Mała: Spełniona miłość

Każdy z Nas marzy o miłości, znalezieniu tej drugiej połówki… Kiedy człowiek jest młody myśli, że na wszystko ma czas, koncentruje się bardziej na wykształceniu, karierze. Kiedy mijają kolejne lata, a nie ma tej upragnionej osoby, pojawia się uczucie pustki. Człowiek powoli zaczyna tracić nadzieję, że znajdzie tego kogoś z kim spędzi resztę życia.Splot różnych zdarzeń sprawił, ze sięgnęłam po Nowennę Pompejańską. W sumie odmówiłam ich 5, z czego 3 o znalezienie dobrego męża. Odmówiłam Litanię do Św. Judy Tadeusza i Św. Jana Pawła II. Prosiłam Św. Antoniego, żeby pomógł odnaleźć tego jednego jedynego. Napisałam List do św. Józefa w którym opisałam, jakie cechy charakteru i wartości powinien posiadać mój przyszły mąż.
Przed moimi 35 urodzinami poprosiłam rodziców o odmówienie Nowenny Pompejańskiej w intencji znalezienia dobrego męża. I wtedy pojawił się w moim życiu on. Poznaliśmy się przez portal randkowy. Mając różne doświadczenia z internetowymi randkami byłam raczej powściągliwa. Nie chciałam robić sobie nadziei, że to on, więc powierzyłam Panu Jezusowi, żeby to on zajął się dalszym obrotem spraw. 1,5 miesiąca od pierwszej randki pojechaliśmy do Częstochowy na dwudniowe spotkanie z ks. Pawlukiewiczem organizowane przez Bractwo Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polski. To wtedy po raz pierwszy dowiedziałam się o Zawierzeniu Niepokalanemu Sercu Maryi i to właśnie jej zawierzyłam dalej tę znajomość. Zakończeniem pierwszego dnia spotkania z ks. Pawlukiewiczem była potańcówka na parkingu przy Domu Pielgrzyma. To wtedy mój znajomy zdjął swoją bluzę i okrył mnie nią, żeby nie było mi zimno. Ta opiekuńczość ujęła moje serce. A kiedy następnego dnia wziął mnie za rękę, czułam się bardzo szczęśliwa. Nie pomyślałabym, że takie z pozoru drobne czynności, będą dla mnie tak ważne. Bardzo szybko staliśmy się parą, jeszcze szybciej narzeczeństwem. 15 miesięcy od pierwszego spotkania zostaliśmy małżeństwem. Jesteśmy bardzo szczęśliwy i bardzo się kochamy. Wiem, że dobrego męża zawdzięczam modlitwie swojej i tych wszystkich ludzi, którzy modlili się w tej intencji. Wszystkie osoby, które straciły nadzieję, chce pocieszyć. Módlcie się, zawierzcie wszystko Panu Bogu i dajcie mu czas, żeby mógł działać. Maryja dba o Nas i zaniesie nasze prośby pod tron Boży.

"Odrobina miłosierdzia czyni świat mniej zimnym i bardziej sprawiedliwym"

- papież Franciszek, 17 marca 2013 r.

  • Dziekuje z całego serca za takie cudownie piekne swiadectwo. Jestem w trakcie Nowenny o dobrego meza. Zycze Wam wszelkie potrzebne łaski i błogosławienstwo. Chwała Panu i Maryi.

  • Ja tez zmowilam juz 3 nowenny w intencji znalezienia dobrego meza i nadal sama… ciężko jest bo lata lecą każdy ma już rodziny, dzieci a ja sama. Jak coś się o mnie Stara to tylko jakieś wyrzutki społeczeństwa..czy ja nie zasługuje na kogoś normalnego?

    • Niejeden z tych „wyrzutków” potrafi mieć szlachetniejsze serce niż wielu „normalnych”.

      Spróbuj spojrzeć na takich chłopaków tak jak Jezus patrzył na celników i grzeszników – to w tamtych czasach były wyrzutki społeczne. A jednak Chrystus widział w nich wiele, i powołał choćby takiego Mateusza, znienawidzonego celnika.

      Może Ty też masz powołać „wyrzutka” w swoje życie? I pokazać mu inne ścieżki niż te, którymi szedł dotychczas. Zastanów się. Bóg ma czasem dla nas plan z ludzkiego punktu widzenia czasem irracjonalny – a który jednak okazuje się być przepiękny.
      Sama nieraz tego doświadczyłam.

