Małgorzata: Cud

11 lipca tego roku mąż trafił w złym stanie do szpitala z cukrzycą, silnym krwawieniem z przewodu pokarmowego (dużo krwi w stolcu), totalne osłabienie i gwałtownie spadające wyniki krwi, głównie hemoglobina, ale cała morfologia była zła.Hemoglobina spadała tak gwałtownie, że natychmiast zamówiono krew i zrobiono transfuzję. Razem w ciągu 3 tygodni dostał 15 worków krwi. Zrobiono mu USG, TK, gastroskopie, kolonoskopie. Po otrzymaniu wyników TK lekarka prowadząca poprosiła mnie do gabinetu, aby przedstawić mi wyniki.
Powiedziała bez ogródek, że badanie TK potwierdza rozsiany i rozległy proces nowotworowy zaczynający się od trzustki poprzez węzły chłonne do wątroby. Naciekający całą otrzewną i żyłę główną. Mąż chorował od kilku lat na trzustkę a 4 lata temu miał poważną operację usunięcia części trzustki metodą Whipple. Potwierdziła bez ogródek, że nie ma żadnych szans na przeżycie a obecny stan jej bezpośrednim zagrożeniem krwotoku i śmierci. Zaproponowała abyśmy szczerze porozmawiali z Mężem i jeżeli mamy jakieś sprawy do uzgodnienia, to żebyśmy zrobili to teraz. SZOK, ROZPACZ,PŁACZ i MODLITWA. Nieustanna Modlitwa…W każdej chwili dnia, w pracy, w domu, w drodze…Nowenna Pompejańska o CUD oraz wszystkie inne Modlitwy z prośbą o pomoc. Drugie TK i potwierdzenie pierwszej strasznej diagnozy. Kolejna nie dająca nadziei rozmowa z nie jedną już lekarką a z kilkoma lekarzami. Informują Męża o jego złym stanie (tego dowiedziałam się później). Krwawi nadal, transfuzje nadal, nadal moja nieustanna Modlitwa. Czasami zastanawiałam się czy ja nie zwariowałam…rano modlitwa, w pracy zamiast pracować Modlitwa, w drodze do szpitala Modlitwa, przed wejściem do szpitala w kościele Modlitwa, po szpitalu Msza św. codzienna, po Mszy w domu godzinna i dłuższa Modlitwa…Przede wszystkim Różaniec i Nowenna oraz Modlitwy do Najświętszej Krwi Jezusa. Krwawienie Męża troszkę się normuje, transfuzje nie codziennie lecz co 2-3 dzień. Nadal stan ciężki i nadal Modlitwa. 01 sierpnia informacja od męża, że pierwszy raz nie było krwawienia podczas oddawania stolca. Lekarze bezradni, bez pomysłu na leczenie chcą się pozbyć nie rokującego pacjenta ze szpitala… Wypisują Go z zaleceniem kontroli morfologii i skierowaniem do Szczecina (mieszkamy w Poznaniu) na kolejne badanie oraz dalsze konsultacje z onkologiem w Poznaniu. Diagnoza na wypisie ze szpitala taka jak przedstawiła lekarka. Rozsiany proces nowotworowy wielonarządowy. Szczecin – badanie i powrót do domu. Moja nieustająca Modlitwa…Sierpień – Onkolog potwierdza na podstawie zapisu na płycie wynik TK zaawansowanego raka. Kieruje na kolejne badanie TK, laparoskopowe pobranie wycinków z wątroby, CZEKANIE na termin TK, pobranie wycinków i nieustanna Modlitwa. Wynik TK nadal pokazuje jak rozległy proces nowotworowy jest we wnętrzu brzucha. Lekarz rodzinny i onkolog rozkładają ręce. Stan męża kiepski chudnie coraz bardziej, wie o diagnozie, w domu moja depresja, bezsilność, rozpacz, totalna rozpacz ale nieustanna Modlitwa. On nie wierzy w to, że wyjdzie z tego…Ja mam jakąś nadzieję, ufność Bogu na przekór wszystkiemu, na przekór całemu światu i wszystkim lekarzom. Chudniemy razem ok 20 kg każdy. Wrzesień – pobranie wycinków. Wszystko tak długo trwa- beznadzieja. Nadal rozpacz i moja Modlitwa i codzienny udział we Mszy Św. i Komunii Św. Pobranie wycinków i stwierdzenie pani profesor, że nie udało się dotrzeć do tego miejsca co chcieli i trzeba czekać na wyniki wycinków ale zakłada na wstępnie, że konieczna będzie operacja otwierająca brzuch i pobranie operacyjne. Na wypisie napisane jest – odbiór wyników po 3-4 tygodniach. Po wyjściu ze szpitala stan kiepski. Ból wątroby bardzo duży, znowu chudnie, nie może jeść. Znowu CZEKANIE. Nie można zacząć leczenia czy chemioterapii bez określenia typu nowotworu. Pacjent zostawiony sam sobie. Moja Modlitwa. Po dwóch miesiącach odbiera wynik, który tak naprawdę wynikiem nie jest, bo jak spodziewała się pani profesor nie mogli trafić do miejsca ze względu na nacieki nowotworowe. Wizyta u onkologa. Daje skierowanie na kolejne pobranie na PILNE, teraz już operacyjne. Moja nieustanna Modlitwa i delikatna nadzieja jakaś taka niewytłumaczalna po ludzku, wbrew wszystkiemu, że może coś… (nie wiem sama co). Operacja 23-11-2018. Pobrano. Cięcie przez cały brzuch – 34 cm. Założono 26 metalowych klamerek. Moja ciągła i nieustanna Modlitwa. Na drugi dzień po operacji przychodzi lekarka pobierająca i mówi mężowi, że nie będzie tak źle, bo nacieki ona widzi jako zapalne i inne… tu określenie medyczne. Trzeba czekać na wynik…Moja Modlitwa teraz nawet w ciągu nocy, w każdym miejscu z Ufnością i Nadzieją. Po operacji ciężko. Ból, ból, ból i ropa z cieknącej rany, schudł znowu bo nie może jeść. 12-12-2018 wyniki – W POBRANYCH WYCINKACH WĄTROBY ORAZ WĘZŁÓW CHŁONNYCH NIE STWIERDZONO KOMÓREK NOWOTWOROWYCH. Jest wszystko inne zapalne i inne komórki chorobowe, ale nie ma nowotworu. CUD. CUD.CUD. Wiem, że to nie koniec leczenia – to dopiero początek. I wiem, że to zasługa Pana Boga, Miłosiernego Pana Jezusa i Maryi Różańcowej. Dziękować będę za ten CUD i prosić o dalsze łaski. Nie poprzestanę zawierzać Bogu.
Małgorzata

