Agata: Oczyszczenie małżeństwa ze złych relacji

Jestem trochę w nietypowej sytuacji bo mój mąż nie odszedł do innej i nigdy nie miał takiego zamiaru. Ciągle mnie kocha a jesteśmy małżeństwem już 25 lat. Jednak od kilku lat nawiązuje relacje z różnymi kobietami. Po kilku latach powiedział mi o tym mąż jednej z nich i to był dla mnie szok bo niczego nie czułam, nie podejrzewałam ani nie zauważyłam. Stało się to 22 maja w dzień świętej Rity do której mam szczególne nabożeństwo. Wiem że nic nie dzieje się przypadkiem i to ujawnienie było po to by mąż się opamiętał – on nie czuł, że grzeszy bo przecież nic nie dawał mi odczuć i był zawsze dla mnie kochający i nigdy nie myślał o rozbiciu naszego małżeństwa. Po kilku miesiącach zaczęłam odmawiać Nowennę o oczyszczenie naszego małżeństwa ze złych związków i relacji. Najpierw modliła się koleżanka o jego opamiętanie i siłę dla mnie, ale po kilku znakach poczułam, że to ja powinnam się modlić. Przede wszystkim cały czas prosiłam św. Ritę bym za jej przykładem była wzorem miłości, cierpliwości i łagodności, bo takie zachowanie pozwalało się mojemu Mężowi opamiętać, a wszelkie łzy czy awantury tylko Go ode mnie oddalały. Trwało to rok, było ciężko bo czułam jakbym miła nóż w sercu a tu na ustach miałam uśmiech i pilnowałam miłej atmosfery – bardzo bolało ale postanowiłam nie iść do psychologa tylko trwałam na modlitwie i zażywałam ziołowe tabletki uspakajające. Skończyłam część błagalną Nowenny i w pierwszy dzień części dziękczynnej Mąż powiedział, że zakończył związek na boku, odkrył jaki ma skarb u swego boku i że bardzo docenia moją postawę bo wie jak mi było ciężko i jak mnie bardzo zasmucił. Teraz z lżejszym sercem kończę część dziękczynną bo naprawdę mam za co dziękować.
Jestem osobą zamkniętą w sobie i nigdy nie udzielam się na żadnych forach ale poczułam że muszę dać to świadectwo bo po pierwsze łaska jaką otrzymałam jest ogromna a po drugie może to świadectwo komuś pomoże jak mnie pomagały świadectwa innych i wpisy pod nimi. Wielka jest moc modlitwy jest to lk na depresje i wszelkie trudy jakie nas spotykają. Ufajcie i trwajcie w modlitwie cały czas a otrzymacie to co Wam potrzebne!

To świadectwo zostało opublikowane

w czasopiśmie

„Królowa Różańca Świętego” nr 35

które można zamówić na stronie:

  • Od 2 lat modlę się o swoje małżeństwo od roku mąż mieszka z kochanką a 8 lipca sprawa rozwodowa.Nie wszystkie małżeństwa są do uratowania.

    • Ja modle sie od 11 miesiecy. Juz jestem w separacji prawnej od stycznia. Ale nadal sie modle. Dzisiaj zaczęłam kolejna NP.

  • Mi bardzo pomogłas, dziękuję, choć straciłam już nadzieję na happy end,
    Jeszcze raz dziękuję

  • Modlę się od 4 lat o swoje małżeństwo sprawy w sądzie rozwód orzeknięty złożona apelacja. Czekam ale modlę się i nie poddaję mimo wszystko zaczęłam 18tą nowenne teraz za dusze w czyśccu prosząc je o wstawiennictwo w sprawie mojego małżeństwa. Jezu Ty się tym zajmij Ufamy Tobie. Niech Wam Pan Bóg błogosławi

    • Ja tez odmawialam NP za dusze w czyscu cierpiace. W tym czasie odbyla sie nasza sprawa rozwodowa, bylo to dokladnie w 15 rocznicę smierci babci meza. Maz pomimo ze zlozyl pozew o rozwod zgodził sie na separacje. Mysle ze babcia meza sie wstawila za nami i nie doszlo do rozwodu. Naprawde w to wierze i Jej dziekuje za pomoc. Tobie Elzbieto zycze aby w koncu Twoje modlitwy zostały wysluchane. Z Panem Bogiem.

