Emma: Życie po życiu

Szczęść Boże
Z napisaniem swojego świadectwo długo zwlekałam,byt długo….
Dzisiaj jednak postanowiłam to zrobić, obiecałam przecież to mojej ukochanej Matuleńce.
Zacznę więc od początku.
Nowennę odmawiałam kilka razy, sama już nawet nie wiem ile.
W pewnym momencie byłam na okropnym zakręcie życiowym. Zostałam sama z dwójką małych dzieci bez dachu na głową. Musiałam wynajmować mieszkanie, które pochłaniało moją pensję a na dodatek tego wiedziałam że wkrótce stracę pracę!!!!. Zaczęłam wiec modlić się NP o własne mieszkanie i dobrą pracę. Możecie wieżyc lub nie ale dokładnie rok po rozpoczęciu pierwszej NP zamieszkałam we własnym, dużym mieszkaniu, dzięki temu że Matuleńka nasza Kochana nakazała, bo inaczej nie można tego nazwać, pomóc mi pewnym ludziom, czego nigdy JEJ nie zapomnę, bo to prawdziwy CUD!!!!
Tak jak myślałam w bardzo kròtkim czasie straciłam pracę. Zaczęłam więc modlić się o nową pracę i o pieniądze na przeżycie ( mam przecież dwoje małych dzieci), zaledwie za dwa tygodnie po zwolnieniu znalazłam nowa, dobrze płatną pracę ( nie spodziewałam się że tak dużo będę zarabiać). Kolejny CUD w moim życiu!!!!
Kolejny mój życiowy problem- straszna samotność, z którą w żaden sposób nie mogłam sobie poradzić I co? Kolejna Nowenna w intencji znalezienia dobrego partnera. I znowu się udało. Poznałam człowieka, który pomógł mi wyjść z depresji i napadów lęku.
Teraz znowu mam bardzo poważny życiowy problem i znowu modlę się Nowenną Pompejańską i wierzę że znowu Matka Boża mi pomoże, chociaż czasami się zastanawiam czy nie wyczerpałam już limitu u mojej ukochanej Matulenki, przecież tak dużo już od Niej dostałam, tyle razy mnie w życiu uratowała!!!! Matuleńko moja , pisząc to świadectwo, chce mi się płakać, TY jedna najlepiej wiesz o czym mówię i bardzo Cię proszę, pomóż mi jeszcze ten jeden raz.
Piszę to świadectwo bo tak obiecałam Matce Bożej ale też dlatego żeby pokazać wszystkim ze różaniec ma wielką moc i nigdy nie wolno wątpić w tą moc. Różaniec może zdziałać prawdziwe Cuda, trzeba się tylko modlić, bo Matka Boża swoje dzieci zawsze ma w opiece i nigdy o nich nie zapomina i nigdy nie zostawia bez pomocy.
Matko Boża dziękuję, bardzo Ci dziękuję za wszystkie Cuda, których dostąpiłem, dzięki Tobie!!!!

Rekolekcje internetowe

ze św. Józefem

1 - 31 marca 2021 r.

  • Droga Emmo! Niesamowite łaski otrzymałaś. Po prostu CUDA! Chwała Panu!!! Nie raz jeszcze poprosisz o pomoc Maryję, a limitu na obdarowywanie nas łaskami przez Boga – myślę, że nie ma.
    U mnie z pracą było i jest trochę gorzej. A to firma upadła, albo nie przedłużono mi umów. Nie rozumiem tego, co się dzieje w tej sferze. Bo w innych sferach, np. w nauce, począwszy od szkoły podstawowej aż do uzyskania tytułu mgr było niesamowite błogosławieństwo Boga, zwłaszcza podczas studiów, które ukończyłam z tytułem honorowym i innymi wyróżnieniami.
    Co do pracy, to nie mam już sił na szukanie. Chciałabym mieć stałą pracę, a nie tylko na sezon.
    Niech Wam Bóg błogosławi w każdej sferze!

  • Ciekawe czy to prawda co co piszesz nie ma takiej opcji żeby dostać mieszkanie z nieba za darmo

    • Widocznie są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie, którzy podzielili się swoim dobrem.

  • Partnera? A nie męża? I mam uwierzyć,że to biała znajomość??? Może teraz ten problem życiowy powstał bo prowadzisz z nim grzeszną relację? Hmmm

      • Agato, nic nam do tego kto z kim sypia. Tylko jeżeli ktoś żyje z partnerem bez ślubu, niech nie pisze, że Mateńka pobłogosławiła, bo Mateńka życia bez ślubu nie uprasza. Na tym forum zakrzykuje się osoby przypominające o kolejności: ślub – wspólne życie. Zakrzykuje się osoby przypominające, że słowo partner oznacza zawiązek bez ślubu i bez zobowiązań.

        • Aniu, ja też żyję z moim partnerem/chłopakiem bez ślubu. W czystości. I jeszcze pewnie długo nie weźmiemy ślubu. I też nazywam go swoim partnerem i chłopakiem. Nie widzę sensu brania ślubu po roku czy dwóch, bo tak.

        • zastanawiam się, czy jest tu jeszcze administrator. xyz – to, to robisz, to typowy faryzeizm. nawet, gdybym lubiła, twój komentarz mnie nie obraża. pokazuje jedynie twój infantylizm i obskurantyzm.

          • Agatko za to Ty nie czytałaś Biblii, a jeśli tak, to myślami byłaś gdzie indziej. Mój komentarz nie miał na celu obrażenia Ciebie, ale pokazuje Twoje zakłamanie! Seks i mieszkanie razem przed ślubem jest zabronione (z mieszkaniem w Biblii nie ma, ale wasi księża odradzają twierdząc, że to grzech).

  • Cieszę się, że Autorka ma mieszkanie, pracę i dzieciaczki, ale przyznaję ten partner mnie zastanawia. Wiem ,ze dostanę masę minusów i komentarzy abym nie osadzala, ale jak ma czuć się kobietą modlaca się latami o dobrego męża, o sakramentalne dobre małżeństwo, gdy czyta, że ktoś inny modlił się o dobrego partnera i ma dobrego partnera. Niedawno toczyła się na forum dyskusja o związku z rozwodnikiem i jak się ma tamtą dyskusja, w której dziewczynie niemal jednogłośnie odradzam związek z rizwodnikiem do tego świadectwa?

