Natalia: Wymodlony cud

Chciałabym podzielić się świadectwem o Małym Wielkim Cudzie, jakiego dostąpiliśmy po odmówieniu Nowenny Pompejańskiej. Z mężem od niemal trzech lat staraliśmy się o potomstwo. Czas mijał, a nas nie przybywało. Praktycznie od samego początku większość przyjętych przeze mnie Eucharystii była właśnie w tej intencji – by Bóg pobłogosławił nas darem potomstwa, jeśli uzna, że jest to dla nas słuszne. Po roku zaczęliśmy podejrzewać, że coś może być nie tak, ale nie chcieliśmy się nakręcać, więc cierpliwie czekaliśmy dalej. Po niemal dwóch latach rozpoczęło się leczenie. Problem został dość szybko zdiagnozowany, wyniki były prawidłowe, jednak mijały kolejne miesiące i nic się nie zmieniało. Byłam załamana. Bolała mnie każda kolejna wiadomość o ciąży, zwłaszcza gdy młodzi dopiero co zaczęli się starać o dziecko, bolały mnie kolejne pytania ludzi o potomstwo, tak jakby ich zadawanie miało coś dać, bolały mnie coroczne życzenia rodziny podczas Wigilii… Czułam się trochę jak idiotka stojąca w kolejce, przed którą stale się ktoś wpycha… Ile ja wtedy łez wylałam… Wiem, że to złe emocje, ale chcę się nimi również podzielić (zrozumie je pewnie tylko ten, kto sam przeszedł coś podobnego). Z mężem zaczęliśmy się powoli godzić z tym, że być może nie jest nam dane zostać rodzicami. W chwilach rozpaczy chodziłam na samotne spacery, często wstępując do naszego pobliskiego sanktuarium maryjnego. W październiku ubiegłego roku, podczas jednego z takich spacerów, wpisałam w telefonie hasło „wymodlone dziecko”. Trafiłam na artykuł, w którym trzy małżeństwa dzieliły się swoimi świadectwami o tym, jak w ich życiu pojawiły się dzieci po odmówieniu Nowenny Pompejańskiej, po wstawienniczych modlitwach do św. Rity oraz noszeniu paska św. Dominika. Jeszcze tego samego dnia rozpoczęłam swoją pierwszą nowennę. W tamtym momencie była to dla mnie ostatnia deska ratunku. Co ciekawe, był to 5 października, a więc dzień, w którym wspominamy bł. Bartolo Longo. Dwa dni później obchodzimy święto Matki Boskiej Różańcowej. Czułam wówczas, że to wszystko nie jest przypadkowe. W trakcie odmawiania tej nowenny miałam w sobie dużo radości i siły (kolejne nowenny były już znacznie trudniejsze do odmówienia). Po odmówieniu nowenny kolejne miesiące mijały, a w naszym życiu nic się nie zmieniało. W międzyczasie zaczęłam czytać Pismo Święte (najciekawsze dla mnie fragmenty zaznaczałam kolorowymi zakreślaczami, aby móc do nich wrócić po czasie), ponadto modliliśmy się wspólnie z mężem podczas Godziny Łaski, byliśmy również na mszy z modlitwą wstawienniczą. Radzono nam wówczas, abyśmy zaczęli się modlić wspólnie (wstyd się przyznać, ale przez te kilka lat naszego małżeństwa nigdy się tak nie modliliśmy). Podczas pierwszych dni modlitw, kiedy to modliliśmy się do świętych wzywanych podczas problemów z niepłodnością (m.in. św. Rita, św. Anna, św. Dominik) albo w czasie modlitwy „Jezu, Ty się tym zajmij”, płakałam jak