      • Bóg zapłać Agato. Tobie również życzę wysłuchania modlitw. Napewno babcia pomogła . Oby nas wszystkich tu obecnych Matka Boża wysłuchała

    • Ja też walczę. W czwartek będę na Jasnej Górze. Złożę intencję przed obrazem Matki Bożej za nas wszystkie modlące się o małżeństwa. Szczęść Boże.

      • Jolu, wspomnij mnie przed obrazem Mateńki i moje małżeństwo. Walczę 2lata i 4 miesiące. Bóg zapłać.

        • Z przyjemnością. Napiszę i wrzucę też do skrzynki intencje za Was. W każdą sobotę o 18 jest odprawiana msza św za wszystkie intencje. Jestem na Jasnej Górze co 2-3 tygodnie.

  • Ja sie modliłam 4 lata ,msze święte wieczyste , 9 Pierwszych Sobót Miesiąca , pokuta , komunie święte za męża … Wrócił, naobiecywal, nagadał cudów wiankow … Separacja trwa i happy endu nie będzie .mam.ciężka depresję . Ja już o to małżeństwo sie nie prosze . Straciłam to ostatnie . Nadzieję

    • Droga Asiu, czy nie lepiej jest pogodzic sie z odejsciem meza i zaczac zyc swoim zyciem i swoimi marzeniami? Zycie jest takie krotkie a Wy kobiety zdradzane prosicie o opamietanie i powrot meza zdrajcy! Czy nie lepiej poprosic w Nowennie Matke Boza o pomoc i o prowadzenie na dalszej drodze zycia nawet jesli to ma byc zycie w pojedynke? Oddajcie jej ten bol zdrady i rozstania i niech ona Was prowadzi.

      Ja bylam mezatka cywilna. Od 9 lat jestem sama. Do slubu koscielnego nigdy nie doszlo i ciesze sie z tego bo on nie byl tego wart.
      Bedac mezatka poznalam meza od tej przyslowiowej strony ' w chorobie i w biedzie' i obiecalam sobie wtedy, ze jak tylko wyzdrowieje to sie z nim rozwiode ( nie chce wchodzic w szczegoly co sie stalo ale nigdy nie bede z czlowiekiem, ktory mnie nie szanuje i w chorobie nie przyniesie nawet szklanki wody). Wtedy modlitwy pomodly mi wszystko sobie w glowie poukladac.
      Jestem sama ale mam Matke Boza przy sobie i jej syna. Oni mnie prowadza. We wszystkich decyzjach prosze ich o prowadzenie i prowadza mnie lepiej niz sama bym sobie to zorganizowala.
      Przez te 9 lat duzo sie wydarzylo. Zarobilam mnostwo pieniedzy, Jestem w polowie miedzynarodowych kwalifikacji w rachunkowosci zarzadczej, podrozuje sama i czuje sie z tym super. Decyduje o moim zyciu a Matka Boza jest zawsze przy mnie.

      PS> Po roku moj byly maz skontaktowal sie ze mna. Napisal mi, ze dla niego zawsze bede jego żona. Ja mu odpisalam, ze on dla mnie nigdy nie byl mezem. Przez ten caly czas myslal tylko o sobie. Uwazal,ze moze robic co chce a ja i tak bede z nim bo nie mam innego wyboru.
      My wszystkie mamy wybor.
      Pozdrawiam,
      Anna

        • Witaj Nadio ,co u ciebie ? Nie pytam z ciekawosci tylko poprostu martwie sie o ciebie ,po tym co ostatnio tu na forum pisalas.

          • Dziękuję Irenko, kochana jesteś. U mnie nic ciekawego sie nie dzieje. Codziennie rozmyslam o tym jak zmarnowało się moje życie.

