Kasia: Miłosierdzie Maryji jest ogromne

O Nowennie Pompejańskiej, dowiedziałam się czytając komentarze pod artykułami na plotkarskich stronach internetowych. Ktoś zamieścił tam świadectwa, związane z Nowenną Pompejańską, wtedy właśnie po raz pierzwszy doweidziałam się o jej istnieniu. W tamtym czasie byłam daleko od Pana Boga., choć wydawało mi się zupełnie odrwotnie.. W swoim życiu przeżywałam wiele kryzysów, alkoholizm rodziców bardzo mocno wpłynął na moje życie. Miałam trudne dzieciństwo, a moje serce było smutne i pełne bolesnych ran.

Rodzice byli „katolikami” niepraktykującymi. Nie chodziliśmy do Kościoła w Niedziele, ani w święta, ani w żaden inny dzień. Obecność moich rodziców razem ze mną w Kościele pamiętam tylko w okresie przyjęcia I Komunii Świętej, oraz Bierzmowania. Tata nie mógł przystąpić do I Komunii Świętej, bo zabronił mu tego Ojciec. Został ochrzczony potajemnie, dzięki mojej Babci. Nie mógł uczęszczać na lekcje religii w szkole. Dziadziu był Komunistą. Dlatego też wzrastając w antyklerykalnym systemie, tata był zdystansowany w stosunku do Koscioła.

Związek moich rodziców nie przetrwał. Mama wyjechała do Włoch. Borykając się z problemami alkoholowymi, nie była w stanie utrzymać żadnej pracy. Próbowaliśmy jej pomóc, jednak bez skutku. Mama nie chce wracać do Polski. Tata pogrążył sie w swojej chorobie bardzo mocno. Zaczął pić więcej i więcej, W jego mieszkaniu prawie codziennie odbywały się libacje. Patrzyłam na ojca, na jego smutne zapite oczy i postanowiłam się modlić.

Pół roku wcześniej sama doswiadczyłam łaski uzdrowienia wewnętrznego przez Jezusa Chrystusa, za wstawiennictwem Matki Bożej Pompejańskiej. Modliła się w mojej intencji teściowa, bo mieliśmy z mężem problemy. Nie mogliśmy się dogadać, zaczęlismy myśleć o rozwodzie i wtedy teściowa chwyciła za różaniec.

KIlka mcy później miałam niesamowity sen. śniło mi się, że znajduję się w jakimś Kościele i spowiadam się z antykoncepcji, wtedy jeszcze nie wiedziałam jakim duchowym problemem była dla nas antykoncepcja. Śniło mi się również wtedy, że wspinamy się pod jakąś górę i ujrzałam tam Matkę Boską w oknie w postaci figury. Miałam świadomośc że jest to Matka Boska Częstochowska. W niedługim czasie po tym śnie, pojechaliśmy „zupełnie przypadkiem” z mężem do Częstochowy, z polecenia znajomego na Mszę z posługą o uzdrowienie. Na tej właśnie Mszy dotknął mnie Jezus Chrystus i czuję, że stało się to za wsatwiennictwem Matki Boskiej.

W trakcie Mszy powiedziłałam Jezusowi Tak, oczyściłam swoje sumienie i podjęłam decyzję, aby zaufać Bogu! Bezgranicznie! Postanowiłam oddać Mu swoje życie, aby to On decydował, nie ja..Zaufałam. W trakcie modlitwy z egzocyzmem ścisnęło mi dłonie tak, że nie mogłam ich otworzyć i czułam prądy w obu rękach. Gdy to uczucie minęło i odzyskałam władzę w dłoniach, poczułam w całym ciele gorąco i niesamowitą rodość! Jezus przyszedł do mnie jak do trędowatej i oczyścił mnie z wszystkich brudów. Odmienił moje serce.

Po wyjściu z Kościoła Piotra i Pawła w Częstochowie, wybralismy się do Klasztoru MB Częstochowskiej, aby podziękować Maryji za ten cud. Była noc, tak jak we śnie, szłam pod górę, wtedy tez przypomniałam sobie, o śnie,.. powiedziałam do męża, że teraz powinnam w oknie ujrzeć Maryję. Ujrzałam, na ścianie jest wymalowana ikona w kształcie okna.. a w niej znajduje się Matka Boska Częstochowska.

Dziś jestem innym człowiekiem, ale to nie wszystko. Jak pisałam wcześniej, sama podjęłam się modlitwy za mojego Tatę. Prosiłam Maryję, aby odnalazł drogę do Boga.. Odwiedzałam Tatę i rozmawiałam z nim o Bogu, postanowił że chce przyjąć I Komunie Świętą! Bardzo zdziwiliśmy się jego decyzją. Moja mama przez długie lata rozmawiała o tym z Tatą. .,. i stało się roku 2013, w roku wiary..

Maryja wysłuchała mojej modlitwy dodam, że modlitwy przyłączyła się czasem również moja babcia i odmawiałyśmy Nowennę razem. Mój Tata przyjął I Komunię Świętą dnia 13 grudnia 2013 roku. Przyjął w tym samym dniu bierzmowanie. Płakał ze szczęścia. NIGDY nie widziałam go tak szczęśliwego, jak tamtego dnia. Mało tego, Maryja wstawiła się za całą moją rodziną.

Uzdrowiona została moja Babcia, która po 57 latach, wybrała się do spowiedzi! Mało tego, łaskami został dotknięty mój brat, kóry przyjął bierzmowanie razem z Tatą. Moja Mama przeżyła spowiedź generalną. Gdy napisałam jej list, aby opisać te wszystkie łaski jakie otrzymała cała nasza rodzina, do listu dołaczyłam karteczkę dot. sposobu odmawiania Nowenny, zły próbował pokrzyżować Boże plany, bo w drodze po list potrącił moją Mamę samochód, Mama złamała rękę i trafiła do szpitala, list wrócił do mnie. Mimo to po krótkiej rekonwalescencji, udało się przekazać list ponownie, trafił do Mamy. Pragnę zacząć modlić się za moją Mamę, bo ona bardzo tego potrzebuje.

Brak słów, aby opisać moc Nowenny Pompejańskiej. Miłosierdzie Maryji jest ogromne. Od czasu odmaiwania Nowenny czuję się niesamowicie silnie związana z Maryją, otrzymałam wiele łask. W trakcie modlitwy przezywałam wiele trudności ale udało się. Zmówiłam również Nowennę za mojego męża i zaczynam dostrzegać zmiany. Od czasu kiedy skończyłam odmawianie drugiej Nowenny Pompejańskiej, nie wyobrażam sobie dnia bez różańca świętego. Odmawiając różaniec wintencji mojej rodziny, moich bliskich, różaniec kótry który jest bardzo silną modlitwą, powierzam swoją rodzinę pod opiekę Matki Boskiej. Różaniec daje mi pewność i głęboką wiarę, że moi bliscy są bezpieczni. W końcu powierzam ich pod opiekę Najświętszej Panienki! Maryjo dziękuję za Twoje wstawiennictwo!

Kasia

Dziękuję za przeczytanie mojego świadectwa. Niech Bóg pobłogosławi wszystkie osoby, które to czytają.