Nie przegap ciekawego świadectwa!

Módl się...

razem z nami!

7
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
6 Wątki komentarzy
1 Wątki z odpowiedziami
7 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
7 Autorzy
MagdalenaMariaMagdaJarosławAgata Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Gabriela
Gość
Gabriela

Szok, ale świadectwo, które daje nadzieję. Dziękuję za ten wpis

Aneta
Gość
Aneta

Chwała Panu IMaryi. ŻYCZĘ ZDROWIA.

Agata
Gość
Agata

Cud, cud cud. Dziękuję za swiadectwo. Duzo zdrowia i sily. Z Panem Bogiem i Maryja wszystko jest mozliwe.Ja tez czekam na cud uratowania mojego malzenstwa.

Jarosław
Gość
Jarosław

Z zapartym tchem to czytałem. Coś niesamowitego, ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

Magda
Gość
Magda

Ludzie chorują i będą chorować, niestety, bo byle co wkładają do ust. Najpierw byle co kupują a potem byle co kładą na talerz.Nie wspominając już nic o używkach.To tak jakby wlewać byle jakie paliwo do samochodu i dziwić się, że samochód nie chce jechać. Sama też mam problemy zdrowotne, ale zrozumiałam, że przez wiele lat po prostu źle się odżywiałam. Nie ma dymu bez ognia. Jest choroba to jest też jakaś jej przyczyna.

Magdalena
Gość
Magdalena

Zgadzam się, ale żywność ekologiczna jest niestety droga i nie każdego stać na takie jedzenie, więc tym samym jest skazany na różne choroby. Po prostu nie ma innego wyjścia.

Maria
Gość
Maria

Dziękuję za to świadectwo. Bardzo piękne. Popłakałam się i jeszcze placze pisząc. Pan Bóg dobry i miłosierny. Maryja nasza Matka uprasza łaski dla nas modlacych i proszących z ufnością.