Klaudia: Dwie nowenny pompejańskie

W moim życiu modlitwa różańcowa towarzyszy mi już kilka lat. Gdy dowiedziałam się, że w 2017 roku przypada setna rocznica objawień Matki Bożej w Fatimie, chciałam przez cały rok codziennie modlić się tą modlitwą. Tak też zrobiłam. Rok się skończyć, a Różaniec pozostał w moim życiu. Od tego czasu staram się codziennie modlić tą cudowną modlitwą. Cudowną, bo dzięki tej modlitwie nawróciłam się. Moje życie stało się lepsze, zostałam tak jak Matka Boża obiecała pociągnięta w stronę Boga i rzeczy wiecznych. Pokochałam modlitwę różańcową. Nowennę Pompejańską po raz pierwszy odmawiałam w tym roku. Była to światowa Nowenna Pompejańska w intencji nawrócenia grzeszników, spośród, których ja jestem pierwszy. W trakcie modlitwy, bywało tak, że pościłam jedząc mniej. Ten czas modlitwy był dla mnie naprawdę bardzo trudny. Pomimo tego trwałam na modlitwie, prosząc Boga o pomoc w zmówieniu Nowenny. Bóg wysłuchał mojej prośby. Niedługo później poznałam chłopaka, który wniósł, do mojego życia wiele radości. Nie było już trudności, ale wielkie szczęście. Wierzę, że to Maryja, nasza najlepsza Matka postawiła go na mojej drodze. Niesamowite jest to, że Bóg i Maryja wysłuchując tego co miałam w sercu, mojego pragnienia, gdyż bardzo pragnęłam kogoś poznać, wysłuchali także moją modlitwę, ponieważ dzięki tej osobie tak jak prosiłam w intencji nawróciłam się. Czuję bowiem, że dzięki niemu jestem bliżej Boga. Drugą Nowennę Pompejańską odmawiałam w jego intencji, z powodu choroby na którą cierpi i która jak myślę była przyczyną jeszcze innej choroby. Była to zatem modlitwa w intencji uzdrowienia. Znowu podczas i tej Nowenny Pompejańskiej pościłam jedząc mniej, wiedziałam jednak, że mogę pościć, ale muszę zwracać też uwagę na moje zdrowie, bo to też jest ważne. Tym razem sięgnęłam po rozważania, którymi nie raz były fragmenty z Pisma Świętego. Znowu modlitwa Nowenną Pompejańską nie była prosta, gdyż pojawiły się trudności. Był nawet taki moment kiedy chciałam zrezygnować z modlitwy. Nie zrobiłam jednak tego. Później chciałam dotrwać w modlitwie do końca, nie porzucać jej przede wszystkim dla Matki Bożej, gdyż jak w każdej Nowennie Pompejańskiej, odmawiałam ją na Jej cześć, oraz w określonej intencji. Miałam też pragnienie, aby modlić się bardziej dla osoby, za którą się modliłam, niż ze względu na siebie. Dlatego chciałam skończyć tą Nowennę Pompejańską, bez względu na to jak potoczy się dalej nasza relacja, a przyszedł taki moment w którym uległa ona znacznemu pogorszeniu i nasza dalsza znajomość stanęła pod znakiem zapytania. Było to dla mnie bardzo trudne. Wierze, że Bóg dał mi wtedy poznać, że stało się tak ze względu na moją modlitwę. Bowiem zupełnie przypadkiem dowiedziałam się właśnie wtedy, że relacje nie raz ulegają pogorszeniu, gdy jedna z osób odmawia Nowennę Pompejańską w intencji tej drugiej osoby. Modliłam się dalej, chciałam ufać Bogu i przede wszystkim zgodzić się z Jego Wolą, jakakolwiek by ona nie była. Z relacji osób, które odmawiały Nowennę Pompejańską wiedziałam, że Bóg i Maryja pomimo tego, że w Nowennie można modlić się tylko w jednej intencji, po ukończeniu modlitwy, udzielają też więcej łask. Modliłam się zatem, aby tych łask nie udzielił mi, lecz osobie, za która się modliłam. Chciałam bowiem, aby osoba ta, była szczęśliwa, nawet, jeśli oznaczałoby to, że nasza relacja się rozpadnie. Po pewnym czasie, nasza relacja uległa poprawie. Byłam wtedy bardzo szczęśliwa i nie ustawałam w modlitwie. W trakcie odmawiania Nowenny prosiłam Boga o pomoc w odmówieniu jej do końca, jeśli tego chce. Bóg znowu udzielił mi tej łaski i wytrwałam w modlitwie do końca. Czy moja modlitwa została wysłuchana i osoba za którą się modliłam została uleczona? Tego nie wiem. Jednak jakiś czas po skończeniu Nowenny czytając książkę, natrafiłam na słowa Maryi, które wypowiedziała do pewnej osoby podczas jednego z objawień. Słowa te tak bardzo pasują także i do mnie. Nasza relacja trwa nadal, a ja jestem szczęśliwa. Nie jesteśmy razem, czy będziemy zależy od Boga i od Jego Woli, bo najważniejsze, jest, żeby było tak jak On chcę. Dlatego też, codziennie powierzam nasza relację Bogu i proszę Maryję, aby ją i nas prowadziła. Bóg bowiem ma plan na życie dla każdego z nas. Boży plan prowadzi nas do Niego, do Nieba. Do wiecznego szczęścia. Dokładnie tego, chcą dla nas Bóg i Maryja. My musimy Im zaufać, nawet jeśli pojawi się w naszym życiu cierpienie. Bóg wie co robi. Maryja również. Najważniejsze, żeby nigdy Go nie zgubić i żeby nigdy nie zgubić Maryi, gdyż Ona prowadzi nas do Boga.

Zachęcam każdego do podjęcia Nowenny Pompejańskiej, gdyż naprawdę jest to wspaniała modlitwa.

Chwała Bogu.
Ave Maria.

Hematytowa

dziesiątka

różańca - brelok

>

Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!