Marlena: Ratowanie małżeństwa

Z mężem jesteśmy 3 lata po ślubie, problemy rozpoczeły się na 6 miesięcy przed planowanym ślubem. Mąż, wtedy narzeczony zaczął uciekać z domu na kilka dni po kłótni, które były o błahostki. Usprawiedliwiałam go, że to taki stres przed ślubem, że ma wątpliwości bo to poważna decyzja itd. Jeszcze tydzień przed ślubem nie byłam pewna, czy do ślubu dojdzie, bo narzeczony zaczął „szaleć”. Jednak jakimś cudem doszło do tego ślubu. Ślub wzieliśmy 25.06.2016. Już w dniu wesela, zamiast cieszyć się szczęściem ze mną, swoją uwagę skierował na kolegów. Ponownie, usprawiedliwiałam go, że to wesele, że dawno nie widział przyjaciół i chce się nimi nacieszyć. do dnia 26.04.2019 Było to małżeństwo przemocowe, ze strony małżonka, 4 razy była u nas policja, bo mąż mnie dusił, straszył, że obleję wrzątkiem. Oczywiście twierdząc, że on jest ofiarą, a ja jestem wszystkiemu winna i że go biję. kompletnie nie potrafił przyznać się do winy, a każda próba rozmowy kończyła się ucieczkami z domu na ok. tydzień lub 2 tyg. Oczywiście przepraszałam go, za jego winy, tylko po to, żeby wrócił do domu i jakoś się nam żyło. Problemy były zamiatane pod dywan, bo każda uwaga pod adresem męża wywoływała w nim agresję i ucieczki z domu. Kulminacyjnym momentem był dzień 25.04.2019, kiedy to mąż rzucił moim telefonem o ścianę, po raz kolejny, uciekł z domu znów zrzucił winę na mnie, że to ja jestem agresywna itd. Jakimś cudem spotkaliśmy się pod jego pracą jakoś się dogadaliśmy miał wrócić wtedy do domu i przegadać sprawę. Niestety, mąż zajął się kolegami (przez całe małżeństwo mąż wychodził z kolegami co 2 dzień), zamiast z pracy poszedł na dyskotekę i wrócił o 5.30. Zmęczona całą sytuacją, stwierdziłam, że muszę wyjechać od męża, żeby on zrozumiał swoje błędy.
Od tamtej pory mąż w akcie zemsty, wypowiedział mieszkanie, zmienił zamki (wszystko bez mojej wiedzy i poinformowania mnie). Nie odzywałam się ok. 10 dni, po czym wznowiłam kontakt, bo czułam, że coś dzieje się nie tak. Oczywiście kontakt był tylko mailowy bo mąż czuł się pokrzywdzony. Wypisywał różne nieistniejące rzeczy (robił podkładki pod rozwód) po to tylko, żebym znów brała winę na siebie i przyznała się do rzeczy, które on sam mi robił. 20.05.2019 pojechałam do męża do mieszkania, żeby się pogodzić i ustalić co dalej. Doznałam szoku, zamki zostały wymienione. Musiałam tułać się po obcych ludziach bo mąż nie chciał mnie wpuścić do domu i nie pozwolił mi odebrać swoich rzeczy. Dowiedziałam się, przez maila, że złożył pozew rozwodowy i go opłacił. Byłam w szoku. Prosiłam, błagałam, namawiałam na terapie mąż nieugięty. Przez ostatnie lata zajmowałam się tarotem, kartami klasycznymi i wróżyłam sobie na własne potrzeby. Nie wiedząc, że tym samym wpuściłam Złego do naszego związku i małżeństwa. Kiedyś w złości i w kłótni przeklełam dzień, kiedy poznałam swojego męża. Zrobiłam to pod wpływem złości i nieświadomości. Dopiero kilka dni temu, doszło do mnie co zrobiłam (działanie Ducha Świętego). Po nieudanym pojednaniu z mężem wróciłam do rodziców i zaczełam szukać informacji jak „rzucić na męża urok”. Tak wpadłam na nowennę Pompejańską. Wszystko poszło za ciosem, spowiedź, mszę Św., przyjmowanie Komunii Świętej. Rozpoczełam swoją nowennę 31.05.2019. obecnie jestem na 43 dniu. W czasie błagalnej części działy się różne rzeczy. Diabeł szalał jak opętany. Myliłam się w modlitwie i przez 17 dni zamiast „teraz i w godzinie śmierci naszej.amen” mówiłam „teraz i na wieki wieków.amen”. Do tego przyszły kurierem, moje rzeczy od męża, mój kontakt z nim całkowicie się urwał, a wcześniej pisał do mnie z nienawiścią. W trakcie nowenny, przez działania złego ducha spadł obrazek z Komunii Św. z obrazkiem Jezusa i 2 dzieci (chłopca i dziewczynki). Do tego ciągłe kłótnie w domu rodzinnym, raz mój brat wyskoczył do mnie z taką nienawiścią i wyrzutami co do mojego małżeństwa i męża, kolejnym razem jak przyszłam ze Mszy Św. brat śmiał się, że chodzę do Kościoła i się modlę bo i tak mój mąż do mnie nie wróci. Do tego ciągłe złe sny jak mąż mnie zdradza lub umiera. Na początku Nowenny będąc w pół śnie usłyszałam głos który mówił „Pod Twoją obronę”, a następnie „Nie martw się wszystko będzie dobrze”. Byłam w szoku, bo nie znałam tej modlitwy na pamięć, więc nie mogłam jej sama wyrecytować. Podejrzewam, że był to mój Anioł Stróż i nawiedziła mnie Matka Boża. W kolejnych dniach, przyśniła mi się twarz Jezusa i Krzyż. A kolejnym razem jak prosiłam o znak, czy jest szansa na ratunek dla mojego małżeństwa, przyśniło mi się, że otrzymuję wiadomość na kartce od Matki Bożej „Przeciw Próżności. Nie wszystko stracone, wszystko da się jeszcze uratować. Wołaj o pomoc a doznasz Łaski”. Będąc na 25 dniu nowenny, części błagalnej pojechałam do męża, żeby go uprosić o szanse i pojednanie. Usłyszałam, wiele przykrych słów, nienawiść, to że byłam lekcją życia dla niego, że dzięki mnie wie, jakiej dziewczyny teraz nie szukać. Dziękował Bogu, że się ze mną rozstał i że nie mamy dzieci. Pojechałam znów do domu rodzinnego odległego o 300 km. Rozpłakana i pogodzona, że to koniec na drodze na autostradzie, zobaczyłam Bilbord z Panem Jezusem „Jezu, ufam Tobie”. Stwierdziłam, że jest to znak, żeby Mu dać pozwolić działać według jego Woli, żeby Mu Zaufać. Potem kilka dni temu, męża kuzyn zadzwonił do mnie i powiedział, że mój mąż powiedział mu, że on wie, że go kocham, ale on marzy o kobiecie, która go pokocha, ale da mu zupełną wolność w związku i że nie będzie taka toksyczna i chora psychicznie jak ja. Dodał do tego, że „nie ma takiej siły, żeby on wrócił do mnie”, że chcę rozwodu i że nie wycofa pozwu.
Do znajomych piszę wiadomości, że musi się rozwieść, żeby być szczęśliwym. Właśnie 2 dni temu dotarł do mnie pozew rozwodowy. Dodam, że jest to stek kłamstw pod moim adresem, kompletnie nic w nim nie jest zgodne z prawdą, a ze mnie zrobił chorą psychicznie zazdrośnicę i przemocową osobę. Załamałam się. Nie poddaję się i dalej Odmawiam Nowennę Pompejańską. Odmówiłam już 1 Nowennę rozwiązującą węzły w intencji naszego małżeństwa, Teraz odmawiam 2 w tej samej Intencji. Jednocześnie odmawiam drugą nowennę Pompejańską w intencji uwolnienia mojego męża od działania złego ducha, czystości serca i myśli i jego nawrócenia (obecnie 6 dzień). Odmawiam równocześnie od prawie 2 miesięcy Egzorcyzm przez Sakrament Małżeństwa. Jest obecnie bardzo źle, przestaję widzieć nadzieję na powrót męża, sytuacja jest kiepska. Modlę się też modlitwą „Jezu ufam Tobie”. Prosiłam ostatnio o jakiś znak nadziei na zmianę sytuacji i na spacerze znalazłam po opłatku Kopertę z wizerunkiem Bożego Narodzenia. Wierzę, że Matka mnie nie opuszcza, że są widoki na zmianę, tylko, że w obecnej sytuacji na ten moment ich po ludzku nie ma. Proszę o wsparcie w modlitwie za małżeństwo Marleny i Jana.
Bóg zapłać Amen.

