Pierwsza nowenna Marcina

Szczęść Boże Wszystkim,

Nowennę pompejańską odmawiam od 02.10.2012 po raz pierwszy. Jestem mężem i ojcem dwójki dzieci ( 3 lata i 5 mies ).

Nowennę odmawiam każdego dnia wieczorem..kończe około północy – wcześnie nie dam rady ze względu na obowiązki.

Jedno jest pewne – mam coraz lepsze relacje z synkiem, do którego wcześniej nie mogłem „dotrzeć”, moja Żona gorąco mi dopinguje w modlitwie, czuję coraz więcej miłości w sercu, przestaję się martwić przyszłością – to niewątpliwie łaski, które otrzymuję już w tej chwili. Moja intencja jest prosta „o zdrowie w mojej Rodzinie”… wiem, że będzie wysłuchana – mało tego – otrzymuję więcej niż się spodziewałem.

Jestem osobą po przejściach – byłem dręczony przez demony nieczystości, lenistwa, pychy. Sam „wpakowałem się ” w taką sytuację. Gdy byłem w szkole średniej w gazecie z programem przeczytałem informację, że „wróżka udzieli pomocy wybranym osobom” itp.
Wypełniłem pola z szczegółowymi pytaniami o mój stan duchowy i własnoręcznie podpisałem zgodę na „zrobienie przez wróżkę ekspertyzy”… – Co więc zrobiłem ? PODPISAŁEM CYROGRAF… listownie nadesłali mi talizman, który nosiłem przy sobie…zaczął sie koszmar, który trwał wiele lat a skończył się modlitwą o uwolnienie i teraz jest już dobrze..ale nie jestem wolny od silnych pokus i samo rozpoczęcie Nowenny Pompejańskiej przyszło mi z wielkim trudem.

Teraz otrzymuję wiele łask od Maryi ! Daje mi siłę do modlitwy – choć czasem już „bebłam” ze zmęczenia ale wiem, że jest ta modlitwa miła Bogu.

Wiem jedno – nie należy zbyt „rozpływać się w zachwytach – jaki to ja jestem super, że się modlę”..potrzeba dużo pokory bo modlitwa jest łaską od ducha świętego , która bezpośrednio łączy się z naszą chęcią modlitwy, akceptacją tego co robimy i wdrażaniu tego w czyn ! A demon patrzy na to wszystko i atakuje w najmniej spodziewanym momencie. On czeka właśnie na taką chwilę, że zaczynamy się modlić ufając , że damy sami radę. Jeżeli nie będziemy polegać na Maryi – to nie damy rady ! I z tąd właśnie częste przypadki zerwania nowenny. Tak myślę. Ufam, że Maria tak mnie poprowadzi , że ukończę modlitwę i zacznę nową – pomimo wielu trudności.

To co staje mi jako przeszkoda na drodze do odmawiania nowenny to :
1) Niesamowite zmęczenie fizyczne podczas odmawiania
2) rozproszenia (myśli o innych mniej ważnych rzeczach, grzeszne obrazy – całe spektrum spraw nie związanych z modlitwą, telefony związane z pracą w godzinach nocnych – w trakcie odmawiania nowenny)
3) Napady straszliwego gniewu i złości
4) Myśli wątpiące w to iż ukończę nowennę, że na pewno ( jak nie z mojego powodu to ) czynniki niezależne ode mnie przeszkodzą mi w kontynuacji modlitwy i zerwę nowennę.
5) Oblewające mnie fizyczne gorąco podczas modlitwy,
6) Świadomość, iż modlitwa sprawi, że znowu będę spał tylko pięć lub mniej godzin i przez to będę wykończony na drugi dzień, że to odbierze mi zdrowie – łącznie z tym , iż moje serce nie wytrzyma i dostanę np: zawału 🙂

Chciałbym porozmawiać z innymi ludźmi o nowennie, o tym co czują – potrzebuję wspólnego pocieszenia i wsparcia w trwaniu w dobrym. Chciałbym przestrzec przed okultyzmem, mogę opowiedzieć na własnym przykładzie co się ze mną działo. Chcę szerzyć modlitwę różańcową.
Jeżeli ktoś zechciałby porozmawiać, wymienić poglądy lub wspólnie się pomodlić – proszę pisać na blizzard33@interia.pl – odpiszę na pewno.

