Małgorzata: Lęki

Chciałam podzielić sie świadectwem z mojej pierwszej litanii. O jej mocy słyszałam od dawna, zawsze jednak myslałam, że jest to niewykonalne. Jestem samotną mama dwójki dzieci, teraz już duzych🙂sama je wychowuje, sama zawsze z nimi jeździłam wszędzie, nie było dla mnie rzeczy niewykonalnych, nie miałam strachu. Sama przeszłam kilka operacji, a niedawno leczenie nowotworowe Mamy (wiec szpitale, chemia, naświetlania). I nigdy nie czułam lęku, zawsze dawałam radę. Nawet jak maz mnie zdradził w czasie ciąży i nie chciał być z nami, mialam depresję, ale nigdy leków nie. W ubiegłym roku w kwietniu zmarła Pani, która sie opiekowalam. Wieczorem nie bylam w stanie wstac z łóżka, dzieci wezwały karetkę. Okazało sie, że to żadna choroba, jak myślałam tylko lęki. I zaczęło sie. W ciagu kilku miesiecy zmarło kilka bliższych lub dalszych moich bliskich. Ja brałam leki, zmieniałam lekarzy i leki i nic. Nie potrafilam ani wytlumaczyc sobie, co to jest, ani nic zrobić. To było do mnie zupełnie niepodobne. Nic mnie nie cieszyło, bywały dni, ze bez dodatkowych tabletek nie bylam w stanie wyjść z domu. Najgorsze, ze do tej pory nie potrafię określić, co to było, czasem jest. Nie wiem. I wtedy pomyślałam, ze jak nie pomoże mi Matenka, to kto. I tak zaczelam swoją pierwsza nowenne w październiku ubiegłego roku. Lęki miałam. Ale wierzyłam, ze tylko Maryja może mi pomóc. Pod koniec czesci dziekczynnej juz czułam sie lepiej. Po skonczeniu nastąpiła poprawa. Biorę leki (ale w końcu dzialaja), ale nie musze dodatkowych przeciwlekowych. W wigilie zaczęłam druga ,.w sprawie adopcji Dziewczynki, która sie opiekuje. O to, co.mam zrobic. Chwała Panu, Maryjo dziękuję z całego serca i proszę o calkowite uzdrowienie

Hematytowa

dziesiątka

różańca - brelok

>

Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!