  • A ja napiszę tak. Chcesz żyć i być zdrowa, to uciekaj od tego człowieka jak najdalej. To jest typowy psychopata i narcyz. Poczytaj w internecie co to za typ. Chce rozwodu, to się na to zgódź, tylko i wyłącznie z jego winy. ciesz się, że nie macie dzieci, bo to byłaby tragedia. Kobieto, przed ślubem już było źle, a Ty myślałaś, że go zmienisz! Takich typów się nie zmieni, zresztą żadnego człowieka się nie zmieni. Już jest po fakcie, wyszłaś za mąż, to teraz zrób wszystko, żeby jak najszybciej odbył się rozwód. Proś Boga i Matkę Najświętszą o rozeznanie i pomoc. Jak najdalej od tego człowieka, bo Cię wyniszcza. Jesteś młoda, ucz się, pracuj, żebyś nigdy nie była zależna od żadnego faceta. To jest Twoje życie, i to Ty decydujesz z kim i jak żyć. nie proś, nie błagaj. Chcesz żeby Cię zabił w amoku i nienawiści. Jest chory, posiada zaburzenia psychiczne, a Ty wybaczasz! Robi z siebie ofiarę, a winę zrzuca na Ciebie. Opamiętaj się kobieto. Uciekaj, dopóki możesz i masz siłę. dasz radę! Wynajmij mieszkanie, pracuj i żyj. Z Panem Bogiem

  • Dziewczyno daj sobie spokój z tym psychopatą, ewidentnie widać że nie ma szans na uratowanie tego małżeństwa. Facet nie ma zielonego pojęcia jak być dobrym mężem, jak ktoś woli imprezy z kumplami w ogóle nie powinien się żenić.

  • Ja w tym swiadectwie widze jedno. Bardzo zblizylas sie do Boga a to jest najlepsze co moze nas w zyciu spotkac. Dobrze ze Duch Święty pokazal Ci jakie grzechy popelnilas i jak to wplynelo na Twoje zycie. Co do spraw ludzkich – jesli maz Cie bije- separacja. Na rozwod sie nie zgadzaj bo on jest wbrew naukom Jezusa. Ale separacja do momentu poprawy zachowania malzonka jak najbardziej. Zaraz tu napisza ze jak to mloda dziewczyna a ma zyc w separacji i czekac az facet nabierze rozumu blablablabla.. Tak! Takie trwanie i czekanie moze sie samouswiecac. A przeciez o to w zyciu chodzi zeby z czysta dusza wejsc do Krolestwa Bozego.

    • JAka separacja????? U mnie też była separacja.psychopata się cieszy I śmieje Z tego!!! I NISZCZY ZABIJA DALEJ.DLA NIEGO SEPAETACJA JUŻ TERAZ JEST NIE MA ZNACZENIE CZY NA OAPIERKU OD JSKKIEHOS KOLESIA Z SADU CZY NIE .ON CHCE JUŻ ROZWODU.MA GDZIEŚ SEPERACJE! TO PSYCHOPATA! ROZMAWIAŁAM Z KSIĘŻMI NAUKA KOŚCIOŁA ITD .POWIEDZIELI WSZYSCY JEDNO CZŁOWIEK UMYSŁOWO CHORY. CZEKASZ ŻEBY CIĘ POZBAWIŁ ŻYCIA? I MIELI TACJE BO JA TEŻ SIĘ NIE HODZILAM NA ROZWÓD! ZNISZCZYŁ MNIE PSYCHICZNIE A TERAZ SPRAWA ROZWODOWA TO NISZXZY JUŻ NA 100 PROCENT I JEMU TO RADOŚĆ PRZYNOSI .KŁAMSTWA TO JEST JAK TLEN U NIEGO …..

      • Marleno jestes blisko Boga, a to uchroni Cie rzed kazdym zlem. Modl sie o Dary Ducha Swietego. Nie daj sie krzywdzic ale nie poddawaj sie w modlitwie i nie ustawaj. Dostalas przekaz „wszystko bedzie dobrze” to znaczy ze tak bedzie i jest to warte więcej milion rad innych ludzi. Jestes wspaniala kobieta, silna, dzielna. Daj sobie szanse przebrnac przez to z Bogiem i nie zgadzaj sie na rozwod.

  • Mogę powiedzieć że 10 lat bo 3 juz mieszkamy osobno przezylam pieklo tez byly modlitwy psycholodzy rekolekcje rodzina z jego stronu niestety toxyczna .modlitwy różne. Rekolekcje różne. PŁACZ ROZPACZ….I 1 rada – możesz się nie zgodzić to jest człowiek chory Z zaburzeniami psychiatrycznym , I nikt go nie zmieni.poki nie masz DZIECI dowiedz się mimo sprzeciwu SWEGO przekonania bo ślub wiara itp było to samo.mam DZIECI I teraz to jest PIEKŁO ROZWODU!!!!! NIE ŻYCZĘ NIKOMU TEGO Z CHORYM CZŁOWIEKIEM MAJĄC DZIECI.!!!!!!
    Mimo WIARY I wiedzy przekonania że nie ma w tym mojej winy załapałam Z decyzją…..I żałuję.tyle mogę powiedzieć.oszxzedzisz sobie kilka lat życia może o wiele więcej póki nie macie DZIECI. Uwierz że potem to jest Z CHORYM CZŁOWIEKIEM bitwa o DZIECI o wszystko !!!!! TO wykańcza mnie ….każdy kto przeszedł przez piekło Z takim CHORYM CZŁOWIEKIEM wie co mówię. To nie twoja wina we Z rozwód jak najszybciej póki nie ma wspólnoty majątku DZIECI itp potem będzie koszmar!!!!

