Łukasz: Wcześniak, małżeństwo

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja Zawsze Dziewica. Zanim opiszę swoje świadectwo i obecną sytuację dodam kilka słów wstępu. Mam 38 lat. Urodziłem w katolickiej rodzinie. Byłem przez wiele lat w służbie ołtarza. Podczas studiów niestety moje uduchowienie gdzieś się pogubiło. W 2001 roku poznałem moją obecną małżonkę. To były piękne czasy. Chodziliśmy ze sobą, co niedziela byliśmy w kościele. Po skończeniu studiów w 2009 roku pobraliśmy się z myślą stworzenia rodziny. Zamieszkaliśmy z teściami. Ja pracowałem w mundurówce oraz często dorabiałem w czasie urlopu, a żona pracowała w firmie swojego ojca. Miesiąc po ślubie ujawniła się u niej choroba. Nie mogliśmy zdiagnozować co jej dolega. Początkowo było podejrzenie stwardnienia rozsianego, ale po szczegółowej diagnostyce okazało się, że to borelioza – neuroborelioza z koinfekcjami. Jeździliśmy po lekarzach przez ponad 4 lata. Ponad 4 lata trwała antybiotykoterapia i na koniec leczenia zaczęliśmy stosować zioła, które sprowadzałem z USA. Byłem z nią na każdej wizycie, trwałem dzielnie przy niej pomimo, iż na początku choroby zaproponowała, że może odszedłbym od niej ze względu na jej chorobę. Odmówiłem. Modliłem się o jej zdrowie. Moja Mama też. Dzięki Bogu udało się pokonać chorobę. W 2015 spodziewaliśmy się dziecka. Ciąża przebiegała dobrze, ale w trakcie jej trwania moją żonę ponownie ukąsił kleszcz. To była wielka trauma i znów antybiotyki. Dziecko przestało normalnie się rozwijać i w 27 tygodniu rozwiązano ciążę. Synek urodził się ważąc zaledwie 720 gram. W tym momencie nastąpił mój wielki zwrot duchowy. Szukałem wszędzie pomocy. Znajomy ksiądz dał mi karteczkę z treścią Nowenny Pompejańskiej. Zacząłem się gorliwie modlić przez 54 dni. W trakcie nowenny przystąpiłem do spowiedzi generalnej. Synek zaczął przybierać na wadze. Ale zły duch nie odstępował. W szpitalu jedna z pielęgniarek złamała synkowi kość udową. Konieczna była wizyta w innym szpitalu i założenie łuski gipsowej. Nadal trwałem przy NP. W trakcie jednej z wieczornych modlitw poczułem obecność Królowej Różańca Świętego, moją duszę i serce zalała wielka łaska, poczułem się jakbym był w centrum wszechświata, jakby wszystkie gwiazdy zbliżyły się do mnie. Nabrałem wielkiej siły. Po założeniu gipsu na nóżkę wróciliśmy już do innego szpitala. Niestety najprawdopodobniej w trakcie przetaczania krwi (synek miał anemię) zarażono go wirusem – Cytomegalią. Jego wątroba przestała normalnie pracować. Wstrzymała się żółć i miał cholestazę. Skierowano nas do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, gdzie byliśmy razem 2 tygodnie. (Cierpienie mojego synka i innych dzieci w CZD było dla mnie strasznym przeżyciem). Lekarze nie mieli na ten stan żadnej recepty. Kazali czekać. Synkowi groził przeszczep wątroby. Po 2 tygodniach poziom bilirubiny delikatnie spadł i po 3 miesiącach od urodzenia pojechaliśmy wreszcie do domu. Wspomnę tylko, że moje dziecko ominęły praktycznie wszystkie choroby wcześniacze: wylewy krwi do mózgu, niewydolność oddechowa (trzeciego dnia po urodzeniu oddychał już sam), retinopatia, martwicze zapalenie jelit, opóźniony rozwój umysłowy. Synek ma teraz 4 latka i poza drobniejszą budową jest zupełnie zdrów. Jest inteligentny, sprawny i jak każde dziecko łobuzuje. Jego życie i zdrowie to cud. Po tym happy endzie po wyjściu ze szpitala zaczęły się problemy w małżeństwie.
Żona zaczęła mnie traktować jak intruza. Wszczynała kłótnie jak synek nie chciał jeść. Jedzenie i jego waga ciała stały się obsesją. Zaczęliśmy rehabilitację syna. Dojazdy do rehabilitantki to ok 130 km raz w tygodniu. Nie mogłem na wszystkich wyjazdach być z nią bo pracowałem. Jeździła wtedy z dziadkiem (jej ojcem). Chciałem, aby nigdy nic nie brakowało mojej rodzinie. Od samego początku, zaraz po ślubie mieliśmy problemy z naszym pożyciem małżeńskim. Żona nie chciała ze mną spać, bo jak twierdziła nie wysypiała się. Nie chciała też współżyć ze mną tak często jak tego potrzebowałem. Nasiliło się to totalnie jak urodził się syn. Po roku od urodzenia popadłem w masturbację i pornografię. Nie dawałem sobie z tym wszystkim rady. Czułem się odrzucony. Kłótnie były o wszystko. Zona kilka razy kazała mi się wyprowadzić z domu. Ale na szczęście wracaliśmy do siebie.
U mnie w pracy od marca w związku z odejściami ludzi większość obowiązków spadła na mnie. Na początku marca teściu miał zawał, trafił do szpitala, a później na 3 tygodniową rehabilitację. Wrócił na Święta Wielkanocne. W czasie jego nieobecności w pomoc żonie w prowadzeniu firmy zaangażował się jeden z pracowników. Zbliżyli się do siebie, nawet okłamała mnie, że jedzie do lekarza, a spotkała się z nim. Twierdziła, że się tylko spotkali. Że nic nie było. Od 7 maja miałem wyjazd służbowy na 3 dni. I to była kropla która przepełniła czarę goryczy. Kazała mi się wyprowadzić i zażądała rozwodu.
W międzyczasie uległem wypadkowi, trafiłem do szpitala. Dzień po zabiegu zadzwoniłem do niej i powiedziałem, że wiem o tym, że mnie okłamała, że nie była u lekarza tylko spotkała się z innym mężczyzną. Powiedziała mi, że chce z nim być i chce rozwodu. Od powrotu ze szpitala mieszkam z Mamą. Dwa tygodnie temu żona złożyła pozew o rozwód. Mam wrażenie, że to działanie złego ducha, bo nawet w trakcie naszych kłótni zaczęła mnie wyzywać od świętojebl*wych i podważać uzdrowienie naszego dziecka jako działanie Boga. Zacząłem odmawiać Nowennę Pompejańską w intencji ratowania naszego małżeństwa i odpędzenia złych duchów. Nowennę Pompejańską kończę 8 lipca. Proszę Was o wsparcie modlitwą w intencji ratowania mojego małżeństwa.