Z Bogiem,

Marcin

16 myśli na temat „Pierwsza nowenna Marcina

  1. dziekujemy za twoje swiadectwo ,mysle ze wielu z nas ma podobne „objawy ” do twoich i dobrze ze mozemy tu wymieniac poglady bo to na pewno pozwala nam wytrwac i nie przerywac modlitwy . dziekuje.

    • Witam Serdecznie,

      Bardzo przepraszam, ale faktycznie mail (blizzard33@interia.pl) , z którego się logowałem już nie istnieje.
      Dziękuję Wszystkim, którzy zaczęli do mnie pisać. Dziękuję za wsparcie.

      Na potrzeby opisywania moich przeżyć z nowenną i do dyskusji z wszystkimi chętnymi podaję nowy adres : marcin.rosemaria@interia.pl

      Z Bogiem

      Marcin

  2. Szczęść Boże. Problemy z odmawianiem nowenny świadczą o jej wielkiej sile, o miłość która wchodzi do Twojego serca wypiera zło a zło walcząc o swoje miejsce buntuje się, mąci i dokucza. Ale i tak przegra z naszą Panią Różańcową. Odmawiam nowennę czwarty raz. Nareszcie przy odmawianiu nowenny mogę użyć swoich wad tj. uporu (nie dam się i tak ja tu rządzę), robieniu na złość złemu (i tak dobro zwycięży), gadulstwa i zamiast obmawiania bliźnich – odmawiania za nich zdrowasiek. Zwykle rozpoczynam odmawianie modlitwą do Ducha Świętego o skupienie i wytrwałość przy odmawianiu nowenny. I pomaga (-moim znajomym też-) jak zwykle można na Niego liczyć. Wytrwasz, odmówisz, masz dla kogo i za kogo. Niech całą Twoją rodzinę Dobry Bóg strzeże na życie wieczne. Pokój Wam.

  3. Moi Drodzy,

    Jeszcze raz dziękuję za słowa otuchy.
    Zanim napisze co się ze mną dzieje – podam nowy adres mail do siebie : marcin.rosemaria@interia.pl – on zaczął funkcjonowac w miejsce Blizzard33@interia.pl.

    Ostatnie dni odmawiania nowenny stają – nie chciałbym używać mocnych słów – bardzo trudne.
    Na początku ( 2 dni ) było niesamowicie. Po prostu czułem sie szczęśliwy. Teraz czuję wielką satysfakcję, że prztrwałem zmęczenie, senność..modlę się pomimo tego i pomimo rozproszeń. Do modlitwy klękam przeważnie około godziny 23.00. Czasem odmawiam jakąś część podczas powrotu z pracy do domu.
    Ale…najgorsze jest to, że od tygodnia (teraz mam 21 dzień nowenny ) czuję w duszy wściekłość, złość, szaloną złość na wszystko. Niekontrolowane wybuchy gniewu wobec Żony, dzieci. Straszne mysli ! Wiem, że to demon. Jestem pewny, że on robi wszystko bym odstąpił od modlitwy. Wczoraj czułem, że modlitwa jest bezsensowna, że mnie nikt nie wysłucha, że się mylę ze zmęczenia, że zapominam o czymś, że za mało „zdrowaś Mario”, że nie było dokładnie odmawiane „Chwała Ojcu” itp.
    To robi się straszne. Do tego w głowie złość miesza się z myślami nieczystymi, z lenistwem. Przychodzi na mnie fizyczna słabość. Mam problemy z pomaganiem Żonie w obowiązkach domowych. Czuję czasem napad wściekłości na mojegoo 3letnigo Synka i o zgrozo na malutkiego 6miesięcznego bobasa…bo płacze..bo non stop coś chce..bo mu trzeba jedzienie robić..
    Wywołuję kłótnie i doprowadzam niektóre osoby do wściekłości – i wieczorem jak klękam do modlitwy to słyszę w uszach”popatrz – po co Ty się modlisz ? Miało być lepiej dzieki nowennie a patrz kim ty jesteś ? Popatrz co zrobiłeś w tym dniu ? Ilu ludzi skrzywdziłeś ? Żona przez Ciebie płakała” Zostaw nowennę ! Zostaw ją to wszystko sie ułoży”….
    Kiedyś wracając do domu krzyczałem w samochodzie – Mario bądź ze mną ! Nie zostawiaj mnie ! …ale było tylko gorzej.
    Myślę, że to czas próby. Tak jak pisał Tomas Merton – „ciemność duszy”. A może po prostu ja jestem w stanie grzechu ciężkiego i o tym nie wiem ? Może przyjąłem komunię świętokradczo ? Może stare dręczenia demoniczne nie odeszły ?