      Zaufaj, i patrz sercem, nie „pozycją”. Pozdrawiam 🙂

      • Boże, jaki piękny komentarz! Dziękuję z całego serca! Właśnie takiego potrzebowałam. Bóg zapłać Anno. +

      • Anno jeśli Bóg ma taki plan, to dlaczego nie pomaga? Ja spotkałam kogoś takiego w moim życiu, kto bardzo potrzebuje zmiany, nawrócenia, za kogo odmówiłam NP, modliłam się nie raz ani dwadzieścia. Jak nazywasz „wyrzutka” czy jakby go określił dzisiejszy świat „przegrywa”. Ale nie mam mocy by go zmienić, ani pomysłu, nie daje rady. Modlę się dalej, ufam, i czekam że Bóg pomoze albo pokaże jak go zmienić. Kocham go całym sercem, ale nie potafie pomoc chociaż strasznie bym chciała. A on nie pozwala, nie chce zmiany. Nie umie inaczej żyć.

        • Karmel, moja babcia modli się wiele lat o nawrócenie swojego syna. Kiedyś usłyszałam, że w takich intencjach w grę wchodzi wolna wola drugiego człowieka. Ja ufam, ze jeżeli chodzi o nawrócenie, Bóg zawsze dotrze do człowieka – nawet w ostatnich chwilach świadomości. Bóg kocha człowieka bez porównania bardziej niż jakikolwiek inny człowiek. Bóg nigdy nie zrezygnuje z człowieka i ja wierzę głęboko, że zawsze w końcu do człowieka trafi.

          • Ale ja nie chcę żeby się zmienił na łóżku śmierci, czy żeby stało się coś złego co go zmieni. Chciałabym żeby się zmienił i żebyśmy mogli być razem szczęśliwi. Tak strasznie mi go żal, jest tak bardzo pogubiony, samotny, zatwardziały, zły. Nie umiem go zostawić. Zostanie sam jak palec. Boże dopomóż jemu, nam!

            • Karmel, a może ten człowiek potrzebuje pomocy specjalisty, może potrzebna jest terapia? ja wierzę, że Bóg działa też przez lekarzy, psychologów. Bardzo ważna jest też kwestia wolnej woli – ten człowiek musi sam zechcieć coś zmienić w swoim życiu. Jest jeszcze jedna sprawa – bardzo delikatna, ale ważna – dojrzałość do związku. Musisz bardzo spokojnie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ten człowiek jest dojrzały do związku. Widzisz, jeżeli on ma jakiekolwiek nałogi to te skłonności zostaną w nim już do końca życia. Nie twierdzę, że człowiek pogubiony już się do związku nie nadaje. Pytanie, czy on chce zmienić swoje życie, czy chce żyć inaczej i to w pierwszej kolejności dla siebie samego. To trudna sprawa, wymagająca wiele rozwagi, roztropności i mądrości.

            • Karmel, musisz zadbać o pomoc także dla samej siebie. Nie pomożesz temu człowiekowi wbrew jego woli. Piszesz, o tym co Ty chcesz, ale pytanie, czego chce ten człowiek? Nie pomożesz mu na siłę. To brzmi okrutnie, ale tak to wygląda. W tej sytuacji musisz być bardzo ostrożna i myśleć też o sobie i swoim bezpieczeństwie. Nie przeżyjesz życia za tego człowieka.

            • Karmel, na przykładzie bliskiego mi mężczyzny napiszę Ci tak: Bóg dopuszcza upadku na samo dno, dopuszcza złego. Ów mężczyzna dopuszczając się złego, poleciał na dno. Ale polecając go Maryi w modlitwie zaczyna wychodzić na prostą. Dowód? Jego umierający ojciec, będący pod opieką paliatywną. Opiekował się nim, mył, przebierał, karmił. Wcześniej porzuciłby własnego ojca, mając go gdzieś. A on się zmienił, opiekował się tatą do jego ostatniej chwili życia. Jego bracia nawet palcem nie kiwnęli, a wszyscy byli w szoku, że ten chłopak jest ostatnią osobą, która znają, który byłby tak pełen szczerej miłości i poświęcenia wobec drugiej osoby. I za to go najbardziej kocham, choć fizycznie nie jesteśmy razem, ale duchowo i nieoficjalnie, że nasi znajomi zgodnie twierdzą, że to tylko kwestia czasu, kiedy będziemy razem, bo mam na niego dobry wpływ, że ogarnął się życiowo i naprawia stare błędy. Uwierz mi Karmel, że Bóg czasem takie ma pomysły na naprawdę ludzkiego życia, że szczęka opada 🙂