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

63 myśli na temat „Kasia: Miłosierdzie Maryji jest ogromne

  1. Chwała Panu i Matce Najświętszej!Piękne świadectwo i ogrom łask!Aż serce rośnie jak sie czyta o takim nawróceniu…Tez mam nadzieję,że w mojej rodzince tak się stanie…Pozdrawiam

  2. Minęły dwa lata od kiedy zakączyłam nowennę pompejską, pracy nadal nie mam. Co mi powiecie, że taka wola Boża, że źle się modliłem, że znajdę pracę w sowim czasie? Mnie ta nowenna nie pomogła

    • Halino, a może jest coś co blokuje ci podjęcie pracy? Może ktoś ci źle życzy albo rzucił jakieś przekleństwo? Mojemu mężowi źle się działo w pracy, a ja podczas kłótni powiedziałam że dobrze mu tak i że zasłużył sobie na to i że powinni go zwolnić. I tak się stało. Te moje słowa ciążyły nad nim. Kilka miesięcy później wyspowiadałam się z tego księdzu-egzorcyście, który odmówił kilka dodatkowych modlitw. I wiesz co się stało?? Mój mąż z dnia na dzień dostał pracę- na kilka miesięcy, tylko na zastępstwo. Pani którą zastępował wróciła a on nadal pracuje- już drugi rok. Proszę nie poddawaj się, może szukasz w złym kierunku, rozglądaj się, pomodlę się za Ciebie, z panem Bogiem

      • Mam chodzić po ludziach i pytać czy czasem nie mówią o mnie źle, bo jak tak to żeby się wyspowiadali bo ja chcę pracę? Na sygnale mnie odwiozą do wariatkowa

        • Czyli nie może nikt z nas wykluczyć takiej sytuacji, że ktoś nam życzy źle.
          Ale można się za te osoby pomodlić, zakładając hipotetycznie, że w tym tkwi blokada na nie spełnianie się naszych próśb zanoszonych do Boga, żeby, jeżeli takie osoby istnieją- zazdroszczące Ci czegokolwiek, mszczące się na Tobie za cokolwiek, pałające do Ciebie nienawiścią nie wiedzieć za co?- prosić Boga, żeby wpłynął na zmianę ich nastawienia do Ciebie, a Bóg, żeby pomógł Tobie zrozumieć, jaką krzywdę wyrządziłaś tym ludziom, że pragną dla Ciebie czegoś złego. Czujesz się niewinna i skrzywdzona przez los – przecież nie jesteś większym grzesznikiem, niż niejeden nawet z obecnego blogu – ludzi po przejściach, którzy mimo wszystko otrzymali to, o co prosili, czasami natychmiast, po kilku dniach odmawiania Nowenny. Dlaczego to Ci się nie przytrafiło po pierwszym, no góra drugim, albo nawet trzecim, no a już w ostateczności w 27 dniu odmawiania Nowenny, żebyś mogła z radością spełnienia mówić część dziękczynną, jak należy, bez zawodu. Chyba nie jesteś tu zbyt długo i świadectwa czytałaś wubiórczo. Są też bowiem takie, w których ludzie dziękują za otrzymanie łask o które prosili po wielu latach odmawiając nieustannie Nowenny za siebie w tych samych intencjach po kilka razy lub uważając, że już raz-wystarczająco ufnie powierzyli swoją sprawę Bogu i NMP, i mogą modlić się za inne sfery życia swojego, swoich bliskich lub obcych ludzi – bardziej potrzebujących Matczynego wsparcia, niż my sami.
          Zatrzymaj się na chwilę w swoim dotychczasowym pragnieniu – zawierz się w swej bezsilności Panu Bogu i Najświętszej Panience, pozwól Im działać, powiedz, że nie masz skutecznej recepty, jak żyć i oddaj się w ręce Boga. Dzięki Niemu żyjemy i On ma dla nas Swój plan. Nie krzyżujmy Jego planów z naszymi – niedoskonałymi.
          Modlitwa nudzi Cię ? – dostrzeż w niej coś czego wcześniej nie widziałaś, nie wiem co , ale na pewno, gdy się postarasz lub nawet nie będziesz się starać, bo powiesz Bogu, że już nie wiesz co jest dla ciebie dobre, a co nie, przyznasz się do tego, że tarcisz rozeznanie, że chcesz coś zmienić w swoim życiu, ale nie wiesz jak, że bardzo pragniesz się wsłuchać w głos Boży i usłyszeć, jak żyć, że całe Twoje dotychczasowe życie było niewystarczającym zawierzeniem Tobie Boże, a teraz pragnę to zmienić, to Duch Święty przyjdzie do ciebie Halinko i Ci wszystko objaśni i pomoże.

      • Ja uważam, że nawet jeśli ciąży na kimś przekleństwo, to Bóg może je złamać jeśli chce. Przecież w Biblii jest mnóstwo przykładów, w których Jezus uzdrawiał bez problemu, więc zrobi to i teraz jeśli tego chce. Ja też tak myślę, że ciąży na mnie przekleństwo, bo nic mi się nie układa, ale jeśli Bóg chce to mnie sam uzdrowi. Zawsze starałam się być jak najbliżej Boga i jak najdalej szatana, więc jakim prawem mam być przeklęta?? Dla mnie to jest dziwne. Myślę, że niektórym nie jest dane być szczęśliwymi; myślę, że ja właśnie tak mam 🙁

  3. Piekne świadectwo Ja wczowaj zakończyłam 1-sza NP Pierwszy raz natknełam się na obrazek z NP rok wcześniej lecz pomyślałam że nie dam rady choć codziennie modliłam się narózańcu najczęsciej zRadiem Maryja Po roku znowu obrazek i ksiazeczka z nowenna w kościele Wróciłam do domu wzięłam obydwa obrazki poczytałam świadectwa i tego samego dnia tj 20-11-2013 rozpoczęlam odmawiać .Mam bardzo dużo intencji a pierwsza troszeczke sie spełniła i wierze ze Mateńka mnie nie opusci Nowennę pragne odmawiac tak długo dokąd mi Mateńka pozwoli .Zachęcam wszystkich do odmawiania.Pozdrawiam

  4. Halinko, zaufaj! Bóg ma dla Ciebie jakiś plan. Na pewno wspaniały! Czasem prosimy o jakąś łaskę i niecierpliwimy się, bo jesteśmy nastawieni na TU I TERAZ. Stawiamy ządania Panu Bogu, chcemy stawiać Mu warunki. Jezus powiedział „proście a będzie Wam dane” i dobrze że prosisz. Nie zawsze jednak to o co prosimy, lub sposób w jaki się modlimy, może podobać się Panu. Bóg przewyższa nas w każdym aspekcie, a już na pewno wie lepiej niż my sami, co jest dla nas najlepszym rozwiązaniem! Bóg ma plan dla każdego z nas. Plan zbawienia. Nasze życie jest drogą ku temu. To jest priorytet. Byc może z jakiegoś powodu praca o jaką prosisz, lub też, to że o nią prosisz, mogłoby wpłynąć na Boży plan zbawienia wobec Ciebie? Może źle się modlisz? Może brakuje Ci wiary? Może stawiasz blokady? Może Bóg pragnie abyś uporządkowała jakieś sprawy Jemu wiadome, zanim obdarzy Cię łaską? a może, pragnie właśnie Twojego zaufania, powierzenia mu siebie? Może Bóg potrzebuje tego czasu, bo praca jaka jest Ci dana, wymaga go, abyś dojrzała? A może Bóg daje Ci możliwości, ludzi, ale odrzucasz ich pomoc? Może byc również tak, iż Bóg obdarzył Cię talentem, abyś poszukiwała pracy właśnie takiej, zgodnej z tym co było napisane p[rzed Twoim urodzeniem, lub też sama stworzyła sobie stanowisko pracy zgodne z Twoim talentem! Może wydawać Ci się to szalone, ale wiedz że żadna prośba do Pana Boga, nie jest odrzucona. Nowenna Pompejańska ma MOC! Mateńka na pewno wstawia się za Tobą, o to się nie martw! Może byc na prawdę wiele powodów! a czasem najważniejszym może okazać się zaufanie. Pamiętaj że to wiara jest fundamentem każdej naszej modlitwy. Nia mając wiary nasze modlitwy są jakby waleniem w głuchą ścianę bez odpowiedzi. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wytrwałości! (jeżeli na prawdę nie wiesz na czym może polegać Twój problem, bardzo Ci polecam modlitwę wstawienniczą, w jakiejś wspólnocie w Twoim mieście, gdzie otrzymasz rozeznanie problemu). Pozdrawiam Cię bardzo cieplusieńko kochana! :* dużo wiary, wytrwałości i miłości!!! 🙂