  • To chory, toksyczny człowiek ,bez nadziei na przyszłość, On się nie zmieni,co najwyżej pociągnie Cię w dół. Szkodą młodych lat, szkoda czasu. Ratuj się. Z Bogiem zwyciezysz, ale bez tego człowieka……Małżeństwo takie może być unieważnione .

  • Marlena, zachowanie Twojego męża świadczy o chorobie lub zaburzeni psychicznym. Jeśli nie macie dzieci i opowiesz swoją historię księżom w Kurii Diecezjalnej do której należysz, sami Ci zaproponują możliwość rozwodu kościelnego. Może to Matką Bożą miała na myśli że wszystko będzie dobrze, bo zostaniesz uwolniony od potencjalnego mordercy. Widzisz, co się dzieje naokoło, ilu wydawałoby się normalnych mężów, pod wpływem swoich emocji zabija dziecko, dzieci i/lub żonę. Powiedz Panu Bogu że Ty chcesz żyć na Jego chwałę i żeby wyciągnął Cię z tej trudnej sytuacji. Ale Twoje działanie jest konieczne też, nie rozpaczaj bo Twój mąż ma z tego satysfakcję. Jesteś umiłowaną córką Boga, głowa do góry. Przygotuj się do rozprawy rozwodowe, napisz na kartce jak wasze małżeństwo wyglądało z Twojego punktu widzenia. Szczerze i bez usprawiedliwienia męża. Powiedz do siebie: dość, nie będę zakrzyczaną przez niego, zastraszoną kobietą. Mam swój rozum i godność. Walcz o siebie i swoje dobre imię. Masz również wszystkie argumenty na to, żeby uzyskać rozwód kościelny z powodu tego, że twój mąż nie nadaje się nie dorósł do roli odpowiedzialnego męża i ojca rodziny. Jeśli sama nie czujesz się na siłach, poproś mamę lub przyjaciółkę, kuzynkę o pomoc. Pozdrawiam i ściskam serdecznie. ❤️

    • Nie ma czegoś takiego, jak rozwód kościelny, można jedynie stwierdzić, że małżeństwo od początku było niewazne

      • Jakiś pan w czerwonej czapce zastąpi kogo???? Niby??? NIKOGO.kolezanka pod presją byłego już PANA meza jest W tym życie KOŚCIELNYM I doświadcza SZOKU!!! którego nigdy nie znała . Dodam że to osoba od lat szkolnych udzielająca się w różnych organizacjach kościelnych oazach itp później Z przyszłym mężem teraz kilka lat po rozwodzie cywilnym I koszykarze jaki przeszła przeżywa 2 koszmar ! Tzw rozwód kościelny.zachowanie panów biskupów to jak zachowanie króla do poddanego .jest to też osoba bardzo wykształcona na stanowisku I żeby taki pasibrzuch robił Z niej śmiecia sobie na to nie pozwoli.i znajdą się tu obrońcy przeciwnicy to normalne.zachowanie tych panów podobno katolików NIC nie ma wspólnego z wiarą 10 przykazanami tam się też liczy tylko Money Money Money niestety.i tak,, BÓG,, ,,DAJE,, ROZWÓD KOŚCIELNY- TO PARANOJA JAKAŚ.

  • Przykro to pisać i wiem, że może to boleć, ale Twój mąż prawdopodobnie ma zaburzenie osobowości lub nawet jest psychopatą. Masz syndrom ofiary, jesteś osobą współuzależniona w toksycznej relacji. Cała Twoja opowieść przypomina mi małżeństwo w bliskiej rodzinie. Tak w przypadku doprowadzenia do ślubu za wszelką cenę mimo że działo się już źle, jak i problemów w małżeństwie, zachowań typu zrzucanie winy na ofiarę, przepraszanie za nic, agresja wobec prób rozmowy , krytycznej uwagi, czy propozycji terapii. Oni mają dzieci, kobieta jest bardzo stłamszona, smutna, traci grunt pod nogami i pewność że może myśleć logicznie. Została w dużej mierze zniszczona. Masz sakrament tak jak i ona, to jest zobowiązanie dla nas katolików , ale musisz się zdystansować do całej sytuacji, postarać odzyskać trzeźwość myślenia w sensie usunięcia emocji w spojrzeniu na męża i waszą relacje. Jesteś ewidentnie krzywdzona. Poszukaj w internecie na temat takich toksycznych związków, otworzą Ci się oczy w czym uczestniczysz. Bardzo Ci współczuję, rozumiem Twój ból, Twoje pragnienie ratowania małżeństwa ale z tym człowiekiem jest to niezwykle trudne. Nie wiem nawet czy nie masz podstaw do unieważnienia małżeństwa. Jestem osobą wierząca, praktykujaca i konserwatywna, ostatnią do namawiania do rozwodu. Dobrze że się modlisz, módl się by Maryja pokierowała tym wszystkim bez względu na zakończenie, by dała Ci siłę. Oczywiście módl się też dalej za męża. Z Bogiem!

  • Przez 6.5 roku nie wiedziałam z kim ja jestem i z kim żyję. Przy odmawianiu 2 NP przez przypadek, zaczełam ogładać filmiki na yt odnośnie manipulacji, narcyzmu i o psychopatach. W taki sposób dopiero oczy mi się otworzyły, bo tak miałam mocno sprany mózg. Na tym forum, dzięki Wam utwierdziłam się jeszcze bardziej, że to psychopata. Moje małżeństwo już nie istnieje, prócz istnienia jego na papierku. W czasie 1 NP wszystko się podomykało, nie mamy kontaktu, ani nie mieszkamy ze sobą. Nie mniej jednak, modlę się za niego i jego rodzinę (w jego rodzinie same rozwody, choroby psychiczne i nawet morderstwo) o wielu dopiero dowiedziałam się po ślubie. Zawierzyłam małżeństwo i męża Bogu i Matce Przenajświętrznej. Będzie tak jak Bóg zechce. Wiem, że Bóg jest wszechmogący i może wszystko, nie ma dla nego rzeczy niemożliwych. Dalej będę trwać w modlitwie i czekam na rozwój sytuacji. Niech się stanie wola Nieba. A jeśli mogę prosić, to proszę zmówcie chociaz 1 zdrowaś w intencji mojego małżeństwa i męża. Jestem z tych osób walczących, będę walczyć do końca. Bóg zapłać wszystkim forumowiczom. Z Bogiem.

    • Niech zgadnę. Przed ślubem cały czas współżyliście i być może nawet mieszkaliście (Twoje słowa o ucieczkach z domu, pewnie Waszego wspólnego już domu). Jeśli tak to niestety przez to już w okresie narzeczeństwa straciłaś obiektywizm. Zamiast przygotowywać się do małżeństwa zaczęłaś budować miłość małżeńską zanim jeszcze małżeństwem się staliście. Gdyby narzeczeństwo przebiegało tak jak ma ono rzeczywiście wyglądać a Ty przyjrzałabyś się z dystansu narzeczonemu poznając jego korzenie prawdopodobnie nie doszłoby to sytuacji która jest teraz. Nie pisze tego po to, żeby Cie pouczać lub wpędzać w poczucie winy, ale po to abyś zobaczyła na własnym przykładzie już na przyszłość jak ważne jest budowanie życia na Bogu w każdym czasie i bezwzględnie w każdych okolicznościach. A to co się teraz dzieje jest konsekwencją grzechu, Twojego niestety też. Otulam modlitwą.

