Gabrysia: świadectwo o działaniu nowenny

Nowenna  pompejańska stała się w moim życiu absolutnym ratunkiem na wszystko! Nie zdawałam sobie sprawy dotąd, że Bóg tak wspaniale działa w naszym życiu, gdy tylko Go do tego zaprosimy… Jakiś czas temu byłam bardzo poważnie chora wskutek czego moje życie było zagrożone. Gdy lekarzom udało się powstrzymać u mnie sepsę stwierdzono u mnie inną poważną i nieuleczalną chorobę – z którą można żyć, ale wiąże się ona ze zmianą trybu życia, diety,  nawrotami choroby, które trzeba spędzać w szpitalu itp. Co dla młodej osoby i mamy maleńkiego dziecka było trudnym do przyjęcia ciężarem. Wiem, że bardzo wiele osób mi bliskich w Polsce i poza jej granicami modliło się za mnie w tym czasie i myślę, że z tymi modlitwami muszę wiązać to, że wogóle wróciłam do domu ze szpitala. Ja sama oczekiwałam jeszcze kilka miesięcy na badania, które ostatecznie miały potwierdzić diagnozę- zaskakiwała mnie samą silna wiara, której w tym czasie doświadczyłam, a która sprawiała, że czułam, iż wbrew zapewnieniom lekarzy bym “nie robiła sobie nadziei”mogę być całkowicie zdrowa, bo dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

I stało się- wyniki nie potwierdziły choroby. Natychmiast przestałam brać leki i stosować się do wcześniejszych zaleceń lekarzy i jestem zdrowa. Zdawałam sobie sprawę,że to wielki dar, ale mimo pewnych “modlitw dziękczynnych”nie poświęciłam widocznie temu nieprawdopodobnemu wyzdrowieniu, a przede wszystkim Bogu wystarczająco dużo czasu…Jakieś półtora roku później zaczęłam mieć problemy w małżeństwie-mój mąż poznał dziewczynę, która w przeciągu miesiąca stała sie jego “przyjaciółką”. Nie chcę wnikać w szczegóły, bo jeszcze zbyt bolą, ale przykro mi, że kobiety są tak wyrachowane I robią takie rzeczy innym kobietom…  Czułam w tym działanie szatana… To była kompletna zdrada duchowa… Mąż stał się nagle innym człowiekiem, który nie wierzył w moje ostrzeżenia, nie reagował na mój płacz, wchodził natomiast w coraz bliższą zażyłość z dziewczyną, która nawet nie zechciała przyjąć mojego zaproszenia na” herbatę”. Mąż utrzymywał, że nic złego nie robi, a nasze małżeństwo w przeciągu kilku miesięcy zawisło na włosku…

Zaczęłam się  modlić, żeby sobie czegoś nie zrobić, I, by nie zwariować. A przede wszystkim, żeby ratować rodzinę…..W tych dniach zadzwoniła do mnie daleka znajoma, która, gdy byłam poważnie chora ofiarowała za mnie koronki do Miłosierdzia o 15 stej przez kilka miesięcy. Znajoma powiedziała żartobliwie, że nie może chodzić przeze mnie spokojnie do kościoła bo jej “przeszkadzam”. Przepraszała, że osmiela się wtrącać ale ma wrażenie bardzo silne, że ja nie podziękowałam dość dobrze za uzdrowienie i że mogę przez to mieć jakieś “trudności w życiu” dla przypomnienia o Bogu…Sugerowała, bym odmawiała coś np różaniec przez określoną ilość dni. Głupio mi sie zrobiło, ale pokornie poprosiłam Boga, by, jeśli to prawda, podsunął mi właściwe modlitwy. Tego samego wieczora szukałam dla tej znajomej ksiązki, którą obiecałam jej wysłać i wówczas z tej książki (a był to podręcznik do angielskiego) wyleciała mi NOWENNA POMPEJAŃSKA.