    Kasia

    • Nie stawiam Bogu żadnych warunków, tylko prosiłam o pracę. Z tego wynika, że o nic nie powinno się prosić, bo to już jest stawianie warunków. Stara śpiweka jedno i to samo

      • Chcę tylko się dowiedzieć, czy Ty spełniłaś wszystkie prośby które Bóg do Ciebie skierował? Ty prosisz – wymagasz. Czy w drugą stronę to też tak działa. Czy w ogóle zadałaś sobie pytanie, czy oprócz NP- Matka Boska wyprasza łaski dla Ciebie, Ty spełniasz oczekiwania Boga? Jeśli nie masz sobie nic do zarzucenia, jeśli wsłuchana w Głos Boży i oczekiwania względem Ciebie przez Boga, spełniasz wszystkie Jego pragnienia, by być wiernym dzieckiem Bożym w wypełnianiu Bożej woli z zaufaniem, z gotowością na propozycje Boga, które jak wiadomo, nie są dla nas krzywdzące, choć tak się nam może wydawać, ale zawsze przynoszą nam korzyści, choć jesteśmy w stanie zrozumieć to nieraz po czasie, nie natychmiast, to jestem przeświadczona, że dziś odezwie się do Ciebie telefon z ogłoszenia o pracę na którą tak bardzo czekasz. Z Panem Bogiem! I dzielnego pokonywania trudów związanych z obowiązkami oraz satysfakcji finansowej.

        • Tak, każdy kto napisze, że nie został wysłuchany jest u was skończonym grzesznikiem, ktory najwyraźniej nie zasłużył i dobrze mu tak

          • Gdzie przepraszam dostrzegłaś w mojej wypowiedzi sugestię, że jesteś tylko i wyłącznie, na dodatek skończonym grzesznikiem? Poza tym, kto z nas nie jest grzesznikiem, niech pierwszy podniesie kamień i rzuci…….Ja kiedyś, mając na uwadze, to że staram się żyć bez grzechu, niefortunnie użyłam sformułowania, że jestem bez grzechu I zaraz się spotkałam z ostrą ripostą, że nikt nie jest bez grzechu. Ale może są jednak wyjątki, może w Twojej osobie mamy doczynienia z osobą świętą, która nie potrzebuje już pracować nad sobą, bo jest chodzącym ideałem. I naprawdę nie odbieraj mnie uszczypliwie. Po prostu uważam, że każdy powinien z pokorą podejść do siebie, bo świętością i doskonałaścią jest jedynie sam Bóg. Więc, jeżeli Mu zaufamy i wnikniemy w sposób sobie najumiejętniejszy w rozmowę z Nim pytając w czym jeszcze pragnie żebyśmy się doskonalili, to możemy, mając za orędowniczkę Najświętszą Maryję Pannę, której próśb, jak wiadomo, Jej Syn nie ignoruje, osiągnąć to o co prosimy, albo dodatkowo zrozumieć po drodze, czego nam potrzeba, bo to o co teraz prosimy, nie jest pierwszej wagi.

          • To ty cały czas mnie osądządzasz zarzucasz grzeszność, brak pokory, a potem obracasz to w niefortunne sformułowanie, taka manipulacaja słowna. Dlatego żegnam, tak rozmawiać nie będziemy

        • Skoro to jest nowenna dla ludzi świętych, idelanych, którzy zawsze spełniają wszytkie oczekiwania Boga to przepraszam, pomyłka. Napiszcie sobie to duzymi literami na głownej stronie, bo jak czytam świadectwa to nie zauważam tu były same osoby święte, idalne.

          • Halinko, wierzę że masz w sobie wielki potencjał a Pan Bóg złożył w Tobie wiele darów. Czuję, że powinnaś postawić na rozwój swoich talentów, aby to stało się źródłem Twojego utrzymania. Proszę Cię również bądź cierpliwa, Bóg Cię kocha. Maryja wysłuchuje każdej naszej prośby, o ile prosimy z wiarą i jest zgodna w Wolą Bożą. Przyjmijmy postawę pokorną, bo Bóg Jeden wie Najlepiej ..co jest dla nas najlepsze.. a uwierz czy.. 🙂 bądź cierpliwa, kochaj i ufaj!

            Jezus powiedział do swoich uczniów: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą (Mt 7,7-11).

          • Halinko na pewno osoby odpisujące na Twój wpis próbowały dodać Ci otuchy i wiary w Boży plan. Nawet nie wiesz jak bardzo Cię rozumiem, ja także nie wiem dlaczego moje NP pozostają bez odpowiedzi. Także modlę się o pracę i bez echa, do tego problemy zamiast się rozwiązywać to tylko się mnożą, ale nie ustaję w modlitwie i Tobie polecam to samo. Obawiam się, że gdy wszystko się wali to pozostaje tylko modlitwa. Zobaczysz, wszystko się ułoży, Matka Boska Cię nie zostawiła, Ona Ci pomoże- nam pomoże.

          • Marzeno mam się modlić, żeby „wymuszać”, „stawiać warunki Bogu”? Przez tą nowennę dajecie ludziom ogromną nadzieję, a jak nie zostaną wysłuchani to nie wiecie co im powiedzieć. Zwalacie winę na człowieka, że nie ufa Bogu, że wymusza, że jest nie pokoryny, że nie trzyma się indywidualnego Bożego planu dla siebie, o którym nawet nie wie jak wygląda, że jest nie cierpliwy. Wcale nie trzeba odmawiać przez 54 dni całego różańca, żeby Bóg udzielił komuś łaski. To zywkłe naciaganie.

            • Mateńko jesteś piękna i dobra i będę Cie broniła!!!!! Uratowałaś moje życie!!! Rosemaria pęka w szwach od świadectw!!! Liczba Twoich wiernych dzieci rośnie!!! Nieustannie dajesz dowody o swojej miłości!
              Ty która zetrzesz głowę szatana, Ty która wstawiasz się nieustannie za swoimi dziećmi!!! Pragniemy Ci ufać i kochać Cię!!! Nasza Pani! Dziękujemy Ci za wszystkie łaski! 🙂 Dziękujemy Ci za tych wszystkich ludzi, których stawiasz na naszej drodze, którzy umacniają nas w wierze i dodają nadzieji. Prosimy naprostuj ścieżki naszych braci i sióstr, kórzy są teraz smutni, którzy czują się niekochani, odrzuceni, którzy stracili nadzieję. Ty która zetrzesz głowę szatana, dopomóż im aby stąpali po właściwej drodze, prowadź ich ku Najwyższemu! Amen.

