Kasia: Bóg nas kocha i nigdy nas nie opuści

Zaglądam na tę stronę codziennie od sierpnia tego roku, i dzisiaj, dzień przed zakończeniem mojej drugiej Nowenny, stwierdziłam, że pora dać moje świadectwo. Dodam tylko, że każde Wasze świadectwo dodaje mi niesamowitej siły, i codziennie wieczorem odmawiam 10 różańca za Was wszystkich.
Nowennę odnalazłam w sierpniu. A raczej to ona odnalazła mnie. Mam dopiero 21 lat, jednak problemy zaczęły mnie przerastać. W czerwcu zostawił mnie chłopak, który był darem od Boga, którego wtedy niestety nie doceniłam. Na domiar złego sytuacja finansowa w rodzinie pogorszyła się, a na badaniach kontrolnych okazało się, że mam podejrzenie boreliozy i cukrzycy. Jestem osobą nerwową, kiedyś chodziłam do psychologa, więc nawał tego wszystkiego przerósł mnie. Zaczęłam mieć złe myśli. Codziennie płakałam. Czułam się samotna, zwłaszcza, że w tamtym okresie przebywałam sama w Londynie na praktykach.Szukałam ratunku i przypadkowo odnalazłam nowennę pompejańską, która od tamtej pory jest nieodłącznym elementem mojego życia.
Ktoś może powiedzieć, że jestem samolubna, ale postanowiłam modlić się o powrót ukochanego. Zdecydowałam tak, ponieważ rozstanie z nim sprawiło, że straciłam osobę, na którą mogłam zawsze liczyć, która mnie zawsze wspierała, i która jednocześnie wciąż była obecna w moim życiu, gdyż ów chłopak zaproponował przyjaźń, bo jak stwierdził jestem dla niego ważna i nie chce mnie stracić, dlatego więc miała ciągle nadzieję na powrót.
Początki nowenny były strasznie trudne. Dużo płakałam. Byłam zła na Boga, że mnie krzywdzi. Jednak każdego dnia stawałam się silniejsza, spokojniejsza. Nowennę skończyłam na początku października, by zaraz rozpocząć kolejną w tej samej intencji, z tą zmianą jednak, że tym razem nie prosiłam o powrót, a o szansę bycia z tym chłopakiem, szansę byśmy mogli wspólnie żyć w miłości i wierze i razem podążać za słowem Pana. Ta nowenna okazała się być o wiele trudniejsza niż pierwsza. W połowie dostałam depresji. Ciągła obecność tego chłopaka w moim życiu i niemoc bycia z nim sprawiała mi niesamowity ból i cierpienie. Jednocześnie poszukiwałam pracy i za każdym razem kiedy dostawałam odmowę, załamywałam się. Nie mogłam również spać. Jednak nie przerwałam modlitwy. Modłiłam się jeszcze goręcej. Pewnego dnia znalazłam w internecie wpis, że gdy jest nam źle i obwiniamy Boga o wszelkie zło, powinniśmy uklęknąć, lub położyć się krzyżem i wołać: „Boże czemuś mnie opuścił!”, by następnie powtórzyć: Mnie się to należy. Od tej pory w chwilach zwątpienia i rozpaczy kładłam się krzyżem na ziemi, rozmawiałam z Bogiem, płakałam i powtarzałam, że mnie się to należy. Przyjęłam brzemię, którym mnie obarczył. Jednocześnie wszystko jakby zaczęło się zmieniać. Po pierwsze postanowiłam ingerować w sprawy boskie. Przestałam kontaktować się z tym chłopakiem, i powierzyłam wszystko Bogu. Przestałam również zamartwiać się każdą porażką związaną ze znalezieniem pracy. Uświadomiłam sobie też, jak wiele łask doświadczyłam od momentu rozpoczęcia pierwszej nowenny od Jezusa i Jego Matki. Nauczyłam się modlić, nauczyłam się pokory i cierpliwości, i tego, żeby nieść swój krzyż za Jezusa, tak jak on niósł Go za mnie. Moja wiara jest silniejsza, każdy dzień rozpoczynam od znaku krzyża i dziękuję Bogu za każdy kolejny dzień. Doceniam to co mam, a moja miłość do Boga sprawia, że moje serce przepełnia spokój i radość. Nie opuszczam też żadnej mszy niedzielnej, co robiłam przez ostatnie dwa lata studiów. Oprócz Nowenny modlę się też do Św. Rity, Św. Judy Tadeusza, oraz Św. Józefa. Każdej niedzieli przyjmuję też Komunię św. w intencji mojego ukochanego, który jest wierzący, jednak teraz się pogubił, i potrzebuje wsparcia bardziej niż ja i modlę, by ponownie umocnił swoją wiarę – jego rodzina jest równie religijna, co moja. Jednak najważniejsze jest to, że uświadomiłam sobie, że jestem dzieckiem Boga, i że Bóg zawsze był i jest obok mnie, podczas kiedy ja oddaliłam się od niego. Uświadomiłam sobie, że poprzez te wszystkie problemy chciał powiedzieć: Kasiu zapomniałaś o mnie, a ja zawsze tu jestem dla ciebie. Bóg ukarał mnie i jestem za to Mu wdzięczna. Już nigdy nie odwrócę się od Boga, bo on sprawia, że codziennie się uśmiecham i chcę dalej kroczyć w Jego stronę.