    • Aniu, może za tym enigmatycznym sformułowaniem partner – na razie nie kryje się nic zdrożnego. Może to relacja przyjacielska, która ma szansę przekształcić się w związek na resztę życia czyli małżeństwo. Takiego określenia autorka używa, bo na razie nie są małżeństwem . Ale każde inne określenie – przyjaciel, chłopak – w tym przypadku też budzić będzie podejrzenia – czego nie popieram. Z tamtą sytuacją z rozwodnikiem sprawa była nieco inna – rozwód jednoznacznie określił status mężczyzny.

      • Brygida, być może masz rację. Problem polega na tym, że słowo partner w kontekście, o którym napisała Emma oznacza nuepislubionego towarzyszą życia. Jeżeli masz rację Autorka powinna była użyć innych słów. Ja myślę, że chłopak, narzeczony nie budziły takich skojarzeń. Określenie partner kojarzy się jednoznacznie że związkiem bez ślubu, bez zobowiązań.

        • Osobiście też nie podoba mi się słowo partner. Jednak nie mamy tu żadnych innych przesłanek aby coś podejrzewać – poza tym jednym słowem. Kontekst tego słowa może być zupełnie inny – autorka nawet nie wspomina, że para razem mieszka itd.

          • Pozostaje napisać tak – Autorzy, słowa mają określone znaczenie. Dlatego, jezeli uzyjecie słów, ktore oznaczaja cos zupelnie innego niż Wy chcecie przekazac, możecie zostać zrozumiani zupełnie inaczej niż chcieliście.

            • I już widzę Aniu tego mężczyznę, którego poznajesz i przedstawiasz go w opowiadaniach „mój chłopak”, albo „mój przyszły mąż”, on zwieje przy pierwszej okazji. Zanim „narzeczony”, to czasem 3 lata potrzeba do tej deklaracji i to ze strony mężczyzny, bo kobiety to już po 3 miesiącach czekają na pierścionek i zaraz szyją sukienkę.

        • Aniu, ależ Ty lubisz takie tematy. Drążysz, myślisz, analizujesz. Chłopaka to może mieć jeszcze 20 latka, ale już 30-ka,40-ka, albo 50 -ka,(bo i tak może być)-będzie mieć faceta, albo partnera. To żadna patologia. Trudno, mówić „mój chłopak” o starym chłopie, albo to jest „może mój przyszły narzeczony”, lub „przyszły mąż” (a co jak nim nie zostanie jednak,) Partner to normalne słowo, nawet mąż to też partner życiowy, bo z nim mieszkamy i żyjemy na codzień, tyle, że po ślubie to jest już mąż.

    • Aniu, najpierw zjedz z kimś worek soli, później się zaprzyjaźnij, na końcu myśl o małżeństwie, tak to tylko są słowa, słowa, słowa,,, o niczym

    • kobiety, serio!? naprawdę piszecie coś takiego? i co, że się modliła o chłopaka i została wysłuchana? powinnyście się cieszyć, a nie wszędzie wietrzyć podstęp! dlaczego ten temat budzi tyle emocji? dlaczego jak ktoś mówi, że został uzdrowiony z raka, to mu nie piszecie: I CO Z TEGO, ŻE JESTEŚ ZDROWA? PEWNIE I TAK ŻYJESZ W NIECZYSTOŚCI!
      OPANUJCIE SIĘ, SERIO!!! Jedna się modli długo o uzdrowienie, inna o męża. To od Boga zależy, czy was wysłucha, czy nie. Serio tak was bawi zaglądanie komuś do łóżka? Niech sobie sypia, z kim chce! Co was to obchodzi?! Skupcie się na swoim życiu i tym, czy mieszka w nim Bóg. BOŻE!

      • Agata, pozwól, że wytłumaczę dlaczego zareagowałam.
        1) Słowo partner oznacza osobę, z którą jesteśmy związani bez zobowiązań, bez ślubu dlatego też miałam prawo tak właśnie ten fragment zrozumieć. Słowa mają znaczenie. Jeżeli Autorka miała co innego na myśli, wystarczyło użyć innych, jasnych słów.
        2) Najpiękniejszym podziękowaniem, gdy ktoś modlił się o dobrego męża i poznał kogoś wartościowego, jest zachowanie czystości do ślubu. Człowiek wierzący, mający relację z Bogiem zachowuje kolejność: sakrament małżeństwa – wspólne życie. Już zauważyłam, że przypomnienie tego na tym forum skutkuje minusami i ogromną krytyką oburzonych.
        3) Jest tu trochę wpisów: modliłam się o dobrego męża – mam wspaniałego partnera, narzeczonego – ślub kiedyś tam albo wcale – Bóg nam pobłogosławił, Mateńka uprosiła – Alleluja i do przodu – fajnie jest.
        Dyskusje na ten temat toczyły się już wielokrotnie i za każdym razem osoby przypominające o obowiązującej kolejności: ślub – wspólne życie były zakrzykiwane.

        • pewnie dlatego były zakrzykiwane, bo przypominają o tym non stop. jestem pewna, że jak ktoś odmawia różaniec, wie, że czystość w związku to rzecz święta.

      • Przypomnienie na tym forum o kolejności: najpierw ślub potem wspólne życie wywołuje falę oburzenia.

      • Nie interesuje mnie kto z kim sypia, ale rusza mnie, gdy ktoś pisze, że Mateńka uprosiła mu partnera. A dlaczego ten partner nie jest mężem?

        • dlatego, że zanim się weźmie ślub, trzeba to przemyśleć i poznać wpierw osobę, którą się poznało.

  • Widzę, że zostałam kompletnie źle zrozumiana. Emma ma prawo do swojego życia i swoich decyzji. Ma też prawo do partnera. Tylko naprawdę czuję zgrzyt gdy czytam, że ten partner jest odpowiedzią na modlitwę. Jeżeli zawrą sakrament małżeństwa- ok, może i ten gość jest odpowiedzią na modlitwę. Jeżeli jednak będzie partnerem bez ślubu, bez zobowiązań to w moich oczach odpowiedzią na modlitwę nie jest. Jednak ostatecznie każdy w swoim życiu dokonuje własnych wyborów. PS Nikomu pod kołdrę nie zaglądam. Emma sama napisała o partnerze.