  5. Niesamowite świadectwo…czytając tekst czuć jaka jesteś szczęśliwa i rozkochana w Bogu 🙂 naprawdę..cudowne słowa. Pozdrawiam 🙂

    • Raczej poszukiwanie BOGA, który jest naszym ojcem. Który kocha każde swoje dziecko, ale podejście ma indywidualne – dla każdego ciut inne, to nie znaczy, że jedno kocha bardziej, a drugie mniej,ale jedno dziecko jest bardziej skore do współpracy, wie samo jak ciężko trzeba pracować, żeby w życiu coś osiągnąć, ma samodyscyplinę w poszukiwaniu odpowiedzi na wiele pytań, wyciąga samo wnioski, poszukuje, błądzi, samo wraca na właściwe ścieżki, a inne jest bardziej nieśmiałe, zalęknione, woli nie poszukiwać, żeby się nie sparzyć. Ojciec zachęca, podpowiada, naprowadza, daje wskazówki. Nie będzie dobrym ojcem ten, co we wszystkim wyręcza swoje dziecko, albo tylko na nie krzyczy. Poza tym rodzice ziemscy też poszukują najlepszych rozwiązań w wychowaniu swoich dzieci, bo sami są niedoskonali. Natomiast nasz Ojciec – Stwórca doskonale wie, jak pokierować nami, żebyśmy nie zrobili sobie krzywdy. Możesz powiedzieć, to dlaczego tak wiele osób upada, grzeszy, kończy w piekle, ano dlatego, że nie wszyscy uznają się za dzieci Boga i nie powierzają mu się, tylko służą diabłu. Mamy katechizm, przykazania, wskazówki co jest dla nas korzystne, a czego nam nie wolno czynić, ale my wolimy Boga nie słuchać i udawać, że nic nam nie grozi, że piekła nie ma, że to tylko wymysły dla postrachu. A Bóg stoi z boku i czeka, kiedy spojrzymy w Jego stronę i poprosimy o pomoc. Nie wyręczy nas we wszystkim, ale też i nie odrzuci, jako dobry i wszechwiedzący, ale nie wymądrzający się, pozwoli nam dojść samodzielnie do sukcesu metodą prób i błędów dla naszego samodzielnego zbawienia. Będzie nam dyskretnie pomagał, byśmy mieli satysfakcję i zasługi, że potrafimy dać coś od siebie, a nie czekać tylko na gotowe.

  6. Ja odprawilam w trakcie odmawiania NP msze pokoleniowe ,to była potężna siła ,ktora mnie pchała abym zadzwoniła do księdza ,trafiłam na nie napewno nie przez przypadek . Mszy było 6 dzień po dniu ku czci Pana Jezusa aby dzieła szatana w rodzinie zostały zniszczone.Pamietam noc przed planowanymi mszami miałam sen ,śnił mi sie dom dziadków gdzie na środku pokoju stał ksiadz i sie modlił i miał w ręku kredę i pisał nią Cyfry ,jeden na podłodze ,dwa na ścianie ,trzy na meblach itd aż do cyfry 6.Sciany nagle pokryły sie krwią ,w pokoju pojawiła sie straszna wichura ,cyfry ktore pisał ksiadz zaczęły spływać ze ścian wiec je zaczął poprawiać i mowil do mnie głośno ze mam sie odsunąć bo ja byłam w tym śni tak przerażona a jednocześnie próbowałam Mu pomoc .Obudziłam sie i dotarło do mnie ze te cyfry w moim śnie to te 6mszy .Gdy spotkałam sie z księdzem po zakończonych nabożeństwach On powiedział ze pierwszym cudem jest to ze odebrał odemnie telefoni to po pierwszym sygnale bo nie odbiera nr ktore nie zna ,a drugi cod jest taki ze kościół jest pod wezwaniem Bożego Milosierdzia.

  7. Kasiu, wzruszające świadectwo, ciarki przeszły i łzy w oczach. Bogu niech będą dzięki za tyle łask w jednej rodzinie. Pozdrawiam Was serdecznie.

  8. Halino, wydaje mi się, że jesteś zdruzgotana i masz żal do całego świata, że Tobie się nie udało. Miałam taką samą postawę do października ubiegłego roku., kiedy to zaczęłam po raz pierwszy odmawiać NP. Trzecia NP otworzyła moje serce i zmieniła całą moją stłamszoną rodzinę,ale moja wewnętrzna przemiana była impulsem do wewnętrznej przemiany członków mojej rodziny. Zawierzyłam Maryi i Panu Bogu, ufam i życie staje się piękne, ponieważ otrzymuję wiele łask.
    Jeśli chodzi o pracę, to wiele lat modliłam się o tą konkretną, wymarzoną (państwową), ale oprócz modlitw robiłam kursy, zdobywałam doświadczenie, informowałam wszystkie nowo poznane osoby, że szukam takiej pracy, wysyłałam cv i listy motywacyjne do firm z książek telefonicznych. I kiedyś okazało się, że firma, do której rok wcześniej wysłałam aplikację przypomniała sobie o mnie.To był dar od Boga, któremu wcześniej obiecałam ofiarę (post). Od tamtej pory staram się dotrzymać dane słowo.

  9. Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów,
    Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę szatana, prosimy Cię pokornie rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie, strąciły do piekła. Święci Aniołowie i Archaniołowie – brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.

  10. Halino, ja Ciebie doskonale rozumiem. Myślę, że nie tylko ja. Byłam w podobnej sytuacji, nieustanne poszukiwania pracy, rozmowy kwalifikacyjne z których nic nie wychodziło i ogromna frustracja, bo dlaczego akurat ja, dlaczego inni mogą dostać pracę bez modlitwy, a ja tak prosząc, błagając nie mogę. Dochodził jeszcze do tego fakt, że jestem sama i musiałam ze wszystkim mierzyć się sama. To mnie dobijało. Bo tak sobie myślałałam – ok rozumiem, żeby mi się nie układało w jednej sferze życia, ale w każdej??? Powiem szczerze, że do tej pory tego nie rozumiem, ale postanowiłam to zaakceptować.Pracę dostałam, może nie wymarzoną, ale całkiem fajną. Jednak sfera prywatna to dalej pasmo niepowodzeń i na tym polu również nie zostałam wysłuchana. Zastanawiam się czy w ogóle kiedyś zostanę wysłuchana. Boję się, że taka moja droga. Frustracji jest już mniej, za to smutku w dalszym ciągu dużo:( Bo znowu to pytanie dlaczego inni bez modlitwy są tacy szczęśliwi, a ja nie… Pytanie pozostaje bez odpowiedzi, ale to już sam Bóg wie dlaczego tak się dzieje. Może ta droga prowadzi do ogromnej przemiany… Ja widzę u siebie ogromną zmianę. Nikt Ci nie powie, że masz mieć dużo pokory i musisz zaufać Bogu. Sama do tego dojdziesz. Spróbuj rozmawiać z Bogiem, wykrzyczeć jemu swój BÓL, spróbuj po prostu porozmawiać, wyrzucić to co leży na sercu. Porozmawiaj tak jak z przyjacielem, powiedz to tak, jak mówisz to tutaj nam. Wierzę, że będzie dobrze. Pozdrawiam ciepło.

    • Nie mam rodziny, nie mam przyjacół, nie mam pracy, zdrowie też szwankuje. Moje dotychczasowe życie było bardzo trudne, wiem że mnie Bóg ratuje z wielu trudnych sytuacji, wiem że Jego Miłosierdzie jest ogromne bo go doświadczyłam. Wkurzyłam się na tą nowennę, bo pisali że jest nie do odparcia, że jest skuteczna, każdy otrzymuje łaski. Poświęciłam na jej odmawianie wiele czasu, to nie była moja jedyna nowenna. Sam mam do siebie pretensje, jestem zła na siebie, że się dałam nabrać, że uwierzyłam że jakaś modlitwa może mieć moc, że 54 różancami załatwić sobie łaskę. Mam nadzieję że mi Bóg wybaczy. Najbardziej żal mi czasu poświęconego na nowennę, w którym mogłam zrobić coś dobrego.