bóbr. Nie byłam w stanie wypowiadać słów modlitw. To były bardzo trudne momenty, jednak teraz wiem, że dzięki nim pojawiło się w naszym małżeństwie coś bardzo ważnego – wspólna modlitwa. Po kilku miesiącach ginekolog kazał mi odstawić leki, z uwagi na konieczność przygotowania do innych badań (do leczenia mieliśmy wrócić za jakieś pół roku). Było dla mnie jasne, że skoro w tym czasie nie zaszłam w ciążę, to tym bardziej nie uda się to bez leczenia. Odstawiłam leki i nastawiłam się na kolejne zmarnowane miesiące. W międzyczasie dopadło mnie przeziębienie, w naszym małżeństwie pojawiły się problemy, w pracy miałam bardzo stresujący czas, więc nawet nie zdziwił mnie brak miesiączki. W zasadzie było to dla mnie czymś normalnym, bo wcześniej moje cykle były nieregularne. Gdy dopadła mnie kolejna infekcja, przed rozpoczęciem brania leków, postanowiłam zrobić test ciążowy. Na nic się nie nastawiałam, w końcu tyle już ich zrobiłam, poza tym czemu niby miało się udać teraz, po odstawieniu leków, skoro wcześniej też się nie udawało. Ku mojemu zdziwieniu na teście ujrzałam dwie kreski (a było to w czasie, gdy modliliśmy się z mężem nowenną do św. Rity). Byliśmy w szoku – szczęśliwi, a jednocześnie przestraszeni, czy aby na pewno wszystko jest ok. Pierwsza wizyta u lekarza i informacja: serce dziecka za słabo bije. Rozpoczęłam wówczas trzecią w życiu nowennę, tym razem o zdrowie dla Dziecka, które noszę pod sercem. W międzyczasie brałam leki na podtrzymanie ciąży, przez kilka tygodni miałam skurcze i bóle brzucha. Bałam się cieszyć z tej ciąży, tak jakby ktoś miał mi ją za chwilę odebrać. Ten strach towarzyszył mi przez większość ciąży, zwłaszcza, że podczas większości wizyt coś tam się lekarzowi nie podobało i było „do kontroli” na kolejnej wizycie. Jakoś tak od samego początku czułam, że to będzie dziewczynka, kiedy więc 22 maja, w dniu gdy wspominamy św. Ritę, lekarz potwierdził moje przypuszczenia, wiedziałam już, jakie będzie drugie imię dla naszej Córeczki. Św. Rita, podobnie jak Dzieciątko Jezus Koletańskie (jego wizerunek otrzymałam czasie, gdy zaszłam w ciąże, ale jeszcze o tym nie wiedziałam) oraz wielu innych wyniesionych na ołtarze, czuwa nad naszą Córeczką już od chwili poczęcia. Przed porodem zaczęłam odmawiać szóstą w swym życiu Nowennę Pompejańską, tym razem o szczęśliwy poród dla mnie i Córeczki, aby nic jej się w czasie porodu nie stało. Dzień porodu wypadł na kilka dni przed zakończeniem nowenny i niestety (po nieprzespanej nocy, kiedy to rozpoczął się poród, a później w następnych dniach, kiedy to nasza dziewczynka płakała z powodów bólu brzuszka, potem w czasie kilkudniowego pobytu w szpitalu spowodowanego żółtaczką Córeczki), nie byłam w stanie jej dokończyć… Do tej pory mam z tego powodu wyrzuty sumienia, w końcu jakby nie patrzeć przerwałam nowennę… Sukcesywnie staram się ją nadrabiać (zaczynam jeszcze w czasie nocnego karmienia, tak żeby odmówić cały różaniec w tym samym dniu).