40
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
14 Wątki komentarzy
26 Wątki z odpowiedziami
21 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
20 Autorzy
ElizaElzbietateresatez AniaMagda2 Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Anonim
Gość
Anonim

Jest Pan jednym z tych skrzywdzonych przez zone, wynagrodzila Panu zlem za tyle dobrego! Nie tylko Pan zreszta, chce rozwodu a kto bedzie zajmowal sie dzieckiem?

Łukasz
Gość
Łukasz

Dziecko ma zostać z matką. Nie rozumiem ostatniego zdania „kto” chce rozwodu, bo ja nie chcę.

Anonim
Gość
Anonim

Panie Lukaszu w tej sytuacji nie jest Pan na straconej pozycji, bo dziecko to tez odpowiedzialnosc, trzeba umiec sie nim zajmowac etc daje radosc, ale i przysparza duzo klopotòw. Nie kazdy mezczyzna jest gotòw wziac na siebie nowe obowiazki plus nieswoje dziecko. W identycznej sytuacji znalazl sie mòj kuzyn , ktòry potem ostrzegal wszystkich nie bierzcie sobie na glowe czyis dzieci…ja mysle, ze jak ten pan sie znudzi seksem i pana malzonka …ona spokornieje i do Pana wròci. Nie chce Pan rozwodu? Czasami warto go wziac wtedy nic juz prawnie nie laczy Pana z druga strona…