      • zrobiłaś sobie najpiękniejszy prezent, jaki mogłaś sobie podarować 🙂 z tego co piszesz, widać bardzo wyraźnie, że zły strasznie o Ciebie walczy! Jest to nowenna nie do odparcia, zobacz jak wiele rzeczy zmieniło się w mojej rodzinie,. Ja pod wpływem tej nowenny jestem nie do poznania! Byłam zniewolona, Maryja przyciągła mnie do Kościoła, nie wiem jakby wyglądało dziś moje życie.. pewnie byłabym już po rozwodzie, mój tata zapiłby się na śmierć.. moja babcia umarłaby w grzechach ciężkich,..Ale Bóg kocha wszystkie swoje dzieci i nie opuści żadnej zagubionej owieczki! pozostawi na pastwisku 99 owiec aby odnaleźć tę jedną zagubioną! To niesamowite, że sięgłaś po różaniec gdy zaczęłąś mieć problemy w znalezieniu pracy! Nie każdy modli się w swoich problemach, niektórzy ludzie wolą rozwiązywać swoje problemy sami, bo wierzą bardziej w siebie niż w Boga, ale Ty sięgnęłaś! I zobacz,. co zaczyna się dziać, w Twoim wnętrzu toczy się walka o Ciebie! Ty może tego nie zauważasz, ale tak jest. Wiem o czym mówię, bo nie masz pojęcia co się ze mną działo tuż przed wyjazdy do Częstochowy! Nawet nie będę tu pisała! Zły walczył o mnie! wściekał się! a co się działo z moim Tatą, kóry po 57 latach swojego życia poszedł po raz I do spowiedźi św i przyjął Komunię! To była masakra! ale udało się! bo Jezus zwycięża zawsze i wszędzie! Mateńka prowadzi nad do Boga! i Bóg Cię kocha! 🙂 trzymaj się Halinko! Jesteś ukochanym dzieckiem Boga! jeśli chcesz pogadać napisz do mnie: vir.katarzyna@gmail.com Bardzo Cie pozdrawiam! życzę dużo siły! dasz radę!!!

  11. Tzn. jeżeli dobrze rozumiem, żałujesz czasu poświęconego Bogu, ukarzesz Go teraz, za to, że poświęciłaś Mu swój czas, bo ktoś wmówił Ci nieprawdę o łaskach płynących z odmawiania Nowenny. Bo gwarancją jej odmawiania miało być spełnienie się Twojej konkretnej prośby, a tak się nie stało. Nadal czujesz się konkretnie – oszukana – to nie tak miało być. Miałaś konkretną prośbę i miała ona być Ci podana na tacy. No faktycznie, jeśli takie miałaś o tym wyobrażenia – masz prawo czuć się oszukana i Pan Bóg powinien oddać Ci Twój zmarnowany na modlitwę czas. Chyba to się musi dokonać- ale na Twoim miejscu trochę bałabym się stawiać sprawy w ten sposób, gdyż Bóg też czasami traci do nas cierpliwość i niezbadane są wyroki Boskie. Zastanów się proszę, czy w Twoich słowach nie wyczuwa się niejako bluźnierstwa i wodzenie Boga na pokuszenie. Wolałabym, żebyś w inny sposób dotarła do Boga, niż przez utratę wszystkiego co do tej pory posiadasz – bo przecież wszystko Twoim zdaniem co masz, włącznie z życiem zawdzięczasz tylko sobie. Stwórcę można pominąć !?!?!?!?

    • Popatrzcie, jaki inteligentny jest szatan, pod pięknym świadectwem Kasi, wtłoczył swoją moc i posłużył się p. Haliną. Aby nie wysławiać Boga za ogrom łask, jakimi obdarzył całą rodzinę i uratował od potępienia wiecznego tyle cierpiących ludzi. Większość komentatorów skupiła się na pretensjach tej osoby za nie wysłuchanie jej intencji. Przeczytajcie jeszcze raz świadectwo Kasi. Odebrałam to świadectwo jako wielki cud Miłosierdzia Bożego przez Królową Różańca Świętego. Pan Bóg wie co robi, niech będzie Bóg Uwielbiony, niech będzie uwielbione święte Imię Jego. Co do p. Haliny, to jeszcze dużo musi popracować nad sobą, aby nie dać się wkręcić w szatańskie sztuczki. Pozdrawiam wszystkich uczestników tej dyskusji a p. Halinie życzę Błogosławieństwa Bożego na cały rok i dalej.
      RATUJ NAS MATKO

  12. Śledzę tę stornę od 4 lat i wiem, że ten kto odważy się napisać, że nie został wysłuchany posodzany jest o spisek z diabłem. Nidy więcej na tę stronę nie zejrzę, bo mnie ta wasza nienawiść przeraża.

    • Kobieto posłuchaj siebie, jak wszystko przekręcasz i przeinaczasz. Jeśli dostrzegasz w naszych radach, podpowiedziach, życzeniach wszystkiego najlepszego, ostrzeżeniach, jakie konsekwencje mogą być dla Ciebie za bluźnierstwa, to nie oczekuj od nas pochwał, ale także nie myśl sobie, że pozwolimy Ci, by szatan mógł dzięki temu, że tkwisz w zaślepieniu, które Cię dopadło przez zwykłą, ludzką zazdrość, cieszyć się, że dla Boga jesteś już stracona. To się nie stanie, zbyt wiele modlitw poświęciłaś, żeby teraz Pan Bóg Cię zostawił na pastwę losu. Masz nas i choćbyś nawet dotrzymała słowa i opuściła tą stronę, to i tak Twoje żale do Boga muszą jakoś dotrzeć. W moim odczuciu jesteś na dobrej drodze, bo z czasem dotrze do Ciebie ta ukryta prawda w czym tkwi błąd lub blokada i uciecha szatana z Twojego zaślepienia będzie tylko chwilowa. Jestem przekonana, że wiele osób – widząc Twoje załamanie, niejedną zdrowaśkę już odmówiło i jeszcze odmówi. I tak masz dużo lepszy start do uświęcenia, niż ci co Boga nie znają, bo dobry Duch w Tobie robi swoje, a szatana może wreszcie uda Ci się samej przekonać, że z Tobą nie ma szans i żeby sobie poszedł przecz, a w zasadzie jego dni są już policzone, bo i tak z pomocą Bożą uda nam się pokonać zło w sobie i w całym świecie, i nawet w zaświatach. Nadejdzie wkrótce moment oczyszczenia – dokona się apokastaza i gdy Jezus w Swej paruzji przyjdzie sądzić żywych i umarłych będziemy już na tyle zewangelizowani i zaangażowani w modlitwę za siebie samych i za dusze w czyścu cierpiące, że szatan złoży swą broń i zapragnie powrócić – jako syn marnotrawny do Miłości swego Stwórcy, któremu się przeciwstawił i uzna Jego wyższość nad swą marnotą i dozna spokoju w Miłosierdziu Bożym.
      A świadectwo Kasi powinniśmy rzeczywiście czytać jak najczęściej – bo bardzo podnosi na duchu i dodaje wiary, że można uwierzyć dzięki temu w jeszcze większe cuda, choćbyśmy nie byli w stanie pojąć ogromu potęgi Bożego Miłosierdzia.