Jutro kończę moją drugą nowennę. Już teraz wiem, że następnego dnia zacznę kolejną, w tej samej intencji, ponieważ, wierzę, że Matka mnie wysłucha, wierzę, że ten chłopak jest nadal obecny w moim życiu nieprzypadkiem, jak nigdy wcześniej wierzę, żę będzie dobrze cokolwiek się stanie.

Chwała Panu i Jego Matce! Nie traćcie wiary, bądźcie cierpliwi, trwajcie w modlitwie. Bóg jest z nami w każdej chwili życia i nigdy nas nie opuści. Zawierzcie Jemu całe swoje życie i przyjmijcie Jego krzyż, żeby być godnymi szęścia, które czeka na każdego z nas.

Niech święty Michał cię wspomaga i broni przed piekielnym wrogiem!

 

– św. o. Pio – 

Swojej duchowej córce, Linie,
o. 
Pio napisał: Niech św. Michał cię
broni przed piekielnym wrogiem!

 

To zdanie stało się początkiem nabożeństwa do Michała Archanioła,
które pobłogosławił i rekomendował  
sam św. ojciec Pio.

 

13
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
8 Wątki komentarzy
5 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
11 Autorzy
moIz.KasiaZsport19edyta Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Magda
Gość
Magda

Oby się udało! Będę się o to modlić 😉

Kasia
Użytkownik
Członek
Kasia

Dziękuję Magdo. Wsparcie duchowe dodaje mi jeszcze więcej sił. I ja modlę się za wszystkich odmawiających każdego dnia. Bóg zapłać! 🙂

Kamka
Gość
Kamka

Kasiu, a może Bóg chce Cię właśnie ochronić przed tym chłopakiem. Może powinnaś w końcu zamknąć jedne drzwi, by móc otworzyć następne. Zaufaj Panu już dziś…:)

Kasia
Użytkownik
Członek
Kasia

Witaj Kamka. Choć pochodzę z bardzo religijnej rodziny nigdy sama nie chciałam mieć dzieci, rodziny, a małżeństwo uważałam za świstek papieru. Ten chłopak zmienił mój pogląd na te sprawy. Szanował (i nadal szanuje) również to, że zdecydowałam się zachować czystość przedmałżeńską. Dlatego też trudno było mi przyjąć wiadomość o rozstaniu. Jeszcze trudniej, że płakał razem ze mną, kiedy to mówił. Nie chcę go bronić, choć prawda jest taka, że zostawił mnie przez moją głupotę. Jednak jest on ciągle obecny w moim życiu, i w pewnym sensie traktuję to jako znak, że ma to jakiś cel. Nie wiem jaki, ale czuję… Czytaj więcej »

Asia
Gość
Asia

Kasiu, piszesz, że masz 21 lat, a w rzeczywistości jesteś chyba bardzo dojrzałą duchowo osobą. Każdy z nas ma chwile zwątpienia i oddalania się od Boga, ale później powroty są jeszcze bardziej szczęśliwe…… Mam nadzieję, że Twoja prośba zostanie wysłuchana, ale jeśli nie, to widocznie Matuchna wie o czymś, o czym Ty możesz jeszcze nie wiedzieć…… Jestem osobą, która ma synów trochę starszych od Ciebie i patrząc na swoje życie widzę ile razy nie rozumiałam zamysłów Boga, a po kilku latach okazywało się, że wszystko jest po coś…. Pomóż Bogu w swojej sprawie. Tak po babsku mogę Ci doradzić, żebyś… Czytaj więcej »

Anka
Gość
Anka

Kasiu, nie chce Cię załamywać, ale z tego co czytam na tym forum prośby o powrót ukochanej osoby są bardzo rzadko wysłuchiwane. Sama odmówiłam chyba 5 albo 6 NP w podobnych intencjach i nic.
Ale życzę Ci powodzenia i pozdrawiam.