Anna
Gość
Anna

Mam 30 lat. Jestem mamą trójki dzieci. Dwoje urodziło się przed terminem – jako wcześniaki. Co prawda mieli większą wagę urodzeniową. Byłam w Matce Polce – też widziałam cierpienia innych dzieci i ich rodziców. Jako matka wiem,że czas choroby dziecka jest okresem kiedy wszystko w życiu przestaje być ważne-liczy się tylko to by dziecko wyzdrowiało. Nasza córka też została uzdrowiona. Bóg to uczynił – teraz też rozwija się prawidłowo mimo dwóch operacji. Pan przedstawiał swój punkt widzenia. Teraz aby skonfrontować potrzebne jest świadectwo Pana Żony. Kobieta po takim przejściu i walce o życie dziecka boi się i stąd może unikać… Czytaj więcej »

Radek
Gość
Radek

To jeszcze są w polsce takie żony jak pani mądre słowa

Gosia
Gość
Gosia

Nie wiem, czy to będzie pocieszenie, raczej nie, ale tych mężczyzn skrzywdzonych przez żony jest bardzo wielu, mężczyźni jakoś sobie poradzą, gorzej z dziećmi
Postaram się wesprzeć Pana w modlitwie
Proszę się trzymać

Eva
Gość
Eva

Pomodle sie.. życzę Ci wielu sił.. ( wiem co przechodzisz).. Trwaj w Bogu.. Trwaj…

ewa
Gość
ewa

Łukaszu, jestem pod wrażeniem Twojej walki, determinacji i wiary!!! Niech Ci Bóg błogosławi i pomaga w tych ciężkich chwilach!!!

enia
Gość
enia

Łukasz chłopie masz problem i to poważny, szkoda Twojego Syna. Żaden ojczym nie zastąpi takiego OJCA.
A ten facet co się kręci przy Twojej żonie,krótko mówiąc świr. Nie wchodzi się nikomu z buciorami do życia.
Trzymaj się

Anna
Gość
Anna

Mogą być dwa wyjścia – trudna sytuacja albo zbliży małżonków albo ich oddali. Kryzysy sa po to by je przezwyciężać. Polecam książkę naszego wspaniałego Papieża Franciszka „Rodzina uratuje świat” Anna Ś.

Łukasz
Gość
Łukasz

Może być ciężko. Z drugiej strony brak jakiegokolwiek dialogu, chęci rozmowy.

Małgorzata
Gość
Małgorzata

Kochany Łukaszu, jesteś pięknym człowiekiem. Płakać mi się chce, że jesteś tak traktowany za tyle dobra które dałeś. Nie przestawaj modlić się, swoimi słowami proś Boga o rozeznanie, co masz robić. Gdybym mogła doradzać, to na Twoim miejscu skupiłabym się na swoim powrocie do zdrowia i pracy. Jeśli Twoja żona nie dostrzega Twojej wartości, to odpuść trochę. Takie dziwne jest prawo w miłości, że im bardziej się starasz, to ta druga strona Cię lekceważy. Zajmij się sobą, zainwestuj w siebie, w jakieś hobby, kurs języka, wygląd. Niech żona widzi co traci. I oczywiście Syn. Dbaj o niego i często zabieraj… Czytaj więcej »

Łukasz
Gość
Łukasz

Dziękuję

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Łukaszu jesteś wspaniałym mężem i ojcem! Tylko pogratulować postawy.Niestety widocznie bycie blisko Boga,wspólna walka o wyzdrowienie syna ani sakramet małżeństwa niewiele znaczą dla twojej żony. To nie oznacza że tak będzie na zawsze. Nie ustawaj w modlitwie i nie zmieniaj swoich przekonań. Bądź wytrwały. Jestem mężatką od 28 lat. W naszym małżeństwie zwalczyliśmy wiele przeciwności (choroby dzieci,biedę materialną,alkoholizm męża,nieprzychylność teściów,demony przeszłości bo oboje jesteśmy z dysfunkcyjnych rodzin) i teraz na prawdę mamy udany związek. Trwaj przy swoim Łukaszu bo to jedyna właściwa droga.Pozdrawiam i życzę pojednania z żoną.