      • Pani Halinko, jest Pani bardzo wrażliwa, bo tak jest w cierpieniu, łapiemy słówka i odnosimy je do swojego cierpienia. Szatan atakuje właśnie ludzi słabych, nawet kapłanów podczas sprawowania Mszy Św. Pan Jezus jest jednak silniejszy i wyprowadza dobro ze zła. Już ma Pani za co dziękować ponieważ osoby, które są wtajemniczone w Pani problem, modlą się w intencji Pani. Każdy ma swojego Anioła Struża, którego można prosić o pomoc w każdej sytuacji. Ja codziennie odmawiam Akt Oddania się Matce Bożej. Jest modlitwa o cud – znajdzie ją Pani w internecie do Św. Peregryna – powodzenia i głowa do góry. Bóg jest Miłością.

    • Pani Halino, ta strona istnieje dopiero 2,5 roku 🙂 Ma pani skłonność do przesady, pisząc też o posądzaniu o pakty z diabłem.

      Dodam, że przez ten czas otrzymaliśmy tylko jedno antyświadectwo. – Pewien pan złościł się, że jego „transakcja” z Panem Bogiem poprzez odmówienie nowenny pompejańskiej nie doszła do skutku, wobec czego wysnuwał różne teorie.

      Podstawa to zrozumieć, że to nie są CZARY MARY. Odmówię PRYK! mam CUD, koniec, zapomnieć. Traktujmy obietnicę Maryi z szacunkiem, a przede wszystkim trzeba do tego podejść z czystym sercem i przekonaniem do tego, ze różaniec nie jest tylko narzędziem do zdobycia tej jednej łaski, ale że bedzie on moją główna modlitwą, że będę go szerzyć, proponowac innym, żyć nim.

      To trzeba zrozumieć: kluczem do skutecznosci nowenny nie jest ileśtam odmówionych zdrowasiek, ale nasza apostolska gotowość różańćowa i potrzeba otrzymania konkretnej łaski, która – jak się okazuje w wielu świadectwach – okazuje się łaską pomniejszą wobec wielu innych, tych właściwych.

      • Przepraszam, poniosło mnie. Ta forma modlitwy nie jest dla mnie, nie rozumiem jej sensu, stąd te nerwy. Nie wszystko muszę rozumieć.

  13. Do Haliny: Nigdy nie żałuj czasu poświęconego modlitwie, jeśli nie ta łaska, to inna Ci się dostanie. Już sama przyjaźń z Bogiem jest wyjątkowa… Ja też nie otrzymałam łaski, o którą się modlę: czyli zdrowie, ale otrzymałam wiele innych. Jak mi się pogarsza, to też strasznie się denerwuję, mam żal, to ludzkie.. ! Ale proszę wtedy Boga, żeby dał mi siłę to znieść, jeśli nie chce dać zdrowia i czekam.. Trudno się z tym pogodzić, że człowiek nie ma tego, czego akurat pragnie, ale pamiętaj może być gorzej… Ja też nie jestem zdrowa, ale dziękuję Bogu, że dał mi jakoś przetrwać ten czas, że mogę być z moją córeczką. Mogłabym leżeć np. w szpitalu, a póki co jestem w domu i choć nie jest tak jak sobie życzę, to zawsze może być gorzej. Dzięki nowennie nauczyłam się dziękować za wszystko, to dla mnie wielkie cuda.

  14. Jesteście wspaniali! Dziękuję Mateńce za wszystkie osoby, które budują naszą wiarę! Boże błogosław im! Boże błogosław również tym którym brakuje nadzieji, którzy są teraz smutni i wątpią.. Boże miej w swojej opiece te wszystkie osoby! Wspierajmy je naszą modlitwą! Niech miłość Chrystusa będzie z każdą jedną osobą czytającą to świdectwo, z każdą osobą która odnalazła Boga, ale i z każdą osobą poszukującą.. Boże błogosław wszystkim! Błogosław wszystkim! W intencji wszystkich osób odwiedzającyh stronę rosemaria, pomódlmy się teraz:

    Ojcze Nasz..

  15. Nie oceniajcie nikogo i nie osądzajcie. Jeśli Pani Halinie jest ciężko, to przynajmniej jej nie dobijajcie. Nikt z nas nie wie, jaka jest jej sytuacja i jakie plany ma Bóg wobec niej. Niektórzy naprawdę mają bardzo bardzo bardzo pod górę i to przez długi czas, a same słowa pociechy z czasem już niestety nic nie pomagają… Każdy ma lepsze i gorsze chwile, a syty głodnemu niestety nie wierzy 🙁 🙁 :(.

  16. Przepraszam za „dobijanie” jak to powiedziałaś M. Takie miałam, sama z siebie wczoraj już przemyślenia, że właściwie to zachowuję się tak, jak to dzisiaj od Ciebie M. przeczytałam.
    Weszłam dziś na tą stronę, żeby właśnie w kilku słowach przeprosić za zbyt gwałtowne określenia i osądy, ale jestem tylko człowiekiem – niedoskonałym – wcale nie lepszym niż Halinka, czy ktokolwiek, gdyż należy czasem z niemocy krzyczeć do Pana Boga, a czasem wyżalić się ludziom. A tu co nas spotyka – sterta dobrych rad, o których już dawno słyszeliśmy, znamy to, nawet to przerobiliśmy po wielekroć, ale dopadł nas nagle taki niespodziewany dołek, jak jeszcze nigdy i chcemy się o tym wykrzyczeć. Miałaś do tego prawo Halinko. Jesteś wielka! Tyle czasu spędzonego na modlitwie, tyle innych spraw odłożonych na bok i żadnych wymiernych korzyści. Na szczęście to tylko pozory, dołek chwilowy, nie jest bowiem możliwe, żeby Bóg pozostawił Cię, a także nas innych rozmodlonych, przy takim poświęceniu bez pomocy. Nie wiemy tego, ile pozornie łatwych spraw w codziennym życiu szło by nam, jak po grudzie bez tych modlitw, ile nieszczęść udało nam się uniknąć, ile cierpień. Być może szczególnie to miałaś na myśli Halinko, że modliłaś się w sposób, na jaki niejeden człowiek w wirze codziennego życia, nie jest sobie w stanie pozwolić, bo niektórzy z nas modlą się również w czasie wykonywania różnych obowiązków i okazuje się, że jest wysłuchiwany. A Ty, może zawsze z różańcem w ręku, może nawet na kolanach, wpatrzona w twarz Maryi i Jezusa prosząca bardzo gorliwie, odkładająca inne przyziemne sprawy na bok, bez wplatania modlitw w codzienne czynności i taki afront, że nic Ci się namacalnego od Boga nie dostało. Ufam, że są to tylko Twoje subiektywne odczucia, że kiedyś jeszcze zrozumiesz, że dostałaś od Boga wiele. Słowami nie zawsze wyrazimy wszystkich uczuć, jakie mamy w sobie. Ty przekazałaś nam tylko część prawdy o sobie i swoich relacjach z Bogiem. Na pewno nie jest tak, że jesteś niewdzięczna i nie dostrzegasz żadnych korzyści z modlitwy, jednakże nie na miarę Twojego poświęcenia i dlatego Bóg w Twojej ocenie jest niesprawiedliwy. Myślę, że po wylaniu z siebie żalów, nasłuchania się od nas różnych, może zbyt krzywdzących Cię ocen, bo przecież wyeksponowałaś akurat w danej chwili – doznania spadku formy i zwiększonej niechęci do modlitwy i Pana Boga, za zbyt małą ingerencję w Twoje życie w sposób pozytywny, zgodny z Twoim wielkim pragnieniem doznania cudu, przyjdzie znów opamiętanie, wyciszenie i zdanie sobie sprawy, że jeśli nie modlitwa i Bóg na nasze kłopoty – to co ? Jaką mamy alternatywę?. Tylko Bóg jest Miłością i tylko Jemu możemy zawierzyć nasze życie! Któż nas podźwignie z dołka, jak nie Bóg? Sami ?! Ciężko ! Z Bogiem lżej ! Jednak, żeby nie robić Bogu wyrzutów, że zmarnowaliśmy czas na modlitwę, prośmy Go , by tak nami pokierował, żebyśmy nie zaniedbując modlitwy, również nie zaniedbywali swoich codziennych obowiązków. Spróbujmy z uśmiechem na twarzy, nie ze smutkiem związanym z zatroskaniem, czy ze wszystkim zdążę, z pracą, z licznymi zobowiązaniami, także tymi modlitewnymi, powierzyć wszystkie sprawy Bogu i poprosić, żeby Bóg dopomagał nam każdy dzień, czy to w sposób zaplanowany, czy też nie, wiem że ten bardzo szczegółowo zaplanowany bywa bardziej stresujący i mniej satysfakcjonującyj, niż ten trochę mniej szczegółowo zplanowany, choć to kwestia pewnie indywidualna, ale by z pomocą Boga mogły się zrealizować najważniejsze dla nas, zdaniem Boga, plany. Byśmy z chęcią, nie z niechęcią, ufnością i entuzjazmem pokonywali trudy każdego dnia, by po prostu realizowały się płynnie plany Boże wobec nas, no i byśmy mogli wciąż odczuwać bliskość Boga i Jego opiekę o co prosi nieustannie za nas Maryja i Aniołowie i Święci, a złe duchy niech nie mają do nas dostępu i same wezmą z nas przykład i przestaną się pogrążać w grzechu, żeby oczyścić piekło. Jestem chyba – najprwdopodobniej, szaleńcem Bożym – ale wierzę w dokonanie się apokatastazy.
    Pozdrawiam wszystkich – nie zatracajcie się w rozczytywaniu, żeby Wam starczyło czasu na wywiązanie się z obowiązków, no i trwajcie na modlitwie, czego i sobie życzę. Z Panem Bogiem. Na razie, pa, pa.