            • Co ty dziecko kochane opowiadasz ,jeszcze zycie przed toba ,nie zmarnowalo sie twoje zycie ,poprostu masz chyba pod gorke jak ja ,ale w zadnym wypadku nie mozemy sie poddawac,tez czasami mialam wszystkiego dosc ,ponarzekalam ,poplakalam w poduszke ,ale mimo wszystko wierzylam ze jeszcze sie moje zycie odmieni i jak juz pisalam jest coraz lepiej,wszystko idzie w dobrym kierunku.Czasem zycie nas doswiadcza ,ale ja stwierdzilam ze nic tak nie hartuje jak trudne zycie ,mnie juz nic nie jest w stanie zlamac .Teraz kiedy wszystkie moje sprawy ,problemy i pragnienia oddalam Panu Bogu jestem spokojna .Nawet nie wiesz jak zycie potrafi zaskakiwac i to jak pozytywnie.Glowa do gory ,bedzie dobrze i moja prosba do ciebie ,sproboj to sobie ciagle powtarzac i wmawiac ,zeby nie wiem co sie dzialo .

            • Dziękuję za pocieszenie. Mam już 35 lat, na niektóre rzeczy jest już za późno.

            • Nadio owszem ,moze to i pocieszenie,ale chce ci powiedziec ze moja mlodsza siostra byla wlasnie w twoim wieku i wyszla za maz i ma dziecko .Mysle ze dla ciebie tez nie jest za pozno.

            • Bóg prowadzi każdego inną drogą i niektórzy mają całe życie pod górkę. I nic tego nie zmieni, nawet jeśli będę sobie powtarzać, że jest inaczej.

            • Madziu kochana ,ale ja tez tak kiedys myslalam ,tez uwazalam ze juz taki moj los i nic tego nie zmieni ,duzo mnie pracy kosztowalo zeby zmienic moje myslenie ,przede wszystkim dlugo mi zeszlo zanim odkrylam gdzie mam sie zwrocic o wlasciwa pomoc .Wiekszosc zmarszczek jakie mam to walasnie sama sobie zafundowalam ,bo chodzilam ciagle ze skwaszona i cierpiaca mina.Kiedys uslyszalam na kazaniu ze nalezy spostrzegac swiat wokol nas pozytywnie ,zaczac sie usmiechac najpierw do siebie w lustrze a potem do wszystkich w kolo,zeby wszystkie problemy oddac Panu Bogu i nie znaczy ze samemu nic nie robic ,tylko pozwolic Panu Bogu sobie pomoc .Uwierz mi Madziu ja sie do tego dostosowalam i nie jest to latwe ,ale o wiele latwiej mi sie zyje ,nawet jak cos idzie nie tak ,to juz nie szaleje z rozpaczy i zmartwienia ,tylko czuje spokuj w sercu ,nie boje sie juz tak jak kiedys to bylo u mnie.

            • Ja też czuję spokój, ale to niczego nie zmienia.

            • Madziu piszesz ze czujesz spokuj ,to juz duzo kiedy w zyciu jest ciezko.Wczoraj natknelam sie na krotki filmik”Nie dajesz rady?Mam recepte „,jesli nie ogladalas to polecam,mi pomogl zrozumiec pewne sprawy.Od jutra zaczne odmawiac za ciebie jeszcze Koronke do Milosierdzia Bozego”,w koncu musi cos ruszyc do przodu ,nie wierze ze Pan Bog nie slyszy naszego wolania.Juz piasalam ze moja corka szuka pracy i odmowilam za nia 9dniowe nabozenstwo do sw Jozefa ,jak nic sie nie dzialo ,nie bylo zadnych telefonow ,odpowiedzi na cv,tak po tej modlitwie do sw Jozefa ciagle ma gdzies rozmowe o prace.Nie zalamuj sie Madzio ,bedzie dobrze.

            • Ta modlitwe do sw Jozefa odmowie za toba jeszcze raz ,moze sw Jozef byl bardzo zajety ,jak modlilam sie za toba i mu sie przypomne ,moze teraz bedzie twoja kolej u niego.

