wierze, że to da się naprawić, cho.ciaż on tego nie chce, mam nadzieje, że coś po nas w nim jeszcze zostało

  3. Wiem co to znaczy żyć w takim bólu. Niestety, chyba nawet w gorszym. Jak ja bym chciała, żeby ktoś się za mnie modlił. .. może wtedy pomoże. ..

  4. a ja uwazam ,ze jesli jest to milosc prawdziwa ,to zaden mezczyzna nie zostawi kobiety,bedzie walczyl o jej milosc,bedzie przy niej,
    a jesli pociesza sie w towarzystwie innych kobiet czy innej kobiety- nie ma milosci,,nie ma szacunku,nie ma nic,trzeba uciekac od takiego czlowieka,bo on sam ma problemy ze soba,a bezpieczna kotwiczka zawsze na czarna godzinke sie przyda,
    ja walczylam dwa lata,wiem ja to boli oddac w stu procentach samą siebie,jestem okaleczona,ale bol dodaje mi sily,ze tak ma byc , a im bardziej mnie rani,tym jestem silniejsza,
    i wiem jedno ,ze przyjdzie taki czas,ze bedzie cierpiał,los bywa sprawiedliwy,a dla mnie zaswieci slonce,dzieki modlitwie wiele zrozumiałam,
    piekny wiersz Stachury -Człowiek ,człowiekowi………….,,

    a jesli cos dzieje sie niepokojacego,to chłopak powinien rozmawiac,mowic o tym co go boli,

    szukanie uceich to odpowiedz

    • piszesz ze oddalas sie facetowi w 100%,,,i tu juz jest blad.To zlamanie pierwszego przykazania..jezeli w meszczyznie pokladasz cala nadzieje i oddajesz sie mu calkowicie i bezgranicznie sprowadzi Cie to na manowce i ranisz siebie i jego-to nie uniknione.Poki nie bedziesz miala w 100% milosci i oddania do Boga nie przetrwa zaden zwiazek.Pozdrawiam i z Bogiem

  5. Dżes mam podobną sytuację. Też zostawił mnie chłopak, nie chce mi dać szansy bo mówi,że za bardzo mu na mnie zależy żeby mnie ranic. Ja też sie nic nie starałam kiedy byliśmy razem, oczekiwałam tylko od niego a sama nie dawałam nic. Modliłam sie nowenną pompejańska zeby wrócił bo rozstaliśmy sie juz raz i Mateńka mnie wysłuchała dała szanse nam a ja ją zmarnowałam. Teraz modlę się o to by dała nam szanse bo wiem,ze warto sie o niego starać, wiem jakie błedy popełniłam i pragnę z całego serca to naprawić. Wiem,że Matuchna mnie wysłucha. 3 nowenny, które odmówiłam wysłuchała, wiem,ze i teraz jak obiecała tak zrobi:) Pomodle sie za was żeby wam sie udałoi również prosze o modlitwę za mnie:)

  6. Ja nawet nie mam z nim kontaktu i nie wiem nawet czy coś się dzieje dobrego lub złego, i to mnie przybija, że nie mogę obserwować… Ale wierzę że modlitwa może dużo zdziałać, chwilami bywa bardzo ciężko zwłaszcza teraz kiedy jestem w trakcie części dziękczynnej, zły atakuje jak nigdy wcześniej (ktoś pod moim wpisem pod innym świadectwem zasugerował mi nawet że mam depresje i powinnam raczej iść do lekarza a nie zwracać się do Boga). Boje się tylko żeby przez moją modlitwę zły nie zaatakował tego chłopaka bo przecież jest niewierzący więc bardziej podatny tak jakby, czytałam wpisy innych że zły wpływa nie tylko na osoby które się modlą ale te z otoczenia i te za które się modlimy… Mam nadzieje że wszystko pójdzie dobrze i Wam tez tego życzę.