    • JOANNO jak się ciebie tak czyta to można zauważyć, że strasznie gwiazdorzysz (zjedz batona w reklamie pomogło) i mówisz ludziom co czują, a to strasznie wkurzające.
      M. przywracasz mi wiarę w ludzi na tym forum, nie daj się zepsuć albo uciekaj stąd 🙂

      • Dziękuję za radę-lubię słodycze-skoczę na przerwę-może pomoże, ale zanim, to chociaż polecę – już nie swoje słowa, ale takie które do mnie i może też do innych przemówią wyraziściej, niż moje pogmatwane.
        Polecam co powiedział Jezus do sługi Bożego Dolindo Ruotolo.Oto fragment zapisek z pism Sł Bożego Dolindo Ruotolo:
        „Gdy zobaczysz, że twoja dolegliwość zwiększa się zamiast się zmniejszać, nie martw się, zamknij oczy i z ufnością powiedz Mi: „Bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij!” Mówię ci, że zajmę się tym, że wdam się w tę sprawę jak lekarz, a nawet, jeśli będzie trzeba, uczynię cud.
        Widzisz, że sprawa ulega pogorszeniu? Nie trać ducha! zamknij oczy i mów: „Ty się tym zajmij” Mówię ci, że zajmę się tym i że nie ma skuteczniejszego lekarstwa nad moją interwencję miłości. Zajmę się tym jedynie wtedy, kiedy zamkniesz oczy.Nie możecie spać, wszystko chcecie oceniać, wszystkiego dociec, o wszystkim myśleć i w ten sposób zawierzacie siłom ludzkim albo – gorzej – ufacie tylko interwencji człowieka.
        A to właśnie stoi na przeszkodzie moim słowom i memu przybyciu.
        Och! Jakże pragnę tego waszego zawierzenia, by móc wam wyświadczyć dobrodziejstwa i jakże smucę się widząc was wzburzonymi. Szatan właśnie do tego zmierza: aby was podburzyć, by ukryć was przed moim działaniem i rzucić na pastwę tylko ludzkich poczynań. Przeto ufajcie tylko Mnie, oprzyjcie się na Mnie, zawierzcie Mnie we wszystkim. Czynię cuda proporcjonalnie do waszego zawierzenia Mnie, a nie proporcjonalnie do waszych trosk. Kiedy znajdujecie się w całkowitym ubóstwie, wylewam na was skarby moich łask.Jeżeli macie swoje zasoby, nawet niewielkie lub staracie się je posiąść, pozostajecie w naturalnym obszarze, a zatem podążacie za naturalnym biegiem rzeczy, któremu często przeszkadza szatan. Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu. Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami duszy: Jezu, Ty się tym zajmij! Postępuj tak we wszystkich twoich potrzebach. Postępujcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie, nieustanne i ciche cuda. To wam poprzysięgam na moją miłość!
        Nie ma skuteczniejszej Nowenny od tej: „Och Jezu, oddaję się Tobie, Ty się tym zajmij”
        „Trwajcie w Miłości Mojej… jeśli trwać będziecie we Mnie i trwać będą w was Moje Słowa, proście o cokolwiek byście chcieli, a będzie wam dane” (Jan 15).

    • Ja też miałam wyrzuty sumienia, że umieściłam swoje zdanie. Dziś rano ofiarowałam uczestnictwo we Mszy Św. i komunię za p. Halinę, od wczoraj modlę się w jej intencji, mając na uwadze, że w każdym człowieku jest Jezus a szczególnie w osobie cierpiącej.
      Przepraszam p. Halinę. Powyższe komentarze dały nam lekcje pokory. Tak Pan Bóg działa wyprowadzając dobro ze zła.
      P.s. Niech będzie Bóg uwielbiony. Dobranoc.

  17. Mam nadzieję, że jednak czasem czytasz to forum Halinko. Czasem w życiu zdarza się taki trudny okres, że wydaje nam się , że jesteśmy bez okien i drzwi, ale Bóg zawsze uchyla nam okno. Tylko my często tego nie dostrzegamy. Jak czytam Twoje wpisy to jakbym siebie czytała. Doskonale rozumiem co czujesz. Ja wiem, że masz dużo żalu i to nie chodzi tutaj o brak pokory, tylko o cierpienie. Myślę, że to Bóg widzi i jakieś łodzie ratunkowe podsyła do Ciebie, tylko nie zawsze je dostrzegamy. Wiem, że jest Ci teraz bardzo ciężko, ale spróbuj rozmawiać z Bogiem, tak po prostu powiedzieć co Ci leży na sercu, a leży ogromny ciężar. Myślę, że nie zwątpiłaś w Boga, bo nadal tu zaglądasz, tylko jesteś zagubiona, a kto z nas nie jest??? Wszyscy upadamy i wstajemy. Ja również nie raz miałam ogromny żal do Boga dlaczego to wszystko się tak, a nie inaczej potoczyło i nie widzę rozwiązania, ale ono jest, musi być. Myślę, że dobrze że tu piszesz i to bardzo dobrze że skupiliśmy się na Tobie, a nie na Kasi. Bo jak to ktoś wcześniej napisał, to Kasi powinno należeć się uznanie, a to chyba nie o uznanie i oklaski chodzi. Ważne, jest aby osoba, która prosi o pomoc, a wpis Haliny niewątpliwie był taką prośbą (wewnętrznym krzykiem) spotkała się ze zrozumieniem. Spróbujmy się wspierać i wzajemnie się za siebie modlić, w grupie siła! Wierzę, że zły czas minie i słońce zaświeci w Twoim życiu. Zobaczysz, jeszcze nie raz Cię Bóg zaskoczy, tylko daj sobie pomóc. Spróbuj jeszcze raz zaufać, a co Ci szkodzi? Może tym razem się uda? Może tym razem będzie inaczej. Czas i tak leci, więc czemu nie spróbować? Halinko mocno Cię przytulam i mam nadzieję, że jednak wchodzisz tu czasem i czytasz bo masz wielu życzliwych ludzi tutaj, którzy naprawdę rozumieją co czujesz.