            • Dziękują za modlitwę. Mam nadzieję, że w końcu się uda.

            • Oglądałam ten filmik. Ja odmówiłam kilka nowenn do św. Józefa i o. Wenantego Katarzyńca i NP, ale mam jedną chorobę, przez którą nie mogę znaleźć pracy. Teraz modlę się o uzdrowienie z tej choroby, ale nie wiem, czy ta intencja jest zgodna z wolą Bożą.

            • Madziu zapytaj swojego lekarza rodzinnego ,czy na twoja gorobe moze sie starac o grupe inwalidzka,z tego co wiem pracodawcy bardzo chetnie przyjnuja do pracy z orzeczeniem o grupie inwalidzkiej ,nie znaczy to ze starac sie o rente bo to cos innego i graniczy z cudem zeby ja dostac wogle.Nie wiem na jaka chorobe cierpisz ,ale porozmawiaj z lekarzem rodzinnym,sprobuj co ci zalezy ,zapytac przeciez mozesz.

            • Już się orientowałam w tej sprawie. Niestety, na moją chorobę nie dają ani grupy inwalidzkiej ani renty. Nawet na raka pęcherza moczowego, którego miałam 2 lata temu mi nie dadzą renty, bo mam swój własny pęcherz. Jestem w sytuacji bez wyjścia.

            • Madziu to ja obiecuje ze bede sie modlic razem z toba o twoje uzdrowienie ,dolacz do mnie jutro z Koronka do Milosierdzia Bozego ,mialam zaczac dzis za ciebie sie modlic ,ale zle policzylam dni i dzis odmawiam ostni dzien w innej intencji .Prosze przylacz sie do mnie jutro ,bedziemy razem sie modlic o twoje uzdrowienie.

            • OK. Cały czas się modle o uzdrowienie NP, ale trzeba dużo modlitwy.

            • To przestań rozmyślać jak bardzo zmarnowalas życie i działaj, zrób coś dla kogoś, bo takie rozmyślania o swoich błędach mało daje

            • Jak ktos jest w w takim stanie jak Nadia, to mozna mu pisać zeby przestal narzekac i cos zrobil. Jak sie nie ma na to sily, wlasnie na to zeby cos zrobic. Wiem cos o tym. Jak nie mam sily na to zeby wyjsc z domu. Dobrze ze mam prace to musze sie jakos pozbierac. To jest straszne uczucie beznadziei. Nie zrozunie tego ten, kto tego nie doswiadczyl.

            • Zapewniam Cię, że uczucie beznadziejnosci własnej sytuacji miałam, straciłam wszystko pracę, zdrowie, osoby bliskie, wszystko co było ważne i zaczynać wszystkiego od początku musiałam się uczyć, , i jeszcze długa droga przede mną do tzw normalności, a życie trwa…
              Poradzisz sobie, zobaczysz, na tym życie polega

            • Wiem ze sobie poradze. , Nie mam wyjscia jakos daje rade od roku, pomimo wszystko. Tylko nie mam zadnej radosci zycia. Tylko dzieki pracy funkcjonuje. Codziennie placze, nic mnie nie cieszy, nie poznaje sie w lustrze. Doslownie wegetuje, wychodze tylko jak musze, jak juz lodowka doslownie pusta i nie mam co jesc. Chociaz wiem ze nie wszyscy sobie radza, stad tyle samobojstw. A podobno Bog jest przy nas zawsze, nawet gdy jest zle i trudno. To gdzie jest jak ktos targa sie na swoje zycie w stanie totalnej beznadziei? Ja Go codziennie prosze o pomoc, ale jej nie czuje.

            • Radość życia znajdziesz, tam, gdzie się nawet nie spodziewasz, i pomoc Boga też, nie zamykaj się w 4 ścianach, bo się szybko zaplaczesz
              Bóg jest z Tobą zawsze, jak płaczesz też, spróbuj się wyciszyć i wtedy zobaczysz, że On jest, nawet w drobnych rzeczach dookoła
              A życie się ułoży

        • Gratuluję Anno mądrych wyborów życiowych. Nic tylko brać z Ciebie przykład. Silna z Ciebie i mądra kobieta.

