Wdzięczna: Dzięki rożańcowi wracam do zdrowia

To moja druga nowenna w tym roku, a kolejna wysłuchana. Mnie Matka Boska jeszcze nigdy nie zawiodła. Z serca dziękuję Ci Maryjo za różaniec, bo to piękna modlitwa.

Od długiego czasu źle się czułam. Siadły mi nerwy, byłam poirytowana, krzyczałam z byle powodu, miałam stany lękowe, było mi słabo, ciężko łapałam oddech, kręciło mi się w głowie. Czułam się fatalnie i nie wiedziałam dlaczego, podejrzewałam nerwicę jakąś albo depresję poporodową, bo mam malutkie dziecko.
Miałam zmiany nastrojów i wszystko wskazywało na tarczyce.
Od jesieni zeszłego roku planowałam wizytę u lekarza i podstawowy komplet badań, ale przeprowadzilam się i miałam trudny dostęp do poradni i laboratorium. Nie miałam sposobności poświęcić sobie czas, bo mam pod opieką dziecko i nikogo do pomocy. Mąż pracuje albo musi być na budowie i nie może wziąć wolnego, bo jest na okresie probnym.

Zaczęłam odmawiać nowennę o zdrowie i spokój wewnętrzny, ponieważ mój stan i poczucie odpowiedzialności za swoje dziecko było powodem strachu i ogromnego niepokoju.
Prawie natychmiast poczułam ulgę, że Ona mi pomoże i poprowadzi mnie tak, żeby było dobrze.

Setki razy przechodziłam koło nowo wybudowanego budynku, przecznicę od miejsca zamieszkania, ale dopiero z modlitwą na ustach (bo ja się modlę często spacerując z wózkiem) zobaczyłam, że to nowiuteńka poradnia z labolatorium. Poradnia, do której mogłam wjechać z wózkiem, a nie wspinać się na trzecie piętro, co było prawie niemożliwe w poprzedniej. Poradnia, gdzie mogę do labolatorium wjechać z wózkiem i oddać krew do badań, co w poprzedniej również było niemożliwe.
I tak też zrobiłam, weszłam, zapytałam, drugiego dnia samodzielnie, ale nadal z dzieckiem poddalam się badaniom i umowilam wizytę.

Zdiagnozowano u mnie ostrą anemie z niedoboru żelaza, coś na co nie wskazywały do końca objawy i coś, czego nie podejrzewał lekarz, bo jak stwierdził, wyglądam zdrowo, nie jestem blada, mam ładną skore (żadnych pęknięć, łuszczenia itd co jest przy anemii).
Przepisał lekarstwa, zalecił zmianę diety i powiedział, że nawet jeśli będę brała tabletki, to nie oznacza że mi się polepszy, bo mogę nie wchłaniac żelaza.

Jednak nie martwilam się zbytnio i modlilam. Pod koniec nowenny byłam już zdiagnozowana, miałam za sobą trzy tygodnie leczenia i czułam się o niebo lepiej.
Jak ręka odjął minęły problemy z nastrojem, oddechem, sennoscia, brakiem siły. Dalej nie było całkiem normalnie, ale anemii od razu wyleczyć się nie da. Do tego potrzeba co najmniej pół roku procesów krwiotwórczych.

Dziś mijają dwa miesiące, a ja odzyskałam nie tylko zdrowie fizyczne, ale także wewnętrzna radość, siłę do życia i pełnię bycia mamą i żoną, bo mogę normalnie wykonywać obowiązki czy choćby tańczyć z dzieckiem 🙂

Dzięki modlitwie różańcowej i bliskości Maryji rozwiazałam problem, który był banalny, ale dostrzegłam rozwiązania dopiero wtedy, gdy się modliłam.
Modlitwa często rozjaśnia umysł, prostuje kręte ścieżki i podsuwa rozwiązania, które są, a których dziwnym trafem nie widać.

Dziękuję Ci Panie Boże, że za wstawiennictwem Maryji, Matki Pana Jezusa, podarowałes mi zdrowie.
Dziękuję za to, że jesteś, że kochasz, że dajesz, że wybaczasz, że się troszczysz.

Kocham Cię.

NOWOŚĆ

Chcesz poznać własne serce? 

Potrzebujesz przewodnika który pomoże Ci zwalczyć grzechy i słabości?

1
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
1 Wątki komentarzy
0 Wątki z odpowiedziami
1 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
1 Autorzy
Dorota Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Dorota
Gość
Dorota

To prawda że w czasie modlitwy otwierają się nasze oczy, MB prowadzi. Życzę dużo zdrowia.