    • słowo partner to kwestia semantyki, a nie coś, co ma zniekształcać sens świadectwa. jest wiele świadectw, których nie rozumiem, bo są napisane bez jakichkolwiek zasad pisowni polskiej, i o takie coś należy się burzyć, a nie o użycie takiego słowa, które pewnie było przypadkowe.

      • Widzisz Agata, Ciebie denerwują błędy. Ja jestem w stanie zrozumieć, że ktoś nie jest w stanie pisac poprawnie. We mnie sprzeciw budzi używanie modnego teraz określenia partner.

      • Problem w tym, że biorąc po uwagę współczesne rozumienie słowa partner, użycie go przez Emmę w opisywanym przez nią kontekście, może całkowicie zmienić sens świadectwa.

      • Nie szydze z leków i depresji bo to naprawdę wielkie cierpienie. Moja mama przez to przeszła więc wiem jak cierpi taki człowiek. Właśnie dlatego uważam, że przy lękach i depresji kluczowa jest terapia u psychoterapeuty. Nie chcę już komentować partnera bo to nie ma sensu. Drugi człowiek może być oparciem, ale i może zawieść. Dlatego kluczowa jest terapia by człowiek stanął na swoich własnych nogach i poczuł, że sam jest decyzyjny w swoim życiu.

        • Weź mnie nie denerwuj przecież ja nie mam na mysli leków tylko prace nocne przy gałce!

            • jesteś żałosna do cna. i to od dawna. siedzisz na tym forum i komentujesz w przykry i oceniający sposób. zajmij się swoim brakiem czystości i daj spokój innym. są na tym świecie mężczyźni, którzy tak, chcą w podziękowaniu być przytuleni, i szkoda, że nie masz o tym zielonego pojęcia.

            • Zwracasz mi uwagę, że oskarżam kogoś po czym robisz to samo w moim kierunku, wtórna dziewico!

            • Hahaha XYZ jesteś niesamowita! 😉 rzeczywiście dało mi to do myślenia: jaki normalny facet bierze sobie zalęknioną kobietę w depresji, porzuconą z dziećmi, cierpiącą na samotność (jak to sama napisała..) tak „bezinteresownie” aby ją leczyć? Terapeuta jakiś może…chociaż nawet oni (I lekarze) nie robię nic za darmo.
              Tak podania kobieta jak Emma rzeczywiście potrzebowała pomocy, ale czy ta pomóc rzeczywiście nadeszła od Boga można rozeznać tylko po jej owocach. Jeśli żyje w łasce uświęcającej- nie ma wątpliwości (że jest to Boża interwencja), jesli nie- tym bardziej nie ma wątpliwości kto za tym stoi.

            • Niech słowa o łasce uswiecajacej będą pointa tej dyskusji. Jeżeli Emma żyje w stanie łaski uswiecajacej – super. Jeżeli nie, a partner jest partnerem we współczesnym rozumieniu tego słowa – cos jest nie tak. I powtórzę – depresję i stany lękowe leczymy u lekarza, nie przez partnera. Tylko fachowiec pomoże przepracować przyczyny depresji i leków.

            • nie wierzę, że czytam to z twoich ust, andrzejowa. zawsze się tu produkujesz, wręcz na granicy dewocji, a przyklepujesz xyz, osobie wulgarnej i szydzącej ze wszystkiego. nie wiem, na jakim świecie wy żyjecie, ale wokół mnie jest mnóstwo mężczyzn, którzy pomagają kobietom. choruję na zaburzenia lękowe i mój chłopak/partner/cokolwiek, jest przy mnie cały czas. a żyjemy w czystości. więc, zasadniczo, radzę wyjść z jaskini.

            • Agato- z całym szacunkiem: wisi mi czy Ty lub ktoś inny ma moje wypowiedzi za „produkowanie się na granicy dewocji” 😀 To co tu piszę nie służy mi do podbijania samooceny a tymbardziej negatywne komentarze spływają po mnie. Uważam,że każdy ma prawo mieć swoje zdanie i może się że mną nie zgadzać. Proste!

            • Andrzejowa dokładnie tak! Kobiety z depresją, lękami i innymi problemami (szczegolnie emocjonalnymi) to łatwy łup do wykorzystania seksualnego, ekonomicznego przez chłopów. Trzeba być czujnym. Taka kobiecina wyżali mu się, a ten może to obrócić przeciwko niej! Nic za darmo, poza tym jak chłop taką w sobie rozkocha, to może nią sterować.

            • Gdy napisałam, że depresję i stany lękowe leczymy u lekarza, a nie u partnera, zarzucono mi katolicką obłudę. Gdy napisałam, że coś jest nie tak z tym partnerem, przeczytałam, że się czepiam, osądzam, jestem inkwizytorem i żelazną dziewicą. Chyba wszyscy poza Andrzejową, Xyz i mną są zachwyceni partnerem i nie widzą, że coś może być nie tak.

            • Oby ten partner nie okazał się tulipanem przez którego Emma mogłaby wymodlone mieszkanie stracić.

            • proszę cię, wyjdź już stąd. naprawdę siejesz tylko ferment na tym forum.

            • Agatko idź leczyć swoje zaburzenia seksualne albo mitomanię. To nie jest miejsce dla Ciebie.

            • Twoja manipulacja faktami jest po prostu żenująca i nieuczciwa.

        • Leczenie depresji i leków polega na pracy z terapeutą. To ma sens. Samoleczenie może zrobić krzywdę, ale to tylko moje zdanie.

          • W dzisiejszych czasach coraz powszechniejsze staje się zjawisko aseksualnych związków. Dotyczy to również małżeństw. Różne są tego przyczyny,ale to poboczny temat. Bardzo możliwe, że autorka tego świadectwa potrzebowała męskiego wsparcia – znaleźli się, zrozumieli, zaczynają jakąś relację, budują. Bez relacji fizycznej , platoniczny związek. Czy jest to niemożliwe? Autorka wspomniała o swoim nienajlepszym stanie duchowym. Towarzystwo tego człowieka dało jej wsparcie, otuchę. Niestety pada niefortunne słowo partner i depresja. Żadnych innych danych. I co czytamy na forum? Kobieto nie grzesz ! jak śmiałaś modlić się o faceta by z nim jawnie grzeszyć – kobieto lecz się – najlepiej u psychiatry. Nie ma to jak katolickie forum.