      • Miśka zdziwię Cię… W mojej rodzinie jest małżeństwo w którym mamy doczynienia z narcystycznym zaburzeniem osobowości u jednej ze stron. I jest to rzeczywiście trudny, wyniszczający związek. Trwają pod jednym dachem dla dzieci. Obydwoje bardzo wierzący, praktykujący, z tego co wiem, na 100% nie współżyli przed ślubem.

        • No i co w związku z tym? Marlena opisuje swoją sytuacje i odnoszę się do Jej postu. Jeśli małżonek z Twojej rodziny zamieści tutaj świadectwo to wtedy odniesiemy się do niego/niej

    • Dobrze Marleno, że otworzylas oczy. Właśnie o to chodziło i możesz świadomie czynić dalsze kroki. Nie miej do siebie żalu, że wcześniej nie zobaczyłaś kim jest ten człowiek. Czasem potrzebne jest do tego 6,5 roku, czasem 10 a nawet 20 lat… To wspaniali manipulanci , aktorzy, bardzo umiejętnie zdobywający ofiarę, a prawdziwą twarz pokazują, kiedy już człowiek zaangażuje się uczuciowo i emocjonalnie. I taki cierpiący człowiek nie rozumie, że walka która toczy o związek, małżeństwo jest nierówna. Bo to nie jest tak, że miałaś fajnego męża i w pewnym momencie człowiek się pogubił, zszedł na złą drogę i trzeba go ratować. Ci ludzie mają kluczowe braki które uniemożliwiają tworzenie relacji, głównie w empatii, używają projekcji itd. Ofiary otwierają oczy „przypadkiem ” (nie ma przypadków). Wyszłaś obecnie ze spirali emocji, błagania za wszelką cenę o miłość, obecność człowieka który karmi się Twoimi emocjami, bólem, cierpieniem. Tez dostrzegam u Twojego męża narcystyczne zaburzenie osobowości, zapomniałam o tym napisać w poprzedniej wypowiedzi. Niech Matka Boża ma Cię nieustannie w swej opiece. Niech pozwoli Ci przebrnąć przez to czego tak boleśnie doswiadczasz i ześle najwłaściwsze rozwiązanie. Jej powierzaj swój los. Obiecuję pomodlić się w intencji o którą prosiłaś.

      • Bóg zapłać. Najgorsze w takim związku jest wpędzanie w poczucie winy. Ja wierzę, że z pomocą Boga wszystko się ułoży zgodnie z jego wolą. Mąż wyszedł z toksycznej rodziny, matka egoistka, manipulantka. Ja jako zakochana widziałam, że jest to nieodpowiednia rodzina. Mąż był wobec mnie jeszcze wtedy w porządku. Więc wierzyłam i się ludziłam i usprawiedliwiałam go a winiłam siebie. Wyszło jak wyszło. Do ślubu mogło nie dojść, jednak doszło. Pan miał w tym swój plan.

    • Tak , rozumiem Ciebie bo stylem się z psychopata 3 rok trwa sprawa rozwodową.tylko pytanie nawet jeśli ten rozwód mi dadzą I DZIECI czy on nie pójdzie w zemstę dalej jak teraz zszedł tak daleko!!!!.sędziowie lekceważą słowo psychopata najprościej wysłać na 5 min rozmowy z psychiatra KTÓRY zarobi , pan psychopata wzorowo się zachowa A Ty że stresu jeszcze będziesz opisana źle.a on triumfuje dalej j sędziowie na tym kończą.:-) I to jest błąd nr 1.należy domagać się zeznań domowników tych co styczność mieli Z NIM co wyprawia do czego się posuwa i zadac zebh ocenil to psychiatra!. A sedziowie biora kase i papa A dramat trwa …taka jest prawda .

  • Dziwię się wszystkim komentarzom. Autorko świadectwa, przez wróżby i tarota otworzyłas furtkę szatanowi. Twój mąż wróci do Ciebie i będzie taki jak dawniej tylko potrzebna jest pokuta, zadośćuczynienie i duuuuzo modlitwy. Powinnaś się skoncentrować na własnych grzechach które są przyczyną tego nieszczęścia, a nie rozpaczliwie latać za mężem. Musisz jeszcze dalej się cofnąć, do przyczyny tego co w nim zaszło.

    • Brawo! To jest to o co mi chodziło tylko nie mogłam się wystarczająco precyzyjnie wyrazić. Poli Boża kobieta z Ciebie. Dziękuję.

      • „Nie czyń wyrzutów człowiekowi, co się odwraca od grzechu, pamiętaj, że wszyscy jesteśmy godni kary.”Mądrość Syracha

    • Tak wiem o tym. Ja weszłam w karty, tarota. Jednak nigdy nie byłam u wróżki, ale byłam mimo to zniewolona okultyzmem. Najgorsze, że mój mąż też otworzył furtki, Joga, bioenergoterapeuta, używki, narkotyki, alkohol, pornografia, wiem, że zły go ma. Z jego rodziną, matka, brat na pewno już potrzebują egzorcysty. Teściowa namawiała męża juz dawno do rozwodu, sama sie rozwiodła z ich ojcem. Też uprawiała jogę i jest ateistką. Ma bardzo złe spojrzenie, rozbiegany wzrok, nadpobudliwa. Przytoczę historię, że teściowa wzięła psa ze wsi. Ten pies był bardzo spokojnym i łagodnym kundelkiem. Teraz stał się wrednym i agresywnym psem. Nawet z 4 piętra skoczył na asfalt i ten pies przeżył i o dziwo nic mu nie było. Wydaję mi się, że jego rodzina jest pod panowaniem złego (wszyscy rozwiedzeni, chorzy psychicznie, a nawet było morderstwo).
      Ja wróciłam do Kościoła, miałam upadek, mój mąż zachowuje się jak chory umysłowo człowiek.
      Jakby nie było, modlę się za jego przodków, za niego samego. Będę walczyć, choć mam zwątpienia. Dziękuję za komentarz i proszę o modlitwę. Z Panem Bogiem.

      • Z tego co piszesz to Twój mąż potrzebuje na pewno modlitwy o uwolnienie. Dawno temu otworzyłem złemu duchowi wiele furtek z tych co wymieniłaś. Nie miałem zaburzeń psychicznych, ale byłem zniewolony wieloma rzeczami z którymi nie dawałem sobie rady. Niecałe 2 miesiące temu miałem nad sobą odprawioną modlitwę wyrzeczenia się zła i uwolnienia. Po tej modlitwie poczułem że całe zło odeszło ode mnie. Oczywiście pokusy zdarzają się ale jestem w stanie szybko oddalić je od siebie. Po tej modlitwie ksiądz egzorcysta zapytał mnie czy miałem świadomość tego, że byłem narzędziem złego ducha. Byłem w szoku. Mam zamiar napisać na ten temat dokładne świadectwo. Myślę, że Twój mąż też może być takim narzędziem zwłaszcza, że problem okultyzmy w jego rodzinie występuje. Dochodzi do tego morderstwo jak wspominałaś to są bardzo mocne duchy. Może to być przyczyną tego, że próbował Cię dusić, straszył oblaniem wrzątkiem. Nie zrozum mnie źle. Nie bronię Twojego męża, ani nie straszne Ciebie demonami. Chcę zaznaczyć tylko, że warto porozmawiać z doświadczonym księdzem na temat zniewolenia duchowego i ich wpływ na życie, oraz stany emocjonalne.