          • Droga Nadio, ja za tydzien mam 38 urodziny i uwazam, ze teraz jestem w najlepszym momencie mojego zycia. Nigdy nie wrocilabym sie do lat wczesniejszych. Mysle tak mimo tego, ze nie mam meza ani dzieci. Czy zmarnowalam sobie zycie przez to, ze nie mam wlasnej rodziny? Nie uwazam tak. Kazdemu z nas zycie uklada sie inaczej. Kazda chce byc, piekna, madra miec wspanialego, wiernego meza, na ktorym mozna polegac i zdrowe dzieci ale jesli tego nie masz to co, to juz tylko do grobu sie klasc.
            Nie moja droga. Oj nie.
            Ja teraz spelniam wszystkie swoje marzenia. Np. ucze sie plywac bo zawsze chcialam umiec dobrze plywac. Niby nic a jednak ma dla mnie duza wartosc.
            Robie CIMA ( w jezyku angielskim) choc mieszkam w Zurichu.
            Moze nie jestem typowa Polka bo 17 lat mieszkam za granica choc wracam do Polski na stale jeszcze w tym roku.
            Od 8 lat mieszkam w Szwajcarii i tam kobieta 35 letnia jest piekna i mloda kobieta.
            Nie znam Twojej historii ale jesli masz zdrowie to wszystko w zyciu jest mozliwe.
            Bierz zawsze przyklad z ludzi, ktorzy sa tam gdzie Ty bys chciala byc. To bedzie Cie motywowac.
            Nikomu nie pozwol zmarnowac swojego zycia bo zycie to dar.
            Sciskam Cie wirtualnie i przesylam dobra energie.
            Trzymaj sie mocno Matki Bozej.
            Pozdrawiam,
            Anna

            • Anna, Ty tak pięknie i mądrze piszesz.
              Bardzo Ci dziękuję, pozdrawiam i życzę błogosławieństwa Bożego 🙂

      • Ja o moje malzenstwo, o nawrocenie meza modle sie od blisko roku. Maz odszedl po 20 latach malzenstwa. Odmowilam tez NP za siebie o potrzebne laski. Ale nic sie nie zmienilo. Ani maz nie wrocil, ani mi nie jest lzej. Nie wiem co mam robic, jak dalej zyc, nie moge sobie poradzic, jest mi bardzo zle. Nie czuje, nie widze zadnej podpowiedzi co mam robic. Ty mowisz ze Ciebie prowadza Matka Boza i Jej Syn. Jak Ty to czujesz?. Ja ciagle prosze o podpowiedz co dalej. Proszę tez Ducha Sw. o pomoc,Aniola Stroza, Dusze w czyscu cierpiace, zmarlych z mojej i meza rodziny i nic. Tylko strach co dalej. Jest jeszcze jedna roznica, taka, zeTy nie bylas w zwiazku sakramentalnym. To tak naprawdę jestes wolna. My mezatki jesteśmy zobowiazane modlic sie za mezow i nasze malzenstwa. I jezeli nasi mezowie nie wroca, to jestesmy skazane na zycie same. Pomijajac to ze kazda z nas chciala miec rodzine, to przeciez sam Bog obiecal ze jezeli bedziemy Go o cos prosic w modlitwie, to nas wyslucha. A przecież modlimy sie za nasze malzenstwa sakramentalne. O cos na czym powinno Mu zalezec. Ja poki co sie modle, ale trudno nie stracic nadziei jak sie dlugi czas nie jest wysluchanym, pomimo obietnic, ze bedziemy wysluchani, pocieszeni. Rozumiem Tych wszystkich, ktorzy sie poddają. Z Panem Bogiem.