            • Depresję najlepiej leczyć u psychiatry bo to fachowiec, który się na tym zna. Leczenie na własną rękę może mieć fatalne konsekwencje. W depresji (i wiem, o czym teraz piszę!) nie wystarczy wsparcie osób trzecich , jak ich nazwiemy (choć jest ważne). W depresji potrzeba profesjonalnego leczenia. Ciekawe gościu czy wiesz ile osób popełniło samobójstwo, bo wstydziło się leczyć u psychiatry. O nadużywaniu bardzo modnego słowa partner napisałam już wszystko, co miałam do powiedzenia.

            • Nie wiemy czy depresja autorki to rzeczywiście depresja jako jednostka chorobowa czy słowo kolokwializm. Notabene pisze ona o tym stanie w czasie przeszłym. Słowo partner użyte przez nią – nie musi od rzazu upoważniać innych do insynuowania , że autorka jest jawnogrzesznicą.

            • Gościu, ja byłam naocznym świadkiem tej prawdziwej depresji i wierz mi – bez lekarza z tego stanu człowiek nie wyjdzie. Tylko lekarz jest w stanie stwierdzić, czy ktoś jest rzeczywiście chory i wymaga leczenia, dlatego tak zachęcam do konsultacji. Co do partnera – niech pointą będą słowa Andrzejowej – jeżeli Emma żyje w stanie łaski uświęcającej – super i niech będzie tak dalej. Jeżeli nie, to znaczy, że coś jest nie tak. A słowa jawnogrzesznica użyłeś Ty gościu, nie ja.

            • Owszem, użyłem tego słowa,ale paradoksalnie w obronie autorki. Użycie przez nią owegoż nieszczęsnego sformułowania partner wywołało domysły, spekulacje, insynuacje. A domniemanie niewinności na skutek braku dowodów zawsze na korzyść oskarżonego.

            • Powiem tak – słowo partner jest dziś bardzo modne, a w powszechnym użyciu oznacza związek bez ślubu i zobowiązań. Jeżeli Emma miała na myśli inną relacje wystarczyło użyć innego słowa, a nie modnego – ”mój partner”. Dla mnie słowo depresja oznacza chorobę (poważną, ciężką, przewlekła chorobę) i nie jest to choroba mi obca. Jeżeli dla kogoś depresją jest dwudniowa chandra – nawet nie będę tego komentować po przeżyciach mamy i moich także. Uwaga Andrzejowej o łasce uświęcającej lub jej braku jest chyba najlepszym głosem w dyskusji o partnerze i charakterze tej relacji.

            • Nie uważam,że jest to w porządku najpierw rzucić oskarżenie , a potem puentować. Zasiać cień podejrzenia, a potem otrzepać ręce i wzruszyć ramionami .

            • Gościu, a uważasz, że jest w porządku napisać: modliłam się o dobrego partnera, mam dobrego partnera, bez wyjaśnienia choć jednym zdaniem, o jaką relację chodzi? Wystarczyło napisać JEDNYM zdaniem, w jakiej relacji Autorka jest z tym partnerem, bo to całkowicie zmienia wymowę tekstu. Wybacz, ale właśnie zdawkowość, rzucenie od niechcenia zdania o wymodlonym partnerze budzi podejrzliwość i daje pole do domysłów, bo skoro to chłopak, kolega, to czemu został nazwany partnerem? Skoro wszystko jest ok, dlaczego Emma nie napisała: znajomy, przyjaciel, chłopak, narzeczony, może przyszły mąż?

            • Nie mam ochoty wchodzić w rolę inkwizytora. Nie ma sensu tropić tutaj słów, określeń ,które miałyby być dowodem nieprawości,grzechu. Słowa to tylko słowa. A nawet gdyby się okazało ,że jakiś grzesznik będąc grzesznikiem otrzymał to o co prosił – to wtedy co ? Trzeba by mieć pretensje do Pana Boga, że pozwolił sobie na taki hojny gest.

            • Gościu, ja także nie wchodzę w rolę inkwizytora. Faktycznie, dalsza rozmowa nie ma sensu bo Ty nie chcesz albo nie potrafisz zrozumieć, o co mi chodzi.

            • Ciekawe, ze w biblii mieli po pare zone. Ale to musialo upasc, bo kobitki by sie pozabijaly, haha.

            • Gościu, istnieją słowa, które pozwalają w ładny, dyplomatyczny sposób nazwać konkretne sytuacje i tak wiele osób zamiast mój konkubent mówi mój partner. Jeżeli u Emmy chodzi o inny typ relacji, wystarczyło o tym w JEDNYM zdaniu napisać. Nie udawajmy niewinnych pensjonarek, które nie znają rzeczywistego znaczenia słów. Trzeba było pomyśleć, zanim napisało się ”mój partner” bo tak jest modnie i trendy.

            • Nie każdy jest krasomówcą, elokwentny i błyskotliwy. Autorka nie pomyślała, może pisząc w emocjach, że to jedno słowo wzburzy krew kilku osobom. Może mając czyste sumienie, założyła, że nikt nie posądzi jej o nieczystość i nie musi bać się opinii innych . Emmo! Odezwij się i wyjaśnij zainteresowanym czym rzecz.

            • Powiem tak – nie trzeba być krasomówcą żeby wiedzieć, jaki typ relacji w potocznym, współczesnym języku oznacza określenie ”mój partner”.

            • Zostań z tą wiedzą – nadal insynuacje i spekulacje.

            • Nie osądzam Emmy, zwracam uwagę, że użyła słowa dającego pole do różnych domysłów i bardzo różnej interpretacji Jej świadectwa.

            • Tak, tak…….a ta dwójka dzieci to zapewne wynik niepokalanego poczęcia,

            • Gościu, średnio co 8 minut ktoś próbuje popełnić samobójstwo, właśnie dlatego, że wstydził się leczyć u psychiatry! Właśnie dlatego tak namawiam, by wszelkie depresje, załamania, stany lękowe konsultować u psychiatry. Tu nie pomoże partner (cokolwiek to słowo oznacza). Tu potrzeba lekarza z fachową wiedza i narzędziami, by pomóc człowiekowi stanąć na własnych nogach.