        • Bardzo chętnie dowiem się więcej szczegółów. Czy mogłabym odmawiać za męża, modlitwę o uwolnienie? Nie mam z nim kontaktu, wcześniej prosiłam go o pójście do kościoła, wysyłałam filmiki ks. Glasa, ale chyba bezskutecznie. Odmawiam egzorcyzm o. Amortha, nowennę pompejańską o jego uwonienie…

          • Z tego co wiem to na mocy sakramentu małżeństwa możesz odmawiać modlitwy o uwolnienie lub egzorcyzmy prywatne za jego uwolnienie.

          • Któraś z pań tu wspominała o książce uwolnienie z mocy złego ducha – ks. Clos. Ja już zakupiłam i też mam zamiar zacząć odmawiać za męża na mocy naszego sakramentu małżeństwa

    • „A jeśli kto o swoich, zwłaszcza domowników nie ma starania, ten zaparł się wiary i jest gorszy od niewierzącego” (1 Tm 5, 8)”

    • Jest tylko gorzej. Kontakt zerwany, kochanke maz sobie znalazl, rozwod w toku, noe mamy co prawda jeszcze terminu, ale lada moment bedzie. Maz sie msci, robi zagrywki ponizej pasa. Szans na powrot nie ma.

        • Moze w wakacje pojade. Matka Boza dziala na kazdym terenie. Ja juz sie poddalam. Modle sie ciagle, ale to jest juz beznadziejna sprawa. Znajomu w Mejugorie sie modlil na sylwestra. Moze taka wola Boza. Moze nie zasluguje na łaske uratowania małżeństwa. Mąż odszedl, zwiazał sie z kobieta. Co tu ratowac?

            • Dziękuję się, że się pytasz. Różnie. Generalnie jest źle. Przeżywam bardzo wszystko, moja rodzina najbliższa również. Mam pretensje do siebie, ze tak dałam się omotać temu człowiekowi. Poznałam jego prawdziwą i nauczycielską twarz po rozstaniu. Mam żal do Boga, ze mógłby Nas uratować a tego nie robi. Zamiast powrotu i ratunku dla małżeństwa jest, kochanka i widmo rozwodu…zastanawiam się, jak Bóg może na to patrzec

          • Marleno módl się za siebie w intencji o uwolnienie od zła …….narazie zostaw męża…. módl się za siebie…i napisz co będzie się działo…

            • Ok. Myslisz, ze to cos pomoze? Slyszalam, ze zle rzeczy sie moga dziac jak sie o siebie modli…Katrin masz jakies doswiadczenia w tej sprawie?

            • No właśnie mam , zamów za siebie nowenne do Krwi Jezusa pierwsza o zbawienie i następnie o uwolnienie od zła następnie nowenna pompejańska w tej intencji, Maryja dalej Cie poprowadzi na pewno da ci odpowiedzieć co jest nie tak. A skąd to słyszałaś że źle rzeczy Cię spotkają jak się będziesz za siebie…..?

            • Gdzieś na forum czytałam, że kobieta zaczeła się modlić za siebie, w kryzysie małżeńskim to momentalnie mąż złożył pozew o rozwód i się ostatecznie rozwiedli. Stąd moje pytanie czy aby to się nie pogorszy.

            • Ciekawa teoria, u mnie też doszło do rozwodu pomimo mojej modlitwy ale Maryja tak mi poskłada życie że jest dobrze i wychowuje dziecko, Twój mąż jest pod panowaniem złego i Ty również otworzylas furtki dla zła więc stąd twoja modlitwa za siebie

            • Wlasnie widzialam zdjecia meza z kochanka z wyjazdu. Nie ma juz szans. Znalazł sobie 8 lat starsza kobiete. Bog moglby go uwolnic. Nie mial kochanki jak sie rozstalismy. Teraz juz ma. Wiec jak Bog moze do tego dopuscic

            • Popatrzcie na to z innej strony. Jeśli ktoś ciągle się modli, robi wszystko i nic, to może tak ma być. Ja miałam chłopaka który był psychopatą, w dodatku uzależnionym od narkotyków jak się później okazało. Był toksycznym narcyzem i potrafił świetnie odwracać kota ogonem. Jak z nim zerwałam to nie chciał pozwolić mi odejść, pobił mnie i gonił z nożem po mieście w środku nocy. Gdybym nie wsiadła do nadjeżdżającego autobusu, to by mnie pewnie zabił. Moja mama zawsze była głęboko wierząca. Dużo się modliła i udzielała w kościele. Od zawsze nie układało jej się w małżeństwie. Mój ojciec ją poniżał i zaraz po ślubie powiedział że jej nie kocha a żonę sobie wziął żeby mieć ugotowane i posprzątane w domu. Ona nadal się modliła. Kilka lat temu okazało się że ojciec jest gejem. Mamy na to dowody. Mama się załamała i popełniła samobójstwo. Wcześniej przez 5 lat brała leki antydepresyjne. I powiedźcie mi, czy jest sens? Do końca modliła się za niego i teraz leży w grobie a on nadal spotyka się z mężczyznami. Co jej to dało? Co komukolwiek dały jej modlitwy? Jestem też wierząca, ale daj sobie z tym spokój. Myślę że Bóg ma dla Ciebie jakiś inny plan.

            • Paulina, nie deprecjonuj wartości modlitwy. Jest mi bardzo przykro, że jesteś w trudnej sytuacji życiowej, po tragicznej śmierci ukochanej mamy, bez wsparcia ojca który żyje niemoralnie, ale nigdy, nigdy nie deprecjonuj wartości modlitwy. Pan Bóg jest dysponentem modlitw. Zaręczam Ci, że na pewno poszły na inne konto. Dlaczego nie na konto Twoich rodziców- nie pytaj bo nie wiem. Ale na pewno Bóg zrobił z nich jakiś użytek.
              Twój związek z facetem dobrze, że się rozpadł bo skoro dochodziło do dantejskich scen to nie ma co. Ale związek Marleny jest związkiem sakramentalnym, więc tu się robi inna rozmowa. Marlena jest duchowo zespolona z duszą męża i mówić daj sobie spokój jest trochę nie na miejscu. Nie żyje z mężem więc jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, ale walczy o niego tak jak może-na odległość. Czyli bardzo mądrze w tych okolicznościach jakie są.
              Poza tym, wracając do Twoich rodziców. Powiem krótko przed krzywdzicielem należy się bronić. Tego uczył Chrystus. Świetnie pokazuje to Ewangelia Łukasza rodział 4, 16-30. Lud po śmiałym wystąpieniu Jezusa w świątyni pojmał Go i chciał zrzucić z góry. Czy Jezus poddał się temu? Otóż nie. „On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.” Jezus ukochał nas najbardziej na świecie, umarł za nas na Krzyżu po wykańczającej i wycieńczającej męce, bo miał misje Zbawić świat ale zauważ, że tego ciosu nie przyjął. Obronił się, Pytanie brzmi: czy Twoja mama się broniła? Jeśli nie, to powinna była. Bo tak uczył Chrystus.
              Znam takie małżeństwo on- przemocowiec, ona- ofiara, bardzo mocno wierząca. Małżeństwo wyglądało tak, że mąż co jakiś czas dostawał szału o byle co, wyżywał się na żonie, żona oczywiście wszystkie ciosy przyjmowała, potem były ciche dni, potem trochę lepiej, potem wszystko wracało do z pozoru wyglądającego normalnego życia, aż znowu dochodziło do wybuchu. On się wyżywał ona nic, potem ciche dni i tak w kółko. Dzieci z tego małżeństwa wyszły bardzo poranione, wątpiące w Boga, że tak ich doświadczał chociaż matka się tyle modliła i była taka pobożna. Po latach wyszło, że matka tylko zasłaniała się cierpiącym Chrystusem. A tak naprawdę nie chciało jej się nic z tym zrobić. Raz na jakiś czas dostała bęcki i później był spokój. A gdyby się przeciwstawiła być może doszłoby do czasowej separacji, musiałaby pewnie podjąć jakiś trud, wysiłek np. pójścia na terapię, może samej też w sobie coś zmienić…a kobiecie się po prostu nie chciało. Miała taki ustalony schemat który znała i umiała, nauczyła się po nim poruszać i tyle.
              Wiesz, nie zrozum mnie źle, nie twierdzę, że taka była postawa Twojej św.p. mamy, tym bardziej, że skoro nie żyje nie jest w stanie już nic powiedzieć, ale czasem Bóg nie może po prostu zadziałać. Na łaskę Bożą też trzeba zrobić przestrzeń i być gotowym na jej przyjęcie. Więc wracając do zdania z początku mojego postu- NIE DEPRECJONUJ MODLITWY.