Dziś, nieco ponad rok po tym, gdy rozpoczęłam odmawianie pierwszej Nowenny Pompejańskiej, nasza Córeczka śpi obok mnie. Urodziła się w niedzielę, chwilę przed godziną 12:00 (wcześniej ile to razy odmawiałam w tym czasie Anioł Pański). Dla nas to cud. Wymodlony cud, ale co istotne, wymodlony nie tylko dzięki Nowennie Pompejańskiej, ale tak jak wspomniałam również dzięki Dzieciątku Koletańskiemu oraz wielu innym świętym i błogosławionym (św. Joachim, św. Anna, św. Józef, św. Rita. Św. O. Pio, św. Jan Paweł II, św. Dominik, św. Filomena, św. Joanna, św. Faustyna, św. Teresa od Dzieciątka Jezus, bł. Bartolo, bł. Zbigniew i Michał).

Z perspektywy czasu wiem, że to wszystko było mnie, nam potrzebne, chociażby po to, aby utwierdzić się w tym, że chcemy być rodzicami (tuż po ślubie wiedzieliśmy, że chcemy mieć dzieci, ale „kiedyś tam”), żebyśmy docenili dar potomstwa, kiedy już się ono pojawi oraz abyśmy zaczęli się wspólnie modlić. Teraz też modlimy się razem, często podczas wieczornego karmienia naszej Córci 🙂 wspólna małżeńska/rodzinna modlitwa, to siła.

W swym życiu odmówiłam póki co sześć Nowenn Pompejańskich. Trzy z nich dotyczyły poczęcia i narodzenia dziecka. Pozostałe trzy odmówiłam w intencjach dotyczących męża, naszego małżeństwa, a teraz już naszej małej rodziny. Na spełnienie części z nich czekam, inne potrzebują dłuższej perspektywy czasu, aby to wszystko ocenić. Każda kolejna nowenna była dla mnie coraz trudniejsza. Podczas wielu z nich pojawiały się problemy, w zasadzie coraz to gorsze… Cieszę się, że nie przerwałam odmawiania nowenn, bo wiem, że to była próba, a czasem wskazówka do tego, w jakiej intencji modlić się kolejnym razem. Żal mi tylko, za tę ostatnią przerwaną nowennę, ale mam nadzieję, że Maryja mi to wybaczy.

Trwajcie na modlitwie, nie poddawajcie się, tam u Góry je widzą. Starajcie się nie buntować (tak, wiem jakie ciężkie), jeśli chcecie, to płaczcie, mówcie Bogu i Maryi otwarcie o Waszych problemach. Oni będą przy Was. Mam nadzieję, że kiedyś i Wy, modlący się, podzielicie się podobnymi świadectwami.

Nowenna pompejańska

na święto KRŚ!

- od 15 sierpnia -

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
50 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Asia
Asia
15.12.19 21:34

Miałam podobnie jak Ty…
Wszyscy wokół zadręczała mnie pytaniami o dziecko, ciążę… nie mogłam tego znieść i ciągle chodziłam z potężnym bólem głowy i wymiotowałam mocno od stresu… Ale cały czas modliłam się Nowenną Pompejańską i chodziłam na Adoracje Najświętszego Sakramentu.
I po kilku miesiącach zaszłam w ciążę.
Teraz modlę się o szczęśliwe rozwiązanie ( pompejanką). Polecam każdemu tę modlitwę. Niech Bóg i Maryja mają was w swojej opiece i chronią:)
Pozdrawiam wszystkich tu !

Natalia
Natalia
17.12.19 03:26
Reply to  Asia

Dziękujemy i wzajemnie, wszystkiego dobrego 🙂
Cieszę się Waszym szczęściem 🙂 kiedy przewidywany termin porodu? 🙂 pamiętaj o świadectwie 🙂

Justyna
Justyna
15.12.19 21:34

Przepiękne świadectwo…

Natalia
Natalia
17.12.19 03:26
Reply to  Justyna

Dziękuję 🙂 wszystkiego dobrego 🙂

Kinga
Kinga
16.12.19 00:07

Jestem teraz w takim momencie w życiu. Nowennę Pompejanską odmawiam ponad rok i dziecka nie ma nadal. Każde słowo które tu przeczytałam O staraniach sprawia ból. Gratuluję cudu I pozytywnie zazdroszczę.

