Beata: Uzdrowiona z depresji, nerwicy i lęku

Zacznę od tego ze mam 31 lat i jestem dzieckiem DDA. A wiadome że taki człowiek w dorosłym życiu ma problemy sam ze sobą nie akceptowany wycofany i jak wpadnie w jakiś grzech tak pozamiatane.Mam narzeczonego jesteśmy już 8 lat ze sobą że jestem osobą wierzącą zaczęłam mieć wyrzuty sumienia że grzeszymy i się zaczęło depresja nerwica załamanie nerwowe hashimoto to co miałam i co się działo ze mną w środku to tylko Bóg wie.Wszyscy sie odemnie odwrócili.Nie miałam siły rano zwlec się z łóżka chciałam żeby znowu była noc.Patrzyłam na świat i mówiłam że to wszystko jest bezsensowne źyłam jak w piekle.Trwalo to tak kilka lat. Pewnej nocy miałam sen na jawie jakby coś ciągło mnie za ramię.Poszłam do spowiedzi ksiadz sie nademna pomodlił i poczułam ulgę jakby wszystko odeszlo ale niestety tylko na jeden dzień.Chodziłam często do spowiedzi i zawsze jakieś grzechy wygrzebywalam ze swojego życia, msze o uzdrowienie odmawiałam 3 nowenny pompejańskie juz po tygodniu odmawiania poczułam ulgę choć nie odbylo sie bez leków psychotropowych modliłam sie i wierzyłam cały czas ze Bóg mnie z tego wyciągnie.Zawsze szłam ostatnia do komuni bo czułam jak bym miała się przewrócić pociłam się trzesły mi się nogi i czekałam aż szybko ksiadz skończy nic nie rozumiałam nie umiałam sie skupic jakas pustka w głowie.
Pewnego dnia znalazłam modlitwę do sw szarbela ,pisało nowenna która działa cuda wiec postanowiłam ja odmawiac byłam na ósmym dniu chyba i nagle nie z własnej woli napisałam do narzeczonego że nie możemy być razem coś mnie blokuje jeżeli chodzi o ślub choć nie umiałam bez niego żyć wpadłam w lęk i wchodziłam na losuj cytat z pisma św. I Pan do mnie mowil :Źe wiara mnie uzdrowila i jeszcze kilka z nich poszłam do spowiedzi w pierwszy piatek miesiaca, gdy wrocilam do domu poczułam coś dziwnego na piersi Pan Jezus włożył we mnie ręce odeszło ode mnie wszystko.W niedziele poprzez czytanie uświadomił mnie ze mnie uzdrowił zebym sie nie bala bo faktycznie tak bylo.Nie wiem co mam robić jakie podjąć kroki w związku z narzeczonym faktycznie miałam mętlik w głowie nie jest dla mnie dobry lubi pic ale ciężko mi też bez niego.
Choć nie jest mi łatwo i przychodzi bunt zwątpienie to wiem że bez Boga człowiek sobie w życiu nie poradzi zawsze trzeba trwać w modlitwie do samego końca.

Msza Święta

25 GRUDNIA 2019

w Pompejach

Taniej aż

o 50%!

18
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
 
smilegrinwinkmrgreenneutraltwistedarrowshockunamusedcooleviloopsrazzrollcryeeklolmadsadexclamationquestionideahmmbegwhewchucklesillyenvyshutmouth
9 Wątki komentarzy
9 Wątki z odpowiedziami
14 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
14 Autorzy
Małgorzata 3KatarzynaUlaagataKasia Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Anonim2
Gość
Anonim2

Nie rozumie dlaczego zerwala Pani z narzeczonym? Byl przeciwny zawarcia zwiazku w kosciele? Chcial cale zycie zyc na kocia lape? Bo jesli tak to miala Pani racje, ze sie z tego dna grzechow wygrzebala! Glowa do gòry, jest o wiele latwiej zyc z Chrystusem, a bardzo trudno bez Niego. Jak powiada ojciec Glas nie ma terenòw neutro- tam gdzie nie ma Boga tam jest Szatan.