            • Dziękuję Wam. Tylko on nie chce, nie widzi potrzeby zmiany. On już ma taki sposób na życie, ma swój świat, zły. Wszyscy są źli i głupi, on jest mądry. Tylko on i jego zdanie jest ważne. Krzywdzi mnie bardzo, upokarza. Płacze przez niego bardzo często, czasami nie mam już łez. Ale nie umiem odejsc. To nie jest związek o jakim myślicie, to nie jest mąż, narzeczony czy chłopak. To znajomy. Wie, że go kocham. Dzieli nas 500 km. Nasza relacja ewaluowała z mojej str bardzo, z jego nie. Ale ja nie mogę go zostawuc. Stoczy się jeszcze bardziej. A tego sobie nie wybaczę. Nie wiem co musiałoby się stać by drgnął. O sobie nie myślę wcale, jak mnie to niszczy. Tylko o nim. Że gdzieś w tym potworze ukryty jest dobry, zagubiony, skrzywdzony i samotny człowiek. Nie umiem odejść, zerwać kontaktu, jest mi go strasznie żal, tego jak żyje, jak wygląda jego każdy dzień. Praca, zakupy czasem bo musi i internet – po naście h dziennie i prawie całe noce. Nie śpi. To jego życie. W nieporządku, w bałaganie, na zasadzie zrobię to jutro bo dziś mi się nie chce a robi za tydzień, bo cały tydzień mu się nie chce. Do tego jest chory, a nie dba o zdrowie. Chorobliwie otyły, choroby towarzyszace. Nigdzie nie wychodzi, gnije w mieszkaniu. Ma zero motywacji. Czy to już nie jest dno? Może być jeszcze gorzej? Specjalista? Nie ma szans, nawet siła nie pójdzie czy szantażem. On tak chce i już, to jego życie. Tak mi go żal, tak strasznie. Modlę się cały czas!

            • Karmel, a może w takiej sytuacji na rozmowę z psychologiem zdecyduj się Ty. Psycholog nie będzie Ciebie oceniał. On Cię wysłucha i nakreśli Ci sytuację między Tobą, a tym mężczyzną. Pokaże Ci mechanizmy psychologiczne, które Tobą kierują i pokaże, co realnie możesz zrobić, na co masz wpływ, a co nie jest Twoją rolą, bo jest poza Twoim zasięgiem. Radziłabym Ci też modlić się o mądrość dla Ciebie w tej sytuacji.

            • Karmel, mnie się przypomina modlitwa kręgów AA
              Modlitwa o pogodę ducha (AA)
              Boże, użycz mi pogody ducha,
              Abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,
              Odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić,
              I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

            • Wiecie psycholog odpada. Byłam pół roku temu i to nie dla mnie. Poszłam z problemem, m.in. tym i psycholog skupił się na przeszłości, dzieciństwie chociaż mówiłam że to nie z tym przychodzę i nie z tym nie radzę sobie . Schematycznie ze mną postąpił jak z każdym pewnie. Zraziłam sie i już.
              Ale myślę czasem że z jakiegoś powodu Bog nas razem spotkał na tym świecie, po coś. I po coś to już stało się 2,5 roku temu.
              Modlitwa piękna. Często też modlę się modlitwa za ludzi którzy sprawiają nam ból, którzy nas krzywdzą.

            • Karmel, ja mam wrażenie, że bierzesz na siebie sprawy, które są ponad Twoje siły i przede wszystkim nie do Ciebie należą. Oczywiście, do wizyty u psychologa nie zmuszam, to tylko sugestia – a może jednak warto przyjrzeć się dzieciństwu? Może tam tkwią korzenie tego, dlaczego tak bardzo chcesz pomóc człowiekowi, który Ciebie odtrąca? Oczywiście zrobisz jak będziesz chciała. Nie zmuszam, bo i nie mam takiego prawa. Mam takie wrażenie, że bardzo chcesz podjąć sprawy, które nie są Twoim zadaniem.

