Justyna: Udręczony syn

Książeczkę z Nowenną Pompejańską dostałam już dzisiaj nawet nie pamietam od kogo.I nawet czasem natrafiając na nią,przy okazji szukania czegoś myślałam o odmówieniu Nowenny. Jednak nigdy nie wierzyłam,że dam radę tyle sie modlić.
Mój jedenastoletni syn,zawsze grzeczny w szkole,z wyróżnieniami na koniec roku,nie mający konfliktów z rówieśnikami,nagle zaczął być prześladowany ,bity i dręczony przez chłopca z jego klasy. Syn wracał ze szkoly i płakał,był przybity i nie mógł sie na niczym skupić.Wizyty moje w szkole i u pedagogów niewiele dawały.Prawdziwe załamanie przyszło kiedy do tamtego chłopca,przyłaczył sie najlepszy przyjaciel syna i dwóch dobrych kolegów.To było prawdziwe piekło.Buntowanie innych,knucie spisków,drwiny,ciagłe szeptania,obgadywania sprawiały,że mój syn tracił energię,radość życia,uśmiech na jego twarzy już sie nie pojawiał.Nie chciał chodzić do szkoły,ciagle zadawał pytanie „dlaczego ja,przecież ja im nic złego nie zrobiłem?”Nie potrafił zrozumieć,że jego przyjaciel i koledzy mogą być tacy okrutni i tak z dnia na dzień mogli stać sie dla niego wrogami i to bez żadnej winy z jego strony. Dla takiego dziecka to prawdziwa trauma. Ja już też traciłam siły,psychicznie juz nie wytrzymywałam,nie mogłam patrzeć na to moje udręczone i umęczone dziecko.Dalsze wizyty w szkole, u dyrektora, nauczycieli nie przynosiły większej poprawy sytuacji.Kiedy pewnego dnia mój syn wrócił ze szkoly i płacząc powiedział,że NIE CHCE MU SIE ŻYĆ moje serce prawie pękło z bólu.Nie pomagały tłumaczenia,ze ma nas rodziców,innych dobrych kolegów poza szkołą, rodzinę i że wszyscy bardzo go kochamy.Dla niego to wtedy nie miało większego znaczenia.Każdej nocy pojawiały się koszmary,nie mógł sie z nich wybudzić,miotał sie po łózku,trzęsąc sie cały z przerażonymi oczami.Tego dnia kiedy powiedział,że nie chce mu sie życ postanowiłam oddać to wszystko Maryji.Odszukałam książeczkę z Nowenną i zaczełam odmawiać.Drugi dzień Nowenny był dniem wigilli w szkole.I wtedy zdarzyl sie pierwszy cud.Do syna podszedl jego dręczyciel i powiedział,ze już mu nie będzie więcej dokuczał.Pózniejsze wydarzenia były kolejnymi cudami.Po paru dniach „paczka” dreczycieli się rozpadła.Syn wracał ze szkoły i mówił:”Mamo, ja nie wiem ,co się dzieje,oni wszyscy zaczynają ze mną normalnie rozmawiać,próbują naprawić wszystko.Zrobili sie dla mnie mili,widzę,że żałują tego co mi robili.To jakies niewytłumaczalne cuda”.Wtedy powiedziałam mu,o Nowennie.Oboje popłakaliśmy sie,tym razem z radości.To były ekspresowe cuda Naszej kochanej Matki i jej Syna Jezusa Chrystusa.Do dzisiaj jest wszysko w porzadku w szkole,mam nadzieję, że już tak pozostanie.
Chciałam jeszcze dodać,ze podczas części dziękczynnej zły strasznie chciał nas poróżnic.Moj syn stał sie strasznie nerwowy,złośliwy,pyskował i zle sie do mnie odnosił,tak jakby coś złego w niego wstąpiło.Ja też miałam na niego okropne nerwy,krzyczałam,byłam poirytowana.Wieczorem,byłam tak zmęczona i śpiąca,że z trudem kończylam modlitwę.Prosiłam Maryję o wytrwanie i cierpliwosc do syna.Z pomocą Bożą skonczyłam Nowennę. Ostatniego dnia Nowenny znalazłam się z synem w szpitalu,miał kłopoty urologiczne.Narazie jest dobrze,w przyszłości pewnie potrzebny będzie zabieg.Wiem,że nic nie dzieje się bez przyczyny i że Maryja pokierowała nas do tego szpitala,żeby nic gorszego sie z tego nie rozwineło.
Dziekuję Ci Matko Nasza Ukochana.Bez Ciebie nie dali byśmy rady.Opiekuj się moim synem zawsze i strzeż go przez całe jego życie.
Odmawiajcie Nowennę Pompejańką bo ma wielką Moc!!!Nigdy sie nie poddajcie,zawierzcie Maryji i jej Synowi,naszemu Panu JezSynowi.Amen

  • Dziękuję Pani za świadectwo. Któż jak nie Matka nas jako mamy zrozumie najlepiej! Czytałam Pani świadectwo i aż mi łezka w oku się zakręciła, bo też mam syna, co prawda młodszego. I wiem, jak to jest, jak wszystkie możliwości po ludzku są wyczerpane. Dzięki Nowennie u nas też poukładało się wiele rzeczy. Życzę Wam wszystkiego dobrego, niech Mateńka trzyma Was w Swej Opiece.

  • Twojemu synowi zycze zdrowia i blogoslawienstwa Bozego dla Was. Niech Maryja ma Was w swojej przemoznej opiece.

