Królowa Różańca Świętego numer 2

Kochani Prenumeratorzy,

już niedługo dotrze do Was drugi numer „Królowej Różańca Świętego”! Wkrótce rozpoczynamy wysyłkę gazety. Czas oczekiwania jest najbardziej zależny od Poczty Polskiej (2-3 tygodni). Osoby zainteresowane mogą zamawiać prenumeratę w naszym sklepie internetowym. Możliwa jest również prenumerata za granicę. Sprzedaż pojedynczych numerów uruchomimy pod koniec tygodnia.

1 myśl na temat “Królowa Różańca Świętego numer 2

  1. fragment wywiadu z Panem Januszem Telejką z Radia Rodzina we Wrocławiu do gazety Apostolatu Nowenny Pompejańskiej „Królowa Różańca Świętego”

    Poznaliśmy Pana na spotkaniu Apostolatu Nowenny
    Pompejańskiej we Wrocławiu u Ojców Karmelitów. Dzięki temu
    mogliśmy wystąpić w Radiu Rodzina, za co jesteśmy bardzo
    Panu wdzięczni. Na tym spotkaniu dał Pan świadectwo. Proszę o
    podzielenie się nim z naszymi czytelnikami.

    Zacznę od tego, że Pan Bóg „obdarował” mnie chorobą. Okazało się,że po wycięciu guza skóry mam raka skóry. Dostałem takiego szoku,gdy się o tym dowiedziałem, że wyjechałem do Czernej do Ojców Karmelitów. Jechałem przygotować się na śmierć, bo rak to przecież jak wyrok śmierci. Tam upadłem przed cudowną Matką Boża
    Szkaplerzną, odprawiłem spowiedź życia. W jakimś sensie przemyślałem wszystko. Doszedłem do wniosku że nie będę się bał tego wyroku jak Pan Bóg tak chce. Uczestniczyłem na mszy św. o 18, a po Eucharystii gorąco się modliłem przed obrazem Matki Boskiej płakałam, prosiłem i tak kilka godzin aż z nerwów tak przysnąłem. Obudziłem się tuż przed zamknięciem ok. godziny 21. Podszedłem jeszcze pod obraz Matki Bożej, gdzie przy klęczniku leżała karteczka z Nowenną Pompejańską. I kiedy tam w Czernej odmówiłem w swoim pokoiku ostatnią „zdrowaśkę”, uspokoiłem się. Następnego ranka zadzwoniłem do mojego chirurga, który mnie operował, on jednak zbagatelizował moją wiarę, więc mu odpowiedziałem – wie Pan ja teraz powołam na przewodniczącą konsylium lekarskiego Matkę Bożą i zacznę od modlitwy, a potem się do Pana zgłoszę. Dzięki Bogu 11 miesięcy nic się nie dzieje. Jestem nieustannie w nowennie pompejańskiej, nie przerywam jej, kończę jedną zaczynam drugą w tej samej intencji. Tak sobie zagospodarowałem dzień, ze na nowennę pompejańską mam zawsze czas. Zaplam sobie świeczkę,przed obrazem Matki Bożej odmawiam różaniec i to mnie uspokaja.Do końca życia będę odmawiał różaniec- z różańcem w ręku chcę
    umrzeć. Uważam, że nie ma innej drogi do zbawienia, jak przez Serce Maryi. Na msze i spotkanie Apostolatu u Ojców Karmelitów też trafiłem przypadkowo. Miałem jechać do innego kościoła, ale jakoś tak mnie ciągnęło do tego, bo to jest mój kościół, to mój kościół z liceum, tutaj wymodliłem sobie maturę! Karmelici zawsze byli bardzo bliskim mi zakonem. I w tym dniu jakiś głos, może głos Maryi, mówił – „Idź tam”. Całej mojej redakcji dałem nowennę pompejańską, wszystkim sąsiadom, w mojej parafii rozdałem kilkadziesiąt tych folderków informacyjnych i ludzie patrzą na to trochę ze zdziwieniem ale biorą. A ja mówię – wszystko można sobie wymodlić! Dzięki nowennie rozmodlił się mój dom. Był taki czas, że o godzinie 21.30 zapalaliśmy świeczkę i zaczynaliśmy się modlić przez godzinę , a wszystkie inne sprawy szły na bok. I tak to pozostało. Pan Bóg podarował mi tą chorobę, żebym, jak ja to mówię, przestał chodzić gdzieś po „krzakach”. Tu szukałem, tam szukałem i ta diagnoza lekarska mnie wyprostowała. Bo naszym celem jest dążenie do świętości, a ja chce być świętym i wcale się tego nie wstydzę.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!