Eliza
Gość
Eliza

Mam dokładnie takie samo zdanie. Żaden związek nie jest wart trwania w grzechu ciężkim i utraty więźi z Bogiem oraz zbawienia! Naszczęście dobry Bóg przebacza jeśli tylko powrócimy na właściwą drogę.

agata
Gość
agata

kto nie rozumie?

Elżbieta
Gość
Elżbieta

Beatko Czytam Twój wpis i mocno się zastanawiam, jak ująć w w słowa to, co chce Ci przekazać. Otóż mam przed sobą młodą zagubioną kobietę, która czuje się bardzo samotna i jak powietrza potrzebuje do przeżycia drugiej osoby . I to jest dla Ciebie priorytetem . Tak naprawdę popatrz : do życia i do przeżycia potrzebny jest Bóg i niedobrze się dzieje, gdy na Jego miejscu stawiamy człowieka. Choćby najlepszego. Bo żaden człowiek nie sprosta temu zadaniu . Piszesz o swoim narzeczonym…jesteście już 8 lat…to bardzo długi czas. Przemyśl, czy ten człowiek rzeczywiście chce Twojego dobra ? Dlaczego jeszcze nie… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

Coś pięknego Elu ❤

agata
Gość
agata

ja też, jakoś parę miesięcy po nawróceniu, zapadłam na nerwicę… i teraz, choć jestem po farmakoerapii i żyję bardzo blisko Boga, zastanawiam się, dlaczego mi się to przydarzyło.
A Tobie, autorko, życzę powodzenia i trzymam kciuki. Żaden facet nie powinien robić takich rzeczy kobiecie.

Ewa D.
Gość
Ewa D.

Beato, skoro już masz masz wątpliwości, że Twój chłopak nie jest dla Ciebie dobry lubi pić, to próbuj zapomnieć i zrezygnuj z Niego. W małżeństwie może być tylko gorzej. Wiem, to nie reguła, ale statystki mówią same za siebie. Skoro Bóg dał Ci laskę wyjścia z tylu przykrych dolegliwości, to znaczy, że jest z Tobą. nie poddawaj się i trwaj w modlitwie i uwielbieniu Boga…On Cię poprowadzi!!! Pozdrawiam!!!

Maria
Gość
Maria

Beatko, jeżeli Twój chlopak lubi pić i nie jest dobry dla Ciebie to nie planuj z nim życia. Nie warto wiązać się z takim człowiekiem, bo nic dobrego z tego nie będzie. Serdecznie pozdrawiam.

też Ania
Gość
też Ania

Beatko, pod innym świadectwem toczy się podobna dyskusja. Jeżeli ten człowiek nadużywa alkoholu, nie wiąż się z nim. Idź na spotkanie Al. Anon dla bliskich alkoholików i posłuchaj jak wygląda rzeczywistość życia z alkoholikiem. My naprawdę nie piszemy takich komentarzy żeby zrobić komuś na złość. My wiemy jak to jest mieć wśród bliskich osobę uzależnioną. Ciągłe kłamstwa, agresja, niepewność – to życie z alkoholikiem w pigułce. Moja sytuacja i tak jest komfortowa bo alkoholikiem nie jest mój mąż (jestem panną), rodzic ani rodzeństwo, tylko brat mamy. Nie chcę tu pisać o szczegółach, ale nie raz byłam świadkiem jak ten potężny… Czytaj więcej »

agata
Gość
agata

ale, Aniu, twoje komentarze są zawsze super i mnie zawsze podnosiły na duchu, a niektóre kobiety tylko człowieka dołują i wszędzie widzą złego.
twoja mama też ma nerwicę i już ma się lepiej, prawda?

też Ania
Gość
też Ania

Cześć Agata, Dziękuję za dobre słowo. Tak, u mojej mamy jest bez porównania lepiej. Mama zna mechanizm swojej choroby, nauczyła się pracować ze swoim organizmem. A jak u Ciebie? Pozdrawiam Cię serdecznie.

agata
Gość
agata

odstawiłam dwa miesiące temu antydepresanty i już nie jest tak bajecznie, ale po stu tysiącach modlitw i szóstej już, pompejance (tym razem za mojego chłopaka), jest o wiele, wiele lepiej. wciąż czasem mi ciężko, ale staram się nie poddawać. jak twoja mama pracuje ze swoim ciałem?