        • Nie wiem,dlaczego tak jest, ale Bóg dopuszcza ciemności w naszym życiu, cierpienia, które często wydają się ponad siły… Może chce sprawdzić, czy mimo wszystko pozostaniemy Mu wierni , że dalej będziemy Go po prostu kochać i iść Jego drogą… Ja mam kochającego męża, dorosłe i nastoletnie dzieci, a nawet wnuki 🙂 mogę powiedzieć, że mam szczęście, ale wierzcie mi ,mam mnóstwo kłopotów i cierpień w swoim życiu, czasem wydaje mi się, że coś jest ponad moje siły… Wtedy właśnie modlitwa i zawierzenie Maryi i Jej Synowi pomaga we wszystkim. W sobotę jadę do Częstochowy powierzyć się Kochanej Matce oraz na eucharystię do ojca Daniela. Pomodlę się za Was i Wasze małżeństwa. Jeśli ktoś może i chce to polecam to spotkanie modlitewne, informacje można znaleźć na stronie Miłość i Miłosierdzie Jezusa. Pozdrawiam wszystkich i niech Pani Jasnogórska ma nas wszystkich w Swojej opiece:)

          • Bardzo Ci dziekuje. Pomodl sie za moje małżeństwo. Ja chcialabym pojechac na Jasna Gore ale w pierwsza sobote miesiaca na zawierzenie. Bylam w styczniu. Zawierzylam tam swoje malzenstwo, rodzine. Z Panem Bogiem

            • Zadzwoni pani do sióstr zakonnych do Kodnia kontakt jest w internecie kto prosi te siostry o modlitwę one się modlą

            • Dziekuje Radek. Dzwonilam juz nie raz. I nie tylko tam. Wysylam dziesiatki prosb o modlitwe.

        • Agato, miedzy nami jest taka roznieca, ze ja nie boje sie samotnosci i staram sie zyc pelnia zycia, a Ty myslisz i martwisz sie swoja samotnoscia. Ja wole byc sama niz z kims z kim nie czuje sie pewnie i bezpiecznie ( gdzie jest jedna wielka niepewnosc co bedzie jutro i strach czy dzis wroci do domu i bedzie mial dobry humor czy nie wroci bo spedza noc z kims innym).
          Jesli Ty masz byc ze swoim mezem sakramentalnym bo taka jest wola Boga to z nim bedziesz chocby minely kolejne 20 lat.
          Zrob sobie przerwe od tego ciaglego myslenia o swoim mezu, ktory odszedl.
          Dlaczego nie pomyslisz o sobie? Zrob cos co zawsze chcialas zrobic a nie mialas odwagi lub pieniedzy czy czasu aby to zrobic.
          Ja jak mialam ciezki czas to szlam pobiegac. Biegalam placzac ( zeby nie powiedziec, ze ryczalam jak bobr) ale to pozwolilo mi pozbyc sie tego wszystiego negatywnego co sie we mnie nazbieralo.
          Jesli bedziesz silna wewnetrznie i czula sie sama ze soba dobrze ( zadbaj o wyglad zewnetrzny) to twoj maz spojrzy na Ciebie inaczej. Mezczyzni szanuja kobiety silne, ktore znaja swoja wartosc i nie dadza soba pomiatac.

          Kto wie, czy on kiedys nie wroci do Ciebie blagajac Cie o przebaczenie i powrot do domu i czy to Ty wtedy nie bedziesz sie zastanawiac czy jeszcze go chcesz. Moze powiesz wtedy sama do siebie w duchu: ' Nie jestes mnie wart' i trzesniesz mu drzwi przed nosem.
          Zycze Ci sily i zrob prosze choc jedna rzecz tylko dla siebie.

  • Ostatnio na forum Gabriela wspomniała o Koronce do Dzieciątka Jezus,dzis rano ,jak obiecałam odmówiłam tą modlitwę za naszą Aguchę i jej dziecinę z forum…jak by mi kto skrzydeł dodał. Wiem jest tych modlitw,ale polecam Wam:

