Ola: Nie lękajcie się!

Jak się zaczęła moja historia z Nowenną Pompejańską? Gdy mój tata zachorował (dokładnie 24 Grudnia 2012r.), nie zdawałam sobie sprawy, jak zmieni się moje życie. Żadne nasze ziemskie, materialne dostępne środki nie są w stanie zagwarantować mu zdrowia. Jest on chory na nowotwór wątrobowo-komórkowy z przerzutem na kręgosłupie. Z czasem, gdy choroba zaczęła postępować i widziałam ogromny ból taty, za wszelką cenę szukałam jakiejś „szansy”. W marcu 2013 roku zaczęłam przeszukiwać google pod hasłem „modlitwa o uzdrowienie”…. Informacji była masa …. i często spotykałam się z komentarzami o mszach z „odnową w Duchu Świętym”, i… o niezawodności Nowenny Pompejańskiej!   Trafiłam na stronę http://pompejanska.rosemaria.pl/ I zaczęłam czytać, czym jest Nowenna Pompejańska, jaka jest jej historia i ŚWIADECTWA!
W jednym ze świadectw było opisane, jak szatan na każdym kroku próbuje zniszczyć powziętą przez człowieka intencję odmawiania tej nowenny. Ponieważ nie mam najlepszych doświadczeń z działaniem diabła, nie chciałam niejako „sama otwierać jemu drzwi”. Byłam przerażona, że  „on” znowu może do mnie przyjść, straszyć, dokuczać, po prostu kolejny raz NIE DA MI ŻYĆ.
Dlatego też, „odpuściłam” sobie. I to była największa głupota.
Pierwszą Nowennę zaczęłam odmawiać 4 września. I nie poszło najlepiej… zapomniałam na końcu każdego różańca zmówić „Pomnij….”, wiem, że to moja własna bezmyślność.
[Poza tym nadarzałoby się wiele okazji, aby spotkać się z charyzmatykami (m.in. w październiku byli w naszej diecezji: o. Antonello Cadeddo i o. Enrique Porcu)- jednak stan taty, nie pozwoliłby mu po prostu siedzieć, ani leżeć… Raz mieliśmy szansę w Koszalinie, aby się z nimi spotkać.. jednak tata był na radioterapii … i wszystko się przedłużyło..- bardzo, bardzo prosiłam Maryję, aby pozwoliła mu się z nimi spotkać. No cóż nie udało się.… dlatego nie zawstydziłam się i poprosiłam, żeby chociaż pozwoliła mu dojść na Górę Chełmską do Sanktuarium Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej… i tu pomogła nam! :)]
Ile  w czasie trwania tej nowenny spotkało mnie stresujących sytuacji.. z niektórych wybrnęłam po prostu niesamowicie.( Mimo że moją intencją była nieskromna prośba o uzdrowienie taty), to Maryja właśnie mnie pomogła w wielu sytuacjach. Kilkakrotnie uratowała mnie przed wypadkami samochodowymi, które spowodowałabym z własnej głupoty. Do głowy by mi nie przyszło, że mogłabym stworzyć takie zagrożenie na drodze! Dzięki Niej żyję ja, i pewnie wiele innych osób. Cóż mogłabym opisać jeszcze wiele opresji, z których Matka Boża mnie uratowała. Czasami sprawy błahe.. a jednak uratowana! 😀
Poza tym było mi bardzo ciężko odmawiać nowennę, czasami (i także teraz) miałam dość różańca…. Motywowały mnie dwie myśli „Maryja obiecała…”- a ktoś taki jak Ona dotrzymuje swoich obietnic..(często jednak myślałam, że mimo wszystko to, co Pan Bóg zaplanował jest ważniejsze od moich próśb i intencji)…- oraz „to jedyny ratunek dla taty”. Także regularnie uczęszczam na Msze Święte w tygodniu- jeżeli nie mogę codziennie, to staram się chociaż w środę (jest połączona z Nowenną do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy) i we czwartki idę na Mszę i Adorację, albo wyłącznie na Adorację.
Gdy odmawiałam ostatnią nowennę -dziękczynną, miałam niesamowite uczucie obecności Maryi. Po prostu jakby była obok, stała .. słuchała.. wspierała…jak mama. 
Zdaję sobie sprawę, że tata nie wyzdrowiał, ale tryskam optymizmem. Naprawdę! W sobotę skończyłam odmawiać pierwszą część błagalną drugiej nowenny. Nie poddałam się. Nigdy Maryja nie była „dla mnie” bliska, czegoś nie potrafiłam zrozumieć w Jej osobie.. albo (jak mi powiedział ktoś MĄDRY)- NIE CHCIAŁAM zobaczyć jej miłości. …. A teraz nie wyobrażam sobie życia bez Niej. Maryjo, Maryjo, Maryjo! Ja Cię kocham… to Ty nauczyłaś mnie miłości.. i w każdej bolączce mogę przyjść do Ciebie i do Twojego Syna. Być może Chcesz wskazać mi na coś szczególnego, dlatego  teraz podczas odmawiania drugiej nowenny zmobilizowałam się do odmawiania nie trzech a czterech różańców! Nigdy bym nie przypuszczała, że od „nie znoszenia różańca, pokocham go- stanie się dla mnie LEKARSTWEM NA WSZYSTKO).
Jeżeli to jeszcze was nie zachęca do odmówienia nowenny to wspomnę, że dodatkowo odmawiam 7 nowenn do: św. Rity, św. Charabela, św. Ojca Pio, św. Judy T., św. Franciszka, św. Joanny Beretta i błogosławionego Jana Pawła II, i ktoś może mi zarzucić, że za dużo tego, że się w tym gubię, nie koncentruję. Absolutnie! Dobrze pamiętam, którą nowennę zmawiam w jakiej intencji i niemalże zawsze wszyscy Ci święci mnie wspierają, szczególnie motywują do odmawiania Nowenny Pompejańskiej.
Czasami po prostu jestem w szoku, że to wszystko naprawdę „jest realne”….. bo aż nie chcę mi się wierzyć, że naprawdę nie jestem sama ze swoimi problemami i że jestem dla kogoś tak bardzo ważna. 
P.S. Naprawdę PRZEPRASZAM, że to takie długieee..i na pewno chaotyczne,  ale tak bardzo, bardzo chciałam dać jakiś impuls tym, którzy „jeszcze wątpią, zastanawiają się”- NIE MA NA CO CZEKAĆ! Nie lękajcie się, bo MARYJA ZDZIAŁA CUDA!  A na pewno pierwszym  cudem, będzie uzdrowienie „waszej duszy”.
Nie poddawajcie się! Nie poddawajcie się! Pan Jezus także się nie poddał i Zbawił nas! 
Kocham was wszystkich! Ola 😉