    Sam już nie wiem.

    Jednego tylko jestem pewien – skończę tą nowennę ! Byle tylko Przenajświętsza Panienka mnie wspomagała – to doprowadzę sprawę do dobrego finału.

    Kiedyś – na początku – było tak, że chciałem zacząć drugą nowennę podczas trwania pierwszej a teraz mam problem z tą jedną..

    Proszę Was o modlitwę.

    Niech Bóg Wam błogosławi

    Marcin

    • Marcin nie dajmy sie !!!ja mam tak samo!!od kiedy zaczelam nowenne a to juz chyba moja 6 NP to jest prawie wszystko zle i jeszcze gorzej niz zle , dzis dowiedzialam sie ze ta osoba za ktora teraz sie modle musi miec operacje to bardzo ciezka proba dla mnie juz mialam takie ostre podszepty zlego zeby sie nie wysilac bo i tak nic z tego a za kilka dni koncze nowenne ale czytam w takich chwilach gdy dopadnie mnie calkowity dolek BIBLIE i tak dzis powiedzial mi PAN – „nie boj sie bom ja z toba ,nie lekaj sie bom ja Bogiem twoim ,wespre cie i dam ci pomoc ,podepre cie prawica sprawiedliwosci swojej ” te slowa mnie podtrzymuja ale strach ciagle sie wciska w serce i wtedy czytam te slowa ile razy tylko strach chce mnie doprowadzic do rozpaczy ,sprobuj takze, wlasnie wtedy rozmawiac z PANEM przez PISMO SWIETE -ON ci odpowie a ty bedziesz wiedzial ze to tylko do ciebie te JEGO slowa .trzymaj sie ,i wiedz ze i ja mam takie napady furii i calkowitego zniechecenia ,jest to okropne ale nie damy sie !!!

    • Boże mój to tak jakbym czytała o sobie, trochę mnie to pociesza że nie jestem sama….najgorsze są te kłótnie które wszczynam póżniej nie mogę patrzeć na różaniec bo jest mi wstyd i czuję wstręt do modlitwy, jednak jakoś się przemagam i już jakoś „leci”… ja też nie wiem co to ozn?

  4. NOWY TESTAMENT Ewangelia wg św. Jana

    Piotr otrzymuje władzę pasterską
    4.15 A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?» Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś baranki moje!» 16 I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?» Odparł Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś owce moje!». 17 Powiedział mu po raz trzeci: «Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?» Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: «Czy kochasz Mnie?» I rzekł do Niego: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego Jezus: «Paś owce moje! 18 5 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz». 19 To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: «Pójdź za Mną!»

    Powyższy fragment Pisma Świętego jest dla mnie odpowiedziom, dlaczego im większe uwielbienie Boga w moim sercu tym większe i częstsze „próby”. Każde doświadczenie jest dla mnie pytaniem Jezusa: czy mnie kochasz, czy rozumiesz że krzyż który niesiesz
    jest też moim krzyżem, czy kochasz mnie aż tak bardzo aby go nieść bez narzekania, z miłością do mnie i w komunii ze mną. Czy się nie ugniesz, nie poddasz, nie pójdziesz na łatwiznę dla świętego spokoju?
    Tak jak napisała Dorotka: Marcinie jak potrzebujesz wsparcia, umocnienia, masz dręczące Cię pytania pomódl się, zapytaj i poproś o odpowiedź Boga przez Pismo Święte – otwierając je w dowolnym miejscu, wskazując na dowolny werset (najlepiej z zamkniętymi oczami).
    Cuda działa też takie zawierzenie jak na tej stronie:
    http://jezuufamtobie-tysietymzajmij.blogspot.com/
    Pokój Tobie.