    Słowa polskiej mistyczki Zofii Nosko. Zofia Nosko (1920-1996) pracowała w zawodzie lekarza mając na względzie pokorną służbę każdemu człowiekowi. Wyróżniała się darem obfitości wewnętrznie odbieranych słów i wizji, które przyjęły postać Apelu Najświętszego Serca
    Pana Jezusa i Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, jako apelu na ostatnie czasy
    przed światowym kataklizmem.
    „W czasie odmawiania Koronki do Dzieciątka Jezus oczami ducha ujrzałam pięknego Pana
    Jezusa, lat około czterech, w długiej niebieskiej szacie, z długimi sięgającymi ramion lokami.
    Dziecię Jezus uklękło w powietrzu, złożyło rączki do modlitwy i razem ze mną odmawiało
    Koronkę. Na słowa: – „Naucz mnie kochać Boga” – wskazywało paluszkiem do góry i wówczas widziałam jak otwierało się Niebo a liczni Święci modlili się klęcząc. Na słowa te wszyscy kłaniali się do samej ziemi w stronę ognistego Tronu, gdzie blask był wielki i piękny.
    Gdy skończyłam Koronkę Dziecię Jezus tak powiedziało:
    „O cokolwiek będziesz prosiła, dam ci, otrzymasz. Ta Koronka jest Moją Miłością, Niebo cale ją odmawia. To sobie zapamiętaj. Nie odkładaj jej na potem, nie odmawiaj z
    niechęcią. Odmawiaj w rannych godzinach z sercem pełnym miłości. Ja tak chcę.
    Amen”.
    Obietnica Matki Boskiej:
    „Ktokolwiek będzie tą Koronkę odmawiał w jakiej bądź sprawie, będzie szybko pomyślnie wysłuchany. Dzieciątko Jezus działa bezzwłocznie. Ojciec Niebieski niczego
    nie odmawia Dzieciątku Bożemu”

    • Odmawiałam kiedyś tę koronkę przez 2 lata z rzędu w okresie od 25 grudnia do środy popielcowej i nie zostałam wysłuchana więc byłabym bardzo ostrożna w stosunku do obietnic z nią związanych tym bardziej, że pochodzą one z objawień prywatnych nie uznanych przez Kościół . Mamy Różaniec, koronkę do Bożego Miłosierdzia, Adorację Najświętszego Sakramentu, wiele pięknych Litanii choćby do Najświętszego Serca Jezusa i ich się trzymajmy.

        • Niestety mozna.cale lata sie modlic, prosic i okazuje sie ze to nie wola Boza. Tak mozna wszysto wytlumaczyc. A jest mnostwo obietnic ze jezeli bedziemy prosic to zostaniemy wysluchani.

          • Zgadzam sie z panią 100% tach np modlitwa do rany ramienia Jezusa , 9 pierwszych sobót miesiaca , 100 razy wieczny odpo czynek .czy różaniec

            • To jest tak wolą Boża jest doprowadzić pod ołtarz małżonków i wolą bożą tez jest doprowadzić małżonków do sadu by wzieli rozwód tak mam to rozumieć

            • Radku, ja podobną gorycz przeżywam i bunt wewnętrzny mam w sobie…nie rozumiem pewnych spraw. Wiele jest osób z identycznymi odczuciami. Innym szybko jest dane, a My…. ??? Może uratujemy nasze małżeństwa, a może nie. Wkrótce mój rozwód… Modliłam się żeby do tego nie doszło 2, 5 roku. Z Bogiem!!!

            • Też mam ten dylemat Radku. Czy to ze zgodziłam się na rozwod moglobyc wyoelnieniem przeze mnie Woli Bożej względem mnie?

            • Koronka do lez Matki Bozej, litania do Ducha Sw z obietnicami,modlitwa za dusze. Zyscowe, ktore wszysstko moga wyprosic..

            • Trzeba być natretnym i cały czas prosić jak małe dziecko jak ta wdowa co cały czas prosiła sedziego i wkońcu uległ tak jak ona tego chciała

            • Ja już po 5 latach proszenia dzień w dzień po kilka razy nie jestem taka pewna, że tak to działa. Jedyny plus to, że nie popadłam w zwątpienie ani w zniechęcenie.