Ewuś
Gość
Ewuś

Jestem żoną alkoholika. To ciężki kawałek chleba. Tak to jest, że często corki alkoholikow wybierają na męża przyszłego alkoholika. Ja tez tak zrobiłam. Nie bede ci radzić, bo Ty sama dojdziesz do tego jak postapić. Z Panem Bogiem.

irena
Gość
irena

Ewus muj tato tez pil i to bardzo ,wtedy nazywalo się to ze jest „pijakiem”.

Anna
Gość
Anna

Bardzo mi to przypomina siebie sprzed kilkunastu lat. Chodziłam z chłopakiem nieco ponad 9 lat i coraz gorzej się czułam, że nie zmierzamy do ślubu a lata lecą. Kiedyś gdy wyszłam po zmroku z jego domu płakałam idąc ulicą, wpatrywałam się w niebo i nie wiem czy w myślach czy słowami z serca powiedziałam do Pana Boga: jeśli nie podoba ci się ten nasz związek, to zmień to, bo ja sama nie potrafię, zabardzo jestem zakochana. Dodałam jeszcze, choćbym miała bardzo cierpieć, chcę żeby było tak jak ty Panie Boże chcesz. No i się pozmieniało. Długo cierpiałam po rozstaniu, żałowałam,… Czytaj więcej »

Ula
Gość
Ula

Beata, jak przeczytałam Twoje świadectwo to zinterpretowałam je tak, że Bóg cały czas o Ciebie walczy i za każdym razem Ci pokazuje, abyś zerwała ten związek. Kiedyś, jeszcze tak niedawno, byłam w dziwnym związku (z osobą prawdopodobnie z narcystycznym zaburzeniem osobowości – związki z takimi osobami bardzo wyniszczają). Mam 35 lat, jestem sama i nie żałuję decyzji o rozstaniu, choć nie mówię, że jest łatwo. Poszukaj dobrych materiałów w internecie o toksycznych relacjach (ja w ten sposób potrafiłam zakończyć kontakt z byłym).
Możesz być osobą współuzależnioną i manipulowaną przez narzeczonego. Potrzebujesz wsparcia, bo trudno będzie Ci wyjść z tej relacji samej.

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Wszystko się zgadza Ulu i najpierw trzeba pomóc sobie samej. Kłopot jednak w tym, że dużo dziewczyn i kobiet boi się być same i z uporem tkwią przy pijakach lub uzależnionycg od czegoś innego chłopakach. A potem jest końcu ten wymuszony jest ślub i dopiero tragedia się zaczyna.

Jak się ktoś sam nie przewróci, to nie posłucha innych, bo myśli, że te rady to z zazdrości, albo jemu się uda zmienić bieg zdarzeń. Im ktoś młodszy, tym słabiej nastawiony do rad starszych i doświadczonych życiem.

Małgorzata 3
Gość
Małgorzata 3

Beato, w Twoim problemie jest taka chęć ucieczki. DDA tak tez mają, że gdy juz sa wyczerpani, gdy mają juz dość, albo możliwość odejścia od toksycznej rodziny to wpadają wprost do takiej samej…
Do narzeczonego (tak myślę) ciągnie Cię tylko przyzwyczajenie i właśnie to, ze nie chcesz być sama.
Dlatego nie idź do niego na siłę. Nie spiesz się, cierpliwie poczekaj, przyjmij spokojnie samotność , módl się nadal z wielką ufnością. Maryja pokaże Ci drogę.
I za byłego narzeczonego tez sie módl, by wyszedł z nałogu.
Serdecznie Cię pozdrawiam smile