    • Może uznacie mnie za wariatke, ale ja Was wszystkich strasznie kocham!!! ;D! Dziękuję że zaglądneliście do mojego świadectwa!!! ;D! Boże dziękuję Ci za tych wszystkich ludzi! 😀 Niech Maryja jednoczy nasze serca! Niech zapłonie miłość! radość! i nadzieja! 😉

  18. Rozmowa Miłosiernego Boga z duszą cierpiącą

    Jezus: Duszo, widzę cię tak bardzo cierpiącą, widzę, że nie masz siły nawet mówić ze Mną. Oto Ja sam będę mówił do ciebie, duszo. Chociażby cierpienia twoje były największe, to nie trać spokoju ducha ani się poddawaj zniechęceniu. Jednak powiedz Mi, dziecię moje, kto się odważył zranić twoje serce? Powiedz Mi o wszystkim, powiedz Mi o wszystkim, bądz szczera w postępowaniu ze Mną, odsłoń Mi wszystkie rany swego serca, Ja je uleczę, a cierpienie twoje stanie się źródłem uświęcenia twego.

    Dusza; Panie, tak wielkie i rozmaite są moje cierpienia, a wobec ich długotrwałości ogarnia mnie już zniechęcenie.

    Jezus: Dziecię moje, zniechęcać się nie można; wiem, że Mi ufasz bez granic, wiem, że znasz Moją Dobroć i Miłosierdzie – więc może pomówimy w szczegółach o wszystkim, co ci najwięcej na sercu leży.

    Dusza: Tak dużo mam różnych rzeczy, że nie wiem, o czym wpierw mówić, jak to wszystko wypowiedzieć.

    Jezus: Mów do Mnie po prostu, jak przyjaciel z przyjacielem. No, powiedz Mi, dziecię moje, co cię wstrzymuje na drodze świętości?

    Dusza: Brak zdrowia wstrzymuje mnie na drodze świętości, nie mogę spełniać obowiązków, ot, jestem takim popychlem. Nie mogę się umartwiać, pościć surowo, jak czynili święci; to znów nie dowierzają, że jestem chora, i przyłącza się do fizycznego cierpienia – moralne, i wiele z tego wypływa upokorzeń. Widzisz, Jezu, jak tu zostać świętą?

    Jezus: Dziecię, prawda, to wszystko jest cierpieniem, ale innej drogi nie ma do Nieba, prócz drogi krzyżowej. Ja sam przeszedłem ją pierwszy. Wiedz o tym, że jest to najkrótsza i najpewniejsza droga.

    Dusza: Panie, znowu przeszkoda i trudność na drodze świętości; dlatego, że jestem Ci wierna, prześladują mnie i wiele z tego powodu zadają mi cierpień.

    Jezus: Wiedz o tym, że dlatego że nie jesteś z tego świata, świat cię ma w nienawiści. Mnie on wpierw prześladował, to prześladowanie jest znakiem, że wiernie idziesz Moimi śladami.

    Dusza: Panie, znowu mnie zniechęca [to], że mnie nie rozumieją ani przełożeni, ani spowiednik w moich wewnętrznych cierpieniach. Ciemności zamroczyły umysł mój, i jak tu postępować naprzód? Tak mnie jakoś to wszystko zniechęca i myślę, że to nie dla mnie wyżyny świętości.

    Jezus: Oto, moje dziecię, tym razem dużoś Mi powiedziała. Wiem o tym, że jest to wielkie cierpienie być niezrozumianą i to jeszcze przez tych, których się kocha i przed którymi nasza szczerość jest wielka, ale niech ci wystarczy to, że Ja cię rozumiem we wszystkich biedach i nędzach twoich. Cieszy mnie twoja głęboka wiara, jaką masz mimo wszystko dla zastępców moich, ale wiedz o tym, że ludzie duszy całkowicie nie zrozumieją, bo jest to nad ich możność; dlatego Ja sam zostałem na ziemi, aby twe serce zbolałe pocieszyć i krzepić twą duszę, abyś nie ustała w drodze. Mówisz, że ciemności wielkie zasłaniają ci umysł, a więc czemuż nie przychodzisz w tych chwilach do Mnie, Który jestem Światłością i mogę w jednej chwili wlać w duszę twoją tyle światła i zrozumienia świętości, że w żadnych księgach nie wyczytasz tego, żaden spowiednik nie jest zdolny tak pouczyć i oświecić duszy. Wiedz jeszcze, że te ciemności, na które się żalisz, wpierw przeszedłem dla ciebie w Ogrodzie Oliwnym. Dusza Moja była ściśniona śmiertelnym smutkiem i tobie daję cząstkę tych cierpień, dla Mojej szczególnej Miłości ku tobie i dla wysokiego stopnia świętości, jaki ci przeznaczam w Niebie. Dusza cierpiąca jest najbliżej Mego Serca.

    Dusza: Ale jeszcze jedno, Panie: co robić, jeśli jestem odepchnięta i odrzucona od ludzi, a szczególnie od tych, na których miałam prawo liczyć, i to w chwilach największej potrzeby?

    Jezus: Dziecię moje, zrób sobie postanowienie, aby nigdy nie opierać się na ludziach. Wiele dokażesz, jeżeli zdasz się całkowicie na Moją Wolę i powiesz: nie jako ja chcę, ale jako jest wola Twoja, o Boże, niech mi się stanie. Wiedz, że te słowa, wypowiedziane z głębi serca, w jednej chwili wynoszą duszę na szczyty świętości. W takiej duszy mam szczególne upodobanie, taka dusza oddaje Mi wielką chwałę, taka dusza napełnia Niebo wonią swej cnoty; ale wiedz, że tę siłę, którą masz w sobie do znoszenia cierpień, musisz zawdzięczać częstej Komunii Św., a więc przychodź często do tego Źródła Miłosierdzia i czerp naczyniem ufności, cokolwiek ci potrzeba.

    Dusza: Dzięki Ci, Panie, za Twoją dobroć niepojętą, żeś raczył zostać z nami na tym wygnaniu i mieszkasz z nami jako Bóg Miłosierdzia, i siejesz wokoło Siebie blask swej litości i dobroci, a w świetle Twych promieni Miłosierdzia poznałam, jak bardzo mnie miłujesz.

    Źródło:

    Święta s. M. Faustyna Kowalska. Dzienniczek. Miłosierdzie Boże w duszy mojej. Wydawnictwo Księży Marianów. Warszawa 2000. str. 398-400

    Rozmowy Jezusa z duszami Ponadto z duszą grzeszną, z duszą w rozpaczy, dążącą do doskonałości i doskonałą. Polecam także w całości poczytać Dzienniczek s. Faustyny Kowalskiej, naprawdę warto, polecam wszystkim.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!