            • Ale ja nie wezmę tego w swoje ręce bo nie dam rady. Nie zmienię go. Nie zmuszę do niczego. Mogę tylko się modlić i tyle. Nic więcej zrobić nie mogę, nie potrafię. Nie przekonam go. Więc jak piszesz nie podejmuje się niczego, bo to bez szans powodzenia. Tylko góra może pomóc.

            • Podjąć czegoś można się przynajmniej zakładając że coś się uda. A tu wiem że po ludzku nic nie dam rady zrobić. Niby miłość zmienia, miłością wszystko można, ale nie w tym przypadku.

            • Karmel, ten człowiek ma wolną wolę i musi chcieć zmian. Jasne, że każdy potrzebuje modlitwy, tylko, że modląc się za tego mężczyznę, masz go nieustannie w sercu. Ja bym Ci radziła, poprosić o modlitwę za niego zakony kontemplacyjne – skrzynki intencji są w internecie. Sama módl się o mądrość dla siebie odnośnie tej relacji. Widzisz, to Ty chcesz bardziej i bardzo cierpisz. Módl się o mądrość dla siebie i o to, by sprawy poukładały się w kierunku dla Ciebie najlepszym. Odnoszę wrażenie, ze bardzo chcesz żeby ten człowiek był z Tobą. Nie upieraj się przy tym pragnieniu. Módl się, by sprawy potoczyły się w kierunku dla Ciebie najlepszym i bądź otwarta na każdą ewentualność.

            • Dużo dobra Ci życzę Karmel. Niech wszystko ułoży Ci się jak najlepiej.

            • Karmel, przypuszczam, że jesteś w wieku 18-27 lat? To ten etap, kiedy jeszcze ma się nadzieję, a nawet wiarę, że jak chłopak nie jest bez zarzutów, to będzie, bo dziewczyna to zmieni, albo jeszcze lepiej, on się zmieni, dla tej dziewczyny. Nie zmieni się!Chyba, że dojdzie w jego życiu, do takiej sytuacji, że go tak poruszy, że wtedy się zmieni. jak miałam tyle lat co Ty (ten przedzia)ł, wpakowałam się w taki związek, że chciałam zmieniać chłopaka. Skończyło się to tragicznie. Dla mnie. On sobie poradził i założył rodzinę z kimś innym. A ja trafiłam do psychologa. I też przyszłam z bieżącym problemem, a rozpoczęłam drastyczną terapię (sama takiej chciałam) od mojego dzieciństwa. I to był w strzał w 10, bo nigdy później nie zamotałam się już w chorą relację z chłopakiem, którego musiałabym rozpaczliwie zmienić wbrew sobie i jemu. Tak więc, odpuść tego chłopaka, puść go wolno, jak chcesz módl się za niego, a po latach zostanie Ci dobre wspomnienie. W przeciwnym razie długo nie zaznasz szczęścia, to będzie blokadą na Twoje najblizsze lata i może najlepsze lata młodego życia. Zrób jak zechcesz, ale poymśl o sobie.

            • Katarzyno chciałabym być w tym przedziale, bardzo. Ale jestem o 8 lat starsza od górnej podanej granicy. I może tak się go trzymam bo mam świadomość wieku, i tego że będzie coraz trudniej lub wcale się nie uda mieć kogoś innego? O postawienie kogoś na mojej drodze też prosiłam w NP ale nic. Wiecie myślę że my traktujemy ta modlitwę jak pewniak, jak koncert życzeń. A Matka Boska mówi – oj nie tak łatwo. Prosisz, ok. Ale nic nie ma na pstryk palców. Nie wiem, nowenna za nowenna może to złości Maryję, mój tupet, że nie daje jej spokoju. A jest tyle ludzi i tyle ważnych intencji.

            • Karmel, lęk przed samotnością jest tu najgorszym doradcą. Z całego serca polecam Ci ”Projest Judyta” Ojca Adama Szustaka – książka lub płytka cd.

  • Nie zrozumcie mnie źle, treśc świadectwa jest naprawdę bardzo ładna i krzepiąca, ale na Litość Boską, dlaczego kobieta około 37 roku życia (tak wnioskuję z tekstu) podpisuje się – Mała. Bardzo mi to zgrzyta, zrozumiałabym nastolatkę, ale kobieta 37-letna? Mimo wszystko wiele dobra życzę. Treść świadectwa bardzo ładna, tylko ten nieszczęsny pseudonim.