enia
enia
16.12.19 07:23
Reply to  Kinga

Kinga zamów pasek św.Dominika. Ja zamawiałam dla Sylwii , został doręczony ,wysłany do Szwecji i ostatnio dowiedziałam się że dzieciątko poczęte. Był problem z doręczeniem tego paska, komuś się nie podobało

Kinga
Kinga
16.12.19 08:53
Reply to  enia

Mam już pasek św. Dominika od pół roku

enia
enia
16.12.19 08:59
Reply to  Kinga

ufać,ufać,ufać

Beata
Beata
16.12.19 10:10
Reply to  Kinga

mam to samo…z tym ze ja czekam, proszę, błagam i modlę się 7 lat….
nadzieja gaśnie, siły też

Miaura
Miaura
16.12.19 11:38
Reply to  Beata

Moi sąsiedzi czekali powyżej piętnastu lat i się doczekali po 40-tce, poród w lutym 🙂 Modliliśmy się razem. Ludzie nie mają żadnych zasług, ale wierzę, że Panu Bogu podoba się modlitwa w intencji bliźnich i oddanie się pod opiekę Matki Bożej, oddanie swoich otrzymanych darów z powrotem Bogu w czyjejś intencji. Zdecydowanie nie ustawajcie z mężem w modlitwie za siebie nawzajem, walczcie z lękiem, jaki zsyła zły.

Andrzejowa
Andrzejowa
16.12.19 13:38
Reply to  Miaura

Piękne słowa Miauro! Znam trochę małżeństw, które doczekały się potomstwa własnego ( poczętego naturalnie- co dość istotne..) po wielu a czasem kilkunastu latach pożycia. U Boga wszystko jest możliwe- tak mowi Pismo Święte i tego się trzymajmy.
Karol Strasburger na swoje dziecko czekał 72 lata….i się doczekał 😉

też Ania
też Ania
16.12.19 14:15
Reply to  Andrzejowa

Andrzejowa, Karol Strasburger może i tak, ale dla kobiety górna granicą są 42 – 43 lata… Potem już pozamiatane…

Miaura
Miaura
16.12.19 14:26
Reply to  też Ania

Sąsiadka ma 46, moja kuzynka pierwsze dziecko 48 (!), jak widać, nie trzeba być Janet Jackson czy inną jakąś aktorką z masą pieniędzy na farmakologię. Dla Boga NIC nie jest pozamiatane. A zanim powiesz, że to jakieś wyjątki – to coraz częstsze zjawisko. Ale może ja mam inny ogląd (rodzina ginekologów, działających zgodnie z etyką chrześcijańską). Jeśli będziesz mieć problemy, daj znać 🙂

Malena
Malena
16.12.19 15:01
Reply to  Miaura

Oczywiscie,ze dla Boga nie ma nic niemozliwego. Mysle ze tego nikt nie kwestionuje. Sadze tez, ze Bog wiedzial co robi kierujac w taki sposob organizmem kobiety aby matka mogla zostac do max 45 czy nieco wyzej lat, poniewaz nie ukrywajmy ,ze do urodzenia i wychowania dziecka trzeba sily i predyspozycji wynikajacych z kwestii biologicznych.Nie jest tez fajnie bycie branym za babcie czy dziadka. Coraz wiecej ludzi umiera po 60 wiec tez trzeba wziac pod uwage fakt, ile czasu bede na ziemi, czy zdaze wychowac, byc na slubie, zobaczyc wnuki? Chociaz moze nie ma to az takiego znaczenia, bo jesli Bog… Czytaj więcej »

też Ania
też Ania
16.12.19 22:39
Reply to  Miaura

Dzięki Miaura, takie przykłady dają nadzieję.

Karina
Karina
16.12.19 15:08
Reply to  też Ania

Strasburger owszem ma 72 lata,ale matka dziecka ma 35 lat gwoli ścisłości.