            • najbardziej normalny, merytoryczny i uczciwy komentarz, jaki przeczytałam na tym forum. co ciekawe, tutaj jest chyba najgorzej, jeśli chodzi o kulturę. czytam tylko /Mateńka to, Mateńka tamto, nawróćmy się i odmawiajmy różaniec/, ale nie ma tu żadnej życzliwości, prawdy i dobrego słowa. wszystkie kobiety tu, to żelazne dziewice, żyjące w czystości od zarania dziejów, bezgrzeszne i z idealnymi małżeństwami. żal.

            • Agata, prawdziwy przyjaciel to nie ktoś, kto będzie Ci słodził. Prawdziwy przyjaciel to ktoś, kto Toba potrząśnie, gdy będziesz robiła błąd. Złośliwą uwagę o żelaznych dziewicach zostawiam bez komentarza, niech świadczy o Tobie Agata.

            • uważam, że przyjaciel przede wszystkim jest przyjacielem, który czyta i słucha ze zrozumieniem, a nie czepia się słów, których używam, nazywając mojego chłopaka.

            • Agatko uważaj bo do żelaznej dziewicy to może pewnego dnia odejść Twój chłoptaś.

            • nawet, jeśli odejdzie – to co? ja też mogę odejść. jesteśmy wolnymi ludźmi.

            • Agata, kreujesz się na obrończynię, a sama piszesz o byciu żelaznymi dziewicami, kobietom, które rodzin nie założyły. Otóż jestem normalną kobietą, która nie chce wchodzić w substytuty związków, a że chce zachować dar dziewictwa dla męża – toż to trzeba obśmiać i to na katolickim forum, nazywając kogoś żelazną dziewicą.

            • Aniu racja! Agatko co to za obskurantyzm siejesz? Gdybyś była oświecona, to rozumiałabyś, że pejoratywne określanie kobiet żelazne dziewice to infantylizm! Co za ciemnogród ajajaj

            • mogę ci tylko współczuć, co i tak jest trudne. a w kwestii obskurantyzmu odsyłam, ja zawsze, do słownika. złośliwe zdrabnianie mojego imienia to dopiero infantylizm! tym samym dziękuję za tę żenującą dyskusję – gotujcie się same w swoim sosie – ja nie mam ochoty czytać tych głupstw i insynuacji.

            • Ciemnotę to Ty Agatko próbujesz wcisnąć myśląc, że ciemnogród da się nabrać.

            • ja też nie mam rodziny i nie uważam, żeby zachowywanie czystości było złe, w końcu sama tak robię. nazywam żelaznymi dziewicami kobiety, które zamiast zająć się swoim związkiem i ciałem, ingerują w czyjeś, co jest żałosne i obrzydliwe.

            • Ja wlasnie czytam te komentarze I padam ze smiechu, zadnych danych w swiadectwie a wszczyscy juz wiedza, ze Emma grzeszy nieczystoscia, jest obludna itd. Tak wlasnie powstaja plotki.

    • Myślę, że autorka świadectwa była już w związku małżeńskim… została z dwójką małych dzieci, także prawdopodobnie był też i mąż. Życie się ułożyło tak, a nie inaczej … Czuła się samotna, poznała kogoś… przecież nikt o zdrowych zmysłach od razu nie zawiera związku małżeńskiego. Trzeba poznać wg mnie druga osobę. Także nie rozumiem oburzenia.

  • Emmo, depresja i stany lękowe to wielkie cierpienie. Dlatego nie lecz się sama ani u partnera. Pozwól sobie pomóc psychoterapeucie. Psychoterapeuta pomoże Ci stanąć na własnych nogach. Tu trzeba profesjonalnej pomocy i nie warto leczyć się samemu.

  • Dyskusja zrobiła się żenująca. Ja tłumaczę się, że słowo ”mój partner” we współczesnym potocznym języku oznacza związek bez ślubu i zobowiązań i Autorka powinna napisać, o jaki typ relacji z tym partnerem jej chodziło, bo to robi różnicę. Gość i Agata zarzucają mi obłudę, bycie inkwizytorem, a Agata jeszcze bycie żelazną dziewicą. Andrzejowa i Xyz zauważają, że coś może być nie tak z tym partnerem i też dostają. Wojtek przytomnie puentuje sytuację. Cóż… nikomu nie życzę leczenia depresji i stanów lękowych (dla mnie to nie jest teoria tylko realne choroby!) u partnera – kimkolwiek ten partner jest.

    • Wobec tego Ty Aniu jako alfa i omega podsumowałaś całą dyskusję jak zwykle siebie przedstawiając w roli pokrzywdzonej i poszkodowanej.

      • Nie jestem alfą i omegą i nie mam siły po raz e-nty pisać tego samego. Nie rozumiesz, trudno.

        • No trudno rzeczywiście zrozumieć, że człowiek może być Bogu ducha winnym. Że można żyć w platonicznej relacji. Ale głodnemu chleb na myśli. Wobec tego dlaczego innym nie przypiąć łatki i nie posądzić o rozwiązłość. Mimo,że dowodów oprócz jednego słowa na to nie ma.

          • Gościu, możemy sobie dyskutować do upadłego i udawać, że nie wiemy, co w potocznym, współczesnym języku oznacza określenie ”mój partner”. Tylko, że ja już nie mam na to siły, ochoty i czasu. A posądzenie o rozwiązłość, podobnie jak określenie jawnogrzesznica znowu wyszły od Ciebie, nie ode mnie. Oj zadziwiająco bronisz Emmy zarzucając Jej rozwiązłość i nazywając jawnogrzesznicą. Z mojej strony ani razu nie padło takie określenie, ale to mnie zarzuca się osądzanie itd. A ja tylko pytam – kim jest ten ”mój partner”?

            • Pozostań więc ze swoją ortodoksyjną wiedzą na temat semantyki tego słowa i oskarżaj dalej. Nie jest to jednak uczciwe.

            • Gościu, ale to Ty oskarżasz! To Ty nazwałeś Emmę jawnogrzesznicą, to Ty piszesz o rozwiązłości. To Ty oskarżasz, kreując się na obrońcę! Zwróć uwagę, że w moich komentarza ani razu nie padły takie słowa.

            • O nie gościu! Manipulujesz Ty, ale jak widzisz, nie pozwolę Ci manipulować moimi słowami i kreować się na obrońcę cudzym kosztem.