    • Może określenie „Mała” ma jakiś wymiar metaforyczny, albo po prostu pseudonim z czasów nastoletnich,który przylgnął jak druga skóra 🙂

      • Być może tak jest. Podkreślam – treść jest naprawdę piękna tylko pseudonim, a właściwie nick raczej średnio pasuje do 37-latki, ale może to tylko moje odczucie.

        • Aniu, dla Pani to wydaje się nieco dziwne, a innym nie. Zgodzę się z Panią Brygidą, że może być to pseudonim od wielu lat. A może autorka świadectwa to filigranowa kobietka? Moja Babcia brała udział w Powstaniu Warszawskim i właśnie tak Ją nazywano: „Mała”. Miała w młodości metr pięćdziesiąt w kapeluszu. W każdym razie nie ważny pseudonim, lecz ważne jest szczęście tej Osoby. Autorce świadectwa i Jej Mężowi życzę z całego serca jak najlepiej. Jak Ksiądz Pawlukiewicz był obecny w Waszym życiu, to teraz na pewno nad Wami czuwa z Nieba.

          • Ok, osobiście stykam się z sytuacjami, gdy dorośli ludzie podają adresy mailowe do korespondencji zawierające nazwy: buziaczek, mala, myszka, cukiereczek, tomeczek (tu wstawić inne zdrobnienia imion) i wiem, jak się do tego podchodzi. Po prostu szkoda, bo treść świadectwa naprawdę piękna.

    • Oczywiście trzeba się do czegoś przyczepić. Świadectwo piękne, krzepiące wiele samotnych serc. Ale trzeba znaleźć coś by dopiec… Moja mama ma 60 lat tata mówi na nią od lat Maleństwo ba nawet prezenty pod choinką są tak podpisane. A nie Katarzyna czy Kasia.. Widocznie też tak nie powinien robić 😉

      • Beata, nie dopiekam i nie to było moim celem. Naprawdę nie widzisz różnicy między tym, jak mąż zwraca się prywatnie w domu do żony, a jak ktoś się podpisuje pod publicznym świadectwem? Co byś poczuła, gdyby Twoja mama podpisywała się maleństwo? Tekst piękny – tu się zgodzę.

      • Mnie byłoby głupio, gdyby mój tato (też osoba po 60-tce) podpisywał się Darciu czy Dareczek.

        • Też Ania często piszesz, że nie możesz znaleźć drugiej połówki a może to jest jednak dar niebios dla potencjalnego kandydata. Który chłop by wytrzymał z często pouczającą, mającą jakieś „ale” kobietą

          • Nie zaprzeczam, czepiam się. Czepiam się, że podczas pandemii trzeba uważać i zachowywać reżim sanitarny. Czepiam się, że kredyty należy konsultować z małżonkiem. Czepiam się, że osoby dorosłe powinny zachowywać się jak osoby dorosłe.

            • Im większy sprzeciw wobec zabłąkanych ideologów „katolickich” na forum, tym lepiej. Jak ciężko o to w innych krajach, które są już dawno po nowoczesnych „doskonałych” zmianach w Kościele, zmianach, którym hołdujesz, wklejając wątpliwe teologicznie cytaty czy artykuły (o fake newsach dot. pandemii nie wspomnę – zapraszam poza Polskę, jeśli was kiedykolwiek wypuszczą, dziwnym trafem „dym z krematoriów” dusi, najmocniej chyba polskie media..).

              O ironio, mój Dziadek (90+) do niedawno zmarłej Babci całe życie zwracał się zdrobniale, nierzadko stosując przezwiska z partyzantki / walki z komunistami i to takimi, że poważni ze złości czerwienieją. To samo rodzice z prawie 40-letnim stażem małżeńskim: są dla siebie, cytuję, „Pączusiami”, „Miśkami-Sriśkami” i dają najpiękniejsze świadectwo miłości. I owszem, tak by się podpisywali pod świadectwami swojej wiary.

        • Też Aniu, tu już przegięłaś… Św. Joanna Beretta Molla mówiła do swego męża „Piotrusiu”. I może dlatego dał sobie radę z wychowaniem 4 dzieci po śmierci swej Żony.