        • Skoro będzie nam dane wszystko co jest zgodne z wolą Bożą to tym bardziej nie ma sensu wyszukiwanie coraz to innych formuł modlitewnych. Wystarczy „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Mario” oraz Adoracja Najświętszego Sakramentu tam jest wszystko. A co do woli Bożej to nie wiem czy urodzenie zdrowego dziecka może być sprzeczne z Jego Świętą Wolą ? W obietnicy związanej z tą Koronką nie ma ani słowa o woli Bożej co jak dla mnie właśnie może być bałamutne.

      • Do Dzieciątka Jezus można się modlić także innymi koronkami – siostry Koletanki w Krakowie także się modlą przez okrągły rok Koronką do Dzieciątka Jezus. To są szczególnie piękne modlitwy w okresie Adwentu.

    • Eniu, owszem wspomniałam o Koronce do Dzieciątka Jezus i nadal uważam, że to wspaniała modlitwa, jeśli jest odprawiona z sercem. Nawet najdłuższe litanie mogą nie zostać wysłuchane, jeśli nie płyną z serca. Tak mówił Jezus św. Faustynie. Pan Jezus lubi także, gdy mówi się wprost z serca własnymi słowami. Nawet mój znajomy kapłan uspokoił mnie, że jeśli modlitewnik nie posiada imprimatur, a uważam że modlitwy te zawierają dobrą treść, to jak najbardziej mogę się modlić. Ostrzegał jednak do przywiązywanych obietnic – to tak jak wystawianie Boga na próbę. Nigdy nie zapomnę chwili, gdy przed Mszą św. chcąc podjąć się adopcji dziecka poczętego nie podniosłam przy ślubowaniu w górę palców. Nie chciałam tego czynić wśród grona ludzi siedzących obok, aby ktoś mnie nie zagadnął czego chcę. Prosiłam szczerze Dzieciątko Jezus spoglądające z żłóbka, aby uniosło za mnie swoje paluszki. Byłam pełna zdziwienia, gdy po chwili wszedł do Mszy kapłan ze słowami pieśni na ustach „podnieś rękę Boże Dziecię”. Fakt, że odmawiałam Koronkę bardzo wcześnie rano, lecz uważam to za swego rodzaju poświęcenie. Dlaczego Mały Jezus miałby mnie nie wysłuchać np. o 4 rano?

  • Myślę,ze powinno się być upartym przy modlitwach.Tak jak uczy nas św.Faustyna,pisze że dopiero jej Terenia pomogła

  • Tu jedna pani pisała ze odmawiała NP aby mąż do niej wrócił i NP odmawiała kobieta aby ten skradziony mąż był z nią. Intencja od intencji się różni

    • Zgadzam sie. Ale jezeli modli sie o malzenstwo sakramentalne, to juz hyba nie jest sprzeczne z wola oza. W koncu to sakrament, ktory On sam poblogoslawil

    • Moi drodzy, tak czy inaczej nie ulega wątpliwości, że życie z modlitwą, z Maryją za rękę, z Jezusem w sercu jest lepsze, spokojniejsze, wartosciowsze, cudowniejsze, daje pokój i nadzieje mimo wszystkich trudności i cierpień. Wyobrażacie sobie życie bez Boga? Chyba wszyscy jak tu jesteśmy na tym wspaniałym forum zgodzimy się, że życie bez Boga byłoby bez sensu. A więc niezależnie od rodzaju modlitwy po prostu módlmy się z otwartymi sercami oddając wszystko Matce i Jej Synowi. 🙂

      • Tak to prawda. Odkąd modlę się o swoje małżeństwo jestem spokojniejsza. Wszelkie trudności i problemy przyjmuję z pokorą i spokojem, nie działam impulsywnie w trudnych chwilach i potrafię się wyciszyć. Gdy codziennie rano wstaję i szykuję się na mszę św. mówię- „Idę do mojego Przyjaciela Pana Boga”. Daje mi to tak dużo sił i motywacji, robię to z przyjemnością.

        • Jola środek Pisma Sw to Psalm 118/8
          Co nam Bóg chce powiedzieć.
          Zyczę Ci,aby Twoje modlitwy zostały wysłuchane

  • >