    • Droga Patis, ja dokladnie taka sama sytuacje miałam nic sie nie starałam, nic nie dawałam z siebie-Tobie udalo sie wymodlić ta druga szansę ..dlatego ja wierze ze i mnie Mateczka wysłucha. Rozstanie mnie zmieniło jestem zupełnie inna osobą, wiem jakie błedy popełniłam dlatego głeboko wierze i ufam ze wszystko bedzię dobrze:)

  7. Karolino jestem przekonana, ze Matenka da wam szanse, tylko musisz modlic sie z wielka wiara ze zostaniesz wysluchana no i oczywiscie stawiac Boga zawsze na pierwszym miejscu i zgadzac sie pokornie z jego wola a zobaczysz na wlasne oczy jakie cuda beda sie dzialy. ja sama nie moglam w to uwierzyc ze to jest mozliwe zeby takie cuda dzialy sie na moich wlasnych oczach…a jednak:) tak jak prosilam w nowennie zostalam wysluchana krok po kroku:) ostatnio chcialam juz sie poddac i zrezygnowac z mojej najwiekszej milosci zycia, ale na spowiedzi ksiadz powiedzial ze jezeli jestem pewna ze to jest milosc i ze chce spedzic z nim reszte zycia to zebym sie nie poddawala i modlila o niego, abym jego serce i uczucia ofiarowala Bogu. pozniej jeszcze poprosilam Boga aby mi powiedzial co mam robic bo nie wiem zeby min wskazal. otworzylam pismo sw. I utkwilo mi zdanie” wytrwalosci wam potrzeba” a pozniej drugi fragment ” Milosc cierpliwa jest, laskawa… Takrze wierzcie a bedzie wam dane, nowenna pompejanska dziala cuda i ja skladam temu swiadectwo.

  8. No właśnie, zgadzać sie z Jego wolą.. a ja się tego boje, no bo skoro Jego wola jest inna to moja modlitwa nie ma sensu, tego się właśnie boję… Tak bardzo mi zależy

    • A gdzie zaufanie do Boga, że On pragnie dla Ciebie czegoś najlepszego w Swojej Miłości i Miłosierdziu, niż Ty jesteś sobie w stanie wyobrazić. Wiem, czego się obawiasz, że może wybrał dla Ciebie los, jak dla niejednych świętych, których znamy, którzy zapisali się jako męczennicy i tego akurat nie chcesz, bo wydaje Ci się, że aż tak bardzo w Boga nie wierzysz, żeby dla Niego ponieść taką ofiarę, żeby się zaprzeć samej siebie, a iść za Chrystusem. No cóż, wciąż jesteś przyziemną istotą i liczą się dla Ciebie bardziej sprawy ziemskie niż troska o zbawienie siebie i swoich bliskich i świata całego.
      Ja życzę Ci byś znalazła wreszcie ukojenie w czerpaniu szczęścia w tym szczęściu, które Pan Bóg dla Ciebie przygotował, żeby Cię uwolnił od wszelkich lęków i zranień, byś mogła rozpocząć nowe uświęcone- niekoniecznie męczeńskie życie, byś uwierzyła, że Pan Bóg dostrzeże wkład modlitwy jaki już poniosłaś i natchnie Cię Duchem Świętym, byś nie ustawała w dalszej modlitwie, jak również byś pragnęła tego, czego Pan Bóg dla Ciebie pragnie, za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny i Wszystkich Świętych i Błogosławionych i Aniołów.

  9. Pati nie masz racji, nie zrozumiałas mnie,
    Bog nie kaze kłamac,oszukiwac,kaze ufac,Maryja zaufała,-pierwsza tajemnica radosna-
    ale o tych rozwazaniach nie tu miejsce,

    hmm widzisz,załuje,ze tego ktos mi nie powiedział kilka lat temu,ze nie znalazła sie taka Pati,
    dzisiaj wiem,zraniłam siebie-nie jego- siebie,,

    dlaczego o tym napisałam, bo nie warto modlic sie o cos co jest iluzja,,o faceta,,o miłosc, ktorej nie ma,
    moze ktos z moich przezyc skorzysta i postapi rozsądniej,tak masz racje nie mozemy palic mostów,

    dlatego,ze nie oddaliłam sie od Boga-,podjełam decyzje,

    strasznie cierpiałam,i cierpię nadal,

    zawsze sie modliłam,a NP odmawiam od niedawna,znajoma mi o tym powiedziała,
    dzieja sie rozne
    dzieki tej modlitwie odzyskałam spokój,i jakąś wewnętrzna siłę,ze wszystko będzie dobrze,
    modlę się w roznych intencjach i nie tylko w swoich,