          • Sądzę, że też Ani nie przeszkadza tak naprawdę ksywka, tylko sam fakt, że Mała została wysłuchana i otrzymała łaskę o którą prosiła. Też Ania nie dostała tego, co dostała Mała (co wynika z wcześniejszych jej wpisów), więc jest co jest. Bo akurat zdroworozsądkowo byłoby nie czepianie się o tak nieistotny szczegół, jaki ktoś ma nick, tylko pogratulować otrzymanej łaski. Wnioski nasuwają się same…

          • Gabrielo, nie wiem, czy jest sens się bronić skoro nikt i tak nie słucha, co miałam na myśli. Ludzie (a już małżonkowie w szczególności) między sobą prywatnie mogą zwracać się do siebie jak chcą i nic nikomu do tego. Zwróciłam uwagę, że świadectwo jest piękne, tylko trochę dziwnie brzmi, gdy kobieta w wieku około 40 lat podpisuje się Mała pod publicznym świadectwem. To jest dorosły człowiek! Tylko tyle. Sama brałam udział w sytuacji, gdy małżeństwo w sytuacji służbowej zwracało się do siebie per kochanie i wszyscy czuli się niezręcznie.

            • Też Aniu, jeśli już chcemy od kogoś wymagać, to raczej powinno się zacząć od siebie. A skoro sam Admin nie wymaga podpisu konkretnym imieniem, to trudno robić z igły widły. Może tu na forum, gdyby każdy podał swoje imię w pełnym brzmieniu, to i bardziej zastanowiłby się nad tym co pisze w komentarzu.

            • W sąsiedniej miejscowości jedna pani jadąc rowerem w koło ronda dostała mandat,a panem policjantem był jej własny mąż.Zachował się jak przystało na policjanta,służbowo, a w domu oczywiście ten mąż nic nie pamiętał, nie było tematu. Mandat żona musiała zapłacić.

            • Eniu, może i dobry przykład podałaś i myślę, że członkowie forum także powinni się wziąć w garść, bo piszą publicznie komentarze. Jeśli już to na całość, a nie wymagać jedynie od piszących świadectwo. Kiedyś doczepiłam się rażącego błędu tzn. Matka Boska napisana z małej litery, a nie wywiązała się z tego powodu dyskusja. Tak jakby to nie miało żadnego znaczenia.

            • Wiem,że tak nie którzy piszą Matka Boża z małej litery, Msza św też z małej. Jesteśmy jacy jesteśmy,nie doskonali.
              Ogólnie to dobrze,że to forum jest. Jednak każdy z nas ciągle się uczy.

    • To system sam nadaje takie nicki/imiona. Moje swiadectwo podpisal jako Filip, kiedy ja wpisalem Wojtek.

  • Zycze wszystkiego najlepszego na nowej drodze zycia, a przede wszystkim blogoslawienstwa Bozego dla Was.

  • Piękne świadectwo, gratulacje! Cieszę się, że masz osoby, które się za Ciebie modlą, modlitwa wstawiennicza ma wielką moc:)

  • Piękne świadectwo. Ja też modlę się o dobrego męża. Jestem w trakcie drugiej nowenny. Bardzo boję się że zostanę sama. Jestem po 30 i jest naprawdę ciężko kogoś wartościowego poznać. Niestety na portalach randkowych dostaje masę sex ofert i to często od żonatych mężczyzn. Życzę dużo szczęścia i miłości.

  • Wiecie co? Takie piękne miejsce w internecie, wlewające tyle nadziei w niejedno smutne i zagubione serce. Świadectwa, niejako dowody na działanie Góry, a Wy czepiacie się takich pierdół. No kurcze! Ludzie tu nie wchodzą czytać Waszych wywodów w komentarzach, kłótni, mądrości Też Ani czy XYZ. Po co tu jesteście? Co Wam daje obecność tu i komentowanie albo antykomentowanie? Wprowadzanie zamętu i nerwowej atmosfery, podburzanie, podkopywanie. Wręcz czasami wyśmiewanie jak xyz. Tak, wyśmiewanie, nie pomyliłam się. Macie z tego satysfakcję? Radochę?
    Dlaczego osoba moderująca wpisy nie zajmie się tym? Przecież widzi co piszą niektóre, wciąż te same osoby. To sprawia, że wątpię w sens tego pięknego kawałka internetu. Bo skoro każdy może tu kogoś wyśmiać…..a nikt na to nie reaguje. Wiem, wolność słowa. A co z antyhejtem? Po co hejt tu, na stronie o takiej tematyce. Proszę, przestańcie!!!
    Co komu do tego jak kto się podpisał…..czy dziubek, czy misio czy mała. Xyz jest ok, a mała już nie? Nie wierzę i tyle….