Andrzejowa
Andrzejowa
16.12.19 18:03
Reply to  Karina

Dokładnie. Ja napisałam właśnie o nim, bo wiem,że on długo czekał na swoje dziecko, którego nie doczekał się że swoją pierwszą- świętej pamięci- żoną…
Czekał i się doczekał. Czy jego obecna żona również trwała w takim oczekiwaniu nie wiem, nie znam jej wypowiedzi. Nawet jeśli to z racji ilości przeżytych lat jej oczekiwanie byłoby krótsze;-) tak czy inaczej bardzo mi miło z jego powodu, że się w końcu doczekał:-) bardzo poczciwy z niego mężczyzna

Karina
Karina
16.12.19 20:03
Reply to  Andrzejowa

Nie doczekał się ani z pierwszą ani drugą. Był dwukrotnie żonaty. obecna zona to już trzecia, tak więc zaiste godny wzór do naśladowania.

Andrzejowa
Andrzejowa
16.12.19 22:34
Reply to  Karina

Nie wiem skąd pomysł że akurat on miałby być wzorem do naśladowania… (?!) Ten pan jest przykładem tego że niektórym ludziom marzenie o własnym dziecku spełnia się kiedy już po ludzku nie widzą szansy…A innym to marzenie się nie spełnia nigdy. Niezbadane są wyroki boskie

też Ania
też Ania
16.12.19 22:37
Reply to  Andrzejowa

Masz sporo racji Andrzejowa, na logikę tego nie wytłumaczymy. Jedna kobieta zajdzie w ciążę w wieku 18 lat, a druga nie zajdzie nigdy, choć bardzo tego pragnie i też musi żyć.

Natalia
Natalia
17.12.19 03:38
Reply to  Miaura

Witaj Miauro 🙂 znam podobny przypadek 🙂 małżeństwo po niemal 20 latach ślubu (a na pewno ponad 15), w okolicach czterdziestki doczekało się dziecka 🙂

Maja
Maja
18.12.19 00:47
Reply to  Natalia

My już 13 lat staramy się o dziecko i chodź Pan Bóg dał nam siłę aby zostać rodzicami dwójki chłopców których adoptowalismy 5 lat temu to jednak pragnienie poczęcia własnego dziecka jest ogromne. 6 grudnia postanowiłam powierzyć się Maryji odmawiając nowenne. Mam nadzieję że za jej wstawiennictwem Pan Bóg wysłucha moich modlitw.

Natalia
Natalia
17.12.19 03:36
Reply to  Beata

Wiem Beatko, wiem… Ja się za Ciebie modliłam. Za mną modliła się również Irena oraz Katarzyna dlatego czułam, że ja również muszę się za innych modlić. Dziś (tzn. wczoraj) byłyśmy na spacerze z córcia m.in. w naszym sanktuarium, a tam zawsze modlę się za osoby z tego forum. Módlcie się z mężem wspólnie jeżeli starczy Wam sił, wiem, że to dużo daje (jeśli dwóch zgodnie prosi…).

Beata
Beata
17.12.19 08:40
Reply to  Natalia

dziękuję za modlitwę i słowa wsparcia… są mi teraz ogromnie potrzebne :* :* :*

Natalia
Natalia
17.12.19 03:31
Reply to  Kinga

Doskonale Cię rozumiem, sama też tak miałam… Mam nadzieję, że też podzielisz się tu kiedyś podobnym świadectwem. Ja rok temu w adwencie marzyłam o tym, jak pięknie by było być za rok w tym czasie w ciąży i również oczekiwać na rozwiązanie, a tu jestem już po. Życzę Ci tego samego w Nowym Roku :* módlcie się z mężem, z doświadczenia wiem, że szturm do nieba pomaga. Przytulam :*

Beata
Beata
17.12.19 08:41
Reply to  Natalia

dziękuję ;*

Grzegorz
Grzegorz
16.12.19 04:43

To piękne świadectwo pokazuje, że zawierzenie Tej, Która nigdy nas nie zawodzi, prowadzi często trudną drogą. Trwając do końca w tym zawierzeniu wbrew wszelkim przeciwnościom, czasami też wbrew sobie, otrzymujemy dużo, dużo więcej niż się spodziewamy.
Niech Niepokalana błogosławi Waszą rodzinkę.

enia
enia
16.12.19 07:17
Reply to  Grzegorz

Grzegorz zniknąłeś z forum na dłuuuugo, obiecałeś nam coś …..