Łukasz
Gość
Łukasz

Dziękuję za słowa wsparcia.

Aneta
Gość
Aneta

Gorzej jak ta druga strona nie chce pojednania .jestem po pierwszej rozprawie rozwodowej mąż mieszka z kochanką.Twoja żona nie wie co traci.Mojego męża nawet dzieci nie interesują.

Agata
Gość
Agata

Jesteś w tej dobrej sytuacji, że znasz tą modlitwę. Życzę cierpliwości.

Ewa
Gość
Ewa

Wspieram modlitwą. Polecam skorzystać z pomocy terapeuty.

Anna
Gość
Anna

Najlepszym lekarzem jest sam Bóg i nie ma lepszego terapeuty. Szczera, przemyślana spowiedź zastąpić może wizytę u psychologa. Ja np. jak mam problemy idę do spowiedzi – często to po mojej stronie jest coś nie tak. Czasem i pytam księdza co mam w danej sytuacji zrobić. Proszę też nie robić z siebie ofiary bo przecież jest Pan mężczyzną, głową rodziny i za tą rodzinę Pan odpowiada. To wymaga siły, a nie lamentu. Los Pana rodziny zależy w dużej mierze od Pana samego. Też pogoń za karierą ta współczesna kobiet mnie szokuje. Najlepszą opiekę nad dzieckiem może zapewnić pełna, zdrowa rodzina… Czytaj więcej »

irena
Gość
irena

Anno jak dlugo jestescie malzenstwem?

Anna
Gość
Anna

Jestem po ślubie 6 lat. A przed ślubem znaliśmy się także 6 lat. Anna Ś

irena
Gość
irena

Jak my bylismy po slubie 6 lat tak samo mowilam o moim mezu ,szanuj to i badz czujna ,bo mezczyzna to skomplikowana istota ,nigdy nie wiadomo kiedy moze sie zmienic o 180st i ciesz sie chwila .Ja z mojej strony zycze ci zebys tak myslala o swoim mezu za 20 lat jak teraz myslisz i zeby byl caly czas twoim dobrym przyjacielem.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Psychologa niestety nie zastąpi spowiednik, choćby miał najszczersze chęci. To dwie zupełnie różne ścieżki pomocy. Warto oczywiście korzystać i z jednej i z drugiej,ale one się uzupełniają,nie można traktować ich jako zamienniki.

Magda2
Gość
Magda2

Czasami spowiedź działa cuda, słuchałam wczoraj świadectwa Tomka Budzyńskiego, w którym mówił jak jego ówczesna dziewczyna (teraz żona) została uzdrowiona z depresji przez spowiedź. W jednej chwili po spowiedzi skończyły się myśli samobójcze i okaleczanie się.

tez Ania
Gość
tez Ania

Moi Drodzy,Oczywiście bardzo szanuję świadectwa ludzi, którzy doświadczyli w sakramencie pokuty uzdrowienia, ale są sytuacje gdy spowiedź nie zastąpi terapii. Bóg może zadziałać także przez terapeutę. Zgodzę się z Agnieszką – dla osoby wierzącej pomocą może być i jednio drugie, ale to nie są zamienniki. Kapłan podczas spowiedzi ma jednak inną rolę niż terapeuta.Skorzystanie z terapii nie jest ujmą, a może bardzo pomóc. Jednak na inne sprawy kładzie się nacisk podczas spowiedzi, a na inne podczas terapii i warto to rozróżnić po to by świadomie korzystać i ze spowiedzi i z terapii.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Pociągnę temat – poza tym przy konfesjonale może zabraknąć czasu na przepracowanie pewnych spraw. Jest tu pewna narzucona i ograniczona forma działania , np.kościół, obecność innych osób, szept, ograniczony czas.

tez Ania
Gość
tez Ania

To prawda. Księdzu może też pomimo najszczerszych chęci brakować wiedzy i umiejętności do udzielenia pomocy. Oczywiście, nie neguję działania sakramentalnej łaski, ale są takie sprawy, które jednak trzeba przepracować pod okiem fachowca. W spowiedzi może dzięki łasce dojść do zainicjowania uzdrowienia danej sytuacji, ale kontynuacji trzeba już u psychologa lub psychoterapeuty.