    • Drogi Karmelu, zwróciłam uwagę, ze świadectwo jest piękne. Nick ”mała” u kobiety prawie czterdziestoletniej brzmi trochę dziwnie. Mam prawo do takiego zdania i się z niego nie wycofam.

      • Aniu to forum ma na celu dawać otuchę i nadzieję tym co mają podobne intencje. To nie jest konkurs na najgorszy czy najlepszy nick… Więc ja nie wiem co to za znaczenie jaki on jest. Dla mnie to może być Kamil, Adam, Ewa czy Kasia a równie dobrze XYZ, Mała, Buziaczek czy cokolwiek…. Ważne jest co ten post wnosi do mojego życia. A Mała wniosła ogromną nadzieję i wiarę, że i mnie nasza Mateczka wysłucha i ześle w odpowiednim momencie dobrego człowieka. I za to jestem jej wdzięczna i dziękuję z całego serca.

      • Święta Maria od Jezusa Ukrzyżowanego – Mała Arabka, nazywała siebie „małe nic”. Może autorka wobec Boga czy Maryi czuje się po prostu „Mała”. Lepiej brzmi „Mała” niż „Wielka”.

    • Myślę, że dostajesz minusy za sposób w jaki to piszesz, wszechwiedzącej, pouczającej. Czasem swoje zdanie warto zachować dla siebie a nie prowokować. Miedzy innymi przez ciebie ten portal nabiera charakteru ludzi sprzeczających się o bzdury. Nie jesteś też chyba lubiana przez innych na forum…

      • Szczerze? Bardzo lubiłam to forum (i w jakiś sposób lubię nadal), ale gdy kilka razy napisałam szczerze o swoim zdaniu i zobaczyłam reakcje, zrozumiałam, że to działa trochę jak klub wzajemnej adoracji. Będziemy Cię lubić, dopóki będziesz się z nami zgadzała. Jak będziesz miała swoje zdanie, pokażemy ci, gdzie twoje miejsce,

      • M…, o ile nick można uznać za bzdurę (ostatecznie każdy może podpisać się jak chce), o tyle zauważenie, że koronawirusem można zakazić się też w kościele już bzdurą nie jest. Te prawdę wypiera wielu katolików.

        • No taak cala ta prowokacja, zeby wrocic do jalowych przepychanek i trollowania.. Progresistom dziekujemy!

        • Aniu, tu nie ma klubów wzajemnej adoracji. Kto niby z kim sympatyzuje?
          Zawsze warto mieć swoje zdanie. Ja też, pamiętasz na temat rozwodnika mam odmienne zdanie niż wy, i też po mnie trochę pojechano.
          Wypowiadając się publicznie, trzeba się z tym liczyć, ktoś konstruktywnie skrytykuje, ktoś tylko się wyżyje i trzeba z tym żyć.
          Wszyscy jesteśmy tu potrzebni, bo tak jest różnorodnie.

    • Nie przejmuj się takimi rzeczami. Pewnych osób się nie zmieni. Nawyków ludzi, nie masz wpływu jak ktoś boi się koronowirusa, albo czy ma go w ogóle gdzieś. Bo są tacy ludzie też wśród nas, na ulicy, w sklepie, którzy wszelkie zasady bezpieczeństwa mają gdzieś. Nie ma co się denerwować. Nie namawiam do wyrażania zdania wbrew sobie, ale wspierajmy się tu. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak zagubione dusze tutaj przychodzą po promyk wsparcia, otuchy. Którzy mają takie problemy jak te rozwiązane w świadectwach, podobne. Komuś Maryja pomogła, dlaczego ma nie pomoc innemu. Ludzie tu przychodzą po wiarę i nadzieję, często na cud.

            • wystarczy spojrzeć na to, że publikuje pan komentarze xyz, która wszystkich obraża i z każdego drwi. wiele razy napisałam komentarz, który nikogo nie obrażał i nie został zaakceptowany.