Natalia
Natalia
17.12.19 03:43
Reply to  Grzegorz

Dziękujemy i wzajemnie, wszystkiego dobrego 🙂
Przyznam, że trudno trwać w takim zawierzeniu, kiedy człowiek co chwilę biega do lekarza a społeczeństwo co chwila bombarduje swoimi „delikatnymi” pytaniami, sugestiami… Ale udało się, nasz szturm do nieba został wysłuchany 🙂

agata
agata
16.12.19 05:02

nie mam z dziećmi nic wspólnego, nie lubię i pewnie nie będę ich mieć, ale niesamowicie cię podziwiam. jesteś bardzo mądra i dzielna, i twój mąż pewnie tak samo. stoczyłaś niesamowitą walkę o siebie i swoją rodzinę. brawo! <3

Natalia
Natalia
17.12.19 03:46
Reply to  agata

Ależ nie ma za co, nic takiego nie zrobiliśmy 🙂 ale dziękujemy za dobre słowo 🙂 mam nadzieję, że już zawsze będziemy tak silni wiarą i wspólną modlitwą, jak do tej pory. To ogromna ochrona dla rodziny, zwłaszcza teraz, gdy małżeństwa są bardzo kruche…
Wszystkiego dobrego 🙂

Paulina
Paulina
16.12.19 11:37

Kilka dni temu wysłałam swoje świadectwo. Nasze przejścia są bardzo podobne. Ja swoje jeszcze nienarodzone dzieciątko zawierzyłam Maryji. Czekamy na rozwiązanie, na naszą Klarę Marię.

Natalia
Natalia
17.12.19 03:49
Reply to  Paulina

Gratulacje! 🙂 czekamy zatem na rozwiązanie 🙂
Ja czekałam ze świadectwem do rozwiązania. Jakoś tak przez większość ciąży towarzyszył mi strach o dziecko, bałam się cieszyć tą ciąża przez długi czas, jakby za chwilę mogło jej nie być. Dzięki Bogu wszystko dobrze się skończyło, mimo początkowych przeciwności 🙂

enia
enia
16.12.19 13:01

Natalko bez wyrzutów, Maryja dokończyła za Ciebie NP.Macie dużo Gości w mieszkaniu, przy Waszej Dziewczynce jest pół orszaku z Niebios.
Niech Wam się zdrowo chowa.
Szczęść Boże!

Natalia
Natalia
17.12.19 03:56
Reply to  enia

Ja też dokończyłam, choć niestety na raty 🙂
My się naprzykrzaliśmy tam u Góry niczym ta wdowa… 😉
Mam nadzieję, że nasza dziewczynka będzie przez całe życie odczuwała te opiekę. W końcu tyłu świętych/błogosławionych „męczyliśmy” o wsparcie i zdrowie dla niej 🙂
A Tobie Eniu dziękuję za informacje o Dzieciątku Jezus Koletańskim. Ono, tak jak św. Rita od początku czuwa nad naszym Dzieciątkiem 🙂

enia
enia
17.12.19 14:27
Reply to  Natalia

skopiowałam
o s.Łucji
Wspomniała, że w kilku rozmowach, które odbyła z ciotką, wyznała jej, że gdy jest zmęczona pracą, nie odmawia różańca do końca, ale zasypia. W odpowiedzi Łucja nie skarciła jej, lecz powiedziała: „Zawsze zaczynaj, a jeśli nie skończysz, Matka Boża dokończy”

