Paulina: Zaufać – tylko tyle i aż tyle

[Świadectwo po części błagalnej Nowenny Pompejańskiej]

Czy część błagalna Nowenny nie trwa przypadkiem 27 dni?
Niecały miesiąc, a sam koślawy – zapewne – początek, zdaje mi się być w odległym, dziwnym i nieszczęśliwym świecie.

Zaczynałam zmuszona przez okoliczności. Ileż uniżenia, jak wtedy mniemałam, wymagało ode mnie przyznanie się, że sama sobie nie poradzę. Że swoimi decyzjami doprowadziłam do stanu beznadziei i ciemności – takiego, gdzie kończą się słowa, a rozpacz nie ma dna.
Nikomu nie życzę umierania niczym Jezus na Krzyżu – po długiej męce, w ciemnościach grzechu, z dramatem poczucia bycia opuszczonym przez Stwórcę.
Okropność, która stała się gorzkim lekarstwem i która zdarła część zasłony z rzeczywistości.

[Trudno w i po takich doświadczeniach starać się „żyć normalnie”. Choć przyznaję, często kusi. Zamknąć oczy i udawać, że gdyby nie pomoc Matki Bożej to już dawno gniłabym w piekle.]

Sięgnęłam więc po Różaniec i została mi udzielona łaska sukcesywnego – choć bolesnego – przełamywania „co ja robię, cóż za upokorzenie, religia jest dla słabych”.
Z perspektywy czasu widzę, że i tu Boża Rodzicielka prowadziła i wspierała: udało mi się bez większych potknięć i trudności zakończyć modlitwy w tej części.
Nie oznacza to, że było różowo.

Chciałabym tutaj poprosić Was, Drodzy Czytający, o jedno:
Nie zważajcie na własne uczucia, a tym bardziej myśli w stylu:
„Znowu mam się modlić, to nic nie daje, tracę tylko czas”; „Jestem idiotką/ką, ludzie jakoś żyją, a ja uczepiłem/am się własnej imaginacji”; „Bóg mnie nawet nie słyszy, a jak słyszy to się odwraca z gniewem/obrzydzeniem”; „To wszystko jest śmiechu warte”.
NIE SŁUCHAĆ. Podszepty złego.
Uczepić się czystym aktem woli Chrystusowego Krzyża. Taka gra vabank. Iść do pobliskiego kościoła i siedzieć na modlitwie, jakakolwiek by nie była.
Właśnie taka „wyduszona” ma szczególną wartość, bo wynika z aktu woli, zaufaniu że nieważne co dzieje się teraz – jakiś owoc w przyszłości z tego będzie.
Widoczne zwłaszcza, jak się naprawdę nie ma nic do stracenia. 😉

~~

Prosiłam o uzdrowienie. I w hojności Bożej otrzymałam nie tylko znaczącą poprawę stanu fizycznego, ale także niemal zadziwiającą przemianę serca. Jestem innym człowiekiem, a moje życie od spisywania testamentu obróciło się w kierunku niezwykłych życiowych dróg. Jestem zdziwiono-wzruszona, a to dopiero początek…

~~

Gdy zaczęła się moja przemiana serca, zaczęły poprawiać się również stosunki z rodziną, od której chciałam uciekać… Teraz widzę, że wiele brudu wynikało z mojego własnego zaślepienia grzechem i wynikającym z niego zranieniem. Wyżej ceniłam własną pychę niż innych i to stawało się przyczyną wzajemnego nieszczęścia.
I w tym obszarze należałoby wypisać drukowanymi literami: STOSOWAĆ SIĘ DO BOŻYCH PRZYKAZAŃ, a stopniowo coraz bardziej będzie panował Pokój i zrozumienie.
Niesamowite, jak bardzo potrafi zmieniać rzeczywistość łaska patrzenia dalej niż tylko na siebie… Wyrzeczenie „ja”.

~~

Pod koniec części błagalnej (choć nie byłam świadoma, że to ten moment) miałam – można powiedzieć – pewne nadnaturalne doświadczenia w nocy. Nie musicie oczywiście w to wierzyć, Drodzy Czytelnicy, jestem świadoma tego, jak to brzmi.

[Najlepiej trzymać się oficjalnego Objawienia i Stanowiska Kościoła].

Niemniej, efekt jest taki: Matka Boża zabrała mi serce i wybrała do Jej służby.
Nigdzie teraz nie znajdę spokoju jak u Niej, bo Ona prowadzi do Syna – wychowuje w celu pełnego przyjęcia Chrystusa.
I bardzo chciałaby i inne (wszystkie!) Swoje dzieci poprowadzić.

~~
Proszę wszystkich o modlitwę na Różańcu oraz Koronką do Bożego Miłosierdzia.
Ponadto Eucharystia – ona jest Esencją…
PROSZĘ trzykrotnie, bądźmy na niej częściej niż raz w tygodniu, w niedzielę. I czytajmy dużo na ten temat, czytajmy Pismo Święte, zgłębiajmy wiedzę, bo ona wzmacnia wiarę i pozwala odkrywać, że to wszystko jest ŻYWE i ŻYCIEM, a nie niezrozumiałym obowiązkiem.

Oczywiście drobnymi krokami, jak ktoś odmawia Nowennę Pompejańską niech nie dorzuca zobowiązań ponad siły. Nie ilość, a jakość.

Ale Eucharystia musi być 😉

I odwagi, zaprośmy Maryję do swych serc.

[Podzielę się również refleksją po zakończonej części Dziękczynnej]

Niech Nam wszystkim kochani Bóg błogosławi i ma Nas w Swojej opiece +
Z Panem Bogiem! 🙂

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące

 

4.4 5 głosów
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Elzbieta
Elzbieta
26.07.20 23:38

Droga Paulino!
Mam nieodparte wrażenie ze dokładnie wiem o czym piszesz i w jakim stanie byłaś przed powrotem do Wiary. Jakiez piekne są te słowa którymi to wszystko opisałaś! Niemalże wyciągnięte z moich ust. Tak bardxo Cie rozumiem! Brak mi slow, poprostu w punkt!
Jezu Chryste, Maryjo cudowna, przelaskawa, Święty Józefie proszę miejcie Justynę i nas wszystkich w swojej opiece. Otulam modlitwą. Z Panem Bogiem✝️❤️
Ela

1
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x