  5. Ja kończę moją pierwszą NP za kilka dni. I ja również na samym początku jej odmawiania byłam w euforii, czułam się szczęśliwa i pełna wiary, że wszystko się ułoży. Obecnie mam nastrój gorszy niż kiedykolwiek, jestem przerażona, cały czas myślę o trudnościach, które mnie czekają. Przypomniały mi się wszystkie przykrości, których doznałam od innych w ostatnich miesiącach i czuję w sobie okropną, duszącą złość, której nie mogę się pozbyć. Chwilami z trudem przypominam sobie, że oczekiwałam po NP rozwiązania moich problemów… Do tego dołączyły się nowe złe wiadomości, przez które czuję się tak smutno i beznadziejnie.
    Jest mi tak trudno, ale nie zamierzam się poddawać. Wierzę, że Maryja nie zostawi mnie bez pocieszenia. I wiem, że kiedy tylko skończę pierwszą Nowennę, natychmiast rozpocznę następną. To zadziwiające, że pomimo tylu zwątpień i trudności wszyscy trwamy niezłomnie w modliwie. Modlę się za wszystkich i proszę o modlitwę za mnie.
    Szczęść Boże!

  6. Staram się zebrać żeby znowu zacząć odmawiać Nowennę, boję się trochę, że zły znowu zacznie mnie dręczyć bardziej niż zwykle. Marcinie ja odmawiałam Nowennę o podobnej porze, a nawet później, u mnie nie było złości, nieczystych myśli itp. tylko strach, hałasy, uczucie, że ktoś jest w domu, przewracanie przedmiotów. Po takiej nocce byłam wykończona, spałam 3-4 godziny w ciągu doby. Ja również długi czas miałam kontakt z wróżkami i tarocistami.
    Moja jedna intencja nie została wysłuchana, jest gorzej, pozostała mi tylko ufność albo nie wiem…myśli samobójcze mnie osaczają.
    Wiem, że to zły krąży..co będzie nie wiem.

  7. Witam,
    Marcin, nie przejmuj sie, wszystko bedzie dobrze, bo Mateczka czuwa nad wszystkim. Musimy tylko byc wytrwali.
    Ja mialem podobne problemy, wyslalem juz moje swaidectewo, pewnie bedzie niedlugo opublikowane. Bylem barzdzo wybuchowy, krzyczalem na zone, moja coreczke. Czasami sam sie o siebie balem, zeby im jakiejs krzywdy nie zrobic, bylem jednym klebkiem nerwow, najmniejsza rzecz, byla mnie w stanie wyprowadzic z rownowagi i doprowadzic do szalu, ale odkad Maryja dala mi rozaniec do reki, juz go nidgy nie wypuscilem, od prawie 2 lat odmawia rozaniec codziennie, jestem w trakcie 2 NP, i nierozstaje sie z nim na sekunde. Wszysko minelo, jestem teraz ostoja spokoju. Nie raz mi znajomi mowia, zebym czesciej wpadal, bo jak przychode to tak takim pokojem wieje:) Wiadomo jestesmy tylko ludzmi, nie sposob sie nie denerwowac, ale Matulka nauczyla mnie kontrolowac porywczosc i wybuchowosc, teraz tak staram sie dusic w sobie jaks cos jest nie tak, zamiast wyrzucac na zewnatrz. Choc naprawde teraz zadko co mnie denerwuje. Ale rozaniec to przeciez szkola MAryii, a ona jest najepsza nauczycielka. Takze glowa do gory, pomimo trudnosci, pzreciez zwyciestwo nalezy do nas. A ja zawsze mowie szatanowi, nawet jak mnie zwodzi, czy cos mi podpowiada, ze moze mnie pocalowc w cztery litery, bo MAtulka jest ze mna, i jego dzialanie nie ma sensu, bo i tak przeciez przegra na koniec.
    Glowa do gory!
    Szczesc Boze