            • Komentarze publikują ich autorzy.
              Różne osoby dostają chwilowe albo trwałe zawieszenie.
              I nie, nie da się czytać wszystkiego. Robimy co się da lecz choć jest 3 moderatorów rotujących, to przykro, że znalazła Pani winnego i wiesza na nim psy.

            • nie chodzi mi personalnie o Pana, a o całą tę stronę. gdyby to było forum o grach komputerowych, jeszcze bym to zrozumiała, ale to forum o nowennie, i nie ma tu miejsca na wulgaryzmy i ordynarność.

            • Moderujemy w trójkę. Wolałbym, aby 1. korzystała pani ze zgłoszeń pod komentarzami 2. napisała osobiście w celu wyjaśnienia/wskaznaia problemu. Zamiast tego znalazła Pni winnego i rzuciła oskarżenie.
              Proszę mieć na uwadze, że robię, co się da. Praca w Fundacji generuje olbrzymie zapotrzebowanie czasowe (3/4 czasu świątecznego przepracowane…), nie wszystko mogę przypilnować, nie za wszystko odpowiadam. Proszę o uszanować. Także osoby banowane stosują różne metody, by tu wrócić (inne konta, ip, nicki), a domyśla się Pani, nie da się siedzieć 24 godziny na dobę przed komputerem.

    • Tak Karmel,napisałaś słuszne uwagi. Wolę to forum odwiedzać od czasu do czasu, bo można dostać spadku odporności…a to krok do zarażenia wszędobylskim koronawirusem.

    • Na to nie ma reguły… Znam parę, która po 3 latach związku wzięła ślub, za pół roku rozwód, bo nie mogli z sobą wytrzymać. Więc może tak być, że ten rok im wystarczy, a mają przed sobą całe życie, żeby zbudować naprawdę fajną relacje, bo jak osiadziesz na laurach na początku, to resztę może zaniedbać, coś popsuć w relacji. O uczucie trzeba dbać cały czas i to się tyczy obu stron, więc nie bardzo wiem Agato, ile twoim zdaniem trzeba być związku przed ślubem, żeby było idealnie. Za krótko źle-bo gdzie im się spieszy, za długo-zle, bo nie szanuję i nie chce. Ludziom się nie dogodzi

      • Ja znam takich co po 10 latach się pobrali a po 2 miesiącach byli już po rozwodzie. Moi rodzice pobrali się po 4 miesiącach są razem 36 lat… Ja byłam z ex 8 lat i nawet się zaręczyn nie doczekałam. Na to nie ma reguły… Zresztą po 30 tez nie czas na bujanie się x czasu zwłaszcza jeżeli ktoś chce mieć dzieci. Ja im życzę szczęścia i opieki mateczki.

      • hm, myślę, że trzy lata to dla mnie minimum. rozumiem, że niektórym ludziom wystarczy rok, ale dla mnie to za krótko. sama jestem w związku od półtora roku, choć znam swojego chłopaka od czterech lat i on by chciał brać ślub już teraz, ale dla mnie jest za wcześnie i nigdzie mi się nie spieszy. 🙂

          • bardzo możliwe. z końcem roku kończę 30 lat i może dlatego mi się nie spieszy, no ale ja też nie chcę zakładać rodziny, więc może to to. 🙂

            • I się nie spieszy? Dziwne. Myślałam że napiszesz 23;).

            • A co w tym dziwnego? Dziwne i malo zgodne z wiara jest cisnac na sile..

            • nope. nie wiem, dlaczego uważasz, że to dziwne. nie mam ochoty zakładać rodziny i nie spieszy mi się do małżeństwa. 🙂

  • Wszystkim kobietom polecam odsłuchanie na yt KS. Dominik Chmielewski „konferencja dla kobiet”. Jest bardzo długa, ale piękna.

  • Autorka posta. Dlaczego Mała? Bo mój tata mnie tak pieszczotliwie nazywa, mimo że ze względu na wiek, jest juz niższy ode mnie o 15 cm. Dlaczego tak „szybko” małżeństwo? Bo czasami w krótszym czasie, poprzez różne sytuacje, mozesz czlowieka poznać lepiej, niż będąc z kims dłużej. Moj mąż ma i wady i zalety, ale jest naprawdę dobrym czlowiekiem. Obiecalam Matce Bożej świadectwo, i tym postem je wypełniłam. To w jaki sposób Wy je odczytacie, zależy tylko i wyłacznie od Was. Pozdrawiam. Szczęść Boże.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!