            • Oczywiście , że takie słowa nie padają, aczkolwiek oskarżać można w zawoalowany sposób. Wystarczyło Ci jedno słowo, żeby wyprowadzić wywód jaki charakter ma wyżej wspomniana relacja. Cóż może się kryć za tym słowem. Jest takie przysłowie – krew wyssie, śladu nie zostawi – taki charakter mają właśnie Twoje domniemania. Saluto !

            • Robisz dokładnie to samo, co zarzucasz mi. Tak, pytam kim jest ten ”mój partner” bo może on być: chłopakiem, znajomym, kolegą, narzeczonym, a może być konkubentem. O ile Bóg może pobłogosławić dobrym znajomym, o tyle konkubent Bożym Błogosławieństwem już zdecydowanie nie jest, a we współczesnym języku potocznym ”mój partner” to dosłownie ”mój konkubent”. Dlatego pytam – kim jest ten ”mój partner” – już bardziej łopatologicznie wytłumaczyć nie umiem.

            • To Twoja sprawa jak rozumiesz słowo partner. Nie narzucaj innym własnej, ortodoksyjnej interpretacji . I nie wysnuwaj zbyt pochopnych wniosków. Dla Ciebie partner może oznaczać konkubenta,kochanka, dla innych już niekoniecznie. Może być to przyjaciel, kandydat na męża, z którym relacja nie musi oznaczać związku na kocią łapę.

            • Ależ to nie moja ortodoksyjna interpretacja tylko samo życie. Posłuchaj ludzi w życiu codziennym, w radiu, TV, internecie i zobacz w jakim kontekście używają określenia ”mój partner” i nie mam na myśli pudelka tylko normalne serwisy informacyjne, kulturalne, publicystyczne.

            • Wobec tego bierz wzorce z TV, internetu i z serwisów . Ale od czasu do czasu włącz samodzielne myślenie .

            • Aniu, gość napisał o robieniu z kogoś jawnogrzesznicy, a nie nazwał tak Emmy. U Ciebie zawsze partner, to konkubent, a inni faceci to piotrusie pany. Życie potrafi jednak zaskakiwać i weryfikować stereotypy.

            • Problem w tym, że Ty, gość i Agata imputujecie mi cis, czego nie zrobiłam! Zapytałam kim jest „mój partner” bo słowo jest bardzo wieloznaczne. Katarzyno, nie przeinaczaj moich wypowiedzi proszę. robisz to celowo, czy nie czytasz? Powtórzę to gość nie ja użył słowa jawnogrzesznica, gdy zwróciłam mu na to uwagę, zaczął się pokrętne tłumaczyć, zarzucając całą wine na mnie.

            • Nie , nie tłumaczę pokrętnie tylko jasno Ci tłumaczę,że jedno słowo wystarczyło Ci do wyprowadzenia wywodu jakiego charakteru jest ta relacja. Nie wiem dlaczego uparcie przeinaczasz fakty – zauważają to na szczęście inni.

            • Pytam o charakter relacji z partnerem bo jeżeli (podkreślam jeżeli!) Jest to konkubinat, to na pewno nie jest to owoc modlitwy.

            • Uczepiłaś się kurczowo jednego słowa i okopałaś jak w twierdzy, że jeżeli pada słowo partner w korelacji ze słowem związek to nic innego nie znaczy jak konkubinat. Wytłumaczyła to bardzo przystępnie Katarzyna – że w pewnym wieku nie na miejscu jest słowo chłopak ( brzmi nieelegancko i infantylnie), narzeczony ( jeżeli jeszcze nie ma ustalonych terminów i pierścionka),mężczyzna (jakoś tak nijako). Katarzyno, dzięki za wsparcie!

            • Więc go używaj bez obawy, że nikt Ci nie będzie niczego insynuował, podejrzewał itd. Istnieje wolność słowa, Ty użyjesz słowa przyjaciel, a ktoś inny partner.

            • Emmo, prosimy o szybko kontakt z bardzo zmartwiona rodzina forumowiczow. Pozdrawiam wszystkich, ciekawie sie czytalo. Wytlumaczcie mi jedno, dlaczego w Starym testamencie mozna bylo miec pare zon, np.Salomon.

            • Na pewno słowo „przyjaciel” by też Cię nie zadowoliło Aniu, bo część ludzi nie wierzy przecież w przyjaźnie damsko-męskie, ale i to się dzieje w życiu i nie koniecznie musi być związana z seksem taka znajomość, jednak trzeba to życie przeżywać i doświadczać takich okoliczności,a nie roztrząsać i dociekać czy między dwojgiem ludzi dochodzi do zbliżeń czy nie, bo inaczej coś pewnie z nimi nie tak.

            • I z tym się Katarzyno zgadzam, sam jestem przykładem ( nie chwaląc się i nie wchodząc w szczegóły), że można przeżywać relację z drugą osobą bez naruszania 6 przykazania.

            • i ja „gościu”miałam dwie zwykłe relacje z mężczyznami, przyjacielskie, ale mogę o nich mówić partnerzy, bo spędzałam z nimi wiele czasu prywatnie i brano nas za parę. Jeden jest nadal partnerem, bo często się spotykamy i bywamy przy różnych okazjach razem, jednak bez intymności, bo to jasna sprawa i nikt mnie też z tego rozlicza, czy to możliwe czy nie?…

            • dokładnie! ale za taką opinię usłyszałam od xyz, że mam zaburzenia seksualne, a mój chłopak jest kastratem. 🙂 mam mnóstwo kumpli i mężczyzn wokół siebie, z którymi się przyjaźnię. mało tego! moim najlepszym kumplem jest ksiądz! opuszczam to forum na długo.

            • nie, po prostu gość nie użył odpowiednio znaków interpunkcyjnych w swoim pierwszym komentarzu, dlatego tak to odebrałaś. ale łatwo było się domyślić, co ma na myśli. i ty też mogłaś. piszę tak dlatego, że często zwracasz mi uwagę, że dokuczam ludziom w kwestii ortografii i interpunkcji, ale to właśnie ty teraz padłaś tego ofiarą.

    • nie nazywam cię żelazną dziewicą, tylko uważam, że NIE WYSNUWA SIĘ POCHOPNYCH WNIOSKÓW TAK DALEKO IDĄCYCH, Z GŁUPIEGO ŚWIADECTWA, JAKICH JEST TU MASA. proste.