    ,

    • Też uważam, że nie wolno zmuszać do miłości drugiej osoby, która tego nie chce, nawet Pan Bóg tak nie robi, chociaż mógłby, bo dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. Wskazuje nam Jezus drogę, po to przyszedł na świat, żeby nam Boskie prawdy objawić, żeby nam pomóc w naszym ziemskim życiu, ale musimy czytać Jego Słowo analizować, odkrywać nowe prawdy na które byliśmy dotychczas głusi lub ślepi. Zawsze staram się, w trudnej sytuacji, uzmysłowić sobie, co ja bym czuła na miejscu tej drugiej osoby. Czy gdybym ja była kochana przez kogoś, kto w jakiś sposób, na chwilę obecną mnie odpycha, nie wiedząc właściwie dlaczego, tym bardziej, że może kiedyś mi był bliski i nic mi w nim nie przeszkadzało, to przecież nie mogę wbrew ostrzeżeniu-dyskomfortowi, który odczuwam brnąć w to, co czuję, że nie da mi szczęścia, no chyba, że Pan Bóg wskaże mi, że taka jest właśnie Jego wola i mam np. iść do ślubu z człowiekiem, którego nie kocham lub co gorsza nienawidzę – bo on jest mi po to dany, żeby żyć zgodnie z wolą Bożą i na Bożą chwałę i w swoim życiu trwać w postawie cierpiętnika lub swoje cierpienie polubić, albo je przeobrazić w szczęście, dzięki modlitwie, codziennym sumiennym wypełnianiu swoich obowiązków, wychowywaniu wspólnych dzieci i uświęcaniu się na każdym polu ziemsiego życia. Czyli generalnie, jeżeli nie masz skrupułów i uważasz, że Twoja miłość jest wystarczająca za was dwoje lub będziesz się nieustannie modlić za was dwoje, by w końcu osoba, krórą sobie upodobałaś i świata poza nią nie widzisz nabrała przekonania, że w takim właśnie związku z Twoją wielką miłością będzie szczęśliwa. Widzisz boisz się tego- zaufania Bogu, a tu nie trzeba się bać, tylko wsłuchiwać co Pan Bóg ma dla Ciebie przygotowane- ile wiary w Tobie i zapału, tyle będzi Ci od Boga dane. Nie zniechęcaj się, módl się o to czego pragniesz, tylko nie miej w przyszłości Panu Bogu za złe, że Cię wysłuchał i że Ty musisz produkować miłość za was dwoje. Bezpieczniej byłoby poddać się woli Bożej i prosić, by Boża wola się wypełniła, nie twoja i byś potrafiła żyć, tak by przede wszystkim Bogu się podobać, bez wywierania na Nim presji, a szczęście na pewno Cię nie ominie, szczęście i życie wieczne przy Bogu.

  10. Bzdury piszecie, ludzie, dziewczyna jest poraniona swoim życiem, a nie, że to jakaś jej wina czy błąd. Ludzie, którzy nie są kochani, nie doświadczają normalnych relacji w swoim dzieciństwie czy to ze strony rodziców czy rówieśników, czują się całe życie odrzuceni, a potem lęk przed kolejnym odrzuceniem. Zamiast tutaj moralizować i pisać o Bogu, pouczać, przeczytajcie najpierw, co ona napisała, cyt: „Może teraz wytłumaczę, co doprowadziło mnie do takiego stanu, złe relacje z rodzicami, brak miłości i akceptacji Ojca , przemoc fizyczna i psychiczna, dwa nieudane związki z mężczyznami, niska samoocena, głowa pełna lęków, brak pracy, brak pasji, brak chęci do życia…”. I to jest smutne niestety. Potem znowu szuka się miłości i akceptacji – a oddawanie się całej – to dążenie do tego, by ktoś wypełnił tę lukę. Lęk przed odrzuceniem powoduję, że ta osoba uważa, że powinna się starać być jak najlepsza wobec partnera, ponieważ nie czuje się bezpieczna, doceniona, kochana i nosi w sobie całe życie taki ból. To rodzi taki mechanizm.
    Beatko, życzę Ci z całego serca, żebyś uwierzyła w siebie, pokochała samą siebie, odnalazła siebie samą, znalazła pasję, cel życia, pracę. Wiem, jakie to jest trudne, zwłaszcza, jeśli się nadal mieszka z tymi osobami, które Ci to utrudniają, ranią i nie rozumieją. Dobrze wiem, co czujesz.
    Wszystko tu jest takie świętoszkowate i potrafi jedynie prawić morały.

  11. Zwłaszcza te dwa wpisy – Joanny i Pati pełne górnolotnych morałów i frazesów o łamaniu I przykazania zdradza totalny brak empatii w stosunku do autorki komentarza.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!