  8. O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się…i tu aż prosi się napisać -przypadkiem…hmm…jednak nic w naszym życiu nie dzieje się przypadkiem.Postanowiłam skorzystać z zaproszenia Matki Bożej i postanowiłam,że będę odmawiać tę modlitwę.Modlę się późnym wieczorem,na klęcząco. Pewnego dnia czytając rózne komentarze,natrafiłam na informację,że ludzie odmawiają Nowennę dzieląc ją sobie, w różnych okolicznościach (w drodze do/z pracy,na spacerze,podczas wykonywania jakichś obowiązków czy jazdy samochodem). Wtedy ja też pomyslałam,że przecież mogę moją modlitwę odprawic w dowolnym momencie, a najczęściej było to w domu, na siedząco, w tle grał telewizor, ale ja starałam sie skupić. Trwało to może 3-4 dni, aż do momentu gdy pewnej nocy przysnił mi się szatan w najohydniejszej postaci. I słyszałam głos, taki wewnetrzny,że to on każe mi tak robić (modlic się),że w ten sposób lekceważę Matkę Najświętszą,upokarzam Ją a modlitwa nie jest nic warta.Obudziłam się cała roztrzęsiona i przyrzekłam Maryi,że zawsze już będę odmawiać cały różaniec i klęcząc.To nie koniec Moi Drodzy. W kolejną noc znów we śnie zobaczyłam szatana w tej samej ohydnej postaci,widziałam też różaniec i Matke Bożą, znów usłyszałam wewnętrzny głos,że Ona przez ten różanieć walczy o moją duszę. Obudziłam się i rozplakałam, wzięłam do ręki różaniec i jak dzieciak tulący sie do matki,przytuliłam go do policzka i zasnęłam. Trwałam w mojej Nowennie,byłam bardziej spokojna, wyciszona…Na początku odmawiania części dziękczynnej,zły duch znów dał znać o sobie. Kiedy sie modliłam w głowie słyszałam okropne bluźnierstwa pod adresem Maryi i Jezusa.A ja wtedy płakałam,coraz mocniej ściskałam koraliki rózańca i coraz głosniej odmawiałam zdrowaśki.W myślach powtarzałam też :”…może i jestem słaba, ale ja rozmawiam z Matką Boga, z Królową Nieba i Ziemi a z Nią nie masz żadnych szns….”. W swoim życiu narobiłam wiele głupstw,mniejszych i większych,tych za które wstydzę sie do dziś.Wczesniej też dużo się modliłam,szczególnie do Jezusa Miłosiernego.Moje modlitwy nie zawsze, a może nawet prawie zawsze pozostawaly bez echa,przynajmniej mnie się tak zdawało.I miałam żal do Boga,tak zwyczajnie po ludzku obrazałam sie na Niego. I dopiero teraz,gdy odmawiam Nowennę Pompejańską zrozumiałam,że te moje wcześniejsze modlitwy były wołaniem człowieka ukrzyżowanego wraz z Jezusem,który wołał do Pana :”…przecież jesteś Synem Boga, ratuj nas!…”.Ja też tak wołałam i smutno mi i wstyd z tego powodu.Dopiero teraz poprzez Nowennę Matka Najświętsza uczy mnie modlic się z miłością,pokorą, czcią i wytrwałością. Moją Nowennę kończe za 3 dni,otrzymałam łaski od Pani,ale o tym złożę osobne świadectwo.

  9. ja jak się nawróciłam, to miałam grzeszne obrazy i myśli podczas odmawiania różańca świętego ale nie poddawałam się, bo wiedziałam że kocham Matkę Najświętszą i to nie były moje myśli. Pamiętam jak klęczałam wtedy z pochyloną głową w pokorze przed figurą Maryi:) Tak aż w końcu szatanowi znudziło się to dręczenie mnie. teraz jak rozpoczęłam NP i to na samym jej początku po 2 latach znowu wszystko zaczęło wracać. Jestem pewna ze zły jak go tutaj nazywacie nie może znieść modlitwy różańcowej. Już skończył. on się szybko poddaje. Może to komuś pomoże ja te myśli zastępowałam na początku pokorą, a później też słowami do Maryi płynącymi prosto z serca czasem było to po prostu „kocham Cie mamo” a czasem pięknymi tytułami jakie nosi Maryja. Ps od ok 2,5 roku codziennie nieprzerwanie odmawiam Różaniec Święty, a teraz dzięki NP odmawiam trzy części dziennie. To całe dręczenie jest tylko potwierdzeniem że każda dodatkowa porcja modlitwy mu mocno przeszkadza.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!