            • Daj sobie z tym spokój bo się wykończysz. On na to nie zasługuje.

            • Katrin odmów NP,Nowennę do Krwi Jezusa w intencji uwolnienia z węzłów przeszłości.
              Nowenna do Krwi Jezusa szczególnie porusza Serce Ojca, jest dobrze odmówić uwolnienia z węzłów z innymi osobami…wymienić.Dołączyć Msze św z Eucharystią.Ten Twój mąż,były mąż wpakował się w bagno

            • Dziękuję Eniu, twoje rady są dla mnie bezcenne. Mam odmówić o uwolnienie węzłów z przeszłością by całkowicie się uwolnić od męża, tak? Na pewno odmówię, 🙂 Marleno posłuchaj rad Eni !!!

            • Wiesz z tymi węzłami jest coś …na rzeczy. Jak odmówisz te nowenny w intencji „uwolnienie z węzłów przeszłości” ,wiele puści, będziesz to czuła,to nie tylko o męża chodzi. Nowennę ksAmortha kilka odmów w tej intencji,ze trzy chociaż, jak by Ci się udało być 9 dni w ciagłosci na Mszy św i Komunię w tej intencji przyjąć to dużo da. Napisz nam po modlitwach.

            • Eniu odezwę się po modlitwie co i jak, dziękuję za podpowiedź i radę.

            • Koronka
              słowami św. Miriam od Jezusa Ukrzyżowanego, Małej Arabki
              (do odmawiania na różańcu)
              Koronka wyrzeczenia się zła i napełnienia Duchem Świętym (słowami św. Miriam od Jezusa Ukrzyżowanego – Małej Arabki), opracowana przez Duszpasterza Powołań, przyjęła się bardzo dobrze wśród tych, którzy chcą żyć w Duchu Świętym, wyrzekając się szatana i wszelkiego zła

              Na początku:
              Wierzę w Boga…, Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo…

              Jeden raz:
              Duchu Święty, natchnij mnie.
              Miłości Boża, pochłoń mnie.
              Na prawdziwą drogę zaprowadź mnie.
              Maryjo, Matko moja, spójrz na mnie,
              z Jezusem błogosław mnie.
              Od wszelkiego zła, od wszelkiego złudzenia,
              od wszelkiego niebezpieczeństwa zachowaj mnie. Amen.

              Dziesięć razy:
              Panie, wyrzekam się szatana, wszystkich jego spraw i uczuć, a chcę jedynie Ciebie i Twojego Ducha.

              Na zakończenie trzy razy:
              Źródło pokoju i światła, przyjdź mnie oświecić, przyjdź mnie nakarmić, przyjdź mnie wzbogacić, przyjdź mnie pouczyć. Duchu Święty, powierzam się Tobie!

              Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu…
              skopiowałam ze strony wobroniewiary….

            • Eniu modliłam się nowenna Amortha o uwolnienie od węzłów i…. łaski to …. lepiej mi sie myśli, pewne rzeczy które nie były dla mnie jasne teraz są oczywiste (tak jakby przytepione miałam myślenie),czego się zlapie np cos robie jest to uporządkowane, od dzieciństwa jest wiele we mnie złych emocji, agresji z ktora sobie nie mogłam poradzić i nie wiedziałam skąd ona jest……teraz jest o wiele mniejsza i jeszcze jedno,nigdy nie miałam szczęście do związków , teraz mężczyzn i zaczynają się o mnie starać………….. aż to takie dziwne,zawsze osoby na których mi zależało odchodzili…….Enia czy ja mam objawy jakiegoś przekleństwa?

            • Modliłam się nowenna Amortha ponieważ nie jestem w stanie odmówić nowenny pompejańskiej i chodzić codziennie na msze….. dużo pracuje i poprostu jest to dl a mnie narazie nierealne…..wiem że może powinnam temat z mężem pogrzebać i żyć swoim życiem ale może spróbować jeszcze odmówić nowennę w intencji węzła męża i jego panterki….

            • Marlena nie bać się modlitwy, nie bać się Różańca.Matka Boża wchodzi do naszego życia,przyjmuje wszystkiego obszary to jest bezpiecznie. Zło narobi hałasu,ale to minie

            • Marleno, wpisz sobie na yt „Nowenna Pompejańska uratowała moje małżeństwo – świadectwo Małgorzaty” i koniecznie obejrzyj. Myślę, że będzie tam sporo podobieństw, do Twojego małżeństwa. Nie poddawaj się, Błogosław męża.

  • Marlena,
    Zacznij się modlić za siebie i pogódź się z tym, co Ci Bóg dopuszcza.
    Skoro mąż nie chciał tego ślubu, to ślub kościelny jest nieważny i z pewnością uda się to udowodnić przed sądem.
    Wydaje się, ze jesteś strasznie zdesperowana. Przeczytaj książkę „O kobietach, które kochają za bardzo” i i pójdź na terapie. Problem wydaje się być również w Tobie, a nie tylko w mężu. Zwalanie wszystkiego na złego, to zazwyczaj tylko wymówka.

    • A skąd myśl, że maż Marleny nie chciał tego ślubu? Nie wiesz co ma/miał w sercu….Może chciałby być z Marleną i aby to małżeństwo zostało uzdrowione ale jest tak opętany złem, że nie jest w stanie nic zrobić bo tak jest złem związany. To tak jak i my-wierzący modlący się, też często robimy rzeczy, z którym musimy się spowiadać, nie jesteśmy w stanie uniknąć grzechu. Tylko, że grzeszymy „na różnych poziomach”.