Jestem przekonana, że nie był to zbieg okoliczności tego dnia, a upewniłam się o tym kolejnego, gdy znajoma przyznała, że miała tę nowennę na myśli, ale nie miała śmiałości mi ja narzucać. Zaczęłąm odmawiać nowennę i już od pierwszego dnia zostałam obsypana łaskami, co tylko potwierdzało, że tej modlitwy Bóg oczekiwał. Nie wybrałam żadnej osobistej intencji, chciałam tylko podziękować, a intencję nazwałam “dla tego kto teraz tej modlitwy potrzebuje” zostawiając wybór Matce Bożej…i zostawiając dramat mojego małżeństwa z boku.

Pierwszego dnia nowenny mój mąż napisał do mnie maila z sugestią, że chyba mamy jakieś problemy, więc może powinniśmy wybrac się na rekolekcje (o czym dudniłam do niego od około 3 miesięcy)…nic z nich co prawda nie wyszło, bo nie mieliśmy co z dzieckiem zrobić i terminy nie pasowały, ale wcale nie szukałam na siłę- bo wiedziałam, że mój mąż dostrzegł problem- choć narazie wiązał go z moją osobą…A to był dopiero początek łask:) Po dziewięciu dniach dostałam smsa, w którym wyznał, że zaczął rozumieć jak cierpię i że zerwał kategorycznie  kontakt z wiadomą osobą:) Wiele było jeszcze do naprawienia, ale ja  itak płakałam już ze szczęścia… Dokładnie po kolejnych dziewięciu dniach mąż pojechał do spowiedzi.

Mniej więcej w tym czasie okazało się, że mąż musi jak prędzej mieć operowanego guza, którego parę dni wcześniej u siebie wykrył. Niestety lekarze podejrzewali nowotwór. Wtedy zrozumiałam, że nowenna, którą odmawiam, tak ściśle łączyła się z nim, więc prawdopodobnie to w jego intencji ją odmawiam. Dziewięc dni po spowiedzi męża wybierałam na podwórku przed domem drewno na opał, było już ciemno. Wówczas w piasku, w stercie brudu  I patyków znalazłam srebrny różaniec, który mój mąż zgubił około rok wcześniej. Było nam wówczas bardzo przykro, długo go szukaliśmy, a w końcu pogodziliśmy się ze stratą. Odebrałam to jako znak, że mam mu dać różaniec i zachęcić by się zaczął modlić (podczas swojej znajomości z “przyjaciółką” gdy pytałam go o modlitwę sam wyznawał, że ”ostatnio jakoś się nie modli”- a jakie to ważne przecież, by nie pobłądzić).

Dziewięć dni później szukamy kościoła by iść na zaplanowaną mszę-zdążamy przypadkowo do takiego w którym, jak sprwadza tego dnia mąż odbywają się msze o uzdrowienia w każdy pierwszy czwartek miesiąca. Jest wtorek, w środku miesiąca. Trafiamy na mszę o uzdrowienie…Ksiądz wychodzi z monstrancją, by jak mówi “Jezus wybrał osoby, które chce uzdrowić”. Podchodzi do nas…Najpierw zatrzymuje się przede mną, a po chwili przed moim mężem…Później mąż relacjonował mi, że choć był to naprawdę zimny dzień i zimny kościół zrobiło mu się po prostu bardzo gorąco, ja czułam niezwykłą lekkość serca. Później ksiądz podczas modlitwy przy ołtarzu wymienia osoby, które tego dnia doznały uzdrowienia, opisuje ich choroby…wsłuchuję się i modlę się za męża. Mimo to dziwnym trafem nie słyszę, że ksiądz mówi, że została uzdrowiona osoba, która jest poraniona wewnętrznie- mąż mi o tym powiedział, bo zastanawiał się, czy to nie o mnie chodzi:). A ja zaczynam modlić się w intencji dziewczyny, która chciała rozbić moje małżeństwo, a wiem od męża, że chciała się rozwieść ze swoim mężem. Wcześniej nie byłam w stanie się za nią modlić, a teraz zaczynam jej współczuć…