Natalia
Natalia
17.12.19 04:11

Dziękuję wszystkim za dobre słowa 🙂 Szczególne podziękowania chciałabym złożyć dla tych, którzy się nas modlili, tzn. dla Irenki, Katarzyny, p. Bogumiły, dla Eni za wszelkie podpowiedzi (mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam). Pamiętam o Was w modlitwach. Modlę się za Was wszystkich obecnych tu na forum. Za mnie się inni modlili więc i ja modlę się za kolejne osoby. Jeszcze odnośnie świadectwa. Dużo takich drobnych znaków towarzyszyło nam po drodze (a to Pismo Święte otworzone na fragmencie o zwiastowaniu, a to błogosławieństwo księdza na kolędzie, wizyty w ciąży w dniach, kiedy wspomina się świętych, do których się modliliśmy). Tak… Czytaj więcej »

enia
enia
17.12.19 08:44

Do wiadomości dla wszystkich. Św.Józef zna sie na komputerach.Poważnie!
Byłam dziś raniutko w aptece, która jest całodobowa, że nie da rade mi sprzedać na receptę bo system zawieszony, czekała ta pani na fachowca w nocy, nie przyszedł.
Poprosiłam sw.Józefa,dusze czyśccowe o pomoc,zanurzyłam we Krwi,Ranach Jezusa komputer,cały system i miałam wychodzić, bo nie działa ,a ta pani niech poczekam bo zaczyna się coś dziać.
Oj działo się , komputer działa,paragon wyskoczył i jak tu nie dziękować Niebiosom.
Dobrego dnia

Dominika
Dominika
21.12.19 18:33

Ja też miałam taki problem. Moje świadectwo wystawione jest 28.11 Dominika:Wiara na 100%, teraz odmawiam kolejną nowennę , nie wiem już którą z kolei, za szczęśliwe rozwiązanie i zdrowe dziecko. Jestem w 17 tygodniu ciąży i teraz mamy problem z tylozgietą macicą. Ale Pan Bóg czuwa, a Matka Boża niesie do niego nasze prośby. Chwała Panu Bogu i naszej Ukochanej Matce!

Natalia
Natalia
08.01.20 09:32
Reply to  Dominika

Właśnie przeczytałam Twojej świadectwo 🙂 nasze historie są podobne. Ja odmówiłam trzy „okołociążowe” nowenny. Pierwsza była o dar poczęcia i narodzenia zdrowego dziecka. Jak dowiedziałam się o ciąży zaczęłam odmawiać nowennę o zdrowie dla dziecka (stwierdziłam że w pierwszej za dużo na raz wymagam i w zasadzie to trzy inywncje a nie jedna), a ostatnia była o szczęśliwe rozwiązanie. Myślałam o tym żeby w czasie ciąży napisać świadectwo, ale niemal cały czas bałam się, że tę ciążę mogę stracić… Długi czas towarzyszył mi strach. Niełatwo nam „przyszła” ta ciąża i drżeliśmy o nasze Dzieciątko. Na szczęście teraz jest już z… Czytaj więcej »

Natalia
Natalia
22.12.19 15:21

Mam pytanie. Od kiedy urodziłam nie byłam na niedzielnej mszy świętej. Mała jest karmiona piersią, z butelki nie chce pić. Wczoraj byłam u spowiedzi (pod stresem, czy się aby mężowi nie obudzi), dziś już wychodziłam do kościoła a ona się obudziła. Idą Święta, mam nadzieję, że będę mogła iść do kościoła na mszę i tu moje pytanie: czy mogę przystąpić do Komunii? Sama nie wiem co robić 🙁

enia
enia
22.12.19 20:34
Reply to  Natalia

Natalko myślę,ze możesz przystąpić do Komunii.To nie było lenistwo z Twojej strony. Natalka pamiętaj jak dziecina Wasza śpi a chcesz wyjść poproś Matkę Bożą troszkę wcześniej aby się zaopiekowała Córką tak jak opiekowała się Jezusem , św.Józefa także proś o opiekę ,chociaż mąż zostaje z dzieckiem.Powiedz Maryi że teraz chcesz iść np do kościoła ma się tak opiekować abyś zdążyła wrócić na spokojnie , tata będzie dumny ze super się opiekuje córką, że mała śpi przy nim, dziecina będzie spała i się uśmiechała, podpytaj później męża. Ja kiedyś tak poprosiłam Matkę Bożą aby popilnowała mi córkę, bo muszę wyjść mam… Czytaj więcej »