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

9 myśli na temat „Ola: Nie lękajcie się!

  1. Dziękuję Ci Olu. Gdzieś tam siedzi właśnie przed komputerem człowiek któremu bardzo potrzebne były właśnie TU i TERAZ takie słowa. Świadectwo. Dziękuję.

    Wspomnij proszę czasem „swoim” świętym o mnie.

    Ania

  2. Witaj. Dziś jest 17 dzień odmawiania Nowenny w intencji mojego uzdrowienia. Czuję się źle, mam myśli, że to mi nic nie da, że ja nie zasługuję, że moja Nowenna pozostanie bez echa…. Wiem, że nie powinnam tak myśleć, ale źle to wszystko znoszę, dopada mnie straszny płacz, bezsilność i czuję się w takich momentach samotna, że zostanę z tym sama, że nic mi nie pomoże, że może źle się modlę. Mateńko Przenajświętsza dopomóż mi ;( Ta Nowenna to jedyna moja nadzieja 🙁

    • Kamilko, wiem doskonale co czujesz, mam podobnie, ale myślę, że to szatan tak nam mąci, próbuje nas utopić w tym smutku i żalu. Ale wiesz co modlę się nadal, czasem ze łzami w oczach, bo co mi pozostało, tylko przytulić się do Matko Boskiej, dla mnie też nowenna to ostatnia nadzieja i będę się modlić nią do końca życia. Tutaj na tej stronie są setki świadectw jak działa Matka Boska, w naszych przypadkach też działa, tylko my tego nie potrafimy zobaczyć, bo jesteśmy skupione na naszej samotności i bólu, ale pamiętaj „nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek … miał być przez Ciebie opuszczony”. Pomodlę się dzisiaj za Ciebie, ja także o tę modlitwę proszę.

    • Kamilo, wiesz co dla mnie jest najpiękniejsze? To, że masz w sobię tę „wytrwałość” i cierpliwość. Być może nie jest przypadkiem, że dziś pewien bardzo mądry Ksiądz powiedział do mnie:
      -Jeśli nie potrafisz wybaczyć, mów: wybaczam, wybaczam..;
      jeśli nie potrafisz kochać, mów: kocham, kocham…; jeśli nie potrafisz zaufać (a tylko Tobię sie wydaje, że nie potrafisz), mów: Jezu ufam, ufam TOBIE!
      Poza tym ja ostatnio bardzo ciężko sypiam, popadam w jakieś ogropne znurzenie i przygnębienie….. budzę się kilka razy w nocy albo nad ranem, mam okropne sny (domyśliasz się)… wtedy wstaję i mówię sobie: „jesteś śmieciem demonie, jesteś śmieciem”-( o. Antonello poradził, żebyśmy tak właśnie mówili…), biorę różaniec w rękę i walczę …. i po tym przychodzi niejaki „spokój”…
      Dlatego też zauważ, że nie jesteś sama. Nigdy nie byłaś, nigdy nie będziesz!
      Pomodlę się za Ciebie; i obiecuję za każdym razem, jak tylko sobie przypomnę- wspomnę o tym Wszystkim Świetym.:)
      I jeszcze coś…. zobacz, jak wielkie szczęście Cię spotkało, że znalazłaś „nadzieję”, chociażby jedyną, Ty ją właśnie masz! 🙂
      Szczęść Boże!

  3. Olu piszesz, że Matka Boska uchroniła Cię przed wypadkami samochodowymi, ja też parę razy miałam taką sytuację. Ostatnio wczoraj, wieczorem jechałam przez miasto, ulica była pusta ale było ciemno i padał deszcz, przede mną jechał autobus, strasznie kopcił spalinami i chciałam zmienić pas ruchu na prawy, ale nie zauważyłam, że z prawej strony wyprzedza mnie samochód, nie wiem jak to się stało, że nie uderzyłam w ten samochód. Dodam tylko, że trzymałam w ręku różaniec, i jadąc odmawiałam nowennę pompejańską.Wierzę, że Matka Boska mnie obroniła.

    • Ja także w to wierzę! (Jedną z sytuacji miałam podobną, dlatego jestem w szoku, jak ominęła mnie taka tragedia?- Matka Boża daje nam niejako świadectwo, że nie zostawia nas samych:) )
      Szczęść Boże!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!