      • Moje uwagi to jedno, słowa gościa i Katarzyny to drugie. Zgodnie z sugestią Arkadiusza G. znikam, przynajmniej na jakiś czas. Teraz denerwować będzie tu kilka innych osób. Jak jest rzeczywiście, wie sama Emma. Szkoda, że tego nie napisała, ale to jej prawo.
        PS Owocnych dyskusji na forum życzę.

  • Emma, piękne świadectwo 🙂
    Widać, że jesteś mądrą, bogobojną kobietą. Tak uważam, po sposobie w jakim piszesz. Podkreślasz, że to wszystko dzięki Matce Bożej, że to łaska, a bez niej nic byś nie osiągnęła. To piękne i dobre.
    Myślę, że jesteś bardzo dobrą, kochającą matką, czułą, troskliwą, roztropną i odpowiedzialną.
    Rozgorzała długa dyskusja, nie chciałabym powielać tematu. Maryja Cię prowadzi, więc wierzę w to i tak mi się wydaje, że nie żyjesz w grzechu.
    A jeśli się mylę, sama doskonale wiesz, co Jezus chce, byś zrobiła.
    Będąc blisko Maryji, jesteś na właściwej drodze. Matka Boża wysłucha Twojej kolejnej prośby, jeśli jest ona zgodna z Wolą Bożą, tylko musisz być cierpliwa. Przed modlitwą pytaj Ducha Świętego, czy intencja w której się będziesz modlić jest właściwa.
    Zachęcam Ciebie do jak najczęstszego odwiedzania Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Jezus bardzo pragnie, byś pokochała go mocniej. Karm się Jego Ciałem, Ono da Ci siłę, w nim jest prawdziwe życie, radość, pokój, błogosławieństwo. Lekiem na depresję jest adoracja.
    Jestem przekonany, że trudności które przeżywasz są właśnie po to, byś zbliżyła się do Jezusa.

    I już nie w temacie, ale chciałbym powiedzieć coś do Tez Ani.
    Wiem, że chcesz pomóc, masz dobre intencje, jesteś tu od bardzo dawna, komentujesz wiele świadectw, ale czasem mam trochę zgrzyt jak je czytam. Łatwo jest kogoś zrazić do kościoła, zwłaszcza osoby małej wiary. A nam tego nie wolno. Przypomina mi się teraz ksiądz Kaczkowski, który w rozmowie z Łukaszem (miał małą kawalerkę, zapraszał znanych ludzi) nie narzucał się, nie był nachalny ze swoimi poglądami, (a miał taką możliwość – tysiące niewierzących ludzi oglądało) ale dał przykład swoim zachowaniem, podejściem do drugiego człowieka, taką miłością, szacunkiem do drugiej osoby, podkreśleniem wartosci tej drugiej osoby, że ludzie niewierzący pisali tak mega pozytywne komentarze, że szczęka opadała.
    A wchodzę na forum NP i czytam jak Ty w 10 komentarzach piszesz o tym samym, tylko w innych słowach. Nie wiem, czy tylko ja mam tego dość? Po co? Raz wystarczy, jeśli ktoś nie chce posłuchać, to powtarzanie tego 10 razy nic nie da.
    Zamiast siedzieć na tym forum, rozwijaj relację z Bogiem. Uwielbiaj, adoruj, dziękuj za to co masz. Staraj się być jak najczęściej z nim. Nie uciekaj od samotność w siedzenie na forum. Bo mam wrażenie, że czasem jesteś tu dla zabicia czasu. Zrób sobie miesięczną przerwę od czytania i komentowania, a ten czas poświęć Bogu. Mimo Twego wieku, w pewnych kwestiach wydaje mi się, że jeszcze nie jesteś gotowa do małżeństwa. Dlatego Pan Bóg czeka. Rozwijaj intymną relację z Jezusem. Naucz się być szczęśliwa ze sobą.
    Zamiast dawać minusa wolałem napisać co myślę.
    Pozdrawiam 🙂

    • Rzeczywiście, jest mnie tu za dużo. Dla wszystkich na forum (i też dla mnie) będzie lepiej, jeżeli przynajmniej jakiś czas mnie tu nie będzie. Jak jest rzeczywiście, wie sama Emma. Szkoda, że tego nie napisała, ale to jej prawo.
      PS Arek, jest tu kilka osób, o dość wyrazistych charakterach. Teraz one będę Cię denerwować. Ja znikam (przynajmniej na jakiś czas). Owocnych dyskusji życzę.

      • Droga Też Aniu ! Chociaż różnimy się w postrzeganiu pewnych spraw, lubię czytać Twoje wpisy, uważam,że każdy ma prawo do swoich poglądów i może ich bronić. Nie ma znaczenia kto i ile razy pisze.

    • Nie podoba mi się sposób w jaki pozbyto się z tego forum „też Ani”. Jeśli komentarze Ani się komuś nie podobają może ich po prostu nie czytać. Nie zawsze się z Anią zgadzałem ale zawsze szanowałem jej zdanie jak zresztą każdego innego Forumowicza. Myślę, że dziś napisano tutaj o jeden komentarz za dużo…i nie był to tym razem komentarz „też Ani”.

      • Przecież nikt się nie pozbył….. Ma wolną wolę, o której tak dużo pisała. Wróci 🙂

      • Nie przesadzajcie, co to w ogóle za określenie „pozbył” -Arkadiusz napisał szczerze co myśli, a Ania się obraziła. Jeżeli jest pewna swoich poglądów niech ich broni.Obrażanie się, unoszenie honorem, fochy to infantylne.

    • Przepraszam, czy ja się kogoś pozbyłem? To była sugestia, nie nakaz, Ania mogła zrobić z nią co chce.
      A tak w ogóle, przecież nie miałem złych intencji. Wojtek sam napisał, że nie zawsze się z nią zgadzał.
      Chciałem zauważyć problem, myślę, że inni też zauważyli…
      Pamiętam taki komentarz, jak Ania napisała coś takiego „przeraża mnie wizja samotnej starości”. To gdzie jest zaufanie do Boga, całkowite oddanie się Jego Woli, radość wynikająca z wiary. Skąd te przerażenie…?
      Ani i nam wszystkim potrzeba silnej, prawdziwej wiary, gotowej na śmierć dla Jezusa, nawrócenia, oddania się Ojcu.
      Owocem tego będzie bezgraniczna radość, pokój, ufność. Przerażenie i lęk znikną.
      O to mi chodzi.