  • Dziękuję za to świadectwo. W sytuacji beznadziejnej mojego syna też Matka Boża obroniła przed złem. Chwała Panu za Jej opiekę. Zawierzajcie swoje dzieci Maryi, a będą bezpieczne. Dziękuję Ci Matko Przenajświętsza.

  • Witam, moim świadectwem jest poprawa stosunków małżeńskich. Modliłam się najpierw tzw. ,, Modlitwą Szczczęścia,, (jest to 15 modlitw odmawianych przez rok) był to dla mnie bardzo ciężki okres w małżeństwie ale również tak cudowny kiedy się modliłam, czułam się taka kochana i naprawdę szczęśliwa, pomimo problemów małżeńskich Nadmienię, że miesiąc wcześniej przed odmawianiem tych modlitw zmarła mi mama. Natomiast małżeństwo nigdy nie było udane. Po ukończeniu tej modlitwy śnił mi się obraz Matki Boskiej z którego wychodziły jasne promienie…. Oniemialam…. nie wiedziałam co to może znaczyć? czy błogosławieństwo czy zapowiedź czegoś złego, ale założyłam że Matka Boża chciała mi w ten sposób pokazać, że jest przy mnie. Byłam taka szczęśliwa, nie wierzyłam, że mnie takiej osobie,takiej zwyczajnej, nic absolutnie szczególnego, przyśniła mi się Matką Boża. Choć wierzyłam w moc Tajemnicy szczęścia i ufałam Bogu to i tak pod wpływem tych modlitw chciałam podziękować Panu i Maryji za WSZYSTKO. Przez rok nic szczególnego się nie wydarzyło w moim małżeństwie ale czekałam i ufałam Panu. Po zakończeniu Tych 15modlitw nie wiem dokładnie za miesiąc, może nawet nie, zaczęłam chodzić na mszę w sobotę przez pierwsze 5 sobót miesiąca (znalazłam przypadkiem o tych mszach w intencji Matki Bożej),choć wierzcie mi nie ma przypadków chciałam to zrobić dla Matki i Pana Jezusa dla ukojenia ich bólu za nasze zniewagi o które prosił Pan Jezus św. Faustynę Nadal czułam się cudownie szczęśliwa pomimo problemów małżeńskich. Mniej więcej kiedy zaczęłam chodzić na pierwsze soboty miesiąca zaczęłam odmawiać Modlitwę Pompejańską. Pomodliłam się wcześniej o pomoc świętych z danego miesiąca o wytrwałość i ochronę przed złem (bo słyszałam że dzieja się różne złe sytuacje… u mnie nic złego się nie wydarzyło! Modliłam się i płakałam z żalu i problemów. Któregoś dnia śniła się mojemu mężowi jakąś postać która go ostrzegała, że jak się nie poprawi to umrze wcześniej, nawet usłyszał datę śmierci, ale mąż nie pamiętał tej daty, choć snem był przejęty. Dodam tylko, że jakiś rok może dwa śniła się również babcia z męża strony i tak na niego nakrzyczała! A babcia nigdy mu się nie śniła nawet po śmierci.Na koniec dodam, że w moim małżeństwie nastąpiła duuuuża poprawa, kłucimy się oczywiście od czasu do czasu ale to są zwykłe kłutnie. Kocham mojego męża i dlatego chciałam ratować małżeństwo a Matka Boża mnie w tej wytrwałości i problemach wspiera, pominęłam parę sytuacji takich na co dzień gdzie łaska Boża była jasno przy mnie, czułam ja i byłam taka szczęśliwa. Teraz brakuje mi tych modlitw i rozmów z Panem tej więzi,i muszę coś z tym zrobić Te 1,5 roku bardzo mnie zmieniło na CAŁE SZCZĘŚCIE. bo mam wrażenie, że narodziłam się ponownie oddałam całą siebie i moja rodzinę w opiekę i do dyspozycji Panu . Ufajcie Bogu, ale bądźcie też cierpliwi i cieszcie się z każdego krzyża które Wam Bóg daje, bo poprzez krzyż Was kocha, im więcej mamy problemów tym większą łaskę dostaniemy w niebie. Moje małżeństwo nie jest idealne ale czy ja jestem idealna? W każdym razie najpierw zaczęłam zmieniać siebie wybaczyłam mu w duchu mówiąc do Pana i czekałam na jego reakcje i się udało. Pamiętajcie nad miłością zawsze trzeba pracować i pielęgnować. Polecam Wam te modlitwy, które ja odmawiałam baaardzo! Choć mój mąż złościł się jak się modliłam to byłam nie ugieta!! i tego Wam życzę. Ewa.

    • Ja też odmawiam Tajemnice Szczęścia i potwierdzam, to, co pisze Ewa. Problemy się rozwiązują, a to poczucie szczęścia mimo trudności, i poczucie wdzięczności za wszystko jest niesamowite. Dziękuję za to świadectwo.

  • W moim przypadku z Tajemnicami Szcześcia nie było tak łatwo. Udało mi sie je odprawić dwukrotnie dopiero po odprawieniu nowenny pompejańskiej, dzieki ktorej zyskałam wytrwałość na
    modlitwie, a także cheć służenia
    modlitwą. Nie ma szcześcia, gdy nie jest ono dzielone – to mi dał Pan Jezus zrozumieć.

  • Poniekad rozumiem pani i syna bol. Prosze sobie wyobrazic, ze przed laty istniala taka sama sytuacja ale bez wiedzy doroslych..

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn pompejański i otrzymuj comiesięczne wiadomości