      • Ja myślałam, że może udać sie do egzorcysty. Jako zona poprzez sakrament malzenstwa

        • No to idź do księdza (!) egzorcysty, jeśli uważasz, ze otworzyłaś furtki szatanowi. Jednocześnie udaj się tez na terapię, bo Twoje zachowanie wobec męża nie jest normalne. Przestań tez mu się narzucać i się poniżać. Zostaw to Bogu, skoro się modlisz i Mu ufasz.
          Stań z boku i popatrz na swoje zachowanie. Z tego co piszesz, to wyglada, ze zachowujesz się jak uzależniony człowiek. W tym wypadku uzależniony od męża. Poczytaj o ludziach uzależnionych emocjonalnie.

            • Do Miśki: Od Medjugorie się lepiej trzymać z daleka.
              Jest wiele innych miejsc objawień. Prawdziwych i potwierdzonych przez Kościół.

            • Swiete slowa- po co sie pchac do kraju w ktòrym sa muzumanie- i sprawa objawien nie wyjasniona a za wycieczke czy tu czy tam zawsze placic trzeba jesli juz to Pompeje czy Lourdes czy Montevergine

            • Do Ewa: jedź, doświadcz, pogadamy. Oprócz tego nie wiem czemu pouczasz Marlene, żeby się nie narzucala mężowi i żeby się nie płaszczyła. Przecież Marlena nigdzie nie napisała, że „chodzi” za mężem więc skąd taki wniosek i skąd takie pouczenie? Bardzo toksycznym jest zakładać fakty które być może w ogóle nie mają miejsca, czyż nie?

            • Dokładnie. Ja z mężem nie mam kontaktu od 9 miesięcy. Zdarzają sie maile bardzo sporadycznie bo probuje odzyskac swoje rzeczy, które przetrzymuje maz. Mieszkamy od siebie 500 km. Nie narzucam sie, odizolowalam sie dla dobra swojego bo kontakt z nim jest wrogi i przepelniony wrogością i chęcią zemsty. O kochance dowiedzialam sie przypadkiem. Miśka dziękuję, że weszłaś w dyskusje. Mam wrażenie, że zło szaleje i atakuje. Ostatnio mam spadek wiary. Nie rozumiem Boga i tego czemu dopuszcza do tych sytuacji jesli prosilam o cos zupelnie innego. Wiem, ze to nie koncert zyczen, ale jest to sakrament nadany przez Boga. Nie przestalam mimo to modlic sie, robie to dalej, ciezko jest, ale zyje swoim zyciem, chodze do pracy, staram sie cieszyc zyciem na tyle ile moge w danej sytuacji. Zyje z dnia na dzien i nie robie sobie planów. Kto przechodzil problemy malzenskie bedzie wiedzial jak bolesne i ciezka jest sytuacja. Czesto jest to walka dobra ze zlem, ale rowniez walka z samym ze soba. Szukam sposobu na uratowanie malzenstwa. Robie to w sposob tylko wylacznie duchowo.

            • Zapytaj Jezusa co on by zrobił w takiej sytuacji. Dopóki człowiek żyje jest nadzieja 🙂 Nic na siłę. Jezus jest dżentelmenem i na siłę nie wchodzi do czyjegoś życia.
              Uwielbiam ludzi, którzy wszystko stawiają na psychologię, po prostu ich kocham :* Psychologia ma pomóc zrozumieć człowieka, a nie być bożkiem, no ale takie czasy 😀
              W każdym bądź razie mądrość pochodzi od Boga, a nie od ilości przeczytanych książek 😉 Módl się o męża, ale pamiętaj o sobie. Najpierw musisz zawalczyć o siebie, a później o męża, nigdy odwrotnie 🙂 Pozdrawiam

            • Zapytałam się przez Pismo św. W jakiej intencji mam odmówić 5 NP. I wyszedł mi tekst o stanie wdowieństwa. Więc w jakiej intencji? O małżeństwo czy o zgrozo śmierć?

            • Moim zdaniem o małżeństwo, żeby zakończyło się wdowieństwem. Może tak być, że Bóg nie chce tego rozwodu, ale chce, żebyś walczyła o ten związek. Obawiam się, że gdybyś modliła się o śmierć,czułabyś się morderczynią i miałabyś psychikę zniszczoną. Módl się o ratowanie tego małżeństwa, ale odmów Nowennę Rozwiązująca Węzły o rozwiązanie węzła pomiędzy mężem a kochanką, potem kolejna o rozwiązanie węzła, przez który mąż tak szaleje i cię odrzucił, a potem jak w sercu poczujesz. Nikomu nie mów, że się modlisz za niego, on sam to poczuje. Przyjdzie z podkulonym ogonem, a ty postawisz warunek: że ma się ciebie słuchać, bo jak nie, to walizki i za drzwi. Czasem taki wstrząs jest potrzebny, żeby coś zrozumieć. Idź Marleno do fryzjerki, kosmetyczki, na mega zakupy. Oficjalnie żyj szczęśliwie, a po cichu nie zdradzając nikomu módl się za męża. Finalnie i tak wyjdziesz na wygraną, a mąż będzie się starał, żeby cię odzyskać. Ale nie płaszcz się, nie błagaj o nic. Niech on się gimnastykuje, jak popsuł, to niech naprawia.

            • Bóg zapłać. Już omodliłam węzeł kochanki. U mnie walka toczy się już wyłącznie modlitwą. Codziennie chodziłam do Kościoła, co 3 dni spowiedź. Teraz już w Niedziele i w Święta. Dyskutuje z Bogiem na ten temat, jestem rozgoryczona…ale trwam na modlitwie. Wszyscy mówią módl się za siebie, ale modlę się o małżeństwo. Juz nawet mam myśli ułożyć sobie życie i unieważnić małżeństwo. Coś wewnętrznie mi mówi, żeby tego nie robić. Teraz trwa w środku walka wewnętrzna. Jestem zagubiona w tym wszystkim. Dziękuję za słowa wsparcia. Dziękuję, że wspieracie mnie

            • Słuchaj dostałaś konkretną odpowiedź- wszystko będzie dobrze. Poczekaj. Jeśli mąż nie wróci, rozwiedzie się z Tobą, to wtedy staniesz przed decyzją, czy chcesz żyć miłością ofiarną trwając na modlitwie i walcząc duchowo o męża czy złożyć wniosek o stwierdzenie, że małżeństwo było zawarte nieważnie i układać sobie życie niezależnie. Tak czy siak będziesz mogła taką decyzję podjąć z myślą, że dotychczasowo zrobiłaś wszystko co mogłaś, żeby to małżeństwo uratować. A ten czas potraktować jako etap w życiu, który Cię uświęcił. Ale to jeśli faktycznie doszłoby do rozwodu i w mężu nie zadziałaby się żadna zmiana. Poczekaj.

            • Nie podejmuj ważnych decyzji pod wpływem emocji.
              Czasami kiedy chcemy czegoś na siłę to akurat nie wychodzi. Jest wiele małżeństw, które starają się o dziecko i kiedy chcą go mieć bardzo to akurat nie może dojść do poczęcia, a kiedy zmieniają skupienie na czymś innym to nie wiadomo jakim cudem kobieta jest w ciąży 🙂 Także módl się, ale żyj życiem codziennym. I nie bój się, ufaj Jezusowi.