tez Ania
Gość
tez Ania

I jeszcze jedna sprawa – Może być tak, że ksiądz chce pomóc, ale ta pomoc polega na mówieniu człowiekowi słów, które może i mądrze brzmią, ale niewiele dają i niewiele wnoszą. Powtórzę – inna jest rola psychologa/psychoterapeuty, a inna kapłana podczas spowiedzi. Gdy kapłan będzie na siłę w niedelikatny sposób wchodził w rolę kogoś, kto ”mądrym tekstem” chce zmienić czyjeś życie, może to przynieść więcej szkody niż pożytku. Wtedy człowiek nie pójdzie ani do terapeuty ani długo do następnej spowiedzi.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Otóż to.Pan Bóg daje umiejętności , ludzi,działa przez lekarzy i terapeutów.

Anna
Gość
Anna

Pani Agnieszko z całym szacunkiem dla Pani poglądów i osoby. Całkowicie się z nimi nie zgadzam. Czy środki nasenne i psychotropy które wypisują wymienieni przez Panią specjaliści rozwiążą problemy? tylko spowodują ,że przestaniemy myśleć o problemie. A na pewno go nie rozwiążą. Pierwsze pytanie u psychologa: jaki ma Pan/Pani problem? problemy sami mamy rozwiązać,żaden specjalista tego za NAS nie zrobi. Najlepszym lekarzem jest JEZUS CHRYSTUS i on JEST JEDYNYM PANEM naszym. Następcą Jezusa jest kapłan. A spowiedź – to inaczej sakrament uzdrowienia. Nie ma uzdrowienia bez przebaczenia. Jeśli nie przebaczymy naszym winowajcom i Bóg nam nie przebaczy – i tu… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Droga Anno, pochodzi Pani bardzo płytko do do problemu. Są zaburzenia, dysfunkcje,czy choroby,których leczenie musi opierać się na leczeniu farmakologicznym. Niestety, ma pani mylne,płytkie pojęcie o pracy psychologa, Owszem, specjalista nie rozwiąże za nikogo problemów,ale pokaże drogę wyjścia,nauczy, wskaże jak sobie z nimi radzić lub jak im zapobiec. Pisze Pani bardzo optymistycznie, ale rzeczywistość niestety nie jest tak różowa. Istnieją w dzisiejszym świecie różne zagrożenia, mamy do czynienia z przenajróżniejszymi niepożądanymi zachowaniami, nałogami, nawykami. Niektóre człowiek sam prowokuje, jest ich sprawcą, inne są skutkami działań osób pokrewnych, z bliskiego otoczenia. Psychika ludzka to niezwykle delikatna i trudna sfera.Co w takim… Czytaj więcej »

też Ania
Gość
też Ania

Zgodzę się z Agnieszka. Od siebie dodam – medycyna, postęp nauki to też dar Boga. Bog może posłużyć się medycyną i lekarzami. Ci do ziół – one też nie pomoga na wszystko, a już na pewno nie wylecza raka! Modlit wa może oczywiście wspomóc i daleka jestem od jej deprecjonowania, ale leczenia u specjalisty nie zastąpi.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Nie mogę posłużyć się przykładami z własnej pracy, ale proszę sobie wyobrazić choćby ofiary długotrwałej przemocy – stany lękowe,zaniżone poczucie własnej wartości,mechanizmy tzw.wyuczonej bezradności. Psycholog może pomóc takim osobom prawidłowo funkcjonować w życiu zawodowym,społecznym, rodzinnym. Ile dzisiaj słyszymy o tragediach typu, samobójstwo albo rozszerzone samobójstwo Gdyby ci ludzie w porę trafiali do terapeutów potrafili by uporać się z własnymi emocjami, lękami,potrafili kontrolować złe emocje, opanować gniew, nienawiść, nie byłoby dzisiaj chociażby takiej sytuacji jak ta, kiedy ósmą dobę poszukuje się zaginionego dziecka, gdy ojciec popełnił samobójstwo. I w drugą stronę.Ta matka ,którą dotknęła ta niewyobrażalna tragedia bezwzględnie potrzebuje wsparcia. A… Czytaj więcej »

