Anna: Praca

Przez rok nie mogłam dostać pracy. Zwykle nikt nie odpowiadał na moje zgłoszenia – czy to przez PUP czy z innych ogłoszeń. Jeśli już, to i tak kończyło się na „dziękujemy, do widzenia”. W końcu zrezygnowana zgodziłam się na staż z PUP w dużej firmie produkcyjnej. To była ostateczność, bo na stażu zarabia się około 1000 zł miesięcznie, a po stażu nie było gwarancji zatrudnienia. Każdy u nas wie, że aby dostać się na stałe do tej firmy trzeba mieć znajomości lub rodzinę na wyższych stanowiskach. Ja tam nie miałam nikogo.
Lepszy staż niż nic, więc poszłam. Po stażu miałam propozycję przedłużenia go, bo byli ze mnie zadowoleni, ale nie było możliwości zatrudnienia. W międzyczasie szukałam pracy, ale nadal bezskutecznie, więc przyjęłam przedłużenie. Po nim udało się mojej szefowej wywalczyć dla mnie umowę zlecenie. Cieszyłam się jak nie wiem – w końcu zarobię przynajmniej najniższą krajową! Radość ogromna. Później na szczęście szefostwo zgodziło się na przedłużenie umowy zlecenie. Znów radość, ale i niepewność, co za 2 miesiące, gdy umowa się skończy? Udało się ponownie! Trzecie przedłużenie na 2 miesiące. Wiadomo, że kolejne przedłużenie obliguje pracodawcę do podpisania ze mną umowy o pracę. Wiem, że nie ma szans na to, więc w końcu zebrałam się w sobie i zaczęłam odmawiać NP w intencji znalezienia pracy.
Ukazało się ogłoszenie do oddziału mojej firmy, które mnie zainteresowało; zaaplikowałam i, o dziwo!, zaproszono mnie na pierwszy etap rekrutacji! Poszłam, sprawdzali umiejętności, których byłam pewna. Wyszłam z testów pewna siebie. Jendak mija jeden tydzień – cisza… Drugi – to samo. Już zwątpiłam. Doszłam do wniosku, że znów porażka. Jakie było moje zaskoczenie, gdy weszłam na maila i miałam zaproszenie do biura na drugi etap! Cieszyłam się niesamowicie! Jest szansa na pracę! Muszę dodać, że cały czas moja szefowa starała się dla mnie o umowę na stałe tam, gdzie miałam umowy zlecenie. Wracając do pracy po testach na rekrutacji pogadałam z Bogiem, że jeśli to będzie dla mnie lepsze, rozwijające, to żeby pobłogosławił mi na tej rekrutacji, ale jeśli się da, to wolałabym zostać w tej pracy, w której już byłam na zleceniach. Mówiłam do Niego, że się boję, ale ufam mu, bo on wie, co będzie i wiem, że dobrze mnie pokieruje.
Na rozmowie na drugim etapie było 5 dziewczyn, które najlepiej sobie poradziły na testach z pierwszego etapu. Brali po kolei na rozmowę rekrutacyjną. Weszłam oststnia i od progu było pytanie od kiedy mogę zaczynać. Szok, bo każda, gdy wychodziła mówiła, że ma czekać na maila z decyzją. Okazało się, że byłam najlepsza i mnie chcą. Jednak wiedziałam, że w mojej aktualnej jeszcze pracy, moja szefowa starała się o etat dla mnie i dokumenty już były na najwyższym szczeblu. Jednak pani dyrektor od spraw zatrudnienia była na urlopie, a bez jej zgody nic się nie ruszy. Powiedziałam o tym na rozmowie rekrutacyjnej w oddziele i zapytałam, czy mogą poczekać, bo wolałabym tam zostać, gdzie byłam. Zgodzili się. Miałam tydzień niepewności, nie chciałam stracić tamtej okazji do pracy, jeśli tu się nie uda i nie chciałam iść tam, jeśli tu bym mogła zostać. W strachu kończyłam NP.
Stał się cud w moim mniemaniu, bo udało się, żebym została tu, gdzie teraz jestem! Najświętsza mnie wysłuchała! Szanse były na prawdę bliskie zeru na to, ale dla Niej nie ma rzeczy niemożliwych!
Mój pierwszy dzień na umowie o pracę to 13 dzień miesiąca. Koleżanka żartowała, że pechowo, mi jednak od razu wpadło do głowy, że nie, bo to Maryjny dzień przecież.
Tu nie ma przypadków. Może Tobie gdy czytasz to świadectwo będzie się wydawać, że po prostu miałam farta. Ja wiem jednak, że bez pomocy z Góry to by się nie udało. Nie mogę wypisać tu wszystkich szczegółów, ale gdy patrzę wstecz, widzę ingerencję Matki.
Jeśli masz wątpliwości czy dasz radę – ja wiem, że tak! Wiem, bo mi się udało, a jestem leniem i miałam milion wymówek, że nie znajdę czasu. Bardzo się myliłam.
Spróbuj. Małymi krokami. Najciężej jest zacząć.

PROMOCJA

nabożeństw miesięcznych

- z okazji zakończenia 

"Miesiąca z Maryją"

WIELKA

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Patrycja
Patrycja
04.08.19 21:38

Cześć, Ania, bardzo Ci dziękuję za to świadectwo. Przyznaję, że tchnęło we mnie nadzieję. Chwała Panu!

Urszula
Urszula
04.08.19 22:32

Piękne świadectwo, jak bardzo raduje się moja dusza. Ja również odmówiłam nowennę w intencji pracy dla mojego męża. Dostał pracę tą o którą konkretnie się modliłam. Dodam że ze względu na wiek mojego męża i brak znajomości wiele osób po prostu twierdziło że nie dostanie tej pracy. Mateńka nasza wysłuchała moje modlitwy!

Katarzyna
Katarzyna
05.08.19 09:13
Reply to  Urszula

Aniu piękne,budujące, świadectwo!Ostatnio na forum wiele było dyskusji na temat pracy.Przyznam że niektóre wypowiedzi mnie lekko zbulwersowały a ty wreszcie piszesz z pozycji osoby modlącej się o łaskę pracy,pokornej i działającej aby podnieść kwalifikacyje.Myślę że nie tylko twoje modlitwy zostały wysłuchane ale także Bóg widział pokorę i działanie!Niech ci błogosławi w pracy a Matka Najświętsza okrywa swoim płaszczem.Życzę sukcesów i podwyżki!

Agga
Agga
05.08.19 09:20
Reply to  Katarzyna

Dokładnie. Jest modlitwa, działanie, pokora ale i ufność w Bożą pomoc.

enia
enia
05.08.19 09:53

Nie ma to,jak pogadac sobie z Bogiem.
Anna wszystkiego dobrego!

5
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x

PROMOCJA

nabożeństw miesięcznych

- z okazji zakończenia 

"Miesiąca z Maryją"

WIELKA