Natalia
Natalia
08.01.20 09:35
Reply to  enia

Tak zrobiłam 🙂 zaczęliśmy łączyć spacer z wyjściem na mszę, póki co udało nam się tak wyjść trzy razy 🙂 jest nadzieja 😉
A męża nie pytałaś czy on przykrył dziecko? :)))

Eliza
Eliza
07.01.20 19:39

Tak piękne świadectwo że udostepniłam je na facebooku. Bóg Zapłać i z Panem Bogiem. Niechaj Matka Najświętsza czuwa nad waszą rodziną.

Natalia
Natalia
08.01.20 09:18
Reply to  Eliza

Bóg zapłać za dobre słowo 🙂 od kilku dni mamy gorszy czas, mała bardzo dużo płacze, nie wiadomo z jakiego powodu, nic jej nie pomaga i czasem jestem bezsilna… Takie ciepłe słowa to miód na serce 🙂
Wszystkiego dobrego 🙂

Agucha
Agucha
08.01.20 10:25
Reply to  Natalia

moze skok rozwojowy – moje drugie bardzo inrensywnie je przechodzi a piwrwsze prawie wcale nie mialo ‚objawow’:)

Natalia
Natalia
08.01.20 12:35
Reply to  Agucha

Też mi to przeszło przez myśl. Z brzuszkiem to w zasadzie od początku miała problemy, ale tu chociaż wiadomo o co chodzi a teraz płacze i jest nerwowa nie wiadomo z jakiego powodu. Jak ją karmię i nie daj Boże się wyrwie od piersi, to potem nie chce załapać i jest płacz taki że aż się zanosi. Jeszcze w tamtym tygodniu przekładałam ja z jednej do drugiej w trakcie jednego karmienia a teraz kombinuje z pozami, nie ruszam się, żeby tylko się nie oderwała, bo wiem, że będzie po jedzeniu. W poniedziałek płakała nam cały dzień, spokojna była tylko gdy… Czytaj więcej »

enia
enia
17.01.20 09:40

Proszę pomódlmy się dziś o 15-ej Koronką do Bożego Miłosierdzia w intencji Natalii i jej Rodziny, potrzebują modlitwy

Natalia
Natalia
31.01.20 00:01
Reply to  enia

Dziękuję Eniu, kochana jesteś :* dopiero zobaczyłam Twój komentarz. Na dzień dzisiejszy jest naprawdę dobrze – i z moim mężem, i z córeczką 🙂

enia
enia
17.03.20 16:13
Reply to  Natalia

skopiowałam ze strony W Obronie Wiary I Tradycji Katolickiej Ks. Mirosław Matuszny pisze: Wystaw w oknie obrazek lub figurkę św. Antoniego z Padwy – patrona Lublina oraz krzyż. O 19 stej stań w oknie z zapaloną świecą i różańcem do wspólnej modlitwy. Od dziś począwszy będę szedł pomiędzy 19 stą a 20 stą ulicami Parafii z relikwiami św. Antoniego – naszego Patrona modląc się i błogosławiąc. Uciekajmy się pod opiekę naszego Patrona a jednocześnie niech światło świec będzie dla nas znakiem nadziei. Od powietrza, głodu, ognia, wojny i utraty wiary zachowaj nas Panie. P.S. Jeśli możecie, udostępnijcie. Jeśli chcecie łączyć… Czytaj więcej »

50
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x