Mija kolejne dziewięć dni nowenny…dostajemy wynik- wg lekarzy powinien być dwa dni wczesniej, ale ja wiedziałam, że będzie w dziewiątym dniu nowenny, I wiedziałam, że będzie dobry…I tak właśnie jest. Dziś mijają ostatnie dziewieć dni…jest Wielka Sobota….Mój mąż trochę już wtajemniczony w to jak nowenna wpływała na jego  życie śmiał się wczoraj, że jest ciekawy co też wydarzy się po ostatnich dziewięciu dniach…i wydarzyło się…Chrystus zmartwychwstał…

Chciałabym tylko dodać, że dziś wiem, że mam naprawdę cudownego, kochanego męża…właśnie po tym wszystkim…

Wyznał mi ostatnio, że pojechał do Częstochowy podziękować, że ma tak mądrą i dobrą żone i podziękował mi , że wyciągnełam go za uszy z jego własnej głupoty…W kwestii małżeńskich problemów pragnę jeszcze dodać, że gdy walczyłam o małżeństwo przyświecały mi dwie myśli przede wszystkim- Że jesteśmy odpowiedzialni w małżeństwie za siebie nawzajem, i  że małżeństwo to wspólna droga ku świętości. Natomiast w kwestii działania Boga w naszym życiu wszystko tu opisałam jak było i wydaje mi się, że przebieg tych wydarzeń jest tak nieprawdopodobny, że nie sposób wątpić tu o Bożej ingerencji…Tylko trzeba Bogu pozwolić działać w nas…

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

9 myśli na temat „Gabrysia: świadectwo o działaniu nowenny

  1. Gabrysiu Kochana jakie to piękne świadectwo. Cieszę sie razem z Wami 😉 Matka Boza naprawdę działa cuda czy tego chcemy czy nie 🙂 Ja też odmawiam nowenne w intencji uratowania mojego małżeństwa i wiem, ze tak jak Ty również będę cieszyła się, że Matuchna Kochana nie przeszła obok mnie obojętnie. Życzę Wam naprawdę cudownej miłości i bliskości z Bogiem bo tam gdzie Pan Bóg, Jezus i Maryja tam szczęście i radość
    Miło jest czytać takie świadectwa bo wtedy człowiek z jeszcze większą chęcią i gorliwością odmawia tą nowennę 🙂

    • Bardzo Ci współczuję, że masz problemy małżeńskie po tych dramatach, których doznałam, wyobrażam sobie co czujesz i jesteś mi z tego powodu szczególnie bliska. Bo choć u nas kwitnie miłość i jesteśmy z mężem prawdopodobnie szczęśliwsi i silniejsi niż dawniej to pozostała już we mnie taka odrobina żalu, która przypomina o sobie w różnych momentach i zadaję sobie wówczas pytanie „jak on mógł mi to zrobić”. Cieszę się, że nasza historia trochę Cię pokrzepiła, bo właśnie dlatego zdecydowałam się podzielić swymi przeżyciami, by dodać wiary małżeństwom, którym źle się dzieje. Myślę, że w naszym życiu jest chyba tak jak z Jezusem na weselu w Kanie- jeśli jako małżonkowie (albo choćby chwilowo Ty sama)zaprosisz Jezusa do Waszego życia to on będzie w Waszym małżeństwie działał cuda, choćby za namową Matki Bożej z Pompejów:) Życzę Ci z całego serca, by Twoja modlitwa jak najprędzej dotknęła serca Twojego męża…

  2. Gabrysiu cieszę się Twoją radością, jesteś dobrą i mądrą osobą Pan pozwolił Ci odczuć jak bardzo kocha swoje dzieci. Mam nadzieję, że wysłucha i mnie .. moje straszne położenie po pierwszej nowennie się nie zmieniło.. może trochę ale otrzymałam łaskę pokoju i wsparcia w rodzinie i dostrzeżenia własnych wad, znalazłam też mądrych i dobrych ludzi, którzy mi chcą pomóc.. ostatnio na spowiedzi zwierzyłam się księdzu ze swoich problemów było mu bardzo przykro jak tego wysłuchał i polecił mi modlić się za dusze w czyśćcu cierpiące i prosić je o pomoc… tak więc rozpoczęłam drugą nowennę w intencji tych biednych, świętych dusz do czego namawiam tu wszystkich bo te biedactwa są jak żebracy, których nikt nie dostrzega i nikt nie widzi potrzeby okazania im litości i zobaczymy. Mam nadzieję, że będzie wolą Bożą, żeby mnie wydobyć z opresji… jak ktoś to czyta to proszę niech westchnie za mnie do Pana.