teresa
Gość
teresa

JA daje świadectwo uzdrowienia przez Matkę Bożą Pompejańską odmówiłam nowennę trzy razy dwa razy w intencji męża który bardzo cierpiał na kręgosłup ratowała go tylko operacja na którą się nie zgodził modliłam się o uzdrowienie nowenną pompejańską został uzdrowiony lekarz jak go zobaczył po 5 latach to był zdziwiony że tak funkcjonuje .3 tygodnie wcześniej bolały go bardzo ręce nie spał po nocach taki miał bul zaczął chodzić po lekarzach jak zażywał leki to bul przestawał jak odstawiał to bul się pojawiał były to bardzo silne leki zaczęłam odmawiać nowennę i jak ręką odją bul ustąpił właśnie kończę odmawiać część… Czytaj więcej »

tez Ania
Gość
tez Ania

Ok, nie neguję faktu uzdrowienia dzięki modlitwie. Takie przykłady są i z tym nie dyskutuję. Jest jednak mnóstwo przykładów gdy do odzyskania zdrowia doszło dzięki medycynie i tego też nie wolno negować. Moją pierwszą pompejankę podjęłam w intencji uzdrowienia taty – miał zdiagnozowanego raka prostaty, u taty to kwestie dziedziczne (6pkt wg skali Gleasona). Oczekiwałam wtedy cudownego uzdrowienia bez operacji. Tymczasem tato miał operację – wszystko przebiegło bardzo dobrze, lekarze wszystko wycięli, po 2 latach wyniki są świetne, obyło się bez radioterapii i tato podczas pobytu w szpitalu rzucił palenie, a palił odkąd pamiętam, a mam 39 lat. I to… Czytaj więcej »

Anna
Gość
Anna

Pani Agnieszko w gabinecie psychologicznym nie znajdzie Pani osób mocno wierzących. Jeśli chodzi o niewierzących – tak oni szukają pomocy u specjalistów bo innej nie znają. Też jest inna kwestia – że jeśli dzieci nidy nie mogą same podejmować decyzji i trwa to latami – takie osoby gorzej radzą sobie w życiu, nie biorą na siebie odpowiedzialności. Odnośnie rodzin dysfunkcyjnych – czy pochodzenie z takiej rodziny przekreśla twoją przyszłość? oczywiście,że nie. Każdy ma wolny wybór.Można uczyć sie na błędach innych i wyciągać z tego wnioski. Ważną kwestią jest czystość. Za mało się o tym mówi. Jeżeli szanuję swoje ciało, będę… Czytaj więcej »

teresa
Gość
teresa

tak ma Pani stu procentową racje po to Pan Bóg stworzył zawód lekarza aby miał pomoc w połączeniu z wiarą w łaskę uzdrowienia powstają cuda uzdrowienia .DAŁ też każdemu człowiekowi wolną wole można bezgranicznie zaufać Bogu i on sam wskaże drogę do lekarza skutecznego ale wiarę w pomoc Bożą trzeba mieć bezgraniczną jaką ja mam i wszystkim życzę

Elzbieta
Gość
Elzbieta

Piekne Swiadectwo .

Elzbieta
Gość
Elzbieta

Na ten temat niema co dyskutować bo i tak żadnej poprawy nie przyniesie lecz zgorszenie. Bo ten co jest u gory zna nas najlepiej i wie co jest dla nas najlepsze . Czasami jest to trudne do zrozumienia dlaczego tak sie dzieje w naszym życiu mimo wszystkiego co uczynniliśmy przeciwko temu . Ale z najgorszej sytuacji w życiu jaka nas spotyka po pewnym czasie zrozumiemy to dlaczego Pan Bog do tego dopuścił .

Eliza
Gość
Eliza

Taka wiara i determinacja to naprawdę rzadkość…. Podziwiam Pana i życzę z całego serca aby Pana małżeństwo zostało „odrodzone”. Niech Bóg Błogosławi Panu, oraz synkowi i wierzę że dzięki Maryji Państwu się wszystko poukłada. Proszę trwać w modlitwie! Dla Boga nie ma nic niemożliwego tylko trzeba wierzyć i ufać. Z Panem Bogiem.