      • ”Przepraszam, czy ja się kogoś pozbyłem?” Piszsząć kobiecie, że masz dość jej komentarzy, że widzisz w jej komentarzach problem dokładnie to robisz. Bardzo nieładnie wykorzystujesz jej samotność, by udowodnić jej, że nie powinna być na forum. Wywalasz kobietę z forum okraszając to obficie pseudoreligijnym, pełnym ”miłosierdzia” sosem. Ciekawe tylko, jak nazwiesz wpisy innych osób, skoro komentarze też Ani były dla Ciebie takim problemem, ze miałeś ich dość.

    • ArkadiuszuG w Twoim wywodzie jest mnóstwo słów, a mało treści. Próbujesz gadać jak ksiądz, a brzmisz jak schizofrenik. Taki jesteś pełen słów Bożej Miłości, a dokopujesz teżAni w sposób co najmniej nieelegancki. Nie mam nic do autorki tego pseudoświadectwa, bo sama do świętych nie należę. Nie twierdzę jednak, że Maryja jest źródłem mojej niemoralności. Prawda jest taka, że historia Pani Emmy naddaje się co najwyżej na scenariusz kolejnego odcinka „Dlaczego ja” albo „Trudnych spraw”, a nie na stronę portalu katolickiego. Pani ma już dwójkę dzieci i raczej ich nie adoptowała, ani nie padła ofiarą niepokalanego poczęcia, więc w platoniczny kolejny związek raczej nie uwierzę.

      • Twój język Nieodpowiednia nie jest zbyt delikatny. Komentujesz wpis Arkadiusza niby w obronie poszkodowanej Ani , a sama nie przebierasz w słowach.

        • Jedno jest przerażające. O życiu Emmy wiele nie wiemy, tyle ile sama napisała. A najwięcej napisała o efektach modlitwy. A w komentarzach główny problem to jej życie osobiste – prześwietlone na wylot. Ty Nieodpowiednia skupiasz się czy dzieci aby z prawego łoża, a ten związek to na pewno sodoma i gomora . Nie bierzecie pod uwagę zupełnie Ty i Tobie podobni,ze modlitwa ma moc i zmienia człowieka, daje siłę do przemiany życia.

      • Dla mnie bardziej nieeleganckie są pani słowa o tym świadectwie niż moje napominanie też Ani.

            • To nie był osąd. To było trzeźwe zwrócenie uwagi na znaczenie słowa partner, za co Ania wyleciała z forum. Dyskusja już się odbyła.

            • Nie, to był klasyczny osąd na podstawie jednego słowa,którego Emma użyła. Poza tym jakie „wyleciała”? Czy obrażanie się na innych za krytykę to cecha dojrzałości? Chce pisać to będzie pisała, nie to nie. Nikt nie ma takiej siły sprawczej by komuś zabraniać czy zmuszać żeby tu był.

            • No wiesz Karina trudno się nie obrazić, gdy czyta się o sobie, że komentarze są problemem, denerwują, a tak najlepiej to żeby ta osoba sobie zrobiła przerwę od forum. To napisał mężczyzna kobiecie? ,W mało elegancki sposób przeprowadził diagnostykę, dlaczego Ania jest sama i jako lek zalecił przerwę w forum. Ja sama bym się obraziła. Przeczytanie o sobie żelazna dziewica też pewnie miłe nie było, choć Agata przekonywała, że nie miała nikogo personalnie na myśli. Jak zauważyło już kilka osób, wielu naprawdę wartościowych forumowiczów stąd odeszło, bo ich komentarze drażniły, bo spotykali się z ciągłą krytyką, bo uznali, ze w sumie tracą czas na i tak zakrzyczane komentarze.

            • Nie da się ukryć, słowo partner jest tak wieloznacze, że Ania miała prawo do swoich uwag, no chyba że udajemy XIX wieczne pensjonariuszki, które nie wiedzą nic o świecie. Partner – słowo modne, które potocznie oznacza towarzysza życia bez formalnych zobowiązań. Taka prawda. Tego jak jest u Emmy nie wiemy, ale używając takiego, a nie innego słowa, dała ona prawo do pytań. Tak, jak Ania pytała – to kim ten partner jest?

        • Arkadiuszu „nam wszystkim potrzeba silnej, prawdziwej wiary, gotowej na śmierć dla Jezusa, nawrócenia, oddania się Ojcu.
          Owocem tego będzie bezgraniczna radość, pokój, ufność. Przerażenie i lęk znikną.” Tak mądrych zgodnych z prawdą i pięknych słów już dawno nie czytałam. Obyś w takim duchu wytrwał do końca swych dni czego szczerze Ci życze. Dziękuje za tak mądre i piękne słowa.

    • Skoro tak promujesz pogląd o tym, że „Bóg w wyobrażeniu judeo-chrzecijanskim nie istnieje” to po co zaglądasz na katolickie forum?

      • Bo tez miałam klapki na oczach i dzięki historii jednej z dziewcząt tutaj one opadły. Pozniej zadałam (tez tutaj) kilka pytań i otrzymałam odpowiedzi, które mnie utwierdziły w opinii.
        Dlatego jestem wdzięczna ludziom na tym forum, bo dzięki nim mam nowe życie.

        • Więc żyj sobie zadowolona, ale nie uszczęśliwiaj tutaj nikogo na siłę swoimi filozofiami.Jesteś wolna jak mówisz i opadły Ci klapki z oczu więc chyba pełna szczęścia – więc po co tutaj jeszcze zaglądasz ?

            • Dziwi,że nie korzystasz ze swojej złotej wolności, tylko nadal krążysz wśród tych,którzy jednak wierzą w Boga.

            • propagowanie ateizmu zapraszamy na inne forum. Tutaj za to dostaje się bana.

            • Pani Ewo…

              Niech moim komentarzem będzie brak komentarza.

            • Każdy sam musi dojrzeć do wyciągnięcia pewnych wniosków.
              Cieszę się, ze powstało to forum. Daje nadzieje tym, którzy jej potrzebują, wtedy kiedy jej potrzebują.
              I otwiera oczy tym, którzy tego potrzebują wtedy, kiedy są na to gotowi.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!

    Zapraszamy

    na rekolekcje internetowe

    ze św. Józefem