    • Dziękuję Ci za ciepłe słowa:)Przyznam się, że wciąż trudno mi uwierzyć, że Bóg postanowił tak wiele mi ofiarować…mam nadzieję nie zmarnować tych darów…Sądzę, że Twoja wytrwała modlitwa i nadzieja jaką w Nim pokładasz na pewno już „zwróciła uwagę” Pana Boga na Ciebie:)Jestem przekonana, że on każdemu chce pomagać…tylko trzeba w to wierzyć i czekać. Podoba mi się pomysł modlenia się za dusze w czyśćcu- sama niekiedy modlę się za nie i słyszałam od pewnego zakonnika, że one są bardzo wdzięczne za taką pomoc. Będę pamiętać o Tobie w modlitwie i jakiekolwiek masz problemy to trzymam kciuki, że zwyciężysz. Znalazłam ostatnio w Piśmie Świętym takie słowa:”Pan umacnia kroki człowieka i w jego drodze ma upodobanie, a choćby upadł to nie będzie leżał, bo rękę jego Pan podtrzymuje”-podoba mi się to:))

  3. Chwała Panu i Jego Przenajświętszej Matce. Cieszę się Gabrysiu, Twoją radością. Ja rozpoczynam NP 8 kwietnia w Dniu Zwiastowania a kończę 31 maja w Dniu Nawiedzenia. To naprawdę piękne daty, by rozpocząć Nowennę z Maryją i Gabrielem Archaniołem i Duchem Świętym a zakończyć z Maryją i św. Elżbietą i Duchem Świętym. Należę do Odnowy w Duchu Świętym, więc wierzę, że On Pocieszyciel mój i Oblubieniec Maryi, będzie mnie wspierał w modlitwie, bym wytrwała w niej, bo modlę się o dar potomstwa dla córki i zięcia, o całkowite przylgnięcie ich do Chrystusa i zdanie się na wolę Bożą w tej sprawie. Proszę, westchnij czasem w mojej intencji o którą się modlę. 🙂 Bóg zapłać.

  4. Dziękuję za piekne świadectwa, które pozwalają mi ciągle wierzyć, choć chmury gradowe nad moim małżenstwem i rodziną nadal pozostają czarne, wasze świadectwa dają moc. U mnie kiedy szukałam pomocy u Boga, bo w moim małżenstwie źle się działo znalazłam właśnie tę nowennę.Dopiero odmawiam trzecią dziewiątkę i przyznam, że kiedy się ona zaczęła, to nadszedł prawdziwy kryzys, potwierdziły się neimal w 100% podejrzenia, że mąż mnie zdradza, zapanowały dni milczenia, bardzo ciężko nam nawet spędzać czas obok siebie, w dodatku jeszcze jedno dziecko, które zawsze było trudne, daje do wiwatu jakby więcej, pojawił się strach, ból, rozpacz, wszystko, co najgorsze, że chce się zwąpić w bożą pomoc, dlatego żeby się do końca nie poddać czytam wasze świadectwa i szczerze za nie dziękuję, a kto westchnie za moje małżeństwo, choć zdrowaśkę, też serdecznie dziękuję.

  5. Witajcia ja rozpoczełam dzisiaj nowenne i prosze o wsparcie modlitewne, jestem chora i potrzebuje POMOCY Jezusa aby wrócić do zdrowia MODLITWA WSTAWIENNICZA BARDZO BY MI POMOGŁA. prosze jeśli ktos moze wesprzyjcie mnie u Pana.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!