            • Was chyba Bóg opuścił, albo o zgrozo jesteście opętane. Jak można się modlić o czyjąś smierć?! Jeszcze ubierając to pięknie w słówka, „żeby małżeństwo zakończyło się wdowieństwem”?!
              Pismo Święte każe się modlić za wrogów i im błogosławić, a Wy sobie wzajemnie polecacie życzyć bliźniemu śmierci?!!
              W dyskusji na portalu szerzącym nabożeństwo różańcowe? Co za bluźnierstwo! Leczcie się psychiatrycznie i módlcie się za siebie, żeby Wam Bóg rozum przywrócił.

            • Jak znajdę ten filmik to go tu wstawię tego ojca.

            • Ludzie, czy Wy bierzecie odpowiedzialność za własne słowa? Przecież to groza!!!! O śmierć można się modlić TYLKO wówczas, gdy człowiek znajduje się w stanie terminalnym, nie ma już żadnych szans na powrót do zdrowia i jest kwestią, czy umrze w tydzień, czy w dwa tygodnie. Wtedy owszem, można się modlić o spokojną, łagodną, śmierć.

            • Może zamiast troski o błędy ortograficzne, na tym forum należy pilnie zająć się kwestią merytoryczną komentarzy bo dyskusja o modlitwę o śmierć męża mnie poraziła.

            • Pamiętaj Marleno, że zły duch też doskonale zna Biblię. Daleka jestem od doszukiwania się wszędzie zła, ale zastanawianie się nad modlitwą o wdowieństwo po prostu mnie powaliło. Na tym forum naprawdę potrzeba kapłana.

            • Otworzyłam Biblie na tym fragmencie. Nikt nie chce sie modlic za smierc moje męża. Trochę mnie przeraził ten fragment. Ale zrozumiałam, że małżeństwo trwa dopóki śmierć nas nie rozłączy. Wiem, że powinnam się nie poddawać i walczyć duchowo o małżeństwo. Dalej modlić się w tej intencji. Tylko tyle i aż tyle

            • Może źle to sformułowałam. Chodziło mi o to, żeby trwała w tym małżeństwie do śmierci jak jest w przysiędze małżeńskiej, że nie opuszczę az do śmierci, choćby w międzyczasie różnie było. Modlitwa o czyjąś śmierć jest dla mnie dziwna. Jeśli ktoś poczuł się urażony moim poprzednim wpisem, to przepraszam.

            • Marlena zasuwaj do konfesjonału i wyznaj to spowiednikowi

            • Nie zesr**ta się. Znam taka historie pewnej bardzo pobożnej, wierzącej kobiety której córka weszła w romans z żonatym mężczyzna. Kobieta ta nie mogła się pogodzić z tym jak żyje jej córka, że znieważa oblicze Jezusa, sieje zgorszenie, że zadaje cierpienie żonie i dzieciom tego mężczyzny. Ponieważ romans trwał już bardzo długo ta kobiete była tak zdesperowana ze modlila się już nawet nie o rozstanie tych dwojga ale o rozwiązanie tej sytuacji w jakikolwiek sposób. W rezultacie po ewnym czasie córka zmarła. Widac to bylo najlepsze rozwiązanie, bo być może nigdy by się nie zmieniła, a odchodząc w tym momencie życia miała jeszcze szanse na czyścić a nie na wieczne potępienie.

            • Zreszta chcialam dodać Marlena ze nie jestem zwolenniczką takiego otwierania Pisma Swietego na chybił trafił. Wydaje mi się, i księża zreszta tez tak mówią, że Pan Bóg traktuje nas bardzo poważnie i dużo poważniej niż takie ruletkowe otwieranie Biblii. Mamy przykazania, mamy Ewangelię, mamy nauki Jezusa, który odszedł dopiero wtedy gdy nauczył nas kochać miłością mądra i na tym powinniśmy bazowac i opierać swoje życie.
              Myślę że gdybyś codziennie przez tydzień otwierał Biblię na chybił trafił, nawet tak dla siebie, żeby poczytać jakiś fragment i trafialabys cały czas na fragmenty związane z jednym i tym samym tematem to wtedy owszem mogłabyś mowic ze Bóg chce Ci coś przekazać. A tak, to trochę ryzykowne.

  • Hej.Jestem w takiej samej sytuacji też walczę o męża też jazdy ma nie jest chory psychicznie tylko problem duchowy jak Twój.Mi Bog powiedział walcz ja Ci go dałem ze to Twoja misja A w kaplicy wieczystej adoracji jak poszłam z zalem ze on mnie nie chce nie chce sie słuchać w duszy mi Jezus powiedział ja się tym zajme trzy razy.To trwa jest coraz gorzej A mamy córkę.Ale wiem od księdza egzorcysty ze jak jest gorzej to dobrze się modlę ze tą modlitwa jest wysluchana i ze demony się wsciekaja stąd takie akcje różne.Zresztą dostalas słowa od Maryji i różne znaki od Boga więc bądź spokojna.Nie Ty jedna walczysz sa zdrady akcje ataki brak kontaktu robienie na złość.Nie czytaj tych komentarzy ze psychol itd od oceny jest Bóg to on wie co się w człowieku kryje a patrząc na jego życie grzechy rodzine to sama widzisz i masz wiedze i mądrość od Boga ze diabeł już dawno w nim działała.Nawet w szpitalach psychiatrycznych jest wiele osób do uwolnienia modlitwy lub egzorcyzmu A nie do leczenia.Postaw Boga na 1 miejscu kochaj męża bądź cierpliwa i gotowa.Ja dostałam też takie słowa ze mam być gotowa na powrót męża i przyjąć go z radością bo kto przyjmuje tego którego Bóg pośle to przyjmuje Jezusa a tym samym Ojca.I to właśnie przez Pismo Święte ja czesto gadam z Bogiem a nawet z Maryją w ten sposób.Oczywiście trzeba uwazac bo szatan też się tak odzywa.To słowo małżeństwo to ze masz sie nie przejmować rozwodem bo to tylko sad ludzki cywilny.Walcz o siebie i o niego.
    Nawrócenie to zmiana.Napraw Stare błędy przeproś każdego za grzechy.Polecam msze o uzdrowienie duszy i ciała poszukaj w swoim rejonie.Ale są też w necie na you tubę wspólnota mocni w Duchu i druga wspólnota MiMJ.
    Modlitwa o uzdrowienie uwolnienie wstawiennicza.To są księża to prowadzą ja miałam duzo łask słów pomocy od nich.
    Od Boga przez nich.
    Podaje Ci mojego meila jak cos pisz sadysady11@wp.pl nie wchodzę codziennie na meila wiec jak cos cierpliwości.
    Chętnie Cie wespre.Czytaj tych co Ci tu pisza łagodnie nie oceniając męża i ze psychol.Ci co tak robią od Boga nie przyszli.
    Wiesz mi takich osób jak my jest więcej.To trwa ta walka ale to też jest ofiara zadośćuczynienie i miłość staad tyle cierpień.Ale cierpienia wzmacniają.Jezusa też diabeł kusil na pustyni ale wyszedł z niej silniejszy.Odezwij sie jakkolwiek.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!

    1 - 9 sierpnia 

    Nowenna

    za uzależnionych