Kasia
Użytkownik
Członek
Kasia

Asia i Anka: dziękuję za ciepłe słowa! Jeżeli moja prośba nie zostanie wysłuchana, to zawdzięczam Mateńce już tak wiele. Wiem nie opuści mnie cokolwiek się stanie 🙂

Daniel
Gość
Daniel

Kasiu, bardzo fajne świadectwo napisałaś własnym życiem. Wiesz, niesamowite jest to, jak Bóg potrafi zmienić naszą orientację w świecie i zaczynamy wszystko podporządkowywać pod Niego. Myślę, że przez ten czas rozłąki sporo dojrzałaś uczuciowo, dojrzewasz do małżeństwa. Pewnie ten okres kiedy byłaś w związku to była sielanka, teraz zaczęło się prawdziwe życie. Przytoczę Ci jeden z moich ulubionych cytatów bo sam mam bardzo podobną sytuację do Twojej. „Kogo dotyka miłość ten zaczyna intuicyjnie pojmować co to właściwie jest życie”. Także narazie duchowo formujesz się do małżeństwa ale zapewne przyjdzie taki czas, kiedy będziesz wzrastać z Ukochanym w miłości i tego… Czytaj więcej »

edyta
Gość
edyta

ja się modlę w tej samej intencji i doskonale cię rozumiem im bliżej końca tym gorzej cały czas mysle o były ale twój wpis dodała mi skrzydeł dziekuje

sport19
Gość
sport19

Piękne swiadectwo Kasiu. Ja jestem od Ciebie troszke starsza bo mam 24 lata ale tez wiele przeszłam moze nie w miłosci ale w chorobie. Na 3 roku studioów na ostatnim semestrze miałam starszne leki przed egzaminami i niesamowity stres ktory objawiał sie bolem zoladka i wymiootami wraz z lekami przyszła z czasem depresja:( i tak na prAWDE nie było powodu abym miała jakis problem z ktorym sobie bym nie umiała poradzic a jednak miałam mysli samobojcze, bezsens zycia itd ale dzieki Matence naszej ktora wypraSZA ŁASKI modliłam sie i bardzo mi zalezało zeby depresja nie wygraŁA I zebym skończyła studia… Czytaj więcej »

KasiaZ
Gość
KasiaZ

Pięknie piszesz o swojej wierze, o swoich przeżyciach. Słowa te bardzo pomagają innym, którzy być może tak jak i ty borykają się z niespełnioną miłością. Ja również taką przeżyłam ale właśnie dzięki temu, że ofiarowałam swoje życie Matce Bożej dziś moje życie wygląda tak a nie inaczej. A wydawało mi się,że bez mojego ukochanego Michała nie potrafię żyć. Nie umiałam zrozumieć dlaczego Pan Bóg postawił na mojej drodze tego chłopaka i sprawił bym pokochała go a później nie mogła z nim być. Rozstaliśmy się, zanim zdążyliśmy tak naprawdę być ze sobą. Słowa o przyjaźni, jeśli się kogoś kocha, to fałszywa… Czytaj więcej »

Iz.
Gość
Iz.

Mam taką samą intencję , by Bóg pozwolił nam naprawić to , co zepsuliśmy , bo łączyło nas coś wyjątkowego , ale po drodze się pogubiliśmy i oddaliliśmy od Boga. Żałuję tego bardzo. Proszę pisz na bieżąco co się dzieje, dla naszego umocnienia.

Pozdrawiam 🙂

mo
Gość
mo

Dziś zaczynam nowennę w intencji powrotu mojego byłego chłopaka, z którym byłam 5 lat i z którym mieszkałam 4 lata, zostawił mnie tydzień temu i się wyprowadził, stwierdził, że chce zmienić swoje życie rozstaliśmy się w dobrych stosunkach, od tygodnia nie mamy kontaktu. Od momentu kiedy zamieszkaliśmy razem wiedziałam, że to nie wyjdzie nam na dobre…ale cóż czasu się nie cofnie. Ja wierzę w to, że gdy pomieszka sam, nie będę się z nim kontaktować, to zatęskni za mną i zrozumie swój błąd i wróci. Czuję, że jest mu potrzebna teraz chwila samotności, znalezienia równowagi między życiem osobistym, zawodowym, towarzyskim… Czytaj więcej »

Pielgrzymuj z nami!

- poznaj niezwykłą